dyderko
24.09.07, 14:28
Jakiś czas temu gdzieś (chyba na nowej rodzince) była dyskusja na
temat jak można nie zaprosić dziecka na ślub ojca z nową partnerką.
Wtedy grzmiały coponiektóre na temat wrednych nexi które odtrącają
dziecko partnera, niedopuszczają do ważnych chwil, jednym słowem są
złe i podłe! Pomijam kwestie, też drażliwe, zapraszania ojca na
ślub, komunię, czy inne okoliczności (w których osoba nexi jest tym
bardziej persona non grata). Ale jak postąpić w sytuacji gdy ojciec
i nexia chcą by dzieci brały udział w ich ślubie, dzieciaki
deklarują że chętnie przyjdą (córka to wręcz ucieszyła się), a matka
ojcu pisze: „nigdy w życiu nie pozwolę by moje dzieci spotykały się
z tą k...ą”?
Do ślubu prawie rok, więc uznaliśmy że czas dzieciakom powiedzieć by
nie były zaskoczone. Tydzień temu, spotkaliśmy się u jego rodziców
(matka wydała dzieciom zakaz bywania w domu gdzie ojciec mieszka z
tą [...], nie łamiemy go bo nie chcemy prowadzić otwartej walki, na
to że możemy się u ich dziadków widywać chyba jeszcze nie wpadła).
Dzieciaki zareagowały bardzo fajnie, stwierdziły że chętnie przyjdą,
wszystko wydawało się ok. Wczoraj ojciec się widział z nimi, podały
mu list od matki, napisany na karteluszku, w którym mamusia
kategorycznie zabrania (matka wychodzi z założenia że jak ojciec
musi to może ostatecznie się czasami widywać ze swoimi dziećmi ale
ma się nie mieszać w ich życie ani w swoje ich nie wciągać).
Co teraz zrobić? Możemy naciskać, dzieciaki są już prawie
pełnoletnie (w przyszłym roku jedno będzie rzeczywiście pełnoletnie,
drugie półtora roku później – to nie są malutkie dzieci) ale to
zmusi je do opowiedzenia się po którejś stronie. Nie chcemy tego.
Jeśli opowiedzą się za ojcem to będzie źle bo mieszkają z matką, a
sądząc z dotychczasowych zachowań, ona jak nie może na ojcu to
odgrywa się na nich. Jeśli opowiedzą się za matką to mój NM chyba
się załamie. Mi zaś, sam pomysł zmuszania dzieci do wyboru między
rodzicami wydaje się ohydny. Ale bez żadnych prób zgodzić się na to
by najważniejszych dla niego osób nie było w tym dniu przy nim?
Tylko jakie próby? Listów nie odbiera (nieotwarte odsyła), telefonów
również (jak nie wyświetli się numer dzwoniącego i odbierze to bez
słowa odkłada), nawet jej rodzice (NM rozmawiał z nimi kiedyś)
obiecali że postarają się wpłynąć na pewne jej decyzje – bez
skutku... Ma NM iść do sądu?
Właśnie jak rozmawialiśmy o naszym ślubie z dzieciakami tydzień temu
to młoda poprosiła bym z nią szukała stroju dla niej na tę okazję,
jak rozmowa się rozwinęła to prawie obiecałyśmy sobie że razem
będziemy jej sukni szukać... ja wiem że to takie rozmówki, wiem że
dużo się wydarzyć może ale bardzo przykro mi się zrobiło, młoda
chyba też nienajfajniej się czuje... Ale mamusia triumfuje, tylko co
ona tak właściwie wygrała?