damiri
12.07.07, 02:23
Mlodszy syn M troche mnie przeraza: chlopak ma 15 lat, ok 170 cm wzrostu i
wazy 100kg. Gdy schodzi ze schodow szklanki sie trzesa na stole, gdy idziemy
na wycieczke, po pol godzinie jest zmeczony chodzeniem i "by sie zdrzemnal",
no i jego ulubionym jedzeniem jest McDonald. Potrafi wtracic 5 hamburgerow na
jedno posiedzenie. Cole pije litrami.
Ja nie cierpie gotowac - wolalabym rowy kopac niz byc w kuchni- i
zapowiedzialam M przed przyjazdem chlopakow, zeby raczej nie oczekiwal, ze
nagle zaczne gotowac wielkie obiady dla 3 glodnych facetow. I dotrzymalam
slowa, tym bardziej, ze w tygodniu wracam do domu dopiero o 20. M umie tylko
jajecznice zrobic (wychowany w domu z 3 kobietami typu matka-Polka) w zwiazku
z tym oni sie zywia glownie hotdogami i kielbaskami z grilla.
W sumie to nie moje dziecko, ale wlasnie 3 dni temu zmarl w wieku 56 lat na
zawal tesc mojej szwagierki - a tez byl otyly - i jakos tak zaczelam myslec,
ze ten chlopak jak tak dalej pojdzie bedzie kaleka wieku 40 lat. Wiec moze
bym choc sprobowala wprowadzic jakies zdrowsze zasady odzywiania sie. Ale
jako beznadziejna kucharka, nawet nie wiem co im w zamian za te hotdogi
zaproponowac. Macie moze jakies sugestie? Nie mam duzo czasu i energii na
gotowanie, ale moze bym M troche przyuczyla - w koncu to jego dziecie - a tez
sie przerazil gdy sie okazalo, ze syn wazy wiecej od niego.