dorosle dziecko M

19.06.07, 12:59
Witam,
jestem tu nowa. Nie jestem w scislym znaczeniu tego slowa macocha, gdyz
dziecko mojego M ma 19 lat. I z tym mam problem.... Moze ktos ma podobne
doswiadczenia?
Corka M dotychczas dostawala pieniadze od ojca na konto matki. Teraz jednak
chce sama. Zazadala 1500 zl. I powiedziala, ze jesli ich nie dostanie,
pojdzie do sadu. Moj M rozsadnie zapytal, na co jej tyle pieniedzy, na co ona
odpowiedziala, ze z 500 zl to na buty, a reszta na zycie.
Sytuacja wyglada tak: M zarabia okolo 4500. Mamy 2 malych dzieci. Jego eks
pracuje, zarabia ok. 3000. Jego corka zdawala w tym roku mature i chce isc na
studia. Nie wie jeszcze, jakie. Moze biologia, moze farmacja.....
Myslala tez o medycynie.
Gdy M na jej zadania odpowiedzial, ze mniej przeciez dostanie, jak pojdzie
juz nawet po studiach do pracy (na przyklad jako lekarz - ok. 1000 zdaje sie
na poczatek), to z medycyny zrezygnowala.
Dodam jeszcze, ze M jest wyjatkowym ojcem. Spotyka sie z nia 2 razy w
tygodniu, zawsze na te spotkania nalega. Wyjezdzal z nia na wakacje. Byla z
nia na studniowce, pomagal sie je uczyc... moim zdaniem ze swieca takiego
szukac. Ja zreszta sie z tego bardzo ciesze... przeciez moje dzieci maja
takiego fajnego tate. I zawsze wspierala jego starania, nawet gdy jego corka
bywala obrazona i traktowala go bardzo zle, mowilam, zeby przetrzymal, ze to
moze bunt nastolatki... ale teraz juz nie wiem, co o tym myslec.
Czy ktoras z Was ma podobne doswiadczenia?
    • mikawi Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:05
      generalnie mąż powinien płacić alimenty na konto córki, skoro jest już dorosła
      i matka przestała pełnić rolę jej przedstawiciela ustawowego (i jako on
      otrzymywała na córkę alimenty). Męża obowiązuje wyrok sądu jeśli chodzi o
      wysokość alimentów, oczywiście jeśli go stać może płacić więcej, córka może też
      wnieść sprawę o podwyżkę. Musi jednak uzasadnić swoje koszty a argument że 500
      to jej potrzebne miesięcznie na buty raczej rozbawi sąd. Opórcz tego matkę
      równiez obowiązuje alimentacja dorosłego, uczącego się dziecka.
      • natasza39 Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:17
        1500 zł to kwota, którą chyba i ojciec i matka powinni pokryć solidarnie.
        Oboje rodzice są bowiem zobowiązani ją utrzymywać skoro studiować będzie.
        Mój syn ma dokładnie tyle lat co Twoja pasierbica.
        Na utrzymanie na studiach, razem z opłatami dostanie ode mnie 1000 zł i ma mu
        to wystarczyć.
        1500 zł to dla studenta naprawdę przyzwoita kwota.
        Biorac pod uwagę, że matka jej też będzie dawała pieniądze, to nóż się w
        kieszeni otwiera, bo pełno ludzi na utrzymanie całej rodziny ma mniej.
    • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:09
      Teraz jednak
      chce sama. Zazadala 1500 zl. I powiedziala, ze jesli ich nie dostanie,
      pojdzie do sadu.


      A niech idzie, inaczej ciagle będzie sądem szantażowała, bo jej "na życie" nie
      starcza. Wiele nie wywalczy, bo matka tez musi się do jej utrzymania dołożyć.
      • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:22
        mnie jednak zal mojego M. Gryzie go to strasznie. Nie chce sie w to za bardzo
        wtracac, zeby nie wyszlo na to, ze jestem wrogo nastawiona do jego corki (bo
        nie jestem), ale z drugiej strony... przeciez to obciazenie dla naszego
        wspolnego budzetu...
        • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:10
          mnie jednak zal mojego M. Gryzie go to strasznie


          I na to ona liczy, to szantaż emocjonalny.
          Podwyżkom i żądaniom nie będzie końca.
          Mój pasierb lat 18-e uczeń szkoły średniej kosztuje m-c 1500 zł. 1500 w
          całości, a nie tylko od jednego rodzica.
          Tak, M. może jej spokojnie zaproponować te 700 zł, resztę nich panna weźmie od
          matki, a jeśli potrzeby ma jeszcze większe to niech idzie do pracy.
      • anastazjapotocka Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:32
        Popieram przedmówczynie.
        Zgodnie z prawem, ojca dziewczyny obowiązują alimenty w wysokości dotychczas
        zasądzonych - oczywiście, można je wpłacać na konto dorosłej córki.
        Jeśli pasierbica chce wyższych alimentów (nie wiem ile płacicie) zgodziłabym
        się polubownie co najwyżej do wysokości 700 złotych. Pamiętajmy, że pozostałe
        700 złotych musi dołożyc matka dziecka, która już nie może się tłumaczyć, że
        jej opieka nad córką ma wymierną cenę w pieniądzu (dziewczyna jest pełnoletnia).
        Jeśli pasierbica nie zaakceptuje takiej sumy - niech idzie do sądu, przy czym
        pamietajcie, aby matka pasierbicy także zadeklarowała sumę TAKĄ SAMĄ jak Wy.
        Ojciec NIE MUSI wyrazić zgody na studia córce (na przykład) płatne 10-20 tys.
        rocznie (jak to zrobiła moja pasierbica).
        Ojciec teraz już wielu rzeczy nie musi.
        Ojciec ma prawo wybrać jej kierunek studiów (na który ona może wcale nie
        przystać i wbrew woli ojca studiować coś innego, co wcale nie musi jej dobrze
        iść) i każdy pozew o podwyższenie alimentów córce kontratakować jej postępami w
        nauce.
        Jak się będzie bardzo kiepsko uczyć, sąd zasądzi (na Wasz wniosek) albo
        drastyczne obniżenie alimentów (zazwyczaj do 120 złotych miesięcznie, jak mojej
        pasierbicy), albo ustali w ogóle ustanie obowiązku alimentacyjnego (tak jak
        mojemu mężowi dwa lata temu - pasierbica ma obecnie 27 lat).
        Radzę też sprawdzić harmonogram zajęć córki (jeśli ma wolny weekend - wnieść do
        sądu o częściowe finansowanie przez córkę własnych potrzeb - czyli niech idzie
        do pracy w weekendy, a także we wszystkie wakacje i wówczas zarobi sobie na
        buty i inną garderobę).
        Z mojego doświadczenia wiem, że nie warto płacić zbyt dużo na dorosłą
        pasierbicę, bo ona tych studiów nigdy nie skończy, albo zajmie jej to parę lat
        dłużej (tak jak mmojej), bo jej się wysiłek po prostu nie będzie opłacał.
        Powodzenia.
        Masz naprawdę luksusową sytuację, bo jesteś na finiszu.
        • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:36
          Dzieki. smile)))) Ale nie czuje sie luksusowo.
    • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:32
      Mam jeszcze jedna prosbe: jesli ktoras z Was ma dziecko, albo pasierbice w
      podobnym wieku - ile wynosza alimenty?
      • anastazjapotocka Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 13:42
        Mój mąż na maturzystkę miał zasądzone 500 złotych - płacił 1000 (z własnej
        woli), na studentkę sąd zasądził 600 - mąż płacił 3500.
        W efekcie matka pasierbicy, a eksia mojego męża zwolniła się z pracy i
        dorabiała na czarno tłumaczeniami, pasierbica każdy rok powtarzała 3 razy i
        wzięła sobie bezrobotnego konkubenta.

        Sielanka trwała tak długo, doputy nie trafił mnie szlag. Wynajęłam detektywa,
        stwierdziłam, jakie są fakty i zmusiłam (łzami i drwiną) mojego męża, aby
        poleciał do sądu.
        Sąd obniżył alimenty do 120 złotych miesięcznie i nakazał pasierbicy iść do
        roboty. Po roku sąd zasądził ustanie obowiązku alimentacyjnego.

        Obecnie mój mąż płaci pasierbicy z własnej woli 200 złotych miesięcznie i błaga
        ją co pół roku, aby raczyła obronić pracę magisterską.
        Ja się nie wtrącam. 200 złotych nie majątek, a zabawę mam jak za 600 - tak na
        oko gdzieś do 30 roku życia pasierbicy.
        • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:08
          W jakim to miescie? Corka mojego M twierdzi, ze w Wwie nie da sie zyc za mniej
          niz 1500 zl.
          • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:11
            Ale te 1500 to od OBOJGA rodziców. Czyli niech zaproponuje jej 700. Nie podoba
            się, niech się prawuje. Wiele nie zyska.
            • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:16
              Wg niej, to mialoby byc tylko od niego.
              • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:17
                Spokojnie M. może zabić ją pustym śmiechem.
                Tu jest tylko problem psychologiczny.
                Jeśli M. się teraz ugnie, to ma przechlapane na później. Końca podwyżkom nie
                będzie.
          • anastazjapotocka Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 15:28
            Moja pasierbica jest z Warszawy.
        • zonka77 Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:09
          nie mam doroslej pasierbicy ale szczerze mówiąc na miejscu Twojego m
          zaproponowałabym połowę tej kwoty, resztę niech da ex. A jak usłyszałabym groźby
          to pomimo bólu w sercu powiedziałabym że jak chce do sądu to ok.
          Wiem że to musi by strasznie przykre, naprawdę nie wyobrazam sobie od własnego
          dziecka uslyszec żądania i groźby - jednak głupotą byłoby stulic uszy po sobie i
          dac jej to czego żąda bo obawaiam się że na tym się nie skończy.

          Ja to chyba kurcze jestem z innej epoki!! Jak byłam na studiach to brałam co mi
          dawali i dziękowałam pięknie że dają. Na extrasy zarabiałam sama.Oczywiście że
          mama mi dołożyła ze stówkę albo dwie zawsze po kryjomu, ale w zyciu bym nie
          żądała od rodziców niczego. W głowie mi się nie mieści takie stawianie sprawy
          jak w opisanym powyżej przypadku.
          Mojego m chybaby szlag trafił na miejscu.
          • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:14
            No coz, wlasnie na tym chyba polega problem, ze mnie tez sie to w glowie nie
            miesci. Juz sie sama zastanawiam, czy na tyle dawno bylam w jej wieku, zeby
            swiat sie TAK zmienil.... Ja tez studiowalam, ale staralam sie tez pracowac.
            Nie bralam pieniedzy od rodzicow. Uwazalam to za ... hm..dowod doroslosci?
            • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:19
              Ona jest rosczeniowa, gdzieś zabrakło rodziców w trakcie wychowania.
              Rosczenowości ktoś ją nauczył: albo jedno, albo oboje rodzice.
              Ale teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko twardo trzymać swój kurs.
    • cleopa Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:20
      tzn że jak moja córka osiagnie pełnoletność to bedzie otrzymywac alimenty na
      swoje konto ,na tzw swoje potrzeby czyli na rozpierdol a ja bede ponosila
      calość jej kosztow utrzymania.Bo przeciez i oplaty,czynsz,woda ,energia itp itd
      • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:22
        Ty możesz od niej zażądać dokładania się do życia z tych alimentów.
        Np. zapłacisz za mieszkanie, ale ona już musi sama kupić sobie jedzenie i
        ubranie.
        • cleopa Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:24
          wiesz jak to jest ..latwo sie mowi...mam nadziej ze do takiej sytuacji nie
          dojdzie bo te pare groszy bardzo nam pomaga a corce nie zaluje niczego ..
        • cleopa Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:25
          pozatym widzialas matkę która zada kupowania jedzenia od dziecka???
          • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:29
            Owszem mnie może mówi się łatwo, bo ja taka matkę widziałam, a nawet ją miałam.
            Była konkretna i na temat. Jak skończyłam 18 lat moja renta po ojcu
            (odpowiednik alimentów) przychodziła na moje nazwisko, ale mama postawiła
            sprawę jasno czego ode mnie w zwiazku z tym oczekuje. Zreszta zawsze mnie
            uczyła, ze dorosłosc to nie tylko przywileje, ale i konkretne obowiazki, w tym
            obowiązek dokłądania się do życia. I to było dla mnie zupełnie oczywiste.
            • natasza39 A ja jestem taka matką też. 19.06.07, 14:47
              Mój młody juz od roku jest pełnoletni i teoretycznie może otrzymywać rentę po
              ojcu na swoje konto.
              Moje dziecko jednak mieszka w tym domu, je, pije, ubiera się, dostaje na
              wszystko.
              Nie widzę powodów, dla których miałabym to ja się go prosić o dołożenie się do
              domu, ewentualnie żeby wszystkie pieniądze miał na tzw. "przepierdziel".

              Gdyby zrobił cos takiego, ze jego pieniądze sa tylko jego, to musiałby się z
              domu wyprowadzić.
              Gdyby sobie sam musiał wszystko opłacić, kupić jedzenie, ubranie, to nie wiem
              czy układ, który ma teraz czyli "spokojną głowę" o finanse nie jest lepszy.
              Jego pieniądze, z którymi może robić co zechce to kieszonkowe i to co zarobi.
              Reszta jest wspólna.
              Myślę, że kiedyś moja synowa mi za to podziekuje.
              Inaczej wychowałabym egistę, który dawałby na dom pieniądze "po uważaniu".
              • m-m-m Re: A ja jestem taka matką też. 19.06.07, 14:53

                Gdyby zrobił cos takiego, ze jego pieniądze sa tylko jego, to musiałby się z
                > domu wyprowadzić.
                Gdyby sobie sam musiał wszystko opłacić, kupić jedzenie, ubranie, to nie wiem
                czy układ, który ma teraz czyli "spokojną głowę" o finanse nie jest lepszyJego
                pieniądze, z którymi może robić co zechce to kieszonkowe i to co zarobi.




                Dokładnie tak samo mówiła moja mama.
                • natasza39 Re: A ja jestem taka matką też. 19.06.07, 14:58
                  m-m-m napisała:
                  > Dokładnie tak samo mówiła moja mama.


                  Wychodzi na to m-m-m, ze Twojego męskiego klona wychowujęsmile
                  • m-m-m Re: A ja jestem taka matką też. 19.06.07, 15:01
                    A wiesz, ja zawsze uważałam, że moja śp. matka byłaby idalną matką dla
                    chłopaka big_grin
                    • natasza39 Re: A ja jestem taka matką też. 19.06.07, 15:07
                      m-m-m napisała:

                      > A wiesz, ja zawsze uważałam, że moja śp. matka byłaby idalną matką dla
                      > chłopaka big_grin

                      Fakt, faktem, że do chłopaków trzeba mieć trochę inne podejściesmile
                      Nie umiałabym wychowywać dziewczyny.
          • natasza39 Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 15:18
            cleopa napisała:

            > pozatym widzialas matkę która zada kupowania jedzenia od dziecka???


            Znam taka jedną, która tez nie żądała (moja serdeczna przyjaciółka).
            Ojciec płacił królewnom alimenty na konta całe studia. Matka nie widziała z
            tych pieniędzy, ani grosza w czasie wakacji, bo jak trwały studia, to
            zrozumiałe, że zywiły się w innym mieście, gdzie się uczyły.
            Teraz sytuacja się przedstawia następująco:
            Matka zarabia na rękę około 1000 zł, obie panny pracują już, a do życia jej się
            dalej nie dokładają.Sa tak bezczelne, ze potrafią jej powiedzieć, ze nie ma
            papieru toaletowego i zrobić jej awanturę, ze nie kupiła.
            A jak się skarzy, że jej nie starcza na zycie, to jej mówia, zeby cygary
            rzuciła, to jej starczy. Albo sugerują, żeby sobie bogatego faceta poszukała.
            Dziewczyny maja swoje pensje na rozpierdziel. Stać je na dobre kosmetyki, na
            ciuchy. A ile matka płaci czynszu miesięcznie, nawet nie spytają.

            Oczywiście nie sugeruję, że wszystkie dzieci mogą być tak wredne jak one, ale
            kiedy miały po 16-20 lat też bym o nich nie powiedziała, że mogą się w
            przyszłości tak zachowywać.
            • cleopa Re: dorosle dziecko M 20.06.07, 08:19
              rozumiem i dziekuje smile

              Moja córka jest madra ,wrazliwa dziewczyna ,nawet teraz nie ciagnie ode mnie
              kasy..np wczoraj dowiedzialam sie ze sie składali na kwaiaty i prezent dla pani
              wychowawczyni...
              Macie racje czeka mnie po prostu konkretna rozmowa i tyle smile
      • lubstej Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:28
        Nie, Cleopa
        Ty, w ramach swojego obowiazku alimentacyjnego wobec corki zapewnisz jej
        mieszkanie i jedzenie a ona za pieniadze z alimentow ma sobie zapewnic ubrania,
        ksiazki, rozrywki itp.
        • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 14:30
          Zależy ile te alimenty wynoszą.
        • done2 Re: Cleopa 19.06.07, 14:31
          W skrajnym przypadku jeśli Twój Ex po osiągnięciu pełnoletności przez Twoje
          dziecko będzie nadal płacił alimenty Tobie, dziecko może go podać do sądu - że
          nie otrzymuje alimentówsmile
          I tata będzie musiał odkręcać sprawę - czyli dochodzić pieniędzy od Ciebie.

    • kati27 Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 15:12
      Jakie piękne czasy nastały.. Ja gdy studiowałam dostawałam od mojego ojca 320 zł
      alimentów. Uczyłam się więc zaocznie i pracowałam, mieszkając i ucząc się w
      obcym mieście. Pomoc dostawałam od mamy i babci, gdyż ojciec uważał, że i tak
      płaci mi za dużo. Studia skończyłam i od wielu lat jestem osobą samodzielną.
      Ojciec mnie nie wspierał i nie spotykał się ze mną. Nie mam jednak o to do
      nikogo pretensji, jestem wyprana z uczuć do mojego ojca - puste słowo jak dla
      mnie. Nie mniej jednak głupio mówić, że nie spędziłam ani jednych wakacji z
      własnym ojcem. Podobno natomiast mój ojciec uważa, że studia skończyłam dzięki
      niemu. Sam kiedyś w rozmowie powiedział, że w sumie to dobrze że studiuje bo
      będę mu finansowo pomagać na starość smile
      • m-m-m Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 15:15
        Sam kiedyś w rozmowie powiedział, że w sumie to dobrze że studiuje bo
        będę mu finansowo pomagać na starość smile


        Nawet jakbyś nie studiowała, a on na strość znajdzie się w niedostatku to i tak
        będzie na Tobie ciążył obowiązek alimentacyjny względem niego, bo takie jest
        prawo.
        • anastazjapotocka Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 15:38
          A tak w ogóle, M-m-m, to ten "chów na chłopaka" bardzo dobrze Ci zrobił.
          Miło się z Tobą rozmawia. Chłodna logika i dystans. Super.
          • m-m-m Re: dorosle dziecko M 20.06.07, 08:38
            He, he, Anastazja, czasem nie umiem Ci nic odpowiedzieć wink
    • ewunia92 Re: dorosle dziecko M 19.06.07, 16:03
      a ja miałam parę lat temu to samo, włącznie z butami.Aż mnie rozbawiło, ze te pasierbice takie podobne do siebie.
      No i niestety tylko w sądzie i to z adwokatem udało sie wywalczyc 1100 zł alimentów bo też żadała 1500 zł bo oczywiscie nie zdała na normalne studia, tylko po kolei testowała prywatne uczelnie. Od matki sąd nic nie zasądzał bo niby kotlecicki i pranie itp. W każdym razie płacił ten mój M do dnia jej ślubu!!!! bo jakoś powoli pisało jej się pracę magisterską, nie mówiąc o pracy bo dwie lewe rączki wyrosły.Myslę, ze tylko sąd może pannę nauczyć, ze pieniądz na ulicy nie leży, oczywiście jak sie trafi rozsądna sędzina. Moje dostawały od ojca po 300zl i całe studia dorabiali sobie, skończyli na piątkach studia i świetnie sobie radzą w dorosłym zyciu. Myslę, ze rozsądna matka duzo może zdziałać bo na ojca raczej nie liczyła bym.
    • at.at Re: dorosle dziecko M 21.06.07, 15:34
      Witaj!

      Moj M ma 19letnia corke, ktora mieszka z nim. Mlodsza mieszka z mama (14 lat).
      Ustalili, ze M bedzie placil co miesiac na jej utrzymanie 800 zl, od dnia
      rozwodu. Takie rozwiazanie bylo konieczne, zeby eksi sie zechcialo wyslac
      adwokata do sadu, bo sama nigdy nie moze. M z wlasnej woli postanowil, ze
      starsza dostanie tyle samo, mimo ze to on zapewnia jej dach nad glowa i
      edukacje. Ale postawil bardzo jasne warunki: on placi za szkole i zdrowie
      (lekarze, recepty, itp. Dziewczyna ma troche problemow ze zdrowiem), a WSZYSTKO
      inne ona pokrywa sama z tych 800- ubranie, zajecia dodatkowe, rozrywki,
      wycieczki. Ma dach nad glowa, pelna lodowke, reszta gospodaruje sama. Co pewien
      czas jest proba przewrotu- a ze ona chciala by wiecej, bo w tym miesiacu ma
      wiecej wydatkow, a to ze jego stac, zeby jej dac wiecej. Owszem, M stac na to,
      ale powiedzial jej, ze to on decyduje, na co wyda pieniadze, ktore on zarobi.
      Ona idzie teraz na studia i dostanie tyle samo, bo na razie zanosi sie, ze
      bedzie mieszkac w domu.
      Polityka M jest prosta- jesli bedzie jej co miesiac dawal 2 000 i utrzymanie, to
      po pierwsze, ona nigdy nie pojdzie do pracy, bo dostanie mniej zaraz po
      studiach. Po drugie, nigdy nie nauczy sie gospodarowac wydatkami. I to dziala-
      ona teraz co miesiac zapisuje, co musi kupic- karte do tel, ksiazke, bilet, itp.
      Najpierw to kupuje, potem mysli o reszcie.
      Wszelkie proby rewolty koncza sie szybko stwierdzeniem M- jesli ci malo, to
      mozesz isc do pracy. Pieniadze nie rosna na drzewie, mozesz sprawdzic.

      Nie polecam dawaniu dziecku oblednych sum- trzeba samemu poczuc, skad sie biora
      pieniazki.

      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci!
      • barbara001 Re: dorosle dziecko M 21.06.07, 15:48
        jak czytam takich sytuacjach to słabo mi się robi, kiedy przyjdzie nasza
        duża-mała i wygarnie- dawaj 2000 albo pójdę do sadu.Brr, mam nadzieję że nigdy.

        Ale przypomniało mi sie, kiedy kupiliśmy mieszkanie i wzięlismy kredyt,
        tłumaczyliśmy dziecku, że teraz czasem może być ciężko bo co miesiąc musimy
        wpłacać do banku duża kwote. Następnego dnia dziecko przyniosło torebkę pełną
        pieniędzy i powiedziało,że dorzuca się do tego kredytu. W torebce było 1,35 zł.
        Ale nie jest to jednorazowa inicjatywa, bo co miesiąc dostajemy jakieś dwa
        zlote srednio na ten kredytsmile
        • chalsia Re: dorosle dziecko M 21.06.07, 16:53
          > wpłacać do banku duża kwote. Następnego dnia dziecko przyniosło torebkę pełną
          > pieniędzy i powiedziało,że dorzuca się do tego kredytu. W torebce było 1,35
          zł.
          > Ale nie jest to jednorazowa inicjatywa, bo co miesiąc dostajemy jakieś dwa
          > zlote srednio na ten kredytsmile

          Cudne smile
    • marioladabr Re: dorosle dziecko M 22.06.07, 10:19
      Najstarszy pasierb kończy za kilka dni 18 lat. Jest jeszcze w liceum ale mam
      takie pytanie. Na stałe mieszka z matką i to na konto matki M wysyła alimenty,
      ale chłopak bardzo kłóci się z matką i zapowiedział, że jak będzie już
      pełnoletni to się wyprowadzi do babci. Jeśli to zrobi to jak będzie z
      alimentami? Czy nadal będzie wysyłal do matki a ona będzie przekazywać
      chłopakowi, a może lepiej od razu otworzyć konto dzieciakowi, a może
      przekazywać babci? Jak myślicie? Są jakieś zasady, czy to zależy od dogadania
      sie stron?
      • m-m-m Re: dorosle dziecko M 22.06.07, 10:36
        MOim zdaniem od dnia 18-ych urodzin alimenty powinny być przekazywane świeżo
        upieczonymiu dorosłemu chłopakowi. Osoba, która z nim mieszka (matka, babcia,
        siostra, wujek) ma prawo żądać aby z tych alimentów dokładał się do swojego
        utrzymania.
        Osoby z nim współmieszkające nie pełnią już nad nim formalnej opieki, nie
        należy zapominać, że pieniądze na konto matki nie są pieniędzmi dla niej, tylko
        dla niego, a ona nimi tylko zarządaza do momentu uzyskania przez niego
        pełnoletności.
        Co do pomieszkiwania chłopaka u babki: obawiam się, że on chce się wyprowadzić
        do babci, bo ta nie narzuci mu żadnych reguł współistnienia z nią pod jednym
        dachem i on będzie mógł robić co chce w ogóle z babcią się nie licząc.
        Moim zdaniem ojciec powinien dokładnie dowiedzieć się na czym polegają
        konflikty matka-syn i interweniować, anie wygodnie tylko płacić alimenty i
        wieść sobie spokojne życie.
        • marioladabr Re: dorosle dziecko M 22.06.07, 10:51
          Dzięki za opinię.
          Ojciec wie na czym polegają konflikty matka-syn, ale nie o tym mowa w wątku, to
          odzielny temat. Niegdzie nie pisałam, że ojciec nie bierze czynniego udziału w
          wychowaniu i że ogranicza się tylko do obowiązku alimentacyjnego... Jest wręcz
          odwronie niż sugerujesz. Pytałam tylko o Wasze zdanie/ doświadczenia w kwestii
          przekazywania pieniędzy.
          • m-m-m Re: dorosle dziecko M 22.06.07, 11:00
            Pytałam tylko o Wasze zdanie/ doświadczenia w kwestii
            > przekazywania pieniędzy.


            I na to pytanie Ci odpowiedziałam + przy okazji nasunęła mi się dodtkowa
            refleksja, którą też napisałam. To tylko w szkole jest obowiązek pisania
            rozprawki ściśle na zadany temat, bo inaczej praca może być niezaliczona jako
            niezgodna z tematem. A forum to nie szkoła.
          • done2 Re: dorosle dziecko M 22.06.07, 11:25
            Tak właśnie jest - po ukończeniu 18-tki, alimenty powinno otrzymywać dziecko (a
            właściwie dorosłe dziecko) niezależnie czy mieszka z mamą czy nie. Nie wiem
            tylko czy dzieje się tak "z automatu" czy potrzebna jest dodatkowa rozprawa.
            A już inną kwestią jest to, jak np. matka wychowała przez te 18 lat życia
            dzieciaka - czy będzie oddawał te alimenty na życie mamie czy wyda na balangi.
            • marta_kasia Re: dorosle dziecko M 25.06.07, 09:41
              Dziekuje Wam bardzo za listy. To dobry material do przemyslen. Musze sie jakos
              w tym znalezc. Teraz dodatkowo w stresie oczekuje wynikow matury - co bedzie,
              jesli corka M nie napisala jej za dobrze i nie dostanie sie na dzienne studia?
              Wczoraj zapowiedziala mu, ze w takim razie pojdzie na zaoczne. I jeszcze, ze w
              czasie wakacji teraz chce zrobic prawo jazdy, zapisac sie na kurs tanca i
              jeszcze jakis jezykowy. Zeby nie tracic czasu. Niby dobrze, ale oczywiscie ida
              za tym zadania finansowe.
              • m-m-m Re: dorosle dziecko M 25.06.07, 09:46
                Wczoraj zapowiedziala mu, ze w takim razie pojdzie na zaoczne. I jeszcze, ze w
                czasie wakacji teraz chce zrobic prawo jazdy, zapisac sie na kurs tanca i
                jeszcze jakis jezykowy. Zeby nie tracic czasu. Niby dobrze,


                Radze poatswić sprawę jasno: jak póljdzie na zaoczne to ma na nie zarobić. W
                wakacje też ma zarobić na prawo jazdy itd. Nie musi dostać wszystkiego od razu,
                i dobrze by było, by planowała za własne pieniądze.
Pełna wersja