intercyza, testament nasi exowie i exie

26.09.07, 07:01
Dziewczyny, włozyłam to na NR2, i z tego co sama wydumałam i z nielicznych
opinii rozwiązanie ma ręce i nogi.

Któraś z Was może zastosowała już takie rozwiązanie?
Nie tylko teoretycznie?


forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47003&w=69539412
    • reksia Re: intercyza, testament nasi exowie i exie 28.09.07, 00:29
      jeśli chodzi o zabezpieczenie finansowe własnych dzieci to ja
      zaczełam stosować tego typu rozwiązania i wprowadziłam w nasze życie
      taki właśnie jasny podział i na tą chwilę jestem spokojniejsza o los
      i przyszłość moich dzieci, polecam

      ojciec jak najbardziej powienien łożyć na swoje dzieci i jak
      najbardziej one powinny swoje części po nim dziedziczyć

      ale skoro na tę chwilę doją z niego wszystko co posiada, to niby z
      jakiej racji ja z majątku "tzw wspólnego" gdzie wiekszy jest mój
      wkład niż jego, miałabym dozgonnie utrzymywać już pal licho
      pasierby , bo to krew z krwi mojego M, ale matołowatą bezrobotnę
      Exię,

      nie chce tego, więc sie zabezpieczam ,

      jakikolwiek wynik mojej pracy to majątek dla moich dzieci! i pan mąż
      musi to zaakceptować
    • anastazjapotocka Re: intercyza, testament nasi exowie i exie 28.09.07, 12:46
      Popieram przezorność i zapobiegliwość Szanownych Przedmówczyń.
      Nasze sprawy majątkowe (w razie śmierci któregoś z nas) da się
      załatwić w trzy sekundy jednym kliknięciem tokena.
      Ani progenitura mojego nieżyjacego rodzeństwa nie będzie w stanie
      okraść ze spadku mojego Ukochanego Męża, ani moja pasierbica - mnie.
      A co zrobi Mój Pan z kasą po moim nieodżałowanym zejściu - jest mi
      całkowicie obojętne.
      Jak go znam, wszystko wyda co do grosza na wygodne i dostatnie
      życie. Jego córce NIC SIĘ nie dostanie, chyba, że DŁUGI po Tacie.
    • pt25 Re: intercyza, testament nasi exowie i exie 30.09.07, 12:31
      Rozmawialam z prawnikiem w tej kwestii. Jednym z rowiazan jest
      spisanie intercyzy, bo wtedy jest jasne, ze to co jest na Ciebie
      jest Twoje i Twoich dzieci a nie tamtej rozdziny.

      Drugie rozwiazanie - to w przypadku gdy dzieci sa pelnoletnie -
      spisanie darowizy na nie (z zaznaczeniem w umowie, ze masz prawo do
      wieczystego uzytkowania tych rzeczy - na wszelki wypadek wink. W ten
      sposob gdyby Tobie sie cos stalo, to wtedy caly majatek dostaja
      Twoje/ Wasze dzieci a nie tamta rodzina.

      Podobnie Twoj M moze spisac darowizne na Ciebie lub po prostu od
      poczatku zapisywac wszystkie rzeczy, ktore kupuje sobie na Ciebie
      (pod warunkiem, ze nie jestescie malzenstwem, lub jak jestescie, to
      macie intercyze, no i duzo zaufania do siebie smile
      • anastazjapotocka nici ze spadku i alimenty na ojca 03.10.07, 14:03
        Usłyszałam wczoraj pouczającą historię.

        Otóż pewien pan, któremu nie ułożyło się życie z żoną, zachęcany
        przez parę lat przez owąż żonę - wyprowadził się zostawiając żonę
        oraz nieletniego syna. Rozwód dostali dość szybko, bez orzekania o
        winie.
        Jako że był człowiekiem honoru, pan zostawił żonie i synowi dom
        wybudowany już w trakcie trwania małżeństwa, ale stojący na JEGO
        kawalerskiej działace. Pan załatwił wszystkie formalnosci na mocy
        których zrzekł się praw do domu.
        Pan płacił oczywiście alimenty, niemałe, jako że kładł duży nacisk
        na wykształcenie syna, który to syn owo świetne wykształcenie
        zdobył, podjął pracę i ożenił się z równie wykształconą i nobliwą
        panienką. Urodziła im się córeczka (zapewne zdolna i także w
        przyszłości wielce nobliwa).
        Matka syna wyprowadziła się do domku swojej matki co w czasie mniej
        więcej zbiegło się ze śmiercią jej ojca i ożenkiem syna.
        Pan radził sobie zawsze nieźle, mieszkając w najmowanych,
        luksusowych mieszakaniach.

        Jakieś 10 lat temu pan poznał panią - samotną i osamatnioną po
        śmierci matki (ojciec pani zmarł chyba w latach 80-tych, a więc dość
        dawno) i wprowadził się do jej domu, który odziedziczyła po
        rodzicach, wcześniej spłacając zachowek swojej niegodnej i
        awanturniczej siostrze.
        Szczęście pary było wielkie, tylko krótkie, bo trwające do zeszłego
        roku.
        W zeszłym roku pani zginęła w spowodowanym przez siebie wypadku
        samochodowym, mocno uszkadzając przy tym pana.

        I co się okazało?
        Ślubu nie było, testamentu też, faktur i rachunków za remonty i
        ulepszenia domu na nazwisko pana - też nie.
        A sądząc ze zdjęć stanu domu PRZED i PO - nakłady nie były małe.
        Tyle, że nie dało się ich udokumentować.
        Za to zgłosiła się 20-letnia sierotka po niegodnej siostrzyczce pani
        i obcego, uszkodzonego pana na mocy wyroku spadkowego wyświeciła z
        domu w jednym garniturze.

        Pan, po długiej chorobie i do dziś trwającej rehabilitacji, zwrócił
        się do SYNA z prośbą o zameldowanie go w jego dawnym domu oraz
        udzielenie mu terminowej gościny.
        Syn odmówił.

        Pan oddał syna do sądu o alimenty.
        Posłużył się starymi (nieco tylko unowocześnionymi) pismami sądowymi
        swojej byłej żony, która z upodobaniem wnosiła co pół roku o wyższe
        sumy alimentacyjne.

        Sąd przyjął z całą powagą argumenty pana, przy czym argument, że pan
        musi wynająć sobie godziwe lokum, na które go teraz nie stać, jak i
        nie stać go na dotychczasowy standard życia (pan nadal pracuje) -
        trafił polskiemu sądowi do przekonania.

        Sąd wyznaczył dla pana od syna alimenty w wysokości 1200 złotych
        miesięcznie. Wyrok jest prawomocny.
        A jako, że syn pomimo wyroku NIE PŁACIŁ alimentów, komornik ściąga
        je mu z konta.

        Pan jest obecnie moim sąsiadem.

        Jak to się w życiu plecie...
Pełna wersja