czy ja za dużo wymagam???

11.07.07, 10:11
mój kielich goryczy wypłenia sie...

W drodze powrotnej z pracy, w spokojnej uliczce niedaleko mojego domu,
spotkałam na ulicy Ex NM i jego córkę. Zauważyłam je z daleka, one mnie
zresztą też, gdyż tylko my byłyśmy na tej ulicy.
Mała od razu założyła kaptur na głowę na moj widok i odwróciła się bokiem i
udawała ze mnie nie widzi! Kiedy podeszłyśmy do sibie bliżej, szłyśmy z
przeciwnych kierunków, powiedziałam zwyczajnie po ludzku: dzień dobry. Znamy
się z Ex, chociaż stosunki nie są najlepsze, ale ona odpowiedziała. NIestety
Mała nawet wzroku nie podniosła, jakby nikogo nie było, opuściła głowę zeby
uniknąć jakiegokolwiek konatktu ze mną. Oczywiście dzień dobry nie
odpowiedziałasad(

Jestesm wściekła.
Staram się od samego początku jak mogę, zeby nasze stosunki były poprawne.
Jak potrzebuje kase albo zeby jej cos kupic to wie do kogo przyjść,
oczywiście do mnie. Jak potrzebuje pomocy w kąpieli, w lekcjach itd to tez
wie gdzie przyjść, oczywiście do mnie. Jak chce obejrzec z kimś film, pograć
i pobawić się też ja. Spać też chce z nami...
Jest u nas we wszystkie weekendy i i w co drugi tydzień, jeżdzi z nami na
wakacje, na weekendowe wypady itd, nie ruszamy sie bez niej praktycznie
nigdzie... (a nie do końca chciałabym żeby to tak wyglądało...)
Poza tym chyba nie mam tych wszystkich obowiązków i nie muszę nic robić. Ale
chciałam zeby czuła się u nas jak u siebie, zeby to tez był jej dom. I tak
chyba jest. Bo jak jest u nas i nie ma matki to ciągle słyszę jak mnie lubi,
jaka jestem fajna, jak mam dla niej czas, jak zawsze o niej pamiętam i jak
zawsze pilnuję zeby wszystko miała...

A teraz okazało się że nie zasługuję nawet na to, żeby odpowiedzieć mi dzień
dobry!! Już nie mówię powiedzieć, ale odpowiedzieć.
Okazuje się przez dwa lata starań, nie zapracowałam na odrobinę szacunku.
Widocznie byłam taką s...ą ze nawet na dzień dobry sobie nie zasłużyłam.

Zbliża się weekend i Mała będzie u nas, jak zawsze. Nie chcę się z nią
widzieć. Wogóle nie wiem jak mam się zachować... Chyba pojadę do rodziców...
    • mik261 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:22
      A ja myślę, że to była zwykła scena z jej strony. Chciała pokazać swojej mamie,
      ze ty jesteś dla niej nikim ważnym, że ona kocha i ma tylko 1 mamę. Byc może
      mama ją tak ustawiła, kto wie.
    • e_lizabeth Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:26
      moim zdaniem mala wykazala sie lojalnoscia wobec matki, nie chciala jej pokazac
      ze cie lubi, bo na pewno wie ze ona nie lubi ciebie. Nie zlosc sie na mala, bo
      jest w starsznie trudnej sytuacji - miedzy mlotem a kowadlem.
      Tylko "pogratulowac" eksi jej pracy. Na pewno jest ci przykro, kazdemu by bylo,
      ale niestety dziecko zawsze (no prawie) bedzie po stronie matki, zeby nie wiem
      jaka byla.
      • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:33
        Nie oczekiwałam że jak zawsze (gdy nie ma przy tym matki) rzuci mi sie na szyje
        i mnie wycałuje!!! Oczekiwałam zwykłego "dzień dobry".
        Oczywiście że matkę ma 1! I matka powinna być dla niej zdecydowanie ważniejsza
        niż ja. Nie mam co do tego wątpliwości. Ale odpowiedź na dzień dobry to chyba
        nie jest jakies wyolbrzymione oczekiwanie?????? I to, że odpowiedziałaby mi
        wcale nie ozaczałoby, ze mnie lubi czy ze ma dobry konakt ze mną. Po porstu
        świadczy to o jej wychowaniu.
        Poza tym Mała wcale nie musi mnie lubic. Ale na dzień dobry...???? To chyba
        niezbyt wiele????? Nawet żulowi na podówrku mówię dzień dobry. Bo ciągle stoi
        przy tym samym śmietniku i codziennie się z nim mijam.
      • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:35
        Zgadzam się z tym co zostało już napisane i dodam od siebie, że chyba
        przesadzasz z angażowaniem sie w życie młodej sad
        Bo gdybys młoda olewała owa sytuacja zwisałaby ci poprostu, a tak czujesz się
        rozczarowana.
        Proponuje trochę zdystansowania się do młodej . Pomysł z odpoczynkiem jak
        najbardziej wskazany smile Emocje opadną, ty odpoczniesz wink
        A młoda cóz- zawsze stanie po stronie matki i o tym musisz pamiętać.

        Ty oczekiwałaś jak to MMM nazywa zwrotki za swoje starania, a dostałas po
        głowie. Miłe to to nie było, ale myślę ze jednak znajdziesz dla siebie miejsce
        w tym układzie smile Tylko pamiętaj angażaonie się emocjonalne wobec pasierbów nie
        gwarantuje ich wdzięczność, a juz na pewno okazywania tego przy swej matce.

        • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:38
          Eeeee, odpowiedź na ukłon to nie koniec świata i należała jej się, jak psu
          buda, zwłaszcza od dzieciaka, którego gości co tydzień pod swoim dachem.

          Inna para kaloszy to ta zwrotka emocjonalna. Tu masz rację, nie powinna się tak
          angażować bo i tak w większości przypadków guzik dostanie z drugiej strony.
          • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:46
            Ja tylko pomysłałam jakbym to ja się zachowała - i pewnie gdyby moja
            matka "wielbiła"next to zachowałabym się lojalnie wobec matki. Czwekałabym na
            reakcję matki, gdby ona udała, ze nie widzi next ja poszłabym w jej ślady sad((((

            I kultura osobista nie ma tu znaczenia- bo emocje biora górę w takich
            sytuacjach.

            Moze nalezy z młoda ustalic , ze na mieście mijają sie bez słowa smile nawet bez
            grzecznościowego dzień dobry - i już.
            Chyba to byłoby wyjście z sytuacji smile
            • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:49
              chyba tak ustalimy... może to będzie rozwiązanie?

