Czy zostalybyscie znow macocha ?

11.07.07, 05:15
Wlasnie sie nad tym zastanawialam i postanowilam wrzucic to pytanko tu.
Z mojej strony moge powiedziec ze jak zaczynalam swoj zwiazek to bylam
mloda , niedoswiadczona , zakochana i bardzo uparta i totalnie
nie wyobrazalam sobie w co sie pakuje .
W sumie moj zwiazek nie jest zly , pasierbica jest ok , eksia totalnie
sie nie czepia , przynajmnie mnie , i nawet uzyskalismy ostatnio uniewaznienie
slubu koscielnego i bierzemy nasz .
Ale ja jako dziecko rozwiedzionych rodzicow kobieta doswiadczona
i sie asekurujaca jestem przygotowana na to ze jest fajnie poki jest ale jak
nie bedzie to tez bedzie ok.
No i wtedy wiem na pewno dwie rzeczy , raczej wrocilabym do Polski
i raczej nie zwiazalabym sie znow z facetem z dziecmi , mowie
z dziecmi bo neksia to ja moge byc ale macocha juz raczej nie a wy?
    • coccolona Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 07:57
      Nie mamy wplywu na to, w kim sie zakochujemy. A moze wyznajesz madrosci
      niektorych eksowych, jakie mozna czasem przeczytac na forum pt "Trzeba bylo sie
      wiazac z bezdzietnym" (jezeli przeszkadzaja ci jego dzieci)? Ty wiesz ile ja bym
      dala za to, aby moj NM nie mial dzieci? Niestety one istnieja. Ale go kocham i
      chce byc z nim, mimo pozostalosci z jego przeszlosci w postaci jego dzieci...
      • coccolona Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 07:59
        Akceptuje fakt ich istnienia, ale na nic poza tolerancja tego faktu z mojej
        strony nie beda nigdy mogly liczyc.
    • kicia031 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 08:46
      Akurat 95% moich problemow nie wiaze sie z byciem macocha, wiec tutaj jakos nie
      mam specjalnych preferencji, Wiem na pewno natomiast, ze przed podjeciem
      decyzji o wspolnym zyciu postaralabym sie dowiedziec wiecej o tym, jak
      wygladalo poprzednie malzenstwo potencjalnego partnera i dlaczego sie rozpadlo.
      Taka wiedza pozwala uniknac wielu bledow.
    • nsc23 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 09:22
      Moj zwiazek, nie dosc ze jest trudny ze wzgledu na przeszlosc W to jeszcze jest
      mieszany (kulturowo i rasowo). Gdybym miala ten sam wybor co ponad rok temu, to
      bym sie nie zastanawiala i znowu bym skoczyla w ten zwiazek na glowke. Jak
      wszystko sie miedzy nami zaczynalo, to nie mialam pojecia, w co sie pakuje, ale
      dzis juz wiem i bym sie nie zawahala od nowa w to wszystko wchodzic smile
    • m-jak-magi Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 09:37
      bycie macocha kompletnie nie wazy na moim zyciu.
      czasem mam watpliwosci co do mojego m ale nigdy nie mialam zadnych negatywnych
      przemyslen w stosunku do jego dziecka.
    • m-m-m Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 09:55
      Ja wiedziałam z góry w co się pakuję, bo sama byłam pasierbicą i w związku z
      tym nie mam i nigdy nie miałam nierealistycznych złudzeń co do rodziny
      rekonstruowanej. Nie dałam się wrobić w bezpłatną opiekę nad pasierbem i w
      utrzymywanie go, że nie wspomnę o nierealistycznym oczekiwaniu, że zastąpie mu
      matkę - takich "ambicji" nigdy nie miałam. To pozwoliło mi ominąć wiele raf i
      być szczęśliwą w związku pomimo bycia macochą całodobową.
    • reksia Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 10:11
      pytanie bardzo niejasnewinkco rozumiesz pod pojęciem "bycie macochą"? ja nie mam
      żadnych "ale" do pasierbów, nie trawię natomiast ich mamusismile

      ja nie wybrałam "zostania macochą" ja związałam sie z człowiekiem którego
      kocham i który kocha mnie,

      to trochę tak jak z "byciem sasiadką", ja nie wybrałam "bycia sąsiadką", ale
      skoro mieszkam i wokół mieszkają ludzie, po prostu ową sąsiadką dla niektórych
      jestem

