znowu pasierb

28.07.07, 18:34
Rozbrajają mnie wątki w stylu "- lubię swojego pasierba-"
Co taka macocha -od przypadku- może wiedzieć jak naprawdę wygląda życie z
takim nastolatkiem który myśli że jest pępkiem świata i jest na
tyle "dorosły" by mieć świadomość że mamusia i tatuś mi nie dali "normalnego"
domu -to teraz tatuś mi za to zapłaci,kasą-uwagą i czasem swoim.!
Wiem że bardzo dużo zależy od rodziców jak go przygotują do nowej roli,tylko
z reguły mamusie już wiedzą co zrobić by małolata podszkolić jak dać w kość -
ojcu i jego nowej rodzince.No a tatuś -przecież synkowi trzeba wynadgrodzić
wszelkie niełaski związane z "rozpadem rodziny".
I w taki sposób przychodzi Ci codzień do domu ni to dzieciak ni to dorosły
(niedługo 15 lat) i tylko patrzy czego by się czepnąć -aż włosy się jeżą co
znowu wymyśli.
A macocha nie może za wiele się wtrącać co by nie została posądzona o złe
intencje w stosunku do "chłopięcia"
i weź tu człowieku zaakceptuj i POKOCHAJ
    • nsc23 Re: znowu pasierb 28.07.07, 18:41
      Moniko,
      ale na dokladnie tej samej zasadzie mozna powiedziec - co Ty wiesz o slodkich,
      milych i dobrze wychowanych dwuletnich pasierbicach. Kazda z nas ma rozne
      doswiadczenia i sie nimi dzielimy. Ty masz ochote na swojego pasierba
      ponarzekac - gites, ja chce sie cieszyc, ze moja pasierbica jest swietna - tez
      gites. Nie wiem o co to zamieszanie?
      • monikaj1980 Re: znowu pasierb 28.07.07, 18:47
        masz absolutną rację nsc
        wczesniej pisałam że nie sztuka polubić słodką kilkuletnią dziewuszkę ,ja też
        kocham dzieci ,wszystkie,niestety z reguły te obce tylko do lat kilku bo już
        rozwydrzone nastolatki wzbudzają we mnie zupełnie inne uczucia.
        Żałuję że do macochowania "nie trafiła"mi się właśnie taka kilkuletnia
        dziewczyneczka lub nawet chłopczyk a zamiast tego mam dorastającego cwaniaczka .
        Masz rownież słuszność że możemy tu ponarzekać co też niejednokrotnie tu
        robiłam i odzywały się wtedy te -matki polki-co to wszystkie dzieci na ziemi
        kochają i czytałam jaka to ze mnie taka czy taka że pasierba nie kocham
        • nsc23 Re: znowu pasierb 28.07.07, 19:10
          Wiesz, wlasnie, ze trudno. Bo tak samo jak Twoj paierb jest corka z
          poprzedniego zwiazku. I moglabym siedziec i marudzic, ze mi zle, ze robi
          balagan, ze wydalismy na nia 300 zl w zeszly weekend, ze to ze tamto. Ale nie
          mam o to zadnych pretensji do nikogo ani sie nie zale, bo to wszystko sa
          decyzje podjete WSPOLNIE z moim partnerem. On sie mnie pyta, czy mi nie bedzie
          przeszkadzac, ze mala przyjdzie, czy wolalabym, zeby on poszedl do niej.
          Wydatki tez planujemy wspolnie i nie ma problemow na tym tle. Ilosc czasu
          poswiecona malej jest 'odrabiana' wieczorem, kiedy spedzamy pol godziny przed
          telewizorem i pijemy lampke wina.
          Roznica jest taka, ze ja sie pogodzilam z tym, ze raz na jakis czas cala uwaga
          Grubego jest poswiecona malej, a Ty w innym watku marudzisz, ze Twoj partner
          nie poswieca Ci calej uwagi, wiec moze pora sie za to zabrac i to wszystko
          uregulowac, bo wydaje mi sie, ze podstawa zdrowych relacji pasierb-macocha sa
          dobre, zdrowe i szczere uklady miedzy macocha a ojcem dziecka. Jezeli nie
          powiesz mu, o co Ci chodzi, to mozesz sobie narzekac do smierci, ale i tak nic
          to nie zmieni. Wiec oprocz tego, ze nam tu narzekasz zabierz sie za szczera
          rozmowe z facetem i tyle.
          A to, co Ty widzisz jako rozwydrzonego nastolatka inni moga widziec jako
          sympatycznego chlopaczka,chyba, ze jest to przypadek ekstremalny. Duzo zalezy
          od Twojego nastawienia, a Ty wydajesz sie miec negatywne nastawienie od samego
          poczatku.
          • monikaj1980 nsc 28.07.07, 19:21
            dziekuje za porady ,duzo masz racji w tym co piszesz.
            a z miom negatywnym nastawieniem to nie bylo tak-od samego poczatku bardzo się
            starałam aby nasze relacje były dobre,mogę Ci powiedzieć że efekty przerosły
            moje oczekiwania
            otóż -młody powiedział do mnie kiedyś że traktuje mnie jak swoją drugą matkę !
            Wiecie kiedy to się zmieniło?
            Jak zaczął od ojca wyciągać coraz większe pieniądze ,ja zauważyłam że on ma
            trochę za duże wydatki ,podczas gdy wszystkie jego potrzeby są zapewniane przez
            ojca.
            Zwróciłam M uwagę kilkakrotnie że za dużo kasy mu daje ,oczywiście zaznaczyłam
            że w pierwszej kolejności mam na uwdze dobro młodego (no bo na co on je
            wydaje?) a po drugie nie bardzo nas tak naprawdę stać na takie gratisy.
            Młody zwąchał sprawę że tatuśś kaskę by dawał -tylko ja się przyczyniłam do
            ucięcia źródełka i zaczęły się fochy.
            • dominika303 Re: nsc 28.07.07, 19:34
              no kochana, gdyby mnie mój ojciec oznajmił że obniża mi kieszonkowe, bo tak
              powiedziała macocha to być się słodziutka nei pozbierała , juz tak bym ci życie
              umiliła.

              Problem u was polega na komunikacji.
              Ty zgłaszasz problem do M, on go powinień rozpatrzyc i pogadać z młodym, a nie
              wykonywac twoje polecania- bo w ten sposób zniechęcasz pasierba do siebie i
              koło samo się napędza .
            • nsc23 Re: nsc 28.07.07, 20:58
              Moim zdaniem popelniliscie dwa bledy:
              1. Kieszonkowe powinno byc z gory ustalone i zarowno dziecko jak i rodzice
              powinni wiedziec, co to kieszonkowe obejmuje. Bez takiego ukladu wiadomo, ze
              dzieciak bedzie ciagle przylazil po kase, bo skad dzieciak ma brac kase? Ja z
              moimi rodzicami mam umowe (bo nadal bezczelnie zyje na ich konto), ze daja mi
              tyle, ze styknie mi na mieszkanie, rachunki i jedzenie. Na komorke, piwo,
              ciuchy, ksiazki etc. zarabiam sama. Oczywiscie bez pracy bylabym w stanie
              przezyc, ale byloby to raczej smutne, nudne i bardzo oszczedne zycie
              2. Skad mlody wiedzial, ze to Ty zasugerowalas ograniczenie kasy na niego?
              Jezeli Twoj M sie na to zgodzil, to powinien wziac pelna odpowiedzialnosc za a
              decyzje (bo decyzja byla przeciez jego, Ty mu mozesz tylko doradzac) i
              powiedziec, ze tak zadecydowal. Pewne rzeczy nie powinny wychodzic poza uklady
              doroslych.
              • marusia1 Kieszonkowe 28.07.07, 21:49
                powinno byc z gory ustalone i zarowno dziecko jak i rodzice powinni wiedziec, co
                to kieszonkowe obejmuje.

                My zaczęliśmy dawać Młodemu kieszonkowe raz w tygodniu. Okazało sie po jakimś
                czasie, że on już na drugi dzień od "wypłaty" odliczał dni do kolejnej
                "wypłaty". Poza tym, gdy uzbierał sobie jakąś sumę to zaczynał szastać
                pieniędzmi, stawiać się, że to są jego pieniądze i może zrobić z nimi co chce,
                pieniądze były dla niego najważniejsze (tej wartości w życiu nauczyła go
                "mamusia"). Po kolejnej awanturze i zniszczeniu rzeczy w domu - stracił
                kieszonkowe (na pokrycie strat) i powiedziałam, że kieszonkowe odzyska, gdy
                zacznie szanować pieniądze (stracił też doładowania do telefonu, gdy
                dowiedzieliśmy się, że telefon nie służy mu do komunikacji). Próbował odzyskać
                kasę w różny sposób, ale byliśmy nieugięci. Musi też przedstawić rachunek po
                zakupach. Gdy uznam za stosowne, dostaje drobne reszty. Nigdy, gdy żebrze o nie.
                Młody nadal nie ma kieszonkowego, ale niczego mu nie brakuje. Więcej - widzi, że
                wydajemy na niego dużo więcej kasy (szkolne imprezy, weekendy) i nic nie
                stracił. Znalazł też cel i oszczędza na komputer. Gdy dostanie jakieś pieniądze
                od rodziny - oddaje mi, a kwoty wpisujemy na kartkę. Zdarzyło mu się sprzedać
                książkę na koniec roku (wbrew zakazowi) - co zostało odpisane oczywiście w
                wielkiej awanturze. Jest z siebie dumny, że ma już sporą kwotę i choć nie
                wierzyliśmy, że mu się uda - nowy komputer będzie miał (z naszą pomocą). Udało
                mi się wypracować, że mamy z M. jedno zdanie i jesteśmy konsekwentni. A Młody to
                widzi i powoli przestaje z nami walczyć i stawiać warunki. Warunki i szantaż już
                na nas nie działają.
                • nsc23 Re: Kieszonkowe 28.07.07, 21:56
                  Czyli najwazniejsza jest konsekwencja.
                  Ja jestem zdania, ze jezeli rodzice daja mi kase, to jest to moja kasa i moj
                  problem, jak sie nia 'zaopiekowac' i kupuje sobie za nia, co mi sie podoba. Ale
                  jak mi nie styknie do 1. przez glupoty, to nie ma zmiluj. Jezeli jest to przez
                  wypadki typu usuwanie osemki (niedawno), lub inne 'emergencies' to zawsze mam
                  pod reka ich karte kredytowa smile
    • m-jak-magi Re: znowu pasierb 28.07.07, 18:59
      robisz sie nudna z tym swoim jojczeniem. kilka razy kilka osob pisalo ci na
      roznych forach ze nie problem w pasierbie ale twoim partnerze ktory cie nie
      szanuje i ma w glebokim powazaniu dyskomfort zwiazany z wizytami pasierba.
      dlaczego nie zalozysz takiego watku. facet mnie nie szanuje co mam zrobic. moze
      byloby ci latwiej gdybys poprawila uklady ze swoim parnerem i od niego
      wyegzekwowala warunki na jakich chlopak bedzie bywal w waszym domu. skoro chlop
      cie nie szanuje nie oczekuj ze bedzie cie szanowal obcy chlopak ( celowo
      napisalam obcy mimo ze nigdy nie uzywam tego okreslenia w stosunku do pasierbow
      ale twoj stosunek do niego jak i jego do ciebie sugeruje ze jestescie sobie
      obcy )
      • monikaj1980 do m-jakmagi 28.07.07, 19:05
        po i

        1 -> wyegzekwowala warunki na jakich chlopak bedzie bywal w waszym domu. -takie
        egzekwowanie warunków kończy się tym że chłop się obraża że jego syn nie może
        przychodzić kiedy chce i robić co chce -chcialam zauwazyc ze jest tak nie tylko
        w moim przypadku bo czytalam juz wczesniej takie spostrzezenia dziewczyn.
        a po 2 - może Ty mi poradź co zrobić z tym facetem który mnie "nie szanuje"
        Swoją drogą wcale tak nie sądzę ,on poprostu nie umie inaczej postępować z tym
        chłopakiem
        • dominika303 Re: do m-jakmagi 28.07.07, 19:19
          jak widac nie tylko z młodym twój M dziwnie postepuje, ale i z tobą.
          Kwestią ojciec -syn się nie zajmuj, tylko zbuduj poprawne relacje z M, a
          wszystko się jakoś ułoży z czasem.
          Nie od razu Kraków zbudowano.
          • monikaj1980 ok 28.07.07, 19:26
            dziewczyny dużo racji macie,nie ukrywam że pasierba mało lubię ale zapewne jest
            to "praca"mojego M .
            nie raz dostałam od was cenne i mądre rady -proszę znowu-podpowiedzcie jak do
            niego dotrzeć? Do M skoro ja tylko zaczynam mówić o młodym że powinniśmy
            zmienić sytuacje -on zaraz się zajeża że jego syn jest pokrzywdzony i on mu
            musi rekompensować,
            ????
            • dominika303 Re: ok 28.07.07, 19:28
              zmienić sytuacje -on zaraz się zajeża że jego syn jest pokrzywdzony i on mu
              > musi rekompensować,
              On jesli musi to neich rekompensuje, ty nie musisz ! - proste.

        • m-jak-magi Re: do m-jakmagi 28.07.07, 19:56
          monika skupiasz swoja energie nie tam gdzie trzeba. problem jest z twoim
          partnerem. to on uswiadamia synowi ze jako ten "porzucony" ma prawo oczekiwac
          pelnej dyspozycyjnosci i nieograniczonego strumienia kasy.
          piszesz pasierb a powinnas pisac maz.

          wydaje mi sie ze poruszalas w swoich postach nie tylko problemy zwiazne z
          pasierbem ale rowniez poruszalas temat dziwnych wizyt meza u sasiadki kiedy to
          sama potrzebowalas jego pomocy przy waszym wspolnym dziecku.
          na tej podstawie wnioskuje ze twoj partner nie okazuje ci naleznego szacunku.

          pamietam ze chodzicie na terapie - pomaga ?? nie wiem czy problem pasierba byl
          poruiszany podczas terapii bo byc moze terapeucie latwiej byloby uswiadomic
          twojego meza ze jego stosunek do syna w konsekwencji przyniesie mu same
          klopoty. jego postepowanie uczy chlopaka postawy roszczeniowej i on od
          wszytskich bedzie oczekiwal pelnej dyspozycyjnosci i ktos mu kiedys za to
          dupsko skopie......
          • shimmia Aby było dobrze... 28.07.07, 20:56
            Spełnione musi byc kilka warunków:
            1) Dobra wola Exi
            2) Dobra wola Nexi
            3) K.O.M.U.N.I.K.A.C.J.A między Nexia-Małż-Dziecko-Nexia-Małż

            Kolejność dowolna, w zależności od przypadku.
            Jesli któregoś z elementów zabraknie...jest problem...
            • kicia031 Re: Aby było dobrze... 28.07.07, 21:35
              Spełnione musi byc kilka warunków:
              > 1) Dobra wola Exi

              A u nas Exia ma cale poklady zlej woli i jakos to w niczym nam nie przeszkadza.
              Natomiast decydujaca role odgrywa tu stanowisko ojca i nie dam sie przekonac, ze
              jest inaczej.

              Inna sprawa, ze niektora dzieci naprawde trudno lubic, czesto nawet jest tak, ze
              rodzice je kocghaja, ale nie lubia...
          • monikaj1980 Re: do m-jakmagi 29.07.07, 19:02
            magi ...znów masz rację smile
            terapeutka od raz się tropnęła o co chodzi z młodym i zaczęła- po kilkunastu
            minutach słuchania nas - mówić rzeczy jakby żyła z nami na codzień.
            Niewiem jak tak w mig można rozszyfrować o co chodzi.
            Tylko efekt był taki że moj M stwierdził że on wie jak ma postępować z własnym
            synem i żadna obca baba mu nie będzie mówiła bo sama w takiej sytuacji nie
            była....
            i tyle z naszych wizyt u terapeuty ....
            • chalsia Re: do m-jakmagi 29.07.07, 19:09
              > Niewiem jak tak w mig można rozszyfrować o co chodzi.

              to jest akurat dość oczywiste - tak samo jak było dla większości osób, które
              pisały Ci, że problem leży w Twoim mężu. A jak widać po jego podejściu do tego
              co powiedział psycholog - niestety marnie to widzę.
              • monikaj1980 Re: do m-jakmagi 29.07.07, 19:18
                czyli co?
                jest "nieuleczalny"? i jedyny skuteczny sposob to pozbyć się go w diabły?
                Sama juz tak chcialam zrobic bo tak sobie myslalam że nie damy rady żyć w
                takich układach.
                Może gdybym się mniej angażowała w to co on robi z tym chłopakiem?
                moze gdybym machnęła ręką i powiedziała-róbta co chceta?
                Próbowałam
                ale ja tak nie potrafię ,mam niestety -stety taki charakter że muszę wiedzieć
                co się wokół mnie dzieje i co jest grane ,nie potrafię przymykać oczu na sprawy
                które mi sie nie podobają.
                sama juz niewiem jak postąpić?
                pocieszam się tym że on ma 15 lat i moze niedługo sie w miarę usamodzielni?
                Lecz dla mnie i rok to za długo co tam rok - mnie i kilka tygodni za długo
                życia w takich warunkach.
                • chalsia Re: do m-jakmagi 29.07.07, 19:25
                  > pocieszam się tym że on ma 15 lat i moze niedługo sie w miarę usamodzielni?

                  no również niestety marnie to wodzę - przy takim podejściu i zachowaniu ojca
                  chłopak nie ma jakiegokolwiek bodźca by się usamodzielnić. Znam i taki
                  przypadek, gdy facet kole 30-tki cały czas wisi na ojcu, który nadal działa "na
                  gwizdek" syna.

                  > Próbowałam
                  > ale ja tak nie potrafię ,mam niestety -stety taki charakter że muszę wiedzieć
                  > co się wokół mnie dzieje i co jest grane ,nie potrafię przymykać oczu na
                  sprawy
                  >
                  > które mi sie nie podobają.

                  no to masz duuuży problem i współczuję.
                  Gdyby to były TYLKO kłopoty związane z postępowaniem ojca wobec syna, ale z
                  innych Twoich wątków wynika, że masz wiele różnych problemów z różnymi
                  zachowaniami męża.
                  Moja rada - jak on nie chce chodzić na terapię - chodź nadal sama. Pomoże Ci to
                  utalić Twoje własne nieprzekraczalne bariery i pomóc podjąć decyzję "co dalej".
            • m-jak-magi Re: do m-jakmagi 30.07.07, 11:23
              monika nie pozostaje ci nic innego jak pracowac nad soba i korzystac z terapii
              indywidualnej.
              to byc moze pokaze ci ciebie w ukladzie w jakim sie znalazlas i byc moze
              pozwoli ci egzekwowac swoje racje.

              dla mnie probleme No 1 w twoim zwiazku jest brak szacunku jaki okazuje ci twoj
              partner.
              mozliwosci wyjscia z impasu jest kilka:
              - w wyniku terapii zmienisz swoja postawe i zaczniesz miec wplyw na decyzje
              swojego partnera
              - pogodzisz sie z faktem ze jest jak jest i lepiej nie bedzie
              - wycofasz sie ze zwiazku gdy dostrzezesz brak mozliwosci poprawy swojej
              sytuacji.

              oczywiscie opcja 1sza jest najlepsza czego ci zycze.
    • marusia1 Re: znowu pasierb 28.07.07, 22:00
      monikaj1980 napisała:

      > jak naprawdę wygląda życie z
      > takim nastolatkiem który myśli że jest pępkiem świata i jest na
      > tyle "dorosły" by mieć świadomość że mamusia i tatuś mi nie dali "normalnego"
      > domu -to teraz tatuś mi za to zapłaci,kasą-uwagą i czasem swoim.!
      >
      Ja Młodemu powiedziałam, że nie jest pępkiem świata i nie ma powodu do
      narzekania (a dziadkom zabroniłam użalania się nad nim), bo to, że rodzice
      rozwiedli się nie jest tragedią. Po prostu tak bywa (ma w klasie dzieci z
      rozbitych rodzin, patologicznych - włącznie z tatusiem w więzieniu, itd.), a on
      ma teraz po prostu większą rodzinę, dwa domy. Ma przy sobie tatę, mnie,
      dziadków, widuje się z matką, z siostrą, powiększyła mu się rodzina, grono
      znajomych. A "normalność" w domu tworzymy my sami. I jak sobie ułożymy, tak nam
      będzie, a najważniejsze w życiu są uczucia, szacunek i tego staram się go
      nauczyć. I tłumaczę mu, żeby nie spotykał się z mamą tylko dlatego, żeby
      wyciągnąć od niej kasę (powiedział, że będzie jeździł dopóki nie odbierze
      pieniędzy, które ona wzięła z podziału majątku). Powinien spotykać się dlatego,
      że po prostu chce spędzić z nią czas.
    • natasza39 Sama napisałaś juz na czym problem polega. 29.07.07, 00:22
      Ano na tym, że Twój partner Cię nie szanuje i w głębokim poważaniu Twoje zdanie.
      Ty oczywiście nadal możesz sobie pisać nawet codziennie, wątek o tym jak bardzo
      nienawidzisz swojego pasierba i nawet może kilka "kryształowych macoch" (sens
      kryształu jest tutaj dosłowny i odwołuje sie do wazonów), ale to i tak nie
      zmieni faktu, ze facet Cie nie szanuje.
      I nawet jak ten pasierb, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemieni
      się w dziecię cudowne cud-miód po prostu, to Twój partner nadal nie będzie Cię
      szanował.
      Ty się wkurzasz na objawy łuszczycy zamiast leczyć jej przyczyny.
Pełna wersja