czy komuś z Was się to przydarzyło?

12.07.07, 12:48
Nigdy nie przeglądam wyciagów bankowych, a już tym bardziej szczegółowo.Robie
to tylko w sytuacjach wymagajacych wyjasnienia np.ostatnio źle zaksięgowana
wpłata przez bank.Otworzyłam więc ostatnie miesięczne zestawienie operacji za
poprzedni miesiąc (których nie otwieram nigdy, a juz tym bardziej dotyczących
konta M,pakuje je odrazu nie otwierane do szuflady) i ... wynika z niego że
mój M wysyła dodatkowe pieniędze Exiuncertain
Szczerze powiedziawszy czyni to bez porozumienia ze mną.Co wiecej jak wynika
z wyciagów które pozwoliłam sobie tym razem przejrzeć w wiekszej ilości, mój
M dorabia wiekszą kwotę niż ta którą mi przedstawił.://///

Zważając na wykrzykiwane przez Exie:"na cudze bachory bedziesz
robił?".Pomijając kwestię że ja wnoszę więcej pieniążków w nasz budżet domowy
niż M (i to zdecydowanie więcej).
Odnoszę dziwne wrażenie, że mój M, chyba wziął sobie słowa "byłej żony"
bardzo do serca.
Zgłupiałam jestem w szoku.Zadzwoniłam do M poprosiłam o
wyjaśnienie.Stwierdził wyjaśnimy to jak wrócę.Nie wiem co myśleć, nie wiem
nawet jak sie zachować, kiedy M wróci dziś z pracy i stanie w drzwiach.

Czuję się oszukana.Mam pustkę w głowie.Jak wy byście sie zachowały w takiej
sytuacji?
Jak Wy traktujecie takie dofinansowywanie Exi za Waszymi plecami?
    • nsc23 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 12:58
      Nie wiem ile moj facet dokladnie zarabia, bo to z miesiaca na miesiac sie
      zmienia (nieznacznie, ale sie zmienia). Dopoki ode mnie na nic nie bierze i
      wszystko jest poplacone to jego kasa i niech robi z nia co chce. Jezeli go stac
      na dawanie matce jego corki to niech daje. Gdybysmy rozmawiali o jego zarobkach
      (a czasem sie pytam ile zarobil w tym miesiacu) i powiedzialby mi, ze zarabia
      dajmy na to 1000, a okazaloby sie, ze zarabia 1500 to byloby mi bardzo smutno i
      na pewno bym sie go wypytala czemu mi nie powiedzial prawdy.
    • cleopa Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 12:59
      Tylko nie placz i nie krzycz ale popros o dokładne wyjasnienie..
      Zważywszy wszystko wynika z tego że twoj M doi Cie w sposób
      ordynarny.Utrzymujesz go a jemu to odpowiada.
      Bylas za dobra . Moim zdaniem przegiecie paly to już wysylanie dodatkowej kasy
      podczas gdy bez skrupułów zyje na Twoj koszt ale ukrywanie swoich faktycznych
      dochodów to juz najzwyklejsze świństwo . Ja bym sie zastanowiła co tak
      faktycznie ten facet czuje do mnie i w jakim celu jestem mu potrzebna. Bo na
      zdrowy związek i partnerstwo tu mi nie wyglada...
    • mikawi Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:01
      odpowiadając na Twoje pytanie w tytule - nie, nie przytrafiło mi się i szczerze
      powiedziawszy w głowie mi się to nie mieści. Wszystkie większe dodatkowe
      wydatki na dzieci poza alimentami uzgadniamy wspólnie (oczywiście pomijam
      jakieś drobne wydatki podczas wizyty M. u dzieci albo kieszonkowe).

      poczekałabym na wyjaśnienie sytuacji przez męża; a jesli rzeczywiście wysyłał
      jej dodatkowe pieniądze za Twoimi plecami i zarabia więcej niż Tobie powiedział
      to nazwałabym to złodziejstwem i skurwysyństwem z jego strony.
      • delika1 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:18
        moim zdaniem problem nie tkwi w tym,że wspiera eks, i że jej pomaga, tylko ,że
        ZATAJA to, klamie swojej kobiecie.Jeśli kłamie w tej kwestii, nie jest w ogóle
        godny zaufania.Jeśli chce pomóc eks, powiniem OBGADAĆ TO Z REKSIĄ i wspolnie
        powinni podjąc decyzję.
        • jayin Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:26
          Mhm.
          Wszelkie - tak ukochane przez facetów - środku typu: "przemilczanie prawdy", "półprawda" i "niedokońcaprawda" - zeżarły juz stabilne podstawy niejednego związku.

          Cóż poradzić?
          Domagać się zwykłej szczerości, rozmawiać, rozmawiać.
    • jayin Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:16
      Nie.
      Ale zgadzam się z Mikawi.

      Tylko jedna uwaga - dla jednych ludzi takie coś będzie "no problem", a dla innych będzie "big problem". Zalezy jaki związek i jakie zasady. Dla jednych jest coś takiego do przyjęcia ("to jego pieniądze, niech robi co chce, póki ja nie dopłacam"), a dla mnie np. nie jest do przyjęcia - bo odpowiada mi bardziej związek i uklad: "wspolny dom - wspolne gospodarowanie kasą" (wyłączając oczywiście jakieś "zaskorniaki na wlasne przyjemnosci" (albo dziecismile - ktore i ja posiadam i zupelnie nie mialabym ochoty z nich rezygnowac. Ale większe kwoty, czy kwoty "sporne" - takie o ktorych wolałabym wiedzieć, czy M wolałby wiedzieć (są w koncu takie sprawy, w ktorych czujemy się lepiej, jesli jestesmy doinformowani, niz gdy sie okazuje nagle COŚ a my nic o tym nie wiemy... do tej kategorii należy Ex i zasilanie jej konta np.) - to już musi być wspólne.

      Ale - jak piszę - nie dla kazdego taka wizja "wspolnosci" jest najlepsza. Niektorzy wolą "na luzie i osobno". Ja nie. Nie i już. I nie wiem co by bylo, gdyby chuop mial inną wizję "finansow w związku" niż ja. W tym temacie to ja srednia do kompromisow jestem. Na szczescie - nie muszę kompromisowac się. I uff.

      Może twoj M, Reksiu, ma taka wizje. Jego kasa - jego sprawy. (ale już: Twoja kasa - WASZE sprawysuspicious)
      • reksia Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:19
        sad((
      • mikawi Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:29
        jayin taką wizję związku (moja kasa moja sprawa) można mieć, jak się
        partycypuje w kosztach utrzymania obecnej rodziny ale nie w sytuacji, jaka jest
        u reksi - że facet oddaje całą emeryturę na alimenty i jest na utrzymaniu
        reksi, a dodatkowo dorabia na boku i te dodatkowe dochody też wysyła byłej
        żonie. Dla mnie taka sytuacja to mówiąc wprost okradanie reksi, plus kilka
        niecenzuralnych słów świadczących o moralności faceta.

        Ale jak napisałam - poczekajmy na te wyjaśnienia, dlatego reksiu - nie nakręcaj
        się póki co, poczekaj na wyjaśnienia i wtedy będziemy tu deliberować.
        • e_r_i_n Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:37
          Zgadzam sie z Mikawi (tez mi nowosc tongue_out). Ok jest sytuacja, gdy ludzie robia ze
          swoja kasa co chca, PO spelnieniu podstawowych obowiazkow, a tym jest
          uczestniczenie w utrzymaniu swoim i swojej rodziny. Wtedy pozostala kase moga
          oddac komukolwiek, przegrac w kasynie czy cokolwiek innego.
          Tutaj mamy jednak do czynienia z zerowaniem na next + oszukiwaniem jej, zeby to
          zerowanie bylo uzasadnione. Sytuacja jest wiec kiepska, delikatnie mowiac.
          Mi nie zdarzyla sie sytuacja, zebym nie wiedziala, na co kase wydaje moj maz
          (oczywiscie mowimy o znaczacych kwotach). Po prostu uczciwie sobie o wszystkim
          mowimy, decyzje podejmujemy wspolnie i sie to sprawdza.
    • kicia031 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 13:53
      Reksiu, strasznie mi przykro. Misio robi cie ordynarnie w huja (daruj to
      kolokwiane okreslenie) i to potrojnie, bym powiedzila. Raz - wprowadza cie w
      blad co do wysokosci swoich dochodow, dwa, nie doklada sie do zycia rodzinnego,
      twierdzac ze brak mu kasy i pozwala by utrzymywala go samotna matka. Trzy
      wreszcie - wydaje kase bez uzgodnienia z toba. Teraz wiesz, skad Exia ma wkacje
      za granica w czasie gdy twoje dzieci kreca sie przy trzepaku.
      Kuzwa, przeciez ten gosc de facto okrada twoje dzieci.
      co masz zrobic - na pewno przeprowadzic rozmowe i zarzadac wyjasnien. Tylko
      pamietaj, ze najpewniej uslyszysz klamstwa albo zostaniesz zaatakowana.
      Pamietaj, nie daj sie po raz kolejny wpedzic w pulapke widzenia swiata oczyma
      Misia.
      A co w przyszlosci? Czy bedzie umial odzyskac twoje zaufanie? To sa
      najtrudniejsze tu pytania i pewnie sama tylko znasz na nie odpowiedz...
      • mik261 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:17
        Mocne słowe ale prawdziwe. Nie wyobrażam sobie tego aby facet mnie oszukiwał.
        Jeszcze bardziej nie mogę sobie wyobrazić tego, że facet przesyła ex pieniądze,
        może jestem zacofana ale dla mnie to nie do przyjęcia. Nie ma dla mnie
        tłumaczenia (poza płaceniem alimentów na ex) przesyłanie pieniędzy ex. Chyba
        bym skrzywdziła męża jakbym się dowiedziała o czymś takim. Nie znam twojej
        sytuacji, ale wg tego co piszą dziewczyny to ty jestes motorem finansowym u was
        w związku więc on nie ma prawa sobie tak kpić z ciebie. Masz dzieci i nie
        możesz pozwolić aby ich kosztem ex się bawiła.
      • dominika303 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:23
        Reksiu - fack - tylko to ciśnie mi się na usta sad

        Ty się użerasz, litujesz, dotujesz obce dzieciaki, bo ojciec nie ma kasy, a on
        za twoimi plecami zasila konto exi sad
        To teraz już wiesz dlaczego sąd nie obnizył alimentów? - bo nie miał podstaw,
        jak exia w sądzie przedstawiała wpłaty dodatkowe !

        Nie wiem co bym zrobiła- nigdy mi nikt takiego numeru nie odwalił sad

        Ale wiem jedno, ze bez wzgledu na ślub czy inne zobowiązania to byłby ostatni
        dzień gdzie ja za swoje bym misia ubierała i żywiła .
        Już wolałabym dzieciom kupić 10 parę butów niż misowi parę skarpetek .

        Trzymaj się cieplutko smile
        I tak jak radza dziewczyny licz się z napaścią słowną i kłamstwami sad
        I pamietaj, że tym razem to ty jesteś stroną pokrzywdzoną !!
        Nie daj sobie wmówic niczego głupiego sad

    • dyderko Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:39
      Ależ bym dymiła! Już mi żal mojego NM gdyby wyszło że zataja przede mną dochody
      i tą nadwyżkę przekazuje Exi... i to nawet nie o przekazywanie pieniędzy innej
      by chodziło ile o okłamywanie mnie! A już możliwość że na moich dzieciach
      oszczędzamy by jego miały więcej w ogóle nie mieści mi się w głowie!
      My mamy wyraźnie określony układ: na alimenty idzie tyle, on na siebie zostawia
      tyle, ja na siebie tyle, reszta do wspólnego garnka. Gdyby ze
      swoich „kieszonkowych dotował Exię – jego sprawa (i tak dotuje dzieci bo dopóki
      nie zaczniemy płacić uzgodnionego kieszonkowego to jakieś drobne daje im ze
      swoich) ale gdyby robił to za moimi plecami trudno byłoby mi się z tym pogodzić.

      Reksia, wysłuchaj go (choć ja nie wierzę że takie długofalowe działanie można
      wyjaśnić tak byś to przyjęła), a potem przemyśl sobie to co on Ci daje i czy
      warte to jest tyle ile Ty mu dajesz!

      Kurcze, wygląda na to że cały czas to Ty na cudze bachory robiłaś...
    • chalsia Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:39
      co do wyciągów bankowych - nie przydarzyło mi się, bo je zawsze oglądam.
      Natomiast miałam sytuację, gdy ówczesny mąż zataił przede mną duże, na lewo
      zarobione pieniądze. Poryczałam się wtedy i zrobiłam coś na kształ awantury -
      ale na zasadzie "jak mogłeś zataić" i "kim dla ciebie własciwie jestem". Być
      może to też dołozyło się do rozpadu związku, ale bylo to już w okresie, gdy był
      u jego boku katalizatorek w postaci nexi.

      Co jest w tym wszystkim najgorsze - całkowita utrata zaufania do partnera. O
      to, że z rozmysłem jest nie w porządku wobec Ciebie (i przez to pośrednio -
      wobec Twoich dzieci).
      Czeka Cię poważna dyskusja z samą sobą "co dalej". Bo jego tłumaczenia de facto
      nie mają znaczenia jakiegokolwiek, bo to nie była jednorazowa "wpadka".
    • mikawi Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 14:53
      reksiu, wróciłam do Twojej wypowiedzi po sprawie o obniżkę alimentów
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=63979209&a=63992080
      w świetle obecnych wydarzeń wygląda na to, że Twoje przeczucia były uzasadnione
      i to, że nie udało się obniżyć tych alimentów może wcale nie wynika ze
      złośliwości sądu, tylko z tego, że Twój mąż nie za bardzo chciał dotychczasowy
      układ zmieniać. Szkoda tylko, że na Twój rachunek sad
      • anastazjapotocka Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 15:24
        Przykro mi, ale wyjście jest jedno: spakować misia w pudełko po butach (na
        więcej chyba nie zarobił?) i wystawić za drzwi.
        Na drugi dzień podać o rozwód.
        Jego tłumaczenia nie mają żadnej wartości, bo co on Ci powie? I Ty w to
        uwierzysz? Ale dlaczego uwierzysz? Bo chcesz wierzyć... za wszelką cenę?
        Cenę misio sam określił i jak dotąd egzekwuje.

        Głowiłam się razem z moim adwokatem, jak to jest możliwe, że Tój mąż płaci
        alimenty wyższe niż jego emerytura.
        Naiwnie radziłam Ci, abyś po każadej sprawie w sądzie pisała o wyrok wraz z
        uzasadnieniem i z protokołem ze sprawy (miałabyś czarno na białym, co mówiła
        eksia, a co Twój mąż i dlaczego sędzia wydał akurat taki wyrok) - teraz wiem,
        że tego nie zrobiłaś.
        Właściwie nieczego nie zrobiłaś - zero podejrzliwości, samo szczęście i ufność
        bez granic i radość z posiadania misia.
        No to teraz zbierasz plony swojego zaufania.

        Rozwód z jego winy - powód: oszustwa, zatajanie, działanie na niekorzyść nowej
        rodziny, nadużycie zaufania, spisek z byłą żoną.
        Wszelkie koszty sądowe i sprawy - na niego.

