Nigdy nie będzie tak jak kiedyś

28.09.07, 14:06
Usiłuję zrozumieć moją 18-sto letnią córkę męża, z którą od
dłuższego czasu mieszkam. Zaskoczyła mnie jej wypowiedź, która
akurat nie była skierowana bezpośrednio do mnie, ale przeze mnie
wyraźnie usłyszana.
Młoda żaliła się swojemu chłopakowi, że tak się stara, że jest dla
wszystkich miła, że robi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę
Taty, ale Tata juz jest inny i nigdy nie będzie tak jak kiedyś.
Rzeczywiście, dziewczyna się jakby narzuca nam, często absorbuje
nas swoimi opowieściami, paplaniną- ale to jest normalne i ma swój
urok- jak to dzieckosmile Z tym byciem miłym to lekka przesada wink
Są sytuację, że młoda sobie papla w najlepsze z ojcem, a ja akurat
wracam z pracy, mamy pilne sprawy i wtedy jakby dziecko musi zejść
na plan II. Albo mam ochotę tylko sama pobyć z M , i dajemy córce
męża do zrozumieenia, że po 3 godz. wspólnie spędzonego czasu może
już trochę pobyć sama...
Do tej pory wydawało mi sie, że wszystko jest w normie. Może
powinnam zawsze schodzić na plan II, może pasierbica potrzebuje o
wiele bardziej ojca, niz mi się wydawało? Czy ona uważa mnie za
rywalkę?
    • barbara001 Re: Nigdy nie będzie tak jak kiedyś 28.09.07, 15:47
      Nie sądzę, zeby problem tkwił w traktowaniu Ciebie jako rywalki.
      Może to po prostu taka potrzeba dorastającej panny zeby być
      zauważalną ze wszystkimi swoimi radościami i problemami. Ja też w
      wieku mniej wiecej 18 lat nagle postanowiłam zaprzyjaźnić się z
      rodzicami i też byłam taka namolna. Przeszło mi koło 20 stki, kiedy
      przestało mi zależeć i miałam swoje tajemnice(takie dorosłe). Może
      rzeczywiście chciałaby mieć czasem ojca tylko na wyłączność a nie
      wykradać (wedle swojego rozumienia)chwile, kiedy Ciebie nie ma w domu
      (upraszczam, bo nie do końca znam sprawę). Najprostsza metoda to
      rozmowa z młodą , myslę że ojciec powinien pogadać i wybadać o co
      jej może chodzić.
    • marusia1 Re: Nigdy nie będzie tak jak kiedyś 28.09.07, 21:38
      Mój pasierb był strasznie zazdrosny o ojca, ciągle dawał mi do zrozumienia, a
      nawet mówił, że beze mnie jest lepiej. Po ich wspólnym weekendzie usłyszałam, że
      nareszcie był fajny weekend, bo beze mnie. Bardzo mnie to zabolało, choć
      wiedziałam, że wcale nie było fajnie, bo Młody miał zaległości w lekcjach do
      nadrobienia (skończyło się awanturą). W tym roku szkolnym mam popołudniówki, a
      chłopaki męskie wieczory. Miało być super, a tu lekcje, gotowanie, prasowanie...
      Młody spędza wtedy wolny czas przy kompie. Zaczęłam umawiać się na ploty,
      chodzić na krio, a nawet wyjeżdżać na weekendy. Rezultat? Ja wracam wyluzowana,
      wypoczęta, a Młody lekko znudzony, bo atrakcji za mało, prac domowych za dużo
      (rozłożyć musieli je na 2), natomiast mój M. po pierwszym męskim weekendzie był
      strasznie zrąbany. Cóż. Synek ma tatę dla siebie, a ja mam czas na przyjemności
      dla siebie.

      Na początku wspólnego zamieszkania Młody wszędzie z nami łaził, aż zaczęłam go
      ciągać nawet tam, gdzie nie chciał (zakupy spożywcze, odwiedziny u ciotki).
      Teraz woli siedzieć sam w domu, bo TV, bo komp, a my czas wykorzystujemy dla
      siebie.
    • kasian27 Re: Nigdy nie będzie tak jak kiedyś 29.09.07, 11:19
      to prawda nigdy nie bedzie tak jak kiedys z prostego powodu, ludzie
      zmieniaja sie i dorastaja. mysle, ze corka Twojego M jest na takim
      etapie, ze z jednej strony chce byc dorosla a z drugiej ma jeszcze
      duzo z dziecka.
    • mamaika Re: Nigdy nie będzie tak jak kiedyś 29.09.07, 13:19
      A mnie intryguje to kiedyś to znaczy jak ?
      • ywwy Re...jak kiedyś 29.09.07, 14:46
        też przy okazji pogadam sobie z moim M o tym, wybadam sytuację smile
        ale na początku zauważyłam ,że ona cały czas siedziała w swoim
        pokoju, niechętnie uczestniczyła w naszych wspólnych biesiadach,
        wypadach, zabawach. Ponieważ to ja głównie jestem "organizatorką" to
        uznałam to, że trochę buntuje się przeciwko moim pomysłom. Pytałam
        się M czy coś z tym zrobić, odpowiedział, że zawsze tak było,
        córka "barykadowała" się w swoim pokoju,rzadko z niego wychodziła.
        Dlatego nie za bardzo rozumiem, skąd teraz te żale sad
        Potrafi znienacka z czymś wyskoczyć, wracam z pracy to oznajmia, że
        zrobiła sałatkę grecką lub wykwintny deser! To miłe, ale wolałabym,
        żeby dzień wcześniej to uzgodniła z nami, bo ja już wcześniej
        przygotowałam inne daniesad Staram się ukryć na twarzy moje
        zdziwienie, ale na pewno nie wyglądam na uradowaną.
        Najlepiej jak M wraca z pracy, ona już do niego leci, kiedy nawet
        nie zdąży otworzyć drzwi, od razu nadaje,nadaje, nadaje... po 20
        min. M wchodzi do wc, wtedy robi przerwę winkChyba raczej szuka chwil
        jak mnie nie ma na horyzoncie i wtedy zaczyna swój monolog.
        I M mówi, że teraz właściwie ma więcej kontaktu z córką, bo kiedyś
        była kolejka "do niego" eksia, starsza córka i dopiero ta, z którą
        mieszkam! Dodaje, że zawsze kobiety się o niego biływink
        • mamaika Re: Re...jak kiedyś 29.09.07, 22:34
          Kurcze.... a moje królewny to palcem nie kiwną , co upadło niech
          leży a Ty nie jesteś zachwycona wykwintnym deserkiem czy sałatką
          grecką , ja bym się jednak ucieszyła jakby którejś z moich przyszło
          zrobić COKOLWIEK . A dziewczyna potrzebuje chyba uwagi Taty i w
          sumie dobrze , że chce mu opowiadać różności .
Pełna wersja