pewnie zostanę wyklęta

16.07.07, 22:30
Pewnie zostanę wyklęta, ale odkąd urodziłam dziecko (rok temu) nie mogę znieść
syna mojego męża w naszym domu. Oczywiście nie okazuję swoich uczuć, bo to by
nic nie dało, a poza tym dziecko nie jest niczemu winne, ale prawda jest taka,
że nie mogę sobie poradzić z tą sytuacją. Chciałabym mieć męża tylko dla
mojego dziecka, a nie dzielić się czasem i pieniędzmi z innymi. Kiedy wiązałam
się z mężem kilka lat temu byłam młoda i nie znałam życia. Teraz nie
popełniłabym tego błędu tylko na ojca mojego dziecka znalazłabym kogoś dla
kogo będziemy całym światem.
    • natasza39 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 22:36
      anna-z11 napisała:

      > na ojca mojego dziecka znalazłabym kogoś dla
      > kogo będziemy całym światem.

      I w pewnym momencie taki facet powiedziałby ci, pakując walizki:
      "Wiesz, dajmy sobie czas, bo ja się dusze w naszym zwiazku"
      A potem nawet nie obejrzałabyś kiedy zostałabyś samodzielna mamą, bo on
      odszedłby do takiej, która mu nie zawęża horyzontów.
      • anna-z11 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 22:45
        niestety nie jestem tak tolerancyjna. Nie uważam, że pragnienie, aby mąż nie
        miał innych dzieci poza moimi to było "zawężanie jego horyzontów". Nie jestem
        zaborcza. Nie rozmawiam z moim mężem na temat moich uczuć do jego dziecka, on
        nie wie, że jestem nastawiona do niego negatywnie.Nie będę się przecież kłócić o
        coś co i tak z góry skazane jest na porażkę. Ale prawda jest taka, że
        chciałabym, aby to dziecko nie istniało.
        • natasza39 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 22:55
          anna-z11 napisała:

          > niestety nie jestem tak tolerancyjna. Nie uważam, że pragnienie, aby mąż nie
          > miał innych dzieci poza moimi to było "zawężanie jego horyzontów"

          Nie zrozumiałaś mnie.
          To, że w związku chce się być jedyna matką dzieci to normalne.
          Ale że się chce być "całym światem" to jest zawężanie horyzontów.
          Ale jak w waszym przypadku dziecko inne jest, a ty o tym wiedziałaś, pragnienie
          "nieistnienia tego dziecka" nie jest normalne.
          Jednak w bajkach o "Kopciuszku", czy "śpiącej królewnie" jest trochę prawdy.
          A gdyby temu dziecko coś się stało? Np zachorowałoby i umarło lepiej bys się
          czuła, czy tylko tak piszesz, że może od tego myslenia nagle rozpłynie się jak
          bańka, a on-twój maz o nim zapomni?
          To realne życie. Wóz albo przewóz gdybanie nic nie zmieni.
          Albo nauczysz się z tym zyc, co jest bardzo proste, albo będziesz się truła
          czymś na co nie masz wpływu i o czym od samego początku wiedziałaś.
        • bbbb10 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 22:56
          teraz to cię wykląwinkwinkwink
          • natasza39 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 23:02
            bbbb10 napisała:

            > teraz to cię wykląwinkwinkwink

            Dlaczego?
            Ja np odróżniam dziecinne pragnienia niedojrzałej kobiety od systematycznego
            niszczenia przeszłości misia, przez ukształtowaną życiowo francę!
            Oczywiście wszystko w imię miłości do misia.
            Tyle tylko, że te niedojrzałe chciałyby być dla misia całym światem ot tak po
            prostu, a te drugie misiowi świat tworzą, myślą za niego, nawet wiedza lepiej
            niż sam miś czego tak zasadniczo mis chce.
            • bbbb10 do nataszy 17.07.07, 09:03
              uuuu, zdaje się, że masz jakiś problem...czyżby ktoś z tobą nie chiał już
              dłużej żyć??
              • natasza39 Re: do nataszy 17.07.07, 09:40
                bbbb10 napisała:

                > uuuu, zdaje się, że masz jakiś problem...czyżby ktoś z tobą nie chiał już
                > dłużej żyć??

                Myslisz, że umiejętność obiektywnej oceny posiadają tylko porzucone kobiety?
                Ja uważam, że to raczej od ilorazu IQ zależysmile
                • bbbb10 Re: do nataszy 17.07.07, 18:57
                  jeżeli swoje oceny nazywasz obiektywnymi, to twój iloraz jest raczej niski
                  • natasza39 Re: do nataszy 17.07.07, 22:59
                    bbbb10 napisała:

                    > jeżeli swoje oceny nazywasz obiektywnymi, to twój iloraz jest raczej niski

                    Pozwól, że na temat twojego obiektywizmu sie nie wypowiem.
                    Tym bardziej, ze każdą wypowiedź przeciwna do twojego zdania próbujesz zwalić na
                    wyimaginowane porzucenia.
                    To czy ja mam czy nie udane życie seksualne nie wpływa na ocenę głupich wypowiedzi.
                    Nawet tuz "po" powiedziałabym to samo.

                    Jeśli wartośc twoja mierzy się w tym, ze udało ci się jakiekolwiek portki mieć u
                    boku i to ci wystarcza do szczęścia, to tylko współczuć ci należy.

        • nangaparbat3 Re: pewnie zostanę wyklęta 16.07.07, 23:12
          >>> Ale prawda jest taka, że
          chciałabym, aby to dziecko nie istniało.


          To chyba jednak masz problem.
          Bo uczuc na dłuższą metę ukryć się nie da.
          A takie nastawienie moze wywołać wiele złego, i nie tylko w stosunku do tego
          jednego konkretnego dziecka. Aż tak wybiórczo to nie działa - niestety, a moze
          na szczęście.
          Najbardziej mnie zdumiało, że twierdzisz, ze nie jestes zaborcza.
          • anna-z11 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:18
            pewnie, że mam problem. Wiem, że uczuć na dłuższą metę ukryć się nie da. Dlatego
            chyba postanowiłam to z siebie wyrzucić na forum. Mam nadzieję, że jakoś uporam
            się z moimi negatywnymi uczuciami do tego dziecka zanim zacznę je okazywać.
            Kiedy poznałam męża, on nie utrzymywał kontaktu ze swoim dzieckiem (ponieważ
            jego była tego nie chciała). To ja nalegałam, aby walczył o kontakty.
            Wyjeżdżaliśmy razem na wakacje, miedzy nami były bardzo dobre relacje. To się
            skończyło kiedy zaszłam w ciążę. Przeszkadza mi to, że mój mąż poświęca czas
            innemu dziecku. Poza tym mamy mieszkanie, które mąż kupił przed ślubem. Kiedyś
            będę musiała spłacić jego syna. Wiem, że to brzmi okrutnie, ale czy naprawdę
            wszystkie jesteście takimi cudownymi, dobrodusznymi macochami?
            • m-jak-magi Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 10:16
              dla mnie nie ma to nic wspolnego z dobrodusznoscia tylko z realna ocena
              sytuacji. dziecko bylo jest i bedzie wiec myslenie coby bylo gdyby jest
              absudrem.
              moj syn urodzil sie niespelna pol roku temu a moje uczucia dla corki m nie
              ulegly zmianie. sa dalej bardziej niz pozytywne.
              moze dlatego ze nie widze w niej rywala. widze w niej siostre mojego syna i
              mala dziewczynke ktora jak kazde dziecko zasluguje na milosc swojego ojca.
              teraz mala przyjechala na wakacje na 2 miesiace i sama zasugerowalam m zeby
              wyjechal z nia sam na sam. zeby miala go dla siebie skoro caly rok zyje z dala
              od niego.
              nie jest to dla mnie zadne wyrzeczenie.
              nie oczekuje od mojego m ze ja i moje dziecko bedziemy dla niego calym swiatem
              bo i on calym swiatem dla nas nie jest. swiat jest zbyt duzy zeby go zawezac do
              jednego czlowieka.

              jesli chodzi o majatek to w ogole mam zwyczaj nie ogladac sie na innych tylko
              samej zbierac swoj wlasny kapital na przyszlosc mojego dziecka.
              uklad jest prosty obowiazkiem mojego m jest zabezpieczenie ze swoich srodkow
              obojga dzieci na zasadzie 50:50. moj syn po mnie i ode mnie dostanie tyle ile
              uznam za stosowne - tak samo bedzie z mala ktora ma przeciez matke.

              zamiast krazyc myslami wokol dziecka rywala - skup sie na mysleniu o swoim
              dziecku.
            • nangaparbat3 ja nie jestem macochą 17.07.07, 12:22
              mój były mąż ma dwoje nowych dzieci. Więc moja córka odziedziczy tylko trzecią
              część z tego, co dostałaby po nim, gdybysmy sie nie rozwiedli.
              Mimo to nie czuje niecheci do jego dzieci - to rodzeństwo mojej córki. Starszą
              córeczką czasem się opiekuję.
              Tobie zwyczajnie odwaliło - to sie chyba nazywa kompleks modliszki czy jakoś
              tam, chociaż przeniósł się z faceta na jego dziecko. Nie ma w tym Twojej winy,
              ale to jakieś chore.
    • bubal1 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:13
      No niestety musisz się pogodzić z tym, że dziecko jest. Nie myśl co by było
      gdyby tylko postaraj się polubić to dizecko. Ja bardzo lubię swoją pasierbicę
      cieszę się że nasze wspólne dziecko z NM ma taką siostrę ale jak mogłabym
      wybierać to wolałabym żeby jej nie było. I żebym nie była źle zrozumiana nie
      życzę jej źle po prostu wszystko byłoby prostsze gdyby NM nie miał takiej
      przeszłości. I uważam że to jest normalne (tak mi zresztą powiedziała
      psycholożka ) a twierdzenie " cieszę się że mam pasierbów" jest torchę
      okłamywaniem samej siebie. Pozdrawiam
    • anna-z11 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:20
      pewnie, że mam problem. Wiem, że uczuć na dłuższą metę ukryć się nie da. Dlatego
      chyba postanowiłam to z siebie wyrzucić na forum. Mam nadzieję, że jakoś uporam
      się z moimi negatywnymi uczuciami do tego dziecka zanim zacznę je okazywać.
      Kiedy poznałam męża, on nie utrzymywał kontaktu ze swoim dzieckiem (ponieważ
      jego była tego nie chciała). To ja nalegałam, aby walczył o kontakty.
      Wyjeżdżaliśmy razem na wakacje, miedzy nami były bardzo dobre relacje. To się
      skończyło kiedy zaszłam w ciążę. Przeszkadza mi to, że mój mąż poświęca czas
      innemu dziecku. Poza tym mamy mieszkanie, które mąż kupił przed ślubem. Kiedyś
      będę musiała spłacić jego syna. Wiem, że to brzmi okrutnie, ale czy naprawdę
      wszystkie jesteście takimi cudownymi, dobrodusznymi macochami?
    • kicia031 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:28
      Ale przeciez to dziecko, to brat twojego? Moze mam spaczony obraz
      rzeczywistoci, ale widze wokol siebie, wsrod znajomych, jak rodzenstwo sie
      kocha i wspiera - rodzice nie zyja wiecznie, warto miec rodzine...
      • anna-z11 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:50
        To nie brat, tylko BRAT PRZYRODNI. On ma 12 lat i nie jest w ogóle
        zainteresowany swoim młodszym "bratem". Myślę, że są dla siebie obcy i będą
        (choćby ze względu na dużą różnicę wieku).
        • kicia031 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 09:58
          Moj starszy sym ma 15 lat. Ma 2 letniego brata i siostre i 2 roczne
          siostrsyczki blizniaczki. I ma z maluchami dobry kontakt, zwlaszcza z brtem z
          ktorym mieszka. Maluchy go uwielbiaja.
          Ale to efekt mojej pracy nad ich dobrymi stosunkami - bo zalaezy mi na tym by
          moje dzieci mialy kochajace sie rodzenstwo...
          • nangaparbat3 Kicia 17.07.07, 21:36
            kicia031 napisała:

            > Moj starszy sym ma 15 lat. Ma 2 letniego brata i siostre i 2 roczne
            > siostrsyczki blizniaczki. I ma z maluchami dobry kontakt, zwlaszcza z brtem z
            > ktorym mieszka. Maluchy go uwielbiaja.
            > Ale to efekt mojej pracy nad ich dobrymi stosunkami - bo zalaezy mi na tym by
            > moje dzieci mialy kochajace sie rodzenstwo...

            Ty idealistka jesteś smile))))))))))))
        • nsc23 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 10:03
          Anno,
          Duza roznica wieku wcale nie musi oznaczac, ze rodzenstwo sie nie polubi czy
          bedzie sobie obce. Miedzy mna a moim bratem jest 12 lat roznicy, miedzy moimi
          bracmi 10 i jestesmy sobie naprawde bliscy.
          Poza tym, jezeli sama podkreslasz, ze jest to brat PRZYRODNI to juz kreujesz
          sytuacje, w ktorej stawiasz miedzy nimi bariere. Zapomnij na chwile o slowie
          przyrodni i traktuj ich jakby byli normalnym rodzenstwem.
    • e_lizabeth Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 10:35
      a ja Ciebie doskonale rozumiem i te wszystkie dziewczyny które Cie potępiają
      nie miały nigdy takiego problemu. Gadanie że "trzeba było" są nie na miejscu,
      gdyz dopóki się nie doświadczy, to sie nie wie. Skąd wiadomo na początku co
      będzie potem? Poza tym raczej sie zakłada że będzie dobrze. Ja też jak zaszłam
      w ciąże zaczęłam mieć negatywne uczucia do dziecka NM, ale do tego dołozyły się
      jeszcze inne rzeczy, mała jest poza tym niesympatyczna. Koniec koncow jest taki
      ze mala nie przychodzi kiedy ja jestem.
      • nsc23 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 10:45
        Nie mozna od razu przewidziec, jak bedzie pozniej, natomiast zdrowy rozsadek
        kaze podejrzewac, ze jezeli ktos chce miec w mezu 'caly swiat' i dla
        niego 'calym swiatem' byc, to pasierbica moze tu stanowic problem.
        • e_lizabeth Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 10:50
          O Jezu, przeciez prawie kazda z nas, która ma problemy z nastawieniem do
          pasierbów, na pewno nie raz myśli sobie jak by to było fajnie gdyby tego
          dzieciaka nie było. Rany boskie, nad emocjami nie zawsze da sie zapanować. Ja
          do tej pory nie wiem dlaczego tak reaguje a nie inaczej, byłam z tym u
          specjalisty, ale pewne rzeczy nie są do końca wyjaśnialne. To tylko emocje.
          • phidyle Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 11:32
            Coz, gdybym natknela sie na zlota rybke, to na pewno, zamiast zyczyc sobie
            pieknosci i bogactwa, zazyczylabym sobie, aby pasierb znikl z mojego zycia i aby
            nigdy nie byl istnial, wraz ze swoja matka.
            Niestety istnieje a znosze go coraz gorzej. Pozostaje mi miec tylko nadzieje, ze
            bedzie co coraz mniej w naszym zyciu w miare dorastania.
          • m-jak-magi Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 11:39
            nie kazda zapewniam cie. traktowanie dziecka jako swojego rywala dla mnie
            osobiscie jest zenujace.
            mam polroczne dziecko i moj stosunek nie zmienil sie do pasierbicy nawet na
            jote.
            szczerze mowiac wkurza mnie przypisywanie mistycznej wagi ciazy i
            usprawiedliwianie tym faktem wszystkich swoich slabosci i podlosci.
            • e_lizabeth Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 12:04
              m-jak-magi napisała:

              > nie kazda zapewniam cie

              przeciez piszę "prawie kazda"

              gratuluję, że Twój stosunek do pasierbicy się nie zmienił. Ja też bym tak
              chciała, zapewniam Cie. Tylko że nie zawsze się to udaje, a na to składa sie
              wiele czynników.

              A nikt tu niczego ciążą nie usprawiedliwia.
              • m-jak-magi Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 12:15
                uwaga o ciazy raczej do autorki watku.
                wydaje mi sie ze gross problemow na linii pasierb-macocha wynika z tego ze
                ojciec dziecka nie postepuje odpowiednio. nie okazuje swojej nowej partnerce
                wystarczjacej uwagi nie daje jej poczucia komfortu i bezpieczenstwa.
                a dziecko ??? w czym dziecko moze zagrozic ?? mysle ze w niczym. moge zagrozic
                sobie sama walczac z dzieckiem i udowadniajac m ze jestem malostkowa i
                zazdrosna kobieta.

                ja nigdy nie widze zagrozenia w dziecku - w innej kobiecie a i owszem ale nigdy
                w dziecku.
                • e_lizabeth Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 12:41
                  zgadzam się w pełni, że w wielu przypadkach to faceci doprowadzają do takich
                  sytuacji. A co najgorsze, można im mówic, a oni nic. Uważają tylko że czepiasz
                  się. U mnie było podobnie, oczywiście to ja się czepiałam, o co mi chodzi itp.
                  A wierzcie mi, próbowałam tłumaczyc na wiele sposobów, z przykładami niemalże.
                  Po milionie awantur i rozmów doszlismy do wniosku, że lepiej żeby mała nie
                  przychodziła kiedy ja jestem, ale i tak to ja jestem ta zła, bo przez to że
                  mała nie przychodzi to traci. Co traci - nie wiem, wg mnie nic, a wręcz
                  przeciwnie - zyskuje, bo ma ojca tylko dla siebie.
                  Z dzieckiem nie walczyłam, bo po co, nie o to chodzi, ale pewnych zachowań
                  nidgy tolerować nie będę.
                  • diabladko Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 13:53
                    A ja Cie Aniu doskonale rozumiem i wiem co czujesz.Pozdrawiam
    • anna-z11 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 18:56
      jak sobie radzicie ze sprawami finansowymi? Mąż zarabia dobrze,ja jestem teraz
      na wychowawczym. Nie odczuwam braku pieniędzy z powodu alimentów i dodatkowych
      opłat, ale gdyby nie pasierb to stać byłoby nas na więcej. poza tym jak już
      pisałam wcześniej jest sprawa dziedziczenia i spłaty jego synowi części naszego
      mieszkania.
      • kalina81 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 21:03
        Nie odczuwam braku pieniędzy z powodu alimentów i dodatkowych
        > opłat, ale gdyby nie pasierb to stać byłoby nas na więcej.
        naprawdę chciałabyś mieć za męża człowieka, który nie chciałby kontaktu ze
        swoim dzieckiem i nie poczuwałby się do obowiązku dbania o nie?

        Oczywiście, że stać by Was było na więcej, ale Twój mąż ma dwójkę dzieci i na tę
        dwójkę musi łożyć. Tak samo z jego majątku po równo dostanie każde jego dziecko,
        o ile któregoś nie wydziedziczy. Widzę, bo nie mogę napisać, że rozumiem, że
        głównym powodem nielubienia pasierba są pieniądze, jakież to pospolitesmile Tylko
        po co w tak zawoalowanej formie pisałaś w pierwsxzym poście, trzeba było od razu
        napisać "odkąd mam własne dziecko nie mogę znieść myśli, że będę się musiała
        dzielić spadkiem po mężu z jego synem." Ponadto niegdzie nie jest powiedziane,
        że on akurat umrze pierwszy, więc póki co dzielisz skórę na niedźwiedziu.
        A jeszcze chciałam dodać, że nie wiesz jeszcze, czy dla Twojego dziecka nie
        będzie ten straszny pasierb najukochańszym bratem, no chyba, że postarasz się,
        by tak nie było. Ja mam dwóch braci, przepraszam PRZYRODNICH BRACI, młodszych o
        10 i 13 lat. Starszy spędził u mnie ostatnio ferie, a teraz obydwaj przyjeżdzają
        na część wakacji, kochamy się jak niejedno rodzeństwo RODZONE nigdy by nie
        potrafiło, czego dzieciom Twojego męża szczerze życzę.
        ps o ewentualny spadek się nie martw, może Twój pasierb będzie tak zamożnym
        człowiekem, że się ulituje nad Twoją pazernością i zrzeknie się praw do swej części.

    • coccolona Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 22:48
      Ja Cie rozumien Aniu. Nie mam jeszcze wlasnych dzieci, ale tez nie lubie moich
      pasierbiat (dzieki Anastazjo za to fajowe okreslenie). Mam az dwojke. Ciesz sie,
      ze Ty masz tylko jedno zmartwienie.
      Nie lubie szczegolnie, gdy przyjezdzaja nocowac do nas. Mieszkaja dosc daleko,
      widuja ojca ok 2 razy w miesiacu, teraz sa wakacje i przyjechali na tydzien!!!
      Sama nie mam jeszcze dzieci, zeby cieszyc sie wolnoscia a tu musze uslugiwac
      dwom osobnikom - rano sniadanko, w poludnie obiadek, wieczorem kolacyjka. A
      corunia jeszcze taka wybredna, prawie nic jej nie smakuje (mam to w doopie).
      Wkurza mnie tez, ze musze zmywac wiecej garow niz zwykle po jedzeniu.
      Wkurza mnie jak najbardziej fakt, ze gdyby nie istnialy moglabym miec kilka
      dodatkowych sukienek kazdego miesiaca lub dodatkowe luksusowe kremy.
      Wkurza mnie to wszystko, bo dla mnie to sa wylacznie dzieciary innej baby i
      zawsze bede tak o nich myslala. I jeszcze wiele innych rzeczy mnie wkurza.
      Moj post jest skierowany do Anna-z11. To na wypadek, gdyby jakies szlachetne
      altruistki mialy ochote na komentarz pod moim postem. Mam to w d... zreszta
      • mrs_ka Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 22:56
        "To na wypadek, gdyby jakies szlachetne
        > altruistki mialy ochote na komentarz pod moim postem. Mam to w d... zreszta"