        Facet, który oszukuje żonę jest nieprzydatnym i zbędnym balastem. Wrogów jest
        wystarczająco dużo poza własnym dachem, nie warto ich hodować za swoje
        pieniądze i we własnych czterech ścianach.
        Życzę dużo rozwagi i nieufności.
        Naprawdę Ci szczerze współczuję.
    • phidyle Tak, mnie sie to przydarzylo 12.07.07, 15:42
      Nie chcialo mi sie nawet wowczas pisac na forum o tym, bo tak bylam zdolowana i
      wkurzona i sie wstydzilam
      . Sprzatajac znalazlam koperte z potwierdzeniami, ktore eks daje Nm, ze dostala
      w danym miesiacu alimenty. Potwierdzenie bylo na sume o jedna trzecia wieksza
      niz zasadzona przez sad i o ktorej ja wiedzialam. Rozpetala sie potworna
      awantura w wyniku ktorej ja wyprowadzilam sie z domu i pojechalam do rodzicow z
      dzieckiem. Nigdy nie czulam sie tak zlekcewazona i oszukana, poniewaz ja uwazam,
      ze prowadzac wspolny dom nie mamy prywatnych pieniedzy, zwlaszcza, ze nasza
      sytuacja jest juz bardzo trudna i czesto musimy pozyczac pieniadze na zycie od
      tesciowej.Zdecydowala, ze zostawiam na dobre mojego faceta. Potem on dzwonil,
      balgal, tlumaczy sie szantazem eks i tym, ze ona nie da malemu jesc, jesli nie
      dostanie wiecej kasy i takie tam. Po miesiacu wrocilam, po jego obietnicach, ze
      zlozy wniosek o obnizenie alimentow podczas kolejnej rozprawy (jest od dwoch lat
      w trakcie rozwodu). Niestety jego glupota oczywiscie przyniosla taki skutek, ze
      eks wniosla jeszcze o podwyzke alimentow a mysle, ze sad sie przychyli, bo skoro
      m placi az tyle, to znaczy, ze moze i pewnie skonczy sie jak w przypadku meza
      Reksi.Wowczas nie bedziemy miec zdolnosci kredytowej i nie bedziemy mogli kupic
      mieszkania a nie stac nas na dluzsza mete na wynajem niczego, co ma wiecej niz
      20 m. Zapowiedzialam, ze jesli sad podwyzszy alimenty, zostawie NM, bo zasluzyl
      sobie na to oszukujac mnie i wlasna glupota.
      Bardzo go kocham mimo wszystko, ale nie moge wiecznie tak zyc, bo eks zawsze
      wygrya stosujac szantaz i grozby a on sra w majtki i robi, to czego ona zada,
      inaczej ona mowiu synowi, ze tatus jest podly i syn wysyla sms-y pt"jestem dla
      ciebie martwy" albo"jestem podlym klamca i oszustem, chcesz nas skazac na smierc
      glodowa" (eks nie pracuje, musi placic jedynie rachunki, ale jej nie starcza na
      to, ni kupuje mlodemu nawet skarpetek ani jedzenia do szkoly, nie placi za nic,
      ani za leki, ani za fryzjera, wszystko to musimy my zaplacic, inaczej pasierb po
      prostu nie bedzie mial ubran i bedzie chodzil zarosniety itp)
      Nie chce mi sie nawet o tym piasc, bo mi sie zbiera na wymioty.
      Zaluje, ze lektura tego forum nie jest obowiazkowa w liceum dle wszystkich
      dziewczat, przynajmniej moze bylabym wiedziala w co sie pakuje.
      Nigdy sobie nie wybacze, ze wpakowalam sie w takie bagno i moja corke tez.
      • dominika303 Re: Tak, mnie sie to przydarzylo 12.07.07, 16:19
        phidyle -przykro mi sad


        I cos przyszło mi do głowy ;
        jak facet nie postawi się exi, to ucierpi na tym jedynie nowa rodzina sad
        Nie bardzo rozumiem facetów poddających się szantażom, ze jak nie da wiecej
        kasy to nie zobaczy dziecka - ja wolałabym zrezygnowac z widzenia dziecka niz
        pozowlic aby moje drugie głodem i chłodem przymierało sad
        Poza tym jak by się taki jeden z drugim postawił to i exia by zmiękła i mimo
        braku dodatkowej kasy i tak pozwalałby widywac się z dzieckiem.
        A jak jest hetera to nawet 100% dochodów ex maża jaj nie zadowli i nie dopuści
        do widywania się ojca z dzieckiem.
    • kasztanka5 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 16:25
      reksiu, bardzo mi przykro... sad(
      • marta_kasia Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 17:35
        Reksiu, bardzo Ci wspolczuje... mnie sie przydarzylo cos podobnego i wiem, jak
        mozesz sie czuc. Na szczescie dla mnie bylo to dawno. Moj owczesny maz dawal
        nasze wspolne pieniadze, bez mojej wiedzy, swojej matce. Nie dlatego, ze
        potrzebowala na zycie - obydwoje jego rodzice pracowali, powodzilo im sie
        calkiem niezle. Ale "pozyczala" od syna pieniadze, nigdy ich nie oddajac. A to
        na worek cementu (budowali domek na gorach), a to na buty - ("zeby maz nie mial
        swiadomosci, ze takie drogie, a przeciez jestem taka chora i chociaz tyle mi
        sie od zycia nalezy"). Sprawa wyszla przypadkiem. Najgorsze w tym bylo to, ze
        moj owczesny maz byl praktycznie na moim utrzymaniu.
        Jak sie pewnie domyslasz, on juz od lat nie jest moim mezem. I staram sie o tym
        nie pamietac. Chociaz wiesz, Reksiu, nie to bylo przyczyna rozstania. To on w
        koncu mnie zostawil. Wtedy uwierzylam, ze matka go szantazuje i nie mogl jej
        odmowic... nawet mu wspolczulam.
        Sadze, ze musisz porozmawiac spokojnie z M. Moze jest jakies wyjasnienie? To,
        ze nic rozsadnego nie przychodzi do glowy mnie ani innym forumowiczkom, nie
        oznacza, ze nie ma jednak jakiegos wytlumaczenia.
        Zycze Ci szczescia.
    • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 18:57
      reksiu, uciekaj jak najdalej od tego faceta. Bo jest pasozytem. Nie pozwalaj mu
      sie eksploatowac, pamietaj o swoich dzieciach. Na Boga, to one sa
      najwazniejsze - przeciez nie chcesz zeby stracily do Ciebie szacunek. Reksiu,
      trzymam kciuki, ostatnio napisalas gdzies ze zaczelas stawiac granice. I to
      bardzo dobrze. Ale takie klamstwo, kosztem Ciebie i Twoich dzieci, moim zdaniem
      jest niewybaczalne. I nie daj sie zwiesc tlumaczeniom. Poza tym wbrew pozorom
      na tym swiecie sa jeszcze fajni faceci. Szkoda czasu na takich podlych ch...
    • reksia Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 20:26
      nadal mam w głowie pustkę...M wytłumaczył mi całą sprawę tak :w ostatnim czasie
      zdarzyły sie M cztery miesiące gdy spłacał po 300zł na jedną z zaległości ( M
      pokazał mi dziś papier z z żadaniem natychmiastowej spłaty, wierzyciel dogadał
      sie z nim ze zaległość rozbije mu na 4 raty)przez co M wpłacał Exi mniejsze
      alimenty przez 4 miesiące(co mi dziś pokazał na wyciągach)i właśnie w przeciągu
      ostatnich miesięcy wyrównał te zaległości do pełnej kwoty alimentów