              Ale nie mam zamiaru "kłaść się pod stopy" komuś kto publicznie nawet dzień
              dobry mi nie odpowie! I uważam że jeśli publicznie nie to wogóle nie. Po co
              udawać? Nie znoszę tego.

              Gdyby Mała poszła w ślady matki, odpowiedziałaby mi to cholerne dzień dobry, bo
              tak zrobiła EX.
              • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:52
                Uuuuuuuu to młoda przerosła mamusię sad

                pogadać musisz , co z tego wyniknie - nie wiem sad

                tylko bądz opanowana i zdystansowana jak bedziesz o tym rozmawiac, bo nerwy nie
                są sprzymierzeńcem w wyjasnianiu takich zachowań smile

            • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:56
              dominika303 napisała:

              > Ja tylko pomysłałam jakbym to ja się zachowała - i pewnie gdyby moja
              > matka "wielbiła"next to zachowałabym się lojalnie wobec matki. Czwekałabym na
              > reakcję matki, gdby ona udała, ze nie widzi next ja poszłabym w jej ślady :
              ((((
              > (


              Ale w tym przypadku to matka sie "odkłoniła" a dzieciak odwrócił głowę w drugą
              stronę.....

              >
              > I kultura osobista nie ma tu znaczenia- bo emocje biora górę w takich
              > sytuacjach.
              >

              Kurcze, ale jakie emocje?? Zwykłe minięcie sie na ulicy nie jest jakąś traumą,
              bez przesady.


              > Moze nalezy z młoda ustalic , ze na mieście mijają sie bez słowa smile nawet bez
              > grzecznościowego dzień dobry - i już.
              > Chyba to byłoby wyjście z sytuacji smile



              Dla mnie takie wyjście byłoby nie do zaakceptowania.. W imię czego w każdy
              weekend mam się zajmować obcym dzieckiem, a na ulicy ono ma udawać, że jestem
              powietrzem. Sorry, albo rybki albo akwarium.
              • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:52
                Sorry, albo rybki albo akwarium.

                No w sumie racja smile
                • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:01
                  smile))
              • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:06
                >>>>Kurcze, ale jakie emocje?? Zwykłe minięcie sie na ulicy nie jest jakąś
                traumą,
                bez przesady.


                Sęk w tym, że te emocje są faktycznie nieistotne dla człowieka dojrzałego,
                dlatego tak trudno Ci to zrozumieć i bagatelizujesz sprawę.
                Obawa przed konfrontacją matka macocha jest bardzo silną emocją. Konflikt
                lojalności jest jeszcze silniejszą.
                • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:13
                  Mylisz się MMM, potrafię zrozumieć. Sęk w tym, że tu nie było konfrontacji, ot
                  zwykłe minięcie się na ulicy. Zupełnie inna by była sytuacja, gdyby Agula
                  zatrzymała sie i np. oczekiwała, że Mała jej się rzuci w ramiona, bądź gdyby
                  wymieniał z matką kilka nieprzyjemnych zdań. To miało być najnormalniejsze w
                  świecie dzień dobry. Sorki, ale i mała i matka doskonale wiedzą gdzie i z kim
                  Mała spędza weekendy.
                  • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:17
                    Dla Ciebie o byłaby inna sytuacja, dla 9-latki sama ewentualność konfrontacji,
                    anie koniecznie jej przebieg bezpośredni jest powodem do zniknięcia w kapturze.
                    • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:19
                      MMM, wybacz, potrafię się wczuć w rolę tego dziecka, sama przezyłam o wiele,
                      wiele więcej, niźli "tylko" rozwód rodziców. Nigdy nie przyszło mi do głowy
                      zachować się tak nawet w stosunku do znienawidzonej przeze mnie osoby.
                      • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:24
                        A mnie przyszło. Gdy przychodził mój ojciec to gdy mijał się w drzwiach z
                        ojczymem to ja chciałam zapaść sie pod ziemię i aby udowodnić ojcu jak go
                        kocham (bałam się, że ojcu bedzie przykro, że ktoś go zastepuje na codzień)
                        byłam gotowa zmieszać ojczyma z błotem.
                        • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:26
                          Zawsze miałaś takie myśli, czy tylko na samym początku zanim się Wasz układ nie
                          dotarł?
                          • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:29
                            Mam być szczera? Nie dotarł się nigdy, nawet po śmierci ojca. Lojalnośc
                            względem ojca przekroczyła nawet zaświaty.
                            • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:31
                              Nie gniewaj się, ale to chyba nie do końca było w porządku z Twojej strony?
                              Zakładam rzecz jasna, że ojczym nie była jakimś draniem, tylko normalnym
                              facetem. Ja nie miałam nigdy ojczyma ani macochy, natomiast całą masę różnych
                              przyjaciół moich rodziców, ale to zupełnie inna bajka, bo to patologia
                              maxymalna była.
                              • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:36
                                Wiesz co, na dzień dzisiejszy nie zamierzam posypywac sobie głowy popiołem z
                                tego powodu, że ojczyma miałam w d...
                                Moi rodzice kilanaście lat już nie żyją i ich ówcześni partnerzy nic mnie
                                dzisiaj nie obchodzą.
                                • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:48
                                  Nie o to mi chodziło bynajmniej, nie chciałam Cię urazić. Chciałam nawiązać do
                                  sytuacji Aguli i jej pasierbicy. W tym wątku bronisz tego dziecka, że emocje,
                                  że przeżycia, a z doświadczenia chyba sama możesz stwierdzić, że pasierbowie
                                  również potrafią dać w kość.
                  • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:19
                    >>>Sorki, ale i mała i matka doskonale wiedzą gdzie i z kim
                    Mała spędza weekendy.


                    Co nie oznacza, że matka aprobuje pozytywne opinie o macosze od córki po takch
                    weekendach. Dowodem na to jest właśnie nieumiejętność zachowania się dzieciaka
                    w niepewnej sytacji.
                    • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:21
                      ale jakimś magicznym swądem aprobuje, żeby obca baba zabawiała jej dziecko,
                      gotowała mu, odrabiała lekcje i robiła całą masę rzeczy,m które zazwyczaj robią
                      rodzice?? Z dzieckiem należy porozmawiać i nie dopuszczać do kolejnych takich
                      zachowań.
                      • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:27
                        >>>jakimś magicznym swądem aprobuje, żeby obca baba zabawiała jej dziecko,
                        > gotowała mu, odrabiała lekcje i robiła całą masę rzeczy,m które zazwyczaj
                        robią
                        >
                        > rodzice??


                        A dlaczego nie? Niech robi, niech się opiekuje. To jej problem, tego robić nie
                        musi. Ale niech nie oczekuje w zamian dzień dobry. Ja tu sprzecznosci nie widzę.
                        • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:32
                          no przepraszam bardzo, ale nawet gdyby nie robiła tych wszystkich zabiegów
                          wobec dziecka, to odkłonienie się jest jej psim obowiązkiem. Nie musi lubić
                          macochy, ale szanować ma obowiązek.
                          • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:40
                            I ona szanuje na swój sposób. Matkę i jej zdanie. Dopiero za kilka lat można
                            apelować do jej rozumu i psychicznej niezależności.
                            Co do psiego obowiązku: nie jestem taka przekonana.
                            Psim obowiązkiem matki jest niedopusczać do konfliktu lojalności u dziecka.
                            Cała ta sprawa to ewidentnie wina exowej.
                            • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:50
                              Za kilka lat może być już za późno, bo mała się rozbestwii, a Agula nie będzie
                              chciała mieć z nią nic wspólnego i po ptokach - wszyscy na tym stracą w efekcie
                              końcowym.

                              Co do winy exiary to się zgodzę, ma w tym swój duzy udział. M powinien z nia
                              porozmawiać, może coś da. W naszym przypadku guzik to dało, takie bicie piany
                              dla piany sad
                              • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:03
                                >>>Za kilka lat może być już za późno, bo mała się rozbestwii, a Agula nie
                                będzie
                                chciała mieć z nią nic wspólnego i po ptokach - wszyscy na tym stracą w efekcie
                                końcowym.


                                Uważam, że jeżeli mała nie otrzyma wyraźnego pozwolenia/polecenia od matki na
                                dzień dobry na nic wysiłki weekendowego ojca i tym bardziej macochy.
                                • damiri Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 19:39
                                  Uważam, że jeżeli mała nie otrzyma wyraźnego pozwolenia/polecenia od matki na
                                  > dzień dobry na nic wysiłki weekendowego ojca i tym bardziej macochy.

                                  Ale czy fakt, ze matka odpowiedziala na dzien dobry, nie jest sam w sobie
                                  pozwoleniem dla malej na odklonienie sie? Wg mnie to wyrazny sygnal, ze
                                  odpowiedz na pozdrowienie jest ok.
                                  • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 19:50
                                    Damiri
                                    a bierzesz pod uwage wiek pasierbicy???
                                    to jest jeszcze małe dziecko - to nie nastolatek, tylko maluch , chyba
                                    9latkowie biora komunię no nie?- przeciez taki młody człowiek to jak cielątkosad
                                    Ona zachowała się jak na sój wiek przystało- zaczeła udawać, ze nic nie wiedzi,
                                    nic nie słyszy sad

                                    Jasne, ze nalezy dziecku wyjasnić, ze tak się nie postępuje, ale dopóki jej
                                    nikt tego nie powie, to skąd ona ma to wiedzieć??
                                    Bo przeciez nie z doświadczenia życiowego sad
                                    Nalezy zrobić wszystko aby takie sytuacje nie miały więcej miejsca, a teraz
                                    nalezy maluchowi to wyjasnic !




                                    • damiri Re: czy ja za dużo wymagam??? 12.07.07, 01:55
                                      dominika303, nie doczytalam, ze ona ma tylko 9 lat, no i odpowiadalam tak
                                      raczej ogolnie. Ja bym sie specjalnie ta odmowa dzien dobry nie przejela, skoro
                                      w innych sytuacjach relacje z macocha sa ok. I skoro dziewczynka ma 9 lat to na
                                      pewno nie mialabym jej tego za zle.
      • zonka77 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:37
        100% winy exi. Małej mi żal. Pamiętaj że to tylko dziecko - jak już ktos napisał
        jest miedzy młotem a kowadłem. Byc może teraz jej przykro ale lojalnośc wobec
        mamy była silniejsza. Bardzo smutne że ta lojalnosc objawia się w taki sposób bo
        oznacza to chyba że ex Ciebie nie lubi bardzo i mała jest w to wciągnięta. Gdyby
        było inaczej obie odpowiedziałyby normalnie "dzień dobry"
        Nie gniewałabym się na dziecko, nie wiem co bym zrobiła, musiałabym się
        zastanowic mocno, ale napewno nie wściekałabym się na małą...
    • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:35
      A ja uważam, że dziewczyny nie maja racji w tym, żebys Ty nie miała za złe
      Małej takiego zachowania. Nie wiem, ile ona ma lat, ale to dla mnie nie ma
      raczej większego znaczenia. Kultura osobista jest kulturą i podstawy jej, jak i
      dobrego wychowania powinny być wpajane od małego. Tym, że odpowiedziałaby Dzień
      Dobry, nie pokazałaby matce, że Cię lubi, nie zrobiłaby jej przykrości. Mówiąc
      sąsiadom dzień dobry, nie dajemy znaku, że ich lubimy, kochamy itd. Po prostu
      są to elementarne zasady dobrego wychowania. Zapewne jest w tym jakaś rola exi,
      że Młoda Cię olała, ale ja bym tego nie pozostawiła tak bez echa.

      To, że pojedziesz w ten weekend do rodziny, nie zmieni faktu, że będziesz się
      nadal źle czuła. Chcesz uciec od problemów, miast je rozwiązać. Przecież ona
      będzie u Was za kolejny tydzień i kolejny.... Zawsze będziesz uciekać na
      weekendy z domu? Oczywiście, że nie, więc postaraj się od razu na gorąco coś z
      tym zrobić. Albo niech Twój chłop pogada z córką, niech Mała wyjaśni, dlaczego
      tak się zachowała, albo Ty sama z nią porozmawiaj, skoro jak jesteście razem
      macie dobre stosunki.

      Ja napewno oczekiwałabym wyjaśnienia "dlaczego", w nastepnej kolejności
      przeprosin i deklaracji, że taka sytuacja się więcej nie powtórzy.

      Ty oczywiście zrobisz, co uważasz. Wiedz natomiast jedno - jeżeli pozwolisz, by
      takie sytaucje miały miejsce, to będą one co raz częściej i z różnym natężeniem.
      • zonka77 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:41
        jakoś bym zareagowała, też uważam że niegrzeczne zachowania trzeba naprawiac,
        ale wyjaśnienie i wytłumaczenie to jedno a złosc na dziecko to drugie.
        Dziewczyny, te dzieciaki są czasem w bardzo trudnej sytuacji i nie są na tyle
        dojrzałe żeby sobie z tym poradzic!!
        • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:46
          Wściekam się na nią i mam do niej żal! Ma 9 lat i różne rzeczy potrafi wymusić
          na NM i na swojej matce też. Potrafi postawić na swoim. A dzień dobry to dla
          niej zbyt wielkie oczekiwanie?????

