A ja to głupia jestem...

17.09.07, 12:55
a no właśnie.
Posłuchałam Waszych madrych rad. Przestałam sie szarpać, skupiłam na tym co tu i teraz. Nie potrafiłam (i tego już nie zmienię)nie robić prezentów z "okazji" i bez. Wychodzę z założenia że mamy z M dwójkę dzieci (mój Młody i Mała - mojego M) i alimenty to jedno a reszta to przyjemność. FAKT, w sierpniu minęły 3lata odkąd Jej nie widziałam. Część z Was będzie pewnie pamiętać..
Książki szkolne, zawsze my kupowalismy, jakieś spodnie, bluzki bez problemu i wygadywania.
Sama wiem że przez ostatnie 3 miesiące przecholowałam z wydatkami na Małą (już 12latkę, ale wzrost słuszny-164, obuw-40). Ksiązki, spodnie-rybaczki, spodnie zwykłe, koszulki, skarpety, staniczki i majteczki. To wszystko głupstwo.
Kupiłam buty sportowe i kostium na basen (obowiazek chodzenia), mój M pojechał "dowieżć" prezent. I cóż ... zostały obejrzane, przejrzane na wylot i okazuje się że są "be", bo znaczka firmowego nie posiadają. No szlag i małe szlaczki.

Mam już zakupioną kurtkę zimową białą i do tego białe kozaki długie, ale żadna z tych rzeczy nie jest "firmowa". I tak sobie myślę co z tymi rzeczami zrobić? Znaczki ponaleiać, przyszyć, rzeczy dla biednych oddać ( szkoda mi pieniędzy, bo za dużo to ich nie posiadam), czy jaka cholera?
    • natasza39 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:00

      Ja oddałabym na biedne dzieci. do kościoła, albo do PCK zaniosłabym
      te ciuchy.
      I nigdy już nie kupiłabym nic wiecej. Ale ja wredna jestemsmile
      --------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
      jest z głupcami.
    • kicia031 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:07
      To wielkie ryzyko kupowac nastolatce (tak, 12-latka to juz
      nastolatka niestety) cuchy bez konsultacji. Widze, ze jak jestesmy z
      mala na zakupach, to jej sie podoba zupelnie co innego niz mnie i ze
      to, co ja bym jej kupila raczej jej nie uszczesliwi.

      Z kolei to, co jej sie podoba, to raczej nie podoba sie mnie.

      Czasami udaje sie nam znalezc ciuch, ktory podoba sie nam obu, taka
      sytuacje konczy sie zakupem czasami.

      A ze wlasnie czlonek rodziny zrobil mi awanture, ze nie ciesze sie z
      rzeczy o ktora nie prosilam i ktorej (kurka siwa) wcale nie chcialam
      to chyba popre zdanie Nataszy?
    • mikawi Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:13
      u mnie zakupy dla nastolatki wyglądają tak: wchodzimy razem do sklepu
      (ów) - ona wybiera, ja płacę. Efekt: zakupy zawsze trafione smile o
      gustach - zwłaszcza nastoletnich - nie dyskutuję i nie próbuję się w
      nie wstrzelać.
    • swieta_1 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:20
      Znaczy, odpowiem tak, ze słyszenia wiem że "modele" trafiam, staram się konsultować z moim Młodym, do tej pory się udawało.
      Wtedy, kiedy spotykała sie z nami, było tak że Ona wybierała, my płacilismy, teraz mozliwości brak.
      A wiesz Natasza, chyba masz rację.
      A tak Jej na długich kozach zależało....
      • natasza39 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:31
        Ja chyba się kapnęłam, w przeciwieństwie do kici i mikawi, że to nie
        o "gusta nastolatki" chodzi, tylko o te "metki firmowe".
        Czasem niefirmowy ciuch jest porządniejszy, ładniejszy i przede
        wszystkim tańszy, niż te firmowe.
        Sama kupuję mojemu dziecku tylko i wyłacznie firmowe buty, bo
        wytrzymują rok, albo dłużej oraz firmowe kosmetyki, bo po badziewiu
        dostaje syfów.
        Mojej chrześnicy daję kaskę, ale jak zobaczę coś naprawdę fajnego,
        to też kupuję. Nigdy nie jest to "firmowe".
        Z metką na wierzchu się nie chodzi. Kupowanie firmówek dzieciom,
        które rosną sa szpanerstwem.
        Można kupic jeden ciuch, dwa, na jakieś okazje extra, ale
        kolekcjonowanie całych kolekcji gówniarzom, to przesada.
        Niezależnie czy są to pasierby, chrześniaki, czy rodzone dzieci.

        Mój M ma takie samo zdanie. Kupuje dziewczynom tylko firmnowe buty.
        Bo to jest dla stóp zdrowe. Kupowanie gówniarzowi, który rośnie
        spodni za 350 zł, zamiast za 80 zł, tylko dlatego, że mają metkę
        firmowa jest niewychowawcze. Niezależnie od tego ile się ma kasy.

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
        • kicia031 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:41
          Kupuje dziewczynom tylko firmnowe buty.
          > Bo to jest dla stóp zdrowe. Kupowanie gówniarzowi, który rośnie
          > spodni za 350 zł, zamiast za 80 zł, tylko dlatego, że mają metkę
          > firmowa jest niewychowawcze. Niezależnie od tego ile się ma kasy.


          Amen
    • coccolona Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:24
      Oddaj to jakims biednym dzieciom, ktore to docenia i nigdy juz nie kupuj nic
      pasierbicy.
      • dominika303 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:39
        Nie jesteś głupia, ale najwyższa pora zająć się własnym dzieckiem smile
        Pasierbiatko jak pasierbiątko, zachowuje się tak jak została
        wychowana . Wpływu na to nie masz, ale masz wpływ na własne nerwy ,
        więc ........... zainwestuj w SPA lub kosmetycznkę, a młoda i tak
        obdarta nie chodzi przecież .
        Nie pasują ubranka bez metki ? to niech mamusia kupuje tylko z
        odpowiednią metką.
        A ty masz chyba na kogo wydawac pieniądze no nie?

        A owe zakupy oddaj biednym .

    • nini6 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:41
      Przestałam sie szarpać, skupiłam na tym co tu
      > i teraz. Nie potrafiłam (i tego już nie zmienię)nie robić prezentów z "okazji"
      > i bez.

      Znaczy - dalej się szarpiesz...
    • reksia Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 13:44
      moja rodzona i wyjątkowo spokojna i ułożona córa jest też w wieku
      lat 12-stu i ma tak zmienne w tym okresie nastawienie, humory, gusta
      że ja nie kupuję na tą chwilę niczego bez konsultacji z nią,

      myślę że w twoim wypadku jest podobnie wink spójrz na to z dystansu,
      to taki okres w rozwoju nastolatka,burza hormonów ,mentlik w głowie

      moja mała rozpłakała sie ostatnio przymierzając mundurek szkoly
      zamówiony i szyty na miarę bo jej sie biust nie mieścił,

      a rozmiar w wieku lat 12 ma 65D.

      Podejrzewam wiec że nikt z szyjących nie spodziewał się że dziewczę
      z klasy 6 może takie atuty posiadać.No i mam dylemat, bo mundurek
      się nie dopina, a dziewczę speszone zapłakane jest do dziś


      rzeczy zostaw niech poleżą nabiorą mocy urzędowej zobaczysz trzeba
      bedzie szybko z koleżanką gdzieś wyskoczyć młoda odruchowo sięgnie
      również po niefirmowe i nawet braku metki nie zauważywink
      • swieta_1 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 15:14
        Pewnie że siega i to nawet chętnie.
        Mój m stwierdził, że to "dobry dziadziuś", nastawił Małą, bo od Mamy lekuchną, ale burę dostała. I od Niej M wie, że Mała najczęściej w ciuchach od nas chodzi. Tak się "wymskło". Ale mi osobiście to dobrze zrobiło.

        Tak sobie myślę, że otrząśnięcie było mi potrzebne, za dużo "przed szereg" wylazłam. Poczekam. NIC teraz nie dostanie.
        • nangaparbat3 Re: A ja to głupia jestem... 17.09.07, 15:52
          Świeta, daj spokój, ani sie obrażać, ani karać (NIC JUZ NIE DOSTANIE) nie ma
          racjonalnego powodu.
          Jak wcześniej pisaly dziewczyny - mlodsze nastolatki tak mają (to co do tego, co
          sie komu podoba).
          Co do metek, że ciuchy nie markowe - to juz problem. Prawdopodobnie taka
          atmosfera jest w grupie rowieśniczek, niestety teraz to dość częste. Sama na to
          nie wpadła. ale uległa, i nie ma sie ani co dziwic, ani o co obrazać. Przypomnij
          sobie, ja trudno jest dwunastolatce odstawać od reszty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja