A ja dzisiaj....

06.08.07, 10:34
obchodzę z moim M drugą rocznicę. Podsumowanie:
- cały czas jedno dziecko na stanie, eMowe, ale fajne,
- przewrót ideologiczny, gdzie z pełnego pasji urzędnika państwowego
przeistoczyłam się w nieporadną jeszcze ale samodzielną przedsiębiorczynię,
- uregulowanie stosunkow z eks na tyle, że nawet zaczynam ja lubić, a co
najwazniejsze rozumieć,
- pozbycie się różowych(lub bardziej przydymionych)okularów względem mojej
tesciowej,
- odsadzenie teściowej oraz reszty rodzinnej świty M od naszego domostwa na
tyle, że teraz muszą sobie znaleźć inne hobby niż układanie życia rodzinnego,
ukochanego rodzynka, czyli M,
- wyprowadzenie kariery M na prostą i otworzenie jego własnej pracowni,
- nauczenie M, że nieuprasowana koszulka to zła koszulka i ze żelazko stoi w
łazience do jego dyspozycji.
Osmile
    • dominika303 Gratulacje :) 06.08.07, 10:46
      Gratuluję sukcesów rodzinnych i zawodowych, i oby tak dalej smile
    • marioladabr Re: A ja dzisiaj.... 06.08.07, 12:24
      Gratuluję - szczególnie ostatniego punktu... u mnie (8 lat wspólnego życia) nie
      udało się...
    • chalsia Re: A ja dzisiaj.... 06.08.07, 13:39
      suuuper, naprawdę gratuluję i oby tak dalej
    • lisek78 Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 10:08
      A ja swoją pierwszą rocznicę obchodziłam dzień przed Tobą,Barbaro!
      Obawiam sie jednak,że podsumowanie u mnie nie wyjdzie tak pozytywnie
      jak u Ciebie.Z tymi koszulkami mam problemwink
      Gratuluję i pozdrawiam
    • barbara001 Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 10:42
      Dzieki, nad ta koszulką pracowałam kilka latsmile
      • geos Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 11:12
        ja za chwile mam druga rocznice i co prawda na koszulami pracować nie musiałam -
        sam prasuje i moje tez prasuje :o))))
        Za to musiałam pracować nad natychmiastowym zmywaniem po sobie po zjedzeniu
        jakiegoś drobiazgu, u całej trójki!!! jeszcze nie jest idealnie ale jest
        znaaacznie lepiej.
        Bo wieczne tony naczyń do zmywania w zlewie doprowadzały mnie do szału!
        to samo z wiecznie leżącymi wszędzie uraniami. Jest znacznie lepiej!
        • barbara001 Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 11:16
          Mnie się z naczyniami nie do końca udałosad Masz jakiś sposób? M co
          prawda zmywa, ale w terminie przez siebie wybranym, wiec czasem
          musze czekać na to pół dnia.
          • zonka77 Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 12:21
            Barbara gratuluję rocznicy smile

            Nasza 6 (ślubu) będzie za miesiąc
            Muszę powiedziec że mój m sam prasuje, najczęściej to on prasuje dla mnie, zmywa
            i gotuje również, poza kilkoma okresami nieróbstwa w których walczyliśmy ze sobą
            to jednak on naprawdę się zajmuje domem i dzieckiem nie gorzej odemnie - nie
            mam co narzekac. Najgorzej bywa po przeprowadzkach - ostatnią mieliśmy w lutym i
            z 1,5 miesiąca była wojna ale się unormowało i mamy porządeczek nawet niezły big_grin

            Ogólnie jeśli postanowię napisac podsumowanie tych 6 lat małżeństwa a prawie 8
            znajomości to będzie to bardzo pozytywny wątek smile
          • marusia1 Re: A ja dzisiaj.... 07.08.07, 22:47
            co do zmywania - jeśli na zmywaku nie chce stać mąż, to idealnym rozwiązaniem
            jest zmywarka. My ze względu na ograniczenia metrażowe - stoimy zamiennie.
            Niestety. sad
          • lilith76 Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 09:29
            M co
            > prawda zmywa, ale w terminie przez siebie wybranym, wiec czasem
            > musze czekać na to pół dnia.

            big_grin big_grin big_grin
            Masz cudownego mężczyznę smile
            Mój też w terminie przez siebie wybranym, ale to może znaczyć po godzinie, po kilku godzinach, po kilku dniach, tygodniach (to już inne rzeczy). Twardo nie ruszam, nawet gdyby mnie drażniło.
            A w domu zmywam ja - bo uwielbiam. Za to nienawidzę prasować i robię to tak fatalnie, że M by dopłacił bylebym tego nie robiła. Nienawidzę zmywania kuchenki, kibla, wanny i umywalki, więc to działka mężczyzny. Ja tylko rzucam sugestie, że już chyba czas i czekam na "termin wybrany".
            • geos Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 10:02
              Ja tylko rzucam sugestie, ż
              > e już chyba czas i czekam na "termin wybrany".

              Nie zdzierżyłabym!
              Co prawda Mój tez od razu nie robi ale w soboty mamy ustalone, że jest
              sprzątanie ogólne i jak mu sie chce to sprząta to co do niego nalezy - kibel i
              cała łazienka a czasem sam kibel. Ale ogólnie jak powiem, że trzeba by wannę czy
              cóś to góra dobę czekam na reakcje.
          • geos Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 09:56
            Masz jakiś sposób?

            Hmm.. ogólnie rzecz biorąc upierdliwe acz grzeczne proszenie z miłym uśmiechem
            :o))) Jak mąż zmywał codziennie przez miesiąc - bo ja stwierdziłam, że nie dość
            że stercze przy garach to oni jedzą wybrzydzają - wtedy tak było - potem idą
            przed telewizor a ja znów do garów. Nie ma tak. więc mąż zmywał przez miesiąc i
            stwierdził, że coś tu jest nie tak i zarządził, że robią to z dziećmi na zmianę.
            więc każde z nich zmywa co trzeci dzień :o))
            No i upierdliwie wszystkim przypominałam o pozmywaniu po sobie każdej szklanki,
            talerzyka i tak dalej. Grzecznie ale stale na zasadzie kropla drąży skałę.
            Przyzwyczaili sie :o)
            • barbara001 Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 10:25
              Tak, sprzątanie w domu wymaga wiele kompromisów i cierpliwości.
              Terminy wybrane przez M to czasem wieczne nigdy, ale jak zaczyna mu
              przeszkadzać to sam się łapie i sprząta, więc ja czasami biorę go na
              przetrzymanie i nic nie robię. Chociaz weszłam mu ostatnio na ambit,
              i pokazałam że w domu takie męskie sprawy to ja załatwiam, że on
              nawet nie wie ile razy trzeba dokręcać krany, srubki w klamkach, że
              sama odmalowałam balkon i okna itd. Następnego dnia przyłapałam go
              jak snuł się po domu ze śrubokrętem i szukał co by tu naprawić, a tu
              jak na złość wszystko działałosmile
            • nsc23 Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 10:26
              Chyba mam najlepiej ze wszystkich - moj sam sprzata cala chate od
              gory do dolu (w pon i czw smile), ja czasem umyje jakas podloge, albo
              odkurze. Gotowalismy kiedys na zmiane, teraz glownie on. Zmywanie -
              hm, tez glownie on.
              Oj, chyba pora sie wziac za prace domowe uncertain
    • triss_m7 Re: A ja dzisiaj.... 08.08.07, 17:35

      Wow Barbara smile
      Gratulacje i oby tak dalej, a w sumie to zeby bylo jeszcze lepiej smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja