Dorosła córeczka tatusia

25.09.07, 13:35
Czytałam wcześniej wypowiedzi Forumowiczek, szukając sytuacji
podobnej do mojej. Chyba nie znalazłam. Czy jestem jedyna z takim,
dość dziwnym, problemem?
Mój N ma dorosłą, 23-letnią córkę. Młoda mieszka sama, studiuje i
trochę pracuje. Tatuś przesyła solidne pieniążki, pomaga jej w
pracach remontowych, zaprasza do nas, regularnie telefonuje.
Córcia ma przemożny wpływ na tatusia. Z jednej strony to dobrze, a z
drugiej – jakoś mi dziwnie, jak na to wszystko patrzę.
Kiedy Młoda opowiada o sobie, to do każdej omawianej swojej sprawy
dokłada wątek materialny, np.: "jem tylko spaghettti, bo wiadomo,
jakie jedzenie drogie", "mieszkam sobie tu a tu, ale opłaty są
przerażające", na komplement pod tytułem „masz piękną, nową
sukienkę” reaguje: „wydałam na nią ostatnie pieniądze”, na wieść o
naszym wyjeździe (we dwoje) na wakacje odpowiada „och, wy to macie
dobrze, nie stać mnie na taką wyprawę” itd.
Pokazuję jej nowe pantofle, które niedawno kupiłam, na co Młoda,
mrugając rzęsami i robiąc smutną minkę do tatusia, mówi, że też by
się jej bluzeczka przydała…
N się zawstydza, a potem, kiedy jesteśmy sami, żali się nad losem
Młodej, bo taka biedna, tak jej trudno, a może dołożymy jej do…
Próbowałam kiedyś rozsądnie mu wytłumaczyć, że Młoda dostaje kasę,
która wystarczy jej na życie, trzeba tylko rozsądnie gospodarować.
Mimo to nigdy nie odmówiłam dofinansowania, bo N mieszka ze mną i
moim dzieckiem, więc przecież wraz ze mną bierze udział w
utrzymywaniu mojego Młodego. Dlatego ja też nie mogę odmówić.
Chociaż i tak co miesiąc przesyłamy Młodej alimenty…
Jedank coś mi tu nie gra i te „sposoby” Młodej jakoś dziwnie mnie
złoszczą.

I druga sprawa.
Młoda kocha tatusia, siada mu na kolanach, obejmuje, gładzi po
główce. Całuje prosto w pyszczek. Mimo że wiem, że to córka N, dla
mnie jest dorosła kobietą i bardzo niekomfortowo się czuję, kiedy
siedzę obok i przyglądam się temu.
Młoda przyjeżdża do nas wydekoltowana do granic możliwości. Kręci
pupą przed tatusiem, mówiąc – zobacz, jak schudłam/utyłam
(niepotrzebne skreślić). A ja nie umiem jakoś do tego przywyknąć.
N nie przyjmuje żadnych uwag krytycznych pod adresem Młodej – ani
wypowiedzianych delikatnie, ani żartem.
Może jestem zazdrosna? A może naprawdę coś jest nie tak?
Czy któraś z Was miała do czynienia z podobnymi dylematami?
    • anastazjapotocka Re: Dorosła córeczka tatusia 25.09.07, 13:40
      No to masz problem.
    • koooo Re: Dorosła córeczka tatusia 25.09.07, 13:42
      Sęk w tym,żeby go rozwiązać
      • anastazjapotocka Re: Dorosła córeczka tatusia 25.09.07, 13:51
        Wiele tu zależy od Ciebie i od Twojego męża.
        Moja pasierbica ma 28 lat. Od 14 NIE SIADA Tatusiowi na kolankach i
        nie całuje go w pyszczek. Nie sypia z nim.
        Dawniej się zdarzało, przy czym za każdym razem mój mąż czuł się
        głupio i nieswojo. Dobijała go moja otwarta drwina i szczydercze
        uwagi na temat takich "stosuneczków", przyznam, obliczone na
        zawstydzenie go, dobicie i uzmysłowienie dziwaczności oraz
        niestosowności takiego widoku.

        To, że córka doi Tatę - rzecz zwykła. Jakieś kompromisy zawsze się
        przydadzą. Ojciec kupuje DOROSŁEJ córce prezenty - to normale i...
