marta_kasia
27.07.07, 22:09
Ostatnio sporo watkow poswieconych jest nielubieniu pasierbow. Kilka osob
pisalo, ze nie lubi ich, ale tak, ze oni o tym nie wiedza. Rozumiem wiec, ze
jesli potrzebuja np. wsparcia, to je otrzymuja?
Ja sama pisalam kilka razy o corce mojego M, z ktora w ostatnim czasie mial
on ( nie ja, bo ja jej nie widuje) wieksze klopoty. Teraz jednak jest mi jej
zal. Nie dostala sie na wymarzone studia, mimo, ze niezle zdala mature. Te
kierunki, ktore wybrala, przyjmowaly jednak z wyzsza punktacja. Pewnie ja to
strasznie boli, bo jesli jest choc troche podobna do ojca, to pewnie jest
ambitna:_))))
Wiem (od M), ze matka raczej jej nie wspiera; jest z gatunku tych, co to we
wszytkim widza sitwe, uklad i nieuczciwosc. Podobno jej mowi: widzisz biedne
dziecko, na nic Twoje starania... ale przeciez mozesz isc na jakies
studium...itd. Jak juz wspomnialam, mnie dziewczyny szkoda. Pogadam z M,
ktory na szczescie wrazliwy jest facet i stara sie ja pocieszac. Nie wiem
tylko - jak? Czy ktoras miala do czynienia z dzieckiem, ktore przezylo swoja
pierwsza powazna porazke? Co do takiego mlodego-doroslego trafia?