agula_d
11.07.07, 10:11
mój kielich goryczy wypłenia sie...
W drodze powrotnej z pracy, w spokojnej uliczce niedaleko mojego domu,
spotkałam na ulicy Ex NM i jego córkę. Zauważyłam je z daleka, one mnie
zresztą też, gdyż tylko my byłyśmy na tej ulicy.
Mała od razu założyła kaptur na głowę na moj widok i odwróciła się bokiem i
udawała ze mnie nie widzi! Kiedy podeszłyśmy do sibie bliżej, szłyśmy z
przeciwnych kierunków, powiedziałam zwyczajnie po ludzku: dzień dobry. Znamy
się z Ex, chociaż stosunki nie są najlepsze, ale ona odpowiedziała. NIestety
Mała nawet wzroku nie podniosła, jakby nikogo nie było, opuściła głowę zeby
uniknąć jakiegokolwiek konatktu ze mną. Oczywiście dzień dobry nie
odpowiedziała

(
Jestesm wściekła.
Staram się od samego początku jak mogę, zeby nasze stosunki były poprawne.
Jak potrzebuje kase albo zeby jej cos kupic to wie do kogo przyjść,
oczywiście do mnie. Jak potrzebuje pomocy w kąpieli, w lekcjach itd to tez
wie gdzie przyjść, oczywiście do mnie. Jak chce obejrzec z kimś film, pograć
i pobawić się też ja. Spać też chce z nami...
Jest u nas we wszystkie weekendy i i w co drugi tydzień, jeżdzi z nami na
wakacje, na weekendowe wypady itd, nie ruszamy sie bez niej praktycznie
nigdzie... (a nie do końca chciałabym żeby to tak wyglądało...)
Poza tym chyba nie mam tych wszystkich obowiązków i nie muszę nic robić. Ale
chciałam zeby czuła się u nas jak u siebie, zeby to tez był jej dom. I tak
chyba jest. Bo jak jest u nas i nie ma matki to ciągle słyszę jak mnie lubi,
jaka jestem fajna, jak mam dla niej czas, jak zawsze o niej pamiętam i jak
zawsze pilnuję zeby wszystko miała...
A teraz okazało się że nie zasługuję nawet na to, żeby odpowiedzieć mi dzień
dobry!! Już nie mówię powiedzieć, ale odpowiedzieć.
Okazuje się przez dwa lata starań, nie zapracowałam na odrobinę szacunku.
Widocznie byłam taką s...ą ze nawet na dzień dobry sobie nie zasłużyłam.
Zbliża się weekend i Mała będzie u nas, jak zawsze. Nie chcę się z nią
widzieć. Wogóle nie wiem jak mam się zachować... Chyba pojadę do rodziców...