        ładne. Co najwyżej (jeśli suma prezentu przekracza nieco
        przyzwoitość) domagaj się także takich dowodów miłości i pamięci. To
        mu nakaże podzielenie puli na was dwie.
    • coccolona Re: Dorosła córeczka tatusia 25.09.07, 16:30
      Jezeli chodzi o druga sprawe, to moge tu jedynie wyrazic swoje zdumienie. W tym
      wieku miec tak dziwne stosunki z ojcem? O ile do mniej wiecej 10 roku zycie to
      jest normalne, o tyle w wieku 23 lat moze wywolywac niesmak, rowniez u rodzonej
      matki dziecka. Nie sadze wiec, zeby kierowala Toba zazdrosc.

      Jezeli chodzi o kwestie finansowe, to wydaje mi sie, ze stoisz troche na
      przegranej pozycji. Corce Twojego meza nalezy sie pomoc finansowa,
      byle w granicach rozsadku. Natomiast Twoj maz utrzymuje takze Twoje dziecko
      (ktorego ojcem nie jest rozumiem). Nie dziw sie wiec, ze corka z tego tytulu ma
      takie a nie inne roszczenia. Gdyby Twoj maz nie przeznaczal pieniedzy na Twoje
      dziecko, to mialaby wiecej jego corka.
      Moje stanowisko w tej kwestii jest takie, gdyz jestem przeciwna finansowaniu
      pasierbow przez macochy/ojczymow, zwlaszcza gdy maja oni wlasne dzieci.
      • koooo Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 09:07
        Dowcip polega na tym, że Młoda dostaje od N (w praktyce od NAS, bo
        mamy wspólną kasę) regularnie niezłe alimenty. Oprócz tego N sam z
        siebie sponsoruje jej różne wydatki, nieźle dotuje rozpoczęcie roku
        akademickiego, wakacje, o świętach, imieninach, urodzinach i innych
        nie wspomnę. A mimo to Młoda, wpedza go regularnie w poczucie winy
        (sposobami, o których pisałam), a ja zaczynam mieć opory przed
        informowaniem jej o naszych (moich) nabytkach - wypoczynek, zakupy
        itd., bo wiem, że zaraz będzie to odnosić do siebie w
        sensie: "dlaczego to nie ja".
        Nawet zakup nowej szafy spotyka się z reakcją: "ładny zakup, a moja
        szafa się rozpada..." Szlag człowieka trafia.
        • geos Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 14:10
          To ja bym wtedy zapytała czy jej pomóc to naprawić. Wzięłabym narzędzia i
          pojechała do niej zobaczyć co to sie rozwala bo a nuż to jakaś drobna usterka i
          da sie naprawić :o)) Jak palnie tak o butach to bym zapytała co konkretnie jej
          sie rozwala no bo dobry szewc to każdy but ślicznie naprawi i nic nie widać a
          może trzeba po prostu zareklamować? Jak sukienki stare to bym dała kasę na dobry
          proszek, żeby mniej sie zużywały. Jak wydała kasę ostatnia na kieckę no to
          powiedzieć, że trudno sie mówi albo kiecka albo zycie.
          Jej wybór, wyśmiałabym ja takimi racjonalnymi zdroworozsądkowymi argumentami.
          Nie dać sie spacyfikować! Skoro uczciwie dokładacie ile można to bez przesady.
    • niezapominajka281 Re: Dorosła córeczka tatusia 25.09.07, 18:23
      Witaj w klubie!
      Już jakiś czas temu pisałam o swoich kłopotach z pasierbicą, podobny schemat
      zachowania tylko moja pasierbica jest młodsza, chodzi dopiero do Gimnazjum. Ale
      jeszcze do niedawna musiałam ciągle znosić jej ostentacyjne pokazywanie jak to
      ona kocha tatę, mówienie że jest jego skarbem, ciągłe przesiadywanie na kolanach
      mojego męża, wieszanie mu się na szyji, głaskanie po głowie, całowanie, ciągłe
      przytulanie. Znosiłam to dzielnie, czasem tylko zwróciłam uwagę mężowi jak
      byliśmy sami, on oczywiści stawał natychmiast w obronie córki - że to normalne,
      póżniej mówił że z tego wyrośnie. Przejął się dopiero jak zobaczył minę mojego
      brata na zachowanie jego córki, więc czasem jej później zwrócił uwagę że jest za
      duża itd. Skutek żaden. Ja próbowałam sobie wytłumaczyć to jej zachowanie że
      może ona tego potrzebuje, że to jeszcze dziecko (ogląda się za chłopakami,
      dyskoteki...), chociaż czasem miałam wrażenie że to wszystko na pokaz, żeby mi
      pokazać kto jest w pierwszym rzędzie. Ale nigdy jej nie zwróciłam uwagi - bo to
      tylko by nasiliło jej zachowania. "Wściekłam" się dopiero w te wakacje,
      pojechaliśmy w trójkę w góry, oczywiście od samego początku schizy że śpimy w
      jednym pokoju bo ona się boi i chce z nami, nieważne że wynajęliśmy dwa pokoje
      żeby mieć swoją sypialnię. Na szczęście mąż jej to wyperswadował choć łatwo nie
      było. No i przez cały czas to jej klejenie się do taty - ale o.k. idzie się do
      wszystkiego przyzwyczaić - jak to widziałam to ironicznie uśmiechałam się do
      męża, on z koleji jej zwracał uwagę, to skutkowało na krótko i od nowa. Aż
      pewnego dnia wchodzę do pokoju, mój mąż ogląda telewizję, obok siedzi jego córka
      wyjątkowo beż żadnych przytulań, ale jak tylko mnie zobaczyła to szybko położyła
      rękę na plecy mojego męża - no po prostu się zagotowałam, bo już miałam pewność
      że te wszystkie " akcje" są dla mnie.Jak zostaliśmy sami zrobiłam taką awanturę
      mężowi, zapowiedziałam że jeśli nic się nie zmieni to ja dziękuję za kolejne
      wspólne wakacje, weekendy itd. Mąż od tamtej pory za każdym razem zwraca córce
      uwagę , choć myślę że to nie przez awanturę tylko dlatego że sam zobaczył " w co
      tu się gra".
      • braktalentu z ciekawości 25.09.07, 19:55
        a jak technicznie wygląda takie zwrócenie uwagi córce przez ojca? Co
        dokładnie mówi i robi tata?
      • nangaparbat3 Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 09:30
        Uznałaś dziewczynkę, corke swego mężczyzny, za konkurentkę? Ona moze mieć takie
        schizy, i to jest problem - przede wszystkim dla niej i dla jej taty - ale Ty
        podobno jestes dorosła.
        • koooo Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 10:15
          Po pierwsze, to nie "dziewczynka", jak piszesz, tylko dorosła
          kobieta.
          Po drugie, nie traktuję jej jak konkurentkę, bo nie rywalizuję z nią
          o jej ojca.
          Po trzecie, idzie tylko o to, że czuję się okropnie, jak ta dorosła
          kobieta tuli się do tatusia, całuje go itd. Dziwnie to wygląda,
          przecież dziewczyna nie ma 5 lat! Ponadto zwykle jest to wstępem do
          jakiejś "prośbuni"
          • nangaparbat3 Koo - to nieporozumienie 26.09.07, 10:34
            Mój post był do Niezapominajki, jej pasierbica to jeszcze dziecko.
            Co do Was to sie nie wypowiadam, bo sprawa okropnie trudna i dotyczy glownie
            relacji ojciec-córka, pogmatwanej okrutnie i na oko wymagajacej terapii.

            W realcji opisanej przez Niezapominajke jest podobnie, tylko ze jej reakcja
            jedynie pogłebia problem - nie traktuje mlodej jako dziecko, tylko jak rywalkę,
            gra w jej grę. a moze to gra tego pana? Bardzo skomplikwane i trudne.
            Moja mama powiedziała wczoraj:L nie wolno sie klocic z dzieckiem - bo wtedy
            stawaia sie siebie na równi z nim, a dziecko nie jest partnerem do kłotni (tu
            nadmieniam, ze mama odnosi się zawsze do dzieci z powagą i szacunkiem, jak do
            wszystkich).
            Tu jest sytuacja analogiczna - nie mozna rywalizować z dzieckiem o faceta,
            zreszta w ogole z corką, nawet dorosłą, taki układ stawia wszystko na głowie.
            To jest problem, w przypadku dorosłej córki ewentualnie pogadałabym z mezem w
            kontekscie problemów, jakie dziewczyna bedzie miała w relacjach z męzczyznami
            (bo tak to działa).
