next kontra ex

05.07.07, 21:55
Czytając jeden z wątków zaczęłam zastanawiać się nad wyższością ex nad next,
czy next nad ex... W jaki sposób powinny wyglądać "widzenia" M. z dziećmi u
ex? Czy np. w Lany Poniedziałek czy w Święta Wielkanocne M. powinien iść do
ex, żeby spotkać się z dzieckiem, czy spędzić święta z nową rodziną? Ex nie
rozumie, że sytuacja się zmieniła i wyznaczone sądownie terminy są obecnie
trudne do spełnienia. Trzeba dodać, że podróż do domu ex (tylko tam mogą być
"widzenia")trwa około 6 godzin , a spotkanie z dzieckiem tylko 2 (oczywiście
zgodnie z wyrokiem).
    • chalsia Re: next kontra ex 05.07.07, 22:37
      > Czytając jeden z wątków zaczęłam zastanawiać się nad wyższością ex nad next,
      > czy next nad ex...

      masz kompleks jakiś, że się zastanawiasz nad "wyższością" ?? Po prostu są od
      siebie inne i tyle.

      Jeśli warunki się zmieniły to najpierw nalezy próbowac sie dogadać, a jesli to
      nie wychodzi - zwrócić się do sądu.
      • marusia1 Re: next kontra ex 05.07.07, 23:21
        chalsia napisała:
        > masz kompleks jakiś, że się zastanawiasz nad "wyższością" ?? Po prostu są od
        > siebie inne i tyle.
        Nie, raczej nie mam kompleksów. Może "wyższość" nie jet zbyt dobrym
        sformułowaniem. Zastanawiam sie po prostu, czy powinnam podporządkować się ex
        akceptować jej warunki, czy dostosować "widzenia" do naszego życia.
        >
        > Jeśli warunki się zmieniły to najpierw nalezy próbowac sie dogadać, a jesli to
        > nie wychodzi - zwrócić się do sądu.
        I tu zaczynają się schody - z ex nie można się w ogóle dogadać, a sąd... Według
        niej to jedyne miejsce na rozmowy z moim M., a on jest w takim stanie
        psychicznym po poprzednich "rozmowach" w sądzie, że nie chce przechodzić przez
        to jeszcze raz.
        • mrs_ka Re: next kontra ex 05.07.07, 23:36
          Może niech spróbują mediacji? Zawsze to jakieś wyjście i niekiedy się sprawdza.
          Na ogół jeżę się przeciwko ujmowaniu kwestii spotkań z dziećmi/pasierbami w
          kategoriach "albo zaakceptuję jej warunki, albo dostosuję widzenia do własnego
          życia". Nie wiem, czy to widzisz, ale to jest poetyka wojenna wink)
          Niby nic, a jednak ma spory wpływ na nasze postrzeganie sytuacji (na tej samej
          zasadzie do białej gorączki doprowadza mnie nagminnie stosowane przez niektóre
          Samodzielne okreslenie "widzenia"- kurczę, dziecko idzie widzieć ojca do Zakładu
          Karnego czy jak?!).
          To wszystko jednak piszę na marginesie, bo rozumiem, że cały problem wynika z
          tego, że Eksia po prostu nie chce się dogadać. Bywa i tak.
          Nie wiem, czy w ogóle można Ci coś doradzić. Dobre rozwiązania to nie te, które
          nazwiemy na forum "dobrymi", ale te, które się sprawdzą w sytuacji określonej
          rodziny.
          U jednych zadziała mediacja, u innych sąd, u trzecich polubowne rozmowy.
          Czego mi w Twoim poście zabrakło: opcji, że pasierb przyjeżdża na święta do Was.
          Wybieranie się na święta do eks żony celem spotkania się z własnym dzieckiem
          jest...hm, co najmniej dziwaczne, a na pewno niezdrowe z punktu widzenia nowej
          rodziny. Z kolei wyrzeczenie się kontaktu z dzieckiem w imię spędzenia czasu
          wspólnie z nową rodziną jest jakoś tam sensowne z punktu widzenia Neksi,
          natomiast nieakceptowalne z punktu widzenia dziecka (i kogoś, komu interes
          dziecka jest bliski). Trzeba więc szukać innego wyjścia.
          Masz pomysł,jak mogłoby ono wyglądać? Czy pasierb w ogóle do Was przyjeżdża?
          Jak to wygląda na co dzień?
          Przepraszam, teraz doczytalam: spotkania z ojcem mogą się odbywać tylko w
          miejscu zamieszkania dziecka. Dlaczego? Z czego wynikło takie postanowienie sądu
          i jak to argumentowała Eksia?
          I ostatnie pytanie, które może jakoś bardziej naświetli sprawę: czy te zasądzone
          dwie godziny spotkań są istotnie aż tak służbiście traktowane przez Eksię? Z
          czego to wynika?
          Czy to typ matki ograniczającej czy ciętej na eks męza?
          Mam poczucie, że albo faktycznie kobita jest nastawiona agresywnie do eks męża
          (co może też mieć swoje uzasadnienie np. w przebiegu ich rozwodu, choć to
          naturalnie nie tłumaczy jej głupiego postępowania względem kontaktow na linii
          ojciec-dziecko) albo nie zdaje sobie sprawy z długofalowych skutków swojego
          postępowania, które to skutki rąbną bezpośrednio w jej dziecko.
          Może troszkę to rozszerz, łatwiej będzie się ustosunkować do sytuacji.

          a.
          • marusia1 Re: next kontra ex 06.07.07, 17:40
            mrs_ka napisała:

            > Może niech spróbują mediacji? Zawsze to jakieś wyjście i niekiedy się sprawdza.
            Mediacja? Z tą kobietą nie da się rozmawiać. Miałam okazję widzieć ją osobiście
            2 razy i nie chciałbym więcej.

            okreslenie "widzenia"- kurczę, dziecko idzie widzieć ojca do Zakład u Karnego
            czy jak?!).
            Tak, mnie się te spotkania kojarzą z widzeniami -spotkanie o określonej godzinie
            (choć ostatnio nie jest już tak sztywna. Zamieniła niedzielę na sobotę), w
            zamkniętym pokoju. Nawet nie można skorzystać z ubikacji... Koszmar!

            >Wybieranie się na święta do eks żony celem spotkania się z własnym dzieckiem
            > jest...hm, co najmniej dziwaczne, a na pewno niezdrowe z punktu widzenia nowej
            > rodziny. Z kolei wyrzeczenie się kontaktu z dzieckiem w imię spędzenia czasu
            > wspólnie z nową rodziną jest jakoś tam sensowne z punktu widzenia Neksi,
            > natomiast nieakceptowalne z punktu widzenia dziecka (i kogoś, komu interes
            > dziecka jest bliski). Trzeba więc szukać innego wyjścia.
            >> Przepraszam, teraz doczytalam: spotkania z ojcem mogą się odbywać tylko w
            > miejscu zamieszkania dziecka. Dlaczego? Z czego wynikło takie postanowienie
            sąd u i jak to argumentowała Eksia?
            > > Czy to typ matki ograniczającej czy ciętej na eks męza?

            Sprawa jest skomplikowana. Ex oddała syna pod opiekę mojego M., gdy też przestał
            być jej potrzebny jako karta przetargowa i chyba zadowolona była z podziału
            majątku. Podejrzewam też, że chciała uszczęśliwić nas, aby rozwalić nasz
            związek. Na szczęście zostaliśmy małżeństwem, tworzymy rodzinę. Z Młodym mamy
            sporo kłopotów, ale mam nadzieję, że to się zmieni.
            Przy ex została młodsza córka (z porażeniem mózgowym). Ex upierała się przy
            widzeniach w domu, bo miała nadzieję, że mój M. nie będzie tam chodził. Na jej
            nieszczęście, w miarę możliwości, odwiedza córkę, no i teraz Młody matkę i
            siostrę. Ex przez cały czas zasłania się chorobą małej, wykorzystuje ją do
            swoich celów (współczucie, wyciągnięcie kasy). Widziałam ją - jest bardzo
            pogodnym, otwartym dzieckiem, związanym z ojcem. O wiele łatwiej by było wziąć
            ją po prostu na cały dzień i milej o spędzić niż te 2 godziny na dywanie w
            pokoju ex. Niedaleko mamy dziadków. I to też jest problemem. Mają oni zapomnieć,
            że mają wnuczkę. Żeby urazić mojego M. pozostały jej rozgrywki poprzez małą. Z
            drugiej strony podejrzewam, że gdyby M. mógł wziąć córkę na sobotę, mój pasierb
            nie chciałby w ogóle widzieć matki, tylko spędzałby ten czas z nami. Bardzo
            chciałby, żeby jego siostra zamieszkała z nami. Nie jest to oczywiście możliwe.

            A tak na marginesie - zastanawiam się, czy jeśli ex nie płaci alimentów na
            Młodego, to czy mój M. musi płacić na córkę. Jest chora, ale ma założone konto,
            dostaje kasę z 1%, a utrzymanie zdrowego dziecka wcale nie jest tańsze. Tym
            bardziej w dużym mieście.
            • m-m-m Re: next kontra ex 06.07.07, 17:45
              zastanawiam się, czy jeśli ex nie płaci alimentów na
              Młodego, to czy mój M. musi płacić na córkę


              Jeśli macie wyrok sądu o przyznaiu opieki ojcu z miejscem zamieszkania dziecka
              przy ojcu to powinniście meć wyrok o wyskości alimentów od matki. Pieniądze na
              jedno dziecko daje ojciec (a jest to dziecko niepełnosprawne, więc pewnie
              będzie to wyższa suma niż na syna), na drugie matka. Moim zdaniem alimenty te
              jako koszty utrzymania obojga dzieci nie znoszą się wzajemnie.
              • marusia1 Re: next kontra ex 06.07.07, 17:54
                m-m-m napisała:

                > zastanawiam się, czy jeśli ex nie płaci alimentów na
                > Młodego, to czy mój M. musi płacić na córkę
                > >
                > Jeśli macie wyrok sądu o przyznaiu opieki ojcu z miejscem zamieszkania dziecka
                > przy ojcu to powinniście meć wyrok o wyskości alimentów od matki.

                Ex z moim M. podpisała porozumienie, którego autorką była oczywiście ona ze
                swoim adwokatem. Zastrzegła sobie, że syn będzie na wyłącznym utrzymaniu ojca, a
                ona będzie syna widywała (miała u siebie) dosłownie 6 tygodni w roku + 2 dni co
                2 lata (święta). Mój M. podpisał to, bo z ex nie ma żadnej dyskusji i pieniądze
                nie były dla niego aż tak ważne jak dziecko.
                • m-m-m Re: next kontra ex 06.07.07, 17:57
                  Mój M. podpisał to, bo z ex nie ma żadnej dyskusji i pieniądze
                  > nie były dla niego aż tak ważne jak dziecko.


                  No to ma to co ma, czyli utrzymujecie 1,5 dziecka.
                  Zaprzestać płacić alimentów ot tak sobie nie można. Można jedynie złożyć do
                  sądu o ich ustalenie dla obojga dzieci.
            • anastazjapotocka Re: next kontra ex 06.07.07, 18:02
              No cóż, Marusiu... Jak się już pewnie przekonałaś, jestem macochą z krwi i
              kosci. Macochą, przy której macochy z bajki to istotki miłe, empatyczne i
              sypatyczne. Mojej pasierbicy skąpiłam jadła i napitku. W pochmurne noce
              wyczyniałam czary-mary, aby jej smukłe ciało pokryło się odrażającą wysypką. A
              jak biedactwo usnęło zmęczone wybieraniem maku z popielnika - wbijałam w jej
              białą szyjkę swoje długie macosze kły i z lubością chłeptałam jej krew.
              A na dokładkę mam w planie cały swój majątek strwonić na geriawit i inne tam
              takie liftingi oraz stringi.
              Sama więc widzisz, że jestem postacią na wskroś stronniczą i negatywną.

              Córka z porażeniem mózgowym to coś, co nawt mnie powala na kolana.
              WSZELKIE Twoje wątpliwości i niedogodności są warte tego, aby je pod tramwaj
              włożyć. Twoje troski o kasę także.
              Powiem tak: płać, znoś wszelkie warunki, dostosuj się i dziękuj Bogu, że to nie
              Ciebie doświadczył.
              Więcej pokory w obliczu takiego nieszczęścia, kobieto.
              • m-m-m Re: next kontra ex 06.07.07, 18:08
                >>>>Powiem tak: płać, znoś wszelkie warunki, dostosuj się i dziękuj Bogu, że to
                nie
                Ciebie doświadczył.



                ...dodam: i życz exowej zdrowia i życia jak najdłużej.
              • marusia1 Re: next kontra ex 06.07.07, 18:17
                anastazjapotocka napisała:

                > Córka z porażeniem mózgowym to coś, co nawt mnie powala na kolana.
                > WSZELKIE Twoje wątpliwości i niedogodności są warte tego, aby je pod tramwaj
                > włożyć. Twoje troski o kasę także.
                > Powiem tak: płać, znoś wszelkie warunki, dostosuj się i dziękuj Bogu, że to nie
                >
                > Ciebie doświadczył.
                > Więcej pokory w obliczu takiego nieszczęścia, kobieto.

                Anastazjo! Miałam kontakt z dziećmi z porażeniem u koleżanek - matek, u
                koleżanek - rehabilitantek. Dzieci te, o ile nie ma dużego stopnia upośledzenia
                - są super. Dobra rehabilitacja działa cuda. Tak jak napisałam - wkurza mnie to,
                że ex zaniedbuje dziecko i mam wrażenie, że robi to specjalnie, żeby jej wszyscy
                współczuli. Nie uczyła jej załatwiać się do nocnika, bo łatwiej jej było raz na
                jakiś czas zmienić pampersa. Nie ćwiczyła z nią w domu, bo w telewizji seriale
                lecą... Dziecko leżało na dywanie w tym czasie. Wiem, że od takiego dziecka
                trzeba dużo więcej wymagać, żeby na miarę swoich możliwości było samodzielne w
                przyszłości. Niedawno mój pasierb powiedział mi, że nie chce mieć dzieci, bo
                urodzi mu się takie chore jak siostra. Tłumaczyłam mu, że to jest przypadek, że
                u niego tak byc nie musi. Ale nie przyznałam mu się, że ja też tego się boję
                (jak każdy), trzeba mieć mocną psychikę. Chociaż podobno, gdy się ma, to się
                inaczej to odbiera.
                PS. Dziecko u mojego M. miało uratować małżeństwo. Ex, gdy się dowiedziała, że
                jest w ciąży dostała furii i zaczęła coraz bardziej szaleć. Nie chodziła do
                lekarza, bo jej mamusia powiedziała, że nie musi. Ex nie zależało na tym
                dziecku, więc powinna po prostu usunąć ciążę. Gdy zaczęła się źle czuć, mój M.
                siłą zawiózł ją do szpitala - dziecko było podduszone pępowiną. Nie chciała
                dziecka...
                A mnie serce się ściska, gdy mój M. przeżywa każde spotkanie z córą, które jest
                zepsute przez niezrównoważoną ex.
                • m-m-m Re: next kontra ex 06.07.07, 18:22
                  No, ale to nie rozwiązuje podstawowego problemu: co z tym dzieckiem będzie jak
                  matki zabraknie?
                  No, powiem Ci, że masz sytuację nie do pozazdroszczenia.
                  • anastazjapotocka Re: next kontra ex 06.07.07, 18:34
                    Jestem tego samego zdania co M-m-m, która życzy eksi zdrowia i długiego życia.
                    Nie obchodzi mnie, jaka jest ta Twoja eksia - miła, słodka, mądra, głupia.
                    Czego nie zrobiła i co zrobiła.
                    Nie obchodzą mnie jej motywy.
                    Ja nie wiem, jak w obliczu takiego nieszczęścia zachowałabym się sama, gdybym
                    to ja urodziła dziecko tak ciężko doświadczone.
                    Przysięgam, że nie wiem.
                    Ale wiem, jak bym się zachowała, gdyby (nie daj Boże) mój mąż miał tak chore
                    dziecko, albo gdyby (nie daj tym bardziej Boże) moja pasierbica urodziłaby
                    chore dziecko.
                    Płaciłabym całe swoje życie. Płaciłabym, bo nie wiem, czy potrafiłabym się
                    dołączyć do opieki. Nie wiem, czy byłabym przydatna.
                    A więc zrobiłabym to, co potrafię: PŁACIŁABYM.
                    I nie szemrałabym na niedogodności lub zły humor tej, która ma ten los na
                    codzień. Do końca swoich dni.

                    Wybacz, Marusiu.
                    Ja już taka jestem, że mówię prawdę w oczy.
                    Nawet bym słówka nie pisnęła.
                    • marusia1 Re: next kontra ex 06.07.07, 18:51
                      Tak, jak napisałyście. Płacę, przygotowuję mojemu M. prezenty dla malej na
                      imieniny, urodziny, święta, choć wiem, że ex je niszczy, albo wyrzuca. Bo co
                      dziecko jest winne? I mam nadzieję, że teraz, gdy Młody jest z nami, ex będzie
                      lepszą matką i poświęci więcej czasu i energii na rehabilitację małej, niż na
                      mącenie w naszym domku.
                  • marusia1 Re: next kontra ex 06.07.07, 18:37
                    Dziewczynka jest super, widziałam ją raz. Ex nie chciała, żeby M. zobaczył się z
                    córką, choć spotkanie zostało ustalone. "Zaprosiła" Go do lekarza. Podjęłam za
                    niego decyzję i pojechaliśmy razem (do innego miasta). Prawie wepchnęłam Go do
                    gabinetu. Ex zrobiła awanturę, że przyjechał i przeszkadza, a mała i tata byli
                    szczęśliwi. Jestem pewna, że gdyby nie pojechał, to by wszędzie wywlekała, że
                    nie interesuje się zdrowiem dziecka. Mała wyciągała do mnie ręce i wołała ciociu
                    (ex była wściekła i ją ciągle poprawiała, że to jest pani. Sama ją nauczyła
                    mówić do wszystkich ciociu - nawet do taty), rozmawiała. Bałam się tego
                    spotkania, reakcji małej, żeby nie miała ataku (argument w sądzie - dziecko nie
                    może przebywać w obcych miejscach i wśród obcych ludzi, bo ma ataki). Ex była
                    natomiast tak wściekła, że zabrała małą i wyszła, nawet nie dała M. pobyć przez
                    chwilę z dzieckiem. Acha, a mnie zrobiła awanturę, że niby jej syn źle wygląda,
                    że nie dbam o niego (był siny z zimna, bo podczas wizyty mamy u lekarza, on
                    łaził po lesie w sweterku, a był o listopad.)
                    PS. Pasierb odkąd jest ze mną ma się o wiele lepiej - przestał mieć chroniczne
                    zapalenie oskrzeli.
                    Fakt, często zastanawiam się co będzie, gdy np. ex odwidzi się i córka. Ma już
                    jakiegoś "dochodzącego", więc może być różnie. I boję się...
                    • m-m-m Re: next kontra ex 06.07.07, 18:43
                      Fakt, często zastanawiam się co będzie, gdy np. ex odwidzi się i córka. Ma już
                      jakiegoś "dochodzącego", więc może być różnie. I boję się...


                      Ja patrzę na to co będzie dalej, za 10-15, 30 lat z tym dzieckiem.
                      Mając takie chore dziecko nawet umrzeć nie można spokojnie: jak w trumnie na
                      cmentarz będą nieśli, to trzeba uchylić wieko i sprawdzić co się z tym
                      dzieckiem dzieje.
Pełna wersja