17-letnia pasierbica w ciąży

27.09.07, 08:39
I się stało. mimo rozmów, próśb, gróźb, mimo wręcz przekupstwa w
sprawie antykoncepcji. mimo, że mówiła, że oni nie współżyją. nie
dźwigam tego. cała rodzina ( rodzina eksi i eksia) oprócz mnie i
mojego Mężczyzny w skowronkach. przecież rodzi się nowy człowiek. a
mi sie chce rzygać. wymiotować znaczy się.
    • 13monique_n Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 09:07
      Ale to chyba teraz będzie jej problem, prawda? Jak jest tak
      fantastycznie, to ci, których to cieszy juz się moga zapisywac do
      grafika dyżurów przy "dziecku-nastolatce" i jej dziecku.

      Ja tutaj jestem zwolenniczką bardzo radykalnego przeniesienia
      odpowiedzialności na pannicę, która w dzisiejszych czasach podjęła
      współżycie nie myśląc o zabezpieczeniach, czy to przed ciążą, czy
      przed chorobami przenoszonymi droga płciową. Ciekawa jestem, czego
      ona się teraz spodziewa (oprócz dziecka ofc)?
      • weronka77 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 09:24
        pewnie tego że przyszły dziadek oszaleje ze szczęścia,zapisze
        wnukowi wszystko co posiada,założy fundusz powierniczy i zacznie
        obsypywać prezentami przyszłą mamę oraz nienarodzonego wnuczka
        tudzież wnuczkęwink))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • 13monique_n Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 10:38
          Ha ha ha smile Obawiam się, że masz wiele racji wink
          • coccolona Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 10:42
            Nie ma w tym nic zabawnego. Strata kolejnych pieniedzy
            • weronka77 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 10:54
              zabawnie będzie jak urodzą się bliżniaki a szczęśliwy przyszły
              tata "da nogę" przed rozwiązaniem i Młoda Mama wraz z przychówkiem
              szukać będą schronienienia i funduszy.Oczywiście u dziadkawink))))
              • 13monique_n Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 12:20
                Warto jest sprawdzić, jak to jest z obowiązkiem alimentacyjnym na
                dziecko, które nie ma 18 lat, a rozpoczęło dorosłe życie. Co prawda
                jedynie w temacie rodzicielskim i płciowym, ale dla niej to pewnie
                wyznacznik. Pewnie do 18 roku życia obowiązuje obowiązek łożenia na
                młodociana matkę, ale sądze, że potem to juz tylko dobra wola Twego
                M, bo zdaje się, że przepis mówi o "kontynuowaniu nauki" jako
                warunku. Lepiej sprawdźcie.
                • nangaparbat3 Monique! 27.09.07, 19:13
                  Jak Cię lubię - odbiło Ci?
                  • 13monique_n Re: Monique! 28.09.07, 09:05
                    Nie. Nie odbiło mi. Ale nastolatki, które wybiórczo sa dorosłe budza
                    moją wielką chęć, by posmakowały dorosłości! Chciała współżyć
                    płciowo bez zabezpieczenia, mimo (jak tu wspominają) wielu próśb, by
                    wzięła to pod uwage. Chciała, współżyła, to ma. Miarą dorosłości
                    jest ponoszenie odpowiedzialności za swoje czyny.
                    I cieszenie się z ciąży 17-latki jest po prostu bez sensu. (nie
                    rozpatruję tego w aspektach nowego życia, tylko bezmyślności
                    pannicy. Co ona zaoferuje swojemu dziecku? Nie sztuka jest zrobić,
                    sztuka jest wychować. Wie, o czym piszę, moja najbliższa kuzynka
                    urosziła 2 dzieci do 20 roku życia. Z totalnie nieodpowiedzialnym
                    facetem zresztą. Gdyby nie jej rodzice, to by jej ta dorosłość
                    bokiem dziesięć razy wyszła, a ona nawet im wdzęczna nie umie być. I
                    to jest OK? Dlatego ciekawi mnie ta mała, co ona powie? Jak się
                    zachowa? Czy już ma założenie, że ona sobie fajnie robi dziecko, a
                    wszyscy radośnie się zrzucają na jego i jej utrzymanie. To jest w
                    porządku? A odpowiedzialnność gdzie?)
                  • 13monique_n Re: Monique! 28.09.07, 12:27
                    I jeszcze nango - na RiCd jest cała piękna dyskusja o
                    odpowiedzialnym seksie. Czyli co, dorośli, samodzielni (także
                    finansowo) ludzie mają (muszą?) być odpowiedzialni, a 17-letnia
                    dziewczyna może akurat w tej materii wykazywać się
                    nieodpowiedzialnością. Dużo tutaj jest problemów, wszystkie
                    wymieniono. No, sorry, ale to, co ta dziewczyna zrobiła, jest jak
                    leczenie dżumy cholerą.
                    • nangaparbat3 Re: Monique! 28.09.07, 17:14
                      Ostatnio odkryto, ze nastolatkom kora mózgowa za bardzo nie działa i zachowują
                      sie jak z lekka (lub głeboko) niepoczytalni z przyczyn czysto neurologicznych.
                      To by troche tlumaczyło.
                      Oczywiscie dziewczyna zachowala sie bez sensu.
                      Ale teraz ona ma w brzuchu zakładnika - im gorzej bedzie jej, tym gorzej temu
                      dziecku, ktore nic, ale to nic nie zawiniło. skoro juz ma się urodzic, niechby
                      był jak najszczęśliwsze. A na pewno nie bedzie, jesli otoczenie zacznie karać
                      jego matke za zajscie w ciażę.
                      Złość bardzo latwo nakręcić, tylko nic dobrego z tego nie wynika.
                      • 13monique_n Re: Monique! 29.09.07, 22:36
                        Metoda Świętej Krowy. Przez przywiązanie do ogona świętej krowy Hindusi chronią
                        różne ważne, a będące w niebezpieczeństwie, przedmioty.

                        Ja przepraszam, czy wynik badań dotyczący niepoczytalności nastolatków ma tę
                        dziewczynę ekskulpować? No, litości! Ofc. Nikt jej nie wywali na bruk, wszyscy
                        będą lecieć z pomocą, bo ona "jest matką". Ale moja matka zawsze powtarzała, że
                        zrobienie dziecka to naprawdę najprzyjemniejsza część. I nie chodzi o to, by ją
                        karać. Ale dać "wędkę" do łapy i pogonić do roboty!
                        Biologiczna zdolność do rozrodu wcale nie świadczy o odpowiedzialności. Poza
                        tym, jak moja pamięć sięga, to nastolatki są na świecie tak długo, jak ludzkość
                        i jakoś z historii wynika, że fakt posiadania potomstwa stawiał ludzi (w
                        dowolnym wieku) przed obowiązkiem zadbania o jego, tego potomka dobro. Z całą
                        pewnością to wymaganie rosło wraz z cywilizowaniem się człowieka.
                        • nangaparbat3 Re: Monique! 30.09.07, 13:16
                          MOnique,
                          oczywiscie ze dziewczynie - i jej chlopakowi, który jak pisze Adwokat jest
                          chetny, trzeba dać wędkę i umożliwić samodzielne - czy jak najbardziej
                          samodzielne - zadbanie o dziecko. Byc może ta własnie dziewczyna, ktorej ambicja
                          jest smazenie kotletow, sprawdzi się lepiej niz niejedna z nas, o bardzo
                          rozbuchanych ambicjach - akurat na czas wychowywania małych dzieci ambicje
                          lepiej troszke od siebie idsunać, wiem z doświadczenia, wiec te kotlety - jakos
                          napawają optymizmem. A chlopak, ojciec dziecka, pracuje juz od jakiegoś czasu -
                          wiec własciwie o co chodzi? Nie kazdy musi musi mieć wyzsze wykształcenie,
                          niektore moga smazyc kotlety, wieszać pranie, czekać na męża z obiadem i chowac
                          dzieci - i moze bedą od tych kształconych szczęśliwsze? Ja tam nie wiem,
                          dopuszczam myśl, ze tak.