      wpłata w zeszłym miesiacu była ostatnią regulującą do pełnej kwoty alimenty Exi

      M twierdzi że jestem już kłębkiem nerwów, bardzo sie o mnie martwi(://///) i
      gdy przyszło do niego ostateczne wezwanie do zapłaty wolał tą sprawę załatwić
      poza moją osobą, nie chciał mi dokładac zmartwieńconfused??///

      tym bardziej, że jak twierdzi zaległość w sprawie której dostał ostateczne
      wezwanie do zapłaty, dotyczyła sprawy sprzed naszego małżeństwa

      co do kwoty wypłaty (jak twierdzi) nie oszukiwał, bo taką ma podstawę jaką mi
      podał , natomiast ostatnio brał dodatkową pracę i dlatego przez te ostatnie
      miesiące dostał większe pieniądze niż podstawowa kwota wynagrodzenia


      no i teraz już kompletnie nie wiem co mam mysleć o tym wszystkim sad((
      • pom Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 20:37
        Reksiu, on Cie oszukuje.
        Historyjki, jakies pieprzenie, żeby Ci oczy zamydlić.
        O dodatkowej pracy Ci nie powiedział? Żeruje na tobie? To są fakty.
        Cała ta jego gadanina jest gówno warta.
      • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:43
        ja powiem tak - nie zabardzo interesuje mnie ile moj NM zarabia i ile wydaje,
        dopoki ja go nie musze utrzymywac. My robimy tak, ze wszystkie wspolne
        zakupy "dla domu" placimy po polowie. Inne, dla siebie czy dla swoich dzieci,
        kazde z nas placi z wlasnej kasy (na wspolne dziecko tez po polowie). I poki
        wystarcza na wspolne zakupy, oczywiscie bez przegiec, bo denerwuje mnie
        skanowanie cen i glupie oszczedzanie ale tez i wydawanie bezcelowe, to jest ok.
        Reksiu, moze i ty wprowadz taka zasade u siebie? A z reszta kasy niech sobie
        facet robi co chce. Uprzedz go tylko, ze ty na emeryturze zamierzasz sie bawic,
        a on niech do dzieci o alimenty sie zwroci.
        • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:44
          a, i jeszcze jedno - dlaczego oni, kuzwa, tak sie boja bylych zon, a obecne w
          d.. maja? Ja tego nie rozumiem...
          • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:50
            może z obawy o utrudnianie bądź pozbawienie kontaktów z dziećmi...????
            • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:55
              no wiem, to bylo takie raczej glupie pytanie retoryczne, ale kurde nie rozumiem
              tego wcale, no bo co, jak eks powie zdejmij gacie na ulicy bo jak nie to ci nie
              dam dzieci to facet to zrobi? Sory za byc moze infantylnosc, bo znam wszystkie
              argumenty, co nie znaczy ze sie z tym zgadzam i rozumiem i nie moge nadziwic ze
              faceci wchodza w kolejne zwiazki i je psuja w taki sposob. Rozdrazniona dzisiaj
              jakas jestem i myslalam dlugo o Reksi, i gdyby tak byla w poblizu i gdybym ja
              znala, to sama bym spakowala manatki tego faceta i wypieprzyla za okno.
              • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:05
                Ja tego też nie rozumiem do końca, aczkolwiek staram się ze wszystkich sił.
                Reksia jest w cholernie trudnej sytuacji, nie wiem, co bym zrobiła na jej
                miejscu. Znając siebie, pewnie pokazałabym misiowi drzwi, niekoniecznie
                wdzięcznym gestem.
              • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:06
                a tak BTW, patrzę sobie na Twój nick i patrzę.... SWłaśnie słucham przepięknej
                piosenki o tymże tytule, chyba się nie oprę i wyślę Ci na maila, może i Tobie
                się spodoba smile)
                • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:09
                  dawaj smile
                  ale wyslucham jutro, bo w tym kompie z ktorego korzystam nie ma glosnikow.
                  • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:12
                    już sobie leci po łączach smile) Tylko sie nie zdziw, bo to czeski zespół smile)
                    • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:15
                      ale smiesznie, wlsnie siedze w Czechach, to juz troche przywyklam.
                      • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:22
                        he he.... to może znasz XIII Stoleti??? Gothic grają, ale ja to takie czarne
                        stworzenie jestem i słucham w większości mrocznej muzy smile
                        • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:29
                          eee nie, bo ja tu przejazdem jestem sluzbowo znaczy sie.
                          • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:34
                            myslałam, że pobłądziłaś na obczyźnie smile
            • dominika303 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:57
              Mambo smile
              ja mam swoje zdanie w tym temacie i sprawdza sie ono i u nas i u znajomych po
              rozwodzie.
              Jak exia jest podła, to nawet jak były mąz da jej całą wypłate to ona i tak
              utrudni lub zabroni kontaktu ojca z dziećmi.
              A jak jest normalna to mimo tylko alimentów będzie pozwalała na kontakt.

              Nie trafia do mnie " bo jak nie dam dodatkowej kasy ona nie pozowli mi dzieci
              widywać" sad
              Bardziej pasuje mi tutaj " jestem mięczakiem i nie postawię się exi bo (wstaw
              co chcesz i tak bez znaczenia) a druga rodzina jakos sobie da radę sad - ale czy
              napewno ??
              Znam 5 przykładów z bliskiego otoczenia, gdzie drugie związki rozpadły się
              własnie przez pierdołowatość faceta, który biegał na każde skinienie exi, ale
              lekceważył potrzeby drugiej rodziny.
              Ja z kimś takim nie mogłabym być i już !
              • mamba30 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 11:03
                Ależ ja mam takie samo zdanie, jak i Ty. Ty to wiesz, ja to wiem, co nie
                znaczy, że ilus tam facetów o tym wie. Część z nich rzeczywiście jest
                pierdołowata, ale uwierz mi, wynika to z prawdziwej obawy o utrzymanie
                kontaktów z dziećmi. Czasami Ci mężczyxni po jakimś czasie zaczynają pojmować
                tę oczywistą prawdę, czasmi nexia potrafi faceta ukierunkować, a czasami takie
                sytuacje ciągną sie do bólu, rozpierniczając kolejną rodzinę. Ot życie.

                O ile byłam w stanie do pewnego momentu tolerować w naszym życiu fakt, że to
                exiara była właścicielką dziecka i każdy weekend do ostatniej chwili był jedną
                wielką niewiadomo, nic kompletnie zaplanować nie mogłam, bo ex do końca robiła
                smrody, o tyle NIGDY w życiu nie mogłabym zaakceptować faktu, że mój chłop daje
                na boku i pokryjomu jakiekolwiek pieniądze ex, poza alimentami. Howgh.
                • nsc23 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 15:25
                  Dziwie Ci sie troche. Bo ja na przyklad bardzo sobie cenie moje weekendy i nie
                  nawidze, jak sie przygotuje na to, ze bedzie mala, zaplanuje cala wycieczke,
                  zrobie co mam do zrobienia w piatek, zeby miec dla niej czas i nie musiec sie
                  chowac w innym pokoju, a w sobote rano sie dowiaduje, ze mala nie przyjedzie,
                  bo wlasnie sa w Londynie (a W stoi pod ich drzwiami o umowionej porze).
                  Na szczescie sytuacje takie naleza do przeszlosci wlasnie dzieki nieugietej
                  postawie mojego faceta, ktory sie nie dal rzadaniom jej matki i teraz jest
                  wzgledny spokoj, jak cale to miotanie soba i nami nic nie dalo. Chyba sie
                  biedaczka znudzila.
                  Co do finansow - jezeli robi to bez mojej wiedzy, coz bylabym zawiedziona i
                  rozczarowana, ale poniewaz nie wiem, ile (co do grosza) on zarabia ani nie mam
                  pojecia ile jej daje (w zasadzie ile wydaje na mala, bo alimentow nie ma
                  zadnych prawnie uregulowanych, kupuje jej ciuchy, jedzenie i to caly czas nie
                  tylko raz na wielkie halo). Dopoki nie musze mu nic dawac na zycie, nie place
                  za niego nic i wszystko z naszymi finansami jest ok, to wisi mi to, ile na nia
                  wydaje, bo to jego kasa i na mnie to w zaden sposob nie wplywa, tak samo jak
                  nie licze mu ile wydaje na swoich braci i matke (w zasadzie utrzymuje cala
                  rodzine, ze wzgledu na bardzo zla sytuacje finansowo-polityczna) natomiast
                  wykrecanie numerow w weekendy owszem. Moze jak bedziemy malzenstwem to to sie
                  zmieni, ale na razie nie zagladamy sobie nawzajem do portfeli i po prostu
                  dzielimy sie wspolnymi wydatkami 50:50 a reszta to juz nasze indywidualne
                  sprawy.
    • pom Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 20:35
      Wysłałabym misia w kosmos.
      Razem z eksią, alimentami i całym majdanem.

      Piszę absolutnie serio.

      Dziad jest do kasacji w trybie natychmiastowym.
      • natasza39 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 21:05
        pom napisała:
        > Dziad jest do kasacji w trybie natychmiastowym.

        Weź sobie, reksia napisz to zdanie pom duzymi literami i wprowadź w zycie tryb
        wykonanie!
        to co zrobił twój misiek jest złodziejstwem.
        A jego tłumaczenia, że nie chciał ci głowy zawracać jest skurwysyństwem przez
        dyże "S".
        Wydelejtuj chama ze swojego zycia i nie pozwalaj okradac własnych dzieci.
        Miałaś juz jednego, po którym długi musiałaś spłacać.
        Teraz po drugim masz spłacać długi z jego pierwszego małzeństwa?
        Weź się dziewczyno zastanów co tez on ma tobie na dzień dzisiejszy do zaoferowania?
        Nic!!!!
        Niech sobie wraca do swojej exi, albo niech znajdzie sobie inna naiwna.
        Taki numer u mnie nie przeszedłby.
        Ja juz raz przezyłam takie oszustwa i powiedziałam sobie, nigdy więcej.
        Czego i Tobie zyczę!
        • dominika303 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 21:32
          Reksiu, sorry ale ja nie kupuję bajki o tym, ze twój M płącił exi okrojone
          alimenty bo spąłcał jakis dług, a ciebie o tym nie poinformował?
          Nie kupuje tez tego że mąż moze miec dodatkowa prace i pieniądze i mnie o tym
          nie informuje - dla mojego dobra sad
          Co za wierutne bzdyry ten twój Misiek ci wygaduje!!
          Kazdy normalny by przyleciał na skrzydłach i powiedział ,wiesz znalazełm
          dodatkową prace, pierwsze miesiace i tak pójda na spłątę jakiechś tam długów,
          ale Droga Żono za kilka miesiecy te pieniążki będa nasze - prawda że wspaniale??
          A twój co zrobił - zataił to przed tobą sad
          A gdybyś nie dogrzebała się do tego, to co kolejne lata by cię okłamywał?? ze
          nie ma dodatkowych pieniędzy? sad i co pokryjomu by je exi wysyłał? sad

          Reksiu jeśli nie rozwód - to chciaz separacja jest wskazana - powaznie sad
          Ty się przy nim psychicznie wykończysz sad

    • natasza39 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 23:23
      Wiesz reksia, tak mnie jeszcze naszło....
      Ty chyba masz jakieś "szczęście" do pakowania się w toksyczne związki.
      To nie Twoja wina, większość kobiet to ma.
      Ale Ty masz jakieś wyjątkowe szczęście do pasożytów.
      Już nie powiem, ze to żaden partner, bo na prawdziwego partnera-faceta trafić to
      trzeba mieć niebywałe szczęście, albo trzeba ich tego uczyć, a to czasem jak
      orka na ugorze, ale chociaż, żebyś czasem miała się na kimś wesprzeć. Tak,
      kuźwa, po babsku, od czasu do czasu, bo każdej, nawet najtwardszej babie to jest
      potrzebne.
      Z tego co opisywałaś w swoich postach, kobieto, to zadowalałaś się jakimiś
      okruchami normalnego życia i gotowa byłaś "umrzeć za Niceę", a tak naprawdę, to
      chyba zdawałaś sobie, gdzieś w podświadomości, ze jednak można żyć inaczej.
      Cała Twoja złość, zawarta w tym kąsającym niku, skupiła sie na ex. Na walce z nią.
      Co zrobiłabyś gdyby jej nie było?
      Czym usprawiedliwiałabyś oszustwa męza?
      Co zrobiłabyś z facetem gdyby zrobił Ci taki numer, a nie były czyims exem?
      Tylko nie odpowiadaj, ze na pewno nie byłoby oszustw gdyby nie jego przeszłosc!
      Oszukiwanie i kłamstwa to cecha charakteru, a nie spadek po przeszłym zyciu.
      • mrs_ka Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 12.07.07, 23:48
        Wiesz co, Reksiu, nic Ci nie doradzę. Na pewno nie napiszę "walcz" ani "kopnij
        go w zad". Jest mi przykro, że Cię to spotyka. Nieuczciwość nigdy nie jest
        dobra, ale też świat nie jest jednowymiarowy. Pisząc to nie mam na myśli
        okoliczności usprawiedliwiających tego typu oszustwo, bo tego usprawiedliwić się
        nie da. Uważam jedynie, że w świecie wirtualnym, gdzie znamy relację jednej
        strony, bardzo latwo jest skrzywdzić tę drugą pochopną diagnozą.
        Ja po prostu nie znam specyfiki Twojego związku, nie znam tez Twojego męża.
        Życzę Ci, żebyś sobie z tym poradziła najlepiej, jak potrafisz i aby wynik
        Twojej decyzji był dla Ciebie szczęsliwy.
        pozdrawiam
        a.
    • m-m-m Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 08:51
      Kochana Reksiu, jak wczoraj wychodziłam z netu miałam przczucie, że pojawi się
      na forum jakaś przykra sprawa i niestety nie pomyliłam się.
      Moja opinia nie różni się od poprzednich listów: nie daj sobie zamydlać oczu.
      Te "podjazdy" szanownego pana, że jesteś zmęczona itd. dają złudne poczucie, że
      jednak to Ty się mylisz.
      Kochana, przede wszystkim zlikwiduj wspólny rachunek i zarządaj od niego kasy
      na utrzymanie wspólnego domu.
      Trzymaj się jakoś i nie daj soie wmawiać bajek. Przytulam Cię mocno.
    • madalenka25 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 09:13
      nie kopie się leżacego ale Toba mam ochote potrząsnąc sad byłam w takiej
      sytuacji bo mój eks potrafił jak nikt robic przekręty w budżecie domowym i
      przerobiłam czas gdy byłam jedynym zywicielem rodziny i nie było żadnej eksi,
      pasierbów w tle ale NIGDY nie pozwoliłam żeby odbiło sie to na naszym wspólnym
      dziecku, potrafiłam sprzedac pierścionek zaręczynowy bo Młoda miała wymarzony
      prezent urodzinowy i zaznaczam, że nie jest rozwydrzona panienka z roszczeniowa
      postawą - tym bardziej nie potrafie zrozumiec Matki, która własnym
      dzieciom "zabiera" siebie by robic na jakies pfu "spodnie" . Kobieto facetów
      możesz mieć tysiące i każdy bedzie Cie nosił na rękach ale to co teraz
      srtracisz w oczach dzieci jest nie do odrobienia. Przeciez Twoje skarby widzą i
      niestety uczą się postawy, która rezprezentuje twój mąż. To nie jego eks okrada
      twoje dzieci tylko Ty sama. Ja rozumiem, że każda z nas potrzebuje czułości i
      innej miłości niz dziecięca ale czasu który teraz poświęcisz misiowi i jego
      problemom w przyszłości Twoje dzieci moga nie zrozumieć i długo będą miał żal
      do Ciebie.
      • dominika303 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 10:18
        Myslę tak o tych pobudkach, dla kórych facet moze zataić długi i dodatkowe
        pieniądze i dalej nic .............

        Jak poznałam NM to miał on ~ 80tys długu i zarobki w granicach 4 tyś no i
        jeszcze alimenty sad
        Po wspólnym zamieszkaniu po pół roku okazało się, ze przyszedł do nas pracownik
        banku - bo NM zapomniał mnie doinformowac, ze ma jeszcze 2 tyś długu w jakims
        podrzednym banku.
        Przeprosił , ale poprostu zapomniał mi o tym powiedziec - w domu papiery były,
        ale przy długach ~ 80 tyś , gdzies mu te 2 tyś umkneły sad
        Nie byłam zadowolona - jasne sad
        Ale wiedząc o dodatkowym długu brałam dodatkowe zlecenia + załatwiałam NM
        dodatkowe prace.

        Czesto zdarzało sie ze NM brał dodatkową fuchę i zostawał po godzinach - ale
        zawsze do mnie dzwonił i mówił ze zarobi np 300zł itp
        Nigdy ale to nigdy nie wpadł na pomysł że w związku z tym , ze wszystkie te
        długi powstały przed naszym związkiem, on bedzie dorabiał na boku i po cichu
        spłacał- a ja będe żyła w błogiej nieświadomości sad
        Bo to nie jest związek sad

        Przez 4 lata zdarzyło sie raz, ze exi nie zapłacił alimentów- ale ja o tym
        byłam pierwsza poinformowana - i jak jej uregulował zaległość to też wiedziałam
        o tym jeszcze przed ex.


        Reksiu myslałam o tobie pół nocy - i doprawdy nie wiem , jak można tak kręcic ?:
        ( i jeszcze miec odwagę wmawiac kobiecie, ze to dla jej dobra sad((((((
        W głowie mi się to nie miesci sad

        Przemyśl wszystko, przekalkuluj, bo żadna z nas z wami nie mieszka, ale to co
        piszesz na forum az prosi się aby toba potrząsnąć !



        • anastazjapotocka Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 13:13
          Bardzo mi się podoba tłumaczenie misia Reksi. No wypisz-wymaluj tłumaczenie
          znajomego mojego męża.
          Parę miesięcy temu ten 60-letni cep zwierzył się mojemu mężowi, że ma 20-letnią
          kochankę. A poniważ cep jest stary, łysy i kulawy - mój mąż z ciekawości
          zapytał: a ile jej płacisz?
          Cep się obraził, ale nie na długo, bo dąsy bardzo zaczęły szkodzić jego
          interesom. Ja oczywiście przestałam cepowi podawać rękę.
          Pech cepa ścigał, bo spotkaliśmy go wychodzącego z hotelu z młodą panienką (cep
          ma 40-letniego syna, a więc nie była to córka). Cep coś tam przy panience
          dukał, ja odwróciłam głowę i przeszłam obok, a mój mąż podążył za mną.
          Cep jest łasy na kasę, nie chciał mieć wrogów, więc przy najbliżej sposobności
          WYTŁUMACZYŁ SIĘ mojemu mężowi z tej kochanki:
          - żona cepa ma menopauzę i jest nerwowa i często choruje;
          - żona cepa nie ma chęci na seks;
          - żona cepa wzorowo prowadzi dom, kasa jest jej i cep dużo by stacił na
          rozwodzie;
          - żona cepa jest szczęśliwa i cep NIE CHCE JEJ DENERWOWAĆ I NADWYRĘŻAĆ.

          No, misio Reksi-bis.
          Misio Reksi znalazł lepszą pracę i spłaca stare długi: o jednym i o drugim nie
          zawiadomił Reksi, bo nie chciał jej denerwować. To, że Reksia jest kłębkiem
          nerwów z powodu misia właśnie i jego eksi - to oczywiście drobiażdżek.

          Misia kopnąć w zadek. Wystawić za drzwi.
          A jak Reksia lubi z misiem czasem pofiglować, to zadzwonić, umówić się, a po
          rozrywce zostawić misiowi stówę.
          Na więcej nie zasługuje.
          • e_lizabeth Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 13:21
            anastazjapotocka napisała:

            > A jak Reksia lubi z misiem czasem pofiglować, to zadzwonić, umówić się, a po
            > rozrywce zostawić misiowi stówę.
            > Na więcej nie zasługuje.

            ja bym dala 50 max, a umawaiala sie u niego, zeby moc wyjsc wtedy kiedy ja
            chce, a nie szarpac sie z misiem zeby laskawie juz sobie wreszcie poszedl.
            • anastazjapotocka Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 13:33
              Ale Reksia wysoko ceni rozrywkowe umiejętności misia...
              Jednak, Elizabeth, po namyśle skłaniam się w stronę roztropnej oszczędności.
              • kasztanka5 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 13:36
                anastazjo, daruj juz i sobie, i reksi. ;-((


                • anastazjapotocka Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 14:21
                  To, czy sobie daruję czy też nie - w niczym nie wpłynie na jakość MOJEGO życia.
                  Natomiast każda decyzja Reksi wpłynie na JEJ życie i życie dzieci Reksi.
                  Teraz jesteśmy na etapie mobilizowania Reksi do czynu.
                  Każda metoda jest dobra. Byle byłaby skuteczna.
                  • reksia Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 15:18
                    Eech działania to już przed tym wydarzeniem podjęłam ... teraz to ja już tylko
                    popijam melisę
                    • natasza39 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 19:21
                      reksia napisała:

                      > Eech działania to już przed tym wydarzeniem podjęłam ... teraz to ja już tylko
                      > popijam melisę

                      Tylko nie pij za dużo tej melisy, bo będziesz znowu za spokojnasmile
                  • kasztanka5 Re: czy komuś z Was się to przydarzyło? 13.07.07, 15:21
                    Ocierasz sie o zlosliwosc.
                    To chcialam napisac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja