Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz jego Eks

29.06.07, 23:20
Kiedy dzis byla zona mojego NM (od 7 lat rozwiedzeni) przyniosla mu dziecko
na weekend – mnie przy tym nie bylo – powiedziala mu na odchodnym, ze jej sie
snilo, ze zostal ojcem...
I dodala: „To powodzenia z ta twoja nowa dziewczyna, przygotuj sie, haha...”

Zastanawia mnie kilka rzeczy przy tym, choc nie chce naprawde histeryzowac,
ale po pierwsze czy to normalne, ze ona mu mowi, co jej sie snilo? Ludzie
ktorzy nie sa blisko ze soba, ktorych niby dzis laczy tylko i wylacznie
dziecko, nie mowia sobie chyba takich rzeczy?

Po drugie co ona chciala tym osiagnac? Dowiedziec sie, co on do mnie czuje,
na jakim etapie jestesmy, czy planujemy dziecko? Czy byl to tylko jej wyraz
tesknoty, za tym, co stracila, bo ona nie ma nikogo i nie ulozyla sobie zycia?

Jak mu NM mi to mowil, to powiedzial, ze wyczul w jej tonie troche ironii
i ... zazdrosci.
Ale o co ona jest zazdrosna? Ze nie ma tego co on? Czy zazdrosna o ... niego,
bo nadal go kocha?

Zreszta jaka ja „nowa dziewczyna”, jestem z nim juz ponad rok, i ona prawie
od poczatku o mnie wie! A moze chciala sprawdzic, czy nadal ze mna jest?

Co o tym myslicie? Powinnam sie przejmowac, czy po prostu nie przywiazywac
wagi, bo ona pewnie tylko tak powiedziala cos, co jej sie przysnilo, a cos,
co moze bardziej ja ruszylo niz inne sny (tak moj NM to sobie tlumaczy...)

A tak w ogole, on nic jej na to nie odpowiedzial, to tez mnie troche
zastanawia. W sumie to sama nie wiem, gdyby powiedzial jej np. ze to nie jej
sprawa, to ona by pewnie na to z kpina: „A tak, to juz tak powaznie” itp.,
jakby zareagowal np. z usmiechem, ze pewnie kiedys tak moze byc, to moze by
ja rozloscil i zaprosil do potyczki slownej... Nie wiem, co powinnien byl
odpowiedziec, ale wydaje mi sie, ze przemilczeniem tego calkowicie, np. nie
pytajac sie dokladnie, a co ci sie snilo, chlopiec czy dziewczynka, dal jej
jednak poniekad pozwolenie na dalsze takie dziwne – ironiczno – pytajace
dogadywania...Ze powinnien byl zareagowac, by nie zaczela coraz bardziej
sobie pozwalac...

Myle sie?
    • aganieszka221 Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 29.06.07, 23:41
      Dodam jeszcze, zeby nie zostac opatrznie zrozumiana, ze po prostu zastanawia
      mnie jego tlumaczenie, dlaczego nic jej nie odpowiedzial na przyklad, bo on
      powiedzial, ze skoro on nic nie wie o jej zyciu z kim ona jest to i ona nie
      musi wiedziec co nas,mnie i jego laczy, bo wystarczy ze my to wiemy...

      No tak... ale jakos nie moge oprzec sie wrazeniu, ze oni dalej jakies gierki ze
      soba prowadza, komu sie uda, kto bedzie sie mial lepiej, komu sie powiedzie.
      Jakby na jakies bitwie byli, nie powiem jej o swoich planach, bo ja tez nie
      wiem nic o jej.

      A czy nie powinno byc mu to obojetne, ze on nie wie co u niej tylko powinnien
      nie dopuszczac do tego, zeby ona malymi kroczkami zaczela wchodzic mu na
      glowe??! Czy nie powinnien byc najwazniejsze dla niego moje samopoczucie i nasz
      zwiazek, i nie dopuszczac do takich sytaucji, a nie zastanawiac sie, czy eks
      ulozy sobie w koncu zycie czy nie?

      A moze ona po prostu chce, zebym to ja byla o nia zadrosna...?

      • mrs_ka Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 30.06.07, 00:55
        Jeżeli pan i pani posiadają papierek z urzedowym stemplem stwierdzającym koniec
        ich małżeństwa, to dzieje sie tak prawdopodobnie dlatego, bo już się nie
        kochają, nie chcą ze sobą mieszkać, uprawiać seksu, rozmawiać i płodzić dzieci.
        Jeśli potem taka pani i taki pan nawiążą nowe relacje to zrobią to nie z
        tęsknoty za eks partnerem, a dlatego, bo spotkali kogoś, kogo pokochali.
        To jest naprawdę bardzo proste i na ogół bywa nierozumiane przez bardzo młode
        osoby bez bagażu własnych doświadczeń, które nie bardzo potrafią przyjąć do
        wiadomości, że NAPRAWDĘ można już nie kochać eks patnera, że NAPRAWDĘ obchodzi
        on nas tyle co zeszłoroczny śnieg i że NAPRAWDĘ nie warto zadręczać się
        przeszłością.
        Jeżeli pani i pan są ludźmi poważnymi i odpowiedzialnymi, to po rozwodzie będą
        utrzymywac poprawne relacje ze względu na dzieci, ktore ich łączą. Czasem do
        siebie zadzwonią, czasem się uśmiechną, czasem mogą sobie nawet (o zgrozo!)
        pożartować czy podać rękę.

        Jeżeli sobie nie uświadomisz tych prostych faktów to zamiast przed ołtarzem
        skończysz na oddziale nerwic.
        Dorośnij.

        a.
        • aganieszka221 Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 30.06.07, 11:45
          Odpowiadasz na :
          mrs_ka napisała:

          > Jeżeli pan i pani posiadają papierek z urzedowym stemplem stwierdzającym
          koniec
          > ich małżeństwa, to dzieje sie tak prawdopodobnie dlatego, bo już się nie
          > kochają, nie chcą ze sobą mieszkać, uprawiać seksu, rozmawiać i płodzić
          dzieci.
          > Jeśli potem taka pani i taki pan nawiążą nowe relacje to zrobią to nie z
          > tęsknoty za eks partnerem, a dlatego, bo spotkali kogoś, kogo pokochali.
          > To jest naprawdę bardzo proste i na ogół bywa nierozumiane przez bardzo młode
          > osoby bez bagażu własnych doświadczeń, które nie bardzo potrafią przyjąć do
          > wiadomości, że NAPRAWDĘ można już nie kochać eks patnera, że NAPRAWDĘ obchodzi
          > on nas tyle co zeszłoroczny śnieg i że NAPRAWDĘ nie warto zadręczać się
          > przeszłością.
          > Jeżeli pani i pan są ludźmi poważnymi i odpowiedzialnymi, to po rozwodzie będą
          > utrzymywac poprawne relacje ze względu na dzieci, ktore ich łączą. Czasem do
          > siebie zadzwonią, czasem się uśmiechną, czasem mogą sobie nawet (o zgrozo!)
          > pożartować czy podać rękę.

          Szkoda tylko, ze taki rozwod nie jest gwarancja tego, ze juz nic do siebie nie
          czuja, i nigdy do siebie nie wroca.

          Jesli o moja sytuacje chodzi, to moj NM rozwiodl sie wtedy nie dlatego, ze juz
          sie nie kochali, bo wiem, ze do dzis maja do siebie sentyment, i ona nieraz
          probowala, jak jeszcze mnie nie znal jakis powrotow, seksu itd. Tylko - i to
          byl tez powod rozwodu - ze szalencza milosc byla, ale nie umieli sie dogadac,
          rozmawiac, mieli inne podejscie na wychowanie dziecka itd.

          I z wlasnych obserwacji sama znam, widzialam pary, ktore zeszly sie ze soba po
          ilus tam latach nawet - po prostu wtedy dojrzeli i juz umieli ze soba byc, co
          nie jest zawsze mozliwe jak sie ma 20 pare lat...

          Ja nie robie z tego problemu, po prostu napisalam ten watel pod wplywem chwili,
          emocji, bo akurat sie o tym dowiedzialam. Jesli uwazacie ze przesadzam, cieszy
          mnie to, to chcialam uslyszec, bo dzis to juz nawet o tym nie mysle,
          powiedziala sobie, no coz, nie zmienie tego. Moze przez chwile nasunely mi sie
          od razu tysiace pytan - po prostu taka moja natura, jak widze, ze z ktorejs
          strony cos mi moze grozic, to wole dmuchac na zimne i po prostu jestem
          ostrozna. Nie potrafie dzis wzruszyc ramionami na to, za tydzien wzruszac
          ramionami, jak zacznie ona go zapraszac na kawe, za rok, jak zaprosi go na
          urodziny itd. itp. I ani sie obejrze, i znow sie zejda, a mnie sie wszyscy beda
          pytac: Nie wiedzialam, co sie kroi? Nie widzialas znakow, sygnalow itd.

          W 97 % przypdkow jej wczorajsza wypowiedz byla zwykla gadka, podtrzymaniem
          rozmowy, zartem - nie wiem. Ale moglo to tez byc te 3 %, mowiace wlasnie to, o
          czym opisalam w watku. Po prostu nie musi, ale moze. Dlatego.
          • mrs_ka Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 01.07.07, 09:58
            Agnieszko, życie ma to do siebie, że na nic -poza śmiercią- nie daje nam
            gwarancji. Zatem szukanie stuprocentowych pewności jest aktem tyleż pięknym, co
            zakladającym zawsze margines ryzyka rozczarowania. Nawet dzieci wychowujemy dla
            świata, a nie dla siebie.
            Mnie się zdaje, że zafiksowując się na temacie uczuć między Twoim partnerem, a
            jego eks żoną, sama sobie robisz psychiczne i emocjonalne kuku. Nadmierna
            posesywność i chęć kontroli nigdy nie wychodzą nam na dobre z tego prostego
            względu, że albo w końcu zniszczą nas samych albo zniszczą naszych najbliższych.
            W sumie w pewnym momencie na jedno wychodzi.
            Dlatego zamiast gorączkowo wyszukiwać syndromy potencjalnych zagrożeń lepiej
            pogodzić się ze świadomością, że są rzeczy, na ktore mamy wpływ i są takie, na
            które wpływu nie mamy. Są też rzeczy, które należy przyjąć na wiarę po prostu
            dlatego, że inaczej nasza wyobraźnia nas zniszczy. A ponad tym wszystkim
            istnieje jeszcze prawda ogólna, mianowicie ta, że dobry związek to ten związek,
            nad którym się pracuje.

            Jeżeli wiążesz się z rozwodnikiem, ktory jasno Ci mówi, że z eks żoną nic go nie
            wiąże (w końcu z jakiegoś powodu się z nią rozwiódł) to dalsze doszukiwanie się
            argumentów na prawdziwość jego słów zeżre od środka wyłącznie Ciebie, a nie jego.
            Nie wiem, jaką masz za sobą historię życia, ale- jak napisalam- wyczuwam, że
            Jesteś osobą bez "przeszlości" (rozumianej jako rozwód, dzieci z poprzedniego
            związku czy związki, w ktorych problem eks żony i pasierbów się pojawił).
            Jesli mam rację oznacza to, że czeka Cię ciężka praca nad rozmaitymi problemami
            W SOBIE.
            Ja również znam pary, które po wielu latach się zeszły. Osobiście nie wierzę w
            odgrzewane kotlety, ale każdy żyje jak sam uważa i liże swoje rany na swój
            własny użytek. Znam też świetne związki rekonstruowane, gdzie nikt do nikogo nie
            wraca, za to tworzy się nową, odrębną jakość. I to jakość imponujacą.
            Wszystko zalezy od ludzi. Masz pełną możliwość stworzenia ze swoim eMem właśnie
            takiego zwiazku z odrębną jakością, ale jak długo będziesz się zadręczać
            pierdolami- tak długo będziesz w sobie blokować cechy niezbędne do stworzenia
            dobrej rodziny rekonstruowanej.
            A wymieniłabym tu otwartość, dużą dozę tolerancji (i asertywności również, po
            prostu trzeba nauczyć się odrózniać sytuacje, kiedy nalezy się wykazać
            cierpliwościa, a kiedy przychodzi moment uderzenia ręką w stół) i- przede
            wszystkim- zrozumienie, że taki zwiazek posiada swoje ograniczenia i specyfikę,
            jakich nie posiada związek z bezdzietnym kawalerem.
            Piszesz "teraz puszczę płazem żarty, a za rok ona go zaprosi na urodziny".
            No i?
            Przed Wami komunia pasierba (o ile jesteście wierzący i o ile komunia już nie
            poza Wami, ale nie wiem ile ma lat), jego urodziny, potem ślub... POjawią sie
            być może problemy szkolne, wychowawcze, które trzeba będzie rozwiązywać w gronie
            rodzinnym (niektóre rodziny rekonstruowane radzą sobie z tym w ten sposób, że
            "ciało decyzyjne" tworzą z czterech, a nie dwóch osób. Tak robimy my i polecam
            ten układ, o ile ma się możliwość go zastosować).
            Takie okazje będą i sądzę, że dla własnego dobra powinnaś do nich podchodzić
            spokojnie. Twój partner ma przeszłosć i tego nie zmienisz.
            Tylko od Ciebie zalezy, czy bagaż swojego partnera potraktujesz jako balast czy
            jako wartość dodaną.

            a.
      • nsc23 Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 30.06.07, 10:58
        Wydaje mi sie, ze masz za duzo czasu i Ci sie nudzi. Z jednego zdania zrobilas
        sprawe wieksza niz Mt. Everest.
        Eks mojego faceta otwiera mu drzwi nago i mowi, zeby usiadl w duzym pokoju, a
        ona przygotuje mala. Nie rusza mnie to i nie zastanawiam sie czemu tak robi i
        co on moglby odpowiedziec, bo szkoda mi czasu.
        Przestan roztrzasac problem na zylion mozliwych sposobow i doszukiwac sie we
        wszystkim drugiego, trzeciego i piatego dna, to bedzie Ci latwiej.
      • m-jak-magi Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 30.06.07, 11:24
        juz po 1szym akapicie odechcialo mi sie czytac.
        sa jedna ludzie ktorzy jak nie maja problemu to tak dlugo beda szukac az
        znajda......................
        • bei Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 30.06.07, 23:21
          ..przeciez przez głowę wszystkie mysli przelecąsmile
          Zapisałaś je...a teraz o nich zapomnijsmile
          Nieważne o czym śni eks....i niewazne komu o tych snach opowiadasmile
          WAŻNE jest, czy Twój mężczyzna śni na jawie o Tobiesmile....

          pozdrawiam
    • lilith76 Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 02.07.07, 09:42
      Kobieta po prostu opowiedziała swój sen i już. Koniec, kropka.


      Stanowczo za dużo myślisz.
    • kicia031 Re: Dla mnie to troche dziwne… Wypowiedz je 04.07.07, 17:19
      Moj Ex - introwertyk nie majacy wielu przyjaciol - przez lata zwierzal mi sie
      ze swoich problemow, takze tych dotyczcych Next. To ja mu doradzilam, by ja
      poznal z naszym synem, zachecalam by sie oswiadczyl i skrytykowal ze z tymi
      oswiadczynami czekal do jej ciazy. To ja go opieprzylam za komentarz o figurze
      Nexi w ciazy.
      Exa toleruje zaledwie, ale zycze mu wszystkiego najlepszego i ciesze sie, ze w
      koncu traful na kobiete, ktora szczerze pokochal i ktora jest w stanie
      tolerowac jego odpaly.
      Dlaczego o tym pisze - dlatego zebys przestala doszukiwac sie drugiego dna w
      rzeczach, ktore nie maja zadnego znaczenia.
Pełna wersja