                          Natomiast powtórzę, że przeraża mnie poziom wściekłosci, jaki post adwokat
                          wywołał, uważam, ze jest to cos głebokiego, prastarego, coś poza rozumem - bo
                          przez wieki własnie tak reagowano na pozamałzeńskie ciaże, i sądzę, że to
                          właśnie sie odezwało, i strasznie mi z tego powodu smutno.
                          • nangaparbat3 Re: Monique! 30.09.07, 13:17
                            Bo, Monique - dlaczego "w lapę" - nie do ręki, dlaczego "pogonić do roboty", nie
                            "umozliwić pracę"?
                            • 13monique_n Re: Monique! 30.09.07, 20:45
                              w punktach, bo się pogubię.
                              1. Ja słowem się nie odezwałam nt ambicji. Nie (!!!) potępiam wizji spędzenia
                              życia w sposób przez siebie wybrany. Ale wykształcenie to jedna wędka więcej. Bo
                              daruj, ale ja już do końca życia będę \wiedziała, że to, czym ja sama dysponuję
                              to moja gwarancja i zabezpieczenie. I to dotyczy każdej kobiety. Oby ta 17-latka
                              nie musiała się o tym przekonac.
                              2. W łapę i do roboty, to język "bez rozczulania się". I nie chodzi mi tutaj o
                              ciążę pozamałżeńską na litość boską. To nie te czasy. Jedynie o wiek i szanse
                              przyszłej matki. No, co ja poradzę, że cierpnę na myśl o jej poziomie
                              eklonomicznego (czy tylko?) uzależnienia\ od ojca dziecka. To NIE SĄ równe
                              szanse dla nich obojga. A jak się jemu odwidzi? To co wtedy?
    • nangaparbat3 a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 13:56
      Bo moze oni maja racje - rodzi sie dziecko, i to jest najwazniejsze.
      Nie mam pojecia, dlaczego dziewczyna zachowała sie tak nieracjonalnie, nie
      rozumiem, czego dotyczyły "prosby i groxby", nie piszesz, kto i o co prosil i
      czym i dlaczego groził.
      Co takiego OBRZYDLIWEGO sie zdarzyło, ze chce Ci sie rzygać wlaśnie?
      • zonka77 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 15:09
        > Bo moze oni maja racje - rodzi sie dziecko, i to jest najwazniejsze.

        no cóż, się urodzi - dziecko będzie miało dziecko - trzeba to przeżyć bo co
        innego zrobić. Nie sądzę jednak żeby to miało być powodem do wielkiej radości
        szczerze mówiąc. Być może chce jej się rzygać bo wszyscy naokoło pieją z
        zachwytu jakby nie łapali jak to poważny problem i dla tej dziewczyny i dla jej
        przyszłego dziecka i dla całej rodziny.
        • nangaparbat3 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 15:15
          Range problemu wyznaczy wlasnie ta rodzina, sposob w jaki sie zachowa.
          Młoda jest za mloda - w dzisiejszych czasach - na dziecko, fakt.
          Bez pomocy rodziny nie poradzi sobie. Fakt.
          Ale teraz jest juz kobietą w ciąży.
          Ktora nalezy do jakiejs rodziny.
          I to dziecko tez nalezy do rodziny.
          Za nic bym nie chciała, zeby moja corka w wieku 17 lat zaszła w ciążę. Ale gdyby
          sie tak stało, wiedziałaby,m, ze za późno na wszystko - oprócz wspierania jej i
          pomagania w sytuacji, w jakiej sie znalazła.

          Tekst o rzyganiu i to co ponizej wzbudziły we mnie odruch wymiotny.
          • zonka77 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 16:17
            nanga jasne że trzeba pomóc i że za późno już na cokolwiek poza wspierania i
            pomagania

            po prostu zrozumiałam ze autorka postu była tą która tłumaczyła i prosiła i
            namawiała na antykoncepcję a ona i jej mąż(partner) zdają sobie sprawy z powagi
            sytuacji a reszta rozanielona oczekuje maleństwa.

            Sama mam w rodzinie taką młodą matkę - moja kuzynka mając 16 lat zaszła w
            pierwszą ciążę - to naprawdę nie jest takie cudne. Ciocia (jej mama) jest prostą
            kbietą (ale kochaną) - cieszyła się że będzie maleństwo - o jak wspaniale. A
            potem było koszmar - histerie kuzynki pamiętam do dzisiaj. Ze nie może na
            dyskotekę iść, że jej życie się skończyło. Rzuciła szkołę mimo namów rodziny i
            chęci pomocy. popadła w depresję. Biła córeczkę za to że płacze.


            cholerka, córka m za 2 lata będzie miała 16 lat! To dzieciak! poważna sprawa z
            tą ciążą, poważna i trudna.
            • nangaparbat3 znalazłam te historię 27.09.07, 16:59
              Chyba masz racje, chyba chodzi o rodzine.
              No coż, dziewczyna ma czego chciała - chciała byc zoną, piec rogaliki i smazyc
              schabowe, wiec pewnie tak bedzie - miejmy nadzieje, ze chlopak stanie na
              wysokosci zadania.
              Nie wiem, kogo Adwokat ma na mysli mówiąc "rodzina", jesli babcie, która
              pozwalała młodym spac razem u siebie, to chyba powinna byc jak skowronek, w
              końcu to z jej blogosławieństwem.

              Dziewczyny, ktore miały bardzo zły kontakt z własna matka (a tak jest w tym
              przypadku) czesto maja bardzo wczesnie dzieci - prawdopodobnie nbie była to
              zadna wpadka, tylko dziewczyna bardziej lub mniej swiadomie do tego dążyła. Żeby
              mieć kogos do kochania - bardzo zawodne, niestety.
              Ale znałam podobny przypadek - corka alkoholiczki, tato za granicą, urodziła w
              liceum - dopóki miałam z nia kontakt, było OK, co teraz, nie wiem. Mam nadzieje,
              ze wiedzie im sie dobrze.

              Mnie bardziej od postu Adwokata (rozumiem emocje) zniesmaczyła rozmowa naszych
              forumowych koleżanek, to wzajemne nakrecanie się osób, które w ogole, w zaden
              sposob uczestniczyc w tym wszystkim nie bedą.
              I przypomniały mi sie słowa exa, kiedy córka urodziła się, ja miałam schizę,
              spytałam: a co, jesli urodzi dziecko jak będzie miała 16 lat?
              On sie wtedy usmiechnał i powiedział: no to je bedziemy wychowywać.
              I mimo ze sie rozstalismy dawno temu, wciaz jestem mu wdzieczna za tamte słowa -
              pooprzez nie poczułam, ze akceptuje istote kobiecości, i jej, i moją.
              Jak juz pisałam, mam nadzieje, ze moje dziecko nie bedzie sie spieszyć (chociaż
              ma własnie 16 i nie jestem pewna dnia ani godziny), gdyby jednak, wiem, ze na
              swojego tate może liczyć.
              • triss_m7 Re: znalazłam te historię 27.09.07, 20:06
                nangaparbat3 napisała:

                > Dziewczyny, ktore miały bardzo zły kontakt z własna matka (a tak
                jest w tym
                > przypadku) czesto maja bardzo wczesnie dzieci - prawdopodobnie
                nbie była to
                > zadna wpadka, tylko dziewczyna bardziej lub mniej swiadomie do
                tego dążyła. Żeb
                > y
                > mieć kogos do kochania - bardzo zawodne, niestety.