          Oczywiście porozmawiam z nią na spokojnie, dlategotez teraz chcę wyjechać do
          rodziców zeby ochłonąć i nabarć dystansu, bo w złości różne rzeczy mogę mówić.

          Ogólnie odpuszczę angażowanie się w jej życie.
          • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:50
            Myślę, że do weekendu ochłoniesz, masz jeszcze kilka dni. Nie zostawiaj tej
            sprawy "na później".

            Porozmawiaj również ze swoim chłopem, żeby zwracał większą uwagę na zachowanie
            Małej w stosunku do Ciebie i na to jej wymuszanie. To nie jest dobra wróżba na
            przyszłość. A mając 9 lat mała powinna dokładnie wiedzieć, jakie są podstawy
            dobrego wychowania. Skoro matka jej nie nauczyła, niech Twój M się tym zajmie.
            Jest tak samo rodzicem jak i exia i na nim również spoczywa obowiązek
            wychowywania dziecka.
        • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:48
          Nigdzie nie napisałam, ani nie pomyslałam, żeby tę sprawę rozwiązywała złością.
          Tym bardziej, że dzieciak tak się zachował po raz pierwszy i ogólnie zawsze
          była miła. Woiem z własnego doświadczenia, że brak reakcji w takich sprawach
          daje nieme pozwolenie na kolejne takie zachowania. Dzisiaj nie odpowiedziała na
          przywitanie, następnym razem nie będzie się odzywała przez weekend, a jeszcze
          kolejnym razem może kopnąć macochę itd.

          A tak BTW - nie trzeba jakiejś ogromnej dojrzałości, żeby okazać szacunek
          osobie, która nam daje jeść pod nos i gości nas w swoim domu.

          Agula, ile lat ma Twoja pasierbica?
          • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:52
            Ma 9 lat.

            W zupełności się z Tobą zgadzam. Wiemż e nie napisałaś zeby złością rozwązać tę
            sytuację, nie mam zreszta takiego zamiaru. Napisałam tylko ze w tej chwili
            jestem wściekłasmile)
            • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:57
              do weekendu wyluzujesz smile) Ważne jest też, żebyś porozmawiała o tym z M, niech
              on również zajmie stanowisko w tej sprawie.
      • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:43
        Zgadzam się z Tobą Mamba30, ale zupełnie nie mam, przynajmniej na razie,
        pomysłu jak sobie poradzić z tą sytuacjąsad( Mała ma 9 lat, prawie 10.

        Tym że mówie sąsiadowi dzień dobry, nie znaczy, że zdradzam i nie kocham moich
        rodziców czy NM!!!

        Oczekiwałam zwykłego dzień dobry. To nie jest zdrada matki! to nie jest
        okazywanie żadnych uczuć! to jest zwykłe dzień dobry...

        A mi chyba przyda się dystans... i odsunięcie się od spraw pasierbicy.
        Do tego NM tłumaczy mi że matka napewno ją nastawia "odpowiednio" jeśli chodzi
        o moją osobę. I ja o tym dobrze wiem. Ale nie zmienia to faktu, że na dzień
        dobry - tyle to sobie chyba wypracowałam???

        Gdybym ja nie powiedziała komuś dzień dobry na ulicy jako dziecko, miałabym
        niezłją jazdę od matki...
        • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 10:53
          Jeszcze raz powtórzę, Twój M jest rodzicem i jego psim obowiązkiem jest
          wychowywać a nie hodować dziecko. Mój M zrobił ten błąd na początku i niestety
          wszyscy w naszym układzie na tym straciliśmy. Exiara może sobie dzieciaka
          nastawiać do bólu, Ty tego nie zmienisz, ani Twój mąż - jeżeli spokojna rozmowa
          z exiarą nie odniesie skutku oczywiście. Ale Ty masz prawo wymagać szacunku w
          stosunku do siebie i niech M go egzekwuje od dziecka, a jak nie, to fora ze
          dwora. Niech sie spotykają, ale bez Ciebie. Niech tatuś się widuje z dzieckiem
          poza domem. Wiem, wiem, jestem wredna macocha.... ponad 2 lata moja pasierbica
          sobie na to pracowała. Też się angażowałam za bardzo, zamiast zwrotki
          dostawałam więcej kopniaków. Trzeba wyluzować, Tobie też to polecam.
        • poxywka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:01
          tak sobie czytam i sie zastanawiam czy ktoras z Was kiedys przezyla konflikt
          lojalnosci ? wiecie co to jest ? wiecie jak sie czuje wtedy czlowiek a tym
          bardziej maly czlowiek ? powiem Wam ze nie wiecie nic na ten temat wiec moze
          przestancie oceniac z gory ze to wina exi, zlego wychowania i niewdziecznej
          pasierbicy
          bedac wlasnie dzieckiem w wieku lat 10 doznalam takiego uczucia - nie bylam
          niczyja pasierbica i chodzilo o zupelnie inne uklady; mowilam zawsze dzien
          dobry rodzinie, sasiadom i zulom jak bylo trzeba a moja matka nigdy w zyciu nie
          nastawiala mnie przeciwko nikomu; a jednak gdy znalazlam sie w takiej sytuacji
          jak owa pasierbica chcialam jedynie zapasc sie pod ziemie chociaz osoba, ktora
          spotkalam w towarzystwie mamy byla mi bardzo bliska; zdajac sobie sprawe z
          owczesnego konfliktu miedzy nia a moja mama nie mialam zielonego pojecia jak
          postapic i czego sie ode mnie oczekuje; poniewaz nie bylo to chwilowe spotkanie
          na ulicy ale na pogrzebie wiec gdy mama sie zorientowala ze sie nie odzywam ani
          slowem i odwracam glowe po prostu powiedziala mi jak mam sie zachowywac; ale
          wierzcie mi - dziecko nie potrafi poradzic sobie z taka sytuacja, nie potrafi
          jej ocenic, nie ma pojecia co zrobic, najchetniej by ucieklo; nie chcialam
          zranic ani jednej ani drugiej strony, po prostu udawalam ze mnie tam nie ma
          jesli matka nie pomoze dziecku przejsc przez takie sytuacje niech zrobi to
          ojciec - ale nie wymagajcie od dzieci dojrzalych zachowan
          pozdrawiam
          poxywka
          • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:05
            dlatego napisałam na forum. W nadzieji że pomożecie mi zrozumiec całą sytuację
            no i oczywiście po to żeby się pożalić.

            Napewno to co napisałaś da mi dużo do myślenia...
          • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:09
            Poxywko, ale czy matka nie dała "sygnału" jak sie ma Mała zachować,
            odpowiadając Aguli na Dzień Dobry?? Myślę, (mogę się oczywiście mylić) że
            dramatyzujewsz trochę w tej sytuacji. Tu nie chodziło o żadną konwersację,
            tylko o najzwyklejszą rzecz, jaką jest odpowiedź na ukłon podczas mijania się
            na ulicy. Nadal obstaję przy swoim zdaniu.
            • agula_d Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:26
              w takim razie luzuję...

              dumam nad tą sytuacją i dumam...

              i przypomniałam sobie ze również kiedyś byłam w podobnej sytuacji jak Mała, i
              nie przyszłoby mi do głowy zeby na dzień dobry nie odpowiadać!

              Dochodzę do wniosku ze ukłon w moją stronę to nic wielkiego, żadne poswięcenie
              ani też traumatyczne przeżycie. To zwykły ukłon i zwykła codzienna grzeczność.
              Zwłaszcza, że Exia odpowiedziała i jasny sygnał był...

              NM przeprosił mnie za swoją córkę i obiecał ze jak tylko się zobaczą (w piątek
              po południu) porozmawia z nią o tym. Nie chce robić tego teraz przez telefon.
              Doszedł do wniosku, że źle ją wychował. Ale widzę że nie do końca zgadza się z
              moimi odczuciami.
              A ja wściekam się tym bardziej. Bo zawsze muszę wszystkich wkoło rozumieć, jak
              im jest ciężko, jak mają trudno i wogóle, a to co ja czuję to wszyscy razem z
              NM mają głęboko w tyłku! Wrrrrr Chyba dzis mnie coś trafi.

            • anastazjapotocka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:46
              Całkowicie popieram Mambę.
              Mogę mieć żal do samej siebie, że kiedyś nie było mnie stać na rozwiązanie
              przez Mambę zastosowane i drogo za to zapłaciłam.
              Moja pasierbica ma straszną matkę i przeszła wzorcową szkołę manipulacji.
              Arogancja, wrogość, to wszystko, co otrzymywałam w zamian za moje starania i
              życzliwość. Niestety, ja w sytuacjach konfliktowych chowałam głowę w piasek, co
              najwyżej czasem wyżalałam się głupio i żałośnie mojemu mężowi.
              A powinnam jasno i twardo określić swoje oczekiwania wobec pasierbicy i
              pośrednio do mojego męża (hodowcy księżniczek). Nawet za cenę konfrontacji.
              W takiej sytuacji lepiej jest otwarcie porozmawiać z pasierbicą: że
              przywiązujesz wielką wagę do dobrego wychowania i nie podoba Ci się postępek
              pasierbicy. A ponieważ zawiodła Twoje zaufanie, co Ciebie zraniło, więc na
              jakiś czas nie będzie żadnych miłych ekstrasów i tyle. Nie baw się z nią,
              omijaj, nic jej nie kupuj. Ma Cię przeprosić.
              Nie rozmawiaj z nią o jej matce (na zasadzie: a może mamusia mnie nie lubi i to
              dlatego odwróciłaś główkę), bo to nic pozytywnego nie da, a jedynie wyszkoli
              dziecko w manipulacji dorosłymi.
              Pomysł z wyjazdem do rodziny jak dla mnie jest świetny.
              Na stanowczą rozmowę zawsze jest czas, a dziewczynka niech nie myśli, że jej
              się tak szybko upiecze.
              Tyle będziesz miała ile sama sobie wywalczysz.
              • dominika303 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:55
                Tez mi się wydaje, ze wyjazd, a za tydzień rozmowa, lub rozmowa i przeprosiny i
                jednak wyjazd nawet w sobote rano , a co ? ty nie masz obowiązku skakania wokół
                młodej smile I przede wszystkim więcej dystansu .Mniej uczuć , mniej
                zaangazowania, a więcej wsłuchania się w sama siebie smile

                Ale młodej i tak trzeba jasno powiedzieć co myślisz o takim zachowaniu sad

                Trzymaj się .
                • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:01
                  Ja bym przeprosin nie oczekiwała.
                  To nie rozwiązuje sytuacji dwuznaczności dla niej. jesli ojciec porozmawia z
                  matka i ta da dziewczynce wyraźny sygnał, ze ma macosze mwić dzień dobry to
                  sprawa będzie rozwiązana. Dopóki matka nie poprze tego dzień dobry to żadne
                  przeprosiny nic nie dadzą, konflikt ojalności bedzie kwitłi zawsze zwycięży w
                  nim matka. Wyraźne i jasne oczekiwania moim zdaniem można formułowac dopiero
                  wobec nastolatka, który jest coraz bardziej niezaeżny psychicznie od swojego
                  bezpośredniego opiekuna i konflikt lojalnosci ulega osłabieniu.
            • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:57
              Dla dorosłego jest to najzwyklesza rzecz, a dzieciak nie wiedział jak zachowa
              sie matka. Mało tego - to, że matka powiedziała dzień dobry nie oznacza wcale,
              że taie samo zachowanie zaaprobowałaby u córki. To są dwie różne sprawy.
              • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:15
                Nie przesadzasz aby??? Ta matka musiałaby by być naprawdę nieźle pierdzielnieta
                w łeb, gdyby oczekiwała, że córka nie odkłoni sie macosze i będzie udawała, że
                to powietrze, a jednocześnie godziła się, aby ta macocha w każdy weekend
                zajmowała się tymże dzieckiem i brała je na wakacje.
                • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:22
                  Dla mnie to nie takie proste.
                  Matka toleruje wizyty weekendowe u ojca, co nie znaczy, że w domu w obecnosci
                  córki nie mówi o tych wizytach pozytywne. Toleruje, bo nic złego małej się nie
                  dzieje, ale nie zawsze matka potrafi "postawić się obok" i patrzeć tyko na
                  dobro własnego dziecka.
                  • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:25
                    O tym to ja akurat doskonale wiem smile)

                    Nie ma chyba co roztrząsać tego problemu dalej. Agula dostała kilka rad i
                    opnii, co z tym zrobi, to już jej sprawa. Mam nadzieję, że wszystko jej się
                    pozytywnie ułozy.
          • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 11:54
            Przychylm się do opinii Poxywki.
            Konflikt lojalności wobec rodzica - bezpośredniego opiekuna to niestety ważna i
            jedna z podstawowych spraw związanych z rozwodem rodziców.
            Co mała zrobiła? Założyła kaptur na głowę, bo tylko tak odruchowo mogła
            zniknąć. Założyła nie dlatego, by nie widzieć macochy, tylko po to by nie
            widzieć konfrontacji matka - macocha.
            Sama zaś "znikła" pod kapturem. Bała się reakcji matki.
            To, że ona w obecnośi ojca zachowuje się inaczej to wynik "podwójności"
            sytuacji. Jej pozytywne zachowanie wobec macochy nie jest widocznie aprobowane
            przez matkę.
            Co do pomocy w lekcjach itp. angażowania się w wychowanie pasierba: kochane
            macochy - nigdy nie dostaniecie od pasierba za to tego, co za takie samo
            działanie otrzyma jego matka. I czym prędzej to zaakceptujecie, tym łatwiej Wam
            będzie ułożyć relacje z pasierbami. jesli któras a dyskomfort, że tyle daje, a
            pasierb jest niewdzięczny, ie mówi nawet dzień dobry, to sa tylko dwa wyjścia:
            albo to zaakceptować, albo po prostu zrezygnować z jakiegokolwiek dawania.
            • anastazjapotocka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:14
              Po namyśle rezygnuję z przeprosin.
              Przekonałaś mnie, M-m-m. Ale rozmowa z małą jest konieczna. Udawanie, że nic
              się nie stało, najlepszym wyjściem jednak nie jest.
              Przećwiczyłam to sama i wiem, że się nie opłaci.
              • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:15
                Rozmowoa z mała swoja drogą, rozmowa z jej matką swoją drogą. I obie rozmowy
                powinien przeprowadzić ojciec.
              • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:17
                a ja bym nie zrezygnowała, oczywiście pod warunkiem, że dzieciak zrozumie, na
                czym polega problem. Do tego jest niestety potrzebna spokojna rozmowa, czyli
                taka powiedzmy konfrontacja. 9 letnie dziecko jest już istotą mysląca i nie
                mozna ciągle wszystkiego zwalać na rozpad pierwotnej rodziny, bo to w niczym
                nie pomoże, a zaszczepi w dzieciaku niewdzięczne zachowania - vide pasierb
                Monikaj80
                • anastazjapotocka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:25
                  Z rozmowy z pasierbicą i to w tonie lekutko urażonym napewno bym nie
                  zrezygnowała. Z doświadczenia wiem, że na tatusiów nie ma co za bardzo w tej
                  materii liczyć. A urażony ton wytłumaczy dziewczynce, dlaczego przez jakiś czas
                  nie będzie żadnej wspólnej zabawy i miłych prezentów.
                  Dziecko musi wiedzieć, że macoszka MOŻE być miła i serdeczna, ale NIE MUSI.
                  Macoszka robi co chce i nic i nikt jej do postępowania wbrew niej samej -
                  zwyczajnie nie przymusi. A w domu macoszki obowiązują zasady macoszkowe. I
                  tylko macoszkowe. I lepiej, żeby mała to szybko zaakceptowała.
                  • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:29
                    No tak, na facetów w takich sytuacjach rzeczywiście nie bardzo można liczyc,
                    aczkolwiek są oczywiście wyjątki tongue_out Szacunek do innego człowieka, w tym
                    przypadku macochy, to podstawa. Wymagałabym tego za wszelką cenę zarówno od
                    dziecka, jak i od ojca w sferze respektowania tego przez jego dziecko. Mozna
                    się naczytać na tym forum, co się dzieje e czasie późniejszym, gdy macocha
                    poddała się. Mnie taki lajf by nie interesował za nic. Wolałabym żyć sama, niż
                    w takich układach, jak co poniektóre z nas. Ale ja to wredota jestem smile)
                    • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:34
                      >>>>Wymagałabym tego za wszelką cenę zarówno od
                      > dziecka, jak i od ojca w sferze respektowania tego przez jego dziecko


                      Za wszelką cenę powiadasz. Jeśli ona jest tylko gościem w domu, to poza tym
                      domem działa lojalnosć wobez bezpośredniego opiekuna.
                      Wymagać i przemawiać do rozumu w tym układzie można z powdzeniem tylko wobec
                      nastolatka, który staje sie psychicznie niezależny od pinii tegoż opiekuna.
                      • mamba30 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:47
                        Tak, dokładnie za wszelką cenę. Sama mam pasierbicę, która napsuła mi od groma
                        krwi. Po pierwsze ma odpowiedni charakterek, po drugie matka ją bardzo
                        profesjonalnie ukierunkowała, a po trzecie mój M dał przysłowiowej doopy i
                        zamiast wychowywać dziecko, hodował je, bo takie pokrzywdzone, bo rodzina
                        rozbita, bo chciał jej wynagrodzić czas, który w tyg. nie spędzali. Efektem
                        tego były co raz to fajniejsze atrakcje, jakie mi serwowało dzieciątko, podczas
                        pobytu w MOIM domu. Ja gotowałam i podstawiałam miskę pod nos. Możesz rzec, że
                        nie musiałam, ale mam swoje dziecko i męża i obiad gotuję zawsze. Mała
                        potrafiła huknąc talerzem, że ona tego nie będzie jeść, że jej mama lepiej
                        gotuje i takie tam. Matka prawie w ogóle nie gotuje, młoda jadała na
                        świetlicy. Również w kwestii powitań i pożegnań za każdym razem sytuacja była
                        wymuszana przez M - powiedz Kasi dzień dobry, powiedz Kasi dowidzenia. Tyle
                        słów poytrafiłam usłyszeć od młodej przez cały weekend, a przepraszam, jeszcze
                        z samego rana żądanie "jestem głodna, daj mi jeść". Potrafiła mi z premedytacja
                        nadepnąć na nogę, skoczyć kolanem na brzuch, jak siedziałam obok M i cała masa
                        innych "fajnych" zachowań. Mój M słabo reagował, a młoda się rozkręcała.

                        Teraz ja ją olewam, nie interesuje mnie czy za chłodno ubrana, czy głodna, nie
                        nadskakuję, zresztą bywa tu sporadycznie, bo ja we własnym domu nie zamierzam
                        się stresować w weekendy. M ją zabiera do rodziców, albo na spacery, ich
                        sprawa. Mała zaczęła się o dziwo starać i nawet zaczyna przemawiać ludzkim
                        głosem do mnie. Mi to już powiewa, za bardzo mi uatrakcyjniła już życie. Nie
                        zapieram się, że nic się we mnie nie zmieni, ale póki co, wolę być z dala od
                        małej i jej porypanej mamuśki.
                        • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:01
                          >>>>wolę być z dala od
                          małej i jej porypanej mamuśki.

                          I tak powinno być od początku.
                        • anastazjapotocka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:18
                          Co do reagowania, to zgadzam się z Mambą.
                          Dziecko naprawdę się rozkręca, jak się nie reaguje na jego wyskoki. Może się to
                          nawet tragicznie skończyć.
                          Kiedyś byliśmy z 12-letnią wówczas pasierbicą na wycieczce. Od rana było widać,
                          że coś ją opętało i była nie do zniesienia. Albo wisiała na plecach taty, albo
                          nie chciała obok niego iść, albo szarpała go za rękę. Parę razy "niechcący"
                          nadepnęła mi na nogę i raz sporym rozmachem trafiła mnie w nos.
                          No, miałam jej dość.
                          Ale nie chciłam robić scen.
                          Naszym celem były ruiny zamku i żałuję, że tam doszliśmy.
                          Cyrk się zrobił już straszny, jak mała zaczęła wszędzie włazić. Ona była
                          zadziwiająco mała i lekka, jak na swoje 12 lat. Zanim zdążyliśmy ją złapać,
                          wdrapała się na wieżę po kompletnie przerdzewiałej drabince. Tam nie było wolno
                          wchodzić o czym informowała smętnie wisząca na jednym gwoździu, pogięta
                          tabliczka. W mgnieniu oka mała wlazła tak na wysokość trzech pięter.
                          Ludzie na dole zamarli, potem zaczęli krzyczeć.
                          Mała się przestraszyła i też zaczęła się drzeć, żeby ją tato zdjął z tej
                          zrujnowanej wieży.
                          Mój mąż ważył wówczas 120 kg. Widać było, że ta drabinka pod nim pęknie.
                          Pękłaby zresztą pod każdym człowiekiem o wadze większej niż 50 kg.
                          Myślałam, że mnie szlag na miejscu trafi. Pasierbica darła się tak głośno, że
                          moim jedynym marzeniem było ją złapać i uciszyć - najlepiej raz na zawsze.
                          Już nie pamiętam, jak po nią tam poszłam. Zdawałam sobie sprawę, że muszę się
                          jeszcze do tego obrzydliwego, chudego łobuza uśmiechać i przemawiać łagodnie,
                          żeby jej jeszcze bardziej nie przestaszyć, bo inaczej obie zlecimy na łeb.
                          Spod stóp leciały mi jakieś nity i kamyki (?), ale dziewczynę sprowadziłam na
                          dół. Nie będę powtarzać, co ludzie nam powiedzieli...
                          Mąż był tak blady, że bałam się, aby nie dostał zawału.
                          Do końca dnia nie odezwałam się do małej ani słowem.
                          Do dziś dziękuję Bogu, że ta drabinka wytrzymała.
                          I nawet jej mąż nie sprał!
                          To niesprawiedliwe.
                          • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:25
                            >>>Dziecko naprawdę się rozkręca, jak się nie reaguje na jego wyskoki


                            Tak z tym, że jeśli poprawianiem jego zachowania zajmuje się macocha, a ojciec
                            nie reaguje to zachowanie dziecka poprawie nie ulegnie.

                            >>I nawet jej mąż nie sprał!


                            Dobrze, że jej nie sprał, natomiast powinien nieźle ją obsztorcować słowem i
                            Tobie podziekowac za interwencję na drabince.
                          • marusia1 Re: czy ja za dużo wymagam??? 27.07.07, 18:14
                            Anastazja: Kiedyś byliśmy z 12-letnią wówczas pasierbicą na wycieczce. Od rana
                            było widać,
                            że coś ją opętało i była nie do zniesienia. Albo wisiała na plecach taty, albo
                            nie chciała obok niego iść, albo szarpała go za rękę. Parę razy "niechcący"
                            nadepnęła mi na nogę i raz sporym rozmachem trafiła mnie w nos.
                            No, miałam jej dość.
                            Ale nie chciłam robić scen.

                            W zeszłym roku, gdy już zostało podpisane porozumienie między moim M. a ex i
                            było wiadomo, że Młody zamieszka z nami, wybraliśmy się nad morze. Pobyt
                            wyglądał mniej więcej tak samo, jak Anastazji - starałam zachować się
                            neutralnie, robiłam zdjęcia chłopakom, usuwałam się w cień, by M. mógł
                            porozmawiać tylko z synem. A Młody zachowywał się skandalicznie przez cały czas,
                            nie dość, że mi pyskował, miał fochy, nic mu się nie podobało, to na koniec
                            zerwał ze mnie jego bluzę, którą przykryłam się na plaży (jestem zmarźluchem).
                            Wydarzyło się wiele... Było mi strasznie przykro, z wycieczki wróciłam
                            nabuzowana. Od tamtej pory pozostał niesmak, jakieś ale... Do tamtej
                            miejscowości już nigdy nie pojadę, tym bardziej, że Młody jeździł tam z matką.
                            Wiem już, że Młody był nastawiony przez ex w ten sposób, aby rozwalić nasz
                            związek. Ma on teraz 12 lat i wydaje mi się, że powinien być mądrzejszy,
                            odróżnić dobro od zła. Ale wiem też, że ex to jego matka i tylko jej zdanie się
                            liczy dla niego. Wystarczy, że ona wykaże choć cień zainteresowania jego osobą.
                            No i ta lojalność. Młody na początku okazywał mi uczucia, był za mną strasznie.
                            Zdarzyło mu się pomylić i zwrócić się do matki moim imieniem. To i inne
                            zdarzenia doprowadziły do tego, że unika niewygodnych dla siebie sytuacji.
                            Dlatego też, przed wyjazdem do matki powiedziałam mu, że nie będziemy mu
                            zawracać głowy, ale żeby odezwał się, gdy będzie miał ochotę pogadać, zatęskni
                            (w ferie szalałam, gdy nie odpisywał na moje smsy, nie dzwonił). Mój M. nie
                            wytrzymuje i czasami do niego dzwoni. Ja oczywiście jestem zdania, że to Młody
                            mógłby się czasami odezwać. Nie rozumiem jego postępowania. Dziś zadzwonił do
                            mojego M. Rozmawiał swobodnie (prawdopodobnie w pobliżu nie było matki), do
                            czasu. Nagle rozłączył się. Zanim się rozłączył, mój M. usłyszał głos ex. M.
                            Twierdzi, że Młody strasznie boi się matki, dlatego nie kontaktuje się z nami,
                            żeby jej nie wkurzać, nie tłumaczyć się. Ja tego nie rozumiem. Ale na
                            przykładzie mojego pasierba wiem, że Mała pasierbica Aguli w celu uniknięcia
                            niewygodnej dla niej sytuacji i aby nie zrobić matce przykrości (i tu ukłon w
                            stronę głupoty exiar, które nie dość, że nie tłumaczą dzieciom nowej sytuacji
                            życiowej, to jeszcze ją utrudniają!!!) pokaże nieuprzejmość, a wręcz pogardę dla
                            macochy. I będzie wtedy liczyła na miłość i uznanie mamusi za swoją solidarność
                            względem niej.

                            Ale teraz
            • nangaparbat3 m-m-m 11.07.07, 15:27
              Często sie sprzeczamy, ale tym razem chyle czoła i podpisze się pod kazdym
              slowem. Tym bardziej, że 9 lat to naprawdę niewiele.
              Natomiast co do wdzięcznosci, to przekonałam sie, ze nalezy robic swoje, czyli
              to co sie uwaza za słuszne i dobre, a wdzięcznosci nie oczekiwać - wtedy często
              nas spotkaja miłe niespodziankismile
              • nangaparbat3 na wszelki wypadek :) 11.07.07, 15:28
                zacytuję, pod czym sie podpisuje:


                >>>Przychylm się do opinii Poxywki.
                Konflikt lojalności wobec rodzica - bezpośredniego opiekuna to niestety ważna i
                jedna z podstawowych spraw związanych z rozwodem rodziców.
                Co mała zrobiła? Założyła kaptur na głowę, bo tylko tak odruchowo mogła
                zniknąć. Założyła nie dlatego, by nie widzieć macochy, tylko po to by nie
                widzieć konfrontacji matka - macocha.
                Sama zaś "znikła" pod kapturem. Bała się reakcji matki.
                To, że ona w obecnośi ojca zachowuje się inaczej to wynik "podwójności"
                sytuacji. Jej pozytywne zachowanie wobec macochy nie jest widocznie aprobowane
                przez matkę.
    • jowita771 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 12:54
      Twój mąz powinien porozmawiać z małą. jest jeszcze czas, żeby nauczyć ją
      czegoś, bo bez jakiejś interwencji może wyrosnąć na niekulturalną pannicę.
      zastanawiam się, czy eksia zwróciła jej uwagę, że xle się zachowała, czy miała
      satysfakcję, że mała Cie zignorowała. ale tego się nie dowiesz.
      • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:04
        >>> czy eksia zwróciła jej uwagę, że xle się zachowała, czy miała
        satysfakcję, że mała Cie zignorowała


        Z opisanego zachowania dziewczynki i chowania sie w kaptur, myślę, że to drugie.
        • jowita771 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:09
          jesli tak, to baba niezbyt rozgarnięta, bo miewychowane dziecko to żaden powód
          do radości.
          • m-m-m Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:17
            Tak to wygląda z boku. Nie sądzę by exowej zależało na tym by jej dziecko było
            grzeczne wobec osoby, która i jej samej nie odpowiada, a którą toleruje, bo
            musi.
    • swieta_1 Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 14:30
      Tak jak napisały dziewczyny - to jest konflikt. Piszesz że MAła ma 9lat, to jest TYLKO 9 lat. To jest lojalność wobec matki. To jest próba zaskarbienia sobie miłości matki. Próba udowodnienia, że tylko ona się liczy.

      Mieliśmy sytuację całkiem podobną; siedzieliśmy na dworze z moim M, moim Młodym, kuzynem M, który jest chrzestnym Małej. Ze środka wyszły Mała z mamą i jej siostrą. WSZYSTKIE przeszły jak obok niewidocznej ściany.

      Moim zdaniem, (niekoniecznie mam rację) jeśli zaczniesz wymagać przeprosin, wpędzisz Małą w jeszcze większe poczucie winy, nie będzie Jej z tym dobrze. Wiem, że teraz nie jest dobrze Tobie, ale pomyśl ile dostajesz kiedy jest z Wami, ile daruje Tobie i jak musi ukrywać to że dobrze bawi się w Waszym towarzystwie. Doceń chociaż tyle.
    • tarzynka Re: czy ja za dużo wymagam??? 11.07.07, 23:56
      Ja bym w takiej sytuacji wyluzowała. Sama pamiętam, że jako dziecku zdarzało mi
      się postąpić głupio i potem było mi jeszcze gorzej. Nie robiłabym z igieł wideł
      - o ile to pierwszy raz się zdarzyło. Pewnie rzeczywiscie było tak, że mała
      chciała zniknąć. Coś podobnego zauważam czasem u kolegów mojego syna, który nie
      wiedzą za bardzo, czy powiedzieć mi dzień dobry czy udać, że mnie nie widzą.
      Starsi o parę lat koledzy mojej córki już takich problemów nie mają, a mieli
      wcześniej wink. Nie zakładałabym też, że to eks źle nastawia dziecko. Pewnie
      dobrze by było, żeby mała usłyszała od mamy, że powinna jak najbardziej mowić
      macosze dzień dobry i że chciałaby żeby jej córka była dobrze wychowana. Albo w
      ostateczności od taty. Od taty mogłaby usłyszeć jeszcze, że przyznanie się do
      błędu wymaga sporo odwagi i byłby z niej dumny, gdyby przeprosiła macochę. Ale
      nic na siłę. Jako macocha na pewno bym się nie obrażała.
    • marioladabr napisz co zrobiłaś 27.07.07, 11:29
      Napisz jak w końcu skończyło się całe "zamieszanie", co zrobiłaś i jaka była
      reakcja drugiej strony. Ciekawi mnie to, bo czasami gdy jestem gdzieś na
      zakupach to myślę co by było gdybym spotkała eksię z chłopakami... Sama nie
      wiem czy po prrostu skończyłoby się na "dzień dobry" czy może obie byśmy się
      zignorowały... ale co z chłopakami? Chłopcy - synowie M są bardzo mili, ale jak
      przychodzili lub wychodzili od nas to przez długi czas ojciec ich strofował, że
      wchodzą jak do obory, bez dzień dobry itp. Ale już się nauczyli (czasami tylko
      zapominają) i ta nauka wyszła od ojca, nie wiem jak matka z nimi postępuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja