czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne?

16.07.07, 18:17
Mam pytanie.Mój M posiada ze swojego związku z Ex niespłacone kredyty.Odsetki
rosną.Pytanie moje jest takie, czy istnieje jakaś prawna możliwość, by zmusić
Exie do tego by zaczeła równiez spałacać swoją część zobowiązań kredytowych?
Wszak byłe małżeństwo powinno wspólnie odpowiadać za wspólne zobowiązania.

Skoro dorobkowy dzieli się 50/50 to długi chyba oboje małżonkowie tak samo są
zobowiązani spłacać.

Jak to wygląda od strony prawnej? Czy moze ktoś z Was się orientuje?

    • natasza39 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 18:33
      reksiu, a czy oni wogóle mieli jakikolwiek podział majątku?
      Dla mnie to jest proste. Wnosi się o podział majątku.
      Do podziału jest np. dom, samochód i jakieś tam meble. Wycenia się to i wartość
      tego wynosi tyle i tyle. Powiedzmy 150 tys. zł.

      a zatem do podziału zostaje po 75 tys.
      Potem się wycenia długi zrobione wspólnie. Powiedzmy, że wraz z odsetkami to
      jest 30 tys, czyli po 15 tys na łeb.
      I teraz albo sprzedaje się zgodnie wspólny majatek, albo jedno zostaje i spłaca
      drugie.
      A długi muszą spłacić zgodnie na spółkę.
      Obawiam się jednak, ze w Twoim przypadku to nie wypali. Jak ex Twojego M nie
      pracuje żaden bank z nia nie pójdzie na ugodę.
      A ponadto Twój M nie będzie chciał "dzieciom" wyrywac majątku (czyt, mieszkania).
      A wogóle reksia, to czym Ty się martwisz. Miałaś wywalić ze swojej głowy ich
      problemy.
      M Cie znów przerobił?

      • m-m-m Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 18:44
        Reksia wzięła go z długami, teraz jest jej mężem, który nie dosyć, że płaci
        wyższe alimenty niż ma oficjalne dla oczu Reksi dochody to jeszcze on ma
        spłacać długi byłego małżeństwa. Jest wiec podwójnie obciążony długami, a
        ponieważ nie wystarcza mu zarobku na te długi, ani na swoje utzrymanie to znowu
        pewnie obciązy to Reksię. No, horror.
        • natasza39 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 18:47
          m-m-m czy sugerujesz, ze jak go "wzięła z długami", to w razie co ona musiałaby
          je spłacać?
          No nie! To faktycznie jest horror!
          Reksia, czy Ty masz z nim rozdzielność finansową?
          • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 19:11
            > Reksia, czy Ty masz z nim rozdzielność finansową?


            z nim to ja teraz mam problemuncertain
        • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 19:08
          Jest wiec podwójnie obciążony długami, a
          > ponieważ nie wystarcza mu zarobku na te długi, ani na swoje utzrymanie to
          znowu
          >
          > pewnie obciązy to Reksię. No, horror.


          No i tego sie własnie obwiając wystapiłam o separację do czasu wyjasnienia
          spraw M z poprzedniego małżeństwa.Wydało mi sie takie rozwiązanie
          najrozsadniejszym.
      • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 19:05
        > A wogóle reksia, to czym Ty się martwisz. Miałaś wywalić ze swojej głowy ich
        > problemy.
        > M Cie znów przerobił?

        Oj Nataszasmile))primo-nie martwię sie tylko Z CIEKAWOŚCI ZAPYTUJĘ , dwa - ani M,
        ani tym bardziej kto inny nie bedzie decydował o moim życiu.

        Gwoli Twej ciekawości ja wniosłam o separcje z M do czasu załatwienia przez
        niego zaległych spraw.

        I proszę Cie..."M Cię znów przerobił?"... o czym Ty Natasza mówisz?
        Koleżanki z piaskownicy jesteśmy?

        Nie mozna na podstawie wycinków malutkich oceniać czyjegoś zycia , zbudować
        sobie obrazu całości.Jeśli tak robisz to błądzisz.W moim życiu prócz problemów
        są też i inne rózne chwile , są tez i takie które rekompensują problemy.

        Najlepiej to chyba okreslił mąż mojej znajomej.Pojechali w dwie pary
        pożeglować.Para która towarzyszyła mojej znajomej bardzo sie kłóciła, byli
        wręcz nie do zniesienia.Moja znajoma zwróciła się wiec do swego męża "po co oni
        ze sobą siedzą skoro nie potrafią przeżyć dnia bez kłótni?".Na co jej męż z
        rozrzewnieniem odpowiedział :"widzisz tylko ich dni, a czy Ty kiedykolwiek
        widziałaś ich noce?"

        Więc powiem Ci Natka krótko smile Czy Ty kiedykowiek widziałaś Moje i mojego M
        noce?

        Natka przykładowo kiedy mój M jest w domu ja nie sprzatam, nie gotuje, nie
        piorę, bo to wszystko robi za mnie mój M mówiąc do mnie "kochanie połóż sie
        odpocznij".
        Nigdy idąc z M nie dzwigam reklamówek, bo mój M mi na to nie pozwoliłby.Wracamy
        z zakupów ja nie dzwigam nic, on wyglada zawsze jak objuczony wielbłąd Itd
        itp.Mamy problemy, ale czy nie sadzisz ze była bym co najmniej głupią kobietą
        gdybym nie dostrzegała też pozytywnych stron mojego małżeństwa.Mój M zawsze
        zwraca sie do mnie zdrobniale i delikatnie.często szykuje wspaniałe kolacje
        przy świecach gdy widzi moje zmeczenie.Takie rzeczy prócz problemów tez
        zdarzają sie w moim małżeństwie.
        • natasza39 Wiesz reksia, skoro te noce 16.07.07, 19:21
          ci rekompensują Twoje dzieci na trzepaku w wakacje, przelewy z jego konta poza
          Twoja świadomością, jego "zdecydowanie" w kwestiach uregulowań spraw które
          zalegają (chociażby tego, że jego dochody przekraczają jego zobowiązania), no to
          ja juz nic nie powiem.
          Faktycznie w innych piaskownicach musiałyśmy się bawić.
          • reksia Re: Wiesz reksia, skoro te noce 16.07.07, 19:42
            no i widzisz Natasza znów spłyciłaś do tego co sobie wykonfabulowałaś i przez
            to nic nie zrozumiałaś

            bo powiedz mi gdzie i kto Ci powiedział że "te noce" rekompensują moim
            dzieciom "wakacje na trzepaku"?

            ale powiem Ci Nataszo coś jeszcze smile Mój M kiedy mojej córce urwał sie pasek od
            plecaka go przyszył, kiedy mój syn brał udział w mistrzostwach polski w piłce
            noznej M był z nim na kazdym meczu i trenował z małym po godzinach, to M
            pompuje małemu piłki i dzwiga makulaturę małej do szkoły.
            M wstaje rano by szykować im kanapki bym ja mogła sie wyspać.
            M przygotował dla nich "nagrody" gdy skonczyły rok szkolny młoda z czerwonym
            paskiem a młody z bardzo wysoką opisową.

            To M pastuje im buty, przytula gdy mają na codzień swoje dzieciece
            problemy.Robi to M, a nie pani Nataszasmile

            Moje dzieci są do niego przyzwyczajone.One go pokochały. Była bym głupia gdybym
            potraktowała je i ich uczucia jak przedmioty.
            Traktują M jak ojca.Mam z powodu problemów poddac sie i znów "osierocić" dzieci
            po raz drugi?

            Moje dzieci uwielbiają M. Raz jeszcze Ci powtórze My prócz problemów mamy życie
            całkiem udane i szczęśliwe.
            • natasza39 Re: Wiesz reksia, skoro te noce 16.07.07, 19:51
              Naprawdę nie mam nic więcej do dodania wobec bezmiaru uczuć, o których
              przeczytałam powyżej. Nie bawię się w przeklejanie wątków, bo mi się nie chce,
              więc nie będę ci przytaczać w TWOICH WłASNYCH słowach źródeł mej "konfabulacji".
              A zatem kochaj się ze swoim M nawet i 100 lat.
              Mnie to naprawdę nie rusza, jak Ci dobrze, to sobie bądź szczęśliwa.
              Papatki!
          • kicia031 Re: Wiesz reksia, skoro te noce 16.07.07, 20:00
            No przeciez mamy rownoup[rawnienie - jesli mezczyzna mozemyslec penisem, to
            czemu kobieta nie moze mysle, hmmm.... wagina?
            • reksia Re: Wiesz reksia, skoro te noce 16.07.07, 21:14
              czy poza ubliżaniem mi masz coś ciekawego do powiedzenia na moje pytanie?
              • kicia031 Re: Wiesz reksia, skoro te noce 17.07.07, 09:32
                Reksiu, to nie ja ci ublizam, To ty sama sobie ublizylas, piszac to, co
                napisalas na temat waszych upojnych nocy. Dlka mnie to dziwne, bo mnie nie
                kreci sex z najlepsym nawet technicznie partnerem jesli nie ma w zwiazku
                zaufania...
                Natomiast co do rad - ja ci juz powiedzialam, co radze - wyrob sobie wlasne
                zdanie na sytuacje, nie polegajac na zdaniu misia, przestan widziec swiat jego
                oczami. w przeciwienstwie do innych forumowiczek, nie zachecam cie do rozwodu,
                czy rozstania, tylko do przepracowania swojego zwiazku w taki sposob, by twoje
                dzieci i ty nie byly na tym stratne...
                • reksia Re: Wiesz reksia, skoro te noce 17.07.07, 10:35
                  kicia031 napisała:

                  > Reksiu, to nie ja ci ublizam, To ty sama sobie ublizylas, piszac to, co
                  > napisalas na temat waszych upojnych nocy.

                  pisząc o przykładzie moich znajomych - użyłam porównania

                  Są takie zabieg jak porównania i przenosniewink
                  służą czasem temu by przedstwić jakąś głębszą myśl

                  myslę ze umysły techniczne-osoby u których intensywniej pracuje jedna z półkul-
                  mogą miec problemy z odbiorem takich porównań bo biorą je dosłownie słowo w
                  słowo-nie widzą mysli która sie za nimi kryje-dlatego nie zrozumiałas chyba
                  wogóle tego co napisałam pisząc "a czy ty widziałaś nasze noce"

                  bo nie chodzi tu o sex tylko o fakt że kazdy związek ma swoje lepsze i gorsze
                  strony.Moim zdaniem jesli te lepsze rekompensują te złe zdarzenia lub znacząco
                  je przewyższają to wówczas mozliwe jest normalne zycie. Natomiast gdy nie ma
                  takiej rekompensaty wówczas związek sie rozpada -i o to chodziło w tym moim
                  porównaniu- podałam akurat taki przykład- by ukazać MYŚL- a tu nagle kilku
                  bystrzaków bredzi iż sex wazniejszy dla mnie niz dobro moich dzieci-wybacz ale
                  to nie na moje nerwy
        • joanna-walencja Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 20:10
          reksia napisała:

          Nigdy idąc z M nie dzwigam reklamówek, bo mój M mi na to nie pozwoliłby.Wracamy
          z zakupów ja nie dzwigam nic, on wyglada zawsze jak objuczony wielbłąd Itd
          itp.

          Reksia, ja nosze reklamowki, bo moj M uwaza ze facet z reklamowka wyglada
          niemesko - ale tylko do samochodu - i nie musze sie martwic czy nam starczy do
          pierwszego, i za co wyjedziemy na wakacje, i nie oddaje swojej pensji na
          utrzymanie M, eksi i ich dzieci. Ale rozne sa wzorce prawdziwego,
          odpowiedzialnego mezczyzny.
          • cleopa Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 20:15
            a mój i dxwiga zakupy i sprząta (po lubi)i wszystko naprawia w domu i gotuje a
            ja se moge tylko przy nim leżec i odpoczywac a do tego moja córka go uwielbia i
            dba o nas finansowo -bo uwaza że facet ktory zyje na koszt kobiety to dupa smile
            • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 21:50
              cleopa napisała:

              > a mój i dxwiga zakupy i sprząta (po lubi)i wszystko naprawia w domu i gotuje
              a
              > ja se moge tylko przy nim leżec i odpoczywac a do tego moja córka go uwielbia
              i
              >
              > dba o nas finansowo -bo uwaza że facet ktory zyje na koszt kobiety to dupa smile

              i tu sie cleopa zgadzam z tobą i twoim M w całej rozciągłoścismileteż jestem tego
              zdaniasmile i tez nie podoba mi sie to co wydarzyło i działo sie ostatnio w moim
              związku smile
          • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 21:48
            ja podałam głupi przykład ponieważ nie jestem w stenie przedstwić Ci naszego
            zycia w jednym poście,
            te głupie reklamówki to przykład,

            ponadto problem wakacji moich dzieci to problem tego roku! a nie całego życia z
            moim M,

            Ponadto to SAD ZASĄDZIŁ mojemu M alimenty które przekraczają jego
            wynagrodzenie,jesli Twój facet ma inną sytuację to chwal Boga za to!

            ale co najmniej głupim jest zarzucanie mojemu M ze stara sie spełniac wyrok
            sądusmile

            Moja psapsióła tez nie martwi sie czy jej starczy do pierwszego ale rogami
            siega wysoko, wysokowink

            Ja nie chce bronić mojego M,jego problemy od pewnego czasu sa jego problemami,
            ale chce powiedziec ze rózne sa związki.

            Ty uważasz ze Twój Miś jest wspaniały bo przynosi kasę (duzo kasy) i zapychasz
            za nim z siateczkami podczas gdy on zasówa przodem niczym panisko, które nie
            zhańbi sie "niemęskim wyglądem" i ma gdzieś wygląd żonki z reklamówami - ja bym
            tego nie zniosła-kazdy z nas ma inne priorytety, inne wartości, zyje inaczej.


            Jesli w twoim związku nie zdarzyły sie takie problemy jak w moim to się
            ciesz.Ja muszę sobie radzić z takimi problemami jakie mam i muszę znaleźć
            najlepsze rozwiązanie a takim na pewno nie jest rozwiązanie podyktowane przez
            kobitki z forum.

            Zadaje na forum pytanie zeby posłuchac jakiś ciekawych rozwiążań wypowiedzi,
            ale przecież wiekszość odpowiedzi to zdawkowa paplanina jednej czy drugiej pani
            która z nudów siada wieczorem przed kompem i pisze co jej slina na język
            przyniesie.

            myslisz ze której z nich zalezy na jakiejś tam Reksi? Jest na tym forum kilka
            osób - na palcach jednej reki mozna policzyć-ze zdaniem których warto sie
            liczyć bo mają coś naprawdę wartościowego do powiedzenia- i tylko w zdanie tych
            osób ja sie wsłuchuje!!!!Dla tych kilku osób tu jestem!

            reszta to znudzone najprawopodobniej bezrobotne lub majace duuuuuzo czasu
            wolnego, które zważając na ilość postów i wypowiedzi to biją notoryczne dniówki
            na przeróznych forach wyrzucając rzekę swych płytkich mądrości,

            Nigdy nie pytałaś jakie jest mój wzorzec prawdziwego mężczyzny wiec po co to
            Twoje
            >Ale rozne sa wzorce prawdziwego,
            > odpowiedzialnego mezczyzny.

            a skad Ty do chooolery wiesz jaki jest mój wzorzec wywnioskowałaś to po tym
            jednym poście???



            • jowita771 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 22:07
              reksia napisała:

              >
              > Ponadto to SAD ZASĄDZIŁ mojemu M alimenty które przekraczają jego
              > wynagrodzenie,

              ja tylko do tegop jednego zdania się przyczepię. forumowa przyjaciółka Ci
              doradziła, żebyś się postarała o papiery z sądu. może Twój M w sądzie twierdzi,
              że Ty ochoczo bierzesz na barki jego utrzymanie i stąd ten absurdalny wyrok.
              • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 09:30
                jowita771 napisał:

                > reksia napisała:
                >
                > >
                > > Ponadto to SAD ZASĄDZIŁ mojemu M alimenty które przekraczają jego
                > > wynagrodzenie,
                >
                > ja tylko do tegop jednego zdania się przyczepię. forumowa przyjaciółka Ci
                > doradziła, żebyś się postarała o papiery z sądu. może Twój M w sądzie
                twierdzi,
                >
                > że Ty ochoczo bierzesz na barki jego utrzymanie i stąd ten absurdalny wyrok



                i wszystkie protokoły z rozpraw czytałam... bo M na moją prośbę dał mi do nich
                swobodny wgląd.Nie uważam natomiast by moim obowiązkiem było monitorowanie
                rozpraw.Uważam że sprawy sądowe M z jego byłą zoną w sprawie ich dzieci i
                finansów przeznaczonych na nie, są do wyjasnienia w gesti mojego M . Nie mojej.

                Fakt że ochoczo biorę na barki utrzymanie M to już co niektórych forumowiczek
                nadinterpretacja.

                Bo wydaje mi sie ze skoro od roku nie godzę sie na finansowanie leniwej Exi to
                jasno wyrażam moje stanowisko.
                • joanna-walencja Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 11:48
                  reksia napisała: Uważam że sprawy sądowe M z jego byłą zoną w sprawie ich
                  dzieci i finansów przeznaczonych na nie, są do wyjasnienia w gesti mojego M .
                  Nie mojej.

                  Reksiu, caly Twj watek przeczy temu zdaniu. Bo to Mis powinien w tej chwili
                  siedziec przy kompie i wyszukiwac mozliwe prawne rozwiazania swoich problemow.
                  A jak Mis sie nie umie posluzyc komputerem, to jeszcze mu pozostaje ksiazka
                  telefoniczna i telefon. Mis nie jest taki niezaradny, na jakiego wyglada -
                  znalazl kobite, ktora, nie dosc, ze go utrzymuje, to jeszcze potrafi wybaczyc i
                  usprawiedliwic te jego, delikatnie mowiac, zyciowa niefrasobliwosc.

                  • reksia do joanny -walencji 17.07.07, 13:12
                    joanna-walencja napisała:

                    > >reksia napisała: Uważam że sprawy sądowe M z jego byłą zoną w sprawie ich
                    > >dzieci i finansów przeznaczonych na nie, są do wyjasnienia w gesti mojego
                    M .
                    >> Nie mojej.


                    > Reksiu, caly Twj watek przeczy temu zdaniu. Bo to Mis powinien w tej chwili
                    > siedziec przy kompie i wyszukiwac mozliwe prawne rozwiazania swoich
                    problemow.
                    > A jak Mis sie nie umie posluzyc komputerem, to jeszcze mu pozostaje ksiazka
                    > telefoniczna i telefon. Mis nie jest taki niezaradny, na jakiego wyglada -
                    > znalazl kobite, ktora, nie dosc, ze go utrzymuje, to jeszcze potrafi wybaczyc
                    i
                    >
                    > usprawiedliwic te jego, delikatnie mowiac, zyciowa niefrasobliwosc


                    o czym Ty wogóle mówisz?smile))))))
                    ja po prostu z ciekawości zadałam pytanie
                    nie mam najmniejszego zamiaru rozwiązywac problemów M za niego
                    gdzie M sobie siegnie po informacje to juz jego sprawa

                    cóż za dziwny "film"krecisz? co za bzdury insynuujesz?

                    nie sądz mnie swoją miarą proszęwink
                    • joanna-walencja Re: do joanny -walencji 17.07.07, 13:27
                      To otwarte forum - kazdy ma prawo wypowiadac swoja opinie. Jak nie chcesz, zeby
                      ktos Cie ocenial i komentowal Twoje osobiste problemy i wybory to nie pisz o
                      nich na otwartym forum.
                      • kicia031 uwaga natury ogolnej 17.07.07, 13:55
                        Tak sie zastanawiam, dlaczego Reksia wscieka sie nas - przeciez wiekszosc z nas
                        chce szczerze jej pomoc - ale najwyrazniej piszemy nie to, co chcialabyby
                        uslyszec.
                        Niestety, to jest ryzyko zwracania sie po rady, ze czasmi nie sa po naszej
                        mysli. Moj ojciec mawia - jesli 3 osoby mowia ci, ze jestes pijany, to idz do
                        domu i poloz sie do lozka, chocbys od tygodnia nie tykal alkoholu.

                        Ale to czasami bardzo trudne jest.
                        • reksia Re: uwaga natury ogolnej 18.07.07, 00:11
                          kicia031 napisała:


                          > Moj ojciec mawia - jesli 3 osoby mowia ci, ze jestes pijany, to idz do
                          > domu i poloz sie do lozka, chocbys od tygodnia nie tykal alkoholu.
                          >
                          > Ale to czasami bardzo trudne jest.


                          no skoro się nie tykało alkoholu uznanie sie za pijanego może logicznie
                          myślącemu sprawić wręcz niewysłowioną trudność

                          no ale skoro to "mądrość tatusia" to nic tylko trza się kłaśćwink))))
        • pom Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 23:03
          Reksiu, noc jest odzwierciedleniem dnia. I odwrotnie.
          Naprawdę kręci Cię seks z kimś, kto Cie oszukuje? Czy sobie coś chcesz
          udowodnić?
          To jedno.
          Drugie to to, że jakiś niespójny ten obrazek Twojego M, który z jednej strony
          czyści dzieciom buty a z drugiej je okrada z jakicholkiwek wakacji.

          Taki dobry, kochany, dzieci uwielbia a Ty masz nerwy w strzępach. Zdecyduj sie
          dziewczyno. Jak tak dalej pójdzie, to Twój M nie będzie miał co dzwigać w
          siatkach, bo na nic Was, przepraszam - Ciebie - nie będzie stać.

          Wiem, że brutalnie piszę.
          • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:16
            pom napisała:

            > Reksiu, noc jest odzwierciedleniem dnia. I odwrotnie.
            > Naprawdę kręci Cię seks z kimś, kto Cie oszukuje? Czy sobie coś chcesz
            > udowodnić?

            Ostatnio opisana przeze mnie sytuacja odnośnie krecenia M była pierwszą, która
            mną wstrząsneła.M nie oszukuje mnie notorycznie jak nagle zostało to
            okreslone.Nie mnie nie podoba mi sie to co uczynił i nie daje mi to spokoju
            chodz wiem ze mogło to wyniknąć ze sposobu naszego zycia.Ja nie jestem kobieta
            która bierze od mężą wypłate i dzieli na kupki.Kazdy z nas otrzymane pieniadze
            wkłada w dom i potrzeby dnia codziennego w sposób naturalny.Ja nie kontroluję
            kazdego wydatku M tak jak i on nie kontroluje moich.Uzgadniamy tylko wieksze
            wydatki poza tym kazdy pieniadze posiada własne.Widzę natomiast ze M brakuje
            pieniedzy ze oszczedza kazdy grosik i widzę ze na wiele rzeczy go nie stać.


            > Drugie to to, że jakiś niespójny ten obrazek Twojego M, który z jednej strony
            > czyści dzieciom buty a z drugiej je okrada z jakicholkiwek wakacji.

            I niespójnośc tego obrazka tez mnie meczy, dlatego wnioskuję ze M po prostu nie
            stać na wiele rzeczy. I moim zdaniem problem lezy w tym ze sad zasędził M tak
            wysokie jak na jego dochody alimnety.Nie zważając wogóle iz M posiada z Ex tak
            duze długi.Swoja droga myslę ze M nie wykazał w sądzie w sposób dostateczny
            problemu ich zadłużenia jak i wielu innych.

            > Taki dobry, kochany, dzieci uwielbia a Ty masz nerwy w strzępach.

            Nerwy w strzępach to ja mam po sytuacji która zdarzyła się w moim życiu w
            poprzednim związku i do tej pory nie potrafię nad nimi często zapanować.
            Nerwy w strzepach to ja mam z tego powodu że... i tu nie chce pisać o zbyt
            osobistych sprawach.Bo forum to nie miejsce na takie wynurzenia.Sa to jednak
            sytuacje sprzed lat.Przykła sytuacji z mojego poprzedniego
            małżeństwa:wywieziono moją córkę, przez ponad miesiac czasu nie wiedziałam
            gdzie przebywa moje dziecko.NIE CHCIAŁ POMÓC MI NIKT.Policja "czuła się
            bezradna".Dopiero jeden z prokuratorów podpowiedział mi właściwy sposób
            działania.
            takie sytuacje spowodowały to ze korzystam z pomocy psychologa a nie to ze mój
            M ukrył fakt iz dorabiał by spłacic swoje niedopłacone 800 zł do jakiegoś tam
            długu sprzed małżeństwa.


            >Zdecyduj sie
            > dziewczyno. Jak tak dalej pójdzie, to Twój M nie będzie miał co dzwigać w
            > siatkach, bo na nic Was, przepraszam - Ciebie - nie będzie stać.
            >
            > Wiem, że brutalnie piszę.

            A czy Ty myslisz ze bieda jest mnie w stanie przerazić??

            Nie! bo widziałam rzeczy bardziej przerażajace np bezmyślne zwierzęce zło,
            ludzka chciwość, pazerność i głupota
        • kasia_kasia13 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 12:42
          >
          > Więc powiem Ci Natka krótko smile Czy Ty kiedykowiek widziałaś Moje i mojego M
          > noce?

          Byc moze twoj M. jest dobrym materialem na dochodzacego kochanka, jesli te noce
          sa takie super. Ale po co Ci jego "garb", jego dlugi, jego klamstwa?
          • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 13:13
            kasia_kasia13 napisała:

            > >
            > > Więc powiem Ci Natka krótko smile Czy Ty kiedykowiek widziałaś Moje i mojego
            > M
            > > noce?
            >
            > Byc moze twoj M. jest dobrym materialem na dochodzacego kochanka, jesli te
            noce
            >
            > sa takie super. Ale po co Ci jego "garb", jego dlugi, jego klamstwa?


            Kasiu standardowosmile po raz setnysmile proszę smile czytaj ze zrozumieniemsmile
    • ewunia92 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 16.07.07, 22:34
      Reksia, ja Ci radzę abyś po prostu poszukała dobrego prawnika, ktory wyprostuje te Wasze problemy sądowe. Ja miałam prawnika przy rozwodzie, mój syn miał prawnika i wtedy takie rzeczy się nie zdażają raczej. Wtedy nie powie się o to słowo za duzo w sądzie i wiadomo jakie dokumenty warto a jakie nie, pokazać. Czasem sami się podkładamy w sądzie. Mój M nawet nie pojechał do sądu w sprawie o obniżenie alimentów, prawnik to załatwił. Trzymaj się!
      • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:24
        ewunia92 napisała:

        > Reksia, ja Ci radzę abyś po prostu poszukała dobrego prawnika, ktory
        wyprostuje
        > te Wasze problemy sądowe. Ja miałam prawnika przy rozwodzie, mój syn miał
        praw
        > nika i wtedy takie rzeczy się nie zdażają raczej. Wtedy nie powie się o to
        słow
        > o za duzo w sądzie i wiadomo jakie dokumenty warto a jakie nie, pokazać.
        Czasem
        > sami się podkładamy w sądzie. Mój M nawet nie pojechał do sądu w sprawie o
        obn
        > iżenie alimentów, prawnik to załatwił. Trzymaj się!

        I to jest moim zdaniem równiez najrozsadniejsze działanie! jednak M zrezygnował
        z prawnika sad(( myslę ze z tego powodu ze M na chwilę w której toczyła sie
        rozprawa nie było na niego stać.Teraz M juz dorabia i myśle, że przy apelacji
        nie popełni takiego błedu. M w trakcie ostatniej naszej rozmowy poinformował
        mnie ze takiego adwokata tym razem potrzebuje. I niech robi jak uważa.Ja nie
        mam siły dłuzej w tym uczestniczyć stad moja decyzja o separcji.
    • madalenka25 Natasza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.07, 22:48
      ja nie wierzę, że to czytam - hurra niech żyja misie smile))
      • natasza39 Re: Natasza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.07, 22:57
        madalenka25 napisała:

        > ja nie wierzę, że to czytam - hurra niech żyja misie smile))

        Nawet wyleniałe?
        • madalenka25 Re: Natasza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.07, 09:12
          natasza39 napisała:

          > Nawet wyleniałe?

          jak widac nawet wyleniałe znajdą swoją pocieszycielke i żywicielkę smile
    • nsc23 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 00:28
      Tak sobie czytam ta cala dyskusje i zastanawiam sie, ile z Was bralo slub i
      przysiegalo, ze beda ze soba na dobre i na zle? Z tego zdazylam sie
      zorientowac, to Reksia slub ma i z tego co rowniez widze, stara sie z tej
      przysiegi wywiazac. Jakze latwo sie mowi 'Reksia, wywal go na zbity ryj, nie
      warto z nim byc', ale tak na prawde to ile o sytuacji Reksi wiadomo?
      W tym watku Reksia zadala konkretne pytanie, ale oczywiscie nie uzyskala
      odpowiedzi a ocene swojej sytuacji przez 'wszystkowiedzace ekspertki'. Czy na
      prawde tak trudno uwierzyc w to, ze dla niektorych pieniadze nie sa
      najwazniejsze? Ze nie wszystkie kobiety widza w mezu bankomat i niektore
      decyduja sie na utrzymanie calej rodziny? Moj W prawdopodobnie cale zycie
      bedzie zarabial mniej niz ja, obciazen ma duzo, bo i corke i 4 rodzenstwa i
      mame i nie zanosi sie, zeby sie to mialo zmienic, ale ja z cala swiadomoscia i
      odpowiedzialnoscia w ten zwiazek wchodze, bo pieniadze nie maja dla mnie
      zadnego znaczenia, wazniejsze jest to, ze on mnie kocha i ze wiem, ze bedzie
      dobrym ojcem i mezem. Kobiety tak glosno krzycza o rownouprawnieniu, szkoda, ze
      tylko, kiedy jest im to na reke, w praktyce wszystkie chetnie zylyby z meza,
      ale odwrotnie to juz nie bardzo.
      Zalosne jest rowniez to, ze opowiesc Reksi wiekszosc potraktowala tak doslownie
      i zredukowala Reksie do kobiety myslacej wagina. Dla tych mniej inteligentnych -
      noc nie zawsze musi oznaczac seks, a moze oznaczac, ze to co widac moze byc
      mylace i dwoje ludzi moze sie bardzo kochac i moze im byc ze soba bardzo
      dobrze, mimo, ze pozory zdaja sie mowic co innego.
      Wydaje mi sie, ze Reksia na dluzsza mete osiagnie szczescie w zyciu, bo nie
      poddaje sie, a walczy o to, co jest dla niej najwazniejsze. Mimo wszystkich
      przeciwnosci losu i niepowodzen stara sie zmienic siebie, partnera, ich uklady.
      Moze zanim kogos ocenicie po powierzchownej relacji warto sie zastanowic ile
      naprawde wiecie o danej sytuacji...
      • natasza39 Jestes straszna idealistką nsc! 17.07.07, 01:01
        Mam nadzieję, że Twój idealizm w realnym życiu nie ulegnie zmianom.


        nsc23 napisała:

        >ile o sytuacji Reksi wiadomo?

        Tyle co sama reksia napisała.
        A ostatnio napisała dużo.

        >pieniadze nie maja dla mnie zadnego znaczenia, wazniejsze jest to, ze on mnie
        kocha i ze wiem, ze bedzie dobrym ojcem i mezem

        Jak za parę lat, będziesz sama miała dzieci i będziesz sama musiała im byt
        zapewnić, jak będziesz miała do wyboru, zapłacić alimenty exi, czy nakarmić
        własne dzieci i nadal będzie ci wystarczać jego miłość, to wtedy zredukujesz
        moje poglądy.


        • nsc23 Nie przecze... 17.07.07, 01:21
          "Tyle co sama reksia napisała. A ostatnio napisała dużo"
          Nie wystarczajaco duzo, zeby wyciagnac wnioski, jakie zostaly wyciagniete i
          sugerowac motywy, dla ktorych Reksia jest ze swoim mezem.
          "Jak za parę lat, będziesz sama miała dzieci i będziesz sama musiała im byt
          zapewnić, jak będziesz miała do wyboru, zapłacić alimenty exi, czy nakarmić
          własne dzieci i nadal będzie ci wystarczać jego miłość, to wtedy zredukujesz
          moje poglądy."
          Alimentow nie mamy zasadzonych, W kupuje mlodej ciuchy i jedzenie, dlatego
          takie dylematy mnie omina. Docelowo mloda ma mieszkac z nami, wiec generalnie
          (finansowo) bedzie tak, jakbym miala jedno dziecko wiecej. Nie mam zamiaru
          wybierac miedzy 'momi' a 'jego' dziecmi. Wszystkie dostana po rowno, a czy z
          mojej pensji, czy z jego nie robi mi absolutnie zadnej roznicy. Jezeli mloda
          bedzie mieszkac z nami, to jak bedzie kasa to dostanie nowe ciuchy, jak kasy
          nie bedzie to ciuchow nie dostanie. Proste. Nie bedzie sytuacji w ktorej 'moje'
          dzieci cos dostana, bo mamusia zarobila, a 'jego' corka nie dostanie, bo tatus
          zarobil mniej. Nie mam zamiaru tak dzieci segregowac. Teraz tez czesto gdzies z
          mloda idziemy i ja place (czasem) za jej bilet wstepu/ubranka/jedzenie i nie
          widze w tym zadnego problemu, mimo, ze jest to kosztem mojego
          piwa/papierosow/ubran/czegokolwiek innego, bo place za to z pieniedzy, ktore
          zarabiam, a nie tych, ktore dostaje od rodzicow.
      • damiri Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 02:35
        zgadzam sie z nsc23. Wekszoscina forum latwo przyszlo uwierzyc w podlosc meza
        Reksi ale jakos nikt nie chce uwierzyc, ze moze on rowniez miec swoje zalety.
        Widocznie Reksia widzi w nim na tyle duzo waznych plusow zeby rozwazac
        ratowanie zwiazku. Nie nam oceniac czy zalety jej M sa wystarczajaco wazne.
        Moze dla nas nie sa a dla Reksi tak. Ja na pewno na Jej miejscu chcialabym sie
        dowiedziec, czy M ma swiadomosc tego co naprawde robi: ze okrada Reksie i Jej
        dzieci. Moze nie do konca zdaje sobie sprawe jaki naprawde jest skutek jego
        plaszczenia sie przed eks. Jestem w stanie w to uwierzyc, bo sama pare razy
        zrobilam cos co ja odbieralam zupelnie inaczej niz widzialo to otoczenie wiec
        wiem, ze mozna cierpiec na tymczasowe zacmienie obiektywnej oceny wlasnego
        zachowania - tym bardziej jezeli facet panicznie boi sie odciecia od wizdzen z
        dziecmi.
        Natomiast, jezeli by sie okazalo, ze robi wszystko z pelna swiadomoscia i
        premedytacja, to raczej nie sadze aby bylo co ratowac. Ale to juz jest tylko i
        wylacznie dla Reksi do ocenienia. My nie wiemy wystarczajaco o jej M. Czesto
        gdy pisala byla rozzalona i zla i byc moze opisala cos zbyt ostro i
        nieobiektywnie. Zdarza sie.
      • reksia do nsc23 17.07.07, 10:38
        dziękujęsmile
      • kasia_kasia13 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 12:50
        nsc23 napisała:

        > Tak sobie czytam ta cala dyskusje i zastanawiam sie, ile z Was bralo slub i
        > przysiegalo, ze beda ze soba na dobre i na zle? Z tego zdazylam sie
        > zorientowac, to Reksia slub ma i z tego co rowniez widze, stara sie z tej
        > przysiegi wywiazac. Jakze latwo sie mowi 'Reksia, wywal go na zbity ryj, nie
        > warto z nim byc', ale tak na prawde to ile o sytuacji Reksi wiadomo?
        > W tym watku Reksia zadala konkretne pytanie, ale oczywiscie nie uzyskala
        > odpowiedzi a ocene swojej sytuacji przez 'wszystkowiedzace ekspertki'. Czy na
        > prawde tak trudno uwierzyc w to, ze dla niektorych pieniadze nie sa
        > najwazniejsze? Ze nie wszystkie kobiety widza w mezu bankomat i niektore
        > decyduja sie na utrzymanie calej rodziny? Moj W prawdopodobnie cale zycie
        > bedzie zarabial mniej niz ja, obciazen ma duzo, bo i corke i 4 rodzenstwa i
        > mame i nie zanosi sie, zeby sie to mialo zmienic, ale ja z cala swiadomoscia
        i
        > odpowiedzialnoscia w ten zwiazek wchodze, bo pieniadze nie maja dla mnie
        > zadnego znaczenia, wazniejsze jest to, ze on mnie kocha i ze wiem, ze bedzie
        > dobrym ojcem i mezem. Kobiety tak glosno krzycza o rownouprawnieniu, szkoda,
        ze
        >
        > tylko, kiedy jest im to na reke, w praktyce wszystkie chetnie zylyby z meza,
        > ale odwrotnie to juz nie bardzo.


        Tu nie chodzi o pieniadze. Ja jestem w stanie sobie wyobrazic, ze to ja
        utrzymuje rodzine. Tu chodzi o zaufanie, ktorego maz Reksi mocno naduzyl (patrz
        jej post sprzed kilku dni).
        • nsc23 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 13:02
          Moze jestem pieprznieta w czambul, ale w moim swiecie zaufanie da sie
          odbudowac. Ludzie sa ze soba po roznych przejsciach, wybaczaja sobie zdrady,
          oszustwa i sa potem ze soba szczesliwi, to wszystko wymaga tylko odrobiny
          wysilku i podejscia do M jak do czegos wiecej niz chodzacej doskonalosci,
          ktorej jedno potkniecie oznacza koniec zwiazku. Jezeli Reksia uwaza, ze warto o
          zwiazek walczyc, to znaczy, ze cos w tym jest i wszekie komentarze na temat M
          Reksi uwazam za pochopne, bo wiadomo, ze Reksia pisze tu, kiedy jest jej zle i
          niedobrze, a niekoniecznie mowi o tym, co dobrego ja ze strony M spotkalo, bo
          wtedy nie potrzebuje wsparcia. Uwazam, ze ocene, czy o zwiazek walczyc, czy nie
          i czy M jest wart Reksi nerwow czy nie, nalezy zostawic samej Reksi.
        • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 13:17
          kasia-kasia napisała:


          > Tu nie chodzi o pieniadze. Ja jestem w stanie sobie wyobrazic, ze to ja
          > utrzymuje rodzine. Tu chodzi o zaufanie, ktorego maz Reksi mocno naduzyl
          (patrz
          >
          > jej post sprzed kilku dni).

          nie wiem ile masz lat i jakie doświadczenie zyciowe ale tu pomimo tego ze nie
          chodzi o pieniadze nie chodzi także o jednorazowe złamanie zaufania -chodzi o
          duzo bardziej złozoną sprawęwink
    • mikawi Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 09:23
      reksiu, myślę, że najlepiej by było, gdybyś zasięgnęła opinii prawnika, któremu
      przedstawisz prawne szczegóły tych długów. Jeśli nie było podziału majątku,
      może warto go przeprowadzić i długi podzielić? Tylko to Twój mąż będzie musiał
      wnieść sprawę do sądu. Poza tym istnieje chyba (ale tego nie jestem pewna)
      możliwość, że po spłacie wspólnego zadłużenia, mąż może wnieść sprawę przeciwko
      eksi o zwrot spłaconej przez niego połowy długu. Nie wiem tylko jak takie
      sprawy wyglądają w praktyce i na ile są szybkie i łatwe do wygrania. Mimo
      wszystko radzę wizytę u prawnika. Pozdrawiam i podejmij decyzję dobrą dla
      siebie i swoich dzieci.
    • mamba30 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:42
      Reksiu, myslę, że miarodajną i wiarygodną odpowiedź może dać jedynie prawnik,
      który sie takimi sprawami zajmuje na codzień. Tu na forum możemy sobie tylko
      gdybać i spekulować. Najlepiej by było, gdybyś sie poradziła jakiegoś mecenasa,
      tyle tylko, że to kosztuje. Jeżeli nie dacie rady wysupłać kasy, a właściwie
      Twój M, to spróbujcie może na forum tematycznym się podpytać.

      forumprawne.org/
      www.advokat.com.pl/
      www.darmowe-porady.com/
      • reksia Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:47
        dzięki za linki mamba
        jesli chodzi o poradę u prawniak to juz w gestii M bedzie leżało teraz
        załatwienie tej sprawy , ja spytałam ot tak przy okazji bo byc moze ktoś ma
        jakieś zyciowe dośwoadczenia w tej sprawie

        przy walce o alimenty na moje dzieci jedna z kobitek wskazała mi przykład
        mamytomaszka skorzystałam z jej doświadczeń, przeanalizowałam , wykonałam
        kilka dodatkowych ruchów i udało sięwink ostatnio moje dzieci otrzymują
        alimenty.Nie wiem jak długo, ale chwilowo sie udałowink_
        • mamba30 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:50
          wiem, wiem, śledzę Twoją historię, aczkolwiek się nie wypowiadałam. Cieszę się,
          że masz od kilku m-cy wreszcie kasę od ojca dzieci, to napewno dobry zastrzyk
          finansowy dla Ciebie. Oby ex się już na zawsze opamiętał. Co do obecnego M się
          nie wypowiadałam, bo ja to raptus jestem, taki profesorek nerwosolek. Jak
          czytałam wątki, to pierwszą moją myślą było wywalenie na zbity pysk chłopa. Ale
          emocje opadają, więc się już nie odzywałam. Ty sama powinnaś wiedzieć
          najlepiej, co zrobić i w jaki sposób. Powodzenia.
        • mamba30 Re: czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne? 17.07.07, 10:54
          www.advokat.com.pl/topics5/2098.htm?highlight=odpowiedzialno%B6%E6++d%B3ugi
          • dominika303 Reksiu -:) 19.07.07, 13:05
            W końcu podjełas jakieś kroki naprawy tego co zostało nadszarpnięte smile
            Mam nadzieję, ze uda wam sie smile

            Tylko Reksiu ciekawość ciekawością, ale pamietaj nie pozwól aby problemy z
            przeszłosci twojego M znowu zawładneły twe zmysły .
            I bez końca pochłaniały cię .

            To dobrze, ze chcesz wiedzieć jakie sa możliwości rozwiązania problemów twojego
            M, ale pamietaj mozesz mu podsuwac wyszukane rozwiązania, a zarazem stać z
            boku smile I chyba taka postawa będzie najlepsza dla ciebie, bo nam sie w końcu
            wykończysz przez to wszystko sad

            pozdrawiam

Inne wątki na temat:
Pełna wersja