      ...tak jak jestem siostrą, kobietą, mamą, znajomą, przyjacielem itd. Ogólnie
      pełnie rózne role życiowesmile))
    • dyderko Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 11:03
      To że on ma dzieci mi nie przeszkadza. Możliwe że za jakiś czas zacznie bo mam
      wrażenie że ich matka chyba nie za bardzo chce lub umie pozwolić im na
      samodzielność. Ale ponieważ generalnie jestem na uboczu i jedyne co mam na
      głowie to wspieranie duchowe mojego partnera (więc czasami też się o coś
      denerwuję lub martwię) to myślę że dla mnie zawadą one same nie będą. Inną
      kwestią jest ich matka, która wykorzystuje ten atut i „podgryza” gdzie się da
      ale to nie wina dzieci i wprawdzie jak by ich nie było to by nie miała jak, ale
      i to przecież za dwa lata się skończy albo przynajmniej zacznie kończyć.
      • anastazjapotocka Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 12:09
        Z całą pewnością związałabym się z moim mężem. Zawsze i wszędzie.
        Bo jest najcudowniejszym mężczyzną na świecie. Moją dumą i największą miłością
        mojego życia. Jego córka to też nie żaden dziwoląg i potwór. Jest już dorosła i
        zupełnie ode mnie różna, a konflikty - za które winę ponosiła w całości tylko i
        wyłacznie jej matka - rozdzieliły nas trwale i nie mamy sobie nic do
        powiedzenia, opócz zdawkowej uprzejmości (a i to nie zawsze). Unikamy się
        starannie nawzajem i mnie to nie przeszkadza. Czy jej nie przeszkadza - nie
        wiem, bo nie pytam.

        Jednego tylko żałuję: że kiedy ja miałam Wasze problemy, nie było takiego
        forum, gdzie mogłabym się poradzić i wiele spraw zrozumieć i rozwiązać. W
        konsekwencji miotałam się bezsilnie, pomiedzy złością, rozczarowaniem,
        poczuciem winy i mocno nadwyrężoną wiarą we własną wartość.

        Z pewnością dzisiaj poradziłabym sobie znacznie lepiej - celnie dobierając się
        do gubego tyłka eksi, która była wszystkiemu winna. Właściwie, uczciwie mówiąc,
        ten odrażający babsztyl skomplikował kiedyś życie nie tylko mnie i mojemu
        mężowi, ale także swojej własnej córce.
        Dla mojej pasierbicy byłoby znacznie lepiej, gdyby jej matka była kobietą
        rozsądną i przewidującą.
        Myślę, że i ona i ja miałyśmy po prostu pecha.
        Tak więc bardzo dużo zależy od matki dziecka.
        Czasem nawet to, czy związek w ogóle przetrwa. Pomimo wszystko.
        Ale to nie jest wina mojej pasierbicy, tylko fatalny dawny wybór mojego męża,
        który ożenił się z kretynką.
        • phidyle Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 12:26
          Nigdy w zyciu. Sama bylam pasierbica, i myslalam, ze moj pasierb bedzie dla mnie
          uprzejmy i bedzie mnie szanowal, jak ja szanuje mego ojczyma. Ha ha.
          Oddalabym wszystko, zeby pasierba nie bylo w moim zyciu (i jego podlej matki).
          • mamaika Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 14:33
            A to zabawne też byłam pasierbicą , a od roku bez mała jestem całodobówką i
            też bym wiele dała za nieobecność dziewczyn w naszym domu . A co do pytania
            postawionego w temacie wątku, to zostajesz czyjąś partnerką a nie startujesz
            jako macocha . Ja się generalnie wycofałam totalnie jeżeli chodzi o moje
            pasierbice i generalnie mam już totalnie w d... wsio co ich dotyczy pilnuję
            jedynie tzw. funkcjonowania na przestrzeniach wspólnych i generalnie naprawdę
            cholernie współczuję mojemu chłopu ale też i jestem zdania, że niebagatelny
            wpływ na ich wychowanie,postawę życiową, priorytety i sposób życia i
            bycia "pracował" w równym stopniu co eks niemniej to jest mój kochany facet i
            jakkolwiek ostatni rok pełen tarć mieliśmy z powodu dziewczyn to i tak bym go
            nie zamieniła na żadnego innego smile
    • e_lizabeth Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 15:54
      Nie.
      Owszem, kocham mojego NM, pomimo wszystkich trudnosci wciaz jestesmy razem. Ale
      nawet madrzejsza o obecne doswiadczenia nie chcialabym przechodzic tego jeszcze
      raz, dzielic sie M z jego dziecmi, miec gdzies za plecami eksie... jednak
      faceci nie maja wyczucia i wiele rzeczy trzeba im pokazywac palcami, i jak juz
      sie tak napokazujesz, to nagle stwierdzasz ze co z tego ze zrozumial, skoro ty
      juz i tak nie masz sily...
      • dominika303 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 16:03
        Nie!
    • natasza39 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 16:34
      Kiedy poznałam mojego M miałam 38 lat.
      W tym wieku faceci (mówię o rówieśnikach, ewentualnie starszych, bo nigdy mnie
      młodsi nie pociagali) są jak kible, czyli:
      - albo posrani (w domysle kawaler w tym wieku musi miec cos nie tak pod
      sufitem, ze się zadna na niego nie połakomiła),
      - albo pozajmowani,
      - albo zapchani (w domyśle obarczeni przeszłością związaną z exami, pasierbami,
      alimentami etc, itp).
      A zatem ja raczej nie miałam za dużego wyborusmile
      Gdybym była jednak młoda dziewczyną, bez dzieci i bagazu, tak jak niektóre
      macoszki NIGDY NIE CHCIAŁABYM SIĘ PAKOWAC W COS TAKIEGO.