                No... chyba nie do konca. To wcale nie jest wyznacznik i nie mozesz
                tak uogolniac.
                • nangaparbat3 Re: znalazłam te historię 27.09.07, 20:12
                  O tym złym kontakcie z matką jako przyczynie przedwczesnego macierzyństwa
                  czytałam, nawet w paru miejscach.
                  Jeśli to masz na myśli.
                  • triss_m7 Re: znalazłam te historię 27.09.07, 20:16
                    Tak, to mialam na mysli.
                    Chodzi mi o uogolnienie. Jest jedna z przyczyn.
                    Pozdrawiam.

                    Ps. a... tak sie czasem czepiam slowek wink)
                    • nangaparbat3 Re: znalazłam te historię 27.09.07, 20:41
                      Do tej dziewczyny bardzo pasuje. Matka alkoholiczka.
                  • capa_negra czyzby wyjątek???? 28.09.07, 12:55
                    Miałam bardzo zły kontakt z matką.
                    Od 22 lat nie spotkałam sie z nia i nie zamieniłam słowa.
                    Mam 40 lat i nie mam dzieci
                    Nie starałam sie ich mieć.

                    Ciąza u nastolatki to poprostu porażka - dla wszystkich

                    Przez lata w moim otoczeniu przewineło sie 5 nastolatek w ciązy.
                    W czterech przypadkach pomimo wsparcia rodziny historia miała ten
                    sam albo podobny schemat : pierwsza ciąza, druga ciąza ( albo i
                    kolejna nie koniecznie z tym samym facetem)zero szkoły ewentualnie
                    wymęczone eksternistycznie srednie, zero pracy, zero samodzielności
                    mieszkaniowej, finasowej etc

                    Jedna z tych dziewczyn bedącana starcie faktycznie w najgorszej
                    sytuacji ( wies, szalony ojciec, wyrzucenie z domu) wyszla na ludzi -
                    tylko i wyłącznie dzieki samozaparciu, wsparciu ojca dzieci i
                    dalkszej ciotki.
                    Ale mam werażenie ze to kolejny wyjatek
          • adwokatdiabla Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 18:51
            prośby i groźby dotyczyły antykoncepcji właśnie... ale ona wciąż
            zaprzeczała, że współżyją...
            a czemu mi się chce rzygac? bo dla mnie ciąża w wieku lat 17tu to
            problem, taki problem, że nie potrafię ułożyć sobie w głowie jak ona
            sobie poradzi. jak my sobie poradzimy. i na radość nie ma tu
            miejsca. nie dla mnie. a ona i rodzina zachowują się, jakby w totka
            wygrali.
            • nangaparbat3 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 19:01
              No czekaj, przeciez ojciec tego dziecka pracuje, cos zarabia, to jest moze punkt
              wyjścia. w końcu za rok mogłaby juz za niego wyjść bez żadneych problemów -
              wśród ludzi niewykształconych takie wczesne zakładanie rodziny to nic
              nadzwyczajnego. Zupełnie inaczej planuje zycie niz Ty, ale to nie znaczy, ze
              jakos bardzo źle.

              I wiesz, córce mojej kolezanki przytrafiła sie ciąża z osiemnastolatkiem (córka
              była studentką, udzielała mu korepetycji), spodziewałam sie afery, a koleżanka:
              cudownie, córka miała kłopoty ginekologiczne, bałam się, ze nie moze miec dzieci.
              Pobrali się, pokończyli studia, maja dwójke dzieci i mieszkaja w Portugalii,
              podobno sa szczęśliwi.
          • natasza39 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 23:13
            nangaparbat3 napisała:

            > sie tak stało, wiedziałaby,m, ze za późno na wszystko - oprócz wspierania jej i
            > pomagania w sytuacji, w jakiej sie znalazła.

            No może i nie byłabyś zachwycona, może i nie puściłabyś pawia ale pianie z
            zachwytu nad małoletnią matką uwazam za przesadę.
            Ps "napisałam "matka" a nie " małoletnia qrewną" za co jestem wielce dumna!
            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
            • nangaparbat3 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 27.09.07, 23:17

              > Ps "napisałam "matka" a nie " małoletnia qrewną" za co jestem wielce dumna!

              Daj spokój, Natasza, znam kilka dziewczyn i jedna panią, które rodziły w wieku
              lat nastu, i złego słowa o nich nie da sie powiedzieć.
      • mamaika Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 28.09.07, 09:51
        Nanga dla mnie post jest jasny , autorce chce się wymiotować od tych
        zachwytów i wiesz mnie to wcale nie dziwi , 17 lat i macierzyństwo
        to według mnie nie powód do wielkiej radości . Ja mam w domu dwie
        pasierbice 16 latkę i 13-latke, 16 -latka łyka prochy
        antykoncepcyjne co z jednej strony cieszy a z drugiej no wybacz ale
        dla mnie to za wcześnie trochę , młodsza , która wlasnie zaczęła
        gimnazjum wielce nazwijmy to "dorosła" pod wieloma względami - mój
        chłop usłyszał od sasiada , który gdzieś tam ją widział tekst pt: no
        chłopie nie chciałbyś chyba dziadkiem zostać , a gośc naprawdę nie z
        typu ciotek-dewotek i dla mnie to też jest szokujące i wierz mi
        cholernie się boję , że pewnego dnia któraś zakomunikuje spodziewam
        się dziecka . I wcale a wcale nie dziwię się autorce postu , że
        zwyczajnie chce jej się rzygać , mnie też by się chciało .Z reguły
        jak dzieci mają dzieci , to te ich dzieci generalnie spadają na
        barki rodziców i bynajmniej nie chodzi mi tu o kwestie finansów a
        zwyczajnie opieki i troski . Mój syn miał kiedyś nianię - dziewczyna
        urodziła mając 17-lat , jej córkę praktycznie wychowywali dziadkowie-
        jej rodzice a ona wielce zdziwiona była że mają do niej pretensje
        że zamiast po pracy wracać do domu ma 1000 i jedna ważniejsza
        sprawę , dla trzylatki kupiła buciki na platformach bo takie śliczne
        i wielce zaskoczyło ją , że jej mama stwierdziła że zgłupiała -
        przecież takie ładne . I wybacz ale ja osobiście nie wyobrażam sobie
        wychowywania i zajmowania się dzieckiem mojej pasierbicy .Tfu, tfu
        odpukać abym nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji .
        • nangaparbat3 Re: a dlaczego Ci sie chce rzygać? 28.09.07, 17:22
          Przeciez wcale nie popieram rodzenia dzieci przez nastolatki.
          Ani faszerowania się przez takowe hormonami.
          absolutnie nie planuje wychowywania wnucząt (mam w domu szesnastolatkę).
          Ale jeśli juz coś takiego sie jakiejś dziewczynie zdarzy, to nie wolno jej
          odtracać. Ani poniżać, ani karac za to, co sie stało. To za poważne sprawy,
          zresztą karaniem nic dobrego sie nie osiagnie - przeciez nawet ta cytowana przez
          kogos wyrzucona przez ojca, co to "wyszła na ludzi", miała jakąś ciotke, ktora
          jej pomogła.
          Trzeba robic wszystko, zeby nastolatki w ciążę nie zachodziły - ale jesli juz
          zajdą, wspierać.
          Jak z aborcją - zrobic wszystko, żeby nie była potrzebna, ale jesli jest, nie
          czepiac się.
          To wszystko za poważne sprawy na głupie rozgrywki "kto kogo".
    • irma29 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 15:05
      Bardzo trudna sytuacja, w której na pewno nie chcialabym sie
      zanleźć. Jednakże nie wolno przekreslac czlowieka, który popełnia
      błąd... Trzeba znaleźć racjonalne wyjscie dla wszystkich. Z Twojego
      postu wnioskuję, ze czujesz sie odpowiedzialna, przynajmniej w
      części za zaistniałą sytuację. Tylko zastanawiam sie dlaczego?
      • dominika303 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 17:07
        irma29 napisała:

