Cieszy się z braciszka, ale..

23.08.07, 21:11
mówi mi straszne rzeczy. Jakiś czas temu na wspólnym wypadzie nad jezioro moja
pasierbica na widok jadącej ciężarówki powiedziała: jadą złodzieje i zabiją
Wojtka/jej brata przyrodniego-3 miesiące/. Ojca oczywiście nie było przy tym,
bo skoczył po lody. Ja to przemilczałam. I to chyba był mój błąd. Jak można
powiedzieć coś takiego?!
Ogólnie pasierbica jest w porządku, ale czasami ma dziwne zagrywki /dodam, że
tylko jak nie ma jej taty/ np. idzie z mną do ogrodu i wali taki tekst, że
"ona nie chce żebym była jej macochą". Jak pytam się dlaczego to nie potrafi
mi odpowiedzieć. Mój M, jak mu to powtórzyłam i powiedziałam że mi przykro, to
obrócił to w żart.
Strasznie drażnią mnie jej słowa. Ale to co powiedziała o moim dziecku
dobitnie. Czy ona mu czasami nie będzie chciała krzywdy zrobić z zazdrości o
tatę. Do tej pory zazdrosna czasami bywała o mnie ale ja wtedy usuwałam się w
cień, ale teraz chodzi o dziecko i... W sumie nie wiem. Walczyć??? Jest sens
walczyć o uczucia pasierbicy, i o równe traktowanie w naszej pokręconej rodzince.
    • mrs_ka Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 23.08.07, 23:48
      ile ma lat?

      a.
      • ira2121 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 24.08.07, 06:14
        Skończyła 7.
        • reksia Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 24.08.07, 08:38
          mój mały w tym wieku miał niesamowitą wyobraźnię, czy to nie jest
          własnie taki okres?
          p.s.
          a moja córa mając około 2 latek zrywała boki, gdy na jednym z
          filmów, bardzo poważnych i melogramatycznych, gilotyną ścinano
          głowę.Pokazywano ujęcie gdzie przez moment głowa turlała sie do
          kosza, mała prosiła by jej ten kawałek cofać non stop i rechotała
          jak opętana.

          Mając około 4 dostała ataku śmiechu, gdy kotka przeskakując z
          segmentu na segment nie wyrobiła,źle obliczyła odlegość, skok był
          zbyt krótki i zahaczyła brodą spadając na dół.Kotka zjechała po
          ściance.Mała zamiast wykazania odrobiny empatii śmiała się do
          rozpuku. Hmm dzieci w okresie dorastania mają swoje "niezwykłe
          historie"i "własne filmy" i może to nic nie znaczyć.

          Mamy teraz w domu bardzo ciężko chorego szczeniorka walczacego o
          życie, czasem gdy ma ataki walczymy o niego nockami i mała potrafi ,
          już jako 12-latka, siedzieć nocami i głaskaniem uspokajać małego,
          gdy wyje z bólu,pry czym bardzo czynnie i czujnie mu
          pomaga.Oczywiście w takim zakresie w jakim może dziecko w tym wieku
          np podaje pod nos miskę z wodą, zwraca uwagę na wzrost temperatury
          itp

          Chociaż wydawała mi się że ze względu na jej specyficzne poczucie
          humoru wyrośnie z niej mały Adams, a rośnie mała Maria Teresa;P
          nawet zaoszczędzone pieniądze,z wyrobionego stypendium, których nie
          ma zbyt dużo i powinna je śmiało przeznaczyć dla siebie, przeznacza
          na pomoc innym.

          Różne są więc chyba te "okresy" w trakcie wzrostuwink
    • m-jak-magi Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 24.08.07, 09:12
      nie wiem czy moge sluzyc ci rada ale napewno moge sie wymienic
      doswiadczeniem.
      moja pasierbica ma 6 lat na stale mieszka w usa ale wakacje z reguly
      spedza z nami w polsce.
      moj synek ma w tej chwili 6 miesiecy.
      od poczatku dzieci byly traktowane jako rodzenstwo i na kazdym kroku
      ten aspekt byl podkreslany.
      mala potraktowala informacje o pojawieniu sie na swiecie bez
      wiekszych emocji: zobaczyla go, poglaskala po glowce i na tym sie
      skonczylo.
      pozniej zaczela okazywac przerozne - czesto sprzeczne ze soba
      uczucia.
      z jednej strony duzo czasu spedzala przy jego lozeczku bawiac sie z
      nim i rozsmieszajac go, z drugiej strony zdarzaly sie momenty ze
      cieszyla jak plakal. potrafila wtedy podskaiwac z radosci i klaskac
      w rece.
      przyznaje ze ciezko bylo mi w takich momentach powstrzymac sie od
      krytycznych uwag pod jej adresem ale zagryzalam jezyk.
      po jakims czasie probowalam rozmawiac z nia i "uwrazliwiac na placz
      malego"
      zauwazylam rowniez ze mala jest po prostu zazdrosna jak kazde
      dziecko ktore uswiadamia sobie ze pojawienie sie rodzenstwa w jej
      zyciu zmienia jej pozycje w rodzinie. nie jest juz najmlodsza, nie
      jest jedyna i nie skupia na sobie calej uwagi.
      w jej oczach pojawil sie maly wrzeszczacy intruz ktory zaanektowal
      kolana ojca i ramiona macochy. zycie jakie dotad pedzila w polsce
      tez sie zmienilo: nie mozna biegac i krzyczec bo maly intruz musi
      spac a jak sie go obudzi to wszyscy maja pretensje bo placze, nie
      mozna bawic sie z tata i macocha caly czas bo obudzony intruz wymaga
      ciaglej uwagi ..................

      dodatkowym stresem dla niej z pewnoscia jest fakt ze maly intruz ma
      swojego ojca na codzien a ona widzi tate 3 miesiace w roku.

      generalnie intruz ma lepiej a ona ma gorzej i intruz jest temu winny.

      jak ja sobie z tym poradzilam ?? staralam sie tlumaczyc malej ze
      intruz jest przede wszytskim jej bratem ktory bardzo potrzebuje jej
      pomocy bo:
      - nikt tak nie polewa woda w wannie jak jego siostra
      - nikt nie robi takich smiesznych min jak siostra
      - nikt nie buja lepiej na bujaku niz siostra

      poza tym to ona ma lepiej bo jak "intruz" idzie spac to tata z nia
      oglada telewizje, tata chodzi z nia do kina a maly zostaje z macocha
      w domu, to ona skacze na plazy na trampolinie a maly lezy na
      kocu ....

      ostatnio bylo mi bardzo milo kiedy podczas pobytu na placu zabaw
      podeszla do mnie ze swoja nowo poznana kolezanka i powiedziala:
      zobacz to jest moj brat smile
      to sa fajne moementy smile

      zeby mi jednak za dobrze nie bylo mala wyjezdzala do babci do
      warszawy spytalam ja czy bedzie tesknic za swoim ukochanym
      braciszkiem. odpowiedziala: NIE BO NIE MOGE SLUCHAC TYCH JEGO
      WRZASKOW !!!
    • lilith76 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 24.08.07, 09:15
      W tym wieku ulubionymi filmami mojej pasierbicy były: "Ezgorcysta" oraz seria "Straszny film 1 ,2, 3"...

      Zwracałabym uwagę jak się odnosi do brata, ale nie przesadzała.
      Dzieci w tym wieku mówią coś zanim pomyślą po co to mówią. Moja rzuciła, że jestem "przybłęda, bo się przybłąkałam" i żadna spokojna rozmowa nie ustaliła o co jej chodzi. A odnosi się do mnie przyjaźnie i super. Może ktoś w jej otoczeniu tak powiedział.
      • dominika303 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 24.08.07, 11:37
        Podziwiam was za zachowanie zimnej krwi w takich sytuacjach.
        Ja chybabym w takim momencie ze skóry wyszła i młodą już nawet nie
        na "karnego jeżyka" posłała, co odesłała do mamuśki sad(((((((((


        • chalsia Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 01:01
          > Podziwiam was za zachowanie zimnej krwi w takich sytuacjach.
          > Ja chybabym w takim momencie ze skóry wyszła i młodą już nawet nie
          > na "karnego jeżyka" posłała, co odesłała do mamuśki sad(((((((((
          >

          ale naprawdę takie zachowania dzieci nie mają związku z byciem
          rodzeństwem przyrodnim ! Każde dziecko, w pełnej rodzinie też, ma
          takie "wyskoki" słowne (i nie tylko) w stosunku do młodszego
          rodzeństwa.
          Warto sobie poczytać na ten temat - wtedy nie wychodzi się już ze
          skóry w takich sytuacjach.
          • e_r_i_n Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 08:45
            Dokladnie. W stosunku do mlodszego rodzenstwa, inny dzieci,
            rodzicow. Tyle, ze pewnie w przypadku przyrodniego rodzenstwa matke
            tego mlodszego bardziej to 'bodzie'.
            • dominika303 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 12:30
              Niby masz rację, ale w sumie nie mam obowiązku wysłuchiwania obcego
              dzieciaka obrażającego moje własne dziecko w moim własnym domu. I to
              jest ta różnica.
              Gdyby dziecko sąsiadów tak zareagowało to też pokazałbym mu drzwi.
              Dla mnie dziecię partnera z poprzedniego związku, to tak jak dziecko
              sąsiada.
              Zero więzi emocjonalnej. Zero zaangażwoania z mojej strony.
              Więc tym bardziej nie potrafiłabym stać i słuchac głupot
              rozkapryszonego pasierba.
              Jak sie coś nie podoba to tam sa drzwi i koniec kropka.

              W przypadku włanych dzieci jest trochę inna tolerancja na ich
              zachowanie co jest zupełnie normalnym stanem. I poza tym człowiek ma
              całe 9 miesięcy na przygotowanie starszaka , że straci tron
              jedynaka.

              • m-jak-magi Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 13:48
                dominika moze dla ciebie pasierb to jak dziecko sasiada ale dla
                twojego meza napewno nie. wyrzucajac to dziecko z waszego domu -
                wyrzucasz je rowniez z domu jego ojca.
                zasanawialas sie kiedys jakie to konsekwencje moze miec dla waszego
                zwiazku ??
                sama beda przyszla matka powninnas chyba zdawac sobie sprawe ze
                rodzicom trudno wybierac miedzy wlasnymi dziecmi a dla twojego meza
                i jedno i drugie dziecko jest ( a przynajmniej powinno ) byc rowne.
              • lilith76 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 13:58
                > Dla mnie dziecię partnera z poprzedniego związku, to tak jak dziecko
                > sąsiada.
                > Zero więzi emocjonalnej.

                Może dla ciebie. Ja do pasierbów mam ciepklejszy stosunek niż do dzieci sąsiadów uncertain
                Dziewczyny pokazały tylko, że niezależnie od poplątań rodzinnych każde dziecko może mieć ambiwalentny stosunek do rodzeństwa, nawet rodzonego. Nie raz takie wątki pojawiają się na forum CiP. Ale żeby takie rzeczy ogarnąć trzeba emocjonalnie wyściubić nosek poza własną szafę.
                • chalsia Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 14:34
                  > Ale żeby takie rzeczy ogarnąć trzeba emocjonal
                  > nie wyściubić nosek poza własną szafę.

                  oraz nauczyć się myślec o dalekosiężnych skutkach własnych działań
                  np. czego moje dziecko nauczy się ode mnie jako matki, gdy jedyna
                  metodą działania jest pokazanie komuś drzwi.
                  • dominika303 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 17:19
                    wszystko to piękne, ale chyba zapomniałyście, ze ja pasierbicy nawet
                    nie znam, i gdyby nagle po narodzinach mojego dziecka exia zmieniła
                    plany i zaczeła wysyłać psierbice do nas , a ta zaczeła by mi
                    uskuteczniac takie gatki - to sorry ........... ale bajka wszystkie
                    dzieci nasze sa nie jest dla mnie tongue_out
                    Mój facet zna moje zdanie i je popiera.
                    I bez mojego nawet narzekania odwiózłby swe pierworodne do mamuśki-
                    czy wam sie to podoba czy nie, takie pokręcone układy też są .
                    • m-jak-magi Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 17:32
                      powiem ci szczerze i po prostu - kazdy orze jak moze. twoje metody
                      orki sa dla mnie nie do przyjecia.
                      uwazam ze dorosli ludzie powinni reprezentowac troche wiecej niz
                      postawa ktora reprezentujesz ty.
                      to przykre ze ojciec dziecka zachowalby sie tak jak sugerujesz.
                      ciekawa jestem czy posiadajc 2ke dzieci jedno odrzucilabys bo
                      zachowalo sie w stosunku do 2giego.
                      pewniesz odpowiesz nie, bo to twoje dzieci - dla twojego meza to tez
                      jego dzieci a dzielenie na lepsze i gorsze jest dla mnie obrzydliwe
                      tak samo jak pojudzanie ojca do takich dzialan.

                      • luna67 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 21:33
                        Moj najstarszy syn mial 3 latka jak urodzila sie jego siostrzyczka, lzy kreca mi
                        sie w oku jak sobie przypomne ; przytulal sie do mojego brzuszka i czekal na
                        kopniaki od siostrzyczki, mowil; "mamusiu ja ja bardzo kocham", nie mogl sie
                        doczekac jej narodzin, jak sie urodzila, to kapal ja ze mna, karmil, a na
                        zakupach nie chcial zabawki dla siebie, tylko dla siostrzyczki.
                        Dzisiaj moj syn ma 21 lat, cora 18, i nie macie pojecia jak sie kochaja, sa
                        zawsze dla siebie na zawolanie.
                        Ale ja przygotowywalam kazdego dnia mojego syncia przez 9 miesiecy na przyjscie
                        siostrzyczki, w przypadku pasierbiatek nie mam tej okazji i autorka postu tez
                        nie miala tak czestej okazji.
                        Pasierbica nie raz nam zakomunikowala, ze jak bedziemy mieli dziecko to ona
                        nigdy do nas nie przyjdziesad, to troche boli, ale wiem zarazem, ze maczala w
                        tym swoje smierdzace raczki Exia (wiec dzieci sa u mnie rozgrzeszonesmile)

                        Ja z moim M nie jestesmy jedna osoba, wiec odczuwamy i odbieramy inaczej takie
                        same sytuacje. Roznica polegala by na tym:
                        ja; moje (nasze) dziecko, ktore bym kochala i pasierbiatka, ktore nie kocham,
                        moj M; on, dzieci z pierwszego malzenstwa, ktore kocha i nasze wspolne dziecko
                        (ktorego niestety nie mamy), ktore tez by kochal.

                        Nikt mu by nie zabranial kochac jego wszystkie dzieci i traktowac tak samo, on
                        moglby byc poblazliwy za takie zachowanie, ale ja niestety jako nie matka
                        czulabym sie nieswojo z taka "szczeroscia" pasierbicy. Instynkt
                        macierzynski(obronny) swojego dziecka wziolby gore w moim przypadku.

                        Czy jak widzimy wlasne dziecko grzecznie bawiace sie w piaskownicy
                        "szturchane"przez inne dzieci nie oburzylibysmy sie? jezeli nie, to watpie w
                        instynkty macierzynskie.

                        Milosc matczyna i ojcowska nie mozna do niczego porownac, i jezeli ktos mi
                        powie, ze pasierbiatka mozna pokochac jak wlasne to go wysmieje. Moze ktos ma na
                        mysli rowne traktowanie, ale ja wiem, ze tego sie nie da, na tym polega ta
                        roznica (milosci rodzicielskej), rodzone dzieci musza widziec i czuc, ze je sie
                        baredziej kocha od innych dzieci (np. sasiadow czy pasierbiatek).

                        Ja moje pasierbiatka lubie, robie dla nich bardzo duzo, nawet ich babcia smieje
                        sie z moich "szpagatow", ale bede zawsze dla moich dzieci bardziej poblazliwsza
                        i wyrozumialsza, tak samo jak tatus dla swoich dzieci.

                        Ps
                        Nie bede dalej pisac, bo bzdory i farmazony mi wyjdasmile lampka wina powoduje u
                        mnie euforie, kocham wtedy caly swiatwink wiec moga sie skonczyc moje "wypociny"
                        pokochaniem pasierbiateksmile))))


                        • m-jak-magi Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 05.09.07, 09:38
                          ja tez mam z tym problem bo moja pasierbica spedza z nami cale
                          wakacje i po raz pierwszy miala okazje poznac swojego 6 miesiecznego
                          brata.
                          jak krzyknela na niego: zamknij sie ty bachorze - to mi sie glowa z
                          wscieklosci zagotowala ale ........... wzielam kilka glebokich
                          oddechow, zaprowadzilam ja do drugiego pokoju i wyjasnilam ze jesli
                          jeszcze raz cos takiego uslysze to bedzie miala ostra przeprawe z
                          tata - podzialalo.
                          generalnie jednak staram sie nie karcic jej bo moglaby poczuc sie
                          skrzywdzona. jak moj maly drze kopare ze sciany pekaja a mala chce
                          ogladac bajke to jej mowie ze sie za nia stesknil dlatego ja wola.
                          mala wtedy zadowolona mowi: zebym mu powiedziala ze jak skonczy
                          ogladac bajke to sie z nim pobawi smile

                          mysle ze kazda sytuacje z dzieckiem mozna rozwiazac - trzeba tylko
                          chciec. niektorym sie nie chce, bo lepiej wziac i odeslac do mamy.
              • e_r_i_n Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 04.09.07, 23:55
                dominika303 napisała:

                > Niby masz rację, ale w sumie nie mam obowiązku wysłuchiwania
                > obcego dzieciaka obrażającego moje własne dziecko w moim własnym
                > domu.

                To lepiej nie zapraszaj dzieciatych znajomych z potomstwem, bo sie
                roznie moze dziac wink. A glupio by bylo wyrzucac znajomych z
                uroczystej kolacji wink.
                • luna67 Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 05.09.07, 01:03
                  erin, dlaczego od razu wyrzucac gosciß, czy nie byla by najpierw rozsadna
                  rozmowa z dzieckiem przy rodzicach (zeby sie nie powtarzac?)smile
                  • e_r_i_n Re: Cieszy się z braciszka, ale.. 05.09.07, 07:48
                    luna67 napisała:

                    > erin, dlaczego od razu wyrzucac gosciß, czy nie byla by najpierw
                    > rozsadna rozmowa z dzieckiem przy rodzicach (zeby sie nie
                    > powtarzac?)smile

                    Po pierwsze na pewno nie ja bym rozmawiała z dzieckiem (chyba, ze rodzice by nie
                    reagowali).
                    Po drugie - ironia wink.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja