O motywach postepowania mezczyzn (-ny)...

14.09.07, 23:33
Drogie Panie,
mialam odniesc sie do roznych spraw jakie zostaly poruszone w
dyskusji ale tak sobie mysle, ze chyba juz nie ma sensu. Dlaczego?
Ano dlatego, ze jestem wlasnie po rozmowie z "kandydatem"...
Podtrzymal zdanie co do opcji "nie jestem gotowy na trwaly zwiazek".
Ale nie o tym chcialam pisac. Tylko o tym, ze zadalam pytanie:
"Dlaczego, w takim razie przedstawiles mi swoje dzieci (osoby w jego
zyciu najwazniejsze), skoro nie wiazesz ( poki co ) z Nami zadnych
powazniejszych planow ?"
Odpowiedz:
" Nie mialem takiego zamiaru, ale tak bardzo mnie wzruszylas tym, ze
kupilas dla nich prezenty, tym z jaka miloscia i zaangazowaniem je
przygotowywalas, ze chcialem Ci sie jakos odwdzieczyc, jakos Ci to
wynagrodzic..." Koniec cytatu.
Czy ktos powie cos madrego? Mnie opadla szczeka i z trzaskiem
rozbila sie o podloge... Trudno. Posklejam. Gorzej ze zwiazkiem.
(Jakim zwiazkiem?)
    • nangaparbat3 Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 15.09.07, 00:24
      Myślę, ze poczuł sie naciskany, moze nawet przypierany do muru. Tego nikt nie lubi.
      Ja naprawdę nie widze powodu, by ktos po połrocznej znajomosci miał byc gotowy
      na trwały zwiazek. Oczywiscie tak sie moze zdarzyc - ale nie musi. I nie ma w
      tym nic dziwnego.
    • anastazjapotocka Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 15.09.07, 10:13
      Wiesz, Lamarso, rozwiedziony facet z dwójką własnych dzieci nie jest
      żadnym rarytasem. To zwykły towar z felerkiem, który z zasady ulega
      mocnej przecenie.
      W przypadku faceta z którym wiązałaś nadzieje, stała się rzecz
      śmieszna i dość bezczelna. Otóż wybrakowany towarek napuszył się
      jakby był pełnowartościowy i jakby przykrości, które niejako "w
      posagu" zamierzał ci wnieść były jakimś... ATUTEM.
      Tak jaby nie było tych wszystkich konfliktów i burz, przez które
      chciałaś dobrowolnie przejść. O kosztach finansowych (alimenty na
      dwójkę dzieci to poważne obciążenie domowego budżetu) nawet nie
      wspominając.

      Facet od razu, w konfrontacji z własnymi dziećmi pokazał Ci Twoje
      miejsce w szeregu: nie obok, na równi, tylko ZA dziećmi. Taki ogon
      do sprzątania, prania, gotowania, prasowania i nadskakiwania jego
      dzieciom i jemu.
      No i rola publiczności, jaką miałaś pełnić. Miałaś się zachwycać i
      cmokać z podziwu jakim to pełnym poświecenia jest tatusiem, miałaś
      zachwycać się jego dzećmi, poświęcać swój czas, pracę i uczucia (nie
      raz usłyszałabyś, że jesteś podła, bo ZA MAŁO KOCHASZ JEGO DZIECI) i
      łagodzić wszystkie napięcia.
      Mogłby się zdarzyć, że choroba uniemożliwiłaby Twojemu facetowi
      wywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego - więc MUSIAŁBYŚ go
      zastąpić.

      Co w zamian? NIC. Jakieś zdawkowe poklepanie po pleckach, czy szybki
      seks (jak dzieci nie widzą), przeciż wiadomo, że na nic więcej nie
      zasługujesz. W innym przypadku... nie połakomiłabyś się na tak
      felerny towarek. Cóż, męska logika.

      Właściwie miałaś szczęście.
      Na przyszłość to Ty stawiaj warunki i żądaj jak najwięcej dla
      siebie. Wiadomo, tani towar NIE JEST NIC WART.
      • coccolona Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 15.09.07, 11:45
        Nic dodac nic ujac smile
      • pt25 Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 15.09.07, 14:54
        W 100% sie zgadzam z przedmowczyniami! smile
      • lamarsa Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 15.09.07, 22:02
        Przykre to wszystko, ale nie moge nie przyznac, ze niestety masz
        wiele racji... A ja po prostu czuje sie oszukana. I juz tlumacze
        dlaczego. Otoz przez te kilka miesiecy to byl najczulszy i
        najbardziej dbajacy mezczyzna jakiego kiedykolwiek spotkalam. Nie
        wykazywal zdawkowego zainteresowania pt: co tam w pracy? On naprawde
        byl ciekaw. Dbal bym dostawala to co nalezne Kobiecie i szacunek
        nalezny Czlowiekowi. Jak przyjezdzalam zmeczona po pracy-czekala na
        mnie kolacja. Puszczal ulubiona muzyke. Radzil w sprawie kredytu.
        Sprowadzal czesc do samochodu z Hiszpanii (byla tansza-to
        najlepsze). Martwil sie o orgazmy (przepraszam smile). I nagle okazalo
        sie , ze to wszystko to byla tylko zawoalowana forma powiedzenia mi,
        ze moje miejsce jest w drugim rzedzie...Spotkania z jego
        dziewczynkami (w sumie 4 )sprawily, ze nagle stalam sie
        niewidzialna. Gentlemen gdzies sie zawieruszyl. Zniknal, i mimo
        dlugich poszukiwan, odnalazl sie dopiero po wyjezdzie dzieci. Czyli
        jednak drugi rzad...
        Dzis juz wiem, ze on rzeczywiscie nie uporal sie jeszcze ze swoja
        przeszloscia i rzeczywiscie nie jest gotow. Co nie zmienia faktu, ze
        czuje sie podle.. Mysle tez sobie, ze sytuacja z jego corkami byla
        takim troche gwozdziem do trumny... Moze oczekiwal, ze wszystko
        potoczy sie jak w kinie. A w kinie jak w zyciu-sa dramaty i komedie.
        Tu wyszedl raczej dramat. Trudno. Niewiele moge zrobic. " Trudna
        rada w tej mierze.." Choc to fajny facet byl i dobre serducho u
        Niego.. Tylko chyba okrzepnac musi dosc mocno, a moze wtedy wyjdzie
        na prosta.
        Troche wyglada jakbym go bronila. Nie. Zachowal sie, jak sie
        zachowal i ja jakos tez inaczej na niego dzis patrze... Pewnie nie
        wiedzial, ze jest juz na przecenie smile))
        Teraz musze zajac sie soba i przy kolejnej szklaneczce shiraz
        pomyslec co dalej... I jeszcze sobie zapale smile)
        Serdecznie pozdrawiam.
        • anastazjapotocka Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 16.09.07, 11:23
          Ja naprawdę uważam, że miałaś OGROMNE szczęście, że wyjaśniła Ci się
          całość w ciągu sześciu miesięcy.
          Nie straciłaś czasu, nie wpędziłaś się w lata, nie zaangażowałaś
          zbyt głęboko zarówno uczuciowo jak i finansowo. Można na swej drodze
          spotkać rozwiedzionego, wartościowego mężczyznę, bo różne są kobiety
          i różnie się w życiu układa także mężczyznom. Ryzyko pojawia się,
          kiedy nawet sympatyczny i fajny mężczyzna jest ojcem więcej, niż
          jednego dziecka, bo choćby taki obowiązek alimentacyjny w Polsce
          trwa do czasu, aż sąd uzna, że progenitura JEST ZDOLNA DO
          SAMODZIELNEGO ŻYCIA.
          A to może trwać nawet do 30-roku życia potomków i... dłużej.
          Tak więc jest to bardzo kosztowny, wieloletni wyrok. Naukowcy
          obliczają wychowanie jednego dziecka w Polsce do 20-roku życia na
          około 200 tys. Jeśli potomstwo podejmie studia, należy do tego
          doliczyć dalsze 100 tys. minimum, bo jest przecież taka możliwość,
          że dziecię pójdzie na medycynę, architekturę, studia podyplomowe,
          doktorat. Wówczas należy doliczyć dalsze 100 tys. złotych. Sama więc
          widzisz, że nie jest to sprawa, której nie warto brać pod uwagę.
          Osobiście stoję na stanowisku, że KAŻDY OJCIEC MA OBOWIĄZEK PŁACIĆ
          NA SWOJE WSZYSTKIE DZIECI i zapewnić im wykształcenie adekwatne do
          ich zdolności.
          A to oznacza koszty.
          Sądy w Polsce niechętnie obniżają alimenty, chętnie natomiast je
          podnoszą i... słusznie.
          W dzisiejszych czasach zdrowy mężczyzna ma wiele możliwości
          zarobkowych i sam powinien obliczyć, na jaką ilość spłodzenia dzieci
          go finansowo stać. Egzemplarze niezaradnie, leniwe, bezradne - nie
          powinny się rozmnażać, chyba, że to matka dzieci dobrowolnie
          przejmie na siebie obowiązek zapewnienia prawidłowych warunków
          rozwoju swojej progeniturze, zwalniając z tego obowiązku
          reproduktora. Bywa i tak.

          Tak więc w przyszłości, zawsze weź pod uwagę i taką możliwość, że
          możesz związać się z egzemplarzem nieodpowiedzialnym, albo
          egzemplarzem szukającym głupiej, której wmówi się, że jest podła, że
          ma obowiązek... i tak dalej...

          Pytania: ile zarabiasz, ile i na co wydajesz, co posiadasz, jak
          sobie wyobrażasz wspólną przyszłość i za co - to nie wścibstwo,
          tylko instynkt samozachowawczy. A jeśli pan posiada własne
          dziecko/dzieci - należy bezwzglednie obejrzeć potomstwo. Chłodno i
          wnikliwie. Obejrzeć z dala byłą partnerkę pana, a nawet jej rodzinę.
          Dokładnie wypytać o stan posiadania matki dzieci i JEJ RODZINY.
          Licz się także z tym, że w razie śmierci matki dzieci, to ojciec i
          TY będziecie zobowiązani te dzieci wziąć pod swój dach i ponosić
          wszekie starania oraz koszty związane z wychowaniem tychże.

          W razie narodzenia się Waszego wspólnego potomstwa zawsze także
          pojawi się drażliwa kwestia "podziału dóbr" przeznaczanych na
          poszczególne dzieci (twoje, moje) oraz w przyszłości podział spadku
          po ojcu.

          Naprawdę warto o tym wszystkim pamiętać i zachować daleko idacą
          ostrożność w przypadku rozpatrywania związku z mężczyzną ze
          zobowiązanianiami. Do ślubu też nie ma co się spieszyć, lepiej dać
          sobie czas i przez parę lat pomieszkać razem i sprawdzić, czy taki
          związek będzie miał w ogóle przyszłość. Rozwody dużo kosztują i nie
          są miłe.

          Wartościowych mężczyzn "z odzysku" jest BARDZO MAŁO.
          Statystycznie, około 50% związków rozpada się i są to związki nie
          obciążone ryzykiem walki z rzeczywistością w postaci dzieci z
          poprzedniego małżeństwa.
          Statystycznie, około 50% związków kobiet piszących na tym forum -
          rozpadnie się. Z różnych powodów.
          Z niewielką dozą pomyłki można stwierdzić, że na pewno przetrwa
          związek M-m-m i Mamby i może parę innych.
          ALE TO SĄ WYJĄTKOWE KOBIETY, na co dzień posługujące się mózgiem.

          Czego i Tobie życzę.

          P.S. To, że facio był miluchny, może tylko oznaczać, że był na
          etapie wielkich łowów. Może uznał, że zwierzyna upolowana
          i "udomowiona". Może nawet wkrótce zauważyć swoją pomyłkę i zacznie
          przynosić róże i koczować pod Twoim oknem śpiewając rzewne serenady.
          Warto mieć wtedy pod ręką wiadro wody i studzić: jego, albo...
          siebie. Albo wezwać policję.
    • kicia031 Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 17.09.07, 09:23
      Nie uwazam, by czlowiek majacy dzieci z poprzedniego zwiazku byl
      wybrakowany. Wtedy muslalabym sie sama uznac za niepelnowartosciowy
      towar.
      Natomiast zgadzam sie, ze dobrze, ze sie dowiedzialas po pol roku.
      Kiedys bym twojego partnera potepila za to, ze nie przemyslal
      sprawy, i zawracal ci glowe. Teraz wydaje mi sie, ze uczucia - coz
      to uczucia wlasnie, rozum niue ma na nie zbyt wielkiego wplywu.
      Wazne, ze zdobyl sie na uczciwosc i ci powiedzial co i jak. Taki
      maly plusik dla niego.

      Na facecie swiat sie nie konczy, zreszta z roznych aluzji wnioskuje,
      ze jestes samodzilna, zaradna kobieta i ze dasz sobie swietnie rade.
      A ze boli - przynajmniej czujesz, ze zyjesz, choc to slabe
      pocieszenie ;-(
      • anastazjapotocka Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 17.09.07, 10:57
        To jest BARDZO ŁADNE pocieszenie Kiciu.
        Co do towarków przecenionych: to, że się kupuje takowy nie umniejsza
        wartości kupującego. W żadnym razie. Sama mam słabość do przecen,
        która została mi z czasów, kiedy każde 100 złtych było dla dużą sumą.
        Czasem pan obarczony dziećmi z poprzedniego związku ma TAK DUŻE
        ZALETY, że te równoważą felerek.
        Kiedyś także stanęłam przed wyborem: mój Ukochany z "ogonem"
        przeszłości, albo ktoś inny.
        Wybrałam Ukochanego I NIE ŻAŁUJĘ.
        Tylko, że mój Ukochany nigdy nie potraktowałby mnie tak, jak tamtem
        facio autorkę wątku.
        Moja wypowiedź nie była w zamierzeniu złośliwa, miałam na celu
        zaznaczenie, że nie warto brać wszystko, co się nawinie i że warto
        samej wymagać. Kobieta, która dla siebie niczego nie chce - niczego
        nie dostanie. Taki lajf.
        • kicia031 Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 17.09.07, 11:05
          No coz, ja tez kupuje wylacznie na przecenach. Nie wiedze powodu
          zeby placic za cos 100pln kiedy za 3 miesiace mozna te sama rzecz
          miec za 50. Ale kupuje towary pelnowartosciowe wink)

          Tak jak pisalam, kiedys bym potepila faceta w czambul, teraz widze,
          ze czesto nie rozumiemy wlasnych uczuc i dopiero jakas konfliktowa
          sytuacja sprawia, ze widziny sprawy inaczej niz nam sie wydawalo. I
          nie ma slusznych badz nieslusznych propozycji, tak po prostu jest,
          kochamy, chcemy byc razem albo nie...

          Sztuka jest tylko rozstac sie ladnie...
          • anastazjapotocka Re: O motywach postepowania mezczyzn (-ny)... 17.09.07, 11:20
            To prawda.
            Możliwe też, że jestem zbyt surowa, ale ja w ogóle surowo oceniam
            mężczyzn. Wcale nie muszę mieć słuszności i wcale nie musi być mój
            osąd sytuacji sprawiedliwy.
            • chalsia OT 17.09.07, 11:35
              Wiesz, Anastazja, czasami naprawdę fajnie piszesz.
Pełna wersja