            • 13monique_n Re: Koo - to nieporozumienie 26.09.07, 13:56
              Nango, własnie. dziękuję Ci za madre słowa - nie stawiam się na
              płaszczyźnie z córkami mojego partnera, bo to jego dzieci (w dodatku
              nie dorosłe), a ja jestem kobieta, z którą on tworzy związek. Inna
              liga.
              Zresztą, tytułem przykładu. Kiedy moje dzieci miały okazje poznać
              mojego partnera, zreszta wtedy był to bardzo niewinny kontakt, mój
              syn, wówczas 13-letni uwalił mi się na kolana (juz wtedy był ode
              mnie wyższy i cięższy) i raz z córką stojącą "panu" za plecami
              grzecznie go przesłuchali metodą "100 pytań do", czas na odpowiedź -
              8 sekund lub mniej. Gdyby nie to, że o tym czytałam, to zapadłabym
              się pod ziemię, albo pożarła moje dzieci ze wstydu za gburowatość w
              sumie. Ale to podobno normalne zachowania dzieciaków, których rodzic
              wchodzi w nowy związek "mama jest moja". I "pan" odpowiada "jasne,
              dla mnie to nie jest mama tylko kobieta" (Dla jasności, to co w
              cudzysłowiu to nie cytaty, tylko określenie zachowań).

              Co do dorosłej dziewczyny i jej relacji z ojcem - nie mieści mi się
              w głowie. Nie umiem tego ocenić, ale wygląda mi na manipulację. Nie
              wiem, czy to przypadek "terapeutyczny", czy zwykłe naciąganie ojca.
    • triss_m7 Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 11:37
      Witaj,
      Dziewczyna przesadza z narzekaniem jak to jej wszystkiego brakuje
      ale dzieci tak niestety maja smile Ona dodatkowo moze mimo wszystko
      czuc sie pokrzywdzona bo Twoje dziecko mieszka z Wami.
      Jesli placicie wysokie alimenty, pomagacie w remontach plus prezenty
      to wazne aby ojciec umial z nia porozmawiac i uswiadomic, ze
      pieniadze nie rosna drzewie. Niech sprobuje omowic z nia plan
      racjonalnego gospodarowania.
      Wiesz, jesli cos zbyt latwo przychodzi to czlowiek z reguly nie
      potrafi tego szanowac.

      Co do drugiej kwestii to wykazuje zapedy conajmniej "niezdrowe".
      Nie, Twoja reakcja to nie zazdrosc.
      Jestem zaskoczona reakcja Twojego M bo rozumiem milosc do dziecka
      ale to ma dosc niesmaczne zapedy.
      Pozdrawiam!
    • dyderko Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 13:32
      Wiesz... jeśli chodzi o pieniądze to nie umiem Ci poradzić, jakoś
      nie mam takich problemów w domu. Może dlatego że udało mi się na
      wstępie ustalić że każde z nas ma jakieś kieszonkowe z którego
      załatwia swoje zachcianki (w tych zachciankach mieszczą się i
      zachcianki dzieci), alimenty i uzasadnione potrzeby płacimy z
      pieniędzy wspólnych.
      Natomiast jeśli chodzi o kwestię pokazowego klejenia się do ojca na
      oczach macochy to... wszystko zależy od stopnia tegoż tulenia się.
      Ja wprawdzie uważam że córka ma prawo przytulać się i całować ojca
      jeśli tego chce i oboje mają potrzebę takiej bliskości ale wiem że
      nie zawsze i nie wszystkie takie gesty są szczere i spontaniczne.
      Przyznam się że jakby mi takie zachowanie „dojadło” to chyba nie
      odmówiłabym sobie prawa do wyśmiania go. Np. jak córunia zaczyna
      się „migdalić” to ja reaguję tekstem „widzę że zamierzacie gadać o
      interesach, to pozwólcie że ja się zajmę sobą”. Na ewentualne
      pretensje partnera o ten tekst odpowiadałabym ze spokojnym
      zdziwieniem ”ja żadnych podtekstów nie zawierałam ale jeśli Wy tak
      niewinne słowa odbieracie to może rzeczywiście te Wasze kontakty są
      nie całkiem normalne”. Nie wiem czy to dobre, nie wiem czy to mądre
      ale walczyć z czymś nienamacalnym się nie da, to jak walka z
      duchami. Tu można jedynie, jak radzi Anastazjapotocka, wykpić.
    • mamaika Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 14:08
      A moje pasierbice generalnie nie mają zwyczaju przytulić się, dać
      buziaka i cholera mnie to wydaje się totalnie nienormalne. Ja jestem
      tulaskowiec generalnie, jako dorosła babka potrafiłam się nieraz
      wtulić w mojego Tatę, no buziaków typu dziubeczki nie było - matko
      to akurat dla mnie chore , ale całuski policzkowce na dzieńdobry i
      do widzenia zawsze . Co do meritum to może powinnaś zareagować
      stwierdzeniem pt. przecież jak sobie zarobisz to tez możesz kupić smile
      • koooo Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 14:25
        Ze mną Młoda wita się systemem "cmok w powietrze", ale nie robię z
        tego problemu, bo i tak fajnie, że poda łapkę i "cmoknie" po
        swojemu.
        Z tym "jak sobie zarobisz to sobie kupisz" już próbowałam, może
        trochę delikatniej, ale zrozumiale. Efekt: oczy pełne bólu zwrócone
        na tatusia i ostentacyjne milczenie.
        Nawet starałam się podpowiedzieć, jak na przykład można mądrze
        gotować, żeby nie zbankrutować, albo zasugerować, że widziałam
        identyczny ciuch, na który zasadza się Młoda, w innym sklepie, za
        mniejszą kasę. Prostym rozwiązaniem na tekst "skończyła mi się karta
        w komórce" było dla mnie wysyłać trochę mniej sms-ów. Tym bardziej,
        że komórka Młodej ciężko "pracuje" przez cały czas jej wizyty u nas.
        Mam wrażenie, że po prostu Młoda NIE CHCE szukać rozwiązań. Zawsze
        łatwiej przecież pójść do tatusia...
        • nsc23 Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 14:45
          koooo,
          co do cmokania nie bede sie wypowiadac, bo nie wiem co powiedziec.
          Co do kasy - zasady musza byc proste na co jej ma starczyc i w
          jakich warunkach kase dostaje, a kiedy jej sie kurek przykreca.
          U mnie w domu im wiecej zarabiam tym wiecej od rodzicow dostaje.
          Paradoks? Ano nie, bo dzieki temu, to co zarabiam moge odlozyc na
          czarna godzine albo na glupoty, a to co dostaje od rodzicow mam na
          zycie. Dodatkowo mam motywacje do pracy, rodzice widza, ze sie
          staram i daja mi wiecej. W tym roku zrobili wyjatek, bo jestem na 3.
          (przedostatnim), bardzo waznym roku studiow, w tym roku nie ma
          poprawek, jak nie zdam koncze z niepelnym dyplomem. Wiec w tym roku
          dostaje od nich tyle ile w zeszlym mimo, ze nie pracuje. Sa jednak
          pewne zasady - dodatkowa kasa tylko w wypadku emergency, to znaczy
          na przyklad na nagla wizyte u dentysty (mialam przyjemnosc), leki
          etc. Nie na glupoty i dlatego, ze 'mi sie skonczylo'. Dodatkowo
          oceny maja isc w gore a nie w dol i nie ma wydawania na glupoty. Za
          komorke place sama, za wszystkie 'dodatkowe' przyjemnosci sama.
          Dzieki temu wiem, jak zaoszczedzic i jak gospodarowac kasa,
          szczegolnie, ze dostaje od rodzicow kase na pol roku z gory.
          Oprocz ustalenia tych zasad (najlepiej wspolnie) trzeba sie ich
          bardzo, ale to bardzo konsekwentnie trzymac.
          • barbara001 Re: Dorosła córeczka tatusia 26.09.07, 17:23
            Ale beznadziejna pasierbica, fuj. No i fakt, zawsze to łatwiej pójść
            po kasę do tatusia. Ale to zachowanie z przytulasami i dziubkami-
            obrzydliwe!!!Kurcze, to stara baba ta psierbica, takie zachowanie
            kojarzy mi się jakby ta "mała" uwodziła tatusia i dla kasy i dla
            przyjemności, bo ja moze ją kręci, że tym samym wkurza macoche i
            pokazuje że wazna jest dla taty jak nikt na swiecie. A jak reaguje
            na to jej ojciec?, bo facet trzymający na kolankach i ściskający się
            ze swoją 23-letnią córką musi wyglądać głupio i obrzydliwie i nie ma
            mocnych żeby nie zdawał sobie z tego sprawy. Bleee
            • ajmj Re: Dorosła córeczka tatusia 27.09.07, 08:06
              Jest taka niewidoczna granica, po której przekroczeniu to co wolno
              było małej dziewczynce/chłopcu i nie wypada jak dziecko staje sie
              młoda kobieta, mężczyzna...
              Sama widzę, ze inne były moje relacje z synem jak był mały a teraz
              gdy ma 14 lat i owłosione nogi i pachywink
              Sama uznałabym za niesmaczne gdyby zachowywał się jak córka Twojego
              M w stosunku do mnie. A przeciez przytulamy się i jest buziak w
              policzek czy czoło i syn idzie spać...
              M takze oprosił Młodego, aby przy mnie nie chodził w obcisłych
              majtkach, tylko zakładał bokserkiwinkok i ja to szanuje i rozumiem.
              mimo,że to jest moje dziecko, to dziecko przecież DORASTA.
              • koooo Re: Dorosła córeczka tatusia 27.09.07, 08:42
                Ja to interpretuję WYŁACZNIE jako manipulację. N jest ciepłym ojcem -
                gestów sympatii i miłości Młoda otrzymuje naprawdę dużo. Myślę, że
                wystarczyłoby to każdemu dziecku.

                Młoda jest bardzo atrakcyjną kobietą i ze swojego uroku czyni atut w
                kontaktach z rówieśnikami (widzę, jak trzepotem rzęs, odrzucaniem
                włosów itd. manipuluje swoim chłopakiem, kolegami). Wydaje mi się,
                że ma już zakodowany taki mechanizm: chcesz coś załatwić, dostać,
                wykorzystuj atuty urody, czułe gesty (między innymi całusek w
                pyszczek, przytulanko z tatusiem), bo to działa!
                Ona nie widzi w tym nic złego, a w kontaktach z ojcem szczególnie:
                bo w końcu jest córcią, a N wzrusza się i mięknie (metoda skutkuje!).

                N stara się ograniczyć ten specyficzny kontakt: przytulony poklepie
                Młodą po ramieniu i delikatnie ją odsunie, zaatakowany siadem córki
                na kolana przesuwa ją, mówiąc ze śmiechem, że jest trochę za ciężka
                itd.
                Młoda walczy jednak dalej.
                Myślę, że to się powoli wyprostuje, bo N jest konsekwentny. A ja?
                Powkurzam się jeszcze jakiś czas. Jakoś wyjątkowo szlag mnie trafia.

                Gorzej z "dojeniem" tatusia. Czasem się łapię na tym, że wolałabym
                sobie (do domu) czegoś nie kupić, nie pojechać gdzieś, żeby nie
                usłyszeć potem od Młodej: "fajnie, a ja...?"
                • barbara001 Re: Dorosła córeczka tatusia 27.09.07, 10:42
                  To moze spróbuj jej bronią. Pokaż nowy sweter i okraś go tekstem-ale
                  on był dla mnie drogi, nie kupiłam sobie pasty do zębów i nie
                  zapłaciłam Zusu, ale cóż, przecież nie mam w czym chodzić, wszystko
                  już takie zniszczone. To jak widzę metoda naszej znajomej, o której
                  wiele lat myslałam że to uboga rodzina. Wszystko co kupili to z
                  takim trudem i wyrzeczeniami, albo rodzice musieli dokładać, no
                  nędza. Nawet jak szłam do nich w odwiedziny z małą to brałam trochę
                  jedzenia żeby ich nie objadać jak zapowiadło się na dłuższą wizytę.
                  A niedawno koleżanka ubezpieczała sie się z mężem u kolegi, i
                  przypadkiem zobaczyłam ich dochody. Z wrażenia szczeka mi opadła bo
                  oni mają bardzo wysokie zarobki. Ale taki typ widać, nie powie że
                  jest okej, tylko naciągnie prawdę i woli uchodzić za biedaka, tyle
                  lat mnie kiwalismileSpróbuj, jak widac mozna utrzymać długo taka fikcję.
                • coccolona Re: Dorosła córeczka tatusia 27.09.07, 11:07
                  Jezeli pasierbica bedzie sie tak zachowywac w obecnosci innych jeszcze osob, to
                  narob jej wstydu. Skomentuj to negatywnie przy innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja