Chyba jednak jestem szują

10.07.07, 12:29
Mój partner płaci grzecznie umówione z Exią, a potem przyklepane wyrokiem
sądu alimenty (tj. chciała podwyższyć w trakcie rozwodu ale sąd się nie
przychylił). Teraz Ona od czasu do czasu wyskakuje żądaniami dodatkowych
pieniędzy na coś (piszę „żądanie” nie dlatego że czegoś chce ale dlatego bo
są w taki sposób przedstawiane ”masz natychmiast zapłacić na...”wink.
Właśnie NM dostał dodatkowe zlecenie na rok (pełni obowiązki osoby która
dostała roczny urlop bezpłatny, jest zastrzeżenie że może to trwać krócej), w
związku z tym ma dostać jakiś dodatek (nie cały tysiąc). Z lubym uznaliśmy że
warto by dzieci nauczyły się pieniędzmi gospodarować (prawie pełnoletnie są a
dotąd nie dostawały kieszonkowego bo ich mamusia uważa że to ona musi uznać
czy zachcianka jest warta czy nie). Na nieszczęście powiedział już o tych
planach dzieciom a właśnie nam przekazały że Exia wybiera się do sądu o
podwyższenie alimentów (skądś się dowiedziała że zarabia więcej i to zna
dokładną kwotę). Mamy teraz problem, bo co będzie jeśli sąd nie uwzględni tej
czasowości podwyższenia dochodów i podwyższy alimenty? Ja się nie zgadzam na
układ w którym, prawie połowę dodatkowych dochodów będzie trzeba płacić exi
na alimenty dla dzieci (składa wiosek o prawie wszystko bo to co ma mu na
życie wystarcza, więc pewnie połowę jej przyznają), a do tego jeszcze te dwie
stówki na kieszonkowe (choć sama uważam że powinny dostawać), to z całej
podwyżki okupionej dodatkową pracą (a nie jest on nastolatkiem który sobie
może siedzieć w pracy całą dobę) i zmniejszeniem czasu spędzanego razem,
zostaną jakieś trzy stówki.
Gryzie mnie to potwornie bo jak byli małżeństwem to ona blokowała wszelkie
jego próby awansu, bo wiązało się to z wyjazdami a on miał obowiązek zaraz po
pracy przyjść do domu i z nią siedzieć. Wtedy to mikra pensja wystarczała jej
na utrzymanie dzieci! Teraz jak facet zaczyna coś osiągać to natychmiast
każdy dodatkowo zarobiony grosz ma oddać bo go nie ma z nią! Nawet nie z
dziećmi bo kontakty oni mają dobre i częste, choć wielu rzeczy nie może bo
ona blokuje (pamiętacie ostatni numer z awanturą bo chciał córkę zaprowadzić
do lekarza?). Zaczyna we mnie powoli wzbierać złość i gdzieś mi umykają
wszelkie ludzkie uczucia. Cały czas pilnowałam by w wyniku przepychanek
rodziców dzieciaki nie oberwały (o ile mogłam stojąc z boku i będąc tylko
doradcą jednego z rodziców). Ale teraz stwierdziłam, że dość! Nie podoba mi
się to że nawet kosztem dodatkowej pracy mojego już przecież partnera,
kosztem zmniejszającego się czasu tylko dla nas (normalna praca, praca po
godzinach, praca zabierana do domu, spotkania z dziećmi, a do tego inne
kontakty i sprawy i właściwie tylko sypiamy razem) ja nadal będę głównym
żywicielem rodziny. Wymóżdżyłam i w pierwszym odruchu powiedziałam
głośno „jak Ona wyszarpie te alimenty to Ty powiesz dzieciom że odebrała
pieniądze które miały być na kieszonkowe”, a on się zgodził.
Zamarłam i nie wiem co teraz. Mam dylemat, bo ja wcale nie chcę finansować
jego dzieci. O ile stan zastany akceptowałam, to jeśli w wyniku pewnych moich
poświęceń (głownie moich, bo przecież z dziećmi mniej się spotykać nie
będzie, czy też tym zagonionym, umordowanym człowiekiem nikt poza mną się
opiekować nie będzie) nadal ja zyskuję najmniej to ja mam gdzieś takie
układy. Ale z drugiej strony regularnie naszczujemy dzieciaki na matkę,
wprawdzie to 16-17 latki ale czy one jeszcze i to psychicznie zdzierżą?
A może przekonać go by sobie dał spokój z dodatkową robotą i przeznaczył
wolny czas raczej na wędkowanie (nad jeziorko mogę pojechać z nim, nawet
ewentualną rybę sprawić potrafię), będzie spokojniej, pożyje pewnie dłużej...
    • dominika303 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 12:42
      W trudnej sytuacji każde pieniądze się przydadzą smile nawet te 3 tsówki, ale nie
      kosztem zdrowia !

      Piszesz, ze jedno dziecko ma już 17 lat - za rok NM bedzie mu do ręki dawał
      alimenty smile z młodszym trochę sprawa wygląda gorzej sad

      A moze po porostu zmniejszyć to kieszonkowe?? ... no tylko na ile ? na 50zł to
      chyba tez bez sensu ...........

      A jesteś pewna, ze exia uzyska podwyżkę alimentów?
      Bo jeśli tak, to nie widzę sensu dokładania jeszcze 2 stówek na kieszonkowe sad
      Nie w takiej sytuacji .

      A ryby fajnie relaksują smile
      • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 13:15
        Ja tak trochę z rozpaczy napisałam bo więcej niewiadomych niż wiadomych. Exia
        twierdzi że to co mu zostaje z pensji po zapłaceniu alimentów wystarcza mu do
        życia bo przecież żyje (swoją drogą logiczny argument), więc na dorastające
        dzieci może łożyć coraz więcej i podobno składa o całą kwotę. Z przepytywania
        wszystkich mających kontakt z tematem wynika mi że zwykle przy wniosku o
        podwyżkę sąd przyznaje przynajmniej połowę żądanej kwoty. Niby moglibyśmy
        składać kontrwniosek o obniżenie alimentów ale nie mamy podstaw do tego
        obniżenia. Nie wiem czy je dostanie, będziemy bronić się tym że to czasowy
        dochód ale co sąd stwierdzi nigdy nie wiadomo.
        Ja wiem że dzieci są prawie pełnoletnie. Wiem że to się skończy za rok. Ale
        dlaczego przez ten rok ja mam tak za bezdurno prawie nie widywać swojego
        partnera? A poza tym jakoś trudno mi jest sobie wyobrazić to jak za rok ojciec
        pozwie syna o obniżenie alimentów. Z Exią łatwiej niż z własnym synem. Przecież
        on mi ze stresu na serce zejdzie.
        Zmniejszenie kieszonkowego nic nie da rzeczywiście. Ale wiem że Exia im nie da.
        A tak szczerze mówiąc, egoistycznie chciałabym by zaczęły dorastać, żeby
        nauczyły się samodzielności, żeby móc liczyć na to że nie będziemy do końca
        życia pogotowiem ratunkowym w każdej, najdrobniejszej sprawie. A jak tak dalej
        pójdzie to liczenia się z pieniędzmi nauczą się dopiero jak pójdą na swoje,
        szkoda mi ich i tego co przeżyją rzucone tak na głęboką wodę. Szkoda mi nas bo
        pewnie my będziemy robić za doraźną pomoc, a wtedy będzie trudniej pewne
        odruchy u nich zakorzenić.
    • ewunia92 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 12:46
      Chyba nie jesteś szują smile
      Tak będzie do dnia podjęcia przez dzieci pracy i nic na to nie poradzisz. nawet jak będziesz się złościć. Znam te uczucia. moja pasierbica od 2 lat jeździ do Stanów zarobić w ramach studenckich praktyk a ojciec płaci jej 1100zł miesiąc w miesiąc. teraz wyjechała na 4 miesiące zarabiać, praca dyplomowa poszła w kąt a ojciec zabulił z góry alimenty. Raczej porozmawiaj z M aby przemyslał, czy na pewno chce kosztem czasu i zdrowia pracować dodatkowo, jeśli tak mało mu z tego zostanie. Mój M jako lekarz od 28 lat pracuje zawsze na 3 etatach. Reszty nie musze mówić.........w domu albo pada na kanapę albo dla zdrowia jedzie z psami na polowanie. To choć ma takie oderwanie ale ja mam dom pusty. Nie polecam na dłuższą metę.
      • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 13:32
        Wiesz... on sam potrzebuje sukcesu bo tyle lat pozwalał by możliwości
        przechodziły obok. Sprawdzenie się w takiej sytuacji dałoby mu świadomość że
        jeszcze jest coś wart. Jak mu to zaproponowano to też połakomił się na to bo
        jako mężczyzna źle się czuje na garnuszku u kobiety (w jej domu, na jej łóżku,
        jedząc z jej talerzy). Ani jemu ani mi nie przyszło do głowy że Exia się dowie.
        A już do głowy nam nie przyszło że wystąpi o całą kwotę!
        Chyba rzeczywiście musimy to dobrze przemyśleć.
      • kasiaksena Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 13:35
        raczej do szui daleko... normalne uczucia wypływające z obserwacji układu
        pomiędzy ralacjami rodzicielskimi... ja też znam ten ból, mój płaci, a
        pieniążki nie zawsze idą na to co jest potrzebne z tym że my olewamy sikiem
        ozdobnym pewne zachowania i postępowania exi i dużo z chłopcami rozmawiamy,
        sami kupujemy im ciuchy, bieliznę itp, kieszonkowe wtedy gdy na coś konkretnego
        potrzebują, a tamta strona wydaje poprostu na jedzenie i na opłaty, odnośnie
        pracy Twojego M też zastanowiłabym się nad rybkami...
        • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 13:43
          Ale, ale... ja o tej szui w związku z tekstem do dzieci że matka zabrała ich
          kieszonkowe. Bo łatwiej mi jest podjąć decyzję że nie mam na to kieszonkowe niż
          zdecydować jak dzieciaki mają się o tym dowiedzieć. Ojciec zgodził się na takie
          postawienie sprawy a mnie to gryzie. Jakoś nie umiem się pogodzić z tym. Cały
          czas czuję to tak jakbyśmy szczuli je na matkę. Choć przecież to co on im powie
          to prawda.
          • dominika303 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 13:55
            no wiesz, twoich dylematów moralnych nie będe ruszać wink

            Ale zastanów się, co spowoduje brak tego kieszonkowego? - ano podwyżka
            alimentów.
            Jak powiecie dzieciakom wprost, ze w związku z tym, ze tata teraz daje więcej
            pieniędzy mamie na ich utrzymanie i taty nie stać na dorzucanie jeszcze tych
            stówek na kieszonkowe - to myślę, ze w tym przypadku dzieciaki zrozumieją, no
            moze bez fochów się nie obejdzie, ale nalezy im sie jasne wytłumaczenie,
            dlaczego tata słowa nie dotrzyma w sprawie kieszonkowego.
            I ja tutaj żadnego szczucia na exię niedopatruję się sad
            No chyba, ze ty miałaś dorzucac z własnych pieniędzy to kieszonkowe , a teraz
            nagle ci się zmieniło ?
            Jest jeszcze jedno wyjście , ty wez dodaktowy etat i młodym daj po nawet 3
            stówki kieszonkowego ............. - to żart oczywiście smile

            Posłuchaj , każda niewygodna decyzja spotka się z oporem ze strony młodych, ale
            wam sie nalge nic nie zmieniło w planach, tylko exia wam je krzyżuje podwyżką
            alimentów.
            A skoro tak, to moze ona z tych wyższych alimentów zamierza dawać im
            kieszonkowe?? ........... smile

            • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 14:09
              Masz rację, próbuję zbawić świat i być moralniejsza niż Matka Teresa...
              No nic, gadam z NM czy chce mu się pracować więcej dla samej satysfakcji
              sprawdzenia się i jeśli tak to dzieci dostaną informację że kieszonkowe jest
              ale tylko do momentu złożenia wniosku o podwyższenie alimentów przez ich
              mamusię.

              A właśnie, ktoś mi kiedyś mówił że alimenty sąd podnosi od momentu złożenia
              wniosku o ich podniesienie, więc jeśli zostanie wniosek złożony teraz a
              rozprawa będzie kiedyś to różnicę będzie trzeba dopłacać od teraz. Czy tak? Bo
              jeśli nie to możemy im to kieszonkowe dawać do samego końca. Tylko co my tym
              osiągniemy? Czego się dzieciaki przez kilka miesięcy nauczą?
              • dominika303 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 14:18
                a zbawiaj świat byleby nie kosztem zdrowia swgo lubego lub swoim smile

                alimenty- podwyżka chyba jest od momentu zapadnięcia wyroku , a nie od dnia
                złożenia sad przynajmniej NM tak zawsze ma, ze podwyżka działa od dnia wyroku, a
                nie od daty złożenia wniosku przez exię.

                Ale dopytaj dokładniej jak to jest u innych smile
                • kati27 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 14:27
                  Jak jest w końcu z podwyższaniem alimentów - czy są one na uzasadnione potrzeby
                  dzieci i w ich wielkość wlicza się również świadczenia w naturze czy są od
                  początku do końca uzależnione od widzimisię eks i jej roszczeń, przy założeniu
                  że alimenty przed podwyżką stanowią racjonalną kwotę.
                  • dominika303 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 14:36
                    jak masz obrotną exię co zbierze paragony po kilku sąsiadkach to
                    wyjda "rzeczywiste" koszty utrzymania - a zarazem potrzeby dzieci .
                    i wtedy to się nazywa uzasadnione potrzeby - mimo iż to widzi misię exi sad

                    a świadczenia w naturze ........
                    hmm sąd obalił NM ten argument, bo exia stwierdziła, ze zamiast spędzać z
                    dzieckiem codziennie po 2 godziny po południu może w tym czasie pracować i
                    przyczynić się do lepszego statusu dziecka. Bo dziecko musi być w coś ubrane, a
                    rzadszy kontakt z ojcem nie wpłynie zle na dziecko sad

                    Kupowanie zabawek , ubranek itp - skutkowało wnioskiem exi do sadu o podwyżke -
                    argument , bo stac go na zabawki i ubranka więc moze więcj płacić - no i sąd
                    zasądzał wiecej ..........
                    do czasu - ale to na inna opowieść .
                  • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 14:40
                    Z tego co wiem są one uzależnione od widzimisię sądu. Jeden sędzia bierze pod
                    uwagę uzasadnione potrzeby dziecka, inny bierze możliwości zarobkowe rodzica.
                    Świadczń w naturze nigdy nie wlicza się w alimenty. Tyle wiem.
                    • kati27 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 15:21
                      Znalazłam kilka info dotyczących alimentów:
                      - jeśli istnieje obawa, że rodzic nie wykorzystuje alimentów zgodnie z ich
                      przeznaczeniem można wystąpić do sądu o zmianę sposobu wypełniania obowiązku
                      alimentacyjnego. Alimenty mogą w tym przypadku przybrać postać świadczeń w
                      naturze jednak musi być to zatwierdzone przez sąd,
                      - możliwa jest każda postać świadczeń alimentacyjnych, zależna od celu, jaki
                      mają one spełniać - jeśli strony nie mogą dojść do porozumienia rozstrzyga o tym
                      sąd.

                      I co ciekawe, jeśli eks wystąpiłaby do byłego męża/partnera o zapłatę alimentów
                      np. o rok z góry to w przypadku, gdyby szybciej wydała całą kwotę może wystąpić
                      powtórnie o zapłatę alimetów. I taka mi się mała dygresja nasunęła, że jeśli
                      ktoś daje alimenty i dodatkowo jeszcze jakieś stałe kwoty, to lepiej żeby
                      znalazło się to w ugodzie/wyroku, gdyż w innym przypadku, mimo dodatkowych
                      świadczeń eks może wystąpić o podwyższenie alimentów.

                      • e_r_i_n Re: Chyba jednak jestem szują 13.07.07, 18:37
                        kati27 napisała:

                        > I taka mi się mała dygresja nasunęła, że jeśli ktoś daje alimenty i dodatkowo
                        > jeszcze jakieś stałe kwoty, to lepiej żeby znalazło się to w ugodzie/wyroku,
                        > gdyż w innym przypadku, mimo dodatkowych świadczeń eks może wystąpić o
                        > podwyższenie alimentów.

                        No niestety jest tak, że dobrowolne dawanie dodatkowej kasy w okresach, kiedy
                        jest jej wiecej moze spowodowac podwyzke alimentow. Tak samo w sytuacji zmiany
                        dochodow rodziny dodatkowa praca ojca, majaca na celu nieobnizanie alimentow, a
                        jednoczesnie zapewnienie odpowiedniego wkladu w nowa rodzine, tez moze sie
                        obrocic przeciwko niemu.
                • mamba30 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 17:02
                  wniosek o podwyższenie składałam w październiku 2006, wyrok zapadł dopiero na 3
                  sprawie, w styczniu 2007, dostałam podwyzki 150 zł./m-c i ex musiał mi dopłacić
                  600 zł. czyli kwota podwyższenia x 4 m-ce. Tyle tylko, że ja wnioskowałam o
                  podwyższenie od momentu złożenia wniosku. Pewnie będzie zależało, co exia
                  napisze, ale raczej nie sądzę, aby nie skorzystała z takiej mozliwości.
                  • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 11.07.07, 10:36
                    Tak właśnie mi tłumaczono, że można wystąpić o podwyższenie alimentów od dnia
                    złożenia wniosku. Za to obniżenie jest zawsze tylko od dnia postanowienia.
                    • chalsia to Ci żle wytłumaczono 11.07.07, 17:50
                      > Tak właśnie mi tłumaczono, że można wystąpić o podwyższenie alimentów od dnia
                      > złożenia wniosku. Za to obniżenie jest zawsze tylko od dnia postanowienia.
                      >


                      to jest nieprawda.

                      Sąd orzeka zgodnie z tym, co jest we wniosku/pozwie.
                      Jeśli powód/ka wnosi o obniżenie/podwyższenie (bo w która stronę z kasą - nie
                      ma znaczenia) od dnia złożenia pozwu - to sąd będzie wyrokował właśnie od tej
                      daty (chyba,że strona przeciwna się jakoś z tego wybroni odpowiednimi
                      argumentami).
                      Jesli powód/ka nie wnosi co do daty od kiedy zmiana ma obowiązywac - sąd z
                      automatu wtedy zasądza od dnia zapadnięcia wyroku/postanowienia.
              • e_r_i_n Re: Chyba jednak jestem szują 13.07.07, 18:32
                dyderko napisała:

                > A właśnie, ktoś mi kiedyś mówił że alimenty sąd podnosi od momentu złożenia
                > wniosku o ich podniesienie, więc jeśli zostanie wniosek złożony teraz a
                > rozprawa będzie kiedyś to różnicę będzie trzeba dopłacać od teraz.

                Zazwyczaj w pozwie wpisuje się od jakiego momentu wnosi sie o podwyzke. Pozew w
                sprawie mojego meza zostal zlozony w grudniu, sprawa byla w lutym, podwyzka
                zostala zasadzona, zgodnie z wnioskiem, od grudnia, czyli trzeba bylo wyrownywac
                kwoty zaplacone do zasadzonych.
    • kicia031 Re: Chyba jednak jestem szują 10.07.07, 15:41
      Nie miesci mi sie w glowie, ze tak duze dzieci nie dostaja kieszonkowego. Moj
      starszy syn na 13 urodziny otrzymal ode mnie w prezencie zalozenie konta
      bankowego na ktore otrzymuje kieszonkowe i z ktorego placi poleceniem zaplaty
      za komorke. Zaproponowalam Exowi, by zmniejszyl alimenty o 50 pln i w zamian
      wyplacal te kase bezposrednio babaelkowi na konto, Ex jednak wolozyl bez
      gadania to 50zl dodatkowo. zaczynam myslec, ze mam fajnego Exa wink)

      A co do waszej Exi - ocena sytuacji zalezy od tego, ile twoj partner placi
      alimentow - jesli one sa juz wysokie, to musicie twardo - zaangazujcie
      adwokata - walczyc o ich utrzymanie na obecnym poziomie. Ale jesli sa to
      alimenty nawet nie groszowe, ale nie wystarczajace na zaspokojenie 50% potrzeb
      dzieci, to moze warto sie chwile zastanowic zanim sie pojdzie na udry?
      • dyderko Re: Chyba jednak jestem szują 11.07.07, 10:23
        Mi się też nie mieści w głowie, że dostają jakieś drobne kwoty od rodziny i nie
        jest to w żaden sposób uregulowane. Mój partner przy każdym spotkaniu daje im
        jakieś małe kwoty (podejrzewam też dziadków o ciche sponsorowanie) ale ja
        uważam że powinny dostawać nawet więcej ale co miesiąc i z zastrzeżeniem że
        żadnych dodatkowych i na co już same zawsze sobie muszą je przeznaczać.
        Przekonałam partnera żeby mimo braku możliwości porozumienia z Exią płacił im
        kieszonkowe. Dziadków próbujemy przekonać by jeśli chcą im coś dać (np. poza
        urodzinami czy imieninami) to raczej by przekazywali na konto bo kiedyś każdy
        grosz im się przyda.
        Partner mój nie płaci wielkich alimentów ale raczej pokrywa połowę utrzymania
        swoich dzieci (nie mogę powiedzieć na pewno bo nie ja dzielę pieniądze w tamtym
        domu, niektórym i większe kwoty na utrzymanie dziecka by nie wystarczyły). A na
        dodatek jest to właściwie połowa jego dochodów (dobrze ponad 40%), z tego co mu
        zostaje, gdyby żył sam nie byłby w stanie się utrzymać. Wysokość tych alimentów
        była wynikiem takich a nie innych dochodów ojca dzieci, to że nie awansował i
        nie miał ich wyższych było ich wspólną decyzją i mam nadzieję że wtedy brane
        było pod uwagę dobro ich dzieci. Czy teraz to dobro jest inne? Zaznaczam że
        dzieci same stwierdzają że ojciec od czasu wyprowadzki z domu ma dla nich
        więcej czasu i uwagi (bo gdy się z nimi spotyka to mają go tylko dla siebie).

        Co do pójścia na udry to sama na to nie mam ochoty ale jakoś tak mam dość już
        ciągłego oczekiwania z czym tu zaraz Exia wyskoczy, czego zażąda albo czego
        zabroni. Powoli skłaniam się ku twierdzeniom mojego NM że dopóki nie zaczniemy
        się odgryzać to nam nie da spokoju. Przy czym w tym wypadku to raczej Ona chce
        wojny bo składa wniosek o podwyższenie alimentów o całą kwotę o jaką podniesie
        się dochód ojca dzieci (bo jak stwierdziła: „jak żyje to znaczy że to co ma mu
        wystarcza”wink, chyba nie myśli że to jest coś na co można się bez walki zgodzić.
        A tak z ciekawości czy według Ciebie pójściem na udry jest właśnie walka by
        alimenty nie były podwyższone o całą kwotę zwiększenia dochodu? Bo na to nie
        zamierzamy się zgodzić, a taki jest nasz przypadek. Ja się tylko zastanawiałam,
        mimo że był to mój pomysł, czy w porządku jest czy powiedzenie dzieciom że nie
        dostaną kieszonkowego bo kwotę na to przeznaczoną (z naddatkiem pewnie)
        przekazujemy ich matce w formie alimentów.

