jakatta
10.08.07, 12:28
Bylam w gronie Next, ktore uzywajac kolokwializmu ´´nie trawia´´ Ex
i vice versa.
Po wnikliwej lekturze forum jedna noga jestem w gronie osob, ktore
maja w....(nie uzyje mowy potocznej

... sa asertywne z przewaga
obojetnosci wzgledem Exi i pasierbow.
Mojego NM kocham. W tym roku slub.
Jego dziecie jest mi raczej obojetne, przy czym odczuwam szeroko
pojete wspolczucie i zal. Coz to oznacza? Dziecie nie zna prawdy,
jest oklamywane i manipulowane. Przez kogo? Przez mamusie.
Wiem wiem, zaraz sie odezwiecie, ze to typowy macoszy punkt widzenia.
W takim razie dziadkowie, a moi przyszli tesciowie takze mysla jak
macochy tak?
Slecze juz 5 minut nad prologiem mego przemowienia...to wszystko
jest tak zlozone, ze nie sposob wyjasnic wszystkiego w kilku
zdaniach. A wiec konkretne sprawy i pytania. Prosze o opinie i rady.
1.czy powinnam zabiegac o spotkanie z mlodym (9 lat)? pytac,
sugerowac NM, ze powinnien mnie z nim poznac? czy to po prostu olac?
nie moje dziecie, nie moj problem. A drugi moj glos mowi: TWOJ BO CO
MIESIAC ROBISZ PRZELEW NA JEJ KONTO!

jego rodzice rozwiedli sie NIE Z MOJEGO POWODU. Sprawa rozwodowa
zalozona przez NM, a nie przez EX! Wylaczajac emocje i oceniajac Ex
na podstawie opinii NM, znajomych, tesciow, zdjec to osoba...malo
barwna (staram sie uzyc slownictwa, ktore nie spowoduje nagonki na
mnie), niezaradna (problemy w znalezieniu pracy z tytulem mgr),
nudna o naprawde nieszczegolnej aparycji (zdjecia). Malzenstwo
zawarte zostalo z powodu zaciazenia (chyba byla w 8 mies.) Na
pytanie dlaczego sie ozenil, standardowa odpowiedz: presja rodzicow,
mlodosc, glupota. Tesciowa (moja przyszla) znowu twierdzi, ze byl
zakochany, bo imponowalo mu jej zyciowe doswiadczenie (starsza kilka
lat). Czyli jednak kiedys byla interesujaca i ciekawa...

no jak
to sie w zyciu wszystko zmienia no

Powracajac do dzieciecia. Ma ono wpojone, iz to ja jestem
najgorszym zlem. W trakcie rozwodu rozwinela sie nasza znajomosc.
Mamusia zaczela dzwonic, oczywiscie anonimowo, wysylac smsy
(wysledzila moja firme, numery bez problemu za strony firmowej www
itp). Raz wdalam sie rozmowe nie wiedzac ze to ona. Podala sie za
nasza wspolna znajoma ze studiow, ktorej za cholere nie moglam sobie
przypomniec! Na inne intrygi nie reagowalam. Niestety w sadzie brak
dowodow na wine meza

(nie chciala sie zgodzic na rozwod, jesli
juz to z jego winy)
Final to jednak rozwod, a 1,5 roku (sic!) pozniej zamieszkalismy
razem.
Zapytacie skad wiem, ze maly jest manipulowany. Ponizej przyklad,
ktory jest jednym z wielu.
Dzwoni przyszla tesciowa.
-Ty wiesz co?! jest u nas R. (wnuk), dzisiaj przychodzi do kuchni i
mowi, ´´wiesz co babciu, a narzeczona tatusia powiedziala, ze ja
jestem glupi bachor´´ (!!!), pytam a skad o tym wiesz, powiedziala
Ci to? A on na to ´´nie, ona nie, ale mamusia mi pokazala smsa od
niej i tam tak bylo napisane´´.
Krew sie we mnie zagotowala! Moja wspanialomyslna eksia wyslala smsa
z internetu na wlasny numer i pokazala WLASNEMU dziecku!
Nigdy bym na to nie wpadla!
Wieczorem spotykamy sie z NM i mowi mi to samo. Dla scislosci
przyszla tesciowa stanela w mojej obronie i wytlumaczyla, ze mlody
moze tak stwierdzic dopiero jak ja sie z nim spotkam i mu to powiem
bezposrednio.
2. jezeli dojdzie do spotkania (NM chce to zrobic wbrew woli Exi)
czy powinnismy sie spotkac na neutralnym gruncie, gdzie? czy w domu?
obiad, rozmowy itp. jak dlugo powinno trwac to spotkanie? zeby nie
meczyc dzieciecia i mnie

dla mnie to tez stres! na sama mysl o
tym boli mnie brzuch! boje sie, ze uslysze wprost ze jestem
brzydka, bo mam dlugie blond wlosy i nie jestem podobna do mamusi
(jestem szczesliwa ze nie jestem do niej podobna!
3.wiem ze to odlegle, ale czy dziecie powinno byc na naszym weselu?
Ja nie chce, jeszcze nie wyrazilam swego zdania NM, ale on chce
zapytac o to synka. Czy powinien go tym stresowac? nie dosc ze ta
brzydka narzeczona ma sie z nim spotkac to jeszcze wesele?
Szczerze mowiac to wolalabym, aby go tam nie bylo...dla jego
dobra...i mojego...

nie krzyczcie na mnie...
Naprawde chcialabym, aby nasze stosunki przebiegaly poprawnie, ale z
drugiej strony czytajac o braku ´´zwrotek´´ wzgledem macoch
odechciewa mi sie okazywania jakiejkolwiek aprobaty i checi spotkan.
Poza tym moj NM jest z gatunku tych ojcow, ktorzy lubia robic na
zlosc Exi. Nie dawalas mi zobaczyc go w trakcie rozwodu, to nie mam
czasu teraz go wziasc na weekend itp.
To ja i przyszla tesciowa jestesmy motorem do tego aby sie z nim
spotykal czesciej niz raz na 2 tyg. Wiem, ze on synka kocha, ale
wiem tez, ze woli w niedziele rano poprzytulac sie do mnie, niz gnac
do drugiego miasta na spotkanie. Tacy to tatusiowie niektorzy sa...a
te macochy jakie niedobre!

wykopuja go z lozka na spotkanie z
dziecmi.
Targaja mna roznorakie uczucia. Z jednej strony: zrobiles to
wychowuj. Z drugiej: jestes Exiu taka zaiwstna i siejesz intrygi jak
chlop pole to siedz sama i sie mecz.
Nie oczekuje od Was odpowiedzi czy jestem zla czy dobra. Mam wysokie
poczucie wartosci. Wiem tez, ze mam wplyw na NM (to nie pantoflarz,
bardziej leniwiec). Chce zdrowych relacji w obu rodzinach (do Eksi
przychodzi od niedawna nowy ´´narzeczony´´
Uwazam, ze chcac cos zmienic, naprawic w zyciu nalezy zaczac od
SIEBIE.
Czy ktoras z Was ma cenne doswiadczenia...?
ps/Tytul watku napisalam na koncu mojego monologu, w celu wzbudzenia
powiedzmy sensacji i checi przeczytania, a nie jako motto dyskusji.