zaczyna mnie to już denerwować

27.07.07, 17:24
Zajrzałam na to forum, bo jestem macochą, w dodatku nie znoszę mojego
pasierba. Nie chcę wyżywać się na dziecku, nie chcę truć mężowi, bo i tak to
nic nie da, ale złe emocje niestety we mnie są. Chciałam dać temu upust,
gdzieś się wyżalić i znaleźć zrozumienie. Nie wiem po co te ataki na coccolonę
, ja chciałabym wyrzucić z siebie więcej, ale niestety nie chcę zostać
zlinczowana. Pomogły mi konstruktywne rady m-m-m, wydaje mi się, że ma do
wszystkiego dystans. Tym, które tak się bulwersują radzę założyć nowy wątek
np. o cudownie spędzonym wieczorze z pasierbami czy planach na najbliższy
weekend, ale dajcie tym, które borykają się z problemem pasierbów trochę się
wyżalić, dać upust złości, która w nas siedzi. Nie krytykujcie tylko
zrozumcie, że takie uczucia mogą się pojawić. Na kogo mam liczyć? W domu
jestem z tym sama.
    • mamba30 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 17:55
      Widzisz Anno, nie należę do gatunku osób, które pogłaszczą po główce za
      stwierdzenia typu "mam ochotę walnąć o podłogę" tudzież "wyrzucić z 10 p.".
      Jak zauważyłam pijecie sobie z dzióbków i same się głaszczecie po główkach, bo
      przecież obce bachory to zło samo w sobie.

      Zacznij bardziej realnie i racjonalnie kreślić swoje problemy, a zapewniam Cię,
      że znajdziesz zrozumienie. Sam fakt istnienia pasierbów, jak i fakt płacenia na
      nie alimentów, jjakoś do mnie nie przemawia, żebym łączyła się w bólu.
      • coccolona Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:00
        No wiesz mamba, to z 10 pietrem, to tylko taki eufemizm byl. Nie zrobilabym
        nigdy nic pasierbom, za co moglabym pojsc do wiezienia smile
        • mamba30 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:12
          akurat domyslam sie tego, chodzi mi o sposób wyrażania emocji i o samo
          wyrażanie, jako takowe. Nie jestem wspaniałą macochą, nie lubię swojej
          pasierbicy i wiele razy miałam różne paskudne komentarze w myslach. Ja również
          jej tego nie okazuje, aczkolwiek uważam, że dzieci mimo wszystko coś muszą
          wyczuwać, tak jak doskonale wczuwają się w nastroje swoich rodziców np. Między
          nami jest taka różnica, że mój M doskonale wie, o emocjach, które mną targają i
          uczuciach do małej, dlatego nic nie muszę udawać, nie muszę być hipokrytką. M
          doskonale wie, z jakiego powodu stało się tak a nie inaczej, widzi złe
          zachowanie córki, widzi swoje błędy, które mu dużymi literami wielokrotnie pod
          nos podstawiałam i widzi duże nakłady mojej dobrej woli. M mnie rozumie i nie
          zmusza do niczego. Jak chce spędzić czas z córką, to to robi. Ja wymagam tylko
          jednego - bycia poinformowaną troche wcześniej, żebym mogła sobie sama canować
          w tym czasie.

          Tobie polecam obranie podobnej drogi, może wtedy skończysz ze swoimi durnymi
          komentarzami. Nie obrażaj się za te słowa, ale po prostu masz taki styl
          wypowiedzi, który działa, jak płachta na byka.

          Powiem Ci i Annie jeszcze coś - nasze nastawienie zaczyna się w głowie.
          Przestań ciągle mówić, ba, mysleć o dziecku M jako o bachorze, zacznij mysleć,
          że to po prostu jego dziecko i faktu tego nie zmienisz. Samo takie myslenie
          nastawia nas negatywnie, niezależnie od sytuacji, którą nam życie serwuje.

          Jeżeli zaczniecie pisać bardziej po ludzku, możecie liczyć na moje rady, opnie,
          spostrzeżenia. W takim stylu wypowiedzi powodują u mnie chęć odpłacenia pieknym
          za nadobne.
          • mamba30 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:15
            mamba30 napisała:

            > jednego - bycia poinformowaną troche wcześniej, żebym mogła sobie sama coś
            zaplanować w tym czasie.
            >
      • joanna9969 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:01
        mamaba
        uwazaj bo zaraz krolik wydrukuje ci ten post i oskarzy
        o hipokryzje !! smile
      • m-m-m Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:03
        >>>>>>>>>>>Jak zauważyłam pijecie sobie z dzióbków i same się głaszczecie po
        główkach, bo
        przecież obce bachory to zło samo w sobie.


        Kto z kim?
        • mamba30 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:12
          Cocoldzia z Anną. Przypomnij sobie wcześniejszy wątek, wątki....
    • m-m-m Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:01
      No wiesz, nie jest to terapeutyczna grupa wsparcia dla macoch, choć nie
      ukrywam, że bardzo bym tego chciała, tylko anonimowe forum. W gruncie rzeczy
      nie podoba mi się zabawa cudzym kosztem, jaki ten ktoś by nie był, ale wpływu
      na to nie mam.
      • dominika303 to może tak od początku?? 27.07.07, 18:58
        Aniu- bo nie bardzo rozumiem - piszesz nie lubie pasierbów i już, i nie polubie
        i już.
        Więc czego ty od nas oczekujesz? bo doprawdy nie rozumiem .

        Co ci zrobili , dlaczego ich nie lubisz, co na to twój mąż?

        Bo jesli samo wypisanie na monitorze "nie lubię pasierbów" sprawia ci ulge to
        równie dobrze możesz sobie to napisać w wordzie i humor ci się poprawi, ale
        jeśli oczekujesz jakiejś rady to niestety ale musisz rozwinąc tą myśl.
    • natasza39 Re: zaczyna mnie to już denerwować 27.07.07, 18:57
      anna-z11 napisała:

      > Zajrzałam na to forum, bo jestem macochą, w dodatku nie znoszę mojego
      > pasierba. Nie chcę wyżywać się na dziecku, nie chcę truć mężowi, bo i tak to
      > nic nie da, ale złe emocje niestety we mnie są.

      Cały czas mówimy na tym forum, ze właśnie masz mówić nikomu innemu a właśnie MęZOWI!
      To z nim żyjesz, to jego wybrałaś na towarzysza życia, to on jest ojcem Twojego
      dziecka.
      Myślisz, że jak tu, na tym forum powiesz o swoich złych emocjach, a my Cię
      pogłaszczemy po główce, to problemy znikną?
      A nawet jak jedna czy druga czuje dokładnie to samo, to w czym ci to pomoze?
      Dziewczyny pisały Ci jak masz to załatwiać, jak pozbywać się złych emocji, jak
      dojrzeć do sytuacji, jak "pogodzić" się z tym, że nie jesteś i nigdy nie
      będziesz tą jedyną istotą, która on może wielbić.
      No chyba, że samo powyklinanie "bachorów", pożyczenie im śmierci przy aplauzie
      paru klakierek rozwiąże problem wtedy git!
      Tylko wtedy to nie są żadne problemy, tylko jakaś chęć stadnego ponarzekania.
Pełna wersja