        A cały czas, na dodatek, my mamy świadomość że te dodatkowe pieniądze będą
        tylko przez rok. Nic nie wiem o istnieniu alimentów czasowych. Czy za rok (a
        może być wcześniej) będziemy musieli znowu wynajmować adwokata i składać
        wniosek o obniżenie alimentów? A co jeśli sąd wtedy będzie patrzył na sprawę
        przez pryzmat możliwości zarobkowych ojca dzieci?
        • chalsia Re: Chyba jednak jestem szują 11.07.07, 17:47
          > mimo że był to mój pomysł, czy w porządku jest czy powiedzenie dzieciom że
          nie
          > dostaną kieszonkowego bo kwotę na to przeznaczoną (z naddatkiem pewnie)
          > przekazujemy ich matce w formie alimentów.

          to sa nastolatki więc uważam, ze taka informacja jest w porzo.
        • ataner30 Re: Chyba jednak jestem szują 13.07.07, 16:13
          > A cały czas, na dodatek, my mamy świadomość że te dodatkowe pieniądze będą
          > tylko przez rok. Nic nie wiem o istnieniu alimentów czasowych. Czy za rok (a
          > może być wcześniej) będziemy musieli znowu wynajmować adwokata i składać
          > wniosek o obniżenie alimentów? A co jeśli sąd wtedy będzie patrzył na sprawę
          > przez pryzmat możliwości zarobkowych ojca dzieci?

          za rok bedzie juz "po zawodach", M. utraci wysokie dochody ale alimenty moga nie
          zostac obnizone. na to nie ma zadnego prawa (niby jakies tam przepisy sa),
          wszystko zalezy od widzimisie sedziow. Dlatego walczcie do upadlego teraz,
          wezcie adwokata, i walczcie bo od tego zalezy wasza przyszlosc. Nie ma co liczyc
          na to ze kiedys jakos to bedzie, ze jak M. straci wysokie dochody to ex
          zrozumie.. itd. Ex zawsze bedzie kase chciala i jak M. straci wysokie dochody to
          pierwsza poleci do komornika i sciagnie z was ostatnia koszule byleby tylko kasa
          na jej konto przyszla. Moim zdaniem lepiej pojsc teraz na udry niz skulic uszy
          po sobie i czekac co przyniesie przyszloc. Nie ma nic gorszego niz zycie w
          poczuciu zagrozenia ze jakas baba moze wam w przyszlosc napsuc krwi. I tak
          predzej czy pozniej wam napsuje wiec jaka to roznica czy teraz czy pozniej?
          Nie ma czegos takiego jak dobre stosunki z ex zonami. Owszem beda one dobre do
          czasu - dopoki M. bedzie placil duza kase. Jak nie bedzie to nie ma co liczyc na
          dobre stosunki. Wiec jesli nie macie pewnosci ze zawsze bedziecie dobrze
          zarabiac (kto taka pewnosc w dzisiejszych czasach moze miec? ) to trzeba
          niedopuscic do podwyzki alimentow albo przynajmiej maksymalnie ja
          zminimalizowac. Jezeli teraz nie zrobicie nic to za w przyszlosci kazdy grosz
          ktory M. zarobi ex bedzie chciala "przejac". Chcecie tak zyc?
    • weronka77 Re: Chyba jednak jestem szują 12.07.07, 23:31
      nie,nie jesteś szują.Ale ową szują zapewne zrobi Cię Nasza koleżanka wywlekając
      i przeklejając ten wątek na forum NRII.POdobnie jak wiele wiele innych plus
      stosowny komentarz żeby poczuć się lepiej.
Pełna wersja