morskie_oko
30.07.07, 16:12
Mama młodego wróciła do Polski. Zdziwiliśmy się, że skróciła swój pobyt, ale
w sumie to i dobrze, bo młody bardzo tęsknił za matką. Po powrocie,
przywitaniu z synem, poprosiła nas o spotkanie bez dzieci, w ważnej sprawie.
Słuchajcie, ja nie wiem nawet jak to opisać. Ona dostała propozycję
dwuletniego kontraktu tam i spytała nas, czy młody może zostać z nami te dwa
lata. Mężowi kamień spadł wyraźnie z serca, bo rzeczywiscie brał pod uwagę
scenariusz, że eks będzie chciała tam zostać, ale bał się, że wywiezie syna.
A tu się okazało, że chce, żeby syn został w Polsce, bo praca jest bardzo
absorbująca i jej nie ma całymi dniami i wieczorami w domu. Poza tym młody ma
tutaj cały swój świat. Mąż odetchnął z ulgą, ja też w sumie się cieszę.
Problem to powiedzienie o tym synkowi, który jest przekonany, że mama wróciła
na stałe. Nie wiem, jak na to zareaguje, ale mogę się tylko domyślać

Dla
niego to będzie dramat. Eks przyleciała na 3 tygodnie, potem wraca,
zapowiedziała, że chciałaby spędzić z synem Boże Narodzenie. Matko, ale się
porobiło, jak to powiedzieć 10 latkowi?