        > Z Twojego
        > postu wnioskuję, ze czujesz sie odpowiedzialna, przynajmniej w
        > części za zaistniałą sytuację. Tylko zastanawiam sie dlaczego?

        a mnie się wydaje, ze nie czuje sie winna, tylko ma świadomość jaka
        na nią i jej M spadnie w momencie urodzenia się tego dziecka.
        Jak na razie mają problemy większe lub mniejsze z jednym dzieckiem
        tj pasierbicą, a za chwile będą mieli problemy z dwójką dzieci w
        tym z dzieckiem dziecka m .

        • adwokatdiabla Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 18:58
          tak, czuję się odpowiedzialna. dlaczego? bo to mój m. wychowuje
          dzieci, z mamą kontakt mają sporadyczny... i po prostu wiem, że co
          by nie mówić, to wszystko zmieni również moje życie.
          chociażby to ,że człowiek z którym się związałam będzie teraz
          dziadkiem, nie ojcem.
          i to,że wiem jaka to dla niego porażka wychowawcza...
          chłopak na razie deklaruje radość. pracuje. jakoś tam zarabia.
          młodzi chcą wynająć mieszkanie...
          w tym momencie macochowanie mnie przerosło.
          • nangaparbat3 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 19:10
            Alez za ciażę Ty nie jestes odpowiedzialna! Nastoletniej dziewczyny nie
            upilnujesz, żeby była odpowiedzialna - to są długie lata bliskosci i dobrego
            kontaktu z matką i ojcem najlepiej też, o ile pamietam jesteś jej macocha od 2
            lat - to za krótko, zebys mogła byc odpowiedzialna. Zreszta w wychowaniu w ogole
            tak jest - czlowiek stara sie i robi co moze i potrafi, a dzieje sie jak się
            dzieje. Na to, co sie stało, na pewno miała wpływ choroba matki, relacje z tą
            matką - co Ty mogłaś tu zrobić? Naprawdę niewiele.

            Ja bym wzmacniała tych młodych, żeby wierzyli, ze im sie uda - taka wiara to
            połowa sukcesu. Chyba dobrze, ze chcą wynająć mieszkanie? Kiedys ludzie
            pobierali sie w tym wieku, stawali sie dorosli, to tylko dla nas
            siedemnastolatka jest dzieckiem.
            Pomóżcie im zacżąć dorosłe, samodzielne życie, moze wszystko potoczy sie dobrze.
            • adwokatdiabla Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 19:25
              staram się zmienić swoje podejście do tej sprawy i znaleźć w sobie
              wiarę, że będzie dobrze i wszyscy damy radę.
              ale jakoś wciąż nie umiem.
              najbardziej przeraża mnie brak refelksji ze strony młodej...
              • kasian27 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 19:29
                adwokatdiabla napisała:

                > staram się zmienić swoje podejście do tej sprawy i znaleźć w
                sobie
                > wiarę, że będzie dobrze i wszyscy damy radę.
                > ale jakoś wciąż nie umiem.
                > najbardziej przeraża mnie brak refelksji ze strony młodej...

                u mnie bylo identycznie, dasz rade. nasza mloda wogole nie
                powiedziala o ciazy, dowiedzielismy sie od osob trzecich. na
                poczatku twierdzila, ze jakos dadza sobie rade i nie potrzebuja
                pomocy
            • kasian27 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 19:26
              rok temu mialam ten sam problem. pasierbica mieszkala z nami a
              raczej ze mna bo M przyjezdzal na weekendy. tylko, ze ja jeszcze
              mialam polroczne dziecko z M , doskonale wiem co czujesz. mlodzi
              teraz chodza do maturalnej klasy, mieszkaja u rodzicow chlopaka. M
              daje pieniadze na utrzymanie corki i jej dziecka. trzymaj sie.
              • roksanaa22 --------------------------------- ----------------- 27.09.07, 20:25
                No,zawiodłam się na Was...

                Ja urodziłam synka 2 m-ce po osiemnastce.Tato płacił mi
                alimenty,które nawet nie starczały na wydatki związane ze szkołą-ale
                płacił,jestem mu wdzięczna.

                Wiecie,nie osądzajcie pochopnie.Pomimo młodego wieku chyba wykazałam
                się...Zdałam maturę,skończyłam studium (administracja) i chcę
                studiować.Nigdy nie utrzymywali nas rodzice.Kilka miesięcy
                mieszkaliśmy u nich ale dokładaliśmy sprawiedliwą częśc wydatków na
                mieszkanie i tzw"życie".
                Dziadkowie owszem,robią wnukom prezenty ale ich nie utrzymują!!!
                Swoją drogą ja też pomaga, tacie.Jego żona pracuje a ja przez rok
                codziennie(deszcz,śnieg,upał) chodziłam po JEGO dziecko do
                szkoły,gotowałam mu obiady i odrabiałam lekcje.A mam 2 własnych
                dzieci...
                Jestem wyrodną córką,która xczycha na pieniążki tatusia i z tego
                tytułu szczela sobie dzieciaka-tak na złość????????

                Pozdrawiam młode mamysmile))
                • natasza39 Re: --------------------------------- ----------- 27.09.07, 23:17

                  • nangaparbat3 Re: --------------------------------- ---------- 27.09.07, 23:23
                    Natasza, alimenty placił ojciec na corke - mienie przez nia dziecka nie zwalnia
                    go z obowiazku łozenia na nią, jeśli kontynuuje nauke.
                    Z ciurlaniem przegiełaś. Ani madre, ani zabawne.
                    • natasza39 Re: --------------------------------- --------- 27.09.07, 23:42

                      Nanda!
                      Nie wiem czy wiesz?
                      Aby Ci ta wiedza była oszczędzona...
                      Na MAłOLETNIEGO wnuka kiedy urodzi go MAłOLETNIA matka majaca prawo do
                      alimentacji od swojego ojca płaci alimenty DZIADEK!
                      I dopóki ów biologiczny ojciec owego dziecka nie skończy lat 21 i nie będzie
                      miał z czego PłACIć płaci DZIADEK!
                      Mało tego!
                      Dopóki matka tego dziecka nie pozwie o alimenty biologicznego ojca swojego
                      dziecka, a ona będzie miała prawo do alimentów od swojego ojca, to na takie
                      dziecko płaci alimenty DZIADEK!
                      A zatem "ciurlanie sie" z taka dziewczyna nie jest żadnym przegięciem dla
                      potencjalnego ojca tylko zwykłym zabezpieczeniem się przed roszczeniami.


                      -------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                      głupcami.
                      • nangaparbat3 Re: --------------------------------- -------- 27.09.07, 23:49
                        Dziadek, dziadek, a babcia to co? Koń?
                        To niech płaci.
                        Jego wnuczę, jego geny. Jego inwestycja.
                        A przede wszystkim ojciec dziecka in spe, o którym mowa w watku, pracuje i
                        zamierza byc po prostu ojcem. O co wiec ta cała afera?
                        Mnie sie to strasznie nie podoba - jakby nagle madrym babom rozumy
                        pozzzzzżerało. Rzuciłyscie sie na tę dziewczyne jak stado hien. Cetkowanych.
                        Naprawdę.
                        W końcu jak sie ma dzieci, to zazwyczaj zostaje sie dziadkiem lub -
                        ratunku!!!!!! - babcią.
                        • natasza39 Re: --------------------------------- ------- 28.09.07, 00:01

                          Nanga.
                          Nie do mnie te teksty. Wychowuje syna w poczuciu odpowiedzialności za życie, w
                          tym za "ciurlanie" przysłowiowe.
                          Uczucia do wnuków to jedno a odpowiedzialność prawna to drugie.
                          Akurat nie ten tekst do autorki wypowiedzi w ogóle...
                          Ale do rozwiwązań prawnych.
                          Tak właśnie jest.
                          W domu, gdzie nie ma "rozwodu" i obowiązku "alimentowania" tejże a małoletnia
                          córka zajdzie w ciąże NIKT nie będzie mówił rodzicom małoletniej matki nakazywał
                          im, że mają tyle i tyle comiesięcznie dołożyć na wnuka w gotówce.
                          A rodzicom, na których alimentacyjny ciąży i OWSZEM!
                          Tak mówi PRAWO nasze.
                          ---------------------------------------------------------------------
                          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                          głupcami.
                  • nini6 natasza39 28.09.07, 09:30
                    natasza to co piszesz jest prawdą ale ujęłaś to w tak obrzydliwy sposób, że
                    bardziej obrzydliwie nie można.
                    "Pociurlać"......
                    • megaa Re: natasza39 28.09.07, 10:06
                      ja bym dodala jeszcze "maloletnia qrewke" i "bachory" - mozna to
                      chyba ujac mniej obrazliwie. I tak jak sens popieram to forme juz
                      absolutnie nie. Ciekawe ktora z mam mowi tak o swoim wlasnym dziecku
                      lub przyjmuje takie okreslenie bez emocji od osob postronnych.
                    • natasza39 Re: natasza39 29.09.07, 00:31
                      nini6 napisała:

                      > natasza to co piszesz jest prawdą ale ujęłaś to w tak obrzydliwy sposób, że
                      > bardziej obrzydliwie nie można.
                      > "Pociurlać"......

                      Tekst z "ciurlaniem" wywodzi sie z komedii "King Sajz" nomen omen dozwolonej od
                      lat 15!
                      Ale jesli wolisz okreslenie "stosunki seksualne wśród nieletnich" to prosze bardzo.
                      Jeszcze raz podkreslam, ze STOSUNKOWANIE SIE NIELETNICH którzy maja przyznane
                      ALIMENTY na własną NIELETNIą osobę skutkuje płaceniem ALEMENTóW przez dziadka
                      owej NIELETNIEJ córki na WNUKA, w którego poczeciu ów DZIADEK nie miał.

                      Reasumujac:
                      stosunki seksualne nieletnich vel "CIURLANIE" jest OBRZYDLIWE z załozenia i
                      skutkuje ekonomicznie w stosunku do dziadka który ani w owych STOSUNKACH vel
                      "ciurlaniu" udziału nie brał, a skutki tegoż odczuwac będzie przez długie lata.
                      I jakby ową KOPULACJE nie nazwać to zawsze odbywa sie ona na wygodnym materacu
                      z porfela ojca, który ma pecha.
                      Czesto podwójnego, bo:
                      1. Primo: trafił na babę z którą się musiał rozwiesc, ewentualnie, która się z
                      nim rozwiodła (niepotrzebne skreslić)
                      2. Secundo: owa rozwiedziona wychował córkę, która wiek 17 lat uznała, za
                      odpowiedni na inicjację sekksualna zakończoną poczeciem. Przy czym owa
                      mlodociana "mamunia" nie musi ścigać tatunia własnego dzieciątka, bo ma na
                      podorędziu jelenia, który kiedys ja spłodził (zciurlał, począł, zrobił/
                      niepotrzebne i obrzydliwe skreslić)

                      I co tu jest obrzydliwe?
                      JAk dla mnie to kwestia płacenia za cudze "ciurlanie".
                      Samo "ciurlanie" już mniej.;
                      --------------------------------------------r------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                      głupcami.
                      • jowita771 Re: natasza39 01.10.07, 07:39
                        zgadzam sie z nataszą w całej rozciągłości.
                        byłabym wredna i spróbowała wydać taką dorosłą pannę za mąż i niech ja utrzymuje
                        przynajmniej ten jeleń, który miał w ciurlaniu udział.
    • triss_m7 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 20:25
      Widocznie taka droge wybrala. Dziewczyna byla uswiadamiana,
      informowaliscie ja o konsekwencjach, a jednak postapila tak jak
      chciala. Dodatkowo przy aprobacie ze strony matki.

      Trudno, co sie stalo to sie nie odstanie. Musicie teraz pomoc jej
      znalezc najsensowniejsze rozwiazanie (mam na mysli poukladnaie
      dalszego zycia oczywiscie bo chcac nie chcac i czy sobie zdaje z
      tego sprawe czy nie to wywroci sie ono do gory nogami).
      Powodzenia i samych trafnych decyzji zycze.
      • ywwy Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 27.09.07, 22:40
        U mnie taka sytuacja może się w każdej chwili pojawićsmile Ulżyło mi ,
        kiedy młoda skończyła parę miesięcy temu 18 lat. Ale często
        wyobrażałam sobie taką sytuację, choć mój M posłuchał mnie i
        wysłaliśmy młodą do gina już w I kl LO. Cały czas wykupujemy jej
        tabletki. Jej to sie strasznie podoba, chwali się przed koleżankami
        i czuje się dorosła.
        Gdybym znalazła się w Twojej sytuacji to miałabym dylemat! Czy być
        wredna macochą, czy ...aniołem wink
        Myślę, że w momencie narodzin dzidzi Twoje podejście ulegnie
        przemianie- bo dobra kobieta przecież jest z Ciebie!
    • kasian27 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 09:28
      doroslosc corki M przejawia sie w nastepujacy sposob: nigdy nie
      lubila swojego ojczyma i skoro jest juz dorosla to powiedziala mu co
      o nim mysli. skonczylo sie na tym, ze ma zakaz wstepu do jego domu a
      z matka widuje sie pokryjomu na miescie.moj M przez okres wakacji
      nie dawal dla nich kasy bo uwazal, ze ojciec dziecka moze sobie
      znalezc jakies zajecie, obrazili sie. teraz wpadaja na 5 minut raz w
      miesiacu po pieniadze. maja wielkie plany i wyprowadze od rodzicow
      chlopaka bo z nimi tez im sie nie uklada. ja ciesze sie tylko z
      tego, ze moge stac z boku
      • anastazjapotocka Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 12:35
        Miejsce nastoletnich panienek jest W SZKOLE, a nie w łóżku starszego
        czy młodszego mężczyzny.

        Niestety, mamy teraz takie czasy, że zapracowani (lub mało
        zainteresowani) rodzice przerzucili cały ciężar wychowania swojego
        potomstwa na szkołę.
        Mówię - NIESTETY - bo w szkołach publicznych najczęściej mamy do
        dyspozycji kadrę pseudopedagogiczną, słabo opłacaną. Wszyscy
        zdolniejsi zwyczajnie z tych szkół - uciekli znajdując swoje miejsce
        w firmach zapewniających rozwój oraz finanse.

        Nie do pojęcia są obrazki z sal sądowych, gdzie sądzi się "równą"
        nauczycielkę za palenie trawki i picie napojów alkoholowych w
        towarzystwie własnych uczniów.
        Nie do pojęcia są obrazki ilustrujące znęcanie się bandy
        rozwydrzonych wyrostków nad KOMPLETNIE BEZRADNYM nauczycielem, przy
        czym koleżanka z pracy owego nieszczęśnika bez żenady na korytarzu
        mówi dziennikarzowi, że "kolega sam był sobie winny, bo nie umiał
        zdobyć sympatii uczniów".
        Nie do pojęcia jest, aby banda zdemoralizowanych gimnazjalistów
        molestowała seksualnie koleżankę przy tak CAŁKOWITEJ OBOJĘTNOŚCI
        kadry pseudopedagogicznej, że bezsilna, pozostawiona samej sobie
        dziewczyna POPEŁNIA SAMOBÓJSTWO.

        Mnie nie mieściło się to wszystko w głowie, do czasu, aż
        przeczytałam parę "argumentów pedagogicznych" - i teraz JUŻ NIC MNIE
        NIE ZDZIWI.
        Nawet to, że można spokojnie patrzeć na "uczennicę" w biodrówkach z
        których wystaje guma od majtek, której spod kusej "bluzeczki" (?)
        wyziera kolczyk w pępku lub tatuaż.
        Niczym się owe "uczennice" nie różnią od pewnych pań oczekujących na
        poboczach tras na klienta: tak samo wyglądają, tak samo trzymają w
        silikonowych pazurach puszkę piwa i tak samo strzelą sobie ekstazy
        czy... inną pigułę gwałtu (całe szczęście dla "uczennic", że coś
        takiego wyprodukowno, jest na co zwalać własne prowadzenie się).

        KAŻDY ROZSĄDNY RODZIC powinien bezwzględnie zaiwestować w prywatną
        szkołę dla swojej pociechy, o ile rzeczyście chce mieć pociechę, a
        nie tragiczne - nieporozumienie.
        Przykre, że obecna kadra pseudopedagogiczna nie zdaje sobie sprawy z
        tego, że jest zwykłym szkodnikiem społecznym, który społeczeństwu
        właśnie, po latach dostarcza "produkt" z którym są tylko kłopoty.
        Tenże "produkt" nie ma ochoty na kształcenie się, na pracę, jest
        klientem różnych MOPSÓW i w najlepszym razie wyjeżdża na wyspy.

        Tenże "produkt" rodzi nieodpowiedzialnie dzieci, sterczy po
        bramach "przy piwku" i glanuje starsze małżeństwo wracające z sumy.
        Własną babcię, która niebacznie przyjęła "produkt" pod swój dach i -
        nie daj Bóg - zapisała mieszkanie, przy pierwszej okazji zostawia w
        szpitalu (na koszt podatnika), bo mieszkanie jest
        potrzebne "produktowi" do rozrywek z innymi "produktami".

        Bogu dziękuję, że miałam INNE NAUCZYCIELKI.
        Moją ukochaną wychowawczynię szanowałam nie dlatego, że była
        ostatnią z rodu potomkinią wielkiej krwi i prawdziwą damą, ale
        dlatego, że była mądra, profesjonalna i była NAUCZYCIELKĄ, MISTRZEM,
        a nie dziwolągiem pseudopedagogicznym.
        Podziwiałam ją i kochałam, dla niej wygrywałam olimpiady i konkursy
        recytatorskie, dla niej grałam w szkolnych przedstawieniach.

        Byłam zaszczycona, kiedy moja Ukochana Pani raczyła towarzyszyć mi w
        paru podróżach, że mogłam z nią podziwiać palmy, koralowce i
        czerwoną ziemię Tajów.
        Zaszczytem i wyróżnieniem było dla mnie, że Moja Pani raczyła
        przyjąć ode mnie pomoc materialną, pozwalającą Jej na godną śmierć w
        placówce zakonnej.
        Płakałam ze wzruszenia i dumy, kiedy Siostra Przełożona wręczyła mi
        spadek po mojej NAUCZYCIELCE: jej pamiętnik i saroświeckie kolczyki -
        jedyną biżuterię, jaką nosiła.
        Ten pamiętnik, obok pamiętników moich prababek, oddał mi nieocenione
        przysługi, będąc mi kagankiem i kompasem w wyborze życiowych dróg.
        Kolczyki noszę ZAWSZE i zgodnie z moją wolą, zostanę w nich
        pochowana.
        Na pianinie w pokoju MOJEJ NAUCZYCIELKI stały zdjęcia jej Rodziców i
        MOJE w szkolnym mundurku... (dla złośliwych: maturę zdawałam w
        drugiej połowie lat siedemdziesiątych XX w), a więc nie były to
        czasy templariuszy i Filipa Pięknego.

        JA MIAŁAM SZCZĘŚCIE, czy będzie je miała także "dzisiejsza" młodzież?
        To zależy od wielu czynników, także od nakładów finansowych państwa,
        które godziwie płacąc nauczycielom, przywróci prawdziwą rangę temu
        zawodowi, eliminując z niego nieodpowiedzialne "ciotki-klotki" o
        ciasnych umysłach.

        Zależy to także od RODZICÓW, którzy zaczną się bacznie przyglądać i
        szkołom i nauczycielom, co pozwoli na demaskowanie szkodników
        pseudopedagogicznych.

        Warto inwestować w wykształcenie i wychowanie własnych dzieci.

        TAKIE BEDĄ RZECZYPOSPOLITE JAK JEJ MŁODZIEŻY CHOWANIE.
        • hallodolly anastazja 28.09.07, 13:06
          spłakałam się czytając to co napisałaś, a przy tym fragmencie


          Byłam zaszczycona, kiedy moja Ukochana Pani raczyła towarzyszyć mi w
          > paru podróżach, że mogłam z nią podziwiać palmy, koralowce i
          > czerwoną ziemię Tajów.
          > Zaszczytem i wyróżnieniem było dla mnie, że Moja Pani raczyła
          > przyjąć ode mnie pomoc materialną, pozwalającą Jej na godną śmierć w
          > placówce zakonnej.
          > Płakałam ze wzruszenia i dumy, kiedy Siostra Przełożona wręczyła mi
          > spadek po mojej NAUCZYCIELCE: jej pamiętnik i saroświeckie kolczyki -
          > jedyną biżuterię, jaką nosiła.
          > Ten pamiętnik, obok pamiętników moich prababek, oddał mi nieocenione
          > przysługi, będąc mi kagankiem i kompasem w wyborze życiowych dróg.
          > Kolczyki noszę ZAWSZE i zgodnie z moją wolą, zostanę w nich
          > pochowana.

          łzy i smarki wzruszenia zalewały mi oczy (łzy) i kapały na klawiaturę (smarki)
          Siegasz wyżyn egzaltowania tym barwnym opisem, zalatującym zdawaniem matury w
          latach 70 ale XIX wieku.
          Jednym zdaniem - jesteś zdrowo walnięta. Może to i lepiej, ze się nie
          rozmnożyłaś....

          BTW ja wolę być pochowana w trumnie. Albo w urnie. Nie w kolczykach.

          BUAHAHAHAHAHAHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
          • capa_negra Re: anastazja 28.09.07, 13:37
            Nie jestem ani wsród tych którzy lubia anastazje, ani wsród tych
            którzy ja nie lubią , jestem neutralna.
            To tak na wstepie.

            Nikt nie musi zgadzac sie z anastazją, nikt nie musi miec szkolnych
            wspomnień podobnych do opisanych, ale..... ja równiez mam podobne
            (w tym klimacie) szkolne wspomnienia jak anastazja, a maturę
            zdawałam w połowie lat osiemdziesiatych dwudziestego wieku.
            I również niektórych nauczycieli wspominam z podobną atencją.
            Czyżby to kwestia Szkoły do jakiej sie chodziło i Nauczycieli jakich
            sie miało.
            Czyzbym była równie walnieta i może to szczęście, ze sie nie
            rozmnozyłam??

            Czy tez sie zasmarkasz i zalejesz łzami ze smiechu???

            chusteczkę???
            • anastazjapotocka Re: anastazja 28.09.07, 13:58
              Guzik mnie obchodzi, czy ktoś się tam zasmarkał, czy nie.

              Za KAŻDYM RAZEM, kiedy czyjeś dziecko przyjdzie ze szkoły pobite,
              okradzione z komórki, kurtki i z pieniędzy na szkolną wycieczkę -
              należy pamietać, że za takim dziecięcym dramatem stoi jakiś ciućmok,
              pseudopedagogiczny dziwoląg, który "uznał, że sam załatwi sprawę,
              bez wiedzy rodziców". Sam prowadził durne rozgowory z grupką
              młodocianych oprychów, a, że czyjeś dziecko bało się chodzić do
              szkoły?
              Taki dziwoląg może nawet nakrył czyjąś nastoletnią córkę na paleniu
              trawki w szatni i "sam sprawę z uczniem załatwił" podczas kiedy
              rodzice harowali w błogiej nieświadomości na dragi dla pociechy...
              Może ciućmok widział, jak czyjaś nastoletnia córka dmucha się na
              wycieczce szkolnej (gdzie ciućmok był OPIEKUNEM), ale durnowaty
              uznał, że "to załatwi we własnym zakresie".
              I oddał czyjąś córkę zaciążoną przez pryszczatego ogiera i jeszcze
              będzie zrozpaczonej matce wmawiał, że nowe życie się rodzi...

              A tak na marginesie.
              Ja się nie rozmnożyłam, bo miałam inne priorytety.
              Natomiast niektórzy rozmnożyli się NA ZŁOŚĆ I ZGRYZOTĘ SPOŁECZEŃSTWU.

              Ale co tam, rodzi się jeszcze jeden "dodatek do becikowego", fundusz
              alimentacyjny przywrócony.
              Radujmy się!

              W tym wszystkim jest śmieszne to, że JEDYNĄ ROZSĄDNĄ OSOBĄ OKAZAŁA
              SIĘ MACOCHA.
            • hallodolly Re: anastazja 28.09.07, 14:13
              Capa negra przecież napisałam, ze to były łzy i smarki wzruszenia.
              Za chusteczkę dziękuję, mam własne.
              Nie kwestionuję istnienia Nauczycieli Idealnych (Yeti też podobno gdzieś był
              widziany), natomiast zwalił mnie z nóg ten patetyczny ton anastazji

              anstazja - co do nieposiadania dzieci z powodu innych priorytetów - większość
              bezpłodnych kobiet tak mówi.
              • capa_negra Re: anastazja 28.09.07, 14:35

                No cóz ja jednak będe sie upierać że oprócz istnienia na tym
                swiecie rzeczy o którym filozofom sie nie sniło, istnieja kobiety
                ktore nie maja dzieci bo nie chca.
                Tak poprostu - na przykład ja.
                Co prawda powoli zmieniam zdanie, ale mam do tego prawo , podobnie
                jak do nie mienia chęci urodzenia dziecka.

                Jesli chodzi o nauczycieli idealnych to takich miałam szczęscie
                spotkac, co prawda nie wielu, ale zdarzyło sie.
                Yeti natomiast nie.
              • joanna-walencja Re: anastazja 28.09.07, 15:20
                hallodolly napisała: co do nieposiadania dzieci z powodu innych
                priorytetów - większość bezpłodnych kobiet tak mówi

                wyjatkowo glupia i niedelikatna wypowiedz. niestety dla wiekszosci
                bezplodnych kobiet bezplodnosc jest dramatem, bo wiekszosc dowiaduje
                sie o swojej bezplodnosci starajac sie zajsc w ciaze. obys nigdy nie
                musiala tego przezywac.

                Ja nie jestem bezplodna i nie mam dzieci z wyboru. nie kazda kobieta
                ma instykt macierzynski, predyspozycje zeby byc matka i chec do
                wychowywania dziecka. Nie czuje sie z tego powodu mniej wartosciowym
                czlowiekiem.
              • mamaika Re: anastazja 28.09.07, 15:57
                Dziewczyno nic do dyskusji nie wnosisz, poza dosrywaniem komuś .
                Leczysz kompleksy i frustracji na tym forum ?
              • natasza39 Ja tylko w kwestii bezpóodnosci 29.09.07, 00:42
                hallodolly napisała:
                > anstazja - co do nieposiadania dzieci z powodu innych priorytetów - większość
                > bezpłodnych kobiet tak mówi.

                Nie wiem czy "bezpłodne" kobiety tak mówią, bo sama płodna jestem, czego dowodem
                jest dziecko moje.
                Ale nienawidze wywyższania się jednych kobiet nad druga w tej tylko kwestii
                która dla niektórych kobiet może byc dramatem.
                W czym jako człowiek jest lepsza kobieta płodna od bezpłodnej?
                W tym, ze ma sprawniejsza macice?
                Przypomina to rywalizację panów na temat ich wartosci poprzez przyrównanie
                długosci ich penisów.
                Otóz wartosc człowieka to nie sprawnosc rozrodcza macicy, ani długosc penisa.
                A jak chcesz dosrac nastusi, to skup sie na jej "przekazach" a nie na zdolnosci
                rozrodczej!
        • e_lizabeth Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 13:59
          > Niestety, mamy teraz takie czasy, że zapracowani (lub mało
          > zainteresowani) rodzice przerzucili cały ciężar wychowania swojego
          > potomstwa na szkołę.
          > Mówię - NIESTETY - bo w szkołach publicznych najczęściej mamy do
          > dyspozycji kadrę pseudopedagogiczną, słabo opłacaną.

          Mój syn chodzi do publicznego gimnazjum, gdzie ma bardzo
          wymagających nauczycieli, którzy nie tolerują nagich brzuchów,
          pomalowanych włosów i paznkoci. Mam wrażenie że ta szkoła to wyjątek
          i ciesze się że taką znaleźlismy. Ale co do kadry
          pseudopedagogicznej zgodzić sie nie moge, bo to "dzięki" rodzicom
          nauczyciele nie mają narzędzi i mozliwości egzekwowania dyscypliny
          od uczniów.
          A rodzice? - teraz jest tak - dziecko nie jest niegrzeczne, tylko ma
          ADHD, nie jest leniwe, tylko ma dysleksje. Bo rodzicom nie chce sie
          poświęcic czasu dzieciom. Po co - przeciez jest tyle
          usprawiedliwień - pójdź do pierwszego lepszego psychologa
          dzieciecego, a dostaniesz zaświadczenie, że masz dyslektyka.

          Wracam do domu tak samo jak moje koleżanki. Na drugi dzień w pracy
          one omawiają wszystkie seriale jakie leciały poprzedniego dnia. Ja
          nie oglądam TV, bo wolę ten czas spędzić z dziećmi. A potem taka czy
          inna dziwi sie, że jej dziecko jest nadpobudliwe, albo w wieku lat
          trzech jeszcze sika w pieluchy. Dlaczego? Bo są leniwe i nie chce im
          się.

          Zawsze wydawało mi sie, że to ja jestem leniwa - bo wolałam nauczyć
          dziecko samodzielnie się ubierac, żebym to miała z głowy, bo mój syn
          w wieku lat 15 ugotuje super obiad, bo też go tego nauczyłam, żeby
          teraz nie musieć sterczec w kuchni, bo sprzata żebym mogła sobie
          poleżeć w kąpieli w czystej wannie, itd itp.

          Na zebraniu w szkole połowa rodziców z dumą prezentowała
          zaświadczenia o dyskelcji czy innych dysfunkcjach ich dzieci.
          Kurcze, za chwilę bedziemy mieć dysfunkcyjne społeczeństwo.
          • kai_30 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 20:20
            e_lizabeth - nie uogólniaj, dobrze?

            Po pierwsze, zaświadczenie o dysleksji od "pierwszego lepszego psychologa
            dziecięcego" może i da się zdobyć, ale na pewno nie będzie honorowane w szkole.
            W szkole wymagana jest opinia z państwowej poradni psychologiczno-pedagogicznej,
            a opinię tę poradnia wystawia po kilkugodzinnych testach (psychologicznych i
            pedagogicznych).

            Mój dziewięcioletni syn jest dyslektykiem. Młodszy, siedmioletni, nie był
            jeszcze badany, ale na bank również będzie dyslektykiem. Starszy nie umie
            tabliczki mnożenia, a zaręczam Ci, że poświęciliśmy (i nadal poświęcamy) mnóstwo
            czasu na ćwiczenie tabliczki. Po prostu nie potrafi się jej nauczyć "na wyrywki"
            i już. Co nie przeszkadza, że zadania z matematyki rozwiązuje bardzo dobrze
            tylko wolniej - liczy "po kolei". Aha - jest inteligentny, i to też jest
            potwierdzone badaniami, żeby nie było, że półgłówek, czy coś.

            Moje dziecko z powodu opinii o dysleksji nie ma żadnej taryfy ulgowej. Wręcz
            przeciwnie. Spędza więcej godzin w szkole niż jego koledzy z klasy (zajęcia
            korekcyjno-kompensacyjne i wyrównawcze), poświęca więcej czasu na odrabianie
            zadań domowych (słaba motoryka ręki - wolniej pisze i bardziej się przy tym
            męczy), wykonuje zalecone ćwiczenia, także fizyczne. Ja też nie mam z tego
            tytułu taryfy ulgowej, pomijając już to, ile z nim pracuję w domu - w
            poprzedniej szkole spędzałam mnóstwo czasu, usiłując wytłumaczyć nauczycielce,
            że moje dziecko nie jest leniwe ani głupie, tylko ma dysleksję i należy mu
            pomóc, a nie karać. W nowej, do której chodzi od września, kadra pedagogiczna
            jest super. Od razu został przydzielony na terapię pedagogiczną, mam bardzo
            dobry kontakt z jego wychowawczynią, robimy zalecone ćwiczenia.

            Przepraszam, że tak trochę obok tematu, ale szlag mnie trafia, jak słyszę o tym,
            że dziecko z dysleksją "ma lepiej". Nie ma lepiej. Ma uszkodzony mózg, brutalnie
            mówiąc, i zawsze będzie musiało więcej pracować, żeby pokonać swoje deficyty. A
            jeśli nie pracuje, nie chodzi na terapię, nie uczestniczy w zajęciach
            korekcyjno-kompensacyjnych, nie zna zasad ortograficznych itp - nie dostanie
            ponownie opinii z poradni.
            • adwokatdiabla Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 22:57
              widzę, że rozgorzała dyskusja...
              a ja mogę powiedzieć tylko tyle, że nie umiem zmienić swojego
              nastawienia. staram się i nie potrafię. oczywiście nie odmawiamy
              młodej pomocy itp. ale ja chciałabym, żeby po prostu zniknęła. nie
              mogę zrozumieć takiej głupoty...a cholerna eksia się cieszy. na
              odległość oczywiście, bo sprawy finansowe jej nie dotyczą. i cała
              reszta jej rodzinki wciąż w euforii. tylko, że oni również poza
              radością zfaktu, że siedemnstolatka zostanie matką nie mają nic do
              dodania.
              nie chodzi tylko o sprawy finansowe, przeraża mnie odpowiedzialność -
              przecież jeśl im nie wyjdzie, ona wróci do nas... i co wtedy?
              • mamaika Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 28.09.07, 23:23
                Trzymaj się , a co do powrotów ... są inne rozwiązania .
                • adwokatdiabla Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 29.09.07, 00:35
                  dzięki, staram sie jakoś trzymać ale szczerze moówiąc marzę, by
                  uciec daleeeeeeeeeeeeko...
                  • geos Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 01.10.07, 08:40
                    Wcale ci sie nie dziwię. Taka wizja to mój największy koszmar. No bo co zrobić?
                    Mam nadzieję, że naszej Młodej tak nie odbije. I wiem, że mąż będzie wymagał w
                    takiej sytuacji pełnego poświęcenia z jej strony. Czasem się nad tym zastanawiam
                    i obmyślam różne scenariusze na taka okazję. Bo mam wizję, że u nas w końcu
                    pojawi sie maluch a Młoda tez dorobi się swojego ... o matko strach o tym
                    pomyśleć. Lcze tylko na jej rozsądek i lenistwo :o)) To w brew pozorom w tej
                    sytuacji może dużo zdziałać. Jak sobie pomysli o pracy jaka ja czeka to jej
                    powinno przejść :o))
              • nangaparbat3 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 30.09.07, 13:23
                To zróbcie co tylko mozna, zeby wyszło.
                Jeśli część rodziny taka zachwycona, to ja bym z nimi spokojnie pogadała, czy
                jakos mogą pomóc - na przyklad znaleźć sensowne a niedrogie mieszkanie
                (pisałaś, że mlodzi chcą wynająć).
                Zamiast sie martwic na zapas, trzeba ich wspierać, moze nawet glównie
                emocjonalnie, żeby im wyszło - bo to jest w końcu w interesie Was wszystkich.
                Nie straszyc, nie narzekać, nie mieć za złe - na to juz nie pora, to wszytko
                tylko im moze zaszkodzic, a sama widzisz, ze co im zaszkodzi, to i Tobie.
                Ech, dlaczego tak trudno ludziom pojać, że płyną na tej samej łódce?
            • ywwy Re: dysfunkcje 28.09.07, 22:59
              ale zbaczamy z tematu wink
              mój syn także ma rodzaj dysfunkcji - a ja nie uważam się za leniwą
              matkę!I to dzięki poradni szkolnej dowiedziałam się, że mam
              inteligentne ( ojej, zgłupiałam, nie wiem jak to pisać - może też
              coś mam wink dziecko i dowiedziałam się jak mam pracować nad nim.
              Wcześniej jako pracowita matka ślęczałam z nim nad zeszytami i
              pomstowałam na dziecko, wymyślałam go od leni! A on pewnych rzeczy
              nie widzi, po prostu ! I tylko dzięki zaświadczeniu mógł uzyskać to
              co ma w tej chwili - zdał dobrze egzamin gimnazjalny i jest w
              prestiżowym warszawskim liceum.
              Pasierbica już w gimnazjum rozpoczęła swoją "przygodę miłosną" co
              jej w niczym nie przeszkadza dobrze się uczyć. Wręcz przeciwnie,
              jest wszechstronna i dobra we wszystkim.
              Myślę, że to sprawa bardzo indywidualna smile
          • natasza39 Re: 17-letnia pasierbica w ciąży 29.09.07, 01:05
            e_lizabeth napisała:
            > Kurcze, za chwilę bedziemy mieć dysfunkcyjne społeczeństwo.

            Moim zdaniem juz mamy!
            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
Pełna wersja