jaki jest wasz drugi związek?

06.07.07, 12:56
w porównaniu do pierwszego.Nie popełniacie błędów z przeszlości.bardziej
SŁUCHACIE PARTNERA, jesteście wyczulone na symptomy, które doprowadziły do
rozwalenia tamtego związku?Żałujecie? Ja boję się,że nie poradzę sobie z
wtrącaniem się eksów
    • luna67 Re: jaki jest wasz drugi związek? 06.07.07, 15:54
      Czesc delika1,

      pytasz jaki jest moj terazniejszy zwiazek w porownaniu z pierwszym? ooooo to
      niebo a ziemia. W tym zwiazku czuje sie bezpiecznie, kocham i jestem kochana,
      UFAM, jestem szczesliwa, rozwinelam moje skrzydla, doszlam do rzeczy, do ktorych
      z moim Exem nie bylo mozliwe. Niektore w.w. slowa plowieja w czasie odwiedzin
      pasierbow, ale to inna historia.

      Nie popelnialam zadnych bledow w pierwszym malzenstwie (tak sadze, moj Ex ma
      takie samo zdanie, szkoda, ze dopiero teraz o tym sie dowiedzialsmile bylam i
      jestem wspaniala matka, bylam dobra wyrozumiala (az za nadto) zona, wspaniala
      kucharka i kochanka dla mojego wtedy meza. Nie mam sobie nic do zarzucenia (moze
      to zabrzmi wyniosle, ale tak jest).

      Moj Ex tego nie docenial, bo (ja i on) bylismy dla siebie "pierwsi" bez zadnego
      obciazenia, znalismy sie od podstawowki (nie mielismy tzw.porownania).
      Docenil to dopiero jak poznal inne kobietysmile)) a ja odetchnelam, i moze moj M
      wydaje mi sie teraz byc aniolemsmile

      Czy zaluje? jakbym nie poznala mojego terazniejszego M, to napewno, zalowalabym
      tych pieknych lat, ktore nie mogly by wrocic, gdyz bylam z moim Exem szczesliwa
      do pewnego incydentu (jego kochanka chciala sobie odebrac zycie). Jak to sie
      mowi madrzejszy ustepuje, wiec wnioslam sprawe o rozwodsmile

      Boisz sie Ex? eeeee nie taki diabel straszny jak go maluja. To zalezy od twojego
      M, jak daleko uwiaze lancuch i jak daleko ja do was dopusci.

      Nie rozumie twojego jednego zdania: "bardziej
      > SŁUCHACIE PARTNERA"
      Ja sie nigdy nikogo nie sluchalam (nawet dla moich rodzicow bylam zawsze "Gosia
      samosia", i nie wyobrazam sobie, zeby ktos dyktowal mi moje zyciesmile

    • anastazjapotocka Re: jaki jest wasz drugi związek? 06.07.07, 16:07
      Mój DRUGI związek był bardzo... owocny (dla mnie - finansowo, dla mojego
      drugiego męża już znacznie mniej).
      I choć nigdy nie byłam posłuszna - mój Trzeci Związek jest samym szczęściem i
      spełnieniem. Nawet klopsiki dzisiaj Mojemu Szczęściu ugotowałam. Niech je.

      Cześć Luna.
      Cieszę się, że doszłaś do siebie. Tak trzymać.
      • luna67 Re: jaki jest wasz drugi związek? 06.07.07, 16:23
        Kochane dziewczyny, stesknilam sie za wami (serio).
        Mam przeprowadzke mojej II praktyki, otwarcie w poniedzialek wiec troche stresu
        mam, wiec nie mam czasu na pisanine i nawet na czytaniu nie moge sie
        skoncentrowacsmile Jedynie co mnie na duchu i silach utrzymuje, to urlop za 2
        tydnie, musze jakos wytrzymac ten nawal pracysmile))

        Dzieki Anastazjo za pamiec, jest mi duzo lepiej z tym ukladem, ktory sobie
        "wywalczylam". To wasza zaslugasmile))




    • ewunia92 Re: jaki jest wasz drugi związek? 06.07.07, 18:29
      Mój pierwszy związek trwał 22 lata. Był stabilny, dorabialiśmy się od zera, mamy dwoje wspaniałych dorosłych juz dzieci( ktorych moj eks nie widuje na własne żądanie) ale po pewnym czasie stał się tak nudny, trudny, przewidywalny, ze mając 40 lat czułam sie jak siedemdziesięciolatka. No cóż mój drugi związek jest zupełnie inny. To wulkan emocjonalny od poczatku. To mnie w niego wciągnęło. Mam super komfort finansowy ale chyba nie przewidziałam, ze się zestarzeję. Że podupadnę tak na zdrowiu i będe uzależniona w duzym stopniu od drugiej osoby, zwłaszcza, ze jest lekarzem.
      Na ten wulkan juz czasem nie mam sił, na burze też, na eks i pasierbice- też. Żyję w złotej klatce i czasem myśle, co lepsze.............
      • anastazjapotocka Ewuniu, 06.07.07, 18:38
        patrz pozytywnie.
        Każdy się kiedyś zestarzeje (ta smukła blondynka z sąsiedztwa z nogami do szyi
        też, daj jej Boże prędzej). Lepiej być bogatym, niż biednym, to też coś warte.
        Mąż lekarz też fajna rzecz. Przytulam Cię cieplutko. Jak to na wulkanie.
        • ewunia92 Re: Ewuniu, 06.07.07, 19:05
          dziękuje bardzo smile Wiesz ja nie zawsze się skarżę. Nie mam kompleksów jesli chodzi o urodę o figurę, to jako kobieta. Jestem szczęśliwą matką, babcią( właśnie będe miała od jutra moje trojaczki bo wnusia już jest a dojadą bliźniaki)Jestem tylko dużo samotna bo nagle urwała mi się 5 lat temu praca i kontakty koleżeńskie( tak bywa jak się długo jest chorym)Mąż lekarz oczywiscie ma plusy jako osobisty lekarz ale i dużo minusów związanych z tą naszą grupą zawodową. Za uściski dziękuję bardzo mnie podbudowują i robi mi sie cieplutko na sercu. Chciałam pokazać młodszym macochom, jak to różnie bywa w tych następnych związkach - o to pytają. Pozdrawiam Cię serdecznie.
          • nangaparbat3 Re: Ewuniu, 08.07.07, 21:12
            To ja cos dodam.
            Patrze na moich rodziców, tez lekarze, mama opiekuje sie tatą, który powoli
            odchodzi, po kawałku, a pierwszy odszedł rozum (udar).
            Od tego patrzenia przychodzi mi do głowy cos takiego: co by było, gdyby w
            przeddzień slubu człowiek dowiadywał się, ze jest 50% szansy ze maż/żona za 20
            lat bedzie miec wylew i zacznie przypominać roczne dziecko? Albo za rok?
            To sie zdarza, tego sie nie bierze pod uwagę.
            Tak jak piszesz - naprawdę roznie bywa.
            Życzę Ci wszystkiego, wszystkiego dobrego. Z całego serca.
            • khaldum nangaparbat... 10.07.07, 08:40
              ja też mam rodziców udarowców... i patrzę na nich jak są ze sobą te 30 parę lat,
              i chylę czoła przed mamą, która mimo pewnej niepełnosprawności opiekuję się
              ojcem, którego udary były rozleglejsze. Zmienili styl życia, dzień zaczynają od
              taichi, później śniadanie, rehabilitacja, życie, rehabilitacja, znajomi i sen.

              I chciałabym z moim chłopem w trudnych chwilach za 30 lat być tak samo blisko
              jak są moi rodzice. Ja chłopu nie ślubowałam i pewnie już nie będę ślubować, w
              zdrowiu i chorobie, bogactwie i biedzie .... ale planuję się przy nim zestarzeć,
              pięknie zestarzeć...

              pozdrawiam Cię ciepło
              K.
              • nangaparbat3 Re: nangaparbat... 10.07.07, 16:08
                Dobrze czytać takie posty.
                U nas jest inaczej - tato się kompletnie zdzidziusiował. Ale jedno wie na sto
                procent - ze kocha mamę. A ona, ze jego. Czasem wszystko razem jest niewiarygodne.
                Pozdrawiam serdecznie. N.
    • glonik Lepszy... 08.07.07, 20:48
      Mimo starych błędów i dodanych nowych.
      Taką mnie wziął i kurnamol MA!!!
      Anastazjo, pozdrawiam, - ale grzeczniutko, coby znowu nie wylazło...

      PS Sygnaturkę chyba zmienię, bo poczucie humoru mi zamiera (-;
      --

      Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
      • anastazjapotocka Re: Lepszy... 09.07.07, 11:20
        Glonika Najukochańszego ściskam gorąco i nie zważam na konsekwencje...
        Dlaczego zamiera Ci poczucie humoru?
        Ewuni dziękuję i głaszczę po pleckach.

        Natomiast zatkało mnie, jak przeczytałam, że w dniu ślubu partnerka "na dobre i
        na złe" nie bierze pod uwagę tego "na złe". Głupia jest chyba, albo bez
        wyobraźni. Nie zakłada się, że przez całe życie mąż będzie piękny, zdowy i
        bogaty. Przecież może zachorować, mieć wypadek, zakochać się w młodszej.
        WSZYSTKO należy wziąć pod uwagę, a zwłaszcza obowiązki wynikające z instytucji
        bycia razem (z papierkiem lub bez).
        Zniesmaczyło mnie takie podejście tym bardziej, że autorkę wpisu rozpoznałam
        jako gorącą zwolenniczkę całkowicie cudzych dzieci w rodzinie i przypisywanie
        niemacosze różnych obowiązków z tego tytułu...

        Takiej wybiórczej postawie "partnerek" mogę powiedzieć tylko jedno: obowiązkiem
        uczciwej żony jest poświęcić się całkowicie dla męża - i odwrotnie.
        Bez żadnej dyskusji i warunków wstępnych.
        • ewunia92 Re: Lepszy... 09.07.07, 19:15

          > Takiej wybiórczej postawie "partnerek" mogę powiedzieć tylko jedno: obowiązkiem
          >
          > uczciwej żony jest poświęcić się całkowicie dla męża - i odwrotnie.
          Ale chyba sama wiesz, jak to trudno. Jak często spotykamy się z bardzo egoistyczną postawą. A jeszcze gorzej jest w młodym pokoleniu, nastawionym na spełnianie się.Jestem pełna obaw, jak oni sobie poradzą na starość bo niestety mają gorsze wzorce, niż starsze pokolenie.Nie jestem zdania, ze każdy nowy związek daje pozytywne doświadczenia na przyszłość. Raczej, że wierność związku, to suma doświadczeń, przywiązanie, zrozumienie i coś co łączy, te wszystkie wspólne! lata. Ale mi się nie udało i większości z nas też nie smile Dziekuję Ci za pogłaskanie smile)))
    • khaldum Re: jaki jest wasz drugi związek? 10.07.07, 08:33
      Lepszy, spokojniejszy, z większą ilością rozmów, minimalną dawką niedomówień...
      i cele życiowe są wspólne, i zasady współżycia w społeczeństwie podobne wyznajemy...

      i mimo upierdliwej pazernej ex, która coraz częściej życie zatruwa nie
      zamieniłabym go /związku/ na inny (oczywiście na dzień dzisiejszy, bo może pęknę
      za kilka lat jak Reksia)

      chłop jest tym silnym męskim ramieniem, którego w pierwszym małżeństwie nie
      było, i ojcem jest takim jakiego bym sobie życzyła (są pewne usterki, ale o
      genie ojca weekendowego tu raczej pisać nie będę), i kontakt naprawi, uszczelkę
      wymieni, telewizor dostroi...

      I JE to co gotuję. mój ex żywił się pizza i płatkami z mlekiem, nie spożywał
      posiłków domowych, potrafił pizzę zamówić na pół h przed tym jak pierogi
      kończyłam kleić... eh

      Staramy się unikać błędów z poprzednich związków i o nich rozmawiamy. Zarówno on
      jak i ja wiemy co doprowadziło do rozpadu naszych pierwszych małżeństw.

      lepszy/gorszy ???
      po prostu INNY, i w tej inności dobry
Inne wątki na temat:
Pełna wersja