zakaz eksiary

28.07.07, 22:24
Moja przyjaciółka jest z NM, który oczywiście ma ex i dziecko. Wszystko było
OK, dopóki Dziecko nie powiedziało mamusi, że poznało fajną ciocię, a po
krótkim czasie exiara zobaczyła tę ciocię. Zaczęło się ograniczanie kontaktów
i exiara zakazała NM. mojej przyjaciółki, aby jej córka spotykała się z
narzeczoną. Przyjaciółka usunęła się w cień (NM. uważa, że później to się
zmieni) i spędza weekendy samotnie (jest ciężarna), podczas, gdy jej NM.
wyjeżdża z córką. Uważam, że problem nie tkwi w tym, że nie jest ona żoną,
tylko w samej niej, że istnieje. Czy exiara ma prawo do takich zakazów? Albo
NM. dostosuje się do niej i nadal będzie spędzał weekendy tylko z córką, albo
nie dostosuje się i exiara ograniczy mu kontakty z córką. Wiem, że jest jej
przykro, tak samo jak mnie, gdy mój M. (z Młodym) jedzie do exiary, żeby
spotkać się z córką (też nie może jej zabrać do nas). Jakie jest najlepsze
wyjście? Jak się zachować, żeby nie urazić NM. (M.), a jednocześnie nie
dołować się, siedząc samotnie w domu. Nie można przecież dostosować swojego
życia do widzi mi sie exiary.
    • nsc23 Re: zakaz eksiary 28.07.07, 22:34
      Marusia, matka mojej pasiercy tez miala taka jazde. Moja pierwsza reakcja byla
      wscieklosc (glownie przez to, ze masz poczucie kompletnej bezsilnosci), W (NM)
      powiedzial, zeby nie reagowac, przeczekac i bedzie spokoj. I jest smile
    • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 00:16
      To jest normalny terroryzm i w taki właśnie sposób należy go zwalczać.
      Jest pewna grupa kobiet, która chce "dosrać" swoim ex za tzw. "zmarnowane życie".
      Jednym ze sposobów dosrania jest ograniczanie kontaktów z dzieckiem.
      Oczywiście głupiej babie można mówić, że i tak na tym cierpi dziecko, dla
      głupiej baby najważniejszym celem jest dosranie exowi i nieważne, że na tym
      ucierpi jej własne dziecko najbardziej.
      Dla fanatyka terrorysty, tez nie jest ważne, ze jak wysadzi się samobójczo w
      pizdu, to zginą przy okazji nie tylko jego wrogowie, ale i współwyznawcy.
      Jak walczy się z głupimi terrorystami?
      Tak samo jak z głupią babą-exią. Z nimi się nie negocjuje i nie płaci się
      żadnych okupów!
      Twoja przyjaciółka nie powinna się na to zgadzać, a tym bardziej jej NM.
      Mogę się założyć o każda sumę pieniędzy, że w przypadku tej baby, jak tylko
      urodzi się jej ex i Twojej przyjaciółce dziecko, to wniesie o podwyższenie
      alimentów. W przypadku niezrealizowania żądań będzie grozić ograniczeniem kontaktów.
      Dali terroryście przewagę i to był ich błąd.
      Trzeba koniecznie go teraz naprawić, bo baba nie spocznie.
      Jeden "meczet" jej nie wystarczy. Zażąda paru!

      • marusia1 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 12:46
        Dali terroryście przewagę i to był ich błąd.
        > Trzeba koniecznie go teraz naprawić, bo baba nie spocznie.
        > Jeden "meczet" jej nie wystarczy. Zażąda paru!

        Masz Natasza rację. Powiedziałam przyjaciółce, że musi wywalczyć swoją pozycję,
        miejsce w stadzie - już teraz, a nie jak się dziecko urodzi. Exiara sama
        odeszła, a teraz, gdy pojawiła się nowa kobieta w życiu jej ex - męża, zaczyna
        wydziwiać. A jeśli NM. mojej przyjaciółki zdecydował się na bycie z nią i w
        wyniku tego, powiększy się rodzina - należy o nią dbać. Mało jest idealnych
        rodzin rekonstruowanych, ale uważam, że wiele zależy od mądrości exiar, bo to
        ich rolą powinno być wytłumaczenie dziecku nowej sytuacji. Przecież Mała będzie
        miała rodzeństwo...
        U mnie niestety jest gorzej, bo jak pisałam córka mojego M. jest niepełnosprawna
        (uważam, że eksiara zbyt mało robi, by poprawić jej stan zdrowia) i eksiara na
        tym jedzie - w sądzie, na Policji, itp. Dobrze, że przy bliższym poznaniu jej i
        sytuacji niektórzy biorą pod uwagę stan rzeczy, a nie to co ona mówi. Fakt,
        faktem ja w tym przypadku jestem bezkontaktową macochą i przypuszczam, że tam
        zostanie. Jak rozmawiałyśmy - oby tak było! Wystarczy mi już jeden pasierb na
        24h. Tylko mojego M. mi szkoda, bo bardzo przeżywa spotkania / brak spotkań z
        córką (te 2h za zamkniętymi drzwiami. Brrrrrrrrrr!)
        • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 13:09
          > wyniku tego, powiększy się rodzina - należy o nią dbać. Mało jest idealnych
          > rodzin rekonstruowanych, ale uważam, że wiele zależy od mądrości exiar, bo to
          > ich rolą powinno być wytłumaczenie dziecku nowej sytuacji. Przecież Mała
          będzie
          > miała rodzeństwo...

          hola hola, na "exiarze" (o jakież to naładowane negatywnym nastawieniem słowo)
          NIE spoczywa obowiązek, ani nie jest to jej rola, by wytłumaczyć dziecku
          kwestię rodzeństwa przyrodniego.
          Do tego zobowiązany jest li tylko ojciec obojga dzieci.
          Exi rolą jest przyjąć w tym temacie stanowisko nie gorsze niż "życzliwa
          obojętność", którą to macochy w stosunky do pasierbów - OBCYCH SOBIE dzieci -
          zalecają.
          Niestety bywa też i tak, że to własnie exia musi tłumaczyć dziecku fakt
          powiększenia się rodziny ojca, bowiem ten się z tego obowiązku nie raczy
          wywiązać.
          • marusia1 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 13:59
            chalsia napisała:
            > hola hola, na "exiarze" (o jakież to naładowane negatywnym nastawieniem słowo)
            > NIE spoczywa obowiązek, ani nie jest to jej rola, by wytłumaczyć dziecku
            > kwestię rodzeństwa przyrodniego.
            > Do tego zobowiązany jest li tylko ojciec obojga dzieci.
            > Exi rolą jest przyjąć w tym temacie stanowisko nie gorsze niż "życzliwa
            > obojętność", którą to macochy w stosunky do pasierbów - OBCYCH SOBIE dzieci -
            > zalecają.
            > Niestety bywa też i tak, że to własnie exia musi tłumaczyć dziecku fakt
            > powiększenia się rodziny ojca, bowiem ten się z tego obowiązku nie raczy
            > wywiązać.

            Gdyby exia była "życzliwie obojętna", wszystko by było o wiele łatwiejsze, co
            więcej - nie było by komplikacji. Zarówno u mnie jak i u mojej przyjaciółki (cóż
            za zbieg okoliczności!) to exiary chciały rozwodu, bo małżeństwa stały się nudne
            i za mało rentowne (w ich mniemaniu). W moim przypadku exiarze nie podobało się,
            że się pojawiłam (bo przecież miała zniszczyć swojego ex), mój M. jest
            szczęśliwy, jestem dobra dla jej syna, że o niego dbam (lepiej od niej), że
            chłopaki przepadają za mną. Ja i mój M. rozmawialiśmy z Młodym o nowej sytuacji.
            Chociaż to on chciał naszego ślubu, chciał mówić do mnie mamo, zaczęły się
            problemy. Okazało się, że się exiara robi dziecku wodę z mózgu tekstami np. ta
            pani - qrwa nie kocha cię, bo nie można kochać obcych dzieci, będzie miała swoje
            to je sobie będzie kochała, nie chcą cię, przeszkadzasz im. Młody mimo to nie
            chce wrócić do matki, jest mu lepiej z nami, bo tu ma uczucia, ciepło, czuje się
            bezpiecznie, ale po każdym kontakcie z matką, rozmowie telefonicznej - mamy
            problem. Walczymy z jego negatywnymi emocjami. A gdy ona naobiecuje mu złote
            góry i na tym kończy, ja tłumaczę pasierbowi, że to nic nie znaczy, że przecież
            mama go kocha. I wiesz co? Już mam tego dość, bo odbijało mi się to czkawką.
            Młody wygarnął ojcu, że jest zły, bo nie widział się w święta z córką (przez
            2h!), ale zapomniał, że miał spędzić z matką całe ferie świąteczne, a ona po
            niego nie przyjechała, bo miała kaszel. Gdyby exiara okazała "życzliwą
            obojętność" nam żyłoby się łatwiej, a Młody miałby zdrowszą psychikę i byłby
            stabilny emocjonalnie.
          • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 19:12
            chalsia napisała:

            > > wyniku tego, powiększy się rodzina - należy o nią dbać. Mało jest idealny
            > ch
            > > rodzin rekonstruowanych, ale uważam, że wiele zależy od mądrości exiar, b
            > o to
            > > ich rolą powinno być wytłumaczenie dziecku nowej sytuacji. Przecież Mała
            > będzie
            > > miała rodzeństwo...
            >
            > hola hola, na "exiarze" (o jakież to naładowane negatywnym nastawieniem słowo)
            > NIE spoczywa obowiązek, ani nie jest to jej rola, by wytłumaczyć dziecku
            > kwestię rodzeństwa przyrodniego.
            > Do tego zobowiązany jest li tylko ojciec obojga dzieci.
            > Exi rolą jest przyjąć w tym temacie stanowisko nie gorsze niż "życzliwa
            > obojętność", którą to macochy w stosunky do pasierbów - OBCYCH SOBIE dzieci -
            > zalecają.
            > Niestety bywa też i tak, że to własnie exia musi tłumaczyć dziecku fakt
            > powiększenia się rodziny ojca, bowiem ten się z tego obowiązku nie raczy
            > wywiązać.
            Nie, no Chalsia, co Ty gadasz.
            Przeciez jesli dzieci mieszkaja z matką, to z nia sa bardziej zwiazane (co
            zreszta moze sie objawiać tez nieustajacymi pretensjami na przykład) i dobrze,
            zeby matka jasno sie wypowiadała w sprawach dla nich najwyzszej wagi - więc i
            pojawienia sie przyrodniego rodzeństwa.
            Jesli matka je zaakceptuje i jasno da temu wyraz, dzieciom bedzie nieskończenie
            łatwiej.
            Mój ex tez nie był w stanie otwarcie poinformowac corki i mnie, ze dziecko w
            drodze, mloda po prostu zauwazyła, ze nowa przyjaciołka taty ma wielki brzuch -
            i co? Jak mi o tym opowiedziała, mialam się nabzdyczyc i powiedziec "pogadaj z
            tatusiem, niech ci wytłumaczy". Powiedziałam: to super, bedziesz miała rodzeństwo.
            Exowi potem zmylam glowę, zreszta w obecnosci corki, ze o tak ważnych sprawach
            nie informuje nas na czas, szczerze i bez niepotrzebnych cyrków, ale wszystko
            sie skończyło wspolnym pokladaniem sie ze smiechu, jak od jakiego czasu
            właściwie wszystkie nasze klotnie. jemu odwagi cywilnej zdecydowanie brakuje,
            jak zreszta wielu panom, troche dlatego sie rozwiedlismy, ale teraz juz więcej
            nie poradzę - drugi raz sie z nim nie rozwiodę, a unieważniać nie mamy czego. No
            to musze zaakceptować i jakos z tym zyć.
            • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 19:18
              > Nie, no Chalsia, co Ty gadasz.
              > Przeciez jesli dzieci mieszkaja z matką, to z nia sa bardziej zwiazane (co
              > zreszta moze sie objawiać tez nieustajacymi pretensjami na przykład) i dobrze,
              > zeby matka jasno sie wypowiadała w sprawach dla nich najwyzszej wagi - więc i
              > pojawienia sie przyrodniego rodzeństwa.
              > Jesli matka je zaakceptuje i jasno da temu wyraz, dzieciom bedzie
              nieskończenie
              > łatwiej.

              napisałam, że eksi postawa powinna być NIE GORSZA niż "życzliwa obojętność".
              Akceptacja wchodzi w ramy "życzliwej obojętności". Mi nie chodzi o nabranioe
              wody w usta.
            • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 19:20
              > Mój ex tez nie był w stanie otwarcie poinformowac corki i mnie, ze dziecko w
              > drodze, mloda po prostu zauwazyła, ze nowa przyjaciołka taty ma wielki
              brzuch -
              > i co? Jak mi o tym opowiedziała, mialam się nabzdyczyc i powiedziec "pogadaj z
              > tatusiem, niech ci wytłumaczy". Powiedziałam: to super, bedziesz miała
              rodzeńst
              > wo.

              no i to jest ten drugi przypadek, o którym pisałam - gdy eks da doopy.
              Ja swoje musiałam przygotować na narodziny rodzeństwa, bo inaczej dziecko
              dowiedziałoby się dopiero w trakcie wizyty w domu ojca widząc noworodka tuż po
              powrocie ze szpitala.
              • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 19:42
                smile))))))

                No i własnie - z odwaga cywilna to u nich kiepsko, niestety.
                U nas własciwie ciagle są takie historie, dziecko sie czegoś domyśla, ex jej nie
                mówi, wszystko spada na mnie. Ale potem po prostu pytam wprost, przy corce, i
                uwazam, ze to jest najlepsze rozwiazanie.
            • tricolour To chcecie powiedzieć... 30.07.07, 09:29
              ... że ex ma informować, że ma z kimś dziecko?

              A po co informowac byłe żony o czymkolwiek? Co obcą kobietę obchodzi z kim mam
              dziecko?
              Wcale nie uważam, żeby przyrodznie rodzeństwo było sprawą "najwyższej wagi" -
              widzę w tym chęć "wiedzenia" zbyt wiele co to u tego exa się dzieje...
              • nangaparbat3 Re: To chcecie powiedzieć... 30.07.07, 22:32
                tricolour napisał:

                > ... że ex ma informować, że ma z kimś dziecko?
                >
                > A po co informowac byłe żony o czymkolwiek? Co obcą kobietę obchodzi z kim mam
                > dziecko?
                > Wcale nie uważam, żeby przyrodznie rodzeństwo było sprawą "najwyższej wagi" -
                > widzę w tym chęć "wiedzenia" zbyt wiele co to u tego exa się dzieje...

                Owszem, Tri, JA uwazam, ze to są sprawy, o ktorych i dziecko, i ex-żona (maż)
                powinni byc informowani. Chocby po to, by wiedziec, że dziecko odziedziczy tylko
                część tego, co mogłoby dziedziczyć do tej pory - jesli innych powodów nie
                dostrzegasz.
                po drugie - nazywanie kobiety, z ktorą masz wspolne dziecko, "obcą kobietą" jest
                dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Chyba ze to sie odbyło drogą sztucznego
                zapłodnienia, przy zachowaniu pełnej anonimowosci.
                • chalsia Re: To chcecie powiedzieć... 31.07.07, 12:20
                  > po drugie - nazywanie kobiety, z ktorą masz wspolne dziecko, "obcą kobietą"
                  jes
                  > t
                  > dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Chyba ze to sie odbyło drogą sztucznego
                  > zapłodnienia, przy zachowaniu pełnej anonimowosci.

                  to proste - KIEDYŚ nie była obca - była najbliższa, ale TERAZ jest już obca,
                  zwłaszcza, jeśli minęło kilka lat.
                  Miłe wspomnienia są z przeszłości, a teraz łaczy (przynajmniej powinien)
                  wspólny cel - dobre wychowanie dziecka. To trochę tak ja w pracy - współpracuje
                  się nad wspólnym celem z obcymi ludźmi, z którymi wcale nie muszą nas wiązać
                  jakiekolwiek wspomnienia.
                  Mój eks to dla mnie również już obcy człowiek (zwłaszcza jak mogłam go "lepiej"
                  poznać po rozstaniu).
                  • nangaparbat3 e tam 31.07.07, 16:13
                    Tak by było, gdyby miedzy "bliski" a "obcy" nie istniały zadne inne mozliwości.
                    A istnieja przecież, cale mnówstwo.
                    • chalsia Re: e tam 31.07.07, 23:08
                      no fakt - nie jest obcy w sensie "nieznany"
                      smile
    • braktalentu Re: zakaz eksiary 29.07.07, 07:33
      Są ludzie, z którymi nie da się negocjować. Należą do nich Ci, którzy usiłują
      swoje racje przeforsować nieeleganckimi metodami. Wszelkie ustalenia z takimi
      osobnikami należy mieć potwierdzone wyrokiem sądu. Oczywiście, że
      mimo "papierka" była żona nadal może utrudniać, czy wręcz uniemożliwiać
      spotkania ojca z dzieckiem, ale z "papierkiem" walczy się o wiele
      skuteczniej. "Walczy" to właściwe słowo, bo w takiej sytuacji o kontakt z
      własnym dzieckiem się walczy, wszelkimi dozwolonymi prawem metodami (w tym
      pomoc ze strony policji, zbieranie dowodów na utrudnianie kontaktów i inne
      paskudztwa).
      Matka może sobie nieżyczyć spotkań dziecka z przyjaciółką byłego męża, ale
      respektowanie tego nieżyczenia sobie to dobra wola ojca dziecka.
      Najłatwiej ustalić terminy spotkań sądownie i trzymać się ich bardzo
      skrupulatnie.

      Oczywiście, że dużo lepiej próbować się dogadać i często czytając podobne
      posty zastanawiam się ile w "utrudnianiu i nieżyczeniu sobie" przez byłą żonę
      jest zwykłego wygodnictwa tatusia, który publicznie rozpacza nad sytuacją, ale
      na tym jego aktywność w sprawie się kończy ("no przecież nie będę jechał po
      dziecko z policją", "z czasem jakoś się ułoży"), niemniej jednak istnieją
      instrumenty prawne ułatwiające uzyskanie porozumienia z nawet bardzo oporną na
      wiedzę jednostką.
    • marusia1 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 14:07
      burza4 napisała:
      może zamiast skupiać się na ty, żeby "pokazać eksiarze kto tu
      > rządzi" - skupić się na pozytywnych aspektach tej sytuacji? że ma się trochę
      > świętego spokoju zamiast bałaganu w domu itp. Osobiście wolałabym to, niż
      > dodatkowe obowiązki. Dorosła osoba potrafi sobie fajnie zorganizować czas przez
      >
      > parę godzin (jak się domyślam, ojciec spotyka się na mieście, a nie wyjeżdża
      do hotelu). Nie przesadzajmy.
      >
      > nie można mieć ciastka i go zjeść.

      Zgadzam się, że rodzice potrzebują trochę czasu tylko dla swoich dzieci, ale nie
      może być rutyną, że z powodu zakazu exiary, macocha siedzi w domu w weekendy
      sama, bądź ze swoimi dziećmi, a jej M. wyjeżdża do exiary, czy gdzieś z
      dzieckiem z poprzedniego związku. To my - partnerzy decydujemy o tym czy
      spędzamy ten czas wspólnie (wszyscy razem), czy każdy ma jakieś inne zaplanowane
      zajęcie. Ale nie może to zależeć od widzi mi się eksiary.
      A co powiesz na warunek - dam ci dziecko na urlop, pod warunkiem, że ja pojadę z
      tobą. A co ma w tym czasie robić macocha? Zająć się sobą?

    • coccolona Re: zakaz eksiary 29.07.07, 16:42
      Czasem jest tak, jak pisze natasza, ze eksiara chce sie zemscic na bylym mezu i
      pozbawia go kontaktu z dzieckiem. Jezeli jednak problemy zaczynaja sie pojawiac
      w momencie, gdy facet wiaze sie z inna kobieta, to eksiara moze byc po prostu
      zazdrosna o dobre stosunki wlasnego dziecka z macocha. Tym bardziej, gdy macocha
      wykazuje zainteresowanie pasierbem, lubi go, ma z nim dobre stosunki i dziecko
      opowiada potem matce, jaka to macoszka jest fajna.

      U mnie tego problemu nie ma, bo ja za pasierbami nie przepadam, wiec zazdrosna
      nie powinna byc moja eksia smile
      • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 20:14
        coccolona napisała:

        > Czasem jest tak, jak pisze natasza, ze eksiara chce sie zemscic na bylym mezu i
        > pozbawia go kontaktu z dzieckiem

        A wasza ex w ramach "zemsty", to akurat powinna na jak najczęstszy kontakt ojca
        z dziećmi zezwalac.
        Przy takim nastawieniu, jak twoje do dzieci, to akurat najgorsze co mogłaby
        wymysleć.


        > U mnie tego problemu nie ma, bo ja za pasierbami nie przepadam, wiec zazdrosna
        > nie powinna byc moja eksia smile

        Jak ma jakieś "ale" do swojego ex, a twojego aktualnego, to na pewno nie jest
        zazdrosna, a jedynie usatysfakcjonowana.
        Często z deszczu pod rynnę wpada się i jej exowi akurat sie to przytrafiło.
        • coccolona Re: zakaz eksiary 30.07.07, 09:21
          Znowu wydaje ci sie, ze wszystko wiesz lepiej smileAkurat tak sie sklada, ze eksia
          ma poprawne stosunki z moim misiem. Nigdy nie sprawia problemow. Raz tylko
          podpadla z puszczaniem sygnalow, bo chciala na telefonie zaoszczedzic.
      • kasztanka5 Re: zakaz eksiary 30.07.07, 16:03
        coccolona napisała:

        > U mnie tego problemu nie ma, bo ja za pasierbami nie przepadam, wiec zazdrosna
        > nie powinna byc moja eksia smile

        I raczej nie jest.
        Czego nie mozna powiedziec czasami o misiach, prawda?... smile)
      • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 30.07.07, 22:36
        coccolona napisała:

        > U mnie tego problemu nie ma, bo ja za pasierbami nie przepadam, wiec zazdrosna
        > nie powinna byc moja eksia smile
        jak powiadają, nie ma tego zlego....
    • marta_kasia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 18:29
      To naprawde roznie wyglada. Co powiesz na taka sytuacje: ojciec od lat wyjezdza
      z dzieckiem na narty zima. Jezdzi sam, bez Next, bo Ex nie da IM dziecka.
      Ktoregos roku, juz po wykupieniu i zaplanowaniu wyjazdu, Next dowiaduje sie,
      ze jest w zagrozonej ciazy. I lezy w szpitalu. Co ma zrobic facet? Jechac i ja
      zostawic, czy nie jechac z dzieckiem? Dziecko od matki slyszy, ze oto ojciec
      bedzie mial nowe dziecjko i w zwiazku z tym to stare juz sie dla niego nie
      liczy i z tego powodu nie jedzie na ferie.
      Sprobuj sie postawic w sytuacji tego faceta. O dziecku juz nie wspomne.
    • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 19:14
      burza4 napisała:

      może zamiast skupiać się na ty, żeby "pokazać eksiarze kto tu
      > rządzi" - skupić się na pozytywnych aspektach tej sytuacji? że ma się trochę
      > świętego spokoju zamiast bałaganu w domu itp. Osobiście wolałabym to, niż
      > dodatkowe obowiązki. Dorosła osoba potrafi sobie fajnie zorganizować czas przez
      >
      > parę godzin (jak się domyślam, ojciec spotyka się na mieście, a nie wyjeżdża do
      >
      > hotelu). Nie przesadzajmy.
      >
      > nie można mieć ciastka i go zjeść.

      No i własnie cos takiego sobie pomyslałam. Że mnie by uszczęśliwiało parę godzin
      wolnego w weekend.
      • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 20:03
        nangaparbat3 napisała:
        > No i własnie cos takiego sobie pomyslałam. Że mnie by uszczęśliwiało parę godzin
        > wolnego w weekend.

        Ja osobiście tez nie miałabym nic naprzeciwko, ale co innego ustalic sobie i
        wygospodarować takie godziny tylko dla siebie, a co innego dostać je w
        przymusowym "prezencie" od jakiejś ex, której się nie widzi to czy tamto i która
        się nie zgadza na to czy tamto.
        Ex ma prawo się nie zgadzać na to aby ojciec spotykał się z dzieckiem przy
        swoich znajomych i przyjaciołach tylko wtedy, jeśli ci dorośli demoralizowaliby
        dziecko, robili mu krzywdę itp. itd.
        Ciekawe co jedna z druga powiedziałaby, gdyby ex maż nie życzył sobie aby jakiś
        chłop obcy zamieszkał pod jednym dachem z jego dzieckiem?
        I w związku z "protestem" np. przestał płacić alimenty, dopóki gościu nie
        wyprowadzi się od mamusi.
        Już słyszę jakby wrzeszczała!
        Ja bardzo dziękuje osobiście za takie "prezenty" exiar.
        Wolny czas organizujmy sobie sami jak chcemy, a nie tak jak ktos sobie uroił.
        • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 20:18
          Natasz,
          masz racje - ale jest tez tak, ze jak wybucha otwarta wojna miedzy exami, to
          dzieci bywaja starte na proch. I w tym kontekscie wyklocanie się, czyja to wina,
          jak byc powinno etc. ma zupełnie inny sens.
          Moze zreszta - nikt jakos tego nie wziąl pod uwage - ex ma powody, by nie zyczyc
          sobie kontaktow z ta pania.
          Zanim nastala aktualna moja next byla jakaś inna dama, o ktorej córka
          dowiedziała się w szkole od kolezanki wbardzo nieprzyjemny sposob - ta pani i
          matka kolezanki były zaprzyjaźnione. Jesli sa do siebie podobne i pani zostałaby
          z exem, bylabym naprawde w sporym kłopocie. Szczęśliwie ex wybrał kogo innego.
          • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 20:34
            nangaparbat3 napisała:

            > Natasz,
            > masz racje - ale jest tez tak, ze jak wybucha otwarta wojna miedzy exami, to
            > dzieci bywaja starte na proch. I w tym kontekscie wyklocanie się, czyja to wina
            > ,
            > jak byc powinno etc. ma zupełnie inny sens.

            Nanga, ja osobiście, nie wykłócałabym się za diabły z nasza ex.
            Z dziećmi mojego M sie nie spotykam. Ojciec i dzieci robią to na gruncie
            neutralnym. Między innymi dlatego, aby ex nie miała takich pomysłów. Pozbawiana
            jest zatem argumentu na wstępie i dzieci nie są narażone na takie właśnie sytuacje.
            Moje pasierbice są na tyle "stare", że już niedługo mamusia nie będzie mogła im
            mówić z kim mogą, a z kim nie sie spotykać i wtedy nasze ewentualne kontakty
            będą wynikały z tego czy jako dorośli ludzie będziemy się nawzajem trawić.
            W przypadku małych dzieci jest inaczej.
            Ja pisałam, ze takie matki które swoimi chciejstwami zmuszaja exa do takich a
            nie innych zachowań najbardziej krzywdzą własne dzieci.
            Nie bardzo tylko rozumiem dlaczego to ojciec ma się zgadzać na wszystkie chciejstwa?
            Chyba, ze masz na myśli zasadę, że mądry głupiemu ustępuje?
            • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 30.07.07, 00:44
              natasza39 napisała:


              > Chyba, ze masz na myśli zasadę, że mądry głupiemu ustępuje?
              >
              Nienawidze tej zasady, ale w przypadku dzieci - cóz, sama wielokrotnie
              ustepowałam exowi albo patrzyłam przez palce, szczęściem to tak w ogole bardzo
              porządny facet i sam sie jakoś prostował, bez wojny.
              Mam znajomego, który zgodził sie na idiotyczne i naprawdę chore ządania ex, żeby
              tylko w miare spokojnie widywac dziecko.
              Baba jest według mnie zupełnie pokręcona, ale przeciez sama wiesz - dziecko jest
              zakladnikiem, i to obu stron jednocześnie. I dlatego uważam, ze trzeba stanac na
              głowie, żeby miec z ex dobre relacje - bo oberwie zawsze dziecko, zawsze ono
              zapłaci prawdzią cene, a wcale nie całe to dorosle towarzystwo, które sie nad
              nim wyklóca.
        • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 20:36
          > Ja osobiście tez nie miałabym nic naprzeciwko, ale co innego ustalic sobie i
          > wygospodarować takie godziny tylko dla siebie, a co innego dostać je w
          > przymusowym "prezencie" od jakiejś ex, której się nie widzi to czy tamto i
          któr
          > a
          > się nie zgadza na to czy tamto.

          > Wolny czas organizujmy sobie sami jak chcemy, a nie tak jak ktos sobie uroił.

          ja mam te weekendy wolne, w które dziecko jedzie do eksa. W związku z czym nie
          widzę różnicy między "moimi" wolnymi weekendami a takimi, które jakakolwiek
          nexia może mieć wolne, bo ojciec się w tym czasie z dzieckiem spotyka.
          • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 21:41
            chalsia napisała:
            > ja mam te weekendy wolne, w które dziecko jedzie do eksa. W związku z czym nie
            > widzę różnicy między "moimi" wolnymi weekendami a takimi, które jakakolwiek
            > nexia może mieć wolne, bo ojciec się w tym czasie z dzieckiem spotyka.

            I Twój ex tez Cię terroryzuje, ze to ma być dokładnie ten weekend, a nie inny,
            bo inaczej z dzieckiem się nie spotka?
            Albo oddając dziecko i widząc, że np. jest u Ciebie jego next szantażuje Cię, że
            dziecka Ci nie odda, bo mu się następca nie podoba?
            Wtedy miałabys jeszcze więcej wolnego czasu.
            Tyle tylko, że pod dyktando własnego exa, a nie jakiejś obcej baby.
            • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 22:03
              Bo zasadniczo wątek jest nie o tym, czy macocha ma godzić się na to, że w czasie
              kiedy ojciec spotyka się z dzieckiem i maja czas "dla siebie" ona ma się sama
              sobą w tym czasie zająć. I tu nie widzę problemu, przynajmniej dla mnie nie ma.
              Ja tam lubię samotność i bardzo dobrze czuję sie sama ze sobą.
              Problem jest w tym, że to nie jest wybór taty i dziecka, którzy chcą ze sobą
              pobyć, tylko mamusi dziecka, która inaczej zorganizowania sobie tego czasu nie
              wyobraża.
              I jako macocha mam obowiązek akceptacji faktu istnienia dzieci męża. Jako że są
              to JEGO dzieci jestem nawet gotowa wybaczyć im pewne fochy, bo to tylko dzieci.
              Nie mam jednak OBOWIąZKU ani CHęCI akceptować fochów exi.
              Bo dzieci są przeszłością mojego męża, która ma konsekwencje w teraźniejszości i
              przyszłości, a ex to przeszłość bez przyszłości, czyli zamknięta jej karta.
              I wszystko na ten temat.
            • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 22:13
              > I Twój ex tez Cię terroryzuje, ze to ma być dokładnie ten weekend, a nie inny,
              > bo inaczej z dzieckiem się nie spotka?

              wiesz, zarówno eksia jak i ojciec oraz nexia nie będą mieli wyboru przy sądowym
              ustaleniu kontaktów. A jak go nie ma - owszem bywa też i tak, że jesli nie
              w "ten" weekend to ojciec może "nie mieć czasu" przez następne kilka tygodni.
              Albo nie mieć czasu wtedy, gdy akurat matka chciałaby mieć wolny weekend
              (dodam, że nie każdy ma babcię czy inną dostępną opiekę na podorędziu).

              > Tyle tylko, że pod dyktando własnego exa, a nie jakiejś obcej baby.

              Eks jest równie obcą dla mnie osobą, jak nexia. I vice versa - dla nexi i eksa
              także jestem równie obca. Więc nie ma różnicy.
              • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 22:28
                chalsia napisała:
                Eks jest równie obcą dla mnie osobą, jak nexia. I vice versa - dla nexi i eksa
                > także jestem równie obca. Więc nie ma różnicy.

                Dla ciebie może i nie ma, i dobrzesmile
                Jednakże Twój ex to ojciec Twojego dziecka. Kiedyś go znałaś, spałaś z nim,
                jadłaś być może z tego samego talerza. Twoja przeszłość jakby nie było.
                Ja ( i przypuszczam, że 99,9% innych macoch)z ex mojego M nie mam wspólnego
                dziecka, nie spałam z nią nigdy w jednym łóżku, nie jadłam z nią i nie zamierzam
                nigdy tego robić. Nie znam jej i poznać nie chcę. Dla mnie to jedna z iluś tam
                milionów ludzi którzy są, gdzieś tam żyją i ich fochy, humory i odskoki mam
                w głębokim poważaniu. Ona nie jest ani nie będzie nigdy moja przeszłością,
                ani teraźniejszością, ani przyszłością.
                • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 22:47
                  > jadłaś być może z tego samego talerza. Twoja przeszłość jakby nie było.

                  no właśnie - przeszłość - to słowo kluczowe. Było-minęło, nie ma.

                  a generalnie - skoro macosze przeszkadza, że musi sama spędzić część weekendu
                  (bo to najczęstszy przypadek jest), to niech skieruje swoje żale do partnera,
                  że daje sobie włazić eksi na głowę.
                  Jak widać jest też sporo macoch, którym z tego powodu (tzn. wolnego czasu w
                  weekend z powodu wypadającego spotkania ojca z dziećmi) korona z głowy nie
                  spada.
                  • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 22:58
                    chalsia napisała:
                    > Jak widać jest też sporo macoch, którym z tego powodu (tzn. wolnego czasu w
                    > weekend z powodu wypadającego spotkania ojca z dziećmi) korona z głowy nie
                    > spada.

                    To nie chodzi o spadanie korony tylko o to, że to exi wydaje się, że ma dalej i
                    berło i koronę i władzę, bo ma dziecko i w związku z tym może sobie rozkazywać i
                    przerządzać. I to jest chore!
                    • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:12
                      > przerządzać. I to jest chore!

                      nie zawsze. Bywają i takie sytuacje, gdy tatuś się wyprowadza by zamieszkać
                      razem z nexią i od razu chce widywać sie z dzieckiem w tymże nowym domu. I w
                      takim przypadku uważam, że eksia jak najbardziej ma rację, nie godząc się na
                      to, bowiem dziecku potrzebny jest czas na oswojenie się ze zmianami (a nie
                      scenariusz "tydzień temu tata mieszkał ze mną i z mamą, a teraz wymienił mamę
                      na inną panią")
                      • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:14
                        i dla nexi wtedy też jest lepiej by przez jakiś czas te kontakty nie były w jej
                        towarzystwie - po to by dziecko się do niej nie uprzedziło, jako do tej
                        co "zabrała tatusia"
                      • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:19
                        chalsia napisała:
                        >Bywają i takie sytuacje, gdy tatuś się wyprowadza by zamieszkać
                        > razem z nexią i od razu chce widywać sie z dzieckiem w tymże nowym domu. I w
                        > takim przypadku uważam, że eksia jak najbardziej ma rację, nie godząc się na
                        > to, bowiem dziecku potrzebny jest czas na oswojenie się ze zmianami (a nie
                        > scenariusz "tydzień temu tata mieszkał ze mną i z mamą, a teraz wymienił mamę
                        > na inną panią")

                        Bywają tez takie sytuacje, kiedy tatuś nie mieszka z mamusią od lat kilku i się
                        rozwiedli i mamusia miała w tym czasie kilku nexiów, ale aktualnie nie ma
                        nikogo, a tatuś właśnie ma kogoś i mamusi sie to właśnie nie podoba i sobie nie
                        życzy itd.
                        I dziecko jest mniej skołowane wymianą pań przez tatusia niż panów przez mamusię.

                        Chalsia, możemy mnożyć przykłady głupoty po obu stronach.
                        Wiesz dobrze o co mi chodzi.
                        Nie o "zakazy" w imię dobra psychicznego dziecka, tylko o "nie, bo nie" w imię
                        wątpliwej satysfakcji exi.
                        I nie mów mi, że na to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie.
                        • chalsia Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:38
                          > Wiesz dobrze o co mi chodzi.
                          > Nie o "zakazy" w imię dobra psychicznego dziecka, tylko o "nie, bo nie" w imię
                          > wątpliwej satysfakcji exi.
                          > I nie mów mi, że na to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie.

                          Ja akurat wiem o co Ci chodzi.Ale nie znaczy to, że jest to jasne dla każdego.

                          Dopiero powyższy tekst dokładnie przedstawia sprawę i jakie konkretnie sytuacje
                          powinno się piętnować.
                          • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:53
                            chalsia napisała:
                            Ja akurat wiem o co Ci chodzi.

                            Wiem, że wieszsmile
                  • marusia1 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:21
                    Chalsia, tak jak napisała Natasza i jak ja uważam - co innego zaplanować sobie
                    weekend z moim partnerem, a co innego podporządkować się ex. Zanim zostałam
                    macochą i to całodobową, słyszałam wiele opowieści o rozwodach, pomysłach kobiet
                    i to od mężczyzn (zranionych, stłamszonych, uciekających w alkohol, żeby
                    zapomnieć). Wiele przypadków znałam osobiście. I chociaż jestem kobietą, w
                    znanych mi przypadkach zawsze trzymałam stronę mężczyzn. Raz, gdybym została
                    świadkiem na sprawie to "utopiłabym" własną koleżankę, bo ją znałam, wiedziałam
                    jak skrzywdziła męża, a później dziecko poprzez swoje rozgrywki. Na szczęście
                    jej nie udało się wymazać dziecku tatusia z pamięci i utrzymują regularne
                    kontakty telefoniczne. Widują się niestety rzadko, bo koleżanka ma humory. A gdy
                    jej ex ożenił się, jest jeszcze gorzej. Urlop zaplanowany pod córkę na początku
                    roku, którego nie mógł później zmienić, szlag trafił, bo koleżanka zrobiła
                    dobrze sobie i wysłała córkę na kolonię właśnie pierwszego dnia zaplanowanego
                    urlopu z tatą. I teraz jest pretensja, że w sierpniu nie weźmie córki (a
                    przecież i tak by jej nie dała). Po co ta mowa trawa? I powiedz mi dlaczego
                    podczas spraw rozwodowych, gdy dochodzi do omówienia opieki nad dzieckiem, żaden
                    sędzia nie zapyta matki jak się opiekuje chorym dzieckiem, jak się je kąpie, jak
                    się gotuje zupę, itd. A większość facetów musi niemalże udowadniać, że jest
                    ojcem tego dziecka. Znam przypadek, gdzie właśnie ojciec gotował obiady, z pracy
                    się urywał, żeby dzieci wykąpać. To był jego obowiązek. A jego żona twierdzi, że
                    gdyby doszło do rozwodu, chętnie odda dzieci ojcu, a ona zostanie weekendową
                    mamusią - bez kłopotów. To, że dzieci są przy matce jest uwarunkowane kulturowo,
                    ale wcale nie znaczy, że matka zapewni dziecku lepszą opiekę. Co zresztą widać
                    po ostatnich wydarzeniach podanych do wiadomości publicznej. Jak już
                    rozmawiałyśmy - każdy przypadek jest inny.
                    • natasza39 Re: zakaz eksiary 29.07.07, 23:34
                      marusia1 napisała:

                      >Urlop zaplanowany pod córkę na początku
                      > roku, którego nie mógł później zmienić, szlag trafił, bo koleżanka zrobiła
                      > dobrze sobie i wysłała córkę na kolonię właśnie pierwszego dnia zaplanowanego
                      > urlopu z tatą. I teraz jest pretensja, że w sierpniu nie weźmie córki (a
                      > przecież i tak by jej nie dała)

                      Przynajmniej nie czuję się wyalienowana, bo wiem już, ze takich durnych bab jest
                      więcej.
                      Nasza exia zrobiła podobny numer, z tą tylko różnicą, że mój M załatwił wszystko
                      i zaplanował co do dnia pobyt dzieci nad morzem, a mamusia w ostatniej chwili
                      dzieci nie puściła, choć wszystko było opłacone.
                      Teraz chce, żeby M zapłacił dzieciom jakieś pobyty w sierpniu, bo ona jest już
                      "zmęczona" i chce wypocząć.
                      Dlatego właśnie na różnego typu "kosie w nosie" exi wszelkiego formatu reaguję
                      jak reaguję.
                      Głupie baby powinno się dusić, bo szkoda ołowiusmile
    • marioladabr Re: zakaz eksiary 30.07.07, 14:57
      u nas było podobnie. Też Eksia nie chciała puszczać dzieci z ojcem jak
      wiedziała że ja będę. Często się awanturowała z tego powodu i doszło do tego,
      że jak chłopaki wiedzieli, że ja będę to sami rezygnowali z jakiejś wyprawy z
      ojcem - żeby mama nie krzyczała. Jednak konsekwencja działania ojca
      doprowadziła do tego że teraz nie ma problemu. Myślę, że tylko mądre
      postępowanie i cierpliwość taty może doprowadzić do "normalności".
    • marta_kasia Re: zakaz eksiary 31.07.07, 09:25
      Jesli dziecko jest z matka na co dzien i CODZIENNIE slyszy, ze teraz BEDZIE
      mniej wazne, bo nowe dziecko wszystko zmieni, a z ojcem widuje sie dwa-trzy
      razy w tygodniu, to sila rzeczy nie ma w tym rownowagi.
      Wszystko zalezy od intensywnosci indoktrynacji.
      • nangaparbat3 Re: zakaz eksiary 31.07.07, 10:15
        wszystko zależy od jakości relacji miedzy byłymi małzonkami.
        Dosłownie wszystko.
        A czytajac wypowiedzi róznych stron widze wyraźnie, ze od postawy: mamy wspolny
        cel i warto zadbac o sensowne relacje, o wiele łatwiej i chetniej odsądzamy od
        czci i wiary, chcemy dokopac, nierzadko skasować, postawic na swoim i pokazać,
        ze jestesmy gorą. I tak postepujemy wszyscy: ex i next płci obojga, samodzielne,
        macochy, te trzecie i ci trzeci, a nawet babcie i dziadkowie, a jakze.
        Z grubsza rzecz biorac przypomina to naszą koalicje.
Pełna wersja