    • morskie_oko Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 16:34
      A ja tak! Gdybym miała jeszcze raz decydować, wybrałabym mojego męża ponownie a
      fakt, że ma dziecko nigdy mi nie przeszkadzał, więc zupełnie nie ma nic do
      rzeczy. Problemy i jakieś konflikty jeśli się czasem pojawiają, nie mają
      specjalnego związku z istnieniem jego syna. A takiego faceta jak mój mąż to ze
      świecą szukać smile Dzieci są teraz na wakacjach, więc staramy się zapełnić ten
      czas niczym podczas miodowego miesiąca, polecam wszystkim wink

    • balladynka Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 17:05
      Może to ze względu na specyfikę tego konkretnego eMa ale nie, nigdy więcej.
      A poza tym, to skreślam też Pana Jestem w Separacji, Pana Żona Mnie Nie
      Rozumie, Pana Rozwód To Tylko Formalność, Pana Mam Jakąś Swoją Inną Pępowinę,
      Pana Mam Traumę z Przeszłości, Pana Zrozum Mnie Proszę, Pana Nie Jestem
      Zwolennikiem Małżeństwa, Pana Nie Jestem Pewien, Pana Musisz Sobie Zasłużyć,
      Pana Sam Sobie Rzepkę Skrobię oraz Pana Ratunku Niemowlęsmile
      • maxxi26 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 17:26
        Balladynko chyba wyczerpałas już wszystkich Panów wink...

        A co do głównego pytania postawionego na forum to - wybór tego faceta jeszcze
        raz - TAK, doświadczenie i wiedza obecna i wybór innego dzieciatego faceta -
        NIE. Nie miałabym ochoty być ciągle tą "złą". Chyba wolałabym już być sama.
        Chyba, bo tego nie wiem ale może samotność byłaby jeszcze gorsza.
        • joanna-walencja Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 19:55
          maxxi26 napisała:

          > Balladynko chyba wyczerpałas już wszystkich Panów wink...

          zabraklo Pana Ale Co Na To Powie Mamusia smile
          • reksia Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 12.07.07, 12:51
            I Pana figo-fago ;P)))
    • joanna-walencja Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 11.07.07, 19:52
      nie mysle o sobie jako o macosze, tylko jako o kobiecie zwiazenej z M. moja
      decyzja zwiazazana z byciem z wlasnie tym M nie byla uwarunkowana w zadnym
      stopniu obecnoscia jego potomstwa. pewnie gdyby byl lotrem, oszustem albo
      czlonkiem PIS to bym sie z nim nie zwiazala, fakt ze jest ojcem nie moich
      dzieci nie przeszkadza mi wcale.
    • nsc23 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 12.07.07, 01:03
      Ha, gdyby zycie bylo takie proste... czasem czlowiek sie z kims przyjazni, a
      zanim sie obejrzy to sie zakochuje. To mam z listy moich znajomych wykreslic
      wszystkich zamotnych ojcow, bo istnieje prawdopodobienstwo, ze sie zakocham?
    • nsc23 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 12.07.07, 12:09
      No widzisz, ja tez nie zakochuje sie na gwizdek, ale nawet jezeli ide gdzies ze
      znajomymi w szerszym gronie, to jestem w stanie poczuc sympatie do ktoregos z
      facetow, zaczac gadac, etc. Zakochanie nie jest dla mnie decyzja, ktora
      podejmuje po przejrzeniu wszystkich 'za' i 'przeciw', mi sie to
      samo 'przydarza' i nie patrze na to, jakie dana osoba ma doswiadczenie zyciowe,
      czy ma dzieci, tylko na to, czy jest dobra osoba i czy reprezentuje soba cos
      wartosciowego.
      • joanna9969 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 13.07.07, 03:50
        no to musisz usunac z grona rowniez zonatych
        bo a noz ci sie przydarzy zakochanie w ktoryms
        i co wtedy ?
    • ewunia92 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 13.07.07, 15:53
      Ja jakoś mam podobne doświadczenia do anastazjipotockiej. Kocham swojego M, choć ciągle miewam sporo problemów.Ale dzięki temu, ze trafiłam na to forum-słuchajcie!!!przestałam przeżywać sprawy związane z moimi paiserbicami, nadal wrednymi.....To mnie prawie nie dotyczy!!! Jak ja żałuję, że tak późno tu trafiłam, że tyle łez antydepresantów, samotnych dni i poczucia bezsilności za mną. Nie miałam z kim sie podzielić, odreagować.
      A tak szczerze? nie wiem, czy powtórzyłabym swoje życie. Ale na szczęscie nie mam takiej szansy smile Dziewczyny macochy - wszystkie jesteście wspaniałe bo potraficie o tych problemach szczerze pisać.
    • lilith76 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 14.07.07, 00:52
      Czy po rozstaniu z tym mężczyzną, weszłabym w koljeny związek z rozwodnikiem?

      Nie.
      Ale z innych powodów.
      W tym związku, nie ma (być może jeszcze) problemów z ex, pasierbami. Bałabym się, że to ewenement i w kolejnym trafiłabym na ex psychopatkę i upiorne dzieciątka.
      Te dzieci polubiłam. Dzieci nowego M byłyby dla mnie podwójnie obce - i biologicznie, i jako drugie "spasierbowane" (choć z tamtymi kontakt by się zerwał). Nie można inwestować sympatii we wszytkie dzieci świata.


      Ale...
      Dołączam do nataszy - w mojej grupie wiekowej równieśnik bez małżeństwa, czy dzieci kiedyś w życiu, to lampka alarmowa. Co z nim nie tak, że nie potrafił stworzyć długiego związku, nie zdecydował się na dzieci?
      Zawsze też można wyhaczyć młodziaka u progu dojrzałego życia uncertain
    • marusia1 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 15.07.07, 00:41
      Myślałam, że będę macochą weekendową, a zostałam 24 h. Jest ciężko, a raczej mam
      nadzieję, że było... Za nami pierwszy wspólny rok - pełen agresji pasierba,
      awantur w domu po każdym telefonie ex do pasierba, i wszystkim co się wiąże z
      ex. Non stop stesssssssss. Wakacje miały być romantyczne (bez pasierba: jest u
      matki, później u dziadków), a jak na razie biegam po lekarzach (było podejrzenie
      guza mózgu - zaszalała prolaktyna). Mimo wszystko mam nadzieję, że Młody
      zrozumie i kolejny rok będzie łatwiejszy. Forum mnie również pomogło zrozumieć
      wiele rzeczy. A mój M. jest bardzo kochanym, dobrym i ciepłym mężczyzną. Może
      trochę zagubionym w nowej roli.
      • m-m-m Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 16.07.07, 09:27
        >>>>Mimo wszystko mam nadzieję, że Młody
        zrozumie i kolejny rok będzie łatwiejszy.


        Oby.
        Może trafiłaś na wyjątek, czego Ci szczerze życzę, bo tak naprawdę, ja uważam,
        że jeszcze wszystko przed Tobą. Dopiero jak będzie miał tak 14-16 lat to wtedy
        zobaczysz jak wygląda dorastający nastolatek i jego rogi. Na razie to były
        tylko różki.
        • marusia1 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 16.07.07, 12:18
          Dopiero jak będzie miał tak 14-16 lat to wtedy
          > zobaczysz jak wygląda dorastający nastolatek i jego rogi. Na razie to były
          > tylko różki.
          Tak, Młody już dojrzewa i odczuwam to na własnej skórze. :o) Udało mi się jednak
          zaszczepić w nim chęć nauki, dążenia do czegoś, mieć marzenia... Może zrozumie?
          Wiem, że matka chociaż by najgorszą była - jest zawsze matką i każde dziecko
          ustawia ją na piedestale. Czasami zastawiam się jednak, czy nie lepiej by było
          przestać dążyć do częstych, regularnych kontaktów z nią i siostrą. Mój M. też
          strasznie tęskni za małą... Ale: ex wciąż wzbudza w Młodym poczucie winy, że
          zostawił (a to ona Go nie chciała!) ją i siostrę. Jeśli mała ma atak (padaczkowy
          przy porażeniu), a w pobliżu jest Młody - to przez niego, bo siostra się
          wzruszyła. Młody jest za bardzo obciążony, ma poczucie winy, że jest z nami, ma
          wszystko (w granicach rozsądku), jest zdrowy. Wydaje mi się, że nie ma poczucia
          bezpieczeństwa, trudno jest mu się odnaleźć w nowej sytuacji. Sama nie wiem...
          • marusia1 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 16.07.07, 21:11
            Młody jest u matki już 4 tydzień. Miało być full atrakcji, wspólnych chwil...
            Wiadomość z ostatniej chwili (z trzecich ust)! Młody całymi dniami gra na
            kompie, a jak się znudzi - gra na kompie. A jak ma już dość - włóczy się sam po
            mieście. I podobno strasznie za nami tęskni. smile Nie wiem, czy się cieszyć, czy
            być wściekłą, że matka Go tak strasznie rozczarowała i nie potrafi poświęcić
            własnemu dziecku czasu (po raz pierwszy od roku). Na pożegnanie życzyłam Mu,
            aby każdy dzień był dla niego miłą niespodzianką. Nie chciałam, żeby się
            rozczarował. Z drugiej strony - może doceni to, co ma u nas i skończą się Jego
            problemy emocjonalne?
    • tropicana Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 15.07.07, 08:55
      Tak.
      Ale ja w ogóle myślałam,że do wspaniałego życia wystarczy wielka miłość.
      I to mi się sprawdziło.
      "Pasierb" (brr, co za słowo) był wyjątkowo dobrym dzieckiem i dziś też jest
      miłym młodym człowiekiem.
      Do ex też nic nie mam, bo znałyśmy sie i bardzo lubiłyśmy wcześniej. W nasze
      życie nie mała okazji sie wtrącać (los).
      Ale gdy teraz czytam to forum, to za Boga nie chciałabym być ani macochą,ani
      samodzielną.
      • mamaadama4 Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 15.07.07, 12:22
        Nie, nigdy więcej bycia macochą. Żadnych facetów z dziećmi - chyba, że byłyby
        dorosłe, samofinansujące, mające już poukładane życie i spotykalibyśmy się na
        niedzielnych obiadkach. Chociaż wtedy pojawiłby się np problem wnuków. Nie,
        jeżeli coś stanie sie nie tak - wolę być sama do końcazycia.
    • sylklika Nie!!!! 15.07.07, 22:13
      Dużo by mówić. W związku jesteśmy już 6,5 roku,małżeństwem ponad 3... Niby
      wszystko ok,ale nie do końca. Najbardziej Boga mi brak...sakramnetów...
      • natasza39 Re: Nie!!!! 15.07.07, 22:30
        sylklika napisała:

        > Dużo by mówić. W związku jesteśmy już 6,5 roku,małżeństwem ponad 3... Niby
        > wszystko ok,ale nie do końca. Najbardziej Boga mi brak...sakramnetów...

        Z sakramentami jestem gotowa się zgodzić, że Ci ich brakuje, ale Boga?
        Kto Ci broni się do Niego modlić, wierzyć w Niego, kochać Go i Nim rozmawiać?
        Olej doktryny i zacznij rozmawiać bezpośrednio z Nim.
        Doktryny się zmieniają. Może nie za tego papieża, ale za innego na pewno się
        zmienią. NA zachodzie już tego nie ma co u nas. Tam rozwodnicy powtórnie
        wchodzący w związek formalny przyjmują komunię jak inni.
        U nas jest średniowiecze i zakłamanie pod tym względem, bo żyjąc w związku
        wolnym, konkubinacie, z facetem, idziesz do spowiedzi, klepiesz grzeszki,
        dostajesz pokutę, nie robisz "ten-teges" z konkubinem przez noc, a na drugi
        dzień idziesz do komunii i jest git. Osobiście znam taka parę, która robi to od lat.
        I czy ta hipokryzja jest bliższa Bogu od uczciwego postawienia sprawy?
        Jak dla mnie to Bóg nie jest ani hipokryta, ani głupcem, tylko miłościa.
        A jak się kocha, tak jak On nas, to wszystko mozna przebaczyć.
        Morderca może iść do komunii, a ci co żyją w związku z rozwodnikiem nie.
        To jest cynizm KK, a zasadniczo niektórych jego zwierzchników.
        Nic więcej.


        • sylklika Nataszo39 16.07.07, 10:02
          Boga w szerszym znaczeniu, właśnie w kwestii sakramentów, bycia z nim w
          pelni.Wiem,że ponoszę zwykłą konsekwencję mojej (naszej) decyzji dlatego
          dzielę się tylko refleksją, nie żalę się. ale mi bardzo ciężko.Najgorzej
          święta, no i w ogóle brak spowiedzi (której mi potrzeba),.eh,no tyle.
          Pozdrawiam.
          • joanna9969 Re: Nataszo39 17.07.07, 15:49
            Wspolczuje ci bo dla kogos naprawde wierzacego
            ta sytuacja nie jest latwa a nawet byc moze tragiczna .
            Rozumiem ze na uniewaznienie malzenstwa koscielnego
            twojego M nie ma szans ?
        • joanna9969 Re: Nie!!!! 17.07.07, 15:46
          >NA zachodzie już tego nie ma co u nas. Tam rozwodnicy powtórnie
          > wchodzący w związek formalny przyjmują komunię jak inni.
          Moze i przyjmuja ty tez mozesz przyjmowac ksiadz o papiery przy komunii
          nie pyta , co zupelnie nie zmienia faktu ze i tu i tam to
          jest swietokractwo .
    • adwokatdiabla Re: Czy zostalybyscie znow macocha ? 16.07.07, 09:12
      Macochą dzieci tego konkretnego mężczyzny? Tak... Wejść po ewntualnym rozstaniu
      znowu w związek z rozwodnikiem? Nigdy.
      Kiedy poznałam mojego M. byłam młoda i to strasznie. Skupiłam się na
      przekonywaniu otoczenia, że wiem, co robię i w co się pakuję tak bardzo, że
      zapomniałam sama siebie spytać, czy naprawdę zdaję sobie sprawę z tego , co
      mnie czeka. Kiedy otoczenie spasowało i miałam wolną rękę, przyszły wątpliwości
      i ciągnęły się za mną z półtora roku - byłam wtedy naprawdę uciążliwa...
      Dopiero wizyty u psychologa pomogły zrozumieć, że owszem będzie ciężko, ale
      żaden związek nie jest tylko i wyłącznie usłany różami, aM. jest moim ideałem
      i... nie chcę być z nikim innym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja