Dodaj do ulubionych

uzasadnienie wyroku :)))))

30.07.07, 13:52
Przeczytałam dziś uzasadnienie wyroku w sprawie o obnizenie alimentów przez
mojego m który płaci w ostatnim okresie alimenty wysokości poyżej 100%
swojego dochodu.
I dostałam ataku smiechu pustego ataku smiechu.Powiedzcie mi jesli jestem
gdzieś w błędzie ale uzasadnienie wydaje mi sie być tak absurdalne że rece mi
opadają.

Sąd oddalił powództwo mojego M w sprawie obnizenia alimentów gdyż smile)))))))):
-Exia wykazała i sad na podstawie swoich wyliczeń stwierdził że koszt
utrzymania Exi jej wyzywienia wynosi 850 zł, koszt wyzywienia i utrzymania
dzieci również oszacowano na kwotę po ok 850 zł na osobę.
-sad pominął wogóle sprawe długów które pozostały do spłaty po poprzednim
małżeństwie i są do spłaty przez M bo Exia przeciez nie ma z czego bo nie
posiada dochodu
-sąd uznał ze sytuacja Exi wychowywanie dzieci w wieku lat 12 i 8
UNIEMOŻLIWIA JEJ PODJECIE PRACY! co wiecej ze M który jest na emeryturze MOZE
DOROBIĆsmile i powinien dorabiaćwink


Sąd wogóle nie wziął pod uwagę ze z tych dorobionych po opłaceniu długów M
zostaje na życie 300zł i nie starcza mu na podstawowe opłaty.Nie wspominam
już że M nie pozostaje ANI ZŁOTÓWKA NA UCZESTNICZENIE W ZYCIU DRUGIEJ
RODZINY!!Natomiast sąd ocenił iż kwota około 3000zł jest zasadna w przypadku
matki małoletnich i ta kwota TO JEST I TAK MINIMUM TEJ MATCE NIEZBEDNE smile))
a jako ze matka dzieci PRACOWAC NIE MOZE ponieważ pracodawcy oceniają ja jako
NIEWYDAJNĄ , rzekomo z powodu posiadania dwójki dzieci.M ma obowiązek łożyć,
łożyć i jeszcze raz łożyć taka kwotę by zapewniała ona odpowiedni poziom
poprzedniej rodzinie.

zaznaczam M nie bił żony, nie pił, nie molestował był normalnym ojcem
rodziny , babka nigdy nie pracowała co sąd uznał na jej korzyść ponieważ
uznał to za niezdolność do podjęcia dalszej pracy smile)))))))))))) dodam Ex ma
około 32 latsmile)))))(NIE CHORUJE! dzieci tez ma zdrowesmile)



rece mi opadają nie mam siły dalej opisywać absurdów które mam przed sobą sad((

Sad wogóle nie rozpatrzył faktu ze Exia pozbawiła M praw rodzicielskich
składając fałszywe zeznania i podając fałszywy adres do korespondencji, nie
wziął pod wzgląd faktu iż Ex ogołociła konto M itd itp

po prostu uznano ze jej potrzeby okreslone przez nią są zasadne a obowiązkiem
M jest łożenie, sąd wogóle nie wziął pod uwagę że M znajduje sie w drugim
związku małżeńskim i ma równiez obowiązki wynikajace ztego tytułu i nie mówie
tu o jakiś wygórowanych obowiązkach ale o POZOSTAWIENIU FACETOWI KASY NA
PODSTAWOWE OPŁATY!!! BY JEGO UTRZYMANIE NIE POZOSTAWAŁO NA BARKACH I NIE
ODBYWAŁO SIE KOSZTEM DRUGIEJ RODZINY!!!

Na logikę przecież baba moze iść do pracy i ponadto nie rozumiem dlaczego
skoro za zadłuzenia małżeństwo odpowiedzialne jest wspólnie, długi ma
pokrywać tylko facet.Dla ścisłości dodam długi dotycza kredytu wzietego na
remont mieszkania, które obecnie po remoncie, zajmuje Exia wraz z dziećm
i.Mieszkanie jest mieszkaniem komunalnymsmile

Idę wziąść relaniu bo chyba nie jestem w stanie tego na spokojnie zebrać w
głowie i opisać


Chyba sie tym przejełam

Obserwuj wątek
      • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 14:09
        m-m-m napisała:

        > Reksiu, sama pisałaś, że on się tak bardzo o to obnżenie alimentów nie starał.



        Pisałam tak bo był to wyraz mojego gniewu na powyższą sytuacje, na to ze
        przegrał sprawe, ale widząc to uzasadnienie to wnioskuję że on chyba nawet nie
        miał szans jej wygrać.

        uzasadnienie doszło do nas dopiero teraz smile) pomimo tego iż sprawa skonczyła
        sie hohoho i troszke czasu temu
        • reksia do m-m-m 30.07.07, 14:14
          Qrcze ja kocham mojego M , chciałabym móc zyć normalnie i akceptuje obowiązki
          mojego M wzgledem jego poprzedniej rodziny ale nie akceptuje tego iż sąd
          absurdalnie zakłada że utrzymanie M ma pozostac na moich barkach, przy czym
          słyszałam już gadki exi "skoro ona (czyli ja) do tej pory sama utrzymywała
          swoje mieszkanie to dlaczego ty (czyli M) masz sie teraz do tego dokładać? Ty
          masz swoje dzieci na utrzymaniu)

          m-m-m czy Tobie to coś mówi?
    • blondgirl Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 14:25
      Uzasadnienia do wyroków sądowych bywają naprawdę zaskakujące... Można to czytam
      i śmiać się... przez łzy.

      Dziewczyny a powiedzcie mi taką rzecz: Ex mojego NM pracuje u matki w zakładzie
      usługowym (co dokładnie robi to nie wiem) - niby za min. pensję ok. 650-680 zł
      netto. I nie ma czasu zając się 12-letnim synem. Dlatego do dziecka przychodzi
      nie tylko korepetytor (2xtyg)i codziennie osoba do odrabiania lekcji.

      Nie wiem, ale mi się w głowie nie mieści, że do takich rzeczy trzeba kogoś
      najmować. Samotną matką nie jest... Jej rodzice aktywnie zajmują się wnukiem. A
      ona nawet nie ma czasu odrobić z dzieckiem lekcji. Ale oczywiście za to ma
      płacić ojciec...
    • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 14:31
      M własnie zarządał tego uzasadnienia bo z tego co wiem on chce sie odwoływać i
      z tego co wiem tym razem on juz chyba skorzysta z adwokata


      heheheheehehe a ja mam wrażenie ze będą to kolejne pieniadze wywalone w
      błotosmile)))) sorrry ale ja już dostaje głupawkiwink)))) w moim zyciu jest tyle
      nielogicznych absurdów

      mój Ex był uzalezniony. I W zycie moich dzieci i moje wniósł piekiełko i ŻADEN
      SĄD nie wydał aż tak ostrego wyroku w żadnej ze spraw

      przykład sprawa odebrania praw rodzicielskich;

      -w moim przypadku uzaleznionemu facetowi narażającemu zycie dzieci i moje, nikt
      nie chciał ograniczyć praw, bo jak mi tłumaczono "a co bedzie gdy coś sie pani
      stanie?dzieci bedą wówczas musiały trafic do domu dziecka to już lepiej by mu
      tylko ograniczyc prawa niż odbierać".
      Ex mąż to facet wiecznie nieprzytomny, ze stwierdzeniem poważnego uzaleznienia
      przez psychologów, leczacy sie przez kilka lat z uzaleznienia z miernymi
      skutkami.

      z drugiej strony widze sytuację gdzie mojemu M -najnormalniejszemu pod słońcem
      facetowi(którego wszyscy wokół odbierają jako osobę bardzo pozytywną i uczynną)
      odbiera sie te sama prawa rodzicielski na podstawie pomówień nie powiadamiając
      go o toczącym sie procesie.facet zgłasza do sądu że podano fałszywy adres i
      nie dano mu najmniejszej szansy na uczestniczenie w procesie i sad wogóle tego
      faktu nie wyjasnia, nic z tym nie robi.
      Ba sad w tym wypadku gdzie z drugiej strony jest trzeźwy normalny ojcieć
      pozbawia dzieci tego ojca i jakoś nie przejmuje sie faktem ze przecież Exi tez
      moze sie cos przydarzyć i wówczas co? Pasierbowie trafią do domu dziecka?

      HAHAHAHAHAHA!!!!czyzby to szczególna troska sadu o moje los moich dzieci?????
    • marioladabr Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 14:40
      Jak czytam takie posty, to ciary mnie przechodzą. Ja na swoją eksię byłam zła,
      że nie przychodziła do sądu i przez to sprawa ciągnęła się latami. Ale mój
      obecny M płaci alimenty w normie i nie spłaca nie swoich długów. Z perspektywy
      czasu i doświadczeń forumowiczek ciesze się, że tak postąpiła. Bo jakby zaczęła
      szarpać tak jak Twoja eksia to nie wiem jak to by się skończyło. Mogę jedynie
      dziękować losowi, że trafiłam na dziewczynę, która nie chce się przyznać, że
      jej małżeństwo od dawna nie istnieje i nie chciała chodzić do sądu "bo dla niej
      zawsze będzie żoną i żaden sąd tego nie zmieni".
      A Wy powinniście poradzić się jakiegoś prawnika jak to dalej rozegrać, jak
      skonstruować odwołanie od wyroku, bo dla sądu też ważne są słowa w które są
      ubrane fakty. Nie rezygnujcie z walki o swoje. Nie wyobrażam sobie jak tak
      można żyć jak pasożyt - wasza eksia i moja zresztą też i być ciągle na czyimś
      utrzymaniu. W głowie się nie mieści!!!
      • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 14:57
        marioladabr napisała:

        > Nie wyobrażam sobie jak tak
        > można żyć jak pasożyt - wasza eksia i moja zresztą też i być ciągle na czyimś
        > utrzymaniu. W głowie się nie mieści!!!

        JA jestem tylko ciekawa z czego będzie żyć taka ex, ajk jej do tej pory płacący
        alimenty mąż wyciągnie kopyta?
        Teraz kombinuje się, żeby nawet legalna zona nie za bardzo mogła emeryturę po
        mężu brać w razie jego śmierci, gdy sama sobie jej nie wypracowała.


        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
        • marioladabr Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:02
          natasza39 napisała:

          > >
          > JA jestem tylko ciekawa z czego będzie żyć taka ex, ajk jej do tej pory
          płacący
          >
          > alimenty mąż wyciągnie kopyta?
          > Teraz kombinuje się, żeby nawet legalna zona nie za bardzo mogła emeryturę po
          > mężu brać w razie jego śmierci, gdy sama sobie jej nie wypracowała.
          >
          >
          No właśnie o to mi chodzi z tym pasożytem... Teraz na utrzymaniu ex męża (moja
          dodatkowo ciągnie kasę od matki i od niedawno dorabia gdzieś sobie ale bez
          umowy) a później pewnie na utrzymaniu dzieci... innego rozwiązania nie widzę.
          • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:04
            No ale to oczywiście dla dobra dzieci wszystkosmile
            Tyle tylko, że synowe, albo zięciowie takich larw nie będą już tacy
            wyrozumiali;DDDDDD
            Zycie oddaje, trzeba tylko zaczekać.


            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
      • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:10
        hehehe a teraz tak mi sie skojarzyło i podziwiam mądrość pani sedzinysmile która
        pozbawiając M srodków na zycie, a mając świadomość tego iż M na dzień
        dzisiejszy zyje w drugiej czesci polski .Otóz owa pani pozbawia miedzy innymi M
        i dzieci M całkowicie mozliwośc kontaktu dzieci z ojcem smile))

        Rozumiem ze to taka polityka prorodzinna;PPP

        Zważając na poruszany kiedys na forum temat iż dzieci z rozbitych związków
        konczą zazwyczaj jako element społeczny (dziewczynki prostytutki hehehe, a
        chłopcy młodociani przestepcy), rozumiem ze działania pani sędziny polegają na
        zapewniu sobie pracy na lata;P

        • delika1 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:29
          rozumiem Twoje oburzenie Reksiu.Tak, uzasadnienie idiotyczne, babsko powinno do
          roboty iść, zdecydowanie.Bedziecie się odwoływać?Przecież , to ,że zdrowa 32
          letnia baba nie może iść do pracy, to absurd!A dlaczego w ogóle płaci na nią?
          Rozumiem,ze powinien partycypowac w kosztach utrymania dzieci, ale TYLKO
          DZIECI...Proponuję ODWOŁANIE.
          • braktalentu Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 18:50
            Mimo szczerego współczucia jake żywię dla Reksi ze względu na Jej sytuację,
            mimo wielkiej nadziei, że Reksi uda się uratować Jej związek (bo wyraźnie
            napisała, że Pan jest mężczyzną życia) z opinią, że M. Reksi ma obowiązki
            finansowe jedynie względem dzieci zgodzić się nie mogę.
            Po pierwsze M. Reksi związał się z kobietą wykształconą na poziomie
            podstawowym. Chyba nie spodziewał się, że żona (wówczas jeszcze) znajdzie pracę
            z pensją dyrektora sprzedaży zachodniego koncernu.
            Po drugie przez wiele lat trwania małżeństwa utrzymywał cały dom, w tym żonę i
            nie przeszkadzało Mu, że swoje zobowiązania względem rodziny reguluje Ona w
            naturze (dba o dom, dzieci i Niego). Tym samym akceptował fakt, że z roku na
            rok szanse żony na znalezienie pracy są coraz mniejsze.
            Po trzecie zawinił wobec byłej żony. I nie jest tu istotne, czy się z kimś
            przespał raz, czy się łajdaczył od lat. Istotne jest, że w sądzie udowodniono
            Mu, że jest winien rozpadu rodziny. Z Jego więc winy status materialny żony, po
            rozwodzie mógłby ulec zmianie. A konsekwencja powinien ponosić winny, a nie
            niewinny, prawda?

            Nie rozpatruję tu kwestii wysokości ewentualnych zobowiązań finansowych wobec
            dzieci i byłej zony. Nie rozpatruję też, jakie działania byłyby w sytuacji
            byłej żony rozsądne. Odnoszę się tylko do stwierdzenia, że WINNY ROZPADU
            RODZINY nie ma zobowiązań wobec wszystkich jej członków, a jedynie wobec
            dzieci.
            • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 20:09
              braktalentu napisała:
              >Odnoszę się tylko do stwierdzenia, że WINNY ROZPADU
              > RODZINY nie ma zobowiązań wobec wszystkich jej członków, a jedynie wobec
              > dzieci.

              Braktalentu ja nie kwestionuje faktu iż M jako winny tzw rozpadu rodziny ma
              zobowiązania!

              ja kwestionuję zasadność tego,iż kobieta która zyła z mężem i dwójką dzieci bez
              pracy,na długach, bo długi zaciagniete w trakcie małżeństwa są delikatnie
              mówiąc jak na ich możliwości finansowe spore, co wiecej kobieta ta dalej długi
              zaciąga ,żada nagle poziomu zycia jakiego nigdy wczesniej nie posiadała!


              Co wiecej ta kobieta w żaden sposób nie kwapi sie do podjecia pracy!Jak wiec
              wyobraża sobie spłatę owych zaciągnietych w czasie małżeństwa długów?

              Przez kilka lat ta kobieta nie zrobiła w kierunku spłaty długów nic, żada
              lepszego statusu, niz kiedykolwiek miała w trakcie małżeństwa.

              Ponadto napisałaś:

              > Po drugie przez wiele lat trwania małżeństwa utrzymywał cały dom, w tym żonę
              i
              > nie przeszkadzało Mu, że swoje zobowiązania względem rodziny reguluje Ona w
              > naturze (dba o dom, dzieci i Niego). Tym samym akceptował fakt, że z roku na
              > rok szanse żony na znalezienie pracy są coraz mniejsze.

              Co jest nieprawdą, on nie akceptował nigdy tego faktu.Stąd rozpad tego związku,
              bo małżeństwo rozpadło sie i zdrada wynikła miedzy innymi z tego powodu iż w
              tym mażeństwie działo się bardzo źle. Między innymi też z powodu lenistwa Exi i
              jej zaniedbań.
              Łącznie z łóżkowymi.Niestety nie dbała ona o dom, dzieci i niego.To od Exi
              samej słyszłam opowieści o tym jak po przyjsciu z pracy M ona cytuję: "DOPIERO
              WTEDY MOGŁA ZOSTAWIĆ DZIECI,WYJŚĆ Z DOMU I IŚĆ DO KOLEŻANKI".

              Hm ,nie jestem pewna czy to jest obraz dbajacej o dom kobiety. To taki dziwny
              priorytet spełnienie najistotniejszej części dnia czyli odwiedzenie znajomejwink

              Fakt faktem priorytety każdy ma różne i każdy ma prawo do nadania im własnej
              rangi.


              Ponadto mów co chcesz, ale tak samo jak dla kobiety nieprzyjemnym jest np sex z
              mężczyzną, który przez np własne lenistwo nie dba o podstawową higienę czy
              własną atrakcyjność, wydaje mi się, ze podobnie działa to w drugą stronę.I mów
              co chcesz, ale jestem wiecej niż pewna że istnieją tez kobiety lumpywink

              Osoby które nie starają się o atrakcyjność pożycia małżeńskiego nie powinny się
              chyba dziwić ze pewnego dnia ich partner bedzie znudzony i zniechęcony, czy
              faktem ze pewnego dnia własnie to pożycie małżeńskie bedzie przyczyną rozpadu
              związku.

              Pojecie winny jest tu wiec względne.Znam mojego M on i wcale bym sie nie
              zdziwiła gdyby okazało się że on w tym wypadku był głupi, a nie winny.

              Bo niejeden mężczyzna po postawieniu mu takiego zarzutu np przez kobietę która
              by przez poprzednie lata odmawiała np pożycia, nie zgodziłby sie na rozwód z
              orzeczeniem o winie i domagał sie rozwodu za porozumieniem, a ze mój M jest
              poczciwina i poczucie winy za popełnioną zdradę w nim ogromne, to teraz za to
              płaci.

              Nie chce podawać szczegółów sprawy, ale mysle ze w momencie kiedy długi rosły i
              rosły i nie było widac mozliwości wyjścia z impasu, wówczas Exia bardzo
              sprawnie ubrała go w rozwód z WINY.



              • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 20:27
                reksia napisała:



                > Co wiecej ta kobieta w żaden sposób nie kwapi sie do podjecia pracy!Jak wiec
                > wyobraża sobie spłatę owych zaciągnietych w czasie małżeństwa długów?

                A po co ma sie kwapić, skoro on je spłaca?




                > małżeństwo rozpadło sie i zdrada wynikła miedzy innymi z tego powodu iż w
                > tym mażeństwie działo się bardzo źle. Między innymi też z powodu lenistwa Exi
                > i jej zaniedbań.
                > Łącznie z łóżkowymi.Niestety nie dbała ona o dom, dzieci i niego.


                Sąd powinien w takim razie orzec winę obopólną.
                Co nie zmienia faktu, że wyrok, na dzień dzisiejszy jest prawomocny i nic tego
                już nie zmieni.
                Fakty są jakie są i braktalentu tylko się do faktów odniosła.



                > Pojecie winny jest tu wiec względne.

                Zgadzam się, ale dyskusja na ten temat jest juz na dzień dzisiejszy musztardą po
                obiedzie.

                >Znam mojego M on i wcale bym sie nie
                > zdziwiła gdyby okazało się że on w tym wypadku był głupi, a nie winny.

                No cóż....
                Za głupotę się płaci. Wiem to nawet na własnym przykładzie.

                > Bo niejeden mężczyzna po postawieniu mu takiego zarzutu np przez kobietę która
                > by przez poprzednie lata odmawiała np pożycia, nie zgodziłby sie na rozwód z
                > orzeczeniem o winie i domagał sie rozwodu za porozumieniem, a ze mój M jest
                > poczciwina i poczucie winy za popełnioną zdradę w nim ogromne, to teraz za to
                > płaci.

                Ale Ty go kochasz, reksia.


                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
                • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 22:34
                  natasza39 napisała:
                  > Ale Ty go kochasz, reksia

                  hehehewink))ano kocham ale to nie tylko moje takie zdanie na ten temat, sama Exia
                  twierdzi że jej błędem, doprowadzającym do rozpadu małżeństwa było...

                  Do tego znam mojego M, to nie jest typ lovelasa.Jestem z nim od kilku lat ,
                  znałam wczesniej, gdyby był typem podrywacza, ja sama dawno przy tym wszystkim
                  co sie dzieje, juz dawno bym sie z nim pożegnała.
                  Mój problem polega na tym ze ja mam do czynienia z normalnym facetem któremu
                  nie moge zbyt wiele zarzucić.M jest najnormalniejszym człowiekiem.Spokojnym i
                  poczciwym.Popełnia błedy jak każdy ale jego błędy są dla mnie zrozumiałe.M jest
                  człowiekiem bardzo oddanym rodzinie i bardzo angazującym sie w zycie
                  rodzinne.Przez ostatnie 3 lata mój M nie był na zadnej imprezie. Po pracy wraca
                  zaraz do domu i zajmuje sie obiadem albo dziecmi czy zakupami czy tez innymi
                  obowiązkami.Sobotę czy niedziele stara sie zawsze nam miło zorganizowac. W
                  zeszły weekend jako ze miałam cięzki tydzień i byłam wyjątkowo zmeczona z
                  trudem dowlokłam sie do wyrka i to moj M zaproponował i przygotował mi kapiel,
                  masaż stóp.Jest normalnym starającym sie o dom i kobietę mężczyzną.Jaki sens
                  miało by zarzucanie mu w tej sytuacji czegokolwiek.Qrcze mój M nie ma w domu
                  nawet ani jednego Playboya, nic a nic żadnego tego typu pisemka, zasypia o 22
                  wiec programy dla dorosłych tez odpadaja w komie nie ma nawet zainstalowanej
                  Javy wiec o czatach nie ma mowy... gdzie ja mam wiec sie dopatrywac tego jego
                  rzekomego "babiarstwa" które zarzucała mu na sprawie rozwodowej Exia.

                  On nawet na ulicy chodzi trzymajac mnie non stop za rekę, gdzie wiec miejsce na
                  podrywanie kobitek.Nawija o wszystkim, ale nie o kobitach.Na imprezy nie
                  chodzi, od lat zawsze z dziecmi i ze mną w domu.Nie widze w nim "babiarza" sad((
              • skarbeniek1 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 22:17
                Reksiu, a czego żeście się uparli żeby tyle kasy płacić?
                Olejcie to, komornik niech sobie sciąga te 60% to jakieś 600zł z emerytury. To
                co M dorobi (najlepiej na czarno) zostaje dla Was.
                Ona dostanie zaliczkę alimentacyjną, po 300 na dziecko to w miesiącu dostanie
                1200. Wiadomo według ustawy dłuznik to będzie musiał państwu oddać, no chyba że
                niebedzie miał mozliwości to mu państwo umoży!!!(tak jest w ustawie-
                przestudiowałam ją osobiście).
                Jeżeli Exia chce mieć dotychczasowy poziom życia to bedzie ZMUSZONA sobie sama
                zapracować.
                My tak zrobilismy, uzasadnienie dostalismy identyczne, chyba jakiś szablon mają.
                M pracuje na najniższej krajowej, ja jestem zarejestrowana bezrobotna, komornik
                sciąga ile może, prokurator się nieczepia bo się przecież nieuchyla, EX ma
                marne szanse na podwyższenia a że zadłużenie rośnie? trudno, takie państwo,
                takie prawo. Szkoda nerwów, i tak to nic nieda. A wy się szarpiecie żeby
                fundować leniwej babie wygodne zycie.
                A gdyby was jakieś wyżuty sumienia dopadły (wkońcu to niby kasa dla dzieci)to
                proponuję jakiś rachunek w banku dla dzieci otworzyć i odkładać- póżniej
                jeszcze wam podziękują.
                Powodzenia.
                  • skarbeniek1 do REXI 30.07.07, 23:00
                    cieszę się ogromnie że pomogłam. Niestety może to wyjście niebardzo szlachetne,
                    ale ile zdrowia człowiek zaoszczędzismileW naszym kraju jest takie prawo i taka
                    mentalność że pewnych żeczy się nieprzeskoczy. Trza jakoś sobie radzić i niedać
                    się okraść.
                    • dominika303 Re: do REXI 30.07.07, 23:21
                      Tylko sprawdz dokładnie, czy po nie daj boże śmierci twoejgo M ty Reksiu nie
                      będziesz musiała kiedyś w przyszłosci spłacić tego zadłużenia wobec państwa sad
                      Chyba rodzielność to gwarantuje- ale ja sobie ręki nie dam za to uciąć sad
                      • skarbeniek1 Re: do REXI 30.07.07, 23:46
                        To rególarnie co ileś tam lat piszcie o umorzenie zadłużenia, państwo jest
                        bardziej skoresmile Niewiem ile macie lat, ale skoro M ma emeryturę, to ma na to
                        baaaaaaaaaaaaardzo duże szanse.
                        • natasza39 Jezuuuuuuu! 30.07.07, 23:49
                          Skarbeniek, ja Cię błagam, nie wal takich byków.
                          To "rególarnie" mnie dobiło!

                          A z tym umarzaniem długów przez Państwo, to ja mam odmienne zdanie.
                          Trzeba się dochodami na granicy biologicznego ubóstwa wykazać, aby je umorzyli.
                          Nie takie hop.
                          Za darmo i na kredyt, to co najwyżej można w mordę dostać.

                          ---------------------------------------------------------------------
                          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                          głupcami.
                          • reksia Re: Jezuuuuuuu! 31.07.07, 06:40
                            ale mój M z 1200 zasądzonych spłacał 1100 tak wiec jego róznica to około 100zł
                            miesiecznie przez jakis tam okres, teraz od kiedy M dorabia do emerytury bedzie
                            w stanie szybko nadrobić to czego nie zapłacił.Dojda mu co prawda koszta sądowe
                            i komornicze, ale w jakimś tam okresie czasu jest w stanie to nadrobić.

                            Co najwyżej nigdy nie bedzie go stac na to by mnie do kina zaprosić.
                            Ja nie mam zamiaru obdzierać Exi z naleznych jej dzieciom pieniedzy .Mam żal do
                            sadu ze za okres kiedy M nie miał dodatkowej pracy sąd zdecydował o nałożeniu
                            haraczu na moje dzieci i to tylko dlatego ze ktoś nie dośc wnikliwie policzył
                            pieniądze znajdujace sie po obu stronach.mam wrażenie że pani sedzina
                            wysłuchała na szybko jednej strony i odwaliła pańszczyznę.
                          • skarbeniek1 Re: Jezuuuuuuu! 31.07.07, 10:58
                            Sorrki za błędy ale niema opcji edytuj więc poszło z błędamiuncertain i poprawić się
                            niemogę...
                            Mam tak od zawsze, jak się spieszę to walę błędy. Jeżeli aż tak cię to mierzi
                            to proponuję wejść na forum zamknięte dla nauczycieli polskiegosmile i psownia i
                            składnia ładniejsza, i błędów ze świeczką będziesz szukać.
                            Wkońcu Reksi niechodziło o referat z poprawnej polszczyzny tylko o dyskusje na
                            całkiem inny temat.
                            Uszanowanie i więcej tolerancji...
                            • natasza39 Re: Jezuuuuuuu! 31.07.07, 14:47
                              skarbeniek1 napisała:

                              > Sorrki za błędy ale niema opcji edytuj więc poszło z błędamiuncertain i poprawić się
                              > niemogę...
                              > Mam tak od zawsze, jak się spieszę to walę błędy.

                              Oj, juz niejeden się tak tłumaczył, niejedna.
                              Ale się mówi sorry, wyjaśnia i w porzo!

                              > Jeżeli aż tak cię to mierzi
                              > to proponuję wejść na forum zamknięte dla nauczycieli polskiegosmile i psownia i
                              > składnia ładniejsza, i błędów ze świeczką będziesz szukać.

                              Nie wiedziałam, że "po polskiemu" tylko na takich forumach piszemy, ale dzięki
                              za światło wiedzysmile

                              > Uszanowanie i więcej tolerancji...

                              Prośba o nie "walenie byków ortograficznych" jest objawem nietolerancji?
                              Słowniki ortograficzne, to pewnie narzędzia indoktrynacji?


                              ---------------------------------------------------------------------
                              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                              głupcami.
                              • skarbeniek1 Re: Jezuuuuuuu! 31.07.07, 15:03
                                No skoro zdarza się to częściej i nietylko mi to może daj już spokój?
                                Zobaczyłam błąd już po fakcie, i co dalej? mam się dać wychłostać?
                                Niestety na innych forach jakoś można se chlapnąć błąd i jakoś nikogo to AŻ tak
                                nieprzeraża, jak tutaj ciebie. Chyba poprostu chcesz szukać afery gdzie jej
                                niema. Podpis o uszanownie i tolerancję, miał się odnosić do tolerownia mojego
                                gapiostwa.Nic poza to.
                                AAA i jakoś niemem już siły ani ochoty na szukanie słownika w środku nocy,
                                nawet za dnia mi się niechce. Też możesz mnie za to potepić, skoro niemasz nic
                                lepszego do dodania niż czepianie sie pie...ł

                                PS. REKSIU przepraszam za offtopik na twoim wątkusmile lece po słownik...
                                Ewa mama 2letniej Natalki,
                                poznaniankismile
                                • natasza39 Re: Jezuuuuuuu! 31.07.07, 15:14
                                  Pirz se jurz jak hcerz!
                                  Mnie to róra f sómie

                                  ---------------------------------------------------------------------
                                  Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                                  głupcami.
    • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:09
      burza4 napisała:
      ale - wg mnie - sąd nie wziął pod uwagę kwestii długów - bo to nie ma
      > bezpośredniego związku ze sprawą. Jest to kwestia rozliczeń pomiędzy
      > małżonkami, a nie alimentów. Jeśli został kredyt, który spłaca facet -
      powinien
      >
      > wystąpić z powództwem o to, żeby była żona oddała mu część nakładów. Tego
      > zapewne nie zrobił.


      Dokładnie!
      Wniosek był o alimenty na dzieci i zon i to było przedmiotem sprawy.
      Aby przedmiotem sprawy było uregulowanie wierzytelności wspólnych, które teraz
      tylko jedno spłaca trzeba wnieść sprawę o to właśnie.
      NA dodatek alimetami zajmuje się wydział rodzinny, a wierzytelnościami cywilny.
      Zatem nawet nie ma kompetencji rodzinny tego rozstrzygać.

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:13
        natasza39 napisała:

        > NA dodatek alimetami zajmuje się wydział rodzinny, a wierzytelnościami
        cywilny.
        > Zatem nawet nie ma kompetencji rodzinny tego rozstrzygać.


        ale spłata tych zadłuzeń powinna być chyba brana pod uwagę w przypadku
        oszacowania kosztów utrzymania każdej ze stron
        • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:20
          reksia napisała:
          > ale spłata tych zadłuzeń powinna być chyba brana pod uwagę w przypadku
          > oszacowania kosztów utrzymania każdej ze stron


          Niby na logikę tak, a Twój M przedstawiał wyliczenia swojego utrzymania i ile
          kosztuja go spłaty kredytu?
          Ponadto juz kiedys pisałam, że należałoby wnieśc o podział majatku. w skład
          takiego dorobku małżeńskiego wchodzą również długi.
          Ja, na miejscu Twojego M nie płaciłabym tych alimentów. Komornik i tak mu
          sciagnąc nie może wszystkiego.
          Ponadto alimenty, które Twój M płaci exi to jest jej dochód (normalnie PIT musi
          z tego składać przeciez), więc nie moze przed wierzycielami mówić że dochodu
          nie ma.
          Bez adwokata i to dobrego w tych sprawach, Twój M nic nie zdziała.
          Ponadto, to musi być adwokat z tej miejscowości gdzie jest sąd, a nie tam gdzie
          mieszkacie.

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:40
            natasza39 napisała:
            > Ponadto alimenty, które Twój M płaci exi to jest jej dochód (normalnie PIT
            musi
            >
            > z tego składać przeciez), więc nie moze przed wierzycielami mówić że dochodu
            > nie ma.


            watpie by ona taki pit składała...hmmm

            ostatnio wysłała do mnie do mego domu kobitkę z MOPS-u, która miała ocenic
            sytuację materialną w jakiej zyje M, bo Exia zdaje sie pomimo tego ze dostaje
            alimenty, stara sie zdaje sie o zaliczke alimentacyjną, bo w związku z tym iż
            M płaci alimentów mniej niż zasadzone (które przekraczają 100% jego dochodu),
            Exia stara sie zdaje sie o zaliczke alimentacyjnąsmile))))

            jakos tak to chyba wygląda smile))))))

            Bo prócz tego ze Exia otrzymuje alimenty to ona i tak dostaje jeszcze pomoc z
            MOPSusmile)))) i to nie małąsmile)) bycie "zaradną" Exią sie wiec czasem opłaca;P,
            na cóż jej wiec praca .
            Sorrry śmiać mi sie chce i płakać
            • mikawi Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 15:54
              reksiu - jeśli M. płaci jej mniej alimentów niż zostało zasądzone w wyroku i
              ona spełnia kryterium dochodu (a skoro nie pracuje to spełnia) wówczas może
              ubiegac się o zaliczkę alimentacyjną, tylko, że jest to możliwe wyłącznie przy
              udziale komornika. Czyli procedura wygląda tak, że eks kieruje sprawę do
              komornika, który wszczyna egzekucję alimentów - wiąże się to z dodatkowymi
              kosztami komorniczymi obciążającymi M. I dopiero jeśli egzekucja jest
              bezskuteczna (komornik nie może wyegzekwować całej kwoty), wydaje MOPSowi
              decyzję o bezskutecznosci egzekucji, na podstawie której MOPS przyznaje
              zaliczkę. Wywiad środowiskowy to z tego co wiem krok w kierunku ściągania
              wierzytelności z dłużnika - ma na celu ustalić czy dłużnik pracuje, dlaczego
              nie płaci.
              I jeszcze jedno - czy M ma zasądzone alimenty na dzieci (pamiętam coś kwotę
              1200 zł z Twoich postów) czy równiez na byłą żonę? Jak to wygląda formalnie w
              wyroku?
              • reksia do Mikawi 30.07.07, 16:50
                M ma zasądzone 1200zł a emerytura którą otrzymywał to kwota 1100zł z groszami.M
                cały czas płacił pełne alimenty, ale po przejściu na emeryturę nie był juz w
                stanie wiec poprosił na czas dopóki nie znajdzie dodatkowej pracy o
                zmniejszenie alimentów. Przez cały czas trwał spór z exią która oczyściła mu
                konto z dodatkowych piueniędzy o zwrot tych przez nią zabranych. Ona
                stwierdziła ze już je wydała i co najwyżej moze M je odliczyć gdyby miał
                trudności z płaceniem.Wówczas z powodu obsuówki w czasie zanim dostał emeryturę
                M zwrócił sie do Exi ze prosi by przez 3 miesiace odliczyła własnie te przez
                nią wczesniej z konta "samodzielnie pobrane".
                Wówczas ona po dwóch dniach smile)))) od braku pierwszej wpłaty zadzwoniła i
                zwyzywała moje dziecko, mnie,żadała ode mnie pieniędzy (!)itd i natychmiastowo
                wystapiła do komornika który wszedł M na emeryturę. Po 3 miesiacach gdy M
                emeryturę dostał siedział już na niej komornik. Który ściagał z niej 60%
                wówczas M zaczał poszukiwac dodatkowej pracy by dorobic brakujące pieniądze a
                jednoczesnie starał sie spłacać długi itd.

                Nie chce publicznie zbyt szczegółowo opisywac sprawy.Z tego co ja wiem M ma
                zasądzone alimenty na dzieci.Rozwód jest z winy M. Exia ma wiec prawo do konca
                swego zycia żądać alimentów równiez na siebie. I M jest zobowiązany do końca
                jej zycia na nią łożyć:].Bo ją raz zdradził.


                Ich burdel, ich cyrk, ich małpy dla mnie najgorsze jest to ze weszłam w taki
                związek i nie zdawałam sobie sprawy ze w polskim sadownictwie panuje
                średniowiecze.Że pierwsza zona ma prawo stać ponad prawem.

                Na dodatek moja Exia to jest typ przekupy targowej,jej nikt nie przegada i
                żadne logiczne argumenty do niej nie trafiają.

                Nie wiedze wiec tutaj żadnych mozliwości rozwiązania problemu.

                Natomiast ja nie mam ochoty zabierać moim dzieciom by dokładać do takiego lumpa
                jak moja Exia, w postaci utrzymywania ogołoconego kompletnie ze środków do
                zycia M.
                Najtrudniejsze jest dla mnie to że tym razem jestem nie z własnego wyboru ale
                przez życie zmuszona do rozwodu...

                ...chyba nie jestem jednak zdolna do życia z facetem z takim bagażem jak
                j...Exia.

                Moja przyjaciółka ma Exie, babkę na poziomie która dzwoniąć do nich do domu
                przedstawia sie , mówi "dzień dobry".
                NAWET NIE MACIE POJECIA JAK JA JEJ TEJ EXI ZAZDROSZCZĘ.
          • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 17:03
            natasza39 napisała:
            > Bez adwokata i to dobrego w tych sprawach, Twój M nic nie zdziała.
            > Ponadto, to musi być adwokat z tej miejscowości gdzie jest sąd, a nie tam
            gdzie
            >
            > mieszkacie.


            No i tu leży pies pogrzebany bo kto ma zapłacić za tego adwokata? M z 300zł
            które mu pozostają? Ponadto by wynając takiego adwokata M musiałby jechać na
            drugi koniec polski i to na jednym wyjeździe by sie nie skonczyło jak znam
            życie.Kto ma sponsorować te podróże? Powiedzmy że M z tych 300zł opłaci
            przejazdy.Kto ma przez ten okres trwania spraw w sadzie zywić M . Ja? No
            własnie ja!

            ... i tu mi rece opadają, bo nie wiem co w takiej sytuacji robić .Płacić?
            Pomagać?
            • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 19:42
              reksia napisała:
              > No i tu leży pies pogrzebany bo kto ma zapłacić za tego adwokata? M z 300zł
              > które mu pozostają? Ponadto by wynając takiego adwokata M musiałby jechać na
              > drugi koniec polski i to na jednym wyjeździe by sie nie skonczyło jak znam
              > życie.Kto ma sponsorować te podróże? Powiedzmy że M z tych 300zł opłaci
              > przejazdy.Kto ma przez ten okres trwania spraw w sadzie zywić M . Ja? No
              > własnie ja!
              >
              > ... i tu mi rece opadają, bo nie wiem co w takiej sytuacji robić .Płacić?
              > Pomagać?


              Na te pytania już nam kiedyś odpowiedziałaś, reksiu.
              W sposób zresztą niewybredny i bezobcesowy przekazałaś nam swoje racje.
              Ex Twojego M, alimenty płacone na jej osobę, sprawy sadowe i długi M i exi, to
              jedno, a Twoj stosunek do M emocjonalny i uczuciowy, to drugie.
              A wszystko rozbija się o kasę.
              Ty sobie musisz odpowiedzieć sama ile co jest dla Ciebie warte i to w sensie
              dosłownym, w tym przypadku przeliczajac to na pieniadze, bo taka jest
              obiektywnie sytuacja.




              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
      • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 19:34
        kati27 napisała:

        > Reksiu, a nie jest tak że w przypadku gdy odwołacie się i weźmiecie adwokata a
        > eks przegra to ona ponosi koszty adwokata?

        Ten kto przegrywa ponosi koszty sadowe, a nie zwrot kosztów jakie poniosła
        strona przeciwna.
        Koszty adwokata strony przeciwnej są w takich przypadkach zryczałtowane i nie
        mogą przekroczyć jakiejś tam kwoty (dokładnie nie powiem ile, bo prawnikiem nie
        jestem). Jednym słowem te zryczałtowane koszty pokrywają tylko ułamek tego co
        się zwyczajowo płaci adwokatowi.

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
        • kati27 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 30.07.07, 21:30
          to nie wiem w takim razie skąd w mojej głowie takie info, że w przypadku sprawy
          o alimenty można wspomóc się adwokatem i koszty ponosi strona przegrana. Jeśli
          wprowadzam w błąd to b. przepraszam.
        • chalsia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 00:17
          Natasza, przegrywający ponosi koszty i sądowe i procesowe - czyli koszty
          adwokata strony, która wygrała. A NORMALNY adwokat stawki ma zbliżone do tego,
          co wynika z taryfikatora określającego tenże "ryczałt". A podstawą do
          taryfikacji jest roczna wartość spornej kwoty alimentów.
          Taryfikator stawek adwokackich można sobie w necie znaleźć.

          A do Reksi - jesli zależy Ci na tym związku i tym mężczyźnie, to IMHO warto
          zainwestowac w adwokata i założyć w sądzie sprawy o wszystko co trzeba: -
          apelację w sprawie o alimenty, sprawę o podział majątku wraz kredytem, apelację
          od sprawy o pozbawienie praw, sprawę o fałszywe zeznania i krzywoprzysięstwo w
          sprawie o pozbawienie praw i co tam jeszcze trzeba.
          Ponadto - jak M umrze, to Ty na równi z jego dziećmi odziedziczysz jego dług z
          powodu zaliczki alimentacyjnej i niedopłaconych alimentów jesli będą
          egzekwowane przez komornika.
          • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 00:29
            chalsia napisała:

            > Natasza, przegrywający ponosi koszty i sądowe i procesowe - czyli koszty
            > adwokata strony, która wygrała. A NORMALNY adwokat stawki ma zbliżone do tego,
            > co wynika z taryfikatora określającego tenże "ryczałt". A podstawą do
            > taryfikacji jest roczna wartość spornej kwoty alimentów.
            > Taryfikator stawek adwokackich można sobie w necie znaleźć.

            Wzięło mi sie stad, ze na jednym z forum pisała dziewczyna, która adwokatowi
            zapłaciła coś ok. 8000 zł (to był rozwód z orzekaniem winy, który ciągnął się
            długo). Jako niewinnej sąd zasądził zwrot kosztów ok 1700 zł, bo taki jest
            taryfikator (chyba chodzi o adwokatów z urzędu).
            Prawnik piszący na tym forum, potwierdził, ze tyle można na maksa zwrotu kosztów
            za adwokata dostać i ani złotówkę więcej.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
            • natasza39 Wszystko o zwrotach kosztów sądowych! 31.07.07, 01:08
              Kopia artykułu. Musiałam wkleić, bo ten portal jest płatny, więc nie da się
              linka wstawić:


              Aby skutecznie chronić swoje prawa, częstokroć jesteśmy zmuszeni ponosić spore
              wydatki. Czy to na jednorazową poradę prawną, reprezentację przez adwokata,
              opłaty za wpisy i pisma. Zdarza się, iż koszty jakie ponieśliśmy w celu
              wyegzekwowania swoich praw przekraczają zasądzone na naszą rzecz odszkodowanie.
              Abyśmy nie wylądowali “na minusie” możemy żądać od strony przeciwnej zwrotu
              poniesionych przez nas kosztów. Podobne wydatki mogą również ponosić pośredni
              uczestnicy postępowania, jak na przykład świadkowie. Jakie zatem przysługują im
              prawa?

              Co zaliczamy do kosztów sądowych?

              Należy pamiętać, iż możemy żądać wyłącznie zwrotu kosztów niezbędnych do
              celowego dochodzenia praw i celowej obrony. W szczególności kosztami sądowymi są:

              *
              koszty sądowe, a więc opłaty sądowe (wpis i opłata kancelaryjna) oraz
              podlegające zwrotowi wydatki sądowe,
              *
              koszty strony występującej osobiście lub przez pełnomocnika nie będącego
              adwokatem, radcą prawnym albo rzecznikiem patentowym,
              *
              koszty zastępstwa procesowego strony przez adwokata, radcę prawnego albo
              rzecznika patentowego.

              Jeżeli strona prowadzi sprawę osobiście lub przez pełnomocnika nie będącego
              adwokatem lub radcą prawnym, do kosztów można zaliczyć:

              *
              poniesione koszty sądowe,
              *
              koszty przejazdów do sądu strony lub jej pełnomocnika,
              *
              równowartość zarobku utraconego wskutek stawiennictwa w sądzie.

              Suma kosztów przejazdów i równowartość utraconego zarobku nie może przekraczać
              wynagrodzenia jednego adwokata wykonującego zawód w siedzibie sądu.

              Jeżeli strona reprezentowana jest przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika
              patentowego, wówczas do kosztów zaliczamy:

              *
              jego wynagrodzenie, jednak nie wyższe niż stawki opłat określone w
              odrębnych przepisach (chodzi o rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie opłat za
              czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy
              prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu),
              *
              wydatki jednego adwokata,
              *
              koszty sądowe,
              *
              koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony.

              Kto jest uprawnionym do zwrotu kosztów?

              Osoby, które mogą domagać się zwrotu poniesionych kosztów w związku z procesem,
              to przede wszystkim powód oraz pozwany. Poza nimi, przepisy przyznają taką
              możliwość również uczestnikom pośrednim - świadkom powołanym przez strony.

              Kto zobowiązany jest za zwrot kosztów?

              Osobą zobowiązaną do zwrotu kosztów jest strona przegrywająca. Nie jest istotne
              w jaki konkretny sposób przegrała ona proces – czy poprzez uznanie winy,
              odrzucenie powództwa itp. Koszty procesu należy ponieść nawet wtedy, gdy dopiero
              ostatnia instancja uznała rację drugiej ze stron.

              Istnieją wyjątki, w których żadna ze stron nie przegrywa procesu:

              *
              w razie uwzględnienia powództwa w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa, w
              której strona pozwana uznała powództwo,
              *
              gdy z mocy szczególnego przepisu ustawy wydanego w trakcie procesu
              wyrokowanie w sprawie stało się niedopuszczalne albo gdy dla pozwanego odpadła
              jurysdykcja sądów polskich.

              Jeżeli okaże się, że powództwo nie zostało wniesione przeciwko osobie, która
              powinna być w sprawie stroną pozwaną, sąd na wniosek powoda lub pozwanego wezwie
              tę osobę do wzięcia udziału w sprawie. Osoba wezwana do udziału w sprawie na
              wniosek pozwanego może domagać się zwrotu kosztów wyłącznie od pozwanego, jeżeli
              okaże się, że wniosek był bezzasadny.

              Niezależnie od wyniku sprawy sąd może włożyć na stronę lub interwenienta
              obowiązek zwrotu kosztów wywołanych ich niesumiennym lub oczywiście niewłaściwym
              postępowaniem. Dotyczy to zwłaszcza kosztów powstałych wskutek uchylenia się od
              wyjaśnień lub złożenia wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenia lub opóźnionego
              powołania dowodów.

              Sąd może zasądzić od świadka, biegłego, pełnomocnika lub przedstawiciela
              ustawowego zwrot kosztów wywołanych ich rażącą winą. Wcześniej jednak konieczne
              jest, by sąd daną osobę wysłuchał. Postanowienie sądu może zapaść na posiedzeniu
              niejawnym. Nie musi zapaść pod koniec procesu, jak to jest co do zasady, lecz
              odpowiednie sumy mogą zostać zasądzone wcześniej.

              Owa “rażąca wina” może oznaczać m.in.:

              *
              samowolne oddalenie się świadka z sądu,
              *
              odmowę zeznań lub przyrzeczenia bez podania odpowiedniego uzasadnienia,
              *
              niestawiennictwo świadka bez należytego usprawiedliwienia,
              *
              nie usprawiedliwione niestawiennictwo biegłego bądź nie uzasadnioną odmowę
              złożenia przyrzeczenia lub opinii.

              Kiedy i jak można uzyskać zwrot kosztów?

              Aby odzyskać wydane bądź też nieuzyskane kwoty, koniecznym może być wystosowanie
              określonego żądania. Będzie tak, jeżeli strona reprezentowana jest przez
              adwokata, lub radcę prawnego. W przeciwnym wypadku, sąd orzeknie o kosztach z
              urzędu. W praktyce jednak najlepiej zożyć taki wniosek z tzw. ostrożności
              procesowej.

              Przyjmuje się, iż strona jest reprezentowana przez radcę, lub adwokata, jeżeli w
              momencie zamknięcia rozprawy bezpośrednio poprzedzającej wydanie orzeczenia jest
              przez niego reprezentowana.

              Jeżeli sąd nie działa z urzędu, wówczas wniosek o zwrot kosztów należy złożyć
              najpóźniej przed zamknięciem rozprawy. W przeciwnym wypadku roszczenie wygaśnie.

              Zgłoszenie roszczenia o zwrot kosztów nastąpić może bądź poprzez sporządzenie
              spisu kosztów, bądź wniosku o przyznanie kosztów według norm przepisanych. Spis
              co do zasady nie musi zawierać rachunków, czy też dowodów poniesionych kosztów,
              jednakże w razie wątpliwości sąd może ich zażądać. Nie dotyczy to kosztów
              dojazdu, które w miarę możności powinny zostać udokumentowane.

              Pewna szczególna sytuacja występuje wówczas, gdy wierzyciel niejako chce
              zastraszyć dłużnika i niepotrzebnie wytacza przeciwko niemu postępowanie, np.:
              po to, by narazić go na niepotrzebne koszty. Jeżeli dłużnik przed sądem uzna
              przy pierwszej czynności procesowej żądanie pozwu i nie dał powodu do wytoczenia
              sprawy, wówczas należy mu się zwrot kosztów pomimo uwzględnienia powództwa.
              Wystarcza uznanie żądań pozwu bez konieczności jednoczesnego spełnienia lub
              zaofiarowania żądanego świadczenia. Zwrot “nie daje powodu do wytoczenia sprawy”
              tłumaczy się w ten sposób, iż strona powodowa uzyskałaby zaspokojenie roszczenia
              bez wytoczenia powództwa.

              Kiedy nie musimy ponosić kosztów?

              Zdarzyć się może sytuacja, w której pozew strony zostanie uwzględniony wyłącznie
              częściowo. Wówczas sąd wzajemnie zniesie lub stosunkowo rozdzieli koszty
              procesu. Może jednak włożyć na jedną ze stron obowiązek zwrotu wszystkich
              kosztów, jeżeli jej przeciwnik uległ tylko co do nieznacznej części swego
              żądania albo gdy określenie należnej mu sumy zależało od wzajemnego obrachunku
              lub oceny sądu. Sytuacje te, będą miały miejsce wyłącznie wówczas, gdy obydwie
              strony wystąpiły o zwrot kosztów procesu. Sąd podejmując decyzję, będzie się
              opierał na zasadzie słuszności, niemniej jednak jego decyzja zależy od
              swobodnego uznania.

              W wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej
              tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami. Tymi szczególnymi
              wypadkami będzie chociażby sytuacja materialna, rodzinna osoby zobowiązanej do
              uiszczenia kosztów. Sąd bierze pod uwagę również przebieg procesu, np.: fakt iż
              druga strona zwiększyła koszty poprzez niestawiennictwo na rozprawie.

              Dodatkowe uregulowania

              W przypadku zawarcia ugody sądowej, koszty procesu znosi się wzajemnie, chyba że
              strony postanowiły inaczej. Brak woli stron w tej kwestii przesądza o zniesieniu
              kosztów, co skutkuje faktem, iż strony pozostają przy kosztach, które poniosły w
              sprawie.

              Więcej o instytucji ugody przeczytasz w artykule Ugoda czyli tani i szybki
              sposób na rozwiązywanie sp
            • chalsia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 12:26
              > Prawnik piszący na tym forum, potwierdził, ze tyle można na maksa zwrotu
              kosztó
              > w
              > za adwokata dostać i ani złotówkę więcej.
              >

              ze 1700 ?? to nieprawda. Jeśli z taryfikatora koszt adwokata wynosi np. 2400 to
              tyle zasądzą - zalezy od rocznej wartości kwoty spornej.
              Kwestią też jest jak sobie liczy adwokat - czy jedną stawkę za całość sprawy (i
              nieważne ile ona trwa i ile rozpraw jest)m czy od każdego stawiennictwa na
              rozprawie. Oczywiście pierwsz opcja jest zdecydowanie lepsza.
    • natasza39 I jeszcze coś dla reksi. 31.07.07, 01:20
      Ponieważ i tak już siedzę w necie i musiałam wejść na płatny portal, niejako
      przy okazji podsyłam Ci coś co Cię zainteresuje (to z "Gazety Prawnej" jest):

      Małżonek niewinny rozkładu pożycia małżeńskiego może żądać od małżonka wyłącznie
      winnego tego rozkładu stosownych alimentów. Nie dotyczy to oczywiście sytuacji,
      gdy obydwoje zostali uznani za niewinnych rozkładu pożycia małżeńskiego. Ażeby
      jednak zaktualizował się ten obowiązek, muszą być spełnione dwa warunki:

      1.
      na skutek rozwodu nastąpiło istotne pogorszenie się sytuacji majątkowej
      małżonka niewinnego. Przy ocenie, czy rozwód pociąga za sobą znaczne pogorszenie
      sytuacji materialnej uprawnionego, ważne jest porównanie jego obecnej sytuacji
      finansowej z taką, jaka by istniała, gdyby rozwód nie nastąpił.
      2.
      wskutek istotnego pogorszenia się sytuacji majątkowej - małżonek niewinny
      nie ma możliwości zaspokojenia swoich usprawiedliwionych potrzeb. Dla możliwości
      domagania się alimentów w takim wypadku nie jest konieczne, aby małżonek znalazł
      się w niedostatku, czyli w sytuacji, kiedy nie może się samodzielnie utrzymać.
      Wystarczy, że na skutek rozwodu jego sytuacja materialna nie pozwala mu na
      zaspokojenie jego usprawiedliwionych potrzeb, jeżeli w trakcie trwania
      małżeństwa takie potrzeby należały do pewnej normy, np. kino, teatr, wyjazd na
      wakacje. Nie oznacza to oczywiście, iż małżonek niewinny ma prawo do równej
      stopy życiowej z małżonkiem zobowiązanym, ale tyle, że ma on prawo do bardziej
      dostatniego poziomu życia aniżeli tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb.

      Małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego jest zobowiązany
      przyczyniać się do usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego w odpowiednim
      zakresie. Zakres ten wyznaczają przede wszystkim możliwości finansowe
      rozwiedzionego małżonka, tzn. może on alimentować w takim stopniu, na jaki go
      stać, bez większego uszczerbku dla swoich usprawiedliwionych potrzeb.


      Szczególnie to ostatnie zdanie "bez większego uszczerbku dla swoich
      usprawiedliwionych potrzeb" jest interesujące. Nie sądzicie?

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • natasza39 A tu masz jeszcze coś! 31.07.07, 01:31
        zgodnie z tym, nawet po ewentualnej śmierci (odpukać) Twojego małżonka to nie
        Ty, ale jego ex będzie pobierała po nim rentę. Poniżej treść artykułu:

        Kiedy małżonka rozwiedziona lub wdowa, która do dnia śmierci męża nie
        pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej?

        Małżonka rozwiedziona lub wdowa, która do dnia śmierci męża nie pozostawała z
        nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz
        spełnienia wskazanych na początku warunków miała w dniu śmierci męża prawo do
        alimentów z jego strony ustalone wyrokiem lub ugodą sądową. Wyjątkowa regulacja
        art. 70 ust. 3 ustawy emerytalnej wskazuje na celowe wprowadzenie możliwości
        nabycia prawa do renty rodzinnej przez wdowę, która do dnia śmierci męża nie
        pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, co jest dopuszczalne w przypadku
        posiadania przez nią prawa do alimentów zasądzonych wyrokiem lub ugodą sądową.
        Brak takiego prawa, mimo pozostawania w formalnym związku małżeńskim, przy
        jednoczesnym zerwaniu faktycznej wspólności małżeńskiej, wyklucza możliwość
        nabycia renty rodzinnej. Oznacza to, że jeżeli wdowa do dnia śmierci męża nie
        pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej (okoliczność faktyczna), to nabywa
        prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz spełniania warunków wskazanych na
        początku (określonych w art. 70 ust. 1 lub 2), miała w dniu śmierci męża prawo
        do alimentów z jego strony ustalone wyrokiem lub ugodą sądową. Co do zasady,
        wyjątkowe nabycie prawa do renty rodzinnej przez wdowę na podstawie tego
        przepisu oparte byłoby na założeniu, że „skoro w trakcie pozostawania w związku
        małżeńskim żona nie występuje o „alimenty” które uzasadniałyby brak wspólnego
        pożycia (prowadzący do orzeczenia separacji), jak i niezaspokajanie potrzeb
        rodziny (prowadzące do wydania orzeczenia na podstawie art. 28 k.r.o.), to tym
        bardziej nie ma podstaw, aby nabywała ona w chwili śmierci męża.

        Przepis art. 70 ust. 3 ustawy emerytalnej bywa postrzegany jako wadliwy, ułomny,
        a nawet wewnętrznie niespójny już tam gdzie w jednej normie prawnej zrównuje w
        prawie do renty rodzinnej dwie różne kategorie osób uprawnionych, tj. małżonkę
        rozwiedzioną, która wskutek rozwodu utraciła status małżonki i może mieć
        ustalone prawo do alimentów ze strony byłego męża, a ponadto wdowę, która do
        dnia śmierci męża pozostawała w związku małżeńskim, a przeto nie mogła mieć
        ustalonego prawa do alimentów sensu stricto (art. 60 lub 614 § 4 k.r.o.), a co
        najwyżej potwierdzony wyrokiem lub ugodą sądową obowiązek przyczyniania się do
        zaspakajania potrzeb rodziny (art. 28 k.r.o.), któremu nie można bez koniecznych
        zabiegów interpretacyjnych przypisać natury zdarzeń sądowych kreujących prawo do
        alimentów, o jakich stanowi art. 70 § 3 ustawy emerytalnej. Krytykuje się jednak
        przede wszystkim uznaniowy charakter niedookreślonego stanu niepozostawania
        wdowy we wspólności małżeńskiej, który jest niezdefiniowany zarówno w przepisach
        prawa ubezpieczeń społecznych, jak i w przepisach innych ustaw, a w
        szczególności w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

        Restrykcje w postaci nieprzysługiwania (braku) prawa do renty rodzinnej wdowy,
        która w chwili śmierci męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej ani
        nie miała w dniu śmierci męża ustalonego prawa do alimentów z jego strony
        ustalonych wyrokiem lub ugodą sądową, dotykają ściśle określonych świadczeń
        ubezpieczeniowych, a zatem rent rodzinnych, a ponadto jednorazowego
        odszkodowania z tytułu śmierci ubezpieczonego w następstwie wypadku przy pracy,
        które nie przysługuje małżonkowi w przypadku orzeczonej separacji (art. 13 ust.
        3 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu
        wypadków przy pracy i chorób zawodowych). Oznacza to, że tego rodzaju wyraźnie
        ustanowione ustawowe restrykcje nie ograniczają uprawnień małżonka do uzyskania
        innych świadczeń z ubezpieczenia społecznego po śmierci ubezpieczonego
        współmałżonka.

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
        • natasza39 Re: A tu masz jeszcze coś o zobowiazaniach: 31.07.07, 01:42
          Kiedy i jak małżonek odpowiada za zobowiązanie zaciągnięte przez drugiego
          małżonka dla zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny?

          Zgodnie z art. 30 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, oboje małżonkowie są
          odpowiedzialni solidarnie za zobowiązania zaciągnięte przez jednego z nich w
          sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny.

          Przepis ten ma ochronić interesy wierzycieli małżonka zaciągającego dług. Oboje
          małżonkowie odpowiadają w tym przypadku za zaciągnięte przez jednego z małżonków
          zobowiązanie wszystkimi składnikami swoich majątków, tj. majątku wspólnego i
          majątków osobistych. Wierzyciel ma więc dostęp zarówno do majątku wspólnego
          małżonków, jak i ich majątków osobistych (odrębnych). Odpowiedzialność ta nie
          wygasa w razie ustania małżeństwa lub jego unieważnienia. W razie zaspokojenia
          wierzytelności z majątku osobistego jednego z małżonków, ewentualne rozliczenie
          między nimi z tego tytułu powinno nastąpić przy uwzględnieniu zakresu ich
          obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny (por. art. 366 i
          następne Kodeksu cywilnego). Małżonek, który zobowiązania nie zaciągał,
          odpowiada solidarnie, ale za cudzy dług.

          Małżonkowie odpowiadają solidarnie bez względu na przyjęty ustrój majątkowy,
          jakiemu podlegają (stosowania tego przepisu nie wyłącza nawet ustanowienie przez
          sąd rozdzielności majątkowej między małżonkami). Nie ma tu znaczenia, czy
          przedmiot nabyty w związku z zaciągniętym zobowiązaniem wejdzie do majątku
          wspólnego małżonków, czy też do majątku osobistego jednego z nich. Art. 30 § 1
          K.r.o. jest stosowany nawet, gdy małżonkowie nie pozostają we wspólnym pożyciu,
          lecz w separacji faktycznej lub orzeczonej przez sąd, np. małżonek jest
          zobowiązany do opłat za mieszkanie, które służy potrzebom rodziny (zwłaszcza gdy
          są małoletnie dzieci), choćby nawet przysługiwało ono tylko drugiemu małżonkowi.

          Omawiany przepis dotyczy wyłącznie zobowiązań wynikających z czynności prawnych,
          a nie innych zdarzeń. Zobowiązania wynikłe z deliktów (tzn. czynów zabronionych
          przez prawo) nie mieszczą się w zakresie zastosowania tego przepisu. Przepis ten
          ma natomiast zastosowanie do obowiązku naprawienia szkody wynikłej wskutek
          niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania zaciągniętego przez
          czynność prawną w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny.

          Małżonek, który zaciąga zobowiązanie dla zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny,
          działa w imieniu własnym. Zaciągnięcie takiego zobowiązania nie powoduje, że
          drugi z małżonków staje się stroną tej czynności (stosunku prawnego) i jest
          uprawniony do domagania się spełnienia świadczenia wzajemnego przez wierzyciela
          współmałżonka. Ewentualne oświadczenie o odstąpieniu od umowy może być więc
          złożone jedynie małżonkowi, który zawierał tę umowę. Solidarna odpowiedzialność
          małżonka za zobowiązanie zaciągnięte przez jednego z nich nie oznacza, że w
          sprawie o zasądzenie należności z tytułu tego zobowiązania udział drugiego
          małżonka po stronie pozwanej jest konieczny.

          Kiedy mamy do czynienia z zaspokajaniem "zwykłych potrzeb rodziny"?

          Art. 30 K.r.o. dotyczy zwykłych potrzeb:

          * małżonków, ich wspólnych dzieci i dzieci wspólnie przez nich
          przysposobionych (a więc tzw. rodziny małej, rodziny sensu stricto) oraz
          * innych domowników, które są zaspokajane w ramach wspólnego gospodarstwa
          domowego.

          "Potrzeby rodziny" to wspólne potrzeby całej rodziny lub też potrzeby
          indywidualne poszczególnych jej członków. "Zwykłe potrzeby rodziny" zaś to
          potrzeby niezbędne (wymagające bezwzględnego zaspokojenia) oraz codzienne
          potrzeby, które są usprawiedliwione, normalne, stałe lub powtarzające się i
          dotyczą zapewnienia rodzinie wyżywienia, ubrania, mieszkania, ochrony zdrowia,
          rozwoju duchowego i kulturalnego, a także wychowania dzieci. Chodzi tu zwykle o
          niewielką wartość przedmiotu zobowiązania, jak np. zakupy w sklepie spożywczym
          "na zeszyt", pożyczka na lekarstwa, zakupy ziemniaków na zimę, odzieży, drobnych
          przedmiotów urządzenia domowego, środków czystości, pomocy szkolnych, opłaty za
          mieszkanie (np. czynsz najmu), energię elektryczną, gaz i wodę, abonament
          radiowo-telewizyjny, wydatki na bieżącą konserwacją mieszkania i naprawą
          urządzeń domowych, zakup pomocy szkolnych, prasy.

          Przykład:

          Za należności czynszowe spółdzielni budownictwa mieszkaniowego są solidarnie
          odpowiedzialni oboje małżonkowie (nawet z majątku osobistego każdego z nich), a
          nie tylko ten z małżonków, który jest członkiem spółdzielni. Nawet zniesienie
          przez sąd wspólności spółdzielczego prawa do lokalu pozostaje bez wpływu na
          określoną w art. 30 § 1 K.r.o. odpowiedzialność solidarną obojga małżonków za
          zapłatę opłat związanych z używaniem spółdzielczego lokalu mieszkalnego.

          Natomiast zakupy luksusowe czy zakupy przedmiotów i urządzeń domowych trwałego
          użytku oraz inne wydatki służące sfinansowaniu wiekszych inwestycji w
          gospodarstwo domowe nie należą do spraw związanych z zaspokojeniem zwykłych
          potrzeb rodziny.

          Co do klasyfikacji potrzeb jako należących lub nie należących do zwykłych
          potrzeb rodziny w doktrynie występują dwa stanowiska:

          1. jedni uznają, iż właściwy w tym wypadku jest poziom życia konkretnej
          rodziny (kryterium subiektywne);
          2. inni zaś, że za decydujące należy przyjąć warunki materialne i stopę
          życiową przeciętnej rodziny w kraju, której potrzeby są zaspokajane z bieżących
          zarobków lub innych dochodów rodziny (kryterium obiektywne); stanowisko to
          uzasadniane jest bezpieczeństwem obrotu i ochroną interesów osób trzecich; nawet
          w tym ujęciu zakres zwykłych potrzeb rodziny ulega zmianie wraz ze zmianą
          warunków społeczno-gospodarczych i poziomu życia przeciętnej rodziny.

          Jeśli zobowiązanie przekracza zakres zwykłych potrzeb rodziny, to nie oznacza,
          że drugi małżonek nie będzie wcale za to zobowiązanie odpowiadał. Małżonek,
          który nie działał, bedzie jednak w tym przypadku odpowiadał jedynie majątkim
          wspólnym, a nie osobistym.

          Czy można wyłączyć solidarną odpowiedzialność małżonków za zobowiązania
          zaciągnięte dla zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny?

          Małżonkowie nie mogą w drodze porozumienia wyłączyć ani ograniczyć solidarnej
          odpowiedzialności wynikającej z art. 30 § 1 - i to zarówno co do zobowiązań już
          zaciągniętych, jak i na przyszłość. Wyłączenie lub ograniczenie solidarnej
          odpowiedzialności małżonków może natomiast być zastrzeżone - w sposób wyraźny
          lub nawet dorozumiany - w umowie z kontrahentem jednego z małżonków (choć nie
          wszyscy przedstawiciele nauki prawa się z tym zgadzają).

          Z ważnych powodów sąd może na żądanie jednego z małżonków postanowić, że za
          powyższe zobowiązania jest odpowiedzialny tylko ten małżonek, który je
          zaciągnął. Postanowienie to może być uchylone w razie zmiany okoliczności.

          Za takie "ważne powody" należy przy tym uznać takie postępowanie jednego z
          małżonków w sprawach majątkowych, spowodowane przez jego lekkomyślność,
          rozrzutność, nieudolność lub złośliwość w stosunku do współmałżonka albo
          rodziny, które godzi w jej dobro i zagraża bytowi rodziny albo poważnie narusza
          interesy współmałżonka lub zagraża tym interesom (np. zazwyczaj występuje to w
          przypadku faktycznej separacji, separacji orzeczonej przez sąd albo
          ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków). Nie jest istotne, czy było to
          dzialanie zamierzone, czy nie. Decydują obiektywne skutki takiego postępowania.
          Przy ocenie, czy zachodzą "ważne powody" nie można pomijać interesu drugiej
          strony zobowiązania zaciągniętego przez jedno z małżonków (wierzyciela).

          Sprawa taka podlega rozpoznaniu w postępowaniu nieprocesowym. Wnioskodawcą może
          być tylko jeden z małżonków (obojetnie który). Rozpoznanie sprawy nie wymaga
          wyznaczenia rozprawy. Trzeba jednak umożliwić złożenie wyjaśnień małżonkowi
          wnioskodawcy, chyba że jego wysłuchanie jest niemożliwe lub niecelowe. Sąd może
          zarządzić przeprowadzenie przez kuratora sądowego wywiadu środowiskowego, aby
          ustalić warunki, w
    • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 07:31
      ja dziś wymeldowuje M z mojego mieszkaniasad i bardzo mi z tym źle, mam wrażenie
      że M jest bardzo przybity i smutny już wczesniej uzgodnilismy ze jesli rozwój
      spraw bedzie dla niego niekorzystny bęe niestety zmuszona w celu ochrony siebie
      i moich dzieci zmuszona do takich działań.M przytaknął , niby zrozumiał ale
      widzę ze jest coraz bardziej zamkniety w sobie.Serducho mi sie kraja bo ja w
      sumie nie chce rozwodu.Nie wiem co mam powiedziec moim dzieciom,że niby
      dlaczego M nie bedzie już ich ojczymem?juz teraz widze że sa smutne a mały
      biega co chwilę za M i się do niego przytula.

      Mam ochotę wejść w zycie tego lumpa Exi z takimi samymi bucirami jak ona weszła
      w moje.
      Mam ochotę też wysłac do niej przeróznych urzedników, z dziwnych instytucji by
      narobic obciachu jej "bachorom",
      Mam ochotę zadzwonić do tego lumpa i tak jak ona zwyzywała moje dziecko
      od "cudzych bachorów na które trzeba łożyć"(buhahahaa)mam ochotę zwyzywać tego
      prymitywa po podstawówie w najbardziej chamski i wulgarny sposób.Łącznie z
      wysmianiem jej wyjątkowo szpetnego ryja.
      Mam ochote powiedziec francy jednej, ze jesli jeszcze raz naruszy spokój mojego
      domu narobie jej takiego rabanu ze tym razem jej pójdzie w pięty.

      i najgorsze jest to ze mam ochotę to wszystko uczynić, zejśc do jej wulgarnego
      i prostackiego poziomu.

      Czuje tak wielki żal i tak silny i ogromny gniew!!!
      • mamba30 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 08:44
        Reksiu, bardzo mi przykro, trzymam kciuki, żebyście poukładali wszystkie swoje
        sprawy z M. Nic więcej nie napiszę, dziewczyny już poradziły. Swojemu eMowi
        wczoraj czytałam Twój post, wkurzył się facet na maxa na leniwego pasożyta.
          • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 09:42
            marta_kasia napisała:

            > Reksiu, Wy z M macie dzieci, prawda? Coz wiec stoi na przeszkodzie, zeby sad
            > ustalil alimenty(a wlasciwie koszty utrzymania rodziny), ktore M powinien
            > placici na nowa rodzine?

            nie mamy wspólnych dzieci, dzieci z którymi zamieszkujemy są moimi z
            poprzedniego małżeństwa
            • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 10:07
              reksia napisała:

              > marta_kasia napisała:
              >
              > > Reksiu, Wy z M macie dzieci, prawda? Coz wiec stoi na przeszkodzie, zeby
              > sad
              > > ustalil alimenty(a wlasciwie koszty utrzymania rodziny), ktore M powinien
              >
              > > placici na nowa rodzine?
              >
              > nie mamy wspólnych dzieci, dzieci z którymi zamieszkujemy są moimi z
              > poprzedniego małżeństwa


              ja mogę starać sie o ustalenie pieniążków na podstawowe opłaty ale to niewiele
              zmieni bo to w sumie nie pieniadze sa tu az takim problemem tylko to jak ta
              kobieta mśći sie na M

              mineło tyle lat i nic sie nie zmienia, ona nigdy nie da mu spokoju,zawsze
              bedzie jego garbem, sam fakt że posuneła sie do tego by pozbawić go praw
              rodzicielskich poprzez podanie fałszywego adresu w sadzie pod którym rzekomo M
              zamieszkiwał
              itd,itp .Od czasu złożenia przeze mnie sprawy na prokuraturze gdy zatruwała
              moje zycie telefonami, Exia do mnie nie dzwoni, ale za to podaje mój nr
              wszelkim swoim komornikom i wierzycielom, a oni wszyscy dzwonią na moją
              prywatną komórkę.

              Ponadto był okres gdzie dzwonili do mnie "dziwni" panowie (podejrzewam ze mój
              numer podawała na jakiś czatach)i był okres gdy miałam dziwne telefony od
              smarkaczy którzy wyzywali mnie .Działo sie to w tym samym okresie wiec
              podejrzewam iż równie dobrze któryś z kolegów pasierba mógł zostać
              zaangazowany.Być moze były to pomyłki;P, ale ja mam wrażenie ze ona jak nie
              drzwiami to oknem.Zszarpała moje nerwy kompletnie.

              Exia nigdy nie pracowała!i pracować nie ma zamiaru.Sądy jej w tym
              przytakują.Ona nigdy nie bedzie mieć nawet własnej emerytury. Dostała rozwód z
              orzeczeniem o winie.Ona zawsze pozostanie na utrzymaniu M i bedzie go doić do
              oporu ile sie da.Jest kobietą bez jakiegokolwiek wykształcenia czy ambicji na
              dodatek koszmarnie brzydką i paskudną w swoim obyciu.Moze jestem zbyt ostra w
              swojej ocenie, bo czuje teraz zbyt duzo negatywnych emocji, ale ja nie widze
              najmniejszych szans na to by M mógł sie od niej uwolnić kiedykolwiek.


              • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 10:21
                reksia napisała:
                > Exia nigdy nie pracowała!i pracować nie ma zamiaru.Sądy jej w tym
                > przytakują.Ona nigdy nie bedzie mieć nawet własnej emerytury. Dostała rozwód
                z
                > orzeczeniem o winie.Ona zawsze pozostanie na utrzymaniu M i bedzie go doić do
                > oporu ile sie da.

                Tu niestety masz rację, a co do emerytury, to w razie smierci M to ona nie Ty
                reksiu będzie po nim rentę rodzinną pobierała.Przykro mi.
                Wszystko jest w tych artykułach, które Ci wkleiłam.




                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
              • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 10:21
                >>>>>Jest kobietą bez jakiegokolwiek wykształcenia czy ambicji na
                dodatek koszmarnie brzydką i paskudną w swoim obyciu


                Reksiu, ilekroć czytam takie oceny poprzedniczek na tym forum, a zdarzają się
                one nierzadko to mnie zawsze ciekawi czemu Ci faceci żenili się z takimi
                maszkaronami i psychicznymi modliszkami. X lat temu jak się żenili nie były te
                okropne kobiety przecież ani ładniesze ani emocjonalnie czy intelektualnie
                bardziej sprawne, wiec albo Ci panowie ofairy tech niewykształconych bab to
                albo masochisci, albo one wcale nie były i nie są takie koszmarne w swoicm
                wyglądzie. Coś tu nie gra.
                  • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 10:44
                    Kiedyś mnie to zaintrygowałao i zagadnęłam M. czemu wybrał exową jako osobę
                    zdecydowanie poniżej jego poziomu. Otóż uważał, że ona będzie mu ...wdzięczna
                    za to co od niego otrzymała, ze ją zmieni(!) np. wpływajac na jej gust w
                    sposobie ubierania sie, wysławiania. Jednym słowem, że ją ukształtuje i będzie
                    miał na to jako mądrzejszy od niej wpływ, że jąiejako wychowa. Oczywiście życie
                    pokazało, że niczego nie wskórał i nie zmienił charakteru, ani poziomu osoby.
                    • dominika303 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 10:59
                      Reksiu smile
                      zle to odebrałaś - ja stwierdziłam fakt smile
                      mnie w wieku lat 20 podobali się metalowcy - a teraz juz nie!
                      To się "nazywa " wyrobiony gust po latach smile
                      Nie ma w tym złośliwości - poważnie - bo i jaki miałabym mieć w tym cel??
                      Mój NM tez popełnił to przestępstwo tez sobie wybrał na żonę juz ex mądrą i
                      łobytą i przepięknawą kobitę hehe

                      Ale to był jego wybór, chociaz ja czasami mu tez dosole z tym jegów ówczesnym
                      gustem , a co ? hihihi
                • reksia do m-m-m 31.07.07, 10:54
                  m-m-m napisała:

                  > >>>>>Jest kobietą bez jakiegokolwiek wykształcenia czy ambi
                  > cji na
                  > dodatek koszmarnie brzydką i paskudną w swoim obyciu
                  >
                  >
                  > Reksiu, ilekroć czytam takie oceny poprzedniczek na tym forum, a zdarzają się
                  > one nierzadko to mnie zawsze ciekawi czemu Ci faceci żenili się z takimi
                  > maszkaronami i psychicznymi modliszkami. X lat temu jak się żenili nie były
                  te
                  > okropne kobiety przecież ani ładniesze ani emocjonalnie czy intelektualnie
                  > bardziej sprawne, wiec albo Ci panowie ofairy tech niewykształconych bab to
                  > albo masochisci, albo one wcale nie były i nie są takie koszmarne w swoicm
                  > wyglądzie. Coś tu nie gra.



                  m-m-m wszystko grasmile))coś co lata temu mogło być atrakcyjne dla mojego M moze
                  kompletnie nie byc atrakcyjne dla mnie,mamy w sumie inne gusta

                  ponadto mów co chcesz ale sa kobiety i mężczyźni którzy o ile w wieku lat 20,
                  starają sie o własny wygląd i wygladają względnie, to w wieku juz np lat 30 sa
                  kompletnie zaniedbani,

                  m-m-m potrafie dojrzeć piekno w wielu twarzach, postaciach

                  ...są jednak twarze, które szpetnymi stają sie nawet nie z powodu
                  nieregularności rysów, ale z powodu ich wyrazu i o takiego rodzaju szpetocie ja
                  piszę, bo brak czegokolwiek interesujacego w rysach twarzy exi uznałabym co
                  najwyżej za rodzaj przecietności

                  moja Exia ma wredość wymalowaną na swej konskiej twarzy to nawet nie wada
                  zgryzu i jej wyciagnieta końska rzuchwa budzi we mnie takie spostrzeżenia, ale
                  jej wredność wymalowana w tych juz i tak nieciekawych rysachy, dlatego nazwałam
                  ją szpetną, szpetną z natury

                  poza tym nie chce oceniać jej wyglądu, bo w sumie nie o to chodzi ja dałam
                  tylko w tych słowach wyraz swojemu gniewowi na tą sytuację,

                  a ona niech sobie zyje z twarzą jaką sobie sama wypracowała-jej zycie jej
                  twarz
                  • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 11:26
                    A tak świete słowa mojej śp. babci. Ja się już niczemu nie dziwię: ostanio w
                    knajpie widziałam taką parę: ona rozmiar szafy gdańskiej, a on całkiem
                    przystojny facet wpatrzony w tę "szafę" jakby to niewiadomo jak
                    wykwintny "mebel" był. Miłość zaślepia albo czyni cuda, bo mój mąż patrzył na
                    te parkę oniemiały: stwirdził, ze ten facet chyba wypł beczkę wina , bo po
                    takiej dawce alkoholu to każda kobieta piękna jest.
                    • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 14:34
                      m-m-m napisała:

                      > A tak świete słowa mojej śp. babci. Ja się już niczemu nie dziwię: ostanio w
                      > knajpie widziałam taką parę: ona rozmiar szafy gdańskiej, a on całkiem
                      > przystojny facet wpatrzony w tę "szafę" jakby to niewiadomo jak
                      > wykwintny "mebel" był. Miłość zaślepia albo czyni cuda, bo mój mąż patrzył na
                      > te parkę oniemiały: stwirdził, ze ten facet chyba wypł beczkę wina , bo po
                      > takiej dawce alkoholu to każda kobieta piękna jest.


                      To znaczy, że gdbyś się nagle m-m-m roztyła, np. na wskutek jakiejś choroby
                      (np. zazywanie sterydów) Twój mąż zostałby alkoholikiem, albo rzucił Cię dla
                      jakiejś glizdy?

                      Piękno fizyczne akurat jest:
                      1. subiektywne, czyli nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba. Znam np.
                      Faceta, któremu podobają się wyłącznie baby o rozmiarze powyżej 48. Wszystkie
                      inne uważa za chudzielce bez seksapilu. Tylko grube go jarają.
                      2. piękno fizyczne przemija, a charkter pozostaje. Osobiście wolałabym mieć
                      niezbyt ładnego męża ale z anielskim charakterem, niz Adonisa o parszywym
                      usposobieniu. I czym człowiek starszy tym bardziej to docenia. Dotyczy to
                      rónież facetów, którzy n lat temu ożenili się, z lalkami Barbie, tyle tylko, że
                      lala nie za bardzo nadaje się na żonę. Owszem koledzy zazdroszczą takiej żony,
                      a potem wracaja do ciepłych domów, gdzie czeka na nich ciepły obiad.
                      Tymczasem "Ken" ma starzejącą się Barbie w domu, a o obiedzie może zapomieć.

                      Tak, że ja to byłąbym ostrożna z ocenianiem walorów urodowych.
                      Tym bardziej, że zdradzane są nie tylko brzydkie kobiety, ale i ładne i
                      wręcz.


                      ---------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                      głupcami.
                      • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:17
                        To byli młodzi ludzie, a nie para z jakimś większym stażem, więc argument, że
                        kiedyś tam po latach jak ktoś się przepoczwarzy z powodu choroby, czy czego
                        kolwiek innego tu akurat nie miał zastosowania. Ja chuda nigdy nie byłam i nie
                        jestem, ale tamta pani wyglądała koszmarnie.
    • tokanka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 31.07.07, 13:06
      Reksiu, trzymam za Ciebie mocno kciuki. Śledzę Twoją historię od początku i
      chyba nic mnie już nie jest w stanie zdziwić, jeśli chodzi o wyroki sądowe.
      Mogę tylko przypuszczać, że te przedziwne wyroki są chyba spowodowane
      wrzucaniem wszystkich do tego samego worka, patrzeniem stereotypami i sama nie
      wiem czy jeszcze.
      1. Jak pisała już wcześniej burza4 - skoro Twój mąż płaci więcej niż zarabia
      (tyle co zarabia) to dla sadu prawdopodobnie oznacza, że musi miec więcej bo
      przeciez w coś się ubiera, coś je, gdzieś mieszka a nie przedstawił chyba,
      żadnych dokumentów o zaciągniętych pożyczkach w celu płacenia zobowiązań.
      2. Kiedyś czytałam również jak matka chciała uregulować wizyty dziecka u ojca
      (o ile pamiętam chodziło o spotkania pod jej obceność ale nie chcę wprowadzać w
      błąd). Problem polegał na tym, że dziecko po każdym spotkaniu z ojcem wracało
      chore, poobijane, z siniakami - wynikało to z braku wyobraźni ojca i
      niewłasciwej opieki. Sąd nie dał wiary ponieważ jeśli dziecku działaby się
      krzywda to matka nie puszczałaby dziecka. Sędzina nie dała wiary jej słowom i
      tłumaczeniu, że nie mogła zabronić spotkań bo taki był wyrok sądu.
      3. Mój małżonek to kolejny ciekawy przypadek. Sam zwiększył płacone alimenty po
      jakimś czasie bo uznał, że dziecko rośnie, ma większe potrzeby a w związku z
      tym kwota alimentów powinna być wyższa. Po kilku miesiącach matka za radą pani
      adwokat wniosła pozew o podwyższenie. I jak się okazało płacenie wyższej kwoty
      niż w wyroku było błędem, bo sędzina nie przyklepała płaconej kwoty, tylko
      absurdalnie ją podwyższyła. Żeby było śmieszniej sąd nie dał wiary dowodom
      przedstawiam przez eksie - typu rachunek z apteki na 1000 szt. polopiryny dla
      kilkulatki, preparat wzmacniający na 70% alkoholu w ilości kilku litrów i parę
      innych "fajnych" rachunków oraz zeznania matki o rzekomych chorobach dziecka na
      które matka nie potrafiła dostarczyć ani jednej linijki dokumentacji
      lekarskiej. Jednocześnie argumentacja sedziny była taka, że skoro ojciec
      zauważył większe potrzeby dziecka to znaczy, że są one wyraźnie większe. Tylko
      nie wiem czemu potrzeby zrobiły się nagle kosmiczne. W każdym razie mój M
      dostał nauczkę i już się przed szereg nigdy nie wychylił jeśli chodzi o kwotę
      alimentów.
      4. Kolejny ciekawy przypadek to moja znajoma. Ojciec jej dziecka jest
      właścicielem sieci biur podróży. Bardzo delikatnie mówiąc na brak gotówki nie
      narzeka. Ma kolejną rodzinę i dwójkę dzieci. Posiada kilka domów, 3 luksusowe
      samochody. Majątek przepisał na żonę kilka lat temu. Wg papierów pracuje jako
      kierowca w firmie żony za najniższą pensję. Alimentów w zasadzie nie płacił
      mimo, że miał zasądzane śmieszne kwoty (150zł). To znaczy płacił po 20zł do 40
      zł i dla sądu to on daje ile może, bardzo się stara ale więcej biedaczek nie
      ma. Dziewczyna założyła sprawę o podwyżkę - dostała na 18 latkę 250zł. Nic to
      jednak nie zmieniło, bo on nadal płaci miesięcznie mniej niż wydaje na jeden
      szybki lunch.
      Myślę, że niestety Ty i Twój M jesteście takimi skrajnymi przypadkami a wiara
      w rzetelność pracy sądu i niechęć do publicznego prania brudów pogrążyła
      Twojego M. Wydaje mi się, że rady m in. Chalsi powinny Wam pomóc i niestety w
      takich patologicznych przypadkach nie można ani odrobinę ulegać drugiej stronie
      bo jak się przekonałaś, jeśli dasz palec ona weźmie całą rękę.
    • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 09:45
      wczoraj M zajął sie rozmowami z prawnikami,
      koszt napisania apelacji to skromne-1000zł,

      przy czym nie ma żadnej gwarancji ze apelacja zostanie przyjęta ;P


      kazdy z adwokatów może przyjąć prowadzenie apelacji nie dając żadenej gwarancji
      pozytywnego jej zakończenia koszt -2.000zł do 4.000zł

      pieniądze które pozostają M na zycie i opłaty to 300zł smile)))))))))))))nie stać
      go zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, a co dopiero na włóczenie sie
      po sądach


      M na apelacje nie stać

      i tutaj powstaje pytanie kto ma za tą apelację zapłacić ?????? ja i moje
      dzieci???

      W kontekście całości mi jest obojetne, czy pasierbowie bedą miały kontakt z
      ojcem czy nie.

      Walnieta Ex pozbawiła dzieci normalnego kontaktu z ojcem to nich ponosi za to
      odpowiedzialność

      Tym bardziej że pasierb w tym roku osiagnie wiek 14 lat, po roku czasu( a
      pewnie krócej ta sprawa znów nie potrwasmile))) bedzie miał 15 lat ,nawet jak M
      dostanie wyrok pozytywny dla siebie, a dzieciak nie bedzie chciał sie z nim
      spotkać, jaki ma to sens??

      Jaki ma sens wywalenie teraz 4.000zł na watpliwą sprawę??? Wg mnie żaden!!!


      Na tyle razie mnie to że pasierbowie z tego co sie pobieżnie orientuję wakacje
      spedzają za granicą, a tak jak juz wspominałam moje dzieci na trzepaku, ze nie
      mam najmniejszego zamiaru zaciskac jeszcze bardziej pasa moim dzieciom

      Mam jeszcze opłacać adwokatów M i skubywać moje dzieci z tego czego i tak nie
      mają , czego mi brakuje?

      Widze smutne oczy M, widze jego zatroskaną twarz, ma ostatnio wiecej
      zmarszczek , on kocha swoich synów.Ostatni kontakt M z pasierbami był w zeszłym
      roku kiedy pasierbowie przebywali u nas, widziałam kontakt ojca z dziećmi.Te
      dzieciaki garneły sie do niego jak opętane.Oj gdyby pani sedzina to
      widziałasmile))

      Ta parodia która zdarzyła sie w przeciagu ostatniego roku, gdzie na wskutek
      działań dorosłych ( matki dzieci ,sądu łącznie z nami),dzieci straciły
      kompletnie kontakt z ojcem jest kpiną.Patrze na to wszystko tym razem od
      wewnątrz i ogarnia mnie pusty smiech. patrząc na to wszystko i posrednio
      uczestnicząc czuje sie jakbym znajdowała się na zabawie noworocznej w domu
      wariatów.


      Wygralismy wszyscy : Exia swoje alimenty, sędzina wysokie zarobki za odwalenie
      kolejnej sprawy i wakacje na Szeszelachwink, my mozemy się puszyć i dzierżyć
      niegasnące poczucie, że w całej sprawie "to my mamy racje".

      Kto przegrał?...no własnie ...dzieci.
      • tokanka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:08
        Stoisz przed bardzo trudną decyzją tym bardziej, że M dla Twoich dzieci jest
        ważną i bardzo bliską osobą. Z drugiej strony jestem przekonana, że dzieci M są
        dla niego znacznie ważniejsze niż Twoje, co jest zupełnie naturalne. Nie sądzę,
        żeby do tej pory M zrobił wszystko co możliwe, aby Twoje dzieci nie ucierpiały
        na skutek realizacji jego obowiązków. Raczej niestety na podstawie Twoich
        wpisów sądzę, że póki Ty nie zaczęłaś działać i reagować Twojemu M niezbyt
        przeszkadzało to, że odbiera Twoim dzieciom, żeby dać swoim - choć może się
        mylę. Pytanie, czy jeśli mu po raz kolejny pomożesz, to zrobi wszystko co w
        jego mocy, czy załatwi wszelkie sprawy, nie tylko odnośnie alimentów ale i
        podziału majątku (także długów), pozbawienia go opieki, składania fałszywych
        zeznań przez jego eks? Co dalej, jeśli przegra sprawy, zwłaszcza te z aspektem
        finansowym? Jak piszesz jest to dobry człowiek ale bardzo niezaradny życiowo.
        Prawdopodobnie w przypadku braku zdecydowanych działań (rozwód, wymeldowanie,
        pokrywanie przez niego całkowitego kosztu swojego utrzymania) musisz się
        pogodzić z tym, że zawsze będziesz go wspierała finansowo i odbierała swoim
        dzieciom, aby jego dzieci i jego była żona miał zospokojone potrzeby na
        znacznie wyższym poziomie niż Ty/Wy i Twoje dzieci. Być może Twój M zaspokaja
        emocjonalne potrzeby Twoich dzieci w takim stopniu, że warto ponosić materialne
        koszty tego układu. Czy Ty umiesz pogodzić się i zaakceptować finansowanie
        kogokolwiek kosztem swoich dzieci, którym jak sama piszesz już odmówiłaś bardzo
        wiele?
        Co by było, gdyby M był sam? Miałby tylko dwa wyjścia: albo zacząłby zarabiać
        więcej, albo płaciłby niewielką część bo coś musiałby jeść i gdzieś musiałby
        spać a to kosztuje.
    • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 10:04
      mam pytanie: czy ja jako wredna macocha mam prawo odmówić mojemu M pomocy w
      zebraniu niezbędnych pieniędzy na apelację? Jest moim mężem, faktycznie
      potrzebuje w tym momencie pomocy.Co powinnam uczynić? Zaprzeć sie i starać się
      mu pomóc? Czy mam prawo powiedzieć "dość"? Bo ładowanie pieniedzy prawników i w
      tą sprawę moim zdaniem nie ma sensu!

      a swoją drogą hehehe, nie wiem czy to nie objaw choroby psychicznej, ale czuję
      sie ostatnio jak niewolnik systemu,jak postać z "procesu" Kafki, zycie jak
      w "CUBE" ,nastapiła zmiana, zmieniono pokoje, na zewnątrz nastąpił nawet jakiś
      ruch, dający złudne poczucie zewnetrznej zmiany...ale system , system pozostał
      ten sam ...i kto przeżyje , kto wygra całość gry? BEZMIAR GŁUPOTY smile))))
      • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 10:43
        Wszystko zależy od Twojej wytrzymałości.
        Możesz ewentualnie mu ostani raz pomóc, ale biorąc pod uwagę, że nieźle
        zarabiasz to szanse są niewielkie. Dopiero ziana jego sytuacji, czyli rozwód z
        Tobą, wymeldowanie powodują, ze saowi odpada argument o jego niezłej stopie
        życiowej, którą zapewnia mu druga żona.

        media.wp.pl/kat,8171,wid,9072262,wiadomosc.html?rfbawp=1185957796.172&ticaid=14342
        • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:18
          m-m-m napisała:
          > Wszystko zależy od Twojej wytrzymałości.
          > Możesz ewentualnie mu ostani raz pomóc, ale biorąc pod uwagę, że nieźle
          > zarabiasz to szanse są niewielkie. Dopiero ziana jego sytuacji, czyli rozwód
          z
          > Tobą, wymeldowanie powodują, ze saowi odpada argument o jego niezłej stopie
          > życiowej, którą zapewnia mu druga żona.


          nieźle ? to pojecie wzgledne .Ja ma własne zobowiązania, rachunki, opłaty,na
          głowie ojca po wylewie, na utrzymaniu dzieci których ojciec po kilku latach
          popłacił znów przez dwa miesiace i kolejne alimenty przyszły znacznie okrojone,
          co jak znam życie oznacza że dalszych nie bedziesmile))))Ja mam mnóstwo zobowiązań
          z których ja muszę sie wywiązać

          Mi nie zbywasad Pracuje po 12 h wiecej nie daje rady, bo musze sie po godzinach
          tez domem zająć.

          Rozwód jest dla nas porażką sad w sensie posiadanych przez nas wartości
          moralnych.
            • reksia do m-m-m 01.08.07, 11:40
              wiem m-m-m, wiem i dzięki za wsparcie

              Ja wcale nie odebrałam Twoich słow jako ataku.Wręcz przeciwnie. Twoje
              wypowiedzi są dla mnie bardzo cenne
          • tokanka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:43
            Rozumiem, że rozwód jest dla Ciebie porażką moralną i złamanie swoich zasad
            jest potwornie trudną decyzją ale jak zauważyła m-m-m jest to prawdopodobnie
            jedyne rozwiązanie aby sąd nie brał pod uwagę Twojego dochodu. Jak widać sądu
            nie obchodzą Twoje zobowiązania a jedynie Twoje dochody. Ty na dodatek
            dostajesz podwójnie. Jako matka masz taki dochód, że ojciec ma zasądzone
            śmiesznie alimenty których i tak nie płaci. Ty ponosisz całkowity koszt
            utrzymania swoich dzieci. Jako żona rozwodnika z dziećmi wg sądu powinnaś
            utrzymać swojego męża bo masz z czego, żeby on mógł dać dzieciom i eks (która
            nie ma ochoty pracować) wszystko co zarabia.
            • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 12:03
              i własnie z tym sie nie potrafię pogodzić! z niepracującą Exią i unikającym
              nagminnie pracy moim Ex.

              Gdyby Ci dwoje normalnie pracowali życie dzieci zarówno jednych jak i drugich
              wygladało by zupełnie inaczej, co wiecej inaczej wygladało by zycie nas
              wszystkich.Nie musieli by nawet zarabiac kroci tylko najprostsze pieniadze na
              swoje własne utrzymanie i zobowiązania (długi w obu przypadkach)

              a sąd uznał długi, których też miedzy innymi po rozwodzie narobiła Exia (np
              nabijając ogromne rachunki telefoniczne ) za wyjatkowo trudną sytuację
              materialną w której ona sie znalazła...bo Exi nie starczasmile))...jej na telefony
              nigdy starczac nie bedziesmile


              gdybym wiedziała że wystarczy nie konczyc szkoły, byczyć sie i lenić by znaleźć
              sie pod szczególną ochroną ze strony państwa to bym tak żyła

              Mój Ex nietrzeźwy też na każdej z rozpraw był pod szczególną ochroną, bo
              przecież jako uzalezniony to chory,wymagajacy pomocy

              alkoholik wymaga pomocy,leser wymaga pomocy...a my mamy na to wszystko zarobićsmile
              • tokanka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 13:04
                Myślę Reksiu, że to nie takie proste by było w Twoim przypadku... i Ty akurat
                byś tak nie umiała.
                Do tego trzeba nie mieć poczucia godności, honoru, skrupułów, wrażliwości i
                uczciwości, które Ty posiadasz.
      • marusia1 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:08
        Co powinnam uczynić? Zaprzeć sie i starać się
        > mu pomóc? Czy mam prawo powiedzieć "dość"? Bo ładowanie pieniedzy prawników i w
        >tą sprawę moim zdaniem nie ma sensu!

        Ja mojego M. wspierała i w sumie dużej mierze przyczyniłam się do tego, że
        "uratował" syna, ale gdy poznałam exiarę zapowiedziałam, że ja mogę utrzymywać
        jego dziecko, bo brałam pod uwagę ich dwóch (znając sytuację) i pokochałam
        Młodego, ale nie zamierzam finansować ex. W razie bum, po prostu w jakiś sposób
        będziemy musieli zabezpieczyć siebie. W najgorszym przypadku, gdybym miała
        ucierpieć na tym ja - rozwód.
        • tokanka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:18
          Tu sytuacja jest trudniejsza bo:
          - Reksia ma swoje dzieci, które są poszkodowane i to mocno w tym układzie
          - dzieci Reksi nie mają nikogo innego, kto o nie zadba
          - M Reksi realizuje swoje zobowiązania kosztem nie tylko Reksi
          - Reksia, z tego co widać, ponosi ogromne koszty emocjonalne (oprócz
          finansowych)
      • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 11:24
        jasiczka1 napisała:

        > Reksiu, a szukaliście pomocy w stowarzyszeniach i organizacjach zajmujących
        się
        >
        > obroną praw ojców? wrzucilam w goole i jest tu trochę linkow:
        > katalog.onet.pl/6937,organizacje-obrony-praw-ojca,k.html
        > pozdrawiam


        dzięki za link

        zdaje sie że M szukał, ale bodajże okazało sie iż pomoc z ich strony jest
        bardzo mało skuteczna, a co wiecej i sędziowie i prawnicy są zdaje się bardzo
        źle do tego typu organizacji nastwieni, przez co korzystanie z ich pomocy o ile
        sie nie mylę odnosi skutek odmienny od zamierzonegosad
        • anastazjapotocka Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 13:20
          Reksiu, wiesz, że bardzo Cię lubię i współczuję Ci sytuacji w jakiej się
          znalazłaś. Za "sytuację" uważam nieszczególną eksiarę i jej podejście do życia,
          żeby zachować jasność mojej wypowiedzi.

          Zastanawiałam się, jak bym postąpiła na Twoim miejscu.
          Przyzmam się, że jak po raz pierwszy przeczytałam, że planujesz rozwód -
          pomyślałam, że to tak "na lipę" z powodu roszczeń eksiary - i też nie wydało mi
          się to specjalnie dobrym pomysłem. Bardzo często takie "fikcyjne" rozwody stają
          się faktem i cierpi na tym strona zaangażowana uczuciowo.
          Ale skoro Ty uznałaś to za dobre wyjście...

          Później zmylił mnie Twój wpis o oszustwach, jakich padłaś ofiarą i nie miałam
          już złudzeń co do winy Twojego męża.

          Nie wzięłam pod uwagę, że jesteś po prostu bardzo impulsywna i w momencie
          kryzysowym piszesz trochę za dużo, a potem sama tego żałujesz.

          Rozumiem, że Twoje rozgoryczenie wynika z faktu, że macie za mało pieniędzy tak
          w ogóle, a nie dlatego, że chcesz pasierbom od ust ostatnią kromkę chleba odjąć.

          Fakty są takie: 1200 złotych alimentów plus jakieś tam dodatkowe spłaty za
          remont komunalnego mieszkania: marmurów nie zakładała eksiara, złotych kurków u
          jacuzzi też nie, więc koszty nie przekroczyły 4000. Można wytrzymać.
          Fakt, że Twój mąż zostawił eksiarze to mieszkanie dobrze o nim świadczy - miał
          byłą żonę z dziećmi pod most wyekspediować? Sorki, ale to mieszakanie im się po
          prostu należało, jak psu miska.
          Mój mąż zostawił swojej byłej żonie i córce luksusowe mieszanie i to
          własnościowe - i też uważam, że postąpił prawidłowo.

          Na Twoim miejscu odwołałabym się od wyroku, ale czysto pro forma i bez adwokata.
          Żaden adwokat nie zmieni takiego wyroku i nie warto mu płacić za coś, co jest
          po prostu niewykonalne. Twój mąż jest ledwo po 40 i nie dziw się, że każdy sąd
          uzna, że może on jeszcze długo pracować, co najmiej do 65 roku życia. Sąd
          oblicza, że taki dorabiający mężczyzna zarabia oficjalnie 800-1200 zł. netto, a
          na "czarno" wyciąga łatwo ponad 2000. I to jest prawda, przynajmiej we
          Wrocławiu. Tak więc szans żadnych nie masz.

          Co do zakładania innych spraw: to dobre dla pieniaczy.
          Osobiście uważam, że suma 1200 na 2 dzieci jest akceptowalna.
          Warto, abyś może zmieniła swoje podejście do realiów: dolicz do tych 300
          złotych, które Ci daje Twój mąż na własne utrzymanie - koszt jego pracy jako
          opieki do TWOICH dzieci, koszt sprzątania i gotowania i wówczas Ci wyjdzie
          całkiem oktągła sumka.

          Przyjemności nocy z mężem Ci tym razem nie doliczę, ale zważ, że nadal będziesz
          kobietą ZAMĘŻNĄ, nieprzytomnie kochaną i kochającą - a to też wiele warte -
          może nawet najwięcej - bo tego nie kupisz Reksiu ZA ŻADNE PIENIĄDZE.

          No i - co jest tu najważniejsze - nie dasz satysfakcji tej obrzydliwej
          maszkarze-eksiarze, że udało jej się rozbić Twoj związek i uczynić Cię kobietą
          samotną, samotnie wychowującą dzieci.

          Rozważ to wszystko w spokoju (pamiętaj o swojej niedokrwistości, ona Ci dyktuje
          dodatkowe emocje).
          Nie będziecie też płacić na eksię do końca życia, choć Twój mąż jest winien
          rozwodu: ten obowiązek spadnie na ICH DZIECI, kiedy staną się pełnoletnie i
          sama się przekonasz, jak zmieni się stanowisko sądu, kiedy te dzieci osiągną
          pełnoletność.

          Pewnie jeszcze wiele razy zdenerwujesz się z powodu eksiary, ale przemyśl, co
          jest dla Ciebie ważne. A gapowaty mąż to nie koniec świata. Może być całkiem
          fajny i opiekuńczy.
          Nie wydawaj pieniędzy na darmo. Zaakceptuj tak zwane "koszty stałe" i pilnuj,
          aby nie wzrosły.

          Kiedyś, przed laty ja także liczyłam się z tym, że będę utrzymywać kalekiego
          męża i byłam gotowa płacić zasądzone alimenty na jego małą sympatyczą córkę.
          Uwierz mi, że to nie koniec świta.
          Gorsze dla mnie byłoby porzucić ukochanego w potrzebie i zabić miłość z
          powodu... pieniędzy. Jakież to nędzne i małostkowe! Twój mąż ma tyle innych
          zalet i Twoje dzieci go kochają...
          Czy warto wyrzec się tego wszystkiego z powodu paru setek, Reksiu?
          Czy nie pożałujesz po paru latach swojej decyzji?
          Może do końca swojego życia będziecie razem, zakochani jak pierwszego dnia?
          Dzieci dorosną i odejdą...

          A Wy jesteście w sobie bardzo zakochani, co jest wielkim prezentem od Losu.
          Życzę Ci rozwagi i odwagi.
          Naprwdę bardzo dobrze Ci życzę.
          • m-m-m Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 13:46
            W tym chaosie lekko sie juz pogubiłam, ale zdaje się, że to nie tylko te 1200
            zł ma płacić chłop Reksi na dzieci. Zdaje się, ze płaci (no właśnie w końcu nie
            wiem ile, bo sie pogubiłam) na byłą żonę tez alimenty bo rozwód był z jego
            winy. I nie jestem taka przekonana, czy to sie zmieni jak dzieci będą dorosłe i
            samodzielne: odejdą alimenty na dzieci, ale te na exową niestety zostaną, nawet
            w zmniejszonej kwocie, ale zostaną, chyba, że exowa wyjadzie ponownie zamąż w
            co wątpię. Poza tym mąż Reksi spłąca wspólne ze swoj ą exową długi z czasów ich
            małżęństwa. Czyli w efekcie kwota zobowiążań finansowych mmężą Reksi to nie
            tylko 1200 na dzieci, ale i ileś na exową i lieś na pokrycie długów z czasów
            małżęństwa.
            Z jednym się zgadzam: facet po 40-e jak najbardziej może i powinien pracować i
            to pełną parą i tu się stanowisku sądu nie dziwię.
          • natasza39 Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 15:35
            anastazjapotocka napisała:
            > Nie będziecie też płacić na eksię do końca życia, choć Twój mąż jest winien
            > rozwodu: ten obowiązek spadnie na ICH DZIECI, kiedy staną się pełnoletnie

            Na żonę "niewinną" facet płaci do końca jej lub swojego zycia, chyba, że ona
            ponownie wyjdzie za mąż.
            W przypadku zgonu faceta przed taka ex to ona, a nie żona-wdowa dostają po nim
            rentę rodzinna.
            Wszystko jest w postach, które reksi wkleiłam z "Gazety Prawnej"


            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
                • dominika303 Re: no dobra a co ? 01.08.07, 15:47
                  Czyli byłoby sprawiedliwie, gdyby Reksi mąz się z nia rozwiódł ze swojej winy i
                  płaciłby jej alimenty - ewentualnie spoczywałby na nim ten obowiązek , i w
                  razie czego to Reksia miałby małe co nieco .
                  A po rozowdzie powinni zyć razem , ale na kocią łapę.
                  Przy takim rozwiązaniu standard Reksi by się podniósł, bo nie musiałby się
                  dorzucać do "obcych" dzieci. A standard exi by się obniżył, bo nie mogłaby
                  żerowac na zarobkach nowej żony exa.
                  Czy tak??
            • anastazjapotocka Re: do Anastazji 01.08.07, 17:13
              Ja Ciebie, Reksiu też...
              A co do tych dożywotnich alimentów na eksię, to TEORETYCZNIE prawda. Pod
              warunkiem, że nie będzie ona miała żadnych możliwości zarobkowych, co przy
              DOROSŁYCH już dzieciach jest bzdurą. Sąd uzna, że przy jej braku wykształcenia
              może ona wykonywać prace nie wymagające kwalifikacji i zasądzi na przykład
              alimenty w wysokości 120 złotych, a za to esiarka się nie nażyje. Za to zaleci
              eksiarce iść do pracy: na przykład jako sprzątaczka lub pomoc kuchenna w barze.
              Poza tym, OJCIEC dzieci może je podać do sądu o alimenty - ze względu na te
              alimenty na eksicę właśnie.

              A już jak - nie daj Bóg - Reksia będzie wymagała leczenia (ta jej
              niedokrwistość może kosztować nawet 1000 zł miesięcznie) i SZCZEGÓLNEJ opieki
              domowej - mąż Reksi NIE BĘDZIE MÓGŁ PRACOWAĆ DODATKOWO, bo jego obowiązkiem
              będzie się zająć niedomagającą żoną. I nie ma cudów - sąd NIGDY NIE ZASĄDZI
              wyższych alimentów niż te, które są płacone.

              A nawet jest to argument za OBNIŻENIEM kwoty.

              Na pocieszenie: mam parę koleżanek, dla których pieniądze nie stanowią
              problemu. Ale są SAME. I, jak mi powiedziały, ZAZDROSZCZĄ Reksi fajnego męża.
              Do dziś nawet w skrócie mówimy między sobią o tym "zlizywaniu pończoch".
              A że lekutko goły? I co z tego? Pieniądze, jak wiadomo, to nie wszystko.
              A fajny mąż jest cenniejszy od złota i brylantów.
              • reksia Re: do Anastazji 01.08.07, 17:25
                Anastazjo mam nadzieję że będę to za kilka dni tak odczuwała i że z takim
                dystansem spojrze na całość sprawy, dziś tego dystansu tak do końca chyba mi
                brakuje
              • m-m-m Re: do Anastazji 01.08.07, 17:33
                >>>>A fajny mąż jest cenniejszy od złota i brylantów.



                Zależy co kto przez "fajność" rozumie. Ja bym w takim układzie jak Reksia nie
                wytrzymała, swgo czasu byłam sama kilka lat i pewnie w sytuacji Reksi dalej
                mogłabym być sama i na pewno nie zazdrościłabym Reksi męża "fajnego inaczej".
    • reksia Re: uzasadnienie wyroku :))))) 01.08.07, 12:56
      jedno mnie szokuje; jak w 21 wieku,przy tak daleko rozwiniętej psychologii i
      naukach pokrewnychwinkprzy wysokim w sumie poziomie nauczania na Uniwerkach,
      wyroki i działania sądów są na poziomie późnego średnowiecza

      wiedza ludzka w stosunku do kodeksu rodzinnego ma sie jak pięść do oka ,

      tyle rodzin ponosi tak poważne koszty materialne i emocjonalne,psychiczne itd
      za istnienie tego "bałaganu", pochłania on tyle rodzin, rodzi tak wiele
      tragedii,tak powaznych tragedii łącznie z ofiarami nawet śmiertelnymi

      i nic sie z tym nie da zrobić
    • reksia hmmm:( 01.08.07, 17:20
      ja juz chyba ochłonełam i ja juz akceptuje ten wyrok, ale tez nie dołożę ani
      złotówki prób odzyskania przez M kontaktu z pasierbami,


      to ich matka powinna o ten kontakt dla swoich dzieci z ich ojcem zabiegac a nie
      ja,

      ja naprawdę mam swoje dzieci i swoje zobowiązania


      niestety wbrew temu co radzi Anastazja, ja niestety jestem kobietą, która nie
      potrafi żyć z mężczyzną "innej kobiety",

      a niestety dla mnie mężczyzna który podjął się (podpisana ugoda alimentacyjna)
      łożenia na inną kobietę, podejmuje się automatycznie odpowiedzialności za nią,
      skoro mój M podjął sie takiej odpowiedzialności i to dozgonnej(zgoda na rozwód
      z orzeczeniem o winie) taką odpowiedzialność jest owej kobyle winien

      ja nie godzę się na zycie obok mężczyzny z którym gdy idę na spacer, kwiatek
      muszę sobie kupić sama, bo go nie stać- nie stać go, bo ma poważne zobowiązania
      wobec innej

      skoro niestety, ale takich zobowiązań się podjął to niech się skupi na
      wywiązaniu z nich

      Najgorsze jest to co czuje, ogólnie mam w głowie mętlik, ale ja też czuje że:
      nie potrafię chyba sad żyć z takim mężczyzną, który ma zobowiązania bardzo
      poważne względem innej kobiety.Dozgonne zobowiązania.

      Mężczyzną, który na to by pokryć swe zobowiązania, względem mi kompletnie
      obcej, a jednoczesnie krzywdzącej, miedzy innymi mnie kobiety, na zapewnieniu
      ich spedza 50% swego czasu.

      Nie szanowałabym samej siebie gdybym zdecydowała sie na taki związek.

      Czytam to co piszecie o rentach itp brzmi to dla mnie jak "głos z kosmosu" ,
      ale gdy to czytam to czuje gniew i czuje, że odsuwam sie od M, czuje że jest mi
      obcy, ze jest czyjś, te jego renty i reszta sad i tak sie zastanawiam czym jest
      zycie we dwoje...

      i czy wystarczy mi odpowiednia ilość białka i plemników zamiast renty po mężu;P
      i tak sobie myślę ze małżęństwo to i jedno i drugie...

      i ze mnie oszukano i ja matoł ostatni dałam sie życiu oszukać-bo w takim
      razie,ja w sumie nie jestem żądną żoną

      a sędzina która dała im rozwód, a nie potrafiła rozwieść ich naprawdę(co wiecej
      związała ich na całe zycie)niech sie popuka w ten pusty sędziowski czerep- bo
      trzeba było im tego rozwodu nie dawać, skoro widziała, że kobita jest niemota i
      sama sobie nie poradzi w życiu,zamiast stwarzania fikcji jaką jest "rozwód bez
      rozwodu"
      • chalsia Re: hmmm:( 01.08.07, 22:17
        Reksiu,
        ale Ty to wszystko widziałaś juz daaawno temu - znałaś zarówno poziom alimentów
        na dzieci, jak i na eksie oraz ile facet zarabia. I z tą całą wiedzą
        zdecydowałas się na kontynuację związk. De facto NIEWIELE się zmieniło w tym
        temacie (bo kwestia braku kontaktów M z dziećmi, utraty jego praw
        rodzicielskich i inne kfiatki nie wpłynęły na zmianę pzoiomu jego zobowiązań
        finansowych ani ilości zarabianych pieniędzy).
        • reksia Re: hmmm:( 01.08.07, 23:19
          Chalsiu w tej całej sprawie są bardzo ważne, ale tu nie o pieniądze chodzi.Ja
          jestem już po tych sprawach, po tym walczeniu M o kontakty z jego dziećmi
          wypruta psychicznie
          .U nas od roku o niczym innym się nie mówi tylko o jego dzieciach.Najpierw było
          dzwonienie do dzieciaków.Za każdym razem odbierała ona , nie podawała dzieci i
          były kłótnie miedzy nimi, później pewnego dnia pasierb z dnia na dzień, rzucił
          M słuchawką.Dopiero wtedy i od tamtej chwili M nie dzwoni do nich.

          M miał jeszcze akcje z wysyłaniem im prezentów, ale Exia zawsze robiła mu
          awantury ze ona potrzebuje pieniedzy na podstawowe opłaty, a nie prezenty,itd.
          Pewnego dnia po "bardzo dziwnym komentarzu" jednego z chłopców M zdecydował, że
          prezentów nie wysyła. Zaczął wysyłac kartki, wtedy rozgorzała kompletna wojna-
          bo "tylko kartki" to M ma sobie wsadzić, itd, itp Do telefonów raz dzieci
          podaje, raz nie. Wszystko zalezne od jej humoru i widzimisie.

          I jeszcze mnóstwo dodatkowych przeróżnych akcji, zbyt charakterstycznych by
          opisywać. Łącznie z telefonami pt."skarbie wróć"

          Na to wszystko musiałam patrzec i ja i moje dzieci i musielismy sie borykać
          często z humorami z tego powodu u M wystepujacymi (smutek, przygnębienie,
          poddenerwowanie)
          Chalsiu problemy, które takie Exie jak Ty zapewniają drugiej rodzinie są o
          wiele bardziej poważne niż mogło by sie wydawaćwink

          Pisze takie jak "TY" poniewaz z tego co pisałać twój M też ma większe alimenty
          niż zarabia, a o ile cię z kimś nie mylę to płacić za niego płaci jego druga
          połowa.
          Przepraszam jesli pomyliłam Cię z kimś innym.

          To co piszesz o : "dawno o tym wiedziałaś" świadczyć może co najwyżej o tym, że
          albo jesteś Exią samotną, stąd Twój brak świadomości występowania dodatkowych i
          duuuuużo głębszych i powazniejszych problemów, które taki "garb" może
          zafundować...lub...titi...titi świntucho i szczęściaro nie przyznajesz się, a
          masz partnera wolnego bez zobowiązańsmile)))))))))))))))
          • chalsia Re: hmmm:( 01.08.07, 23:36
            > Chalsiu problemy, które takie Exie jak Ty zapewniają drugiej rodzinie są o
            > wiele bardziej poważne niż mogło by sie wydawaćwink
            > Pisze takie jak "TY" poniewaz z tego co pisałać twój M też ma większe
            alimenty
            > niż zarabia, a o ile cię z kimś nie mylę to płacić za niego płaci jego druga
            > połowa.

            tiaaaa, zgodnie z tym co uparcie eks w sądzie twierdził, to on jest od dwóch
            lat bezrobotny i na utrzymaniu nexi. Ale nawet on sam na sprawach nie
            twierdził, że to nexia płaci alimenty - zresztą tak nie było.
            A potem się okazało, że jednak cos w tym okresie zarabiał (i to powyżej
            średniej krajowej).
            A jeszcze później się okazało, że na kilka dni przed złożeniem pozwu o
            obniżenie alimentów był w posiadaniu kwoty będącej równowartością alimentów za
            100 miesięcy (dodam, ze alimenty nie sa niskie).

            Więc róznie to bywa. Nie przeczę jednak, że dwuletni proces sądowy mógł jakos
            negatywnie wpływac na układy w rodzinie eksa.
            Tyle tylko, że to nie ja wniosłam pozew do sądu - więc się "nie poczuwam".

            ad meritum - ja tam widzę, że sama masz problem ze stwierdzeniem. co Ci
            najbardziej w tym związku przeszkadza. Poprzedni post był o tym, że nie
            nadajesz się na związek, w którym jesteś zmuszona do 100% utrzymywania
            partnera. A teraz piszesz o zupełnie innych kwestiach. Mój poprzedni post
            odnosił się do tej finansowej strony związku, która sie nie zmieniła i o której
            od dawna wiedziałaś i z cała jej świadomościa decydowałaś się na kontynuację
            związku (czyli klasyczne "wiedziały gały co brały").
            • reksia do Chalsi 01.08.07, 23:49
              Chalsia wiesz co jest najzabawniejsze , ja czuje że tak w realu to ja bym sie
              z Tobą zaprzyjaźniła i byłabyś mi bardzo bliska. To bardzo dziwne odczucie.

              • chalsia Re: do Chalsi 02.08.07, 00:17
                > To bardzo dziwne odczucie.

                he he he, a czemuż to? Przecież TEŻ jesteś eksią smile
                Tę "dziwność" to bym zrozumiała, gdyby pisała to "klasyczna" macocha tzn. taka
                co nie ma własnych dzieci z poprzedniego związku.
                  • ajmj Re: Widać 02.08.07, 07:06
                    i poszedł enterwink

                    w każdym razie widzę, ze mój M trafił na normalna Sędzinę. Raz ze uwzględniła
                    kredyty, które to M spłaca za Pania Eks i te wspólne wzięte podczas ich bycia
                    razem a ponadto przychiliła się do kwoty, która zaproponował M i w takiej
                    kwocie zasądziła. Podczas podwyzki, po roku złozyła Pani Eks nastepny pozew o
                    podwyzkę - nie podwyższyła, a Sąd Apelacyjny podtrzymał stanowisko Sądu
                    Rodzinnego.

                    Jesli chodzi o kontakty M-córka, juz nic nie robię, nie denerwuję się
                    przynajmniej, spokojniej mi sie spi, tak naprawdę doszłam do takiego momentu,
                    ze mi to juz zwisasmile Jesli matce nie zalezy na kontaktach córki z ojcem, to ja
                    mam sobie żyły wypruwać?Juz nie...Ale ze trzy lata trwało zanim uświadomiłam
                    sobie i zaakceptowałam, ze ja NIC nie mogęsmile
                • m-m-m Re: do Chalsi 02.08.07, 07:24
                  >>>>>>>>>Tę "dziwność" to bym zrozumiała, gdyby pisała to "klasyczna" macocha
                  tzn. taka
                  co nie ma własnych dzieci z poprzedniego związku.


                  No, wypraszam sobie big_grinDDD "klasyczna macocha" ma dzieci i to o nie bardzie dba
                  niż o pasierbów, vide "Kopciuszek" - tam macocha miała dwie córki.
                • reksia Re: do Chalsi 02.08.07, 09:27
                  no własnie tez jestem Exią i moja Nexia przeze mnie nie płaczewink nie wydzwaniam
                  za Exem, nie robie akcji "wróć", nie robię cyrków ze spotkaniami z dziećmi, Ex
                  chce sie z nimi widzieć, to się widzi,nie podwyżaszam alimentów do
                  niebotycznych sum, SAMA ZARABIAM NA WŁASNE UTRZYMANIE I NIE ZYJĘ Z PIENIĘDZY
                  DZIECI, nigdy w zyciu nie zwróciłam sie do mojej nexi o jakiekolwiek pieniadze,
                  nigdy do nich nie dzwoniłam ale pewnie bym się przedstawiła w pierwszej
                  kolejnośći zamiast "darcia ryja", wyrabiam dodatkowe 50% nalezne moim dzieciom
                  (a nawet 100%- ale to juz inna bajka nie dotyczaca nexi),nigdy w obecności
                  moich dzieci nie powiedziałam złego słowa na ich ojca czy nexie, dlatego moje
                  dzieci rozumieją (na ile pozwala ich poziom własny) fakt ze nie mieszkamy z
                  tata poniważ jest uzależniony, ale szanują go jako ojca zwracają sie do niego w
                  normalny sposób, podobnie szanują Nexie,piszą kartki na świeta, urodziny taty o
                  których ja im przypominam, pozdrawiają w tych kartkach nexię i ja nie
                  oponuje smile))nigdy nie wysyłałam do nexi smsów typu "wysle do pani komornika i
                  nakaże przeglądniecia pani domu , odzyskam co moje"(to cytat z smsa wysłanego
                  do mnie przez moją Exiewink), moje dzieci nie patrzą z zawiścią na zjadanego
                  przez nexie snikersa i nie żyją w przekonaniu ze ten snikers jest kupiony "za
                  im nalezne pieniadze", nie robią ojcu awantur i dąsów że śmiał kupić ( wtrakcie
                  zwykłego spaceru) smakołyk nexi, same wychodząc z domu na spotkanie z ojcem
                  mówią "to ja wezme jeszcze marsa dla (...)"

                  tak więc zasmucę cię ale ja będąć "nieklasyczną macochą" jak twierdzisz jestem
                  też "nie klasyczną" Exią

                  mój kontakt z nexia jest jesli nie pozytywny to co najmniej obojętny
                  • chalsia Re: do Chalsi 02.08.07, 11:27
                    > tak więc zasmucę cię ale ja będąć "nieklasyczną macochą" jak twierdzisz
                    jestem
                    > też "nie klasyczną" Exią

                    aaa, rozumiem teraz, że Ty uważasz mnie za "klasyczną" eksię i dlatego czujesz
                    taką dziwność.

                    No, dla mnie to dość ciekawe jest takie Twoje spojrzenie na sprawę bowiem ja -
                    i tu z lenistwa posłuże się Twoim tekstem:
                    -nie wydzwaniam za Exem,
                    -nie robie akcji "wróć",
                    -nie robię cyrków ze spotkaniami z dzieckiem (jednak trzymam się sciśle
                    sądowych ustaleń co do kontaktów),
                    -nie podwyżaszam alimentów W OGÓLE,
                    -SAMA ZARABIAM NA WŁASNE UTRZYMANIE I NIE ZYJĘ Z PIENIĘDZY dziecka,
                    -nigdy w zyciu nie zwróciłam sie do mojej nexi o jakiekolwiek pieniadze,
                    -dzwoniąc sporadycznie do nich przedstawiam się w pierwszej kolejnośći
                    zamiast "darcia ryja", z nexią nie rozmawiam - po prostu proszę eksa do tel
                    -wyrabiam dodatkowe 50% nalezne mojemu dziecu
                    -nigdy w obecności mojego dziecka nie powiedziałam złego słowa na ich ojca czy
                    nexie
                    -dziecko pisze kartki na świeta do ojca, o których ja przypominam, jak równiez
                    dzwoni np. na dzień ojca
                    -nigdy nie wysyłałam do nexi smsów typu "wysle do pani komornika itd"
                    -moje dziecko nie patrzy z zawiścią na zjadanego przez nexie snikersa i nie
                    żyje w przekonaniu ze ten snikers jest kupiony "za im nalezne pieniadze
                    zwykłego spaceru) smakołyk nexi
                    -moje dziecko przynosi rodzeństwu przyrodniemu prezenty urodzinowe, o których
                    organizacji pamiętam ja
                    • chalsia Re: do Chalsi 02.08.07, 11:39
                      > -nigdy nie wysyłałam do nexi smsów typu "wysle do pani komornika itd"

                      aaa, ale wysyłałam do nexi sms, skierowane do eksa, których eks nie odbierał bo
                      wyłączał telefon - z prośbą o przekazanie eksowi. Sms te dotyczyly jedynie
                      kwestii spotkan ojciec-dziecko np. gdy eks samowolnie o dobe dłużej dziecko
                      zatrzymal
                      • reksia Re: do Chalsi 02.08.07, 12:35
                        chalsia napisała:

                        > aaa, ale wysyłałam do nexi sms, skierowane do eksa, których eks nie odbierał
                        bo
                        >
                        > wyłączał telefon - z prośbą o przekazanie eksowi.


                        ja takich nie wysyłałam nigdy, nawet nie pytam o numer Nexitongue_out, ty rozumiem masz
                        go przez przypadek wink))))


                        a swoją drogą z jakiej racji obca kobieta ma służyć za Twego listonosza i
                        przekazywac wiadomości ;P

                        czy w takim działaniu nie dostrzegasz nietaktu względem obcej Ci osoby?

                        czy moze jak ktoś tu na forum rzucił juz kiedyś dowcipem "skoro sypia z twoim
                        byłym to jaka ona obca;P"
                        • kicia031 Reksiu 02.08.07, 12:49
                          czy ty jako matka kompletnie nie czujesz sytuacji w jakiej znalazla sie
                          Chalsia - sym mial wrocic do domu. Minelo 24 godziny, a jago nie ma... Ojciec
                          nie odbiera telefonu. W takiej sytuacji nie tylko sms do Next nie jest
                          nietaktem, ale uprzejmoscia. Ja w takiej sytuacji zawiadomilabym policje i
                          zrobila dym pod niebo, lacznie z wystapieniem o odebranie praw rodzicielskiech
                          a przynajmniej ograniczeniem widzen. Reakcja Chalsi byla wzorem opanowania i
                          dyplomacji moim skromnym zdaniem.
                          • dominika303 Re: Reksiu 02.08.07, 12:53
                            To co w końcu postanowiłaś?
                            Zostajesz w układzie, kótry cię uwiera czy jednak bedziesz namawiac M do zmiany
                            jego sytuacji materialnej ?

                            ps
                            Chalsia i tak postapiła wyjątkowo delikatnie smile
                          • reksia Re: Reksiu 02.08.07, 13:51
                            kicia031 napisała:

                            > czy ty jako matka kompletnie nie czujesz sytuacji w jakiej znalazla sie
                            > Chalsia - sym mial wrocic do domu. Minelo 24 godziny, a jago nie ma... Ojciec
                            > nie odbiera telefonu. W takiej sytuacji nie tylko sms do Next nie jest
                            > nietaktem, ale uprzejmoscia. Ja w takiej sytuacji zawiadomilabym policje i
                            > zrobila dym pod niebo, lacznie z wystapieniem o odebranie praw
                            rodzicielskiech
                            > a przynajmniej ograniczeniem widzen. Reakcja Chalsi byla wzorem opanowania i
                            > dyplomacji moim skromnym zdaniem.


                            Kiciu ja czuje sytuację w jakiej znalazła sie chalsia.Po pierwsze dziecko było
                            pod opieką ojca! Jeżeli ojciec chory psychicznie nie jest, krzywdy dziecku nie
                            zrobi.Takiego zresztą ojca dziecku Chalsia sama wybrała.
                            W tej sytuacji, gdy nie było kontaktu moim zdaniem głowę nalezy zawracać ojcu,
                            a w skrajnym wypadku policji własnie, a nie obcej kobiecie!
                            Pomijając kompletnie sprawę nieodpowiedzialności ojca, bo nie o tym teraz mowa,
                            bo takiego osobnika Chalsia sama sobie wybrała, wiec pewnie nie pierwszy raz
                            sie tą nieodpowiedzialnością wykazał.

                            WIĘC CHALSIA WIEDZIAŁA IZ JEST NIEODPOWIEDZIALNYM.Po kiego czorta zatruwała
                            zdrowie Nexi.
                            Zostawmy chalsie w spokoju i rozpatrzmy sam zimny przykład.

                            Po kiego taka Exia zawraca glowe nexi? Moze ta nexia własnie na pogrzebie
                            ciotki Ludwiki siedzi ,lub robi sobie maseczkę, czy zaparza kawę.
                            Co kieruje taką Exią?
                            Moze ją gryzło że są razem i jeszcze być moze dobrze bawią sie z jej dzieckiem
                            skoro zapomnieli jej nawet zawiadomić o fakcie, że się spóźnią.Dlaczego takie
                            Exie z góry zakładają że Nexia siedzi własnie w takim czasie z facetem i jej
                            dzieciakiem
                            A nexia moze mieć w czterech ich dziecko i to co sie z nim dzieje.Matka oddając
                            dziecko pod czyjąkolwiek opiekę powinna wiedziec co robi, a znając osobę
                            powinna wiedzieć jak sie moze ona zachowywać.I nie szyć sobie z zazdrości
                            filmów ponad miarę.

                            Odebranie praw rodzicielskich czy ograniczenie widzeń na podstawie jednego ,
                            wówczas jeszcze nie wyjasnionego (przez ojca) spóźnienia (zdarzenia) jest
                            bzdurą i parodią i skoro mówisz iz twoje postepowanie było by własnie takie to
                            wybacz...


                        • chalsia Re: do Chalsi 02.08.07, 13:53
                          > ja takich nie wysyłałam nigdy, nawet nie pytam o numer Nexitongue_out, ty rozumiem
                          masz
                          >
                          > go przez przypadek wink))))

                          nie, nexia sama kiedyś DAAAAWNO temu wysłała mi sms, żeby mnie uspokoić, że
                          całkowity brak kontaktu z dzieckiem któregoś weekendu jak dziecko było u nich,
                          wynikł nie z tego, że coś się złego stało tylko z tego, że eks poszedł gdzies
                          na dłużej z dzieckiem a komórkę swoją zostawił w domu- i wysłała tego sms ze
                          swojego, a nie eksa telefonu (choć przezcież mogła).
                          Ja jej sms podziękowałam za uspokajającą wiadomośc i złożyłam jej życzenia
                          bowiem wtedy niedawno została matką, a ona mi sms podziękowała.

                          Reksiu, mierzysz WSZYSTKICH JEDYNIE MIARĄ SWOJEJ sytuacji, nawet nie
                          dopuszczasz możliwości, że może być inaczej.
                          • reksia Re: do Chalsi:))) 02.08.07, 14:01
                            chalsia napisała:

                            > Reksiu, mierzysz WSZYSTKICH JEDYNIE MIARĄ SWOJEJ sytuacji, nawet nie
                            > dopuszczasz możliwości, że może być inaczej.

                            Chalsiu źle mnie czytasz. Ja podałam obrazowy przykład, który wczesniej był
                            przedstawiony, ale tak jak zaznaczyłam, nie była to uwaga personalna.

                            W Twoim przypadku wiem iż sprawa jest bardziej skomplikowana i proszę nie
                            traktuj "sekcji;P" dokonywanej na tym własnie przypadku jako osobistych
                            przytyków do siebie samej.

                            Bo o tym zaprzyjaźnieniu sie to ja poważnie a nie z sarkazmem.





                        • chalsia Re: do Chalsi 02.08.07, 13:56
                          > a swoją drogą z jakiej racji obca kobieta ma służyć za Twego listonosza i
                          > przekazywac wiadomości ;P
                          >
                          > czy w takim działaniu nie dostrzegasz nietaktu względem obcej Ci osoby?

                          gdyby eks odpowiadał na moje sms/telefony, nie musiałabym się posuwać do
                          powyższego. Tez bym wolała nie korzystać z pośredników. Jak widac nie zawsze
                          się daje.
                          Ale pocieszę Cię - po kilku latach (a w tym czasie ja skorzystałam z jej
                          pośrednictwa może 8 razy) nexia odmówiła przekazywania eksowi info mimo, że on
                          celowo wyłącza telefon po wysłaniu do mnie jakiejś info sms.
                          Jak na razie uszanowałam to.
                          • dominika303 Re: do Chalsi 02.08.07, 14:05
                            Chalsiu ty zamiast sie tłumaczyć biegnij do szafy wdziej worek pokutny i z
                            pokorą znoś chore domysły big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                            A powaznie - to myslę, ze chyba dalsza wimana zdań między wami nie ma sensu smile

                            Pozdrawiam
                            • reksia do Dominiki 303 02.08.07, 14:11
                              dominika303 napisała:

                              > Chalsiu ty zamiast sie tłumaczyć biegnij do szafy wdziej worek pokutny i z
                              > pokorą znoś chore domysły big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                              >
                              > A powaznie - to myslę, ze chyba dalsza wimana zdań między wami nie ma sensu smile
                              >
                              > Pozdrawiam

                              chodz raz sie nie wpychaj miedzy wódkę a zakąskę i nie judź w sytuacji która
                              nie potrzebuje twego jadu
                          • reksia Re: do Chalsi 02.08.07, 14:10
                            chalsia napisała:

                            > gdyby eks odpowiadał na moje sms/telefony, nie musiałabym się posuwać do
                            > powyższego. Tez bym wolała nie korzystać z pośredników.

                            to zawracałas głowę obcej kobiecie bo on nie chciał odpowiedziec na Twój
                            telefon? zamiast sie zastanowić co nim kieruje że ten telefon wyłącza?facet
                            daje jasny komunikat-jestem z dzieckiem chce z nim i tylko z nim spędzac czas a
                            nie z Tobą- a Ty udajesz ze tego komunikatu nie czytasz?albo nie chcesz go
                            odczytaćwink a skoro potrzebujesz posredników zadzwoń do mojej sprzataczki w
                            biurze ona tez jest Ci obcą osobą


                            > Ale pocieszę Cię - po kilku latach (a w tym czasie ja skorzystałam z jej
                            > pośrednictwa może 8 razy) nexia odmówiła przekazywania eksowi info mimo


                            Jej reakcja chyba mówi sama za siebiesmile

                            > on
                            > celowo wyłącza telefon po wysłaniu do mnie jakiejś info sms.


                            Ciekawe czemu to robi? Moze nie chce mieć mamusi na karkuwink a moze mu sie
                            znudziła odwieczna "kontrol żonki"


                            > Jak na razie uszanowałam to.


                            i plissss nie traktuj powyższych uwag personalnie chciałam podac tylko obrazowy
                            przykład
                            • kicia031 Nexia obca kiebieta? 02.08.07, 14:20
                              A ja nie uwazam, by Nexia byla mi obca kobieta. Czy tego chce czy nie jest
                              macocha mojego syna, spedza z nim czas i w zwiazku z tym jakies tam, chciane
                              czy nie wiez sa. Poczuwam sie do odpowiedzialnosci zwlaszcza dlatego, ze sama
                              zachecalam Exa by poznal syna z Nexia i radzilam mu, zeby ja szybko
                              zaobraczkowal zanim taka fajna babka kopnie go w tylek wink)

                              Gdyby nasza Exia chciala sie skontaktowac ze swoim dzieckiem, ojcem swego
                              dziecka czy ze mna w roli macochy dziecka, to z przyjemnoscia bym zapewnila
                              mozliwosc takiego kontaktu. Raczej mnie dziwi, ze nie zainteresowala, gdzie jej
                              corka przebywa, ale to oczywiscie nie moja sprawa jak Exia pojmuje obowiazki
                              rodzicielskie.
                              • reksia Re: Nexia obca kiebieta? 02.08.07, 14:38
                                kicia031 napisała:

                                > A ja nie uwazam, by Nexia byla mi obca kobieta.
                                (...) sama
                                > zachecalam Exa by poznal syna z Nexia i radzilam mu, zeby ja szybko
                                > zaobraczkowal zanim taka fajna babka kopnie go w tylek wink)

                                Kicia Tyś troskliwa niczym matka;P rozumiem ze rodzaj deseniu slipek na noc
                                poślubną też ty wybierałaśwink

                                rozumiem tez ze twój były, to wielka łamaga jakowaś, skoro po rozstaniu ty mu
                                dyktujesz dalszą drogę postępowania, nawet w sprawach tak osobistych, jaką jest
                                wybór partnera życiowego


                                smile))))) buhahahahaha ciekawe co on na to buhahahahahsmile)))
                                • kicia031 Re: Nexia obca kiebieta? 02.08.07, 15:25
                                  Moj Ex nie ma zbyt wielu przyjaciol - to typ samotnika. Przez wiele lat po
                                  rozwodzie zwierzal mi sie ze swoich problemow - tez to dla mnie trudne do
                                  zrozumienia, ale to typ twardziela i macho ktory zwyczajnie nie chcial sie
                                  przyznawac zwyklym znajomym do swich rozterek. A ja przynajmniej znalam
                                  wszystkie jego slabosci, wiec niczym nie ryzykowal. No i w przeciwienstwie do
                                  pseudoprzyjaciol bylam mu szczerze zyczliwa - zwlaszcza zalezalo mi na tym,
                                  zeby byl w stalym szczesliwym zwiazku i dawal synowi dobry przyklad jako maz i
                                  ojciec.

                                  Nie musialam mu nic dyktowac - pytal o zdanie wiec je wyrazalam. Dlaczego nie
                                  mialabym go wesprzec w jego rozterkach?
                            • e_r_i_n Re: do Chalsi 02.08.07, 14:40
                              reksia napisała:

                              > zamiast sie zastanowić co nim kieruje że ten telefon wyłącza?facet
                              > daje jasny komunikat-jestem z dzieckiem chce z nim i tylko z nim spędzac czas
                              > a nie z Tobą- a Ty udajesz ze tego komunikatu nie czytasz?albo nie chcesz go
                              > odczytaćwink a skoro potrzebujesz posredników zadzwoń do mojej sprzataczki w
                              > biurze ona tez jest Ci obcą osobą

                              Reksia, no bez przesady. Jesli facet zmienia wczesniejsze ustalenia co do
                              powrotu dziecka do domu, a potem nie mozna sie z nim skontaktowac, to nie
                              dziwie sie Chalsi, ze probowala innych sposobow dotarcia do eksa. Mowisz o
                              nieangazowaniu obcych osob - policja tez obca wink, a poza tym duzo bardziej
                              stresujaca dla dziecka przede wszystkim, niz sms do next. Wiec nie
                              wyolbrzymiajmy.
                              Jesli komorka faceta jest jedyna forma kontaktu matki z dzieckiem, to niestety -
                              facet telefon powinien miec przy sobie i go odbierac. To samo tyczy sie matki,
                              gdy dziecko jest przy niej.
                              • reksia Erin masz rację 02.08.07, 15:11
                                e_r_i_n napisała:

                                na wstępie poproszę nie mówmy o tym przypadku jako o osobistym zdarzeniu
                                Chalsi dotyczącym tylko jako o przypadku bezosobowym, tak moze bedzie prościej
                                wink
                                więc:
                                > Reksia, no bez przesady. Jesli facet zmienia wczesniejsze ustalenia co do
                                > powrotu dziecka do domu, a potem nie mozna sie z nim skontaktowac, to nie
                                > dziwie sie Chalsi, ze probowala innych sposobow dotarcia do eksa.

                                Erin masz racjęsmile W tym jednostkowym przypadku jest to częściowo jak
                                najbardziej zrozumiałe.Ogólnie facet jest wyjatkowo albo złośliwy, albo
                                nieodpowiedzialny, albo z jakiegoś powodu chce pokazać Exi ze nie bedzie sie
                                podporządkowywał pod jej dyktando (lub inne przypadki nieznane a tez mozliwewink

                                >nie dziwie sie Chalsi, ze probowała innych sposobow dotarcia do eksa.

                                a dla mnie z pewnej strony jest to dziwne że dzwoniła własnie do Nexihmmm a
                                swoją drogą myslę ze większość exi dzwoni od razu bezpośrednio do nexi bo
                                wreszcie znajduje ku temu okazję
                                a ja bym spytała : a jakich to innych sposbów próbują zazdrosne Exie zanim
                                zadzwonią do nexi?


                                >Mowisz o
                                > nieangazowaniu obcych osob - policja tez obca wink

                                Erin ta policja gdyby zdarzyło się cokolwiek złego, pewnie by przez te 24 h
                                juz sie do Exi zgłosiła, wiec Exia mogła miec smiało poczucie iż nic się złego
                                nie wydarzyło, co najwyżej facet znów się zbytnią odpowiedzialnością nie
                                wykazuje,lub złośliwością

                                a skoro są skonfliktowani to prędzej złośliwośc partnera niż "kataklizmy czy
                                wypadki" mogą być przyczyną przedłuzenia pobytu dziecka,

                                i chyba trochę tak jak z pacjentem zaczyna sie od zrobienia podstawowych badań,
                                postawienia podstawowej diagnozy, zamiast kupowania trumny od razu

                                > Jesli komorka faceta jest jedyna forma kontaktu matki z dzieckiem, to
                                niestety
                                > -
                                > facet telefon powinien miec przy sobie i go odbierac. To samo tyczy sie matki,
                                >
                                > gdy dziecko jest przy niej.


                                i tu masz 100% rację. Szkoda tylko ze ludziom czasem brak ... no własnie
                                czego...smile))
                                • e_r_i_n Re: Erin masz rację 02.08.07, 15:23
                                  reksia napisała:

                                  > Erin masz racjęsmile W tym jednostkowym przypadku jest to częściowo jak
                                  > najbardziej zrozumiałe.Ogólnie facet jest wyjatkowo albo złośliwy, albo
                                  > nieodpowiedzialny, albo z jakiegoś powodu chce pokazać Exi ze nie bedzie sie
                                  > podporządkowywał pod jej dyktando (lub inne przypadki nieznane a tez mozliwewink

                                  Ogólnie rzecz biorac, jesli ktos nie dotrzymuje ustalonych terminow,
                                  jednoczesnie nie umozliwiajac kontaktu i rozmowy na ten temat, musi liczyc sie
                                  z mozliwoscia prob dotarcie do niego w innych sposob. Szczegolnie jesli chodzi
                                  o dziecko. Jesli facet czulby sie w porzadku, to by zadzwonil i powiedzial, ze
                                  super sie bawia i odwiezie dziecko dwie godziny pozniej. Watpie, zeby normalna
                                  matka cokolwiek przeciw temu miala.

                                  > a dla mnie z pewnej strony jest to dziwne że dzwoniła własnie do Nexihmmm a
                                  > swoją drogą myslę ze większość exi dzwoni od razu bezpośrednio do nexi bo
                                  > wreszcie znajduje ku temu okazję

                                  Bez przesady. Nie sadze, ze wiekszosc eks ma parcie na kontakt z next.

                                  > a ja bym spytała : a jakich to innych sposbów próbują zazdrosne Exie zanim
                                  > zadzwonią do nexi?

                                  A jakie inne maja, jesli facet mieszka tylko z next? Zalozyc dziecku nadajnik i
                                  jezdzic za nimi z GPSem?

                                  > Erin ta policja gdyby zdarzyło się cokolwiek złego, pewnie by przez te 24 h
                                  > juz sie do Exi zgłosiła, wiec Exia mogła miec smiało poczucie iż nic się
                                  > złego nie wydarzyło, co najwyżej facet znów się zbytnią odpowiedzialnością
                                  > nie wykazuje,lub złośliwością

                                  I uwazasz, ze nalezy przejsc nad tym do porzadku dziennego?
                                  Jak sie na cos umawia, to sie albo dotrzymuje ustalen, albo dzwoni i negocjuje
                                  zmiany. Proste zasady zycia spolecznego.

                                  W calej tej sytuacji nie widze niczego zlego w zachowaniu eks. Bedac matka
                                  zachowalabym sie identycznie.
                                  • reksia Re: Erin masz rację 02.08.07, 15:51
                                    Erin powiem krótko, bo nie ma sensu sie rozpisywać.Na samym poczatku
                                    zaznaczyłam "pomijając fakt nieodpowiedzialności ojca".Wczytaj się, bo wiem że
                                    potrafisz.

                                    Dwa.Nadal uważam że zawracanie głowy nexiom w takim wypadkach jest próbą walki
                                    o terytorium i pokazywaniem "kto tu rządzi".

                                    i nie jest normalnym oczekiwanie Exi, że skoro jej dziecko znajduje sie pod
                                    opieką faceta, to jego partnerka w tym danym czasie, musi sie równiez tym
                                    faktem interesować, bo nexia ma prawo mieć "cudzego bachora" w d...e


                                    W norlamych sytuacjach , na poziomie, gdy byli partnerzy nie są skonfliktowani
                                    i związki miedzy exia i nexią są najzdrowszymi i normalnymi, tez uważam taki
                                    sms czy telefon za coś najnormalniejszego, ale nie w przypadkach gdzie mowa o
                                    sytuacjach konfliktowych.

                                    • e_r_i_n Re: Erin masz rację 02.08.07, 15:59
                                      Prosisz o pisanie ogolnie, po czym sama piszesz o konkretnej sytuacji.
                                      Chalsia, jak rozumiem, pisala, next odpowiadala - czyli obie strony nie mialy
                                      nic przeciwko. Teraz next ma, wiec Chalsia nie pisze.
                                      W przypadku dziecka i prob ustalenia miejsca pobytu dopuszczam kazde dzialanie.
                                      I nie ma nic do rzeczy uklad miedzy bylymi malzonkami.
                                      Obowiazkiem obojga rodzicow jest zapewnic kontakt z dzieckiem temu rodzicowi,
                                      z ktorym dziecko w danej chwili nie przebywa. Jesli tego nie robi, rodzic ma
                                      prawo wykrzystac kazdy mozliwy sposob, aby ten kontakt nawiazac. Proste.
                                  • blondgirl Re: Erin masz rację 03.08.07, 08:44
                                    Przepraszam, że się wtrącam w Waszą rozmowę, ale przypomniała mi się sytuacja,
                                    która dość często zdarza się u mojego NM.

                                    NM mieszka poza miastem. W tym samym domu mieszka jego brat, który ma syna w
                                    wieku syna NM. NM bierze dziecko w piątki z opcją odwiezienia go do domu w
                                    niedzielę. Czasami jednak zdarza się, że chłopaki tak fajnie się bawią, że Młody
                                    nie chce wracać do domu. Wtedy dzwoni do maki, żeby ta pozwoliła mu zostać do
                                    poniedziałku. Każda taka rozmowa niestety kończy się płaczem Młodego i często
                                    kłótnią pomiędzy NM a Ex. I dopiero po całym tym cyrku Ex łaskawie pozwala
                                    Młodemu zostać u ojca do poniedziałku. Nadmienię, że w pon Młody ma na
                                    późniejszą godzinę do szkoły i ojciec odwozi go dużo wcześniej, tak żeby Młody
                                    miał czas się przygotować do szkoły. A i leksce odrabia w pt zanim zabierze go
                                    ojciec.

                                    Tak więc mając na uwadze powyższą sytuację, to nie dziwię się, że ktoś może
                                    wyłączać telefon w obawie przed telefonami EX, chociaż - dla jasności - nie
                                    popieram takiego zachowania.
                                    • kicia031 Re: Erin masz rację 03.08.07, 08:58
                                      Tak więc mając na uwadze powyższą sytuację, to nie dziwię się, że ktoś może
                                      > wyłączać telefon w obawie przed telefonami EX, chociaż - dla jasności - nie
                                      > popieram takiego zachowania.

                                      Dla jasnosci - to nie sa telefony od Exi - to sa telefony od matki jego
                                      dziecka. Dziwie sie, ze sa osoby tak prymitywne, ze nie umieja oddzielic od
                                      siebie tych dwoch rzeczy.
                                      I ze nie potrafia zrozumiec, ze dla dobra dziecka ten kontakt z nieobecnym
                                      rodzicem, z ktorym dziecko przebywa na codzien powinien byc umozliwiony.
                                      Rozumiem, ze takie bzdury pisza osoby, ktore nie maja pojecia, co to znaczy
                                      niepokoj matki o dziecko, ale pojac nie moge jak matka moze luzacko stwierdzac,
                                      ze to nic takiego, ze termin powrotu dziecka do domu minal 24 godziny wczesniej
                                      i nie da sie skontaktowac z osoba, z ktora dziecko przebywa. Ja chyba jestem z
                                      jakiegos innego swiata, bo cos takiego nie miesci mi sie w glowie...
                                      • blondgirl Re: Erin masz rację 03.08.07, 09:09
                                        Nie piszę o sytuacji, kiedy olewa się umówione terminy, bo tak się komuś widzi.

                                        Tyle, że jeśli powiadamia się matkę (ba, dziecko pyta się czy może)o późniejszym
                                        powrocie i za każdym razem kończy się to awanturą, to co w takiej sytuacji?
                                        Dziecko z obcym ani u obcego nie jest. Ojciec odwozi je następnego dnia do
                                        szkoły. Co się tak wielkiego stanie?

                                        Chodziło mi tylko o pokazanie, że czasami matka sama może sprowokować taką
                                        sytuację i proszę w żadnym wypadku nie traktować tego personalnie. Opieram się
                                        tylko na sytuacji, którą znam z autopsji.

                                        Syn NM ma swój telefon kom., którego nikt mu nie zabiera ani nie wyłącza, kiedy
                                        jest u ojca, a dzwoni np. matka. Kiedy jest u matki różnie to bywa. Czasami
                                        odbiera go matka i nawet mimo prośby nie raczy przekazać dziecku, że ojciec
                                        dzwonił i prosił o kontakt.
                                        Powoli widzę, że w moim NM narasta żal i wściekłość w stosunku do Ex za próby
                                        utrudniania mu kontaktu z synem. Ja staram się to tonować. Tłumaczę mu, że to
                                        zawsze jest matka, martwi się, tęskni, czeka itd. itp. Na razie trafia... Ale
                                        jeśli Ex będzie dalej posuwać się w swoich zachowaniach, to nie wiem jak będzie.
                                        Aha ojciec ma pełną władzę rodzicielską.
                                      • reksia Re: Erin masz rację 03.08.07, 09:46
                                        Kiciusmile blondgirl wyraźnie napisała że NIE OPPIERA TAKIEGO ZACHOWANIA, a Ty jak
                                        ślepiec nadal swoje.Czytaj moze wyraźniej i to co jest napisane, a nie to co
                                        chciałabys wiedzieć w danym tekście na poparcie swych ubogich argumentów.
                                        • e_r_i_n Re: Erin masz rację 03.08.07, 09:49
                                          reksia napisała:

                                          > Kiciusmile blondgirl wyraźnie napisała że NIE OPPIERA TAKIEGO ZACHOWANIA

                                          Skoro nie popiera się zachowania wyłączającego telefon faceta (czyli: uznaje
                                          się, że tenże robi źle), to nie można się dziwić matce, że nie czeka potulnie
                                          na kontakt, tylko sama ten kontakt próbuje nawiązać.
                                          • reksia Re: Erin masz rację 03.08.07, 10:12
                                            e_r_i_n napisała:

                                            > reksia napisała:
                                            >
                                            > > Kiciusmile blondgirl wyraźnie napisała że NIE OPPIERA TAKIEGO ZACHOWANIA
                                            >
                                            > Skoro nie popiera się zachowania wyłączającego telefon faceta (czyli: uznaje
                                            > się, że tenże robi źle), to nie można się dziwić matce, że nie czeka potulnie
                                            > na kontakt, tylko sama ten kontakt próbuje nawiązać.


                                            uzgodnijmy coś smile Z kim ona szuka kontaktu z własnym dzieckiem byłym mężem czy
                                            nexią? Bo jesli z dzieckie czy byłym mężem, to do nich powinna sie zwracać, a
                                            Nexi dać spokój.
                                            Żadna Exia nie ma najmniejszego pojęcia o tym jakie są relacje miedzy byłym
                                            mężęm a jego partnerką , wszystko co wie opierać się moze zaledwie na jej
                                            rojeniach lub domysłach.
                                            W tej sytuacji jaki ma sens pójście do księdza, kiedy ma się sprawę do sołtysa?