ira2121
23.08.07, 21:11
mówi mi straszne rzeczy. Jakiś czas temu na wspólnym wypadzie nad jezioro moja
pasierbica na widok jadącej ciężarówki powiedziała: jadą złodzieje i zabiją
Wojtka/jej brata przyrodniego-3 miesiące/. Ojca oczywiście nie było przy tym,
bo skoczył po lody. Ja to przemilczałam. I to chyba był mój błąd. Jak można
powiedzieć coś takiego?!
Ogólnie pasierbica jest w porządku, ale czasami ma dziwne zagrywki /dodam, że
tylko jak nie ma jej taty/ np. idzie z mną do ogrodu i wali taki tekst, że
"ona nie chce żebym była jej macochą". Jak pytam się dlaczego to nie potrafi
mi odpowiedzieć. Mój M, jak mu to powtórzyłam i powiedziałam że mi przykro, to
obrócił to w żart.
Strasznie drażnią mnie jej słowa. Ale to co powiedziała o moim dziecku
dobitnie. Czy ona mu czasami nie będzie chciała krzywdy zrobić z zazdrości o
tatę. Do tej pory zazdrosna czasami bywała o mnie ale ja wtedy usuwałam się w
cień, ale teraz chodzi o dziecko i... W sumie nie wiem. Walczyć??? Jest sens
walczyć o uczucia pasierbicy, i o równe traktowanie w naszej pokręconej rodzince.