Problem kasy dodatkowej.

17.09.07, 13:37

Natchniona wątkiem mamby.
Jak to właściciwie jest z tą dodatkową kasą do rąk exi?
Na jakieś extra nieprzewidziane wydatki?
Mój M nie daje exi do rąk. Dostają dziewczyny do rąk własnych, albo
im coś kupuje. Idzie z nimi na zakupy, one pokazują, a on płaci.
Ex nie dotaje kasy do ręki.
I przyznam szczerze, że ja go rozumię.
Przy małych dzieciach nie da się tak zrobić. Mozna jednak wspólnie
iść na zakupy i zakupić maluszkowi to czy tamto.
Faceci raczej zrzymają się, jak im ex każe dać dodatkową, poza
alimnetami kasę do jej rąk.
Mam rację?

---------------------------------------------------------------------
Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
jest z głupcami.
    • e_r_i_n Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 13:39
      Masz.
    • 13monique_n Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 13:50
      Wiesz, Natasza, ja naprawdę chętnie "udostępnię" dzieci (12 i 14
      lat) Exowi na jego część zakupów szkolnych. Tylko, ze jemu jest
      wygodniej przesłać kasę i zjawiać się wg własnego planu.

      Mój partner ma dwie mozliwości - albo kasa, albo zakupy. Obydwie
      stosuje bez żadnego problemu dogaduje się ze swoją Exią.
      • dominika303 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 13:57
        Masz.
        A i przy małych dzieciach też można robić częśc zakupów , np
        mleko ,pościel do łóżeczka, pieluchy, pampersy , soczki itp -
        przeciez tego sie trochę zużywa , a nawet mozna podzielić się
        zakupami ubrankowymi , nie widze w tym żadnego problemu.
    • mikawi Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:02
      bo to chyba dość normalne, że normalni ojcowie chcieliby się właśnie
      takimi czuć, a nie tylko być sprowadzonymi do roli płatnika
      alimentów. I chcieliby mieć radochę we wspólnych zakupach z dziećmi
      lub dla dzieci. Oczywiście zaznaczę, że wiem, że są ojcowie, którzy
      ani zakupów nie mają potrzeby robić ani dokładać się do ekstra
      wydatków - pomijam te przypadki.
    • coccolona Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:09
      No wlasnie. A skad miec pewnosc, ze exia za pieniadze z alimentow nie kupi sobie
      szminki albo kremu przeciwzmarszczkowego? Zadna...
      • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:29

        coccolona napisała:

        > No wlasnie. A skad miec pewnosc, ze exia za pieniadze z alimentow
        nie kupi sobi
        > e
        > szminki albo kremu przeciwzmarszczkowego? Zadna...


        Widzę, że nie zrozumiałaś...
        Tu nie chodzi o szminki czy kremy, tylko o sprowadzanie ojca do
        roli "dawacza".
        Większośc ojców dlatego ma opory do dawania exiom pieniędzy
        dodatkowych do rąk, gdyz dziecko potem myśli (chodzi o wieksze
        dzieci), że wszystko co ma to zasługa mamusi, która wyszarpała od
        tatusia-sknyrusia.
        Ojciec jest często gotowy kupić dziecku cos za tysiaka, ale sam
        osobiście to wręczyć, niż dac dodatkową stówę exi, która najczesciej
        nie powie dziecku, ze ma coś tylko dlatego, że sfinansował to ojciec
        osobiście.
        Moze i są exie, które mają dobre układy z exami i zawsze dziecka
        informują o tym, ze to i to jest od taty i tylko od niego.
        Wiekszośc ex jednak oznajmia ojcu, że ma dać i koniec.
        A to facetów strasznie wkurza.

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
        • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:39
          natasza39 napisała:

          > A to facetów strasznie wkurza.
          >
          Ale to wybor faceta, czy chce sie bawic w chore rozgrywki, czy dbac
          o dobro dziecka.

          Wiekszosc, przyznaje, bawi sie w chore rozgrywki.

          Mamy sporo sytiuacji, gdy ojciec kupuje dziecku nieprzemyslany
          prezent za owego tysiaka, a matce brak jednoczesnie kasy, by kupic
          kurtke czy buty na zime.

          Dlatego dziekuje bogu za mojego exa, ktory zanim cos kupi ( 1 - 2
          razy do roku) to najpierw sie ze mna kontaktuje i pyta, co ja na to.
          Bo moj chlop kupuje to co dziecko powie i podejrzewam, ze nie pomaga
          to uharmonijnic stosunkow z Exia.
          • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:48
            Mój M kupuje wyłącznie to co z dziećmi uzgodni, bo z ex nie
            uzgadniają niczego od jakiś 3-ch lat.
            Jesli masz dobre stosunki z ex i jesteście w stanie uzgadniać
            niektóre rzeczy, to chwała wam za to.
            Większość nie ma dobrych stosunków, nie uzgadnia niczego i trudno
            się np. facetowi dziwić, że nie daje ex np dwa tysiące złotych,
            skoro ta ex od lat nic z nim nie uzgadniała i nagle mu karze taką
            sumę wybulić, bo jej zabrakło.
            Nawet w trwającym małżeństwie czy w zwykłym konkubinacie większe
            wydatki się UZGADNIA.
            Trudno zatem wymagać, aby po rozwodzie, bez dodatkowego tłumaczenia,
            zapytania, czy go stać, czy uzgodnienia czy on popiera taki wydatek
            wymagać od exa tego, żeby wyskoczył z kasy.
            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
            • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:54
              Nie pamietam, w jakim wieku sa dzieci, wiec trudno mi skomentowac.
              Jesli same sie utrzymuja, to oczywiscie nalezy uzgadniac z nimi
              osobiscie zakupy, jesli jednak utrzymuje je takze matka, to ja bym
              sie konsultowalaz nia na miejscu ojca. Pamietam jak sama bylam
              nastolatka i jakie to madre zakupy by wyniknely z konsultowania sie
              wylacznie ze mna wtedy wink)

              Czesciowo zgadzam sie z toba, ale poczatek roku szkolnego nie jest z
              cala pewnoscia zdarzeniem naglym czy tez niespodziewanym. Wiekszosc
              rodzicow wie, ze sie to wydarzy, natomiast rzeczywiscie lepiej z
              wyprzedzeniem ustalic kto i w jakim zakresie pokryje dodatkowe
              koszty.
        • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:54
          Większośc ojców dlatego ma opory do dawania exiom pieniędzy
          > dodatkowych do rąk, gdyz dziecko potem myśli (chodzi o wieksze
          > dzieci), że wszystko co ma to zasługa mamusi, która wyszarpała od
          > tatusia-sknyrusia.
          > Ojciec jest często gotowy kupić dziecku cos za tysiaka, ale sam
          > osobiście to wręczyć, niż dac dodatkową stówę exi, która
          najczesciej
          > nie powie dziecku, ze ma coś tylko dlatego, że sfinansował to
          ojciec
          > osobiście.


          A co zrobić, kiedy ojciec płaci niskie alimenty (wynoszące w chwili
          obecnej 15% kosztów utrzymania dzieci), matka wypruwa sobie flaki,
          żeby starczyło na wszystko co jest potrzebne na co dzień i w
          konsekwencji prezenty okolicznościowe są z tych cenowo "niższych
          stanów średnich" a tata w tym czasie popisuje się "wypierdziastymi",
          szalenie kosztownymi i okazałymi darami?

          A wracając do tematu. Wydaję na dzieci tyle ile potrzeba (dokładając
          zdecydowanie więcej niz drugie tyle do alimentów płaconych przez
          ojca). Za ekstrasy uważam wizyty u dentysty (dzieci mają aparaty),
          wycieczki szkolne, wyprawki, większe wydatki ubraniowe (typu zimowa
          kurtka czy buty - bo uważam, że lepiej kupić coś dobrego jakościowo,
          co posłuży 2 sezony - a to kosztuje), kolonie latem (zarówno koszt
          ubrań jak i wyjazdów jest konsultowany z ojcem). Zazwyczaj wykładam
          potrzebną kwotę (przeważnie zapożyczając się w tej czy innej formie)
          i raz na jakiś czas przedstawiam ojcu wyliczenie z podziałem 50%-50%
          i pytaniem "i co Ty na to?". Do tej pory płacił ("cykając"
          niewielkimi kwotami - przez parę miesięcy). Niestety mam świadomość,
          że to tylko jego dobra wola (przy części zarobków płaconych "pod
          stołem" nie mam raczej szans na podniesienie alimentów, a on niską
          kwotę traktuje jako karę za to , że śmiałam zostawić takie cudo ;-
          ) )
          • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:56
            babe007 napisała:

            , a on niską
            > kwotę traktuje jako karę za to , że śmiałam zostawić takie cudo ;-
            > ) )

            No wlasnie to nazywam chorymi gierkami.
          • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:13
            babe007 napisała:
            > A co zrobić, kiedy ojciec płaci niskie alimenty (wynoszące w
            chwili
            > obecnej 15% kosztów utrzymania dzieci)

            Nie wiem babe co, bo ja się nie zastanawiam nad ojcami
            płacącymi "nieprzyzwoicie niskie kwoty alimentów", ani przyczynami
            tych wpłat, bo to temat na inny wątek.
            Ja się zastanawiam nad problemem dodatkowej kasy do "rąk własnych
            ex".
            I uważam, że faceci maja jak najbardziej prawo kupować dzieciom
            osobiście, czy dawać extra kasę dzieciom do rąk własnych, a nie
            płacić do rąk ex tylko i wszystko z nią uzgadniać.


