Kochana teściowa

22.07.07, 19:34
Z "opowieści z krypty"


Jesteśmy na wakacjach u teściowej, gdzie mamy własny, oddzielny domek. Domek jest urządzony przez matkę M (wybudowała i wykończyła go za własne pieniądze) i w jednym z pokoi wisi na ścianie... ślubne monidło M. Ignoruję to, bo może starsza pani ma swoje dziwactwa. Żyje nam się we czwórkę fajnie pod zgrzebłem po tamtym małżeństwie.

Ale...

Dziś była w odwiedzinach rodzina, miło się siedziało, aż tu nagle teściowa wyskoczyła z tesktem "Chcecie zobaczyć jak wygląda jego żona?". Dzieci pobiegły po zdjęcie, odbyło się oglądanie ślubnej fotografii, a ja tylko siedziałam i starałam się uśmiechać.
Nie wiem skąd taki bezmyślny pomysł u starszej pani uncertain Szczególnie, że na co dzień dogadujemy się ok.
Rodzina wyjechała, a M nakrzyczał na matkę za jej pomysł. Jak ją znam uzna, że zrobił to, bo ja mu się poskarżyłam uncertain

I tyle.

Ale 99% urlopu jest fajne.
    • zonka77 Re: Kochana teściowa 22.07.07, 19:45
      Faktycznie głupie zachowanie i dziwne i nie bardzo zrozumiałe..
      • nangaparbat3 Re: Kochana teściowa 22.07.07, 20:37
        A ja myslałam, ze monideł juz nie bywa! I tak mnie zdumiało i rozbawiło, ze
        jeszcze istnieja i po domach wiszą, ze cala reszta jakoś wydala sie mniej
        okropna, niz w rzeczywistosci chyba jednak była.
        Ale i tak myslę, ze najbiedniejszy w tej sytuacji byl M - dla Ciebie to
        dziwactwo starszej pani, dla niego - zidiocenie mamusi.
        No i szkoda dzieci, bo im robi wode z mozgu.
        Może oni mieli slub kościelny i o to poszlo?
        Ale wiesz - moglo w tym nie byc nic zlego, teraz sobie uprzytomniłam, ze zdarza
        mi sie z rozpędu powiedzieć o eksie "moj mąż", choc od lat juz najmniejszych
        roszczeń w tej sprawie nie mam. No i Wy nie macie slubu - dla starszej pani,
        ktora wiesz po scianach monidła, to moze mieć o wiele wieksze znaczenie niz sie
        zdaje.
    • coccolona Re: Kochana teściowa 23.07.07, 07:38
      Lilith, a moze Tobie sie tylko tak wydaje, ze dobrze sie dogadujecie, moze to
      tylko pozory. Dorosla, co wiecej starsza osoba, nie popelnia tego rodzaju
      pomylek. Moze tesciowa przy Tobie jest mila z za Twoimi plecami...no coz...
      Mnie tez by bylo glupio, gdybym znalazla sie w tekiej sytuacji.
      Mialam podobna. Matka mojego NM ma na scianie oprawione slubne zdjecia swoich
      dzieci. Jak pojechalam z NM do niej po raz pierwszy, to wisialo rowniez slubne
      zdjecie NM. On, gdy zobaczyl, ze jeszcze to zdjecia wisi, sam powiedzial
      zdecydowanym tonem do matki, zeby laskawie zdjela to zdjecie. Mialam wrazenie,
      ze troche to pode mnie zrobil, jakby troche mu tez glupio przez to zdjecie bylo.
      Mamuska wcale nie zaprotestowala, tylko zdjela zdjecie. A i ja sie lepiej z tym
      poczulam smile
    • kicia031 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 09:33
      No mam nadzieje, ze sie nie przejelas wink)
      Moim zdaniem nie ma sensu, co cie obchodza dziwactwa tesciowej - jej problem,
      ze nie ma kontaktu z rzeczywistoscia...
    • geos Re: Kochana teściowa 23.07.07, 10:55
      NO to babka dała czadu!! Nie ma co :o))
      JA mam trochę podobnie. Co prawda zdjęcia ślubne nie wiszą ale różne inne
      Zmarłej są - co prawda dyskretnie porozwieszane po pokojach, gdzieś na półkach
      koło kwiatka, także na wejściu nie ma nic oprócz zrobionego ze zdjęciami drzewa
      genealogicznego. No ale cóż to sama prawda.
      U nas w domu wiszą ich wspólne zdjęcia w korytarzu na jednej ścianie ich i
      nasze. I to tez jest prawda o tym domu
      • kicia031 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 11:22
        No ale chyba inaczej jest, jesli malzonkow rozdzielila smierc, niz gdy
        malzonkow rozdzielil rozwod?
        Ja bym pierwsza byla za otaczaniem szczunkiem pamieci zmarlej zony i matki
        dzieci. Ale gdy Exia zyje i ma sie dobrze, to chyba sama moze zadbac o swoj
        obraz w oczach dzieci, nic tu tesciowej do tego?
        • mamaika Re: Kochana teściowa 23.07.07, 12:07
          a co jak rozwód a potem śmierć ? .
          > Ja bym pierwsza byla za otaczaniem szczunkiem pamieci zmarlej zony i matki
          > dzieci.
          O zmarłych mówi się dobrze albo wcale - ot stare porzekadlo a zawsze na
          czasie , różnie to przecież Kicia bywa a na szacunek pracuje się za życia .

          A tak odnośnie istoty u rodziców chłopa wisi ślubne zdjęcie jego ieks i
          wrażenia na mnie nie robi to specjalnego . W końcu to kawałek jego i ich
          życia . Natomiast dziwczne, nie na miejscu i zwyczajnie przykre byłoby gdyby
          mama mojego chłopa zachowała się w taki sposób przy mnie .
    • m-m-m Re: Kochana teściowa 23.07.07, 11:31
      Lilith, pisałaś, że tesciowa to już starsza osoba. Myślę, że jej pokoleniu
      trudno przejśc do porządku dziennego nad tym rozwodem. Żona to funkcja, to
      noblitacja, nie-żona to "kochanka", to "ta druga", to ta, ktora nie poddaje się
      kontroli społecznej (nie ma ślubu, żyje w niezgodzie z zasadami grupy, "nie
      szanuje się") - taki niewiadomo kto, bez obowiązków i przyszłości,na doczepkę,
      przy okazji. Tak myślano jescze przed wojną i tuż po niej i podejrzewam , ze
      Twoja teściowa to to właśnie pokolenie.
    • natasza39 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 11:51
      Taktem jakimś i delikatnością, to się ta Twoja teściowa nie wykazała tym
      występem.
      Dobrze, że zareagowałąś milczącą godnością.
      I wiesz "starsze pokolenie" traktuje te zaślubione przed ołtarzem jako do końca
      małżonków. Wymiana pokoleniopwa to zmieni dopiero.
      To raczej nie jakoś personalnie miało być do Ciebie, ale tak ogólnie, co do
      zasad.
      JA tak myślę przynajmniej.
    • triss_m7 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 18:08
      No na pewno mile to nie bylo...uncertain
      Nie umiem znalezc powodu ktory nia kierowal.
      Twoj chlop zamiast krzyczec mogl lepij kategorycznie oznajmic iz nie zyczy
      sobie wiecej takich pomyslow.
      Coz... trzeba byc ponad tym.
      Pozdrawiam.
      • lilith76 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 21:55
        Teściowa jest rocznik 1929, w dodatku wychowana na wsi, więc jest jaka jest.
        Nie uznałam, że zrobiła to świadomie złośliwie tylko bezmyślnie według norm w jakich żyje od prawie 80-ciu lat, gdzie społeczny dowód słuszności jest bardzo ważny.
        Widuję ją raz na rok w lato, więc niech jej będzie.
        A M mógł nie krzyczeć, ale to choleryk.
        Uznaję, że skoro wybudowała, umeblowała dom za swoje, a potem przepisała na M, to póki żyje niech będzie tam jak ona sobie życzy.
        • triss_m7 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 22:06
          No pewnie ze tak.
          Tez nie doszukiwalabym sie swiadomych zlosliwosci.
          Pozdrawiam!
        • nangaparbat3 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 22:38
          A mnie sie podoba, ze M. krzyczal. Powinien był krzyczeć, niezaleznie od calego
          zrozumienia specyfiki mamy/tesciowej.
          Moja własna mama opowiada, ze jak przyjechali do tesciów po ślubie cywilnym,
          zostala bardzo ciepło przyjeta, ale poscielono im w osobnych pokojach. To jakby
          z tej samej bajki.
          • marusia1 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 23:22
            Miałam szczęście i do pierwszej teściowej i do obecnej. Więcej - za pierwszą
            przepadałam bardziej niż za jej synem. :o) Druga też jest kochana. Na początku
            nasłuchałam się o słodkiej ex, pięknym ślubie, którego kilku księży udzielało i
            jeszcze bardziej hucznym rozwodzie i jak ich później ex jadem potraktowała. Na
            szczęście temat ex wraca coraz rzadziej, a ostatnio przerywam bezprzedmiotową
            dyskusję. Uważam, że mamy tyle ciekawszych tematów. :o)
            My z moim M. ślub mieliśmy cichy (nikt o nim nie wiedział), w obecności
            niezbędnych świadków i pasierba (i to był błąd!), w romantycznym miejscu. Gdy
            wróciliśmy z podróży i zostałam przedstawiona jako żona, to dopiero na drugi
            dzień teściowie zaskoczyli, że my małżeństwem jesteśmy i zapytali czy ten ślub w
            Polsce jest ważny. Chociaż do tej pory wypominają nam, że nic nie wiedzieli i
            nie było wesela. Krótko wtedy ucinam: pierwszy ślub dla ludzi, drugi dla siebie.
            Najważniejsze jest to, że się kochamy, szanujemy, pasierba uczymy wartości i mam
            nadzieję, że wszyscy jesteśmy szczęśliwi {chłopaki przy mnie odżyli i uśmiechają
            się często smile}
            • marusia1 Re: Kochana teściowa 23.07.07, 23:25
              I nie wydaje mi się, że mój ślub jest mniej ważny, bo bez tej całej pompy. A
              rodzaj ślubu nie jest gwarancją na powodzenie małżeństwa. Czasy się zmieniły,
              nawet księża są bardziej postępowi, aby przyciągnąć wiernych...
              • shimmia Zgadzam sie chyba z coccoloną... 24.07.07, 14:03
                Ze może jednak tesciowa gra przed tobą - nie jest wcale taka mila jak Ci się
                wydaje...jakby Cię lubiła i szanowała, to nie wieszałaby w "waszym" domk, w
                widocznym miejscu monidła z przeszłości...wydaje mi się to jakiś rodzaj
                manifestacji, że ona i tak za żonę uznaje tę pierwszą...zresztą, świadczy o tym
                ten text o zdjęciu żony ....
                Ja kiedyś, kiedy byliśmy i mamy mojego małża ( jeszcze przed ślubem i
                zaręczynami) i oglądaliśmy zdjęcia z dzieciństwa małża i inne , trafiliśmy na
                zdjęcia z ich ślubu ( 14 lat temu). Jego mama złapała je i z rozczuleniem
                powiedziala - o zobacz, tutaj ślub M.... Jak Małż to zobaczył to od razu
                warknął na matkę, po co je w ogóle wyciąga i pokazuje. I temat został skończony
                raz na zawsze.
Pełna wersja