dyderko
05.09.07, 14:00
Chyba będę wdową, może nie zdołam nawet być żoną...
Znacie naszą historię. Żyjemy sobie tak obok siebie prowadząc mają
wojnę podjazdową na żądania, przekleństwa, czy zakazy. Dzieci prawie
dorosłe wiec nie jest całkiem źle. Wydawało się, że może tak
trwać...
Zrobiliśmy sobie cudowne wakacje. Najpierw odwiedziliśmy każde z
dzieci na obozie (były osobno i w różnych zakątkach Polski), a potem
wybyliśmy w głuszę (wcześniej umawiając się z nimi o której godzinie
tatuś będzie codziennie szedł na pobliską górkę by się z nimi
porozumieć). Pod koniec naszych wywczasów dzieci powiadomiły że syn
się nienajlepiej czuje, że się przeziębił. Na drugi dzień córka
poskarżyła ojcu że synuś zamiast siedzieć w domu jak chory to
wychodzi z kumplami, synuś dostał telefoniczną reprymendę. Na
następny dzień dzieci telefonów nie odebrały...
Najpierw szalony tatuś wymyślił że synusiowi odbiło i się obraził za
burę którą dostał ale telefonu nie odbierała i córka. Po dwóch
dniach dzwonienia do nich, do byłej żony (odkładała słuchawkę), do
teściów (nie wiedzieliśmy że też wyjechali) porzuciliśmy to ciche
miejsce bo mój NM nie był w stanie o niczym innym myśleć jak o tym.
Po przyjeździe do domu NM robił różne rzeczy: dzwonił na komórki
dzieci (nie odbierały), dzwonił do byłej do domu (odkładała
słuchawkę), dzwonił do niej do pracy (nawet jak jakaś koleżanka
odebrała to usłyszał jedynie że jest ostatnim łajdakiem), siedział
całymi godzinami na podwórku pod blokiem licząc że któreś zobaczy
albo jakiegoś kolegę czy koleżankę (wakacje, nawet jak jakieś było
to nic nie wiedziało).
Wczoraj dostał e’maila od córki. Powiadomiła go, że to przeziębienie
to była angina – bardzo poważna. Oboje wylądowali w szpitalu.
Opiekuńcza mamusia odebrała im komórki by nie nadwerężali głosu.
Po miesięcznym urlopie mój ukochany jest szary, zmęczony i nie chce
mu się żyć. Nawet z informacji że dzieciaki wracają do zdrowia nie
miał siły się ucieszyć.
Jeśli nie będę wdową to będę z mordercą...
PS. „Dopadnięta” koleżanka z pracy zeznała że dlatego uważa go za
łajdaka bo zostawił matkę swoich dzieci samą z bardzo chorymi
dziećmi, nie odciążył jej, finansowo nie wspomógł... i ani raz ich
nie odwiedził w szpitalu.Ciekawe czy sama na to wpadła?