            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
            • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:22
              natasza39 napisała:

              > babe007 napisała:
              > > A co zrobić, kiedy ojciec płaci niskie alimenty (wynoszące w
              > chwili
              > > obecnej 15% kosztów utrzymania dzieci)
              >
              > Nie wiem babe co, bo ja się nie zastanawiam nad ojcami
              > płacącymi "nieprzyzwoicie niskie kwoty alimentów", ani przyczynami
              > tych wpłat, bo to temat na inny wątek.
              > Ja się zastanawiam nad problemem dodatkowej kasy do "rąk własnych
              > ex".
              > I uważam, że faceci maja jak najbardziej prawo kupować dzieciom
              > osobiście, czy dawać extra kasę dzieciom do rąk własnych, a nie
              > płacić do rąk ex tylko i wszystko z nią uzgadniać.
              >
              >

              Gdybyś pociągneła "copy" troszkę dalej to załapałaby się ta część
              zdania, która stanowi clou mojej wypowiedzi. Ty podałaś przykład,
              kiedy ojciec daje matce pieniądze do ręki, za co ona robi zakupy
              i "jest fajna". Ja przeciwstawiłam temu sytuację, kiedy ojciec
              niskimi alimentami uniemozliwia matce robienie dzieciom dodatkowych
              przyjemności a sam (de facto za jej pieniądze) kreuje się na "super
              tatę".


              Dawanie DZIECIOM ekstra kasy, czy robienie dodatkowych
              (nieuzgodnionych z matką) prezentów ma sens i podstawy, wtedy, kiedy
              alimenty płacone do rąk matki stanowia przynajmniej 50% kosztów ich
              podstawowego utrzymania. W innym przypadku jest tak jak napisałam.
              Kreowanie się na "ojca roku" za nieswoje pieniądze. Bo ktoś tę
              różnicę (do 50%) pokryć musi...


              > -------------------------------------------------------------------
              --
              > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi.
              Podobnie
              > jest z głupcami.
              • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:28
                babe007 napisała:
                > Dawanie DZIECIOM ekstra kasy, czy robienie dodatkowych
                > (nieuzgodnionych z matką) prezentów ma sens i podstawy, wtedy,
                kiedy
                > alimenty płacone do rąk matki stanowia przynajmniej 50% kosztów
                ich
                > podstawowego utrzymania. W innym przypadku jest tak jak napisałam.
                > Kreowanie się na "ojca roku" za nieswoje pieniądze. Bo ktoś tę
                > różnicę (do 50%) pokryć musi...

                No to umówmy się, że ja nie piszę o takich sytuacjach.
                Mój M nie daje ex kasy do rąk, bo pokrywa prawie 100% utrzymania
                dzieci.



                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:36
                  natasza39 napisała:

                  > babe007 napisała:
                  > > Dawanie DZIECIOM ekstra kasy, czy robienie dodatkowych
                  > > (nieuzgodnionych z matką) prezentów ma sens i podstawy, wtedy,
                  > kiedy
                  > > alimenty płacone do rąk matki stanowia przynajmniej 50% kosztów
                  > ich
                  > > podstawowego utrzymania. W innym przypadku jest tak jak
                  napisałam.
                  > > Kreowanie się na "ojca roku" za nieswoje pieniądze. Bo ktoś tę
                  > > różnicę (do 50%) pokryć musi...
                  >
                  > No to umówmy się, że ja nie piszę o takich sytuacjach.
                  > Mój M nie daje ex kasy do rąk, bo pokrywa prawie 100% utrzymania
                  > dzieci.
                  >
                  >

                  Czyli ma do tego pełne prawo smile! (w końcu ta kasa jest w tej
                  sytuacji na "rozp..." na frajdy, a nie odjęta od ust).

                  Tylko, ciekawa jestem, która grupa ojców byłaby statystycznie
                  liczniejsza.... Bo Mambowy ex - a myslę, że jej przypadek natchnął
                  Cię do założenia tego wątku - z Twoim M nie gra w tej samej lidze...

                  >
                  > -------------------------------------------------------------------
                  --
                  > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi.
                  Podobnie
                  > jest z głupcami.
                  • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:46
                    babe007 napisała:

                    > Tylko, ciekawa jestem, która grupa ojców byłaby statystycznie
                    > liczniejsza.... Bo Mambowy ex - a myslę, że jej przypadek natchnął
                    > Cię do założenia tego wątku - z Twoim M nie gra w tej samej
                    lidze...

                    Jako temat wogóle. Niekoniecznie jako przykład szczególny.
                    Po prostu uważam, że mamba mogła rozegrać sprawę inaczej.
                    Zamiast dzwonić do exa i "prosić się" o kasę należy następnym razem
                    dać dziecku listę i powiedzieć mu, żeby wraz z ojcem wybrał się na
                    zakupy.
                    Po prostu ojcom łatwiej przychodzi kupowanie czegoś osobiście
                    dziecku niż dawanie gotównki do ręki exiarze.
                    I o to mi chodziło.
                    A dopisywanie do tego, że faceci to głupoty kupują, albo,
                    niedostatecznie dają alimentów to już naprawdę inna inszość.

                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                    jest z głupcami.
                    • kasia_kasia13 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 22:05
                      > > Po prostu uważam, że mamba mogła rozegrać sprawę inaczej.
                      > Zamiast dzwonić do exa i "prosić się" o kasę należy następnym
                      razem
                      > dać dziecku listę i powiedzieć mu, żeby wraz z ojcem wybrał się na
                      > zakupy.

                      Juz sobie wyobrazam, co jak opisalaby takie "rozegranie sprawy"
                      (danie dziecku listy potrzebnych rzeczy) nexia mamby (o ile istnieje
                      na macochach). A wiec mamba zostalaby po pierwsze oskarzona o
                      wciaganie dziecka w finansowe problemy doroslych a po drugie
                      zostalaby nazwana pazerna Exiara, ktora nie dosc ze alimnety bierze
                      to jeszcze przez dziecko dodatkowa kase wyludza.
                      • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 09:18
                        kasia_kasia13 napisała:
                        > Juz sobie wyobrazam, co jak opisalaby takie "rozegranie sprawy"
                        > (danie dziecku listy potrzebnych rzeczy) nexia mamby (o ile
                        istnieje
                        > na macochach). A wiec mamba zostalaby po pierwsze oskarzona o
                        > wciaganie dziecka w finansowe problemy doroslych a po drugie
                        > zostalaby nazwana pazerna Exiara, ktora nie dosc ze alimnety
                        bierze
                        > to jeszcze przez dziecko dodatkowa kase wyludza

                        Niekoniecznie.
                        Dziewczyny dzwonią do mojego M i proszą go o dodatkową kasę na coś,
                        albo wprost mówią mu co potrzebują i ciągną na zakupy.
                        Napewno część tych zakupów jest uzgadniana z matką (np. książki do
                        szkoły, czy inne potrzebne wyprawkowe rzeczy), ale inaczej ojciec
                        odbiera to, gdy poprosi go wprost dziecko, a inaczej jak ex mówi,
                        żeby dał forsę dodatkowo.
                        Mój M nigdy nie ma pretensji o takie prośby dzieci, napewno nie do
                        ex.
                        Czasem studzi oczywiscie zapędy młodych do zakupów (chociażby sławny
                        zakup konia), ale jeśli są to rozsądne zakupy i potrzebne niegdy nie
                        robi o to żadnych jazd.
                        Po prostu uważam, że warto spróbować w ten sposób załatwić tą
                        sprawę.


                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                        jest z głupcami.
                        • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 10:00
                          natasza39 napisała:

                          > kasia_kasia13 napisała:
                          > > Juz sobie wyobrazam, co jak opisalaby takie "rozegranie sprawy"
                          > > (danie dziecku listy potrzebnych rzeczy) nexia mamby (o ile
                          > istnieje
                          > > na macochach). A wiec mamba zostalaby po pierwsze oskarzona o
                          > > wciaganie dziecka w finansowe problemy doroslych a po drugie
                          > > zostalaby nazwana pazerna Exiara, ktora nie dosc ze alimnety
                          > bierze
                          > > to jeszcze przez dziecko dodatkowa kase wyludza
                          >
                          > Niekoniecznie.
                          > Dziewczyny dzwonią do mojego M i proszą go o dodatkową kasę na
                          coś,
                          > albo wprost mówią mu co potrzebują i ciągną na zakupy.
                          > Napewno część tych zakupów jest uzgadniana z matką (np. książki do
                          > szkoły, czy inne potrzebne wyprawkowe rzeczy), ale inaczej ojciec
                          > odbiera to, gdy poprosi go wprost dziecko, a inaczej jak ex mówi,
                          > żeby dał forsę dodatkowo.
                          > Mój M nigdy nie ma pretensji o takie prośby dzieci, napewno nie do
                          > ex.
                          > Czasem studzi oczywiscie zapędy młodych do zakupów (chociażby
                          sławny
                          > zakup konia), ale jeśli są to rozsądne zakupy i potrzebne niegdy
                          nie
                          > robi o to żadnych jazd.
                          > Po prostu uważam, że warto spróbować w ten sposób załatwić tą
                          > sprawę.


                          Hmmm, czyli powinnam powiedzieć 12-latkowi (albo jeszcze lepiej 9-
                          latce), żeby powiedział tacie, że potrzebuje 400 na wyjazd szkolny?
                          Może to jest jakiś pomysł... Może dziecku będzie mu głupio odmówić
                          (ale nie sądzę, żeby tak jak sugerujesz Nataszo, tatuś był tym
                          pomysłem zachwycony ;-P)
                          • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 10:09
                            babe007 napisała:

                            > Hmmm, czyli powinnam powiedzieć 12-latkowi (albo jeszcze lepiej 9-
                            > latce), żeby powiedział tacie, że potrzebuje 400 na wyjazd
                            szkolny?
                            > Może to jest jakiś pomysł... Może dziecku będzie mu głupio odmówić
                            > (ale nie sądzę, żeby tak jak sugerujesz Nataszo, tatuś był tym
                            > pomysłem zachwycony ;-P)

                            12 latek to wiek jak najbardziej odpowiedni, aby dziecko kierowało
                            takie prośby do ojca bezpośrednio.
                            Nasza młodsza ma teraz 14 lat, a od 4 lat jesteśmy z moim chłopem
                            razem. Zatem miała 10 jak poznaliśmy się i od samego początku
                            zwracała się do ojca ad personam z takimi prośbami.
                            Czy akurat Twój ex będzie "zachwycony", to nie wiem, bo nie znam
                            Twojego exa, ale może warto wypróbować tą taktykę?
                            Sugeruję, na początek, aby dziecko zadzwoniło i powiedziało ojcu tak:
                            "Słuchaj tato, jest wyjazd tu i tu. Kosztuje np. 400 zł. Mama dała
                            mi połowę - 200 zł. Dołożysz mi drugą? Fajnie byłoby, bo inaczej nie
                            pojadę, a wszyscy jadą"
                            Powinno podziałać.

                            Zobacz teraz jak to brzmi, w porównaniu kiedy Ty, babe dzwonisz
                            do "cuda" i mu mówisz: "Młody jedzie na wycieczkę która kosztuje 4
                            stówy. Masz mi dać pieniądze na nią, bo alimenty to nawet na żarcie
                            dla syna nie starczają"


                            ---------------------------------------------------------------------
                            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                            jest z głupcami.
                            • natasza39 I że tak powiem.... 18.09.07, 10:11

                              Pokorne ciele dwie krowy ssie, a Maryśka z wielką dupą do każdej
                              dziury się zmieści, a Zośka z wielką gębą nigdziesmile
                              ---------------------------------------------------------------------
                              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                              jest z głupcami.
                            • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 10:32
                              Eeee, no taka pozbawiona instynktu samozachowawczego to ja nie
                              jestem (obrażasz moja inteligencję Nataszo wink ). Ponieważ nie będę
                              odstawiac szopki przed moim dzieckiem pt." jak tatuś nie da to nie
                              jedziesz (jako jedyny w klasie)", ja poprostu za takie rzeczy płacę
                              z własnej kieszeni a później przedstawiam zestawienie niezbędnych
                              ekstrasów, które zostały przeze mnie opłacone i zostawiam exowi
                              wolną rękę - bo przecież do partycypowania zmusić go nie mogę. Do
                              tej pory płacił (w ratach, bo w ratach, ale jednak). Wydatki sporo
                              większe (typu kolonie), lub bardziej luksusowe (zimowy płaszczyk za
                              200 a nie 60 z bazarku), konsultuję wcześniej - bo muszę wiedzieć
                              zawczasu i zrobić sobie "rachunek sumienia" czy w razie odmowy mogę
                              sama ten wydatek pokryć. Myślę, że zachowuję się w porządku (ale
                              może się mylę - chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat).

                              Gdybym zastosowała Twoja taktykę myślę, że byłabym odebrana jako
                              wredna suka co nie dość, że wciąga dziecko w sprawy finansowe, to
                              jeszcze chce zbrukać obraz wspaniałego ojca (no bo przecież on może
                              nie mieć i co wtedy? Jak on będzie przd dzieckiem wyglądał? Toż to
                              emocjonalny szantaż!).
                              • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 10:50
                                babe007 napisała:

                                > Gdybym zastosowała Twoja taktykę myślę, że byłabym odebrana jako
                                > wredna suka co nie dość, że wciąga dziecko w sprawy finansowe, to
                                > jeszcze chce zbrukać obraz wspaniałego ojca (no bo przecież on
                                może
                                > nie mieć i co wtedy? Jak on będzie przd dzieckiem wyglądał? Toż to
                                > emocjonalny szantaż!).


                                Sorry, ale prawa autorskie do "taktyki" nie należą do mnie, ale do
                                exismile
                                Nie wiem czy Twój ex będzie uważał Cię za sukę czy nie, gdybyś
                                zastosowała sposób przeze mnie opisany.
                                Mi się osobiście bardziej Tój podoba. Czysty, jasny, oczywisty.
                                Ale ja lubię grać w otwarte karty.
                                Mój M z exią robią podchody i sposób z przekazem od dzieci jest dla
                                nich lepszy.
                                Jeden lubi ogórki inny ogrodnika córkismile

                                ---------------------------------------------------------------------
                                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                jest z głupcami.
                                • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 11:07
                                  Miło mi, że mój sposób bardziej Ci się podoba smile. Prawdę
                                  powiedziawszy sposób wypracowany przez Twojego M daje mnóstwo pola
                                  dla manipulacji wszelkich (zarówno ze strony ex, jak i dzieci), ale
                                  jeżeli to jedyny, który w ich układzie może funkcjonować...

                                  Co do mojej sytuacji, ponieważ Ex twierdzi, ze nie ma pieniędzy,
                                  wysyłanie dzieci do niego z prośbą - informacją, że potrzebują kasy
                                  na cośtam, bo jeżeli on nie da, to nie będą tego mieli (mama
                                  powiedziała, że nie ma) - w przypadku kiedy to "cośtam" to nie
                                  kaprys, tylko rzecz niezbędna, nie mogłoby być przez nikogo odebrane
                                  inaczej jak tylko szantaż i granie dziećmi. Dlatego uważam, że w
                                  takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem DOBRYM DLA DZIECI jest rozmowa
                                  bezpośrednia ojciec - matka. Nie mówiąc o tym, że i (chyba) bardziej
                                  skuteczna. Bo zupełnie inaczej czuje się facet, do którego dzwoni
                                  była i mówi, że jest potrzebne to i to, i że potrzebne jest jego
                                  finansowe wsparcie (zakładam, że rzecz jest potrzebna, a ojcu zależy
                                  na dobru dziecka), niż wysyłanie dziecka z taką informacją i
                                  stawianie drugiego rodzica pod ścianą (odmówię - zawiodę dziecko).
                                  Oczywiście z mojego punktu widzenia byłoby to wygodne (to wina
                                  tatusia, a nie moja), tylko jakieś takie... no nie wiem, niskie?
                                  • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 11:12
                                    babe007 napisała:

                                    Oczywiście z mojego punktu widzenia byłoby to wygodne (to wina
                                    > tatusia, a nie moja), tylko jakieś takie... no nie wiem, niskie?

                                    Zgadzam się, że niskie.
                                    Ale jakie skutecznesmile
                                    Podałam po prostu skuteczny sposób, który od lat funkcjonuje
                                    pomiędzy dziećmi mojego M, nim i ex.
                                    A czy ja to pochwalam , to już inna sprawa....
                                    JAk już pwoiedziałam, prawa autorskie nie należą do mnie.

                                    ---------------------------------------------------------------------
                                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                    jest z głupcami.
                                    • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 11:18
                                      natasza39 napisała:

                                      > Podałam po prostu skuteczny sposób, który od lat funkcjonuje
                                      > pomiędzy dziećmi mojego M, nim i ex.
                                      > A czy ja to pochwalam , to już inna sprawa....
                                      > JAk już pwoiedziałam, prawa autorskie nie należą do mnie.

                                      Nataszo, a ja myślałam, że Ty taki sposób uważasz za najlepszy (no
                                      bo pieniądze są dawane dzieciom a nie ich matce, to nie matka mówi
                                      ile i na co jest potrzebne tylko robią to dzieci) i stąd
                                      ten "postowy tasiemiec", w którym próbuję Cie przekonać do swoich
                                      racji smile...
                                      >
                                      > -------------------------------------------------------------------
                                      --
                                      > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi.
                                      Podobnie
                                      > jest z głupcami.
                                      • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 11:45
                                        babe007 napisała:
                                        > Nataszo, a ja myślałam, że Ty taki sposób uważasz za najlepszy (no
                                        > bo pieniądze są dawane dzieciom a nie ich matce, to nie matka mówi
                                        > ile i na co jest potrzebne tylko robią to dzieci) i stąd
                                        > ten "postowy tasiemiec", w którym próbuję Cie przekonać do swoich
                                        > racji smile...

                                        JA uważam, że w przypadku starszej córki mojego M, która ma już lat
                                        17 i jest bardzo mądrą dziewczyną, a nawet już kobietą najlepiej
                                        jest jak ojciec z córką kontaktują sie bezpośrednio. Ona mu mói co
                                        chce, jakie ma potrzeby a jemu sprawia radochę jak jej to może dać.
                                        Np. teraz wyniknął problem, że dziewczyna dostała mandat za jazdę na
                                        gapę autobusem. To nie była taka typowa "gapa", tylko nie zauważyła,
                                        że bilet był wcześniej skasowany i kanar ją złapał. Zadzwoniła do
                                        ojca i poprosiła o pieniądze na mandat, bo się boi reakcji matki.
                                        I on jej te pieniądze wysłał.

                                        W przypadku młodszej powinni się dogadywać, bo ona z kolei jest
                                        strasznie infantylna i czasem zmienia pomysły na zakupy, potrzeby
                                        oraz hobby co parę godzin.
                                        Ale on i tak woli kontakty bezpośrednio z młodą, bo po prostu nie
                                        trawi ex.
                                        Jemu sprawia to radość a głos exi działa na niego jak płachta na
                                        byka.
                                        Ma to podstawy historyczne, ale mniejsza z tym....


                                        ---------------------------------------------------------------------
                                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                        jest z głupcami.
                                        • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 14:51
                                          Np. teraz wyniknął problem, że dziewczyna dostała mandat za jazdę na
                                          > gapę autobusem. To nie była taka typowa "gapa", tylko nie
                                          zauważyła,
                                          > że bilet był wcześniej skasowany i kanar ją złapał. Zadzwoniła do
                                          > ojca i poprosiła o pieniądze na mandat, bo się boi reakcji matki.
                                          > I on jej te pieniądze wysłał.

                                          No sorry, ale dla mnie to jest przyklad skrajnie niewychowawczych
                                          dzialan i podminowywania autorytetu jednego rodzica przez drugiego.
                                          Mialam bym bardzo za zle ojcu gdyby do takiej sytucaji doszlo, bo
                                          uwazam, ze to dzialanie kompletnie nie w porzadku.

                                          A tlumaczenie dziewczyny - pierwsza klasa.
                                          • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 15:08
                                            kicia031 napisała:
                                            > No sorry, ale dla mnie to jest przyklad skrajnie niewychowawczych
                                            > dzialan

                                            A czy ja napisałam, że to wychowawcze?
                                            Nie, a zatem w czym rzecz?

                                            >i podminowywania autorytetu jednego rodzica przez drugiego.

                                            Nie żartuj.
                                            Jakie podminowywanie. Jeśli dziecko zwraca się do rodzica jednego
                                            tylkop z jakimś problemem, to widać, że ma do tego rodzica po prostu
                                            większe zaufanie.
                                            A jak matka ma biadolić, że sobie od ust musiała odjąć, żeby na ów
                                            mandat dać, to ja się jej nie dziwię, że wolała ojcu na odległość o
                                            tym powiedzieć. Ona w końcu mieszka z matką, a matka lubi takie
                                            rzeczy wypominać do końca swiata i jeszcze jeden dzień dłużej.

                                            > Mialam bym bardzo za zle ojcu gdyby do takiej sytucaji doszlo, bo
                                            > uwazam, ze to dzialanie kompletnie nie w porzadku.

                                            A ja mam to gdzieś. Nie zamierzam podpuszczać M, żeby kablował
                                            dziecko do exiary. JAzda na gapę każdemu może się zdarzyć. A numer z
                                            podwójnym skasowaniem biletu sama osobiście kiedyś przezyłam. Nie
                                            widzę powodu, żeby jej nie wierzyć.

                                            > A tlumaczenie dziewczyny - pierwsza klasa.

                                            Mówiłam, że inteligentna jestsmile


                                            ---------------------------------------------------------------------
                                            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                            jest z głupcami.
                                            • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 15:34
                                              A ja się muszę z Kicią zgodzić. Tworzenie sytuacji, gdzie jedna
                                              strona ma z dzieckiem (szczególnie młodszym, ale i tymi starszymi
                                              również) "sekrety" przed drugim rodzicem jest bardzo niewłaściwe
                                              ("tylko nic nie mów mamusi - tatusiowi"). Szczególnie w sytuacji,
                                              gdzie dziecku bardzo łatwo jest wykorzystać brak komunikacji miedzy
                                              rodzicami a co za tym idzie konsekwencji w wychowaniu. Dla mnie
                                              rozmowa z moim ex nie nalezy do ulubionych zajęć. Ale jeżeli chodzi
                                              o sprawy wychowania dzieci MUSIMY trzymać jeden, wspólnie ustalony
                                              front. Inaczej się nie da (z dobrym skutkiem). NIe wyobrażam sobie,
                                              żeby mój Ex zataił przede mną (ani ja przed nim) jakiś wybryk syna,
                                              czy córki.
                                              • joanna-walencja Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 16:25
                                                a moim zdaniem to jest normalne, ze czasem mamy swoje drobne sekrety
                                                z roznymi ludzmi, przy czym mam na mysli naprawde drobne sprawy,
                                                ktorymi nie wyrzadza sie nikomu krzywdy (sprawa mandatu za jazde na
                                                gape jest wg. drobna sprawa, nie spowoduje natychmiastowego zejscia
                                                corki na zla droge i nie zszarga autorytetu matki - w koncu corka
                                                nic matce nie powiedziala, bo wiedziala jaka bedzie jej reakcja). w
                                                ten sposob uczy sie dziecko co to jest dyskrecja i buduje sie
                                                wzajemne zaufanie.
                                                • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 16:38
                                                  joanna-walencja napisała:

                                                  >> ten sposob uczy sie dziecko co to jest dyskrecja i buduje sie
                                                  > wzajemne zaufanie.

                                                  Fajny sposób budowania zaufania. Poprzez wspólne oszukiwanie matki
                                                  (bo do tego to się sprowadza).

                                                  Teraz polecę przykładami estremalnymi w drugą stronę. Tatuś
                                                  molestuje dziecko - mają sekret przed mamusią. Mamusia upija się
                                                  wieczorami - nie mówimy nic tatusiowi - to nasz mały sekret.

                                                  Zdecydowanie wolę uczciwe sytuacje, a ukrywanie czegoś (co nie jest
                                                  np. urodzinową niespodzianką wink ) jest dla mnie niuczciwe. I
                                                  zawsze w podtekście ma w sobie coś złego ...
                                                  • joanna-walencja Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 16:49
                                                    nie rozumiem, po co ekstremalne przyklady. po pierwsze, napisalam
                                                    wyraznie, ze chodzi o drobne sprawy, po drugie zakladam, ze piszemy
                                                    o normalnych, zdrowych psychicznie rodzicach, ktorzy nie
                                                    podejrzewaja sie nawzajem o molestowanie dziecka, bo i nie maja ku
                                                    temu powodow. Nie wszyscy sa zboczencami i alkoholiczkami. zabranie
                                                    dziecka (zdrowego, nie chorujacego na cukrzyce, nie majacego
                                                    sklonnosci do przeziebien i nie-alergika) na lody i umowienie
                                                    sie "tylko nie mow nic mamie" chyba nie jest zbrodnia??? wspolne
                                                    kupowanie prezentu na urodziny babci i umowienie sie "tylko nic nie
                                                    mow babci, bedzie niespodzianka" chyba tez nie jest wspolnym
                                                    oszukiwaniem babci?
                                                  • chalsia Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 10:35
                                                    >zabranie
                                                    > dziecka (zdrowego, nie chorujacego na cukrzyce, nie majacego
                                                    > sklonnosci do przeziebien i nie-alergika) na lody i umowienie
                                                    > sie "tylko nie mow nic mamie" chyba nie jest zbrodnia???

                                                    no ale jak dziecko JEST alergikiem jak moje?
                                                    Niestety moje dziecko jest przez ojca uczone trzymania w tajemnicy
                                                    przede mną takich właśnie spraw (co się niestety zaczyna przenosić i
                                                    w inne rejony). A potem ja nie mogę dojść po czym moje dziecko ma
                                                    sraczkę.

                                                    I widzę zasadniczą róznicę między "tylko nic nie mow, bedzie
                                                    niespodzianka" w przypadku prezentu itp, a "tylko nie mow nic, to
                                                    tajemnica"
                                                  • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 11:38
                                                    Moim zdaniem nawet w kwestrii lodow to bardzo niewychowawcze i
                                                    SZKODLIWEdla dziecka przede wszystkim.

                                                    Pamietam, jak moi rodzice brali mnie na lody na mokotowska,
                                                    kazdorazowo zaznaczajac - tylko nie mow nic babci, bo babcia sie
                                                    histerycznie bala o moje zdrowie. To mi podsunelo mysl,ze mozna
                                                    wygrywac jednych czlonkow rodziny przeciw drugim i ugrac cos dla
                                                    siebie. Mialam wtedy ze 3 lata i nie zrobilo to dobrze mojemu
                                                    wychowaniu.

                                                    I sadze, ze nie robi dobrze zadnemu dziecku. Mam zreszta okazje
                                                    obserwowac takie zachowania we wlasnej rodzinie i nie robi to dobrze
                                                    dzieciom, ktorych to dotyczy...
                                                  • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 11:50
                                                    > Pamietam, jak moi rodzice brali mnie na lody na mokotowska,
                                                    > kazdorazowo zaznaczajac - tylko nie mow nic babci, bo babcia sie
                                                    > histerycznie bala o moje zdrowie.

                                                    Hłe, hłe, a ja taki numer nawet sama wykonałam mając jakieś ca 19
                                                    lat wink. Wzięłam na spacer mojego wtedy czteroletniego brata
                                                    przyrodniego, który nie znał smaku lodów, bo moja mama miała na jego
                                                    punkcie kompletnego hyzia i strasznie się bała, że się zaziębi (a mi
                                                    było go strasznie szkoda kiedy przechodziliśmy koło Zielonej Budki -
                                                    tej prawdziwej, przy Pl. Unii - i wszystkie dzeciaki jadły lody a on
                                                    pożerał je wzrokiem). Tyle, że braciszek karny był i przysięga, że
                                                    nie powiemy nic mamie nie pomogła smile)).
                                                  • natasza39 babe i kicia. 19.09.07, 09:20
                                                    Po lekturze waszych postów sądzę, że podpieprzacie własne dzieci z
                                                    każdym najmniejszym wykroczeniem do exów!
                                                    Bardzo to "wychowawcze" oczywiście i buduje zaufanie dziecka do
                                                    rodzica.
                                                    No chyba, że kwestia "zaufania" dotyczy tylko ich wysokości mamusiek.
                                                    To znaczy tatuś ma bredzić wszystko na dziecko, a mamunia może mieć
                                                    swoje tajemnice.
                                                    "Ekstremalne przykłady" z wykorzystywaniem seksualnym sa tak
                                                    irracjonalne, droga babe, że ręce i nogi i inne zwisłe organy
                                                    zwisają jeszcze bardziej.

                                                    Przykład który podałam nie dotyczył klombinującego na boku z ojcem 8-
                                                    śmiolatka, który w tajemnicy przed mamunią kombinuje z ojcem jak
                                                    gwałcić się w tajemnicy, tylko prawie dorosłej kobiety, która zwraca
                                                    się do ojca o pomoc, aby ten pomógł jej spłacić niesłusznie nałożony
                                                    mandat.
                                                    I nie chodzi tu o to, że z owej młodej kobiety przez ukrycie
                                                    tego "przestępstwa" wyrośnie w przyszłości pozbawiona skrópułów
                                                    kryminalistka, tylko o to, że mamuśka przeżywałaby fakt zapłacenia
                                                    78 zł przez rok albo dwa i robiłaby sceny.
                                                    Dziewczyna ceni sobie spokój najbardziej na świecie i jakoś jej się
                                                    po prostu nie uśmiecha wysłuchiwanie pretensji mamuśki.
                                                    I problem to byłby wtedy gdyby właśnie nie miała się z tym problemem
                                                    do kogo zwrócić. Dobrze, że choć do ojca ma zaufanie i on do tego
                                                    podszedł normalnie.
                                                    Oczywiście lepiej pasowałby do wzorca ojca-skurwiela, gdyby
                                                    zadzwonił do mamuni i powiedział:
                                                    "Ale wychowałaś córkę? A ja alimenty zapłaciłem i teraz sobie same
                                                    mandat płaćcie."

                                                    Gdy wasze dziecko skasuje na wyblakłym bilecie po raz drugi przejazd
                                                    i kanar je chwyci, zrobi wstyd przy ludziach, to zamiast je
                                                    pocieszyć napewno zadzwonicie do ojca i poinformujecie jakie to
                                                    straszne problemy wychowawcze macie z małym oszustem.
                                                    No po prostu gratuluję!
                                                    ---------------------------------------------------------------------
                                                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                                    jest z głupcami.
                                                  • babe007 Re: babe i kicia. 19.09.07, 09:48
                                                    Lewą nogą wstałaś? Ktoś Ci drogę zajechał? Kot ci nalał do kawy?
                                                    Natasza, zasadniczo dobrze, grzecznie i merytorycznie się z Tobą
                                                    rozmawia, ale dzisiejszym postem trochę zaniżyłaś poziom. Może
                                                    meliska i parę głębszych oddechów...?

                                                    Jeżeli chodzi o mój ekstremalny przykład - sama napisałm na wstępie,
                                                    że jest "z grubej rury". A tak w ogóle to nie o ten nieszczęsny
                                                    bilet chodzi, tylko o zasadę. Nie, nie dzwonię do ojca moich dzieci
                                                    z informacją o każdej najmniejszej wpadce. Ale gdybym
                                                    usłyszała "tylko nie mów nic tacie", to zrobiłabym pogadankę na
                                                    temat niewłaściwości takiego podejścia. Mój syn raz spróbował, nie
                                                    wobec mnie, tylko ojca. Zabagnił coś w szkole i "zamiatał pod
                                                    dywan", aż nauczycielka natknąwszy się na mojego ex powiedziała mu
                                                    co się stało. Pierwszą reakcją syna było "tylko nie mów nic mamie".
                                                    I został poinformowany, że to nie wchodzi w grę, bo jako rodzice
                                                    OBYDWOJE musimy wiedzieć o takich rzeczach. Zrozum Natasza, że ten
                                                    nieszczęsny mandat wywołał tylko dyskusję na szerszy temat jakim
                                                    jest ukrywanie pewnych rzeczy przed drugim rodzicem (matką lub
                                                    ojcem). Powiedz czy naprawdę uważasz za wychowawcze takie
                                                    zachowanie, kiedy np. rodzice (żeby nie było, że tylko
                                                    rozwiedzionych to dotyczy ;-P) postanowili wprowadzić skandynawską
                                                    metodę dawania dzieciom słodyczy tylko raz w tygodniu a babcia po
                                                    kryjomu karmi dzieci cukierkami mówiąc przy tym "tylko nie mów nic
                                                    rodzicom - to będzie taka nasza mała tajemnica"?
                                                  • natasza39 Re: babe i kicia. 19.09.07, 10:02
                                                    babe007 napisała:
                                                    Ale gdybym
                                                    > usłyszała "tylko nie mów nic tacie", to zrobiłabym pogadankę na
                                                    > temat niewłaściwości takiego podejścia. Mój syn raz spróbował, nie
                                                    > wobec mnie, tylko ojca. Zabagnił coś w szkole i "zamiatał pod
                                                    > dywan", aż nauczycielka natknąwszy się na mojego ex powiedziała mu
                                                    > co się stało. Pierwszą reakcją syna było "tylko nie mów nic
                                                    mamie".
                                                    > I został poinformowany, że to nie wchodzi w grę, bo jako rodzice
                                                    > OBYDWOJE musimy wiedzieć o takich rzeczach.

                                                    Nie, nieprawda.
                                                    Matka z córką mają swoje sprawy, o których nie mówią ojcu.
                                                    Ojcem z synem swoje, o których nie mówią matce.
                                                    No i oczywiście nie mówimy o zboczeniach, alkoliźmie, narkomanii
                                                    oraz przestępstwach.
                                                    I sama przyznałaś, że NIE O WSZYSTKIM mówisz ojcu dzieci.

                                                    W tym konkretnym przypadku, właśnie chodzi o to, że temat nie jest
                                                    wart dyskusji. Dyskusji, którą podjęłaby mamuśka dziecka.
                                                    Nie roztrząsałaby fakt czy dziewczymna jechała bez biletu czy nie
                                                    tylko to, że ona biedna musi mandat zapłacić.
                                                    Dziewczyna chciała uniknąć nie reprymendy tylko ględzenia.

                                                    Po koniec roku szkolnego, dziewczyna miała pewne rzeczy "na
                                                    sumieniu". Ojciec wtedy próbował o tym porozmawiać z matką.
                                                    Nauczony doświadczeniem już nie rozmawia i rozmawiać nie będzie.
                                                    O pewnych rzeczach można mówić ex partnerowi, jak jest normalny i ma
                                                    wspólny front w kwestii wychowania dzieci, a jak każda uwaga ojca na
                                                    tematy wychowawcze odbierana jest jako napaść na nią osobiście, to
                                                    lepiej to przemilczeć.



                                                    ---------------------------------------------------------------------
                                                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                                                    jest z głupcami.
                                                  • kicia031 Re: babe i kicia. 19.09.07, 10:24
                                                    Podpisuje sie pod babe w calosci po raz kolejny, wiec nie bede sie
                                                    rozpisywac.
                                                  • marusia1 Re: rozmowy z ex 19.09.07, 23:30
                                                    Mój M. w ogóle nie informuje ex o przewinieniach Młodego. Ona by nie pomogła, a
                                                    jeszcze by zaszkodziła. A na pewno by się cieszyła, że Młody sprawia nam jakieś
                                                    problemy. Zresztą 12-latek może matce sam przekazywać informacje i rozmawia z
                                                    nią o czym chce. My w to nie wnikamy.
                                            • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 16:52
                                              > A jak matka ma biadolić, że sobie od ust musiała odjąć, żeby na ów
                                              > mandat dać, to ja się jej nie dziwię, że wolała ojcu na odległość
                                              o
                                              > tym powiedzieć. Ona w końcu mieszka z matką, a matka lubi takie
                                              > rzeczy wypominać do końca swiata i jeszcze jeden dzień dłużej.

                                              Widocznie to jej metoda wychowawcza. Ja bym zastosowala inna, ale
                                              kto wie, czy moje dziecko nie wolaloby biadolenia.
                                              ja nie uwazam, ze ty masz swojego chlopa wychowywac jak ma
                                              wychowywac dzieci. Nie zgadzam sie tylko na podawanie tego jako
                                              przykladu wlasciwego postepowania. Bo zgadzam sie ze wszystkim co na
                                              ten temat napisala Babe.
                              • chalsia Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 12:19
                                > Gdybym zastosowała Twoja taktykę myślę, że byłabym odebrana jako
                                > wredna suka co nie dość, że wciąga dziecko w sprawy finansowe, to
                                > jeszcze chce zbrukać obraz wspaniałego ojca (no bo przecież on
                                może
                                > nie mieć i co wtedy? Jak on będzie przd dzieckiem wyglądał? Toż to
                                > emocjonalny szantaż!).

                                absolutnie zgadzam się z Babe.
                                I osobiście nie znoszę taktyki "pokorne cielę dwie matki ssie" -
                                trąci mi hipokryzją, oportunizmem i brakiem odwagi cywilnej.
          • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:20
            babe007 napisała:

            >on niską
            > kwotę traktuje jako karę za to , że śmiałam zostawić takie cudo ;-

            No widzisz każdy przypadek jest inny.
            Twój ex traktuje alimenty jako podatek od pozostawienia "cuda".
            Inne ex uważają, że facet powinien dalej wszystko płacić na
            ręce "cuda" nie przyjmując do wiadomości, ze on chce się poczuć
            ojcem, a nie kupowac tylko to co "cudo" uzna za stosowne.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
            • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:31
              natasza39 napisała:

              > babe007 napisała:
              >
              > >on niską
              > > kwotę traktuje jako karę za to , że śmiałam zostawić takie
              cudo ;-
              >
              > No widzisz każdy przypadek jest inny.
              > Twój ex traktuje alimenty jako podatek od pozostawienia "cuda".
              > Inne ex uważają, że facet powinien dalej wszystko płacić na
              > ręce "cuda" nie przyjmując do wiadomości, ze on chce się poczuć
              > ojcem, a nie kupowac tylko to co "cudo" uzna za stosowne.

              Ależ niech im kupuje, nawet tego przysłowiowego już konia ze
              stajnią wink, ale dopiero wtedy, kiedy w przyzwoitym (czyli w mojej
              opinii 50%)stopniu zabezpieczy ich podstawowe potrzeby.

              PS. Też uważam, że nie stoi nic na przeszkodzie, żeby ojciec kupował
              dzieciom POTRZEBNE rzeczy osobiście (nie piszę o prezentach typu
              urodziny, czy Gwiazdka - bo to oczywiste). Tylko, że dobrze byłoby
              skonsultować taki zakup z matką dziecka (bo to ona zazwyczaj wie, że
              dziecku potrzebne są np buty, a nie różowa sukienka z tiulu wink ).
              Bo te buty ktoś w końcu będzie musiał kupić a różowa sukienka przyda
              się tylko na bal przebierańców...
              > -------------------------------------------------------------------
              --
              > Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi.
              Podobnie
              > jest z głupcami.
              • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:41
                babe007 napisała:
                > PS. Też uważam, że nie stoi nic na przeszkodzie, żeby ojciec
                kupował
                > dzieciom POTRZEBNE rzeczy osobiście (nie piszę o prezentach typu
                > urodziny, czy Gwiazdka - bo to oczywiste). Tylko, że dobrze byłoby
                > skonsultować taki zakup z matką dziecka (bo to ona zazwyczaj wie,
                że
                > dziecku potrzebne są np buty, a nie różowa sukienka z tiulu wink ).
                > Bo te buty ktoś w końcu będzie musiał kupić a różowa sukienka
                przyda
                > się tylko na bal przebierańców...


                Wiesz, tu jest właśnie pies pogrzebany...
                Piszesz tak, jakby faceci byli debilami.
                Naprawdę myślisz, że każdy ojciec kupiłby przysłowiową sukienkę z
                tiulu, zamiast butów?
                W tym właśnie rzecz. Daj mi kasę do ręki, bo ty znowu jakieś głupoty
                kupisz.
                Nie przeczę, że niektórzy tak mają, tyle tylko, że niektóre też to
                mają.
                To, że Ty np. kupisz przemyslanie dziecku buty na zimę w których
                pochodzi ze dwa lata nie oznacza, że jakiś facet (niekoniecznie Twój
                ex) kupi jakieś gówno.
                Np. mój M w tym roku szkolnym (starsza córka rozpoczęła liceum) po
                prostu zapytał córki ile potrzebuje na podręczniki?
                Powiedziała ile potrzebuje i on jej te książki sfinansował.
                Młodszą natomiast zabrał do sklepu i kupił jej porządne markowe
                adidasy i markowy granatowy polar.
                Natomiast matka kupiła młodszej portki za 400 zł i napisała sms-a,
                że nie na książki.
                Myślenie praktyczne, jest zatem jak widzisz, nie tylko domeną
                jajników.


                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • babe007 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:52
                  natasza39 napisała:

                  > Wiesz, tu jest właśnie pies pogrzebany...
                  > Piszesz tak, jakby faceci byli debilami.
                  > Naprawdę myślisz, że każdy ojciec kupiłby przysłowiową sukienkę z
                  > tiulu, zamiast butów?
                  > W tym właśnie rzecz. Daj mi kasę do ręki, bo ty znowu jakieś
                  głupoty
                  > kupisz.
                  > Nie przeczę, że niektórzy tak mają, tyle tylko, że niektóre też to
                  > mają.

                  To nie chodzi o to czy ojciec jest debilem, czy nie. Raczej o to, że
                  widując sie z dzieckiem (w dobrych układach) raz na 2 tygodnie, ma
                  raczej marne pojęcie o tym, z czego dziecko np. własnie wyrosło i co
                  jest mu niezbędne natychmiast. I wtedy zamiast, dajmy na to, pary
                  zimowych butów, kupuje mu bluzę. Również fajną i praktyczną, ale to
                  nie z bluz młody człowiek wyrósł po wakacjach, tylko właśnie z
                  butów! A takie rzeczy wie tylko ta osoba, która z dzieckiem jest na
                  co dzień. Także (pomijając ekstrasy ojca, który juz się w pełni
                  wywiązał ze swoich finansowych obowiązków - czyli liga twojego M ;-
                  ) ) będę się upierać przy konsultowaniu zakupów praktycznych. Z
                  praktycznych powodów właśnie smile!
    • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:20
      Moj chlop predzej by Exi ukrecil glowe niz dal jakies dodatkowe
      pieniadze do reki, natomiast kupuje Malej bardzo wiele, Mala jest
      objeta rodzinnym ubezpieczeniem medycznym z mojej pracy itp. Czesto
      jest tak, ze Exia ustami Malej przedstawia liste potrzebynych rzeczy
      (biala bluzka na poczatek roku, buty na gimnastyke, ksiazka do
      angielskiego i spodnie dresowe dla przykladu)
      Przy czym chlop najchetniej by tych rzeczy w ogole nie dawal do Exi
      do domu, "bo to on kupil" (opisuje fakty, a nie stan jakiego bym
      sobie zyczyla, niech to bedzie jasne)

      Moj Ex nie doklada sie do niczego, ale kupuje dziecku kosztowne
      prezenty (markowy rower, komputer) no i pokrywa koszty podrozy
      miedzymiastowych gdy Babelek do niego jedzie.
    • reksia Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:27
      Masz rację i co wiecej ojcowie są zazwyczaj bardzo dumni z takich
      zakupów.Takie wydatki sprawiają im radość.
      • nini6 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:14
        Dokładnie reksiu smile
        Mój M płaci regularnie alimenty a od czasu do czasu mama Małej prosi, zeby kupił
        jej to czy tamto (znaczy Małej smile). Ostatnio zleciła zakupy ciuchowe/zerówkowe.
        Jak zawsze pojechaliśmy na nie we trójkę i sprawiły nam naprawdę ogromną frajdę,
        Małej - bo sama wybierała co chce mieć, mnie - bo to takie super kupować ciuchy
        dla dziewczynki i mojemu M całokształtowo - bo ma taką super córkę.
        Myślę, że takie rzeczy sprawiają, że faceci mogą się poczuć w pełni ojcami.
        Tak sobie teraz myślę, że z drugiej strony patrząc - mama Małej zlecając takie
        konkretne zakupy daje M pewność (w którą zresztą Czasem kupuje coś większego
        sama i M zwraca swoją część kosztów.

        Ponieważ sama mam olbrzymie kłopoty z wyegzekwowaniem pieniędzy od mojego eksa
        na naszego syna nigdy nie miałam pretensji do M że wydaje ekstrakasę na dziecko.
        Przeciwnie - często jak jesteśmy z M na zakupach to pokazuję mu co się Małej
        spodoba i on to kupuje (albo i nie... smile )
        • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:20
          nini6 napisała:

          >mama Małej prosi, zeby kupi
          > ł
          > jej to czy tamto (znaczy Małej smile). Ostatnio zleciła zakupy
          ciuchowe/zerówkowe.
          > Jak zawsze pojechaliśmy na nie we trójkę i sprawiły nam naprawdę
          ogromną frajdę
          > ,
          > Małej - bo sama wybierała co chce mieć, mnie - bo to takie super
          kupować ciuchy
          > dla dziewczynki i mojemu M całokształtowo - bo ma taką super córkę.


          No wlasnie to jest sytuacja idealna, ale jak czesto ona sie zdarza w
          realu? Zauwazcie, ze jest tu i komunikacja miedzy ojcem i matka, i
          przyjemnosc dziecka, i zaangazowanie ojca w wychowanie, i nawet
          frajda macochy tez jest wink)
          • nini6 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 15:43
            Fakt, nieczęsto się zdarza.
            Szkoda, że w przypadku mojego eksa jest nierealna.
        • nini6 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 09:07
          Ponieważ zeżarło mi część tekstu to uzupełniam:
          tak sobie teraz myślę, że z drugiej strony patrząc - mama Małej zlecając takie
          konkretne zakupy a nie prosząc o kasę na nie daje M pewność, że te rzeczy
          faktycznie sa potrzebne ( w co zresztą nigdy nie wątpiliśmy).
          I jeszcze jedno mnie naszło po lekturze Waszych postów - mama Małej wie, że to,
          co kupimy będzie OK pod każdym wzgledem (chociaż ostatnio powiedziała, zeby M
          nie kupował więcej bialego dresu smile ) Myślę, że mam w tym sporą zasługę smile))))
    • swieta_1 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 14:59
      U nas, pewnie by dostała, gdyby chciała mówić.
      Dopiero raz się zdarzyło, chodziło o znalezienie i załatwieie basenu, padło pytanie czy można by tak pół na pół. I nie było problemu.
      Ja wolałabym zapłacić za rzeczy wybrane i przymierzone.
      Mój M jest w "fazie buntu", nic nie dostaję, nawet głupiego sms, czy telefonu, no to nie ma dodatkowych rzeczy. Dobrze że to tylko teoria, bo daje się nawówić- przecież to dziecko i to twoje, mięknie.
    • reksia Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 17:59
      burza4 napisała:

      > faktycznie, najczęściej jest tak, że ojcowie chcą kupić sami, a
      już
      > w żadnym wypadku nie dać kasy eks do ręki.
      >
      > z jednej strony - rozumiem podejście.
      > Z drugiej - wkurza mnie to podejrzliwe traktowanie i wietrzenie
      > spisku. A po prostu chodzi o to że widzę mierne czasem efekty jego
      > dobrych chęci. Komunikat, że czegoś dziecku potrzeba - skutek
      > wywołał raz. Niestety - eks zakupy robi jak na faceta przystało -
      > kupił ubranie "w sam raz", jakościowo nienajlepsze, i wcale
      > nietanie. Sugestia, żeby wymienił spotkała się z obrazą. Dresik
      > nadawał się do pierwszego prania, bowiem bawełna - jak wiadomo
      > (szkoda, że tylko niektórym) - w praniu się kurczy nieco. Teraz
      > młoda sama z ojcem sprawy załatwia, nie wnikam. Choć np. uważam,
      że
      > nie ma większego sensu dać się naciągać np. na 6 z kolei szmacianą
      > torbę, bo ja wiem, że jest to wyrzucanie kasyw błoto, a np.
      znacznie
      > bardziej przydałoby się jej coś innego. Eks przy tym nie ma
      pojęcia
      > o jakości - i po prostu szkoda, bo te rzeczy które kupuje idą
      > wkrótce na śmietnik.


      myślę że taki problem to problem każdej osoby która z natury "wie
      lepiej"

      wszystko "zrobi lepiej" niż inni
    • chalsia Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 18:12
      > Przy małych dzieciach nie da się tak zrobić. Mozna jednak wspólnie
      > iść na zakupy i zakupić maluszkowi to czy tamto.

      ino że często woli ze strony ojca brak mimo zaproszenia do wspólnych
      ekstra zakupów

      > Faceci raczej zrzymają się, jak im ex każe dać dodatkową, poza
      > alimnetami kasę do jej rąk.
      > Mam rację?

      masz.
      żeby tylko to = mój eks odmówił zakupu np. kaszki kukurydzianej i tp
      artykułów zywnościowych do własnego domu na czas wizyty dziecka
      tamże twierdząc, że skoro płaci alimenty to nie będzie płacił dwa
      razy. Efekt był taki, że dziecko jeździło do ojca na wizyty z własną
      margaryną, kaszką kukurydzianą, dżemami, soczkami itp
      • kasia_kasia13 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 22:12
        > żeby tylko to = mój eks odmówił zakupu np. kaszki kukurydzianej i
        tp
        > artykułów zywnościowych do własnego domu na czas wizyty dziecka
        > tamże twierdząc, że skoro płaci alimenty to nie będzie płacił dwa
        > razy. Efekt był taki, że dziecko jeździło do ojca na wizyty z
        własną
        > margaryną, kaszką kukurydzianą, dżemami, soczkami itp
        >

        Zamurowalo mnie.
        • chalsia Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 23:59
          > Zamurowalo mnie.

          no, po prawdzie miał wczesniej okres "normalności" i było dzielenie
          się kosztami ekstrasów między nami po połowie (lub naprzemienne
          kupowanie potrzebnych ekstrasów o podobnej wartości). Ale było i
          minęło. Tak naprawdę nie wiem czemu - zeźlił się na mnie za
          detektywa ?? zorientował się, że mi się też dobrze powodzi (miał
          przez pół roku omyłkowo wgląd w stan mojego konta ?? nexia zaszła w
          wtedy ciążę ?? I tak nie ma to w sumie znaczenia.
          A jak mu się odmieniło, to oprócz kwestii jedzenia na wizyty u
          niego, pamiętam jeszcze dwie takie sytuacje - poszedł z dzieckiem na
          moją prośbę do fryzjera i kazał sobie zwrócić 40 zł oraz na moją
          prośbę kupił jadąc do dziecka syropek przeciwgorączkowy, bo dziecko
          chore było i kazał sobie zwrócić 12 zł. Dodam, że zarabiał wtedy
          wielokrotność średniej krajowej.
    • mamaika Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 19:21
      Pewnie co układ to co innego.U mnie bylo specyficznie, bo moja eks
      była wyjątkowo "trudna" w utrzymaniu każdej załatwionej roboty więc
      wszystko finansował mój chłop. Rzecz jasna oprócz alimentów. Ot taka
      specyfika . Jestem i pozostanę przy zdaniu, że potrzeby dzieci winni
      finansować oboje rodzice i jak dziecku potrzebny aparat
      ortodontyczny to jest to wydatek ekstra pozaalimentacyjny , podobnie
      jak zajęcia dodatkowe, których nie sposób przewidzieć, to samo
      wyprawka szkolna, itp , bo żadna mama nie jest w stanie przewidzieć
      tego typu wydatków . Co do dodatkowej kasy płatnej do rąk mamy
      dziecka powiem krótko i niejasno - to zależy a poza tym nie widzę
      najmniejszego powodu dla którego tego typu zakupów ma nie dokonywać
      tata dzieci , jakże różne jest postępowanie różnych osób smile
    • marusia1 Re: Problem kasy dodatkowej. 17.09.07, 22:37
      Mój M. płaci na córkę tylko alimenty. Do tej pory nie zdarzyło się, żeby ex coś
      chciała dodatkowo. Natomiast ona na syna nie płaci. Udało mi sie doprowadzić do
      tego, że zaczęła Młodemu dawać kasę, czy prezenty na różne okazje. A na wakacje
      musiała kupić mu ciuchy,bo byłam wredną macochą i nic Młodemu nie dałam. Ciuchy
      do biegania po podwórku miał u dziadków, ale ex nie zniżyła się, żeby odwiedzić
      teściów i je wziąć. Nie wiem ile ex wydała na syna, ale sądząc po jakości rzeczy
      (bielizna rozeszła się podczas wakacji,koszulki rozciągnęły, popruły)- niezbyt
      dużo. Młody zabrał ze sobą tylko buty i ciągle słyszę,ile to one kosztowały (a
      za każdym razem cena rośnie!). Ne liczy się, ile my mu par butów kupiliśmy w tym
      miesiącu i ile kasy wydaliśmy, tylko te jedne co kupiła mu matka. Kiedyś bym się
      wkurzała, ale teraz jestem zadowolona, że byłam wredną macochą i "mamusia"
      musiała coś Dziecku kupić, czym sprawia Mu przyjemność. Sytuacja na pewno
      powtórzy się za rok (o ile Młody będzie chciał do niej jechać), bo ciuchy w
      których pojechał do niej zostały zniszczone. Ulubiony sposób ex, to wypalanie
      ubrań na słońcu.
    • reksia Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 12:39
      burza4 napisała:

      > tak, istotnie - wiem lepiej co jest potrzebne, a co - zbędnym
      > gadżetem, bo to ja mam wgląd w szafę i stan posiadania córki.
      > Odróżniam również jakościowo dobre rzeczy od takich, które
      wyglądają
      > jako tako tylko do pierwszego prania - bo to pranie widzę na
      własne
      > oczy, w przeciwieństwie do eksa.
      >
      > Wiem, że eks groszem nie śmierdzi, rzadko stać go na kupno czegoś
      > córce - i tym bardziej szkoda, jeśli z dużym trudem wykosztuje się
      > na coś, co szybko idzie w odstawkę. Ale to nie mój problem
      > bynajmniej.
      >
      > po prostu - przedstawiam racjonalny powód dlaczego matki wolą,
      jesli
      > eksowie konsultują zakupy z nimi.

      a ja racjonalnie odpowiadam Ci, co myślę na temat dlaczego pewne
      związki się rozpadają i czemu moim zdaniem pewne jednostki, dopóki
      nie są w stanie znaleźć osoby na tyle podporządkowanej by zdała się
      całkowicie na "opiekuna",nie są w stanie zbudować szczęśliwego
      związku
      • natasza39 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 15:30
        reksia napisała:

        > a ja racjonalnie odpowiadam Ci, co myślę na temat dlaczego pewne
        > związki się rozpadają i czemu moim zdaniem pewne jednostki, dopóki
        > nie są w stanie znaleźć osoby na tyle podporządkowanej by zdała
        się
        > całkowicie na "opiekuna",nie są w stanie zbudować szczęśliwego
        > związku

        JAkoś nie zdecydowałabym się na tak "głęboką" analizę ludzkich
        związków na podstawie tego, że jakaś kobieta chce konsultowac zakup
        ciuchów z facetem, który nie ma na ten temat pojeciasmile

        Znam facetów, którzy lepiej umieja wybrac jakośc ciucha niż kobieta.
        Ale np. mój ojciec rodzony zawsze kupował takie gówna, że
        rozlatywały się przy pierwszym ubraniu.
        Do tej pory zreszta, jak mu moja matka, albo ja czegos nie kupię, to
        sam sobie kupi za małe, za ciasne i marnej jakości.
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
    • jowita771 Re: Problem kasy dodatkowej. 18.09.07, 13:54
      ostatnio rozmawiałam z moim M na ten temat. on woli kupować dziecku sam, ale nie
      dziwię mu się, bo kilka razy zdarzyło się, że jakiś prezent zaniósł według
      zaleceń eksi do jej matki. babcia miała przekazać prezent i rzeczywiście
      przekazywała, ale bez informacji, że to od taty. Później dziecko się chwaliło,
      jaką fajną dostało hulajnogę od babci. Pasierbica żyła w przekonaniu, że tata
      kompletnie nic jej nie kupuje.
      Z alimentami sytuacja ma się podobnie, kasuje je babcia. Mój M płaci naprawdę
      niewiele, dokładnie tyle, ile ma zasądzone, ale tych pieniędzy eksia nawet nie
      ogląda. Mamusia musi mieć z czegoś żyć, a jest to osoba, która pracy nie
      powąchała, tylko lubi kombinować. nie dziwię się mojemu M, że nie ma ochoty
      dokładać się do budżetu eks-teściowej.
      • anastazjapotocka Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 12:33
        Mój mąż zawsze płacił alimenty w wysokości zasądzonej przez sąd:
        czytaj - żądanej przez byłą. Plus górkę. Plus: zajęcia dodatkowe,
        korepetycje, koszty dentysty, wizyt w teatrze, wakacji, ferii...
        Plus zakupy dla córki podczas jej wizyt u nas.
        I te zakupy były ZAWSZE powodem do konfliktów i wręcz do brutalnej
        konfrontacji z eksią.
        Scenariusz zawsze ten sam. Dziewczynaka wracała do domu zabierając
        prezenty (słodycze na szczęście zjadała od razu, więc po nich nie
        było śladu). I w ciągu czterech dni przychodził list od eksi:
        - durne zakupy, durne ubrania w durnym kolorze, durne buty, durne
        torebki/plecaki.... (nie chce mi się tego w ogóle dalej wymieniać).
        I, że WSZYSTKIE zakupy ON MA Z NIĄ KONSULTOWAĆ.
        Mojego Ukochanego szlag trafiał, złościł się przez kilka dni, nawet
        ze stresu jadł więcej i niepotrzebnie tył.
        No to po następnym takim liście napisałam babie krótko:
        - to JEGO pieniądze i JEGO dobra wola. Te zakupy mają sprawić
        przyjemność (nawet chwilową) JEMU I JEGO CÓRCE, a nie
        usatysfakcjonować babę lub zaoszczędzić jej wydatku.
        - jeśli mój Ukochany zapragnie dla żartu z tych wydawanych
        banknocików zrobić łódeczki i puszczać je sobie w rynsztoku, to JEGO
        i MOJA rzecz, bo to NASZE pieniądze i skoro JA akceptuję sposób
        wydawania pieniędzy na JEGO CÓRKĘ, to babie wara od MOICH decyzji.
        - baba STRACIŁA LEGITYMACJĘ do UZGADNIANIA jakichkolwiek ekstrasów z
        MOIM MĘŻEM w chwili OGŁOSZENIA WYROKU ROZWODOWEGO.
        - więc ma się wypchać i bzdur nie wypisywać, bo od tej pory KAŻDY
        JEJ LIST BĘDZIE NAJPIERW CZYTANY PRZEZE MNIE, a później wyrzucany w
        kubeł.

        Pomogło.
        Do tej pory mój mąż robi prezenty swojej 28-letniej córce: może
        głupie, niepraktyczne, co mnie to obchodzi?
        ALE BABA SIEDZI CICHO I NAWET SŁÓWKA NIE PIŚNIE.
        • e_lizabeth Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 14:45
          anastazjapotocka napisała:

          > Plus zakupy dla córki podczas jej wizyt u nas.

          > Scenariusz zawsze ten sam. Dziewczynaka wracała do domu zabierając
          > prezenty (słodycze na szczęście zjadała od razu, więc po nich nie
          > było śladu). I w ciągu czterech dni przychodził list od eksi:
          > - durne zakupy, durne ubrania w durnym kolorze, durne buty, durne
          > torebki/plecaki....

          smile anastazjo, ale mam nadzieję, że dziecku ubranka się podobały? smile
          • anastazjapotocka Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 18:04
            Oczywiście, Elizabeth - dziecko wybierało, Tato płacił.
            Po co się wtrącać pomiędzy ojca i córkę?
        • kicia031 Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 14:58
          baba STRACIŁA LEGITYMACJĘ do UZGADNIANIA jakichkolwiek ekstrasów z
          > MOIM MĘŻEM w chwili OGŁOSZENIA WYROKU ROZWODOWEGO.

          No popatrz, a ja myslalam, ze rozwod to rozwiazanie malzenstwa, a
          nie wspolrodzicielstwa.

          A potem wypisuje sie historie na forum ze dziecko jest zle
          wychowane. Tak jest wychowane jak bylo wychowywane.
          • anastazjapotocka Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 18:16
            Kiciu, kupowanie prezentów dziecku nie miało nic wspólnego z jego
            wychowaniem. Matka dziewczynki NIGDY nie uznała za stosowne
            konsultować z ojcem dziecka na przykład zajęć dodatkowych, wakacji,
            wyboru szkoły średniej, czy później kierunku studiów. Moja
            pasierbica ukończyła kierunek, na który ZA NIC nie chciał się
            zgodzić mój mąż, słusznie uważając, że nie tędy droga. Dodam, że
            studia były PŁATNE, bo pasierbica nie była w stanie zdać egzaminów
            na TEN kierunek, a na wybrany przez ojca - zdałaby śpiewająco.
            Dziś byłaby już młodym naukowcem.
            Efekt? Brak tytułu magisterskiego i ciągłe utyskiwania, że to jednak
            nie to...

            Prezenty to coś, co powinno cieszyć wyłącznie darczyńcę i
            obdarowanego. Wszelka krytyka na tym polu - to złośliwość i
            krytykanctwo. Tym bardziej, że na WSZYSTKIE INNE RZECZY babsko
            dostawało więcej, niż chciało.
            • dominika303 Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 22:31
              Prezenty to coś, co powinno cieszyć wyłącznie darczyńcę i
              obdarowanego. Wszelka krytyka na tym polu - to złośliwość i
              krytykanctwo.

              Zgadzam sie w 100% smile
              No bo kogo ma uszczęśliwić prezent ? exię ? czy raczej dziecko?
              Mówimy o prezencie, a nie dokładaniu sie do większych wydatków,
              które nie tyle powinny cieszyc co raczej zaspokajac potrzeby.
    • cleopa Re: Problem kasy dodatkowej. 19.09.07, 12:45
      A ja wczoraj mialam telefon od EX-a że Mloda chciala buty
      narciarskie wiec on jej takie buty za 500zł kupi ale ja mam
      dołozyc ...
      Mloda chora wiec na leki wydalam mase ,nowe liceum wiec i plecak i
      adidasy i ksiązki,poza tym musze kupić jej zimowe kozaki i
      kurtke...Uslyszalam "nie przesadzaj"..
      Potem bylam zła na siebie ze ja mu sie nadal tlumacze z tego czy
      mam kase i na co ja wydaje,czy kupie sobie kozuszek itp ...pomijam
      fakt że on zawsze uwazal ze ja musze (!!) miec kase i ze mnie kasa
      z d*** leci !!
Pełna wersja