Został uświadomiony.....

17.09.07, 11:23
Oczywiście mój ex przez moja nexię.... że będzie frajerem, jeżeli
sie dołozy finansowo do własnego dziecka....

W skrócie - moja nexia lat 26 bodajże, zaleczona narkomanka, nigdy
nie pracująca, wykształcenie średnie ogólne, bez matury. Nie
interesowałaby mnie to zupełnie, gdyby nie fakt, że odkąd z nią
zamieszkal, zaczął sobie robić potrącenia z alimentów np. za to, że
wziął dziecko na weekend, bądź z własnej woli, bez mojej prośby
kupił synowi t-shirta za 35 zeta... Alementy i tak byłyu jak dla
mnie śmieszne, bo 500 zł. na 12-latka zamieszkałego w Warszawie,
przy zarobkach tatusia ok. 4,5-5 tysi. Ale taką kwotę podałam przy
rozwodzie i on się na nią zgodził, syn miał wtedy 10 lat. Poszłam do
sądu po podwyzkę, w momencie gdy ex mi dał we wrześniu ub. roku całe
200 zł. bo reszte sobie potrącił za 8 dni wakacji. Sąd mi podwyższył
o 150 zł. i uświadomił exa, że nie ma prawa sobie nawet złotówki
potrącić. Od stycznia dostaję całą kwotę i to nawet regularnie, nie
tak jak wcześniej.

Jak same wiecie, wrzesień jest m-cem strasznych wydatków na dziecko
w wieku szkolnym. Syn właśnie rozpoczął gimnazjum, miałam i mam masę
rzeczy do kupienia i opłacenia w związku z tym. Dostałam szału, jak
się dowiedziałam, że w mojej szkole mundurek to 1 polo na długi
rękaw i 1 kamizelka z dzianiny w cenie 91 zł. Do tego inne
płatności, teraz jeszcze wycieczka integracyjna za 155 zł. książki,
zeszyty, komitet, ubezpieczenie, ochrona w szkole opłacana przez
rodziców, identyfikator i ma byc jeszcze jakiś system monitorowania
założony... Jak na razie wydałam ok. 1.150 zł. Zadzwoniłam do exa,
pierwszy raz od kilku m-cy, podałam mu kwot wydatków i wyjaśniłam za
co są. Liczyłam naiwna, że się dołoży cokolwiek. Usłyszałam, że
nexcia go uświadomiła, że byłby frajerem gdyby to zrobił....

Normalnie ręce mi opadły..... Tak sobie siedzę i się zastanawiam,
jak to ta nexia potrafi dbać o swoje interesy i jak to tatuś
przestal sie poczuwać..... Jest mi przykro tak naprawdę.
    • kicia031 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 11:34
      Ale juz sobie nie potraca tak jak chce?

      Niestety, z dokladaniem do dodatkowych wydatkow nic nie poradzisz,
      jesli ojciec sie nie poczuwa, mozesz tylko zbierac kwity i isc do
      sadu po kolejna podwyzke.

      Tylko po co bylo miec dzieci, skoro teraz sie olewa ich potrzeby?
      • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 11:52
        Nie, teraz mam co m-c całą kwotę i to nawet 10, 11. Wcześniej płacić
        wg widzimisię i najczęściej 20, 25...

        Wiem, że nie poradzę. Myślałam, że jako ojciec sie poczuje, a M mi
        mówił, żebym do niego nie dzwonioła, bo tylko nerwy będę miała. Rok
        temu nie miałam pracy, jak sobie potracał kasę, to mu wysłałam sms-a
        o treści "czy ci nie jest głupio, że obcy facet utrzymuje twoje
        dziecko" - miałam na myśli oczywiście swojego M, ex mi
        odpisał "gdyby go utrzymywał, to byś nie była tak pazerna na kasę,
        odpi...l się".... a nexia, jak zadzwoniłam o należne dziecku
        alimenty, odebrała exa telefon i mnie wyzwała od kurew i szmat i
        kazała się odpier...lić..... z takimi ludźmi mam niestety do
        czynienia....

        Wiesz Kiciu, ten człowiek był dla mnie strasznym ujem, bił mi
        poniżał na maxa, ale dla syna przez 10 lat był naprawdę dobrym
        ojcem, który sie synem interesował i który dbał o niego. Po
        rozwodzie też było ok, niestety muszę tu napisać, że do momentu, w
        którym nie zamieszkał z tamtą. Tamta jest zazdrosna o wszystko, co
        sie rusza i na drzewo nie ucieka.... i pazerna, bo jak nazwać takie
        zachowanie? Ona naweet w sądzie zeznawała przeciwko mnie, jak
        wniosłam o podwyższenie alimentów, a przecież ona jest dla mnie obcą
        osobą. Ja od nich nic nie chcę, nie dzwonię, nie utrudniam, chciałam
        tylko należne dziecku pieniądze. No cóż, tatuś się nie poczuwa,
        trudno. Za kilka m-cy pewnie spotkamy się w sądzie.

        A tatuyś jak widać liczy sie bardzo ze zdaniem swojej pani, do tego
        stopnia, że wszelakie obowiązki niech najlepiej mój M przejmie.
        Zreszta to mój M bywał czasami u syna na zebraniu, jak ja nie
        mogłam, a nie rodzony ojciec, który nigdy czasu nie ma
        • kicia031 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:08
          Moze to nie on liczy sie z jej zdaniem, tylko jest mu wygodnie tak
          sparwy przedstawiac? taki macho nie sluchalby sie jakiejs baby,
          gdyby te poglady nie byly mu bliskie.
          A pewnie nie minie wiele czasu, a zacznie ja traktowac tak jak
          kiedys ciebie. Przemocowiec sie nie zmienia. A moze juz tak robi?

          Watpliwe to pocieszenie, wiem, ale zawsze jakies wink)
          • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:16
            napewno juz ja tak traktuje, to psychopata. Zresztą już 2 sywestry
            temu ponoć ją pchał, bo sie pokłócili i nasz wspólny znajomy to
            widział. Jakoś mi jej nie żal.

            On sie z nia napewno po trosze liczy, bo to strasznie zazdrosna baba
            i może nie chce mieć awantur. Zawsze wiedziałam, czy ona jest
            niedaleko, jak z exem rozmawiałam przez telefon, bo warczał w
            słuchawkę i bluzgami rzucał. Napewno też jest mu z tym wygodnie,
            rzadko zabiera dzieciaka, zresztą młody zauważyłam sie nie pali. No
            trudno, było takie powiedzenie..."kto sie 3,14zdą urodził, kanarkiem
            nie zdechnie: smile)))
    • swieta_1 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:09
      Ech, Mamba, zawsze powtarzam - sa ludzie i parapety. Nieważne EX, NEXT, teściowa, szef czy podładny. Tyle tylko że jak człowiek ma pecha to trafia za często na tych drugich.
      Uśmiechniej się - słoneczko pięknie świeci (no, przynajmniej u mnie smile ), do idiotki nie trafisz.
      • reksia Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:19
        Mamba a udało Ci się już znaleźć pracę?
        • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:27
          znalazłam Reksiu pracę w ubezpieczeniach. Nie chciałam tego robic,
          ale stwierdzilam, że warto spróbować. Poświęciłam gros czasu na
          szkolenie i kilkaset złotych też. Musiałam założyć działalność,
          zdałam egzaminy i zdobyłam 2 licencje państwowe. Okazało się, że
          mimo tego, że firma we mnie nie inwestowała, nie płaciła ZUS-u ani
          podatków, ja jako jednoosobowa firma mam obowiązek pojawiać się w
          biurze, raportować, jestem na cenzurowanym cały czas. Nie odpowiadał
          mi taki uklad, bo ja na ulicy pieniędzy na paliwo nie znajduję, żeby
          bez sensu się pchać w korki przez całą wawę żeby się pokazać w
          biurze. Zwłaszcza, że za siedzenie tam nikt mi nie płaci, a często i
          gęsto w tej branzy pracuje sie popołudniami i wieczorami. Złożyłam
          wymówienie, pozostawiłam sobie tylko licencję na OFE. W tym
          przypadku nie jestem rozliczana z czasu i ze spotkań, ale minusem
          jest to, że kasę się dostaje raz na 3 m-ce, po transferach z ZUS-u.
          Nie wiem, czy będę to kontynuowała. Na razie czekam, aż mi wreszcie
          zapłacą. Jeszcze nie dostałam ani złotówki, więc siedzę w domu i sie
          ponownie za czymś rozglądam. Było nie było, jestem na utrzymaniu M,
          mój syn zresztą w dużej mierze też.
          • reksia Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:50
            Mamba i może to jest przyczyną takiej postawy Exa.Na spokojnie, bo
            ja w żaden sposób nie chce Ci urazić, ale popatrz jak Twoja postawa
            wyglada z drugiej strony.Wiadomo i to nie od dziś że praca typu
            akwizytor to żadna praca, to praca typu k....Praca w ubezpieczeniach
            czy telefoni to własnie tego typu praca.W ten sposób można sobie
            dorabiać ale nazywanie tego pracą to ...hmmm...żart?
            Warszawa jest miejscem gdzie najłatwiej znaleźć pracę.Mozliwe więc
            że przez Exa jesteś postrzegana jako leserek skoro od wielu miesiecy
            nie pracujesz i ślizgasz się .Może spróbuj też zrozumieć drugą
            stronę. Skoro on płaci swoje , to co mu sąd nakazał tym samym
            spełnia swój obowiązek finansowy.Fakt możesz wystąpić o
            podwyższenie, ale też faktem jest iż pewne rzeczy planuje sie
            wcześniej, a nie budzi z ręką w nocniku.Skoro wiedziałaś że dziecko
            bedzie szło do szkoły i mogą się zdarzyć problemy finansowe i nie
            bedzie Cie stać na książki należało wystąpić o podwyższenie już
            wscześniej.Nie gniewaj sie Mamba, ale takie skoki Exi,Nexi i
            kogokolwiek moim zdaniem też są bardzo nieodpowiedzialne i nie
            nalepiej świadczą o danej osobie.
            • natasza39 Reksia może mieć rację 17.09.07, 12:56

              Z punktu widzenia exa i jego next, to Ty siedzisz w domu, byczysz
              się i pewnie jeszcze za te alimenty po solariach chodzisz.
              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
              jest z głupcami.
            • nangaparbat3 Reksiu 17.09.07, 13:44
              no chyba Ci rozum odjęło.
              • natasza39 Re: Reksiu 17.09.07, 13:47
                nangaparbat3 napisała:

                > no chyba Ci rozum odjęło.


                Dlaczego nanga?
                Mogę się założyć, ze tak własnie jak napisała reksia, myśli ex i
                nexia mamby.
                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • dominika303 Re: Reksiu 17.09.07, 13:52
                  Zgadzam sie z Reksią i Nataszą.
                  z drugiej strony to naprawdę dziwnie wygląda jak kobieta siedzi w
                  domu a od exa, który płaci alimnety żąda dodatkowej kasy na (... ) w
                  zasadzie cokolwiek i tak bez znaczenia.
                  Bo wg exa taka exia skoro moze sobie pozwolić na siedzenie w domu -
                  to raczej zaspokaja swoje potrzeby, więc czemu on niby ma jej
                  polepszać jej byt?? Przecież on płaci.

                  Myślenie bardzo proste.
                • nangaparbat3 Re: Reksiu 17.09.07, 13:59
                  Masz racje, szybko czytałam i nie dośc dokładnie (i Mamby post, i Reksi).
              • nangaparbat3 reksia, przepraszam 17.09.07, 14:00
                nieuważnie czytałam.
            • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 08:37
              reksia napisała:

              > Mamba i może to jest przyczyną takiej postawy Exa.Na spokojnie, bo
              > ja w żaden sposób nie chce Ci urazić, ale popatrz jak Twoja
              postawa
              > wyglada z drugiej strony.Wiadomo i to nie od dziś że praca typu
              > akwizytor to żadna praca, to praca typu k....Praca w
              ubezpieczeniach
              > czy telefoni to własnie tego typu praca.W ten sposób można sobie
              > dorabiać ale nazywanie tego pracą to ...hmmm...żart?

              Jak to wygląda Reksiu z drugiej strony, no jak?? Praca, jak każda
              inna. Jedna osoba jest dyrektorem, inna śmieciarzem, a jeszcze inna
              doradca ubezpieczeniowym. Dlaczego deprecjonujesz to zajęcie? To nie
              jest łatwy kawałek chleba. O wiele trudniej jest w tej materii
              zarobić na chleb, niż pójść do biura i odklepać 8 godz. odbierając
              telefony i sortując dokumenty, jak to czasami bywa.

              > Warszawa jest miejscem gdzie najłatwiej znaleźć pracę.Mozliwe więc
              > że przez Exa jesteś postrzegana jako leserek skoro od wielu
              miesiecy
              > nie pracujesz i ślizgasz się .

              Reksiu, kto Ci dał prawo osądzania mnie w ten sposób?? Jakie
              ślizganie się? Zainwestowałam w siebie i czas i pieniądze, żeby móc
              zarabiać, a że firma nie do końca jest fair, to cóż, tego na
              początku nikt przewidzieć nie może. Dla Twojej informacji
              PRACOWAŁAM, a nie siedziałam w domu. Często zdażało się tak, że
              zamiast po południu sobie siedzieć przed TV, byłam w pracy.
              Dodatkowo jeszcze prowadzę księgowość 1 osobie i przepisuje na
              kompie teksty, zapewniam Cię, że za to też płacą.


              Może spróbuj też zrozumieć drugą
              > stronę. Skoro on płaci swoje , to co mu sąd nakazał tym samym
              > spełnia swój obowiązek finansowy.Fakt możesz wystąpić o
              > podwyższenie,

              Tak, doskonale rpozumiem druga stronę. Płaci to, co zasądził sąd, w
              wielkim bólu płaci, bo ma przecież swoje zycie i ważniejsze wydatki,
              niż własne dziecko. Na to dziecko przecież może łożyć inny
              mężczyzna, po co tatuś ma się wysilać. Nexia zapobiegliwa, sama nie
              pracuje, więc kasa musi być. Powiem Ci tak, nie interesuje mnie czy
              ona pracuje czy nie, do momentu, w którym tatuś wywiązuje się z
              obowiązku alimentacyjnego. A jak już napisałam, dzięki nexi marnie
              mu to wychodziło. Tak samo ich nie ma prawa interesować to, czy ja
              pracuję, bo kasy na siebie nie żądam.


              ale też faktem jest iż pewne rzeczy planuje sie
              > wcześniej, a nie budzi z ręką w nocniku.Skoro wiedziałaś że
              dziecko
              > bedzie szło do szkoły i mogą się zdarzyć problemy finansowe i nie
              > bedzie Cie stać na książki należało wystąpić o podwyższenie już
              > wscześniej.

              Nie Reksiu, pewnych wydatków nie jesteś w stanie zaplanować, bo o
              nich nie masz pojęcia. Oczywiście książki i wyprawka do szkoły tak,
              ale nie miałam w planach ani tak cholernie drogich mundurków, ani
              opłat za ochronę, monitoring, identyfikatory i koszmarnie drogie
              wycieczki już w 1 m-cu roku szkolnego.



              Nie gniewaj sie Mamba, ale takie skoki Exi,Nexi i
              > kogokolwiek moim zdaniem też są bardzo nieodpowiedzialne i nie
              > nalepiej świadczą o danej osobie.


              Rzeczywiście wyrocznio.

              A teraz rada dla Ciebie - narzekasz na brak kasy i małe zarobki M.
              Może niech sobie facet zrobi taka licencję II filarową i sobie
              zacznie dorabiać? Fakt, kasa jest raz na 3 m-ce, ale za pozyskanie 1
              dobrego klienta, który zmieni OFE, klienta, który ma dobra składkę i
              kilkuletni staż w OFE, przynajmniej w mojej firmie można dostać 800
              zł. Ale przeciez to slizganie się, prawda????
      • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:21
        ano racja, tylko czemu ja w wiekszości właśnie o te parapety sie
        potykam....

        U nas też słoneczko, wreszcie, bo to lato to takie jakieś do psiej
        doopy było. Mam nadzieje, że chociaż jesień będzie prawdziwa,
        polska, złota i ciepła smile
    • ajmj Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 12:36
      Ło matko!
      Kalesony nie facet
      • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 08:37
        ajmj napisała:

        > Ło matko!
        > Kalesony nie facet

        Ja bym rzekła raczej, że dupek do kwadratu.
    • natasza39 A mnie się wydaje, że Twój exio mamba 17.09.07, 12:45
      zawsze był jołopem, a teraz trafił tylko dodatkowo na nexię, która
      go w jego esyńswie utwierdza.
      Ja wogóle sobie nie wyobrażam, żeby na jakiegokolwiek chłopa który
      ma przysłowiowe cohones mogła jakaś przytępawa narkomanka wpływ
      wywierać, aby ten czynił cokolwiek wbrew sobie.
      Sam od siebie uważa, widać, że daje wystarczająco i nic nie musi
      więcej.
      Z drugiej strony, ale tak w temacie macochowym, ile wasi M czy NM
      dokładają do alimentów w okresie wrzesniowym, kiedy wydatki na
      szkołę są większe?

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
      jest z głupcami.
      • dominika303 Re: A mnie się wydaje, że Twój exio mamba 17.09.07, 12:57
        Z drugiej strony, ale tak w temacie macochowym, ile wasi M czy NM
        dokładają do alimentów w okresie wrzesniowym, kiedy wydatki na
        szkołę są większe?

        Od roku tj gdy exia zabroniła kontaktów z młodą - nic czyli już
        drugi wrzesień exia wyprawkę robi sama.
        wcześniej cała wyprawkę tj ubrania jesienno-ziomowe , obuwie,
        książki, zeszyty plasteliny -no wszystko, ubezpieczenia , składki i
        co tam jeszcze było potrzebne.

        • natasza39 No właśnie! 17.09.07, 13:08
          To o czym napisała dominika.
          Mój M zresztą też tak robi. Albo osobiście kupuje coś dziewczynom,
          albo daje im (do rąk dzieci, bo są juz duże panny) pieniądze.
          Wcześniej chyba zabiłby własną pięścią, niż dał exi do reki.

          Dlatego mamba, zmień taktykę, na tą, które stosują dzieciaki mojego
          M.
          Niech młody sam dzwoni do ojca, ewentualnie na spotkaniu mu powie,
          co potrzebuje i poprosi ojca o kupienie tego.
          Np. nowe buty, czy mundurek, czy ksiązki takie, a takie.
          Ta taktyka się sprawdza. Ojcowie o wiele chętniej kupują coś dziecku
          niż dają do ręki exi jakieś dodatkowe pieniądze.
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
          jest z głupcami.
          • mamba30 Re: No właśnie! 18.09.07, 08:46
            Tak, on kupuje, np. spodnie w szmateksie, które bywaja damskie, bądź
            za duże na maxa i zupełnie od czapy. Syn nie chce w tym w ogóle
            chodzić. Może to będzie taktyka, ale chyba mam to w nosie. Jakoś
            sobie poradzimy sami, jest mi po prostu przykro, że to taki dupek.
            Żeby jeszcze nia miał kasy, ale ma, zarabia sporo w pracy, którą ja
            mu załatwiłam, zanim, się rozeszliśmy.

            Jego alimenty to nie jest połowa wydatków na dziecko, sporo mniej, a
            gdzie opieka i cała reszta? On bardzo rzadko zabiera syna, a już w
            ogóle cała reszta go nie interesuje. Miał dokładne zestawienie
            wydatków na sprawie. Rozliczenie z każdej złotóweczki, ze
            wszystkiego. Powinien wiedzieć, ile kosztuje utrzymanie dziecka na
            poziomie takim, na jakim zawsze żył. Tylko tu by sie trzeba było
            wyzbyć sqrwysyństwa i przestać słuchać się nieroba, którego ma w
            domu, który nigdy się pracą nie skalał.
        • marusia1 wydatki szkolne na pasierba 17.09.07, 22:02
          Poprzedni rok szkolny był pierwszy, który finansowałam. Nie liczyłam, ale na
          pewno wydałam ponad 1000 zł na pasierba. Był to pierwszy wspólny rok, więc
          wszystko zostało doszczętnie zniszczone - podarte, połamane, pomazane, etc. Na
          ten rok szkolny Dziecko dostało plecak, zeszyty i buty. Książki kupiło w szkole
          (używane za 53 zł) + religia w księgarni. Całą wyprawkę (piórnik z wyposażeniem)
          Młody kupił sobie w wakacje za kas, którą dostał od dziadków, matki. Jak na
          razie książki (choć używane), przybory, plecak, itd. szanuje. Może coś
          zrozumiał? Może czegoś nauczyłam? W każdym bądź razie wrócił z wakacji
          stęskniony i bardziej potulny. Widać nie było u maki obiecanych "złotych gór". A
          następne wakacje chce spędzić z nami.
      • kicia031 Re: A mnie się wydaje, że Twój exio mamba 17.09.07, 13:10
        > Z drugiej strony, ale tak w temacie macochowym, ile wasi M czy NM
        > dokładają do alimentów w okresie wrzesniowym, kiedy wydatki na
        > szkołę są większe?

        Nie wiem ile chlop doklada. Taki mamy deal, ze to jego sprawa i ja
        nie pytam.

        Moj Ex nie doklada ani grosza.
        • dominika303 jeszcze jedno 17.09.07, 13:46
          Alementy i tak byłyu jak dla mnie śmieszne, bo 500 zł. na 12-latka
          zamieszkałego w Warszawie ...

          Nie żebym sie czepiała tej kwoty 500zł - tylko argumentacji że w
          wawie tylko 500zł !!- dla jasności.

          Sorrka ale bez przesady .
          Dzieci w Pcimiu Dolnym też potrzebują na buty ubrania kosmetyki itp
          Poza tym czynsze są porównywalne w całej polsce. Za to w Dąbrowie
          Górniczej jest najdroższa woda .
          Jedzenie jest w tej samej cenie co w pozostałych częściach kraju.
          Baaa
          pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, ze w wawie łatwiej jest kupić
          tańsze jedzenie niż w owym Pcimiu, bo w wawie są markety, i
          dyskonty , a w Pcimui sklepik prowadzi pan Henio i cen promocyjnych
          nie ma, ani produktów np ala biedrnoka, które od biedy można kupić
          raz na jakiś czas.
          Dzieci w tym samym wieku mają podobne zainteresowania czy to w wawie
          czy poznaniu. Języki kosztują podobnie. Dodatkowe zajęcia też.

          Więc...............?



          • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 13:56
            Dominiko, absolutnie nie masz racji.
            Ja mieszkam we Wrocławiu, nie takim biednym miescie, mam rodzine w Warszawie.
            Wiem, ile kosztuje szkoła czy korepetycje czy nawet wieniec zalobny tu, ile w
            stolnicy. Róznice sa ogromne.
            Mamba ma rację - w Warszawie zycie jest o wiele drozsze.
            • dominika303 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:02
              a ja mam babcię i teściów w wawie i utrzymanie ich mieszkań jest w
              tej samej cenie co mojego (przyszłego - na razie wynajmuję i płące 3
              x tyle co oni razem)
              Poza tym szkoła może być państwowa jeśli nie stac rodziców.
              A składki w szkole sa w tej samej cenie wszedzie.
              Wycieczki - zgoda - tutaj jest to uzaleznione od zamożności rodziców.

              Natomiast wieniec - to mnie ubawiłaś hihihi
              wiesz nie wiem gdzie twoje rodzina robi zakupy, ale ostatnio właśnie
              kupili wieniec i wieżli go z wawy bo był o 30% tańszy niż u mnie.
              Mieszkałam w wawie i wiesz co ?
              bawi mnie ta argumentacja !
              Bo nic nie jest tam droższego!
              Chleb ta sama cena, bułki ta sama.
              Czynsze podobne. Opłaty podbne, a nawet sa miejsca w kraju gdzie
              płaci isę więcej niz w wawie.
              Więc proszę nie pisz mi że tam jest drożej.

              Drozej jest wtedy - gdy patrzy sie na bogatszych sąsiadów i za
              wszelką cenę chce się dociągnąć do ich poziomu.
              Ale bogatych Kowalskich jest też trochę w innych cześciach kraju.
              • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:14
                Ciesze się, ze jest ktoś, kogo wieniec szczegolnie bawi. Pozazdrościć.
                • dominika303 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:33
                  Nie wieniec mnie ubawił , co cena warszawskiego wieńca.
                  Nie przekręcaj słów - bo niczemu to nie służy.

                  Źle sie zyje warszawiakom bo drogo tak?
                  to dziwne bo ja dzisiaj własnie do wawy wysłałam 2 pracowników po
                  podzespoły , bo tam jest dużo tańiej niż na allegro .
                  A mnie się opłaca zapałcić im delegację + hotel i przwieść te
                  podzespoły niż kupić na miejscu - bo zaoszczędzam uwaga na 30 szt
                  tylko 5 tyś netto , oczywiscie po odliczeniu paliwa i kosztów
                  wyjazdu.

                  Nawet drukarkę laserową sewgo czasu kupowałam w wawie - bo taniej
                  niż u mnie w media markt.

                  I nie trafia do mnie argumentacja że w wawie jest drogo czy drożej,
                  bo nie jest!

                  (pomijam ceny zakupu mieszkania)

                  • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:42
                    dominika303 napisała:

                    > Nie wieniec mnie ubawił , co cena warszawskiego wieńca.
                    > Nie przekręcaj słów - bo niczemu to nie służy.
                    >
                    Tak napisałaś:

                    >>Natomiast wieniec - to mnie ubawiłaś hihih



                    > Źle sie zyje warszawiakom bo drogo tak?
                    > to dziwne bo ja dzisiaj własnie do wawy wysłałam 2 pracowników po
                    > podzespoły , bo tam jest dużo tańiej niż na allegro .
                    > A mnie się opłaca zapałcić im delegację + hotel i przwieść te
                    > podzespoły niż kupić na miejscu - bo zaoszczędzam uwaga na 30 szt
                    > tylko 5 tyś netto , oczywiscie po odliczeniu paliwa i kosztów
                    > wyjazdu.
                    >
                    > Nawet drukarkę laserową sewgo czasu kupowałam w wawie - bo taniej
                    > niż u mnie w media markt.
                    >
                    > I nie trafia do mnie argumentacja że w wawie jest drogo czy drożej,
                    > bo nie jest!

                    ja mie rozpatruje kosztów przedsiebiorstwa, tylko utrzymania dziecka.
                    Okazuje się, ze to dwie rozne sprawy.
                    I mogę odpowiedzieć kontrprzykładem - moja siostra plci rocznie oza szkołe 0
                    7200 zlotych (od dziecka) wiecej niż ja.

                    a o tym, jaka szkoła dla dziecka lepsza, niech sie wypowiadaja rodzice i ci, co
                    sie na tym znają. A nie przedsiebiorcy.
                    • dominika303 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 16:12
                      Jak jesteś takim znawca co jest lepsze dla dziecka to chyba
                      przyznasz mi rację: że matka pracująca i ojciec łożący na nie ?
                      Matka tutaj nie pracuje, a ojciec sie miga tongue_out
                      Więc twoje tezy zaczynają przypominac kopanie się z koniem tongue_out

                      Więc oszczędź mi prosze kolejnej jałowej odpowiedzi , bo rzeczowe
                      argumenty odpierasz w dość dziwaczny sposób.
                      • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 16:38
                        dominika303 napisała:

                        > Jak jesteś takim znawca co jest lepsze dla dziecka to chyba
                        > przyznasz mi rację: że matka pracująca i ojciec łożący na nie ?
                        > Matka tutaj nie pracuje, a ojciec sie miga tongue_out
                        > Więc twoje tezy zaczynają przypominac kopanie się z koniem tongue_out
                        >
                        > Więc oszczędź mi prosze kolejnej jałowej odpowiedzi , bo rzeczowe
                        > argumenty odpierasz w dość dziwaczny sposób.


                        Nie dyskutuje na temat tego, czy matka pracuje, ale tego, czy utrzymanie dziecka
                        w Warszawie jest drozsze niz utrzymanie go na podobnym poziomie we Wrocławiu.
                        • dominika303 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 17:17
                          We wrocku mam bezdzietnych znajmochy więc nie wiem .
                          Co do wawy NM ma rodzine i wiem ile wydają na dziecko - tyle samo co
                          kuzynka mieszkająca w zagłebiu i brat mieszkający w Lublinie -
                          dzieci 10 lat. Z tą mała różnicą, ze warszawska rodzina może sobie
                          pozwolić na więcej bo ma większe zarobki, zagłebiacy nie mają
                          takiej szansy nawet pracując na 2 etatach (wykształcenie i staż
                          takie samo), bo poprostu mniej tam płaca za tą samą pracę , to samo
                          z lubliniakami.

                          Więc prosze nie udowadniaj czegos czego nie ma!

                          Już ci napisałam że chleb i bułki sa w tej samej cenie w całym kraju.
                          A ty mi ze szkoła społeczną wyskakujesz tongue_out
                          Co to za argument ???

                          W zagłebiu i lublinie też są bardzo drogie prywatne szkoły, ale jak
                          kogoś na nie stać to do nich nie posyła dzieci- proste.
                          A wydatek na płatną szkołe na poziomie poniżej licealnym uważam za
                          rzecz zbyteczną dla dziecka i jako tako nie jest to niezbędne do
                          utrzymania dziecka i jego edukacji na dobrym poziomie.

                          • babe007 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 20:31
                            dominika303 napisała:

                            >> A wydatek na płatną szkołe na poziomie poniżej licealnym uważam
                            za
                            > rzecz zbyteczną dla dziecka>

                            A to mówisz na podstawie swoich doświadczeń jako matka kilkorga
                            dzieci w wieku szkolnym?

                            Bo ja Ci mogę powiedzieć (tym razem z własnego doświadczenia), że
                            właśnie na tym poziomie (przedlicealnym) płatne szkoły mają sens!
                            Dopiero na poziomie liceum kończy się przewaga szkół niepublicznych,
                            jeżeli chodzi o poziom nauczania (nie wspominając o pozimie
                            bezpieczeństwa).
                  • marusia1 Warszawka 17.09.07, 22:17
                    W W-wie jest łatwiej, bo można znaleźć okazje, zaopatrzyć się na przecenach.
                    Zależy też, gdzie się mieszka. Moja koleżanka, dy zamieszała na Mokotowie i
                    przeszła się po sklepach - poraziły ją ceny. Jeździła do matki na Targówek
                    (Praga) i tam przy okazji robiła zakupy, bo oszczędna jest z natury. Ja robię
                    zakupy raz w tygodniu w markecie, by zaoszczędzić, ale tracę czas, którego i tak
                    mam mało. W sumie więcej zostawiam w osiedlowych sklepikach za codzienne zakupy.
                    I dziwię się jak żyje moja sąsiadka, która po opłaceniu świadczeń, około 15-go,
                    nie ma już pieniędzy na życie i lekarstwa. Rentę dostaje 5-go, dwoje z jej
                    dzieci nie pracuje, bo stracili pracę a są w wieku już nieprodukcyjnym. A
                    ludziom, np. w Beskidach żyje się całkiem przyjemnie, w rytm natury...
              • natasza39 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:17
                Mój M pracuje w W-wie i mieszka tam.
                Ciuchy, techniczne rzeczy, cześci samochodowe kupuje w Warszawie, bo
                jest TANIEJ.
                Owszem w Warszawie napewno drozsze sa mieszkania. Duzo tańsze w
                Krakowie, Wrocławiu, nie są, a w Gdańsku, czy Gdyni droższe.
                Napewno wynajęcie mieszkania tez jest tańsze w Pcimiu Dolnym niż w
                Warszawie.
                Mówię tu o normalnym zyciu. Pewnie, że w Pcimiu nie ma firmowego
                sklepu, gdzie torebka kosztuje 4 tysiaki, ale bazar, gdzie od
                wietnamca podróba tejże będzie kosztowała stówę w Warszawie już
                jest, a do Pcimia wietnamiec nie przyjedzie.
                Natomiast zarobki w Warszawie i Pcimiu nieporównywalne.
                W rejonie Raby Wyżnej, gdzie ostatnio spędziłam weekend, wszystkie
                chłopy siedzą w Warszawie i budują tam domy.
                No to ja się pytam. Po co one z tej Raby się pchają do tej drogiej
                Warszawy, skoro tam tak drogo.
                Dla pirównania powiem Ci, że moja koleżanka pracująca w siopstrzanej
                instytucji w Warszawie na niższym niż ja stanowisku zarabia tysiąc
                więcej brutto niż ja.
                Dlaczego? Ano dlatego, że jak jej nie zapłacą to pójdzie gdzie
                indziej, gdzie jej zapłacą 3 tysiaki więcej. Mnie nie muszą
                dopłacać, bo wiedzą, że to średnia miejska.
                JAk słyszę o ciężkim życiu w stolycy to mi się nóż w kieszeni
                otwiera.
                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • e_r_i_n Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:19
                  natasza39 napisała:


                  > JAk słyszę o ciężkim życiu w stolycy to mi się nóż w kieszeni
                  > otwiera.

                  Zycie w stolicy jest ciezkie, jesli chodzi o zakup mieszkania i
                  korki. Poza tym wcale nie jest drozej, gorzej itd. A mozliwosci sa
                  ogromne. I zgodze sie - kto CHCE pracowac, znajdzie z palcem w nosie
                  prace za 2 tysiaki netto co najmniej. A ze nie zawsze w zawodzie
                  wymarzonym czy wyuczonym? Cos za cos.
                • e_r_i_n Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:20
                  A, jeszcze jedno - to samo tyczy innych wiekszych miast. Wyrownowaly
                  w stosunku do Warszawy i juz wcale nie jest to jakas oaza dobrobytu.
                • kicia031 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:26
                  Ale w knajpach w Krakowie jest duzo taniej. Na takie wypasy zarciowe
                  jakie sobie funduje w Krajkowku to w Warce mnie nie stac.

                  A po chlopy z raby sie pchaja do warszawy? Bo w warszawie lepiej
                  zarabiaja. A kosztow nie maja, bo przywoza walowke z raby wlasnie.
                  • natasza39 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:36
                    kicia031 napisała:
                    > A po chlopy z raby sie pchaja do warszawy? Bo w warszawie lepiej
                    > zarabiaja. A kosztow nie maja, bo przywoza walowke z raby wlasnie.

                    Mój chłop co prawda nie z Raby, ale wałówy z domu nie bieże, bo ma
                    Real pod pracą i tam sobie kupuje.
                    Ciekawe czy te chłopy z Raby na miesiąc pobytu w Warszawie też sobie
                    chleb z tej Raby przywożą skoro w Warszawie taki drogi?


                    A o knajpach, to mi kicia nie pisz, bo łażenie po knajpach nie jest
                    w tzw, "koszyku usług niezbędnych" i żadna SM mieszkająca w
                    Warszawie czy w Pcimiu sobie tego do kosztów utrzymania nie dolicza,
                    bo by ja każdy sąd smiechem zabił!

                    A w Krakowie kawa na Rynku Głównym w knajpie (mała!) kosztuje 15 zł.
                    A że knajp jest więcej niż w stolycy, prze to konkurencja większa i
                    taniej zjeść można, to już inna sprawa.
                    Kraków na knajpach po prostu stoi.
                    Ta sama porcja pierogów w Wierzynku kosztuje 10 razy tyle, co w
                    barze 5 ulic dalej.


                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                    jest z głupcami.
                • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:37
                  Nataszko, szkoła (oczywiscie MOZNA nie posyłać dziecka do spolecznej, ale czasem
                  się MUSI), korepetycje, nauka jezyków, , wszelkie usługi (niania na przykład,
                  juz nie mowie o konkretnym przypadku Mamby, ale ogolnie) - to wszystko naprawdę
                  jest drozsze.
                  Poza tym jakos tak jest, ze im wieksze miasto, tym wiecej sie wydaje, bo mniej
                  czasu na wszystko, często pomieszkuje w miasteczku typu Pcim i wiem, ze mimo na
                  pozór takich samych cen nagle wydaje o wiele mniej niz w domu - ja to sobie
                  tłumaczę, ze zycie w mniejszym mieście jest mniej goraczkowe, przez to tansze.
                  Dla mnie najwazniejsza ta szkoła - bo zdarzaja się dzieci, które sie w
                  publicznej nie mieszczą i nic na to nie poradzisz. Placę dokładnie połowe tego
                  co moja siostra.
                  A dentysta? Ortodonta zwlaszcza? W Warszawie ludzie wiecej zarabiaja - wiec
                  wiecej placą, ergo zycie jest droższe.
                  A ze Gorale jadą tam budować - pewnie, Ukrainki tez wola zarabiac w Polsce niz u
                  siebie, ale naprawdę nie dlatego, ze u nas zycie jest tańsze, prawda?
                  • natasza39 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 15:04
                    Mamba, sorry, ale aż takim debilem nie jestem i nie myślę sobie ze
                    ci górale jeżdża do Warszawy coby więcej wydawać, tylko coby więcej
                    zarobić.
                    W tym właśnie rzecz. Nawet jak sobie udowodnimy, że bułka w
                    Warszawie kosztuje 20 gr więcej niż w Pcimiu, to owe 20 groszy jest
                    o wiele wiele łatwiej zarobić w Warszawie niż w Pcimiu.
                    I o tym mówimy. Koszty utrzymania są powiązane z możliwościami
                    zarobkowymi.
                    I tu dochodzimy do sedna.
                    Pewnie, że łatwiej i taniej się gruchy trzepie w Pcimiu, niż w
                    Warszawie, bo w Pcimiu, jak się jest głodnym, to od bidy mozna nawet
                    do sąsiadki na grandę na jabłka iść.
                    Ale napewno potencjalnie chcącemu pracować i się utrzymać jest
                    łatwiej w Warszawie niż w Koziej Wólce.

                    Jesli chodzi o szkoły, to mnie z łaski swojej nie rozśmieszaj, bo w
                    Pcimiu, to po pierwsze szkół prywatnych czy społecznych nie ma, a
                    jesli nawet jak napisałaś, byłaby taka potrzeba dzicko z Pcimia do
                    takiej szkoły wysłać, to rodzic/ce musieliby dziecku stancję, czy
                    internat wynająć, żeby go do szkoły takiej wysłać w większym mieście.
                    Więc co?
                    Może rodzice w Pcimiu mają tańsze szkoły bo jest jedna gminna
                    zbiorcza i nie mają wyboru, przez top kłopotu, które wybrać liceum,
                    czy gimnazjum?
                    To tak jak z tymi torebkami za 4 tysiaki.
                    Tez nie ma sklepu z takowymi to i problemu, że gul skacze, że się
                    takiej nie ma nie istnieje.

                    Duże miasta, typu Kraków i Warszawa są uciążliwe do mieszkania, moim
                    zdaniem, z innych powodów.
                    Nidgy nie chciałabym tam mieszkać, ja jako ja.
                    Ani w Krakowie w którym mieszkałam 6 lat, ani w Warszawie, do której
                    miałam okazję się przeprowadzić.
                    Niechęć do mieszkania w tych miastach nie jest jednak związana z
                    wyższym kosztem utrzymania, bo akurat ja na tym finansowo zyskałabym
                    i to bezapelacyjnie.
                    Ale siedzieć w chałupie, nie pracując, tu się zgodzę, lepiej jest
                    siedzieć w Pcimiu. Mniej pokus i świeże powietrze.

                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                    jest z głupcami.
                    • natasza39 Odpowiedź miała być oczywiście do nangi 17.09.07, 15:07

                      a nie jak omyłkowo napisałam do mambysmile
                      ---------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                      jest z głupcami.
                    • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 15:17
                      Natasza, przecież my rozmawiamy o sytuacji, kiedy tatus tez mieszka w Warszawie,
                      a nie w żadnym Pcimiu.
                      Poza tym w ogole nie odnosze sie do tego, czy matka zarabia czy nie - uważam, ze
                      koszty utrzymania dziecka w Warszawie są wyzsze niz koszty utrzymania dziecka NA
                      PODOBNYM POZIOMIE we Wrocławiu - bo o tym cos wiem. Sama mieszkam we Wrocławiu,
                      rodzine mam w warszawie, pamietam ile oni placili niani, ile ja, wiem, ile ja
                      placę za korki z matmy, ile oni, ile ja za szkołe społeczną, ile oni. I wychodzi
                      na to, ze w Warszawie placa dużo, znacząco duzo wiecej.
                      I ze nie ma co sie obrażac na Mambę, ze podkreśl, ze w Warszawie.
                      Tyle chciałam powiedzieć.
                      • kicia031 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 15:22
                        Jam moja nietesciowa (spoza warszawy) zobaczyla podczas tygodniowej
                        wizyty, ile my wydajemy na skromne w sumie zycie, to szczeka jej
                        opadla i stuknela o podloge.

                        Mimo ze tesciowie lubia dobrze zjesc i raczj nie oszczedzaja na
                        niczym.
                      • natasza39 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 15:33
                        nangaparbat3 napisała:

                        I ze nie ma co sie obrażac na Mambę, ze podkreśl, ze w Warszawie.
                        > Tyle chciałam powiedzieć.


                        Jestem ostatnią osobą, która miałaby zamiar obrażać się na mambęsmile
                        Poddyskusja dotyczyła zycia w Warszawie wogóle.
                        I jeszcze raz powtarzam, do znudzenia.
                        Koszty utrzymania nie można rozpatrywać bez możliwosci zarobkowania.
                        A możliwości zarobkowania w Warszawie są kilka do kilkunastu razy
                        większe niż w małych miejscowościach.
                        Jeśli niania w Warszawie kosztuje więcej niż w moim mieście, to
                        tylko dlatego, że ma większe możliwości znalezienia lepszej od
                        pilnowania cudzych dzieci pracy i matkę na to stać, bo też ma lepszą
                        pracę niż matka w mojej miejscowości.

                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                        jest z głupcami.
                        • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 15:36
                          Ale i ojciec powinien wiecej łozyć. Mówie o ojcu, który mieszka w Warszawie, a
                          nie w Kiszyniowie.
            • e_r_i_n Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:17
              A ja sie nie zgodze. Mieszkam w Warszawie, za przedszkole place
              minimalnie wiecej, niz placi sie w moim rodzinnym, mazurskim
              miasteczku, ksiazki kosztowac potrafia mniej, tak samo jedzenie,
              zajecia dodatkowe - porownywalnie. Fakt, uslugi sa drozsze - ale one
              nie maja takiego wplywu na koszty utrzymania dziecka.
              • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno 17.09.07, 14:48
                To zalezy od tego, jakich usług dziecko potrzebuje.
          • mamba30 Re: jeszcze jedno 18.09.07, 08:51
            dominika303 napisała:

            > Nie żebym sie czepiała tej kwoty 500zł - tylko argumentacji że w
            > wawie tylko 500zł !!- dla jasności.


            W Wawie życie jest dużo droższe, niż w takim Pcimiu. Tylko to miałam
            na myśli.


            > Sorrka ale bez przesady .
            > Dzieci w Pcimiu Dolnym też potrzebują na buty ubrania kosmetyki itp
            > Poza tym czynsze są porównywalne w całej polsce.

            Jedzenie jest droższe i czynsz moja droga. Mam znajomych w całej
            Polsce, więc mam porównanie. Kiedyś nawet dokładnie sobie
            poszczególne wydatki porównywałam z koleżanka z dolnej części
            Polski. Mój czynsz to prawie 600 zł. z wodą, ogrzewaniem i wywozem
            nieczystości.


            Za to w Dąbrowie
            > Górniczej jest najdroższa woda .
            > Jedzenie jest w tej samej cenie co w pozostałych częściach kraju.
            > Baaa
            > pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, ze w wawie łatwiej jest
            kupić
            > tańsze jedzenie niż w owym Pcimiu, bo w wawie są markety, i
            > dyskonty , a w Pcimui sklepik prowadzi pan Henio i cen
            promocyjnych
            > nie ma, ani produktów np ala biedrnoka, które od biedy można kupić
            > raz na jakiś czas.

            Sorki, ale nie będę żywiła dziecka i nas produktami
            niepełnowartościowymi. Ex się szlaja po zlotach i restauracjach, a
            ja mam oszczędzać? Dominika, litości. Ty chyba naprawde nie znasz
            kosztów utrzymania w duzych miastach w stosunku do mniejszych
            miejscowości.


            > Dzieci w tym samym wieku mają podobne zainteresowania czy to w
            wawie
            > czy poznaniu. Języki kosztują podobnie. Dodatkowe zajęcia też.
            >
            > Więc...............?
            >
            Odpowiedź masz wyżej.
            • e_r_i_n Re: jeszcze jedno 18.09.07, 08:54
              mamba30 napisała:

              > Jedzenie jest droższe i czynsz moja droga.

              Jesli robisz zakupy w jakims piotrze i pawle czy innych zlotych
              tarasach moze i tak. Srednio patrzac jednak - jest TANIEJ niz w
              Mragowie na przyklad (circa 40 tys mieszkancow), a porownuje ceny
              regularnie.
              • mamba30 Re: jeszcze jedno 18.09.07, 09:01
                zakupy robię na bazarze i w marketach. Nie oszczędzamy na jedzeniu.
                Porównywałam sobie ceny z koleżanką z mniejszej miejscowości i jej
                oczy dęba stawały, na nasze ceny.

                Głupi przykład - obiad w szkole koszt 5 zł. u niej 3 zł.
                • e_r_i_n Re: jeszcze jedno 18.09.07, 09:29
                  mamba30 napisała:

                  > Głupi przykład - obiad w szkole koszt 5 zł. u niej 3 zł.

                  Tu juz wchodzą w grę uslugi. Te sa faktycznie drozsze.
                  Ja na wlasne oczy widze ceny owocow, warzyw (na targach), miesa,
                  nabialu - i powtarzam, w Warszawie jest taniej.
      • mamba30 Re: A mnie się wydaje, że Twój exio mamba 18.09.07, 08:41
        natasza39 napisała:

        > zawsze był jołopem, a teraz trafił tylko dodatkowo na nexię, która
        > go w jego esyńswie utwierdza.
        > Ja wogóle sobie nie wyobrażam, żeby na jakiegokolwiek chłopa który
        > ma przysłowiowe cohones mogła jakaś przytępawa narkomanka wpływ
        > wywierać, aby ten czynił cokolwiek wbrew sobie.


        Sama nie wiem, serio. Myslałam, że znam człowieka, ale się myliłam.


        > Sam od siebie uważa, widać, że daje wystarczająco i nic nie musi
        > więcej.

        Jak mi płacił te 500 zł. nie zawsze w całości rzecz jasna, to
        myślał, że mi Bóg wie ile daje. Sam tyle wydaje przez weekend na
        jeden zlot motocyklowy. W sądzie powiedział, że my, czyli syn, ja i
        mój M, utrzymujemy się za jego alimenty - oczywiście za te 500 zł.


        > Z drugiej strony, ale tak w temacie macochowym, ile wasi M czy NM
        > dokładają do alimentów w okresie wrzesniowym, kiedy wydatki na
        > szkołę są większe?
        >

        Nie wiem, ile i czy w ogóle dołozył się exi mój mąż, nie mam
        kontaktu z pasierbica teraz. Mój ex nic, w ub. roku dał 100 zł. pod
        wielkim hasłem to na książki, tylkoi jakoś nie uwzględnił faktu, że
        obciał alimenty na 200 zł., więc nie wiem, jak tę stówę traktować.

        > -------------------------------------------------------------------
        --
        > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi.
        Podobnie
        > jest z głupcami.
    • nangaparbat3 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 13:54
      Skoro on Ci mówi:
      że
      nexcia go uświadomiła, że byłby frajerem gdyby to zrobił....

      To nie frajerem jest, tylko idiotą.
      Ale Ty sie nie martw, synowie dziedziczą inteligencje po matce.

      Mój ex dokładal, poki sie nie dorobil kolejnego dziecka (a teraz juz dwojki) i
      twierdzi, ze ledwo ciagnie.
      Ale nauczył córke (swoja zdroga zdolna dziewczyna jest bardzo) robic coś, za co
      do tej pory płacił podwykonawcom. Teraz płaci jej - wszyscy korzystamy. Ona ma
      fach w ręku i to miedzynarodowy, nie bedzie musiała latac z ulotkami ani robić
      za hostessę za psi grosz. Poza tym kontakt z ojcem na innym poziomie, robia cos
      razem, teraz ona jest jemu potrzebna - widzę, jak ich to zblizyło. No i ma
      wlasne pieniadze nie z łaski. On ma robote zrobiona dobrze i zdecydowanie
      taniej. I satysfakcje, dumny z córki jak paw. Ja przestałam sie spinać, ze na
      coś nie starczy, że powinnam jej kupić, a nie mam jak. I o wiele jestem
      spokojniejsza o jej przysżłość.
      To tak troche obok tematu sie rozgadałam, ale chciałam sie podzielić, bo bardzo
      sie cieszę.
      • 13monique_n nanga :-) 17.09.07, 13:56
        Strasznie się cieszę! To jedna z najlepszych rzeczy, jakie
        dorastającym dzieciakom (oh, pardon, nastolatkom ;-D) można
        zaproponować. szkoda, że mój Ex nie ma podobnych pomysłów...
      • natasza39 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 14:05
        Stosuję taką samą zasadę w stosunku do nastolatkó, co Twój ex.
        Dzieci powinny sobie zapracować w pewnym wieku. Praca jeszcze nikomu
        (przynajmniej ja nie znam takich przypadków) nie zaszkodziła.
        Mój Młody pomagał mi w pracy, teraz na budowie. JAk mam zapłacić
        obcemu chłopu za pomoc przy betonowaniu na przykłąd, to wolę
        zapłacić jemu.
        Popmaga mi też w niektórych robotach, które wymagają Power Pointa,
        bo ja nie kumam tak tego programu jak on. Za to też dostaje
        dodatkową kasę.
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
        • nangaparbat3 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 14:16
          U nas to nie jest zasada, ja sie staram, zeby te jej pieniadze szly na extrasy.
          a ex zaprzegł ja do roboty, bo powdykonawca okazal sie za drogi - jakos tak to
          wyszło. No ale ona jest od Twojego troche mlodsza, zaczyna własnie liceumsmile
          • natasza39 Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 14:21
            Mój Młody zapierniczał fizycznie od gimnazjum.
            "Podwykonawcą" w zakresie PP został w liceumsmile

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
      • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 09:03
        mam nadzieję, że po matce smile)

        Cieszę się, że Wam sie poukładało z korzyścią dla wszystkich. W moim
        przypadku to raczej mało realne, przynajmniej dopóki ex jest z tą
        dziewczyną. Żeby było śmieszniej to była kiedyś nasza wspólna
        koleżanka.
        • nangaparbat3 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 10:08
          Człowiek uzalezniony przestaje się rozwijać - emocjonalnie, społecznie - w
          momencie, kiedy wchodzi w uzależnienie. Jeśli ktoś w to wpadł jako
          pietnastolatek (calkiem częste), a nie zacznie sie leczyć, juz takim
          pietnastolatkiem pozostanie. Jeśli Next była uzalezniona, ma parę lat do tyłu, a
          przecież i tak mloda jest.
          • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 10:37
            Nie wiem, kiedy next wpadła w nałóg. Wiem, że kilka razy podejmowała
            leczenie i że ma pół roku wyjęte z życiorysu, cokolwiek by to miało
            znaczyć.

            Ona jest chora z zazdrości. Jak ex przyjeżdżał tu jeszcze po syna -
            woził go 2 razy w tyg. na treningi - to ona zawsze jak cień była z
            nim. Pokasowała mu wszystkie nr z GG i adresy mailowe do wszystkich
            płci żeńskiej. Jak bywa z nia u matki, to na ulicy odwraca głowę,
            żeby się nie ukłonić koleżankom z bloku, z którymi dorastał. Jak
            jeszcze z nim rozmawiałam przez telefon, to zawsze wiedziałam, że
            jest obok ona. Warczał w słuchawkę i był strasznie niemiły. Obydwoje
            są warci siebie.
    • e_lizabeth Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 16:01
      a mi się wydaje że dyskusja o kosztach utrzymania jest trochę tu
      bezcelowa. Bo tak naprawdę nie jest ważne jakie są te koszty
      utrzymania, tylko to, że mamba zwróciła sie z prosbą o wsparcie, a
      usłyszała bluzgi. A zwróciła się po raz pierwszy. I może
      rzeczywiście od strony exa niepracująca mamba może wyglądać na
      wyłudzającą, ale, kurcze, zrobiła to po raz pierwszy, podpierając
      prośbę rachunkami, nie robi jazd itd. Po prostu była pod kreską i
      chciała wsparcia.
      Mamba, potwierdza się że ex to frajer i bez tego czy się dokłada czy
      nie.
      • reksia Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 17:31
        e_lizabeth napisała:

        > a mi się wydaje że dyskusja o kosztach utrzymania jest trochę tu
        > bezcelowa. Bo tak naprawdę nie jest ważne jakie są te koszty
        > utrzymania, tylko to, że mamba zwróciła sie z prosbą o wsparcie, a
        > usłyszała bluzgi. A zwróciła się po raz pierwszy. I może
        > rzeczywiście od strony exa niepracująca mamba może wyglądać na
        > wyłudzającą, ale, kurcze, zrobiła to po raz pierwszy, podpierając
        > prośbę rachunkami, nie robi jazd itd. Po prostu była pod kreską i
        > chciała wsparcia.
        > Mamba, potwierdza się że ex to frajer i bez tego czy się dokłada
        czy
        > nie.


        uściślijmy by dalsza dyskusja miała jakikolwiek sens:
        -rozmawiamy na temat problemu na podstawie tego co przydarzyło się
        Mambie ?
        czy
        -rozmawiamy na temat prywatnego życia Mamby i tworzymy koło
        wzajemnej adoracji?
    • mamaika Re: Został uświadomiony..... 17.09.07, 21:15
      Odnośnie meritum czyli dołożenia się - powinien jak najbardziej moim
      zdaniem , uważam że żadna nie jest w stanie wyliczyć ile ją pójście
      dziecka do szkoły zakosztuje , co do potrącen typu kupiłem koszulke,
      itp to po prostu żałosne i tyle .
      Co do kwestii jak to widzi jego neksia i jaki ma wpływ - tego nie
      wiesz i jestem zdania , że po prostu tak łatwiej tłumaczyć .
      Co do dyskusji pt. gdzie drożej czy taniej to podsumuję to krótko -
      wszystko zależy od tego jaki standart życia się ma i na jaki go stać
      i licytowanie się gdzie taniej a drożej nie ma sensu chyba smile
      • mamba30 Re: Został uświadomiony..... 18.09.07, 09:06
        ano akurat wiem, że to jej wpływ, bo mi to powiedział przez telefon
        i znam ja akurat, wiem, że jest to naj najbardziej mozliwe. Niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja