agusiak.1
28.08.07, 20:33
Kochane! Chcę się do Waz zwrócić z prośbą i wypowiedzenie
swojego zdania na temat problemu, który mnie dotyczy.
Wyszłam za mąż za mężczyznę, który jest wdowcem z dwójka dzieci.
Poznalismy się, gdy dzieci miały 6 lat. Teraz chodza do czwartej
klasy. Od samego poczatku był problem z ciotkami czyli z siostrami
zmarłej żony. One to pomagały mojemu meżowi zajmować się dziećmi po
smierci ich matki. Pomagały to za duże słowo, własciwie przejęły
całą opiekę i prawa do tych dzieci. Ojciec dzieci miał obowiązki, a
nie miał praw. Gdy mnie poznał sytuacja zmieniła się na jeszcze
gorszą. Dzieci zaczęły być straszone ojcem i mną. Wmawiano dzieciom,
że ojciec je gdzieś wywiezie, i że ja jestem złą kobieta. Nie udało
się nic zrobić by dzieci przekonały się do mnie gdyż nie miały
okazji spędzać czas. Po kilku latach postanowiliśmy się pobrać.
Kilka tygodni temu urodził się nam synek. Dodam jeszcze, że dzieci
nie były na naszym weselu. Były tylko na ślubie, a potem od
razu "uciekły" z cioteczkami. Teraz sytuacja wygląda tak, że dzieci
nadal mieszkają u ciotek. Nie chcą z nami. I ja to po troszku
rozumiem, bo przeciez od urodzenia tam mieszkały. Mąż chodzi do
nich, ale one nie chcę przyjśc do nas. Chciały poznać swojego nowego
brata. Mąż zabrał kiedyś im zdjęcia. Bardzo im sie maluszek spodobał
i zaproponowały spacer, ale.... beze mnie! Oczywiście nie
zgodziliśmy się na to, a ja tym bardziej. Jak mogę siedzieć w domu,
gdy tym czasem mąż będzie ze swoimi dziećmi i z naszym synkiem.
Myślę, że dzieci męża nie sa juz maleńkie i powiiny zrozumieć, że
tak być nie może, że ja jestem częścią ich taty, a ich nowy
braciszek jest moim synkiem. Poradźcie, jak rozwiązać tę sytuację? A
moze zgodzić się na ten spacer? Szkoda tylko, że cioteczki
namieszały, a teraz nie chcę niczego odkręcić. Nie przeszkadzają,
ale tez nie pomagają. Po prostu działają w białych rękawiczkach.