dyderko
27.06.07, 14:08
Panna złamała rękę – pech ale nie tragedia wydawałoby się ale jeśli to wstęp
do konfliktu między matką a ojcem...? Ma do kontroli iść w środę, ponieważ
matka panny ma w tym dniu jakieś wyjątkowo ważne spotkanie więc do lekarza z
panną pójdzie brat (siedemnastoletni). Kawaler miał również jakieś „bardzo
ważne plany” (początek wakacji, chciał pewnie pohasać) zapytał taty czy by z
dziewczęciem do lekarza nie poszedł. Tatuś spragniony kontaktów z dziećmi
(dwa razy na tydzień to dla niego stanowczo za mało) i nauczony
doświadczeniem że jak ostatnio zwichnęła nogę to potem w domu opowiadała
wyjątkowe brewerie na temat tego co orzekł lekarz (miała chyba naderwane
ścięgno a mówiła że będzie mogła już za tydzień brać udział w tańcach),
ucieszył się z tej możliwości.
Poprosił dzieciaki by powiedziały mamie że on się chętnie z panną wybierze i
zapytali czy kawaler może być w takim wypadku z obowiązku zwolniony. Podobno
dzieci darowały sobie dyplomację i powiedziały „Mamo, tato pojedzie z młodą
do lekarza więc młody nie musi”. Mamusia, podobno, wpadła w furię i
rozwrzeszczała się potwornie. Wrzaski podobno głównie dotyczyły tego że on
(mój NM, czyli ojciec dzieci) się wtrąca i że ma się odczepić od nich i ich
życia.
No i mamy zagwozdkę. Rozumiemy że może być tak że matka ma jakieś powody dla
których chce by syn poszedł z córką do lekarza (nauczyć go odpowiedzialności
albo wykluczyć zrobienie tego co chce zrobić w tym czasie, o czym ojciec nie
wie) ale jeśli zupełnie nie rozmawiasz z drugą osobą to ta osoba nie ma
możliwości poznać Twoich planów, przemyśleń czy obaw. Ojciec czasami czuje
się jak na polu minowym, stara się wszystko jak najbardziej dyplomatycznie
ale też będąc zmuszonym do kontaktu tylko przez dzieci, nie ma możliwości
kontrolować co i jak jest przekazane. Przecież nie wyłączy się z czynnego
bycia ojcem tylko dlatego że może wpakować się niechcąco w sam środek jakiś
nieznanych mu planów Exi. Mój NM coraz bardziej jest zdecydowany przestać
zauważać osobę Exi i traktować dzieci tak jakby ich matki nie było, ale czy
to nie zwiększy siły konfliktu? Czy, jeśli jego działania powodują jej
wrzaski na dzieci (a tak sytuację każde z osobna przekazało ojcu), to na
dzieciach się to nie odbije? Jak delikatnie dać znać osobie która nie chce
żadnych kontaktów że chce się z nią współpracować dla dobra dzieci? Jak
przekazać że nie chce się podważać jej autorytetu, psuć jej planów i
wystarczy o nich tylko powiedzieć by ojciec się do nich dostosował? To nie
jest gołosłowne, jak syn matce o planowanym spotkaniu z ojcem powiedział w
ostatniej chwili to burę dostał od obojga, bo po awanturze z matką zadzwonił
poskarżyć się tatusiowi i „zebrał” od niego również (czy ona tego nie może
zauważyć?). Zaznaczam że matka z ojcem nie kontaktuje się inaczej niż przez
przekazywanie karteczek z poleceniami przez dzieci, listów nie odbiera,
telefonów również (jak odbierze przez przypadek to odkłada z tekstem „nie
będziesz mnie szantażował”

. Bilbord ma ojciec wynająć?!