frutka1
12.09.07, 14:59
Witam jak widać jestem nowa na forum i cieszę sie że Was znalazłam
bo juz sama nie wiem co mam zrobić. Historia dość skomplikowana i
długa ale postaram sie na razie przedstawić ja w miarę ogólnie
reszta być może wyjdzie w "praniu"
Otóż od dwóch lat jestem w związku z męzczyzną starszym o 20 lat,
mieszkamy ze sobą. Do nas jako pary nie mam zadnych zastrzeżeń, jest
wręcz idealnie. No ale skoro tutaj pisze to musi być jakieś ale...i
oczywiscie jest.
Chodzi o jego dzieci. Ma ich dwójkę syn 20 lat córka 17. Moje
kontakty z nimi są wręcz wymarzone (oczywiście nie było tak od
samego poczatku, trudno było im zaakceptowac u boku taty - który
jest dla nich duzym autorytetem - młodszą kobiete, raptem starsza od
nich o pare lat..ale bardzo szybko sie dogadaliśmy i z córka teraz
jestesmy jak najlepsze przyjaciołki)
No ale w czym problem dzieciaki mieszkaja z matką zaledwie kilkaset
metrów od nas. Niestety ona pije, nie pracuje i ma bardzo głeboko
gdzieś swoje dzieci. Syn juz do tego przywykł, prowadzi swoje zycie,
zarabia, jest niezalezny. Ale córa przezywa to okropnie, jest
wykonczona psychicznie...widzac w domu ciagłe libacje alkoholowe,
pieprz....sie mamusi na jej oczach z ochlaptusami - zareczam nie był
to miły widok..dostaje spore alimenty ale nic nie przeznacza na
córke, tym samym mój płaci podwójnie na wszystko. Córka mi sie zali
ze marzy o normalnej rodzinie o spokoju ze nabiera coraz to
wiekszego obrzydzenia do matki, dzieciaki prowadza z nia ciągła
wojne. O to zeby wzieła sie do pracy, przestała pic, zaczela dbac o
dom i o siebie...niestety nic nie dociera. Corka dobrze wie ze na
nas zawsze moze liczyc no ale co z tego jezeli sie dzieje cos w domu
to nas przy niej siła rzeczy nie ma.
Dużo rozmawialismy o tym z moim on strasznie sie przejmuje, padła
propozycja zeby sie córka przeprowadziła do nas no ale matka
stwierdziła ze sobie cos zrobi - a jest do tego zdolna. ja z drugiej
strony wiem ze jezeli człowiek jest uzalezniony od alkoholu to jak
tylko da sie mu pomóc to tak tzreba zrobic bo to przeciez choroba.
Wiec zeby matke zostawic sama to tez odpada...Najgorsze jest to ze
corka ma słaba psychike cały czas jest miedzy młotem a kowadłem,
jest podatna na towarzystwo i w dodatku ten jej niedokonca dojrzały
wiek...boje sie ze w cos złego sie wplacze bo nie bedzie mogła sobie
dac rady z ta sytuacja, a moje rozmowy z nia nie do konca pomogą.
Nie wiem kompletnie jak ja jej mam pomóc bo mimo tego ze to nie moje
dzieci bardzo sie z nimi zwiazałam i czuje sie juz w pewnym stopniu
odpowiedzialna chociaz czesciowo za to co robia i co mi mówia.
A propo mówienia one uderzaja do mnie z prawie wszystkimi problemami
(ciesze sie ze maja do mnie zaufanie) a już szczególnie córka -syn
ze wzgledu na wiek jest troche bardziej powsciągliwy- poczawszy od
szkoły, po problemy miłosne a skonczywszy na nieszczesnym domu i
problemami z matka...sama nie wiem czy powinnam o wszystkim mówic
mojemu nie chciałabym go jeszcze bardziej martwic on bardzo duzo
pracuje wrecz sie zapracowywuje...sporo rzeczy wie ale nie
wszystko...ostatnio syn wplatał sie w jakas głupia sprawe z
policja....siedział 24h..ja mam burze w glowie...powiedziec,
porozmawiac czy zachowac dla siebie i sama sie tym zajac???
Dziewczyny prosze poradźcie coś potzrebuje jakiś obiektywnych opini
z zewnątrz. Moze któraś z Was miała podobną sytuacje. Z góry
dziekuje i pozdrawiam.