        na szczęscie szlachetne altruistki z przyjemnoscią Ci odrzekną "i vice versa" smile

        a.
      • natasza39 Re: pewnie zostanę wyklęta 17.07.07, 23:39
        coccolona napisała:
        >To na wypadek, gdyby jakies szlachetne
        > altruistki mialy ochote na komentarz pod moim postem. Mam to w d... zreszta

        Otwórz słownik i przeczytaj co to jest "altruizm", potem pod R znajdziesz
        "realizm" tez przeczytaj to pojęcie i na koniec włóż jeszcze do d... wszystkie
        realistki.
        Obawiam sie ze d... może nie wytrzymać takiej ilości luda.
        • coccolona Re: pewnie zostanę wyklęta 18.07.07, 08:33
          Moj post byl kierowany di autorki watku. Nie prosilam nikogo innego o komentarz.
          Napisalam, ze i tak krytyke w moim kierunku bede miala w d...
          Rozumiem, ze jestescie bez skazy swietoszkowate macoszki. Coz, kto jest bez winy
          pierwszy rzuca kamieniem.
          To. co mysle sobie o moich pasierbiatkach, to MOJA wylaczna sprawa i nic wam do
          tego.

          I jeszcze raz Aniu - to, co czujesz, jest jak najbardziej naturalne. Nie daj
          sobie wmowic, ze nie jestes szlachetna. Taka postawe maja 3, 4 osoby na tym
          forum, nawoluja, ze pasierb jest tak samo wazny jak wlasne dziecko. Nie daj sie
          zmanipulowac. Zauwaz, ze to tylko kilka osob, ciagle te same, kropla w morzu.
          Wiekszosc macoch, swiadomie lub nie, zawsze bedzie w srodku miala jakies
          negatywne odczucia do parierba. Z tego czy innego powodu. Nawet, jezeli tego
          nigdy im nie okaza, ani swojemu partnerowi. Niestety rzadko sie na forum do
          negatywnego stosunku przyznaja. Bo swiete i bez grzechu zaraz obrzuca je kamieniami.
      • mamba30 Re: pewnie zostanę wyklęta 18.07.07, 08:11
        Wiesz Coccolona, też jestem jedną z tych wrednych i paskudnych macoch, która
        nie przepada za swoją pasierbicą, ale nigdy do głowy by mi nie przyszło
        przeliczać swojej niechęci na kiecki czy jakieś smarowidła do buzi. Alimenty
        się należą każdemu dziecku do osiągnięcia pełnoletności/usamodzielnienia się
        jak psu buda. Każda z Was wiedziała, że facet ma dodatkowe obciążenia
        finansowe, więc nie widzę teraz sensu w kłapaniu na ten temat. Jeżeli Ci za
        mało ciuchów czy czegokolwiek, to sobie znajdź lepiej płatna pracę i sobie to
        spraw. Bardzo proste rozwiązanie.

        Co do Twoich pasierbów i robienia jedzenia/zmywania garów - Ty nic nie musisz,
        więc po co się tak bulwersujesz? Jeżeli Ci nie pasuje wykonywanie tych
        czynności, to poproś szanownego małżonka, ojca tychże dzieci, niech się zajmie
        tymi sprawami, bo Ty nie masz ochoty. Jakież to proste, nieprawdaż?
        • m-jak-magi Re: pewnie zostanę wyklęta 18.07.07, 13:48
          madrze powiedziane mamba. pozdrawiam.

          tych pierdow coccolony nie daje sie czytac ( i tak mnie jayn wytnie smile )
          • mrs_ka Re: pewnie zostanę wyklęta 18.07.07, 14:01
            owszem, zwłaszcza że widzę tutaj pewne trudności ze zrozumieniem cudzych
            komunikatów wink Ale nic to, Baśka, nic towink
            Mnie również spodobał się post Mamby. Zgadzam się z Jej spojrzeniem na sytuację.

            a.
          • mamba30 Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 17:17
            m-jak-magi napisała:

            > madrze powiedziane mamba. pozdrawiam.
            >
            > tych pierdow coccolony nie daje sie czytac ( i tak mnie jayn wytnie smile )

            ano tak, momentami mi cisnienie skacze smile) mnie też najwyżej ciachnie smile
      • lilith76 Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 15:51

        tu musze uslugiwac
        > dwom osobnikom - rano sniadanko, w poludnie obiadek, wieczorem kolacyjka. A
        > corunia jeszcze taka wybredna, prawie nic jej nie smakuje (mam to w doopie).
        > Wkurza mnie tez, ze musze zmywac wiecej garow niz zwykle po jedzeniu.

        Skoro sama postawiłaś się w sytuacji służącej, to cierp. Niech tata gotuje, zmywa, sprząta.
        Kurde, nie lubić pasierbów i latać koło nich jak stado służby - przestaję wierzyć w inteligencję niektórych...
        • coccolona Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 16:29
          Mimo wszystko traktuje ich jako gosci w naszym domu. Gdyby przyjechal do mnie
          ktos z mojej rodziny, to tez bym uslugiwala (z checia). Czasem gdy cos mi nie
          pasuje a propos dzieciakow M, to staram sie myslec, ze robie to ze wzgledu na
          niego. Ok, ugotuje im juz ten makaron ze wzgledu na mojego M
          • lilith76 Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 16:43
            Miałam takie same zapędy, ale po kilku miesiącach gdy zauważyłam, że sprzątając mieszkanie po wizycie dzieci wymieniam pod nosem różne przekleństwa i ciśnienie mi skoczyło, to zmądrzałam. Kazałam sprzątać ich ojcu, a ten od razu odkrył, że dzieci też potrafią. Sztuku minimalizowania wysiłku od facetów nam się uczyć...
          • m-m-m Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 16:54
            Tyle, że ci goście bywają regularnie co dwa tygodnie, poza tym dorośli goście
            doceniają pracę gospodyni i zapraszają z rewizytą , a tu wszystko jest tylko w
            jedną stronę. Poza tym Twoi pasierbowie powinni być wychowywani przez M. choćby
            przez te kilka godzin raz na kilkanaście dni, więc powinni po sobie zmywać,
            sprzątać i pomagać w przygotowaniu obiadu. Tak to ich uczycie, że przychodzą
            jak do restauracji, gdzie są obsługiwani.
            • coccolona Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 16:57
              Masz racje, to sa tak naprawde poczatki, zawsze byli na noc, dwie, teraz sa
              pierwsze ich wakacje z nami, tydzien czasu. Bede musiala z moim M ustalic reguly.
    • m-m-m Re: pewnie zostanę wyklęta 18.07.07, 10:39
      Nie zostaniesz wyklęta.
      Uczucia się dzieją, nie można ich zmienić. Jedyne na co możesz mieć wpływ to
      swoje zachowanie.
      Czy rozmawiałaś z mężem o swoich emocjach? Wygląda to na to, że Twój mąż nie do
      końca o Ciebie dba (emocjonalnie) lub nie wie, jakie masz te emocje.
      Sytuacja wygląda tak: możesz ją zaakceptować, lub zaakceptować, czyli stan
      będzie niezmienny: on ma teraz dwoje dzieci.
      Nie wiem jakim dzieckiem jest twój pasierb, ale chłopak w tym wieku powoli
      zmierza w okres dojrzewania i może być już lub niedługo bedzie z nim trochę
      problemów.
      Nie wiem też czy Twoja niechęć wynika z tego, ze pasierb jest po prostu
      męczący, wymagajacy stałej uwagi ojca, czy tez np. jesteś zmuszona go
      obsługiwac w trakcie pobytu u Was.
      Co do rodzeństwa przyrodniego: w przeciwieństwie do niektórych tu osób ja nie
      uważam rodzeństwa przyrodniego szczególnie tego, które razem się nie wychowuje,
      za jakiś konieczny składnik życia dziecka z drugiego związku. Jest to jest, ale
      na jakieś tam nadzwyczajne więzi bym nie liczyła. Jeśli w późńiejszym wieku
      dzieciaki się same polubią to ok., ale tak wcale nie musi być i nie musisz
      traktować tamtego dziecka jako ważnego. Ono jest wyłącznie dzieckiem Twojego
      męża i to ona ma strać się by wszyscy jego bliscy byli zadowoleni.
      Co do spłacania pasierba ze spadku po mężu: najlepiej jeśli to Twój mąż
      zadecyduje jak ma ten spadek po nim wyglądać. I uważam, że słusznie martwisz
      się tym już teraz: mąż może np. zginąć w wypadku i nagle znajdziesz się w dość
      nieciekawej sytaucji. Porozmawiaj z nim o tym. Pewnie się obrazi, że ma jeszcze
      przed sobą kawał życia, a Ty go już uśmiercasz, ale nic to. On moim zdaniem
      powinien sprawę przemyśleć, bo to będzie problem jak nie szybciej to i później.
    • anna-z11 Re: dziękuję coccolono i m-m-m 18.07.07, 11:43
      Bardzo dziękuję Ci coccolono za wpis, jesteś kochana. Mam dokładnie takie same
      odczucia i to mycie garów, sprzątanie po wizytach pasierba tak samo mnie wkurza.
      Dziękuję również m-m-m. To naprawdę dobre rady. Niestety z mężem nie mogę
      rozmawiać na temat jego syna, bo jest trochę przewrażliwiony. Mój mąż zaczął się
      widywać z synem dopiero 7 lat temu, prawdę mówiąc nie mają ze sobą takiego
      kontaktu jaki powinien być. Jego przebywanie u nas ogranicza się do grania na
      kompie (bo w domu mu nie pozwalają)i rozmów z ojcem o grach. Z pokoju, w którym
      przebywa wychodzi tylko na posiłki. Teraz są wakacje i jest u nas już od
      tygodnia. Dla mnie to obcy człowiek i muszę go niestety tolerować.
      • m-m-m Re: dziękuję coccolono i m-m-m 18.07.07, 12:16
        Skoro mąż jest przewrażliwiony to faktycznie rozmowa z nim może tylko zaostrzyć
        Twoją niechęć do pasierba. W tej sytuacji znajdź swoją przestrzeń, biorąc pod
        uwagę, że pasierb wyłącznie siedzi przed komputerem nie będzie to trudne.
        Mam nadzieję, że nie musisz po nim sprzątać, ani mu gotować.
        To, że nie ma między Tobą, a nim więzi jest zrozumiałe: to wymaga kilku lat
        przebywania razem, współpracy i zaangażowania wychowawczego ojca, chyba, że się
        jest osobą, która uważa, że "wszystkie dzieci nasze są" - co zdarza się rzadko.
        Myślę, że tzw. życzliwa obojętność jest wystarczajaca do Twoich obecnych
        kontaktów z pasierbem.
      • coccolona Re: dziękuję coccolono i m-m-m 18.07.07, 13:36
        Jestem normalna kobieta, z krwi i kosci. Nawet jezeli zdaje sobie sprawe, ze
        czasem moje mysli i uczucia nie naleza do najszlachetniejszych, to nie moge ich
        negowac. Nie jestem doskonala, dlatego tez nie zamierzam nikogo nawolywac do
        dokonywania szlachetnych, wznioslych czynow.

        Ty tez jestes tylko czlowiekiem, jak kazdy masz prawo do negatywnych emocji, nie
        staraj sie oklamywac siebie samej, ze tak nie jest. Nie wmawiaj sobie, ze jest
        dobrze, gdy jest zle, ze czujesz sie swietnie myslac o pasierbie, skoro tak nie
        jest. Jezeli Ci to w jakis sposob pomaga, to pisz tu o swoich problemach. Te
        negatywne emocje musza znalezc jakies ujscie, przynajmniej na tym etapie. Tym
        bardziej, ze piszesz, ze nawet Twoj maz nie bardzo Cie w tym wszystkim wspiera.
        Nie musisz wcale pisac pod publiczke, jaka to jestes wspaniala macoszka, jak
        bardzo akceptujesz swojego pasierba i jak Ci z tym wszystkim slodko. Najgorsza
        rzecz, jaka moglabys zrobic jest tlumienie tych negatywnych uczuc.
        Jestes tylko istota ludzka. Nie zapominaj o tym. I nie boj sie wyklecia, bo
        wszyscy mamy cos tam za uszami. Nikt nie ma prawa Cie potepiac, bo nikt nie jest
        doskonaly. Jedynie ci, ktorzy pierwsi rzuca w ciebie kamieniem, gdy napiszesz,
        ze nie lubisz swojego pasierba smile)
    • lilith76 Re: pewnie zostanę wyklęta 20.07.07, 15:54
      Na forum było sporo takich wątków.
      To nie jest wcale takie rzadkie i zdarzało się nawet macochom bardzo lubiącym dzieci M.
      Ale ciężko mi powiedzieć ilu przeszło samo z siebie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja