Dodaj do ulubionych

ile wydajecie na dziecko ?

01.10.07, 20:07
takie 8-letnie, w II klasie, w niedużym mieście pod Warszawą. Teraz
wrzesień, dodatkowe wydatki - mozecie mi uświadomić jakie to
koszta ? Nie mam dzieci, ciężko sobie wyobrazić, może żądania
finansowe eksi mojego M są słuszne i uzasadnione, a ja
nieuświadomiona po prostu ? pomóżcie, bo się gubię..
Obserwuj wątek
    • agula_d Re: ile wydajecie na dziecko ? 02.10.07, 13:07
      Mamy na wychowaniu 9 latkę, córkę NM, która dopóki NM płacił na nią
      alimenty - 2000 zł, zdaniem jej mamy kosztowała znacznie więcej!
      Pomimo regularnych wpłat na konto Mała nie chodziła na angielski, bo
      nie wystarczało kasy z alimentów, podręczniki, mundurek,
      ubezpieczenie, wyczeczka szkolna i takie tam, to był dodatkowy
      wydatek, pokrywany przez NM, bo również nie wystarczało alimentów,
      książki czytała tylko z biblioteki, bo to już wogóle zbytek. Nie
      chodziła na basen, do kina...
      Te 2000 zł na nic nie wystarczały... tylko na jedzenie, chociaż
      obiad w szkole dodatkowo NM kupował, bo Mała wiecznie jadła kanapki
      albo pyzy. Kąpiel też była dopiero u nas... bo to wiadomo kosztuje ;-
      ) woda, mydło, szampon, ręcznik, proszek do prania, enegria i takie
      tamwink
      Jedyne buty na jakie wystarczało z alimentów to trampki... więc
      uzupełnianie garderoby to również była "brocha" Taty poza
      alimentami...

      Teraz Mała mieszka z nami, NM nie ma na nią alimnetów i uważam że za
      1500 zł. można dzieko 9 letnie spokojnie utrzymać we Wrocławiu.
      Można za tę kasę i książki i wyprawkę kupić i na angielski posłać, i
      garderobę może mieć aktualną... może normalnie żyć.

      Także BEZ PRZESADY!
      • tricolour Masz rację... 02.10.07, 16:11
        ... w końcu dziecko nie kosztuje więcej od rodziców, a to oznacza, że 4-osobowa
        (2+2) rodzina musiałby zarabiać > 6000 netto, by się zaledwie "utrzymać".

        Te dzieci jakies strasznie drogie są - jak patrze czasem...
        • babe007 Re: Masz rację... 02.10.07, 16:39
          A tu sie mylisz. Dziecko kosztuje więcej niż dorosły. Bo rośnie i
          potrzebuje częściej zmieniać garderobę. Bo rośnie i MUSI jeść
          pełnowartościowe i dobre jakościowo rzeczy (dorosły w ekstremalnych
          sytuacjach, bez ogromnej szkody "opędzi" byle czym). Bo sie rozwija
          i potrzebuje różnych dodatkowych bodźców (kino, teatr, wycieczki,
          książki, basen, rower). Bo się uczy i potrzebuje książek,
          dodatkowych zajęć, czasami korepetycji, wyjeżdża na zielone szkoły,
          szkolne wycieczki i.t.d. Nie mówiąc już o tym, że niektórzy decyduja
          się posłać dzieci do szkoły społecznej. Ale ja piszę o rodzicu,
          któremu zależy na dobru dziecka. Bo oczywiście można dać
          tylko "michę" i dach nad głową. Wtedy to może nawet będzie tańsze,
          bo zje mniej niz dorosły facet...
          • tricolour No to bardzo źle... 03.10.07, 09:58
            ... że rodzice tak mało wydają na siebie.

            - niektórzy dorośli (w tym i ja) tez jadają pełnowartościowe rzeczy, chodzą do
            kina teatru, opery. Ubieram się normalnie, to znaczy kupuje rzeczy droższe,
            które w użytkuwaniu są trwalsze. Czytam książki, które kupuję. Jeżdżę regularnie
            na wakacje letnie (w tym roku trzy razy) oraz zimowe. Utrzymuję dwa samochody
            oraz nieduże cuś do pływania po wodzie. Nawet płacę za nieruchomości, telefony,
            prądy, gazy, wody, telewizje i inne media.

            I uważam, że dziecko nie jest droższe od dorosłego człowieka.

            • mamba30 Tri... 03.10.07, 10:04
              chcesz, to wyśle Ci na @ swoje zestawienie kosztów, które ponoszę na
              syna. Jest dokładnie wyszczególniona każda para spodni, książki
              szkoilne i inne pierdoły, będziesz mógł sie przyjrzeć co, ile, za
              ile i dlaczego. Robiłam to zestawienie rok temu na 12,5 letniego
              syna. Miesięczny koszt 1.620,00 zł. Zapewniam Cię, że nie
              uwzględniłam tam jeszcze mnóstwa extrasów, które syn otrzymuje.
              --
              nie rób scen smile
                • mamba30 Re: Nie chcę Twojego zestawienia... 03.10.07, 10:15
                  tak, te wydatki są standardem w moim domu. Nie są natomiast
                  standardem w stosunku do rówieśników zamieszkujących również tę
                  kamienicę. Mój syn ma ten standard mocno zaniżony. Nie chodzi w
                  firmowych ciuchach np., tylko w lepszych jakościowo, ale bez metki.
                  Nie ma wiecznie kasy przy tyłku jak reszta. Nie chodzi 2 razy w tyg.
                  do kina, nie wyjeżdża za granicę, nie ma najnowszych "zabawek" itd.

                  Może powinieneś jednak takie zestawienie zobaczyć? Przekonałbys się
                  na własne oczy, ile kosztuje nastolatek, bo mam wrażenie, że pewne
                  fakty są Ci obce.
                  --
                  nie rób scen smile
                      • tricolour Nie mam wątpliwości co do wydatków rzeczowych... 03.10.07, 10:44
                        ... typu ubranie, szkoła, zdrowie itp.

                        Nie zgadzam się z "prądem, gazem, telefonem, CZYNSZEM". Ten czynsz jest
                        kuriozalny. Z wyliczenia widać, że mieszkacie we trójkę. Gdyby Wam przybyły
                        bliźniaki, to tak liczony czynsz wzrósłby chyba do 2000 zł miesięczcie (5x185).
                        Typowa manipulacja by wyszło więcej...
                        • mamba30 Re: Nie mam wątpliwości co do wydatków rzeczowych 03.10.07, 10:51
                          a przepraszam Cię bardzo, dziecko prądu nie zużywa???? nie korzysta
                          z telefonu??? Mój czynsz wynosi tyle, ile jest w załączniku, w
                          zestawieniu kwota przypadająca na dziecko jest 1/3 weartości
                          czynszu. Gdyby nam przybyły bliźniaki, to siłą rzeczy czynsz by
                          wzrósł. Doszłyby standardowe opłaty za używanie windy i wody. Takie
                          sprawy liczone są od osoby. Nie wyniósłby napewno tyle ile podajesz,
                          a pewnie o kwotę 200 zł. Nie wiem dokładnie, musiałabym
                          przeanalizować umowę i zerknąć, które media i w jakiej cenie są
                          liczone od osoby, a nie od metrażu jak np. goły czynsz i ogrzewanie.

                          Dlaczego mi zarzucasz manipulację???????
                          --
                          nie rób scen smile
                          • tricolour Dlaczego manipulację? 03.10.07, 10:58
                            Dlatego, że sztucznym zabiegiem chcesz więcej pieniędzy. Czy WYLICZYŁAŚ, że
                            dziecko wykonuje 33% połączeń telefonicznych (i abonamentu), zużywa 33% prądu itp?

                            Zauważ, że gdyby w rodzinie była trójka dzieci, to Twoim sposobem "liczenia"
                            żuzywałyby one 2/3 domowych wydatków na prąd, wodę, gaz, czynsz, telefon,
                            internet, telewizję.

                            To jest moim zdaniem manipulacja - w Twoim konkretnym przypadku na ok 300 zł
                            miesięcznie.
                            • mamba30 Re: Dlaczego manipulację? 03.10.07, 11:01
                              Gdyby w moim mieszkaniu była trójka dzieci, czyli łącznie byłoby nas
                              5, to na zestawieniu znalazłaby się 1/5 wartości czynszu, prądu i
                              telefonu. Tri zatryb wreszcie, co piszę i nie czepiaj się rzeczy
                              oczywistych.
                              --
                              nie rób scen smile
                              • tricolour I tu leży cały problem... 03.10.07, 14:58
                                ... że dziecko nie kosztuje tyle ile kosztuje tylko zależy to od czynników
                                zewnętrznych - w tym przpadku "czynsz" na dziecko zależy od innych użytkowników,
                                co jest oczywistą nieprawdą.

                                Zresztą ta nieprawda jest źródłem konfliktu od czasu kiedy Twój ex ma kobietę.
                                Ta kobieta używa takiego samego mechanizmu wyliczania, co Ty i skoro Ty
                                proporcjonalnie liczysz czynsz do ilości domowników, to ona proporcjonalnie
                                obcina Ci alimenty gdy dziecko nie jest z Tobą. To jest piekny przykład jak
                                można spaprać sobie relacje chcąc dostać nienależne (w rozumieniu drugiej
                                strony) pieniądze.

                                Alimenty są ostatnią i jedyną sprawą łączącą byłe małżeństwo. Jeśli w tej
                                jedynej sprawie druga strona ma płacić za część abonamentu
                                radiowo-telewizyjno-internetowego (i innych) podczas gdy właścicielem nie jest
                                dziecko (i wysokość tego abonamentu nie zależy od ilości korzystających) to
                                możliwości są dwie:

                                1. Płaci się machając ręką na kilka złotych - i tak często robią samotni faceci
                                ceniąc sobie bardziej święty spokój niż kilka złotych

                                2. Zjawia się nexia, ktra przygląda się wydatkom swojego faceta i dochodzi do
                                wniosku, że skoro tamta doi, to należy to ukrócić tamtymi metodami.

                                I tą drugą sytuację masz w domu. Śmieszne jest to, że zysk finansowy jest
                                mizerny, o energii marnotrawionej na negatywne emocje nawet nie wspomnę...
                                • mamba30 Re: I tu leży cały problem... 04.10.07, 09:36
                                  tricolour napisał:

                                  > ... że dziecko nie kosztuje tyle ile kosztuje tylko zależy to od
                                  czynników
                                  > zewnętrznych - w tym przpadku "czynsz" na dziecko zależy od innych
                                  użytkowników
                                  > ,

                                  co jest oczywistą nieprawdą.
                                  >

                                  Nie dyskutuję już z Tobą w tym temacie, bo to nie ma sensu, nie
                                  docierają do Ciebie żadne argumenty, ani moje ani innych forumek.


                                  > Zresztą ta nieprawda jest źródłem konfliktu od czasu kiedy Twój ex
                                  ma kobietę.
                                  > Ta kobieta używa takiego samego mechanizmu wyliczania, co Ty i
                                  skoro Ty
                                  > proporcjonalnie liczysz czynsz do ilości domowników, to ona
                                  proporcjonalnie
                                  > obcina Ci alimenty gdy dziecko nie jest z Tobą.


                                  Nie ona obcina mi alimenty, ale wielce szanowny pan tatuś. Ona
                                  groszem nie śmierdzi, bo NIGDY nie pracowała, a ma lat 26 bądź 27.
                                  Żeby było też jasne, nie studiowała, nie ma nawet matury, więc nie
                                  ma tu mowy o osobie, która pierwsze lata dorosłego życia poświęciła
                                  kształceniu się a nie pracy.



                                  To jest piekny przykład jak
                                  > można spaprać sobie relacje chcąc dostać nienależne (w rozumieniu
                                  drugiej
                                  > strony) pieniądze.
                                  >
                                  > Alimenty są ostatnią i jedyną sprawą łączącą byłe małżeństwo.


                                  Ależ pieniądze są jak najbardziej należne mojemu dziecku, bo jest to
                                  też dziecko exa. Niestety to nie moja wina, że nexia jest pasożytem.
                                  Znam ją bardzo dobrze, bo jakiś kolo ją przytachał do klubu
                                  motocyklowego, wię jakieś 2 lata zanim pogoniłam exa mogłam ją
                                  obserwować i poznawać. I ja się Ciebie Pytam drogi Tri, jakim prawem
                                  obca baba, która żeruje na pieniądzach exa, steruje pieniędzmi
                                  należnymi dziecku?? Pieniędzmi, które ex zobowiązał się płacić??

                                  I mylisz się, że alimenty są ostatnia rzeczą, jaka istnieje pomiędzy
                                  byłymi małżonkami. Istnieje wspólne, małoletnie dziecko. Nie
                                  rozmawiam w ogóle z exem, bo nexia jest do bólu zazdrosna. Nie mogę
                                  w ogóle z nim porozmawiać na temat dziecka (nie pieniędzy), bo
                                  nexia "kazała" mi sobie znaleźć bliższą rodzinę.... bo nexia
                                  powiedziała "ty qrwo, szmato odpier...l sie od nas" odbierając nie
                                  swój telefon. Możesz mi wierzyć, bądź nie - IMO jestem bardzo dobrą
                                  exią, exią która się w ogóle nie wpiernicza w ich życie, exią która
                                  nie żąda nic, poza należnymi dziecku pieniędzmi.



                                  Jeśli w tej
                                  > jedynej sprawie druga strona ma płacić za część abonamentu
                                  > radiowo-telewizyjno-internetowego (i innych) podczas gdy
                                  właścicielem nie jest
                                  > dziecko (i wysokość tego abonamentu nie zależy od ilości
                                  korzystających) to


                                  Dziecko korzysta z telefonu, na ten telefon również dzwoni ex i
                                  babcia. Dziecko korzysta z komputera (internet) zarówno dla własnej
                                  przyjemności, jak i w celach edukacyjnych. Dziecko ogląda kablówkę.
                                  Dziecko mieszka tu tak samo jak ja, zużywa prąd i całą resztę
                                  mediów. Dlaczego ex ma się nie dokładać w jakiejś części do części
                                  kosztów przypadających na dziecko??? Ale w tym samym czasie może
                                  opłacać czynsz i media za mieszkanie nexi???? Jest to kwota ok. 650
                                  zł., tyle podał na sprawie o alimenty, do tego ich komórki, internet
                                  domowy i internet w laptopie. Utrzymuje też samą nexię, samochody i
                                  2 motocykle, w tym 1 nexi!!!


                                  > możliwości są dwie:
                                  >
                                  > 1. Płaci się machając ręką na kilka złotych - i tak często robią
                                  samotni faceci
                                  > ceniąc sobie bardziej święty spokój niż kilka złotych
                                  >

                                  Na nic nie macha ręką. Jak kupił bez mojej wiedzy i prośby T-shirta
                                  synowi za 35 zł. to sobie z alimentów obciął.


                                  > 2. Zjawia się nexia, ktra przygląda się wydatkom swojego faceta i
                                  dochodzi do
                                  > wniosku, że skoro tamta doi, to należy to ukrócić tamtymi metodami.
                                  >

                                  Nie ja doję, mylisz pojęcia. To są pieniądze przeznaczone na życie
                                  dziecka. Jeżeli już mowa o dojeniu, to wyżej opisałam Ci kto i jak
                                  doi.



                                  > I tą drugą sytuację masz w domu. Śmieszne jest to, że zysk
                                  finansowy jest
                                  > mizerny, o energii marnotrawionej na negatywne emocje nawet nie
                                  wspomnę...


                                  Tak, masz rację. Kupa nerwów przy 3 sprawach o podwyższenie
                                  alimentów i niewspółmierne koszty adwokata, którego sobie wynajął
                                  ex. A wystarczyło płacić w miarę regularnie te marne 500 zł. na
                                  WŁASNEGO syna i nie byłoby tematu. A dlaczego marne? Ano dlatego, że
                                  jest to mniejsza część kosztów utrzymania dziecka i że te 500 zł. to
                                  jest kwota, którą ex wydaje w 1 weekend na zlocik motocyklowy.... A
                                  tak BTW to wczoraj się dowiedziałam, że sobie wyjechał na 1,5 tyg.
                                  Przecież o tej porze nad morze nie pojechał, he he. Jakoś kochany
                                  tatuś nie znalazł czasu w wakacje, aby zabrać gdzieś syna.... A w
                                  trakcie trwania spraw o alimenty jakim on był kochanym ojcem.
                                  --
                                  nie rób scen smile
                            • kicia031 Re: Dlaczego manipulację? 03.10.07, 12:22
                              gdybys mieszkal z nastolatkiem, to wiedzialbys, ze na ogol
                              nastolatek wykonuje 99% polaczen telefonicznych i korzysta w 90% z
                              TV.

                              Rodzina w ktorej sa dzieci potrzebuje - i kupuje - wieksze
                              mieszkanie, by zapewnic dzieciom niezbedny metraz, jasne jest wiec,
                              ze np czynsz jest wiekszy niz w przypadku osoby samotnej i ze dzieli
                              sie na ilosc osob mieszkajacych w mieszkaniu.

                              Gdyby w rodzinie bylo 3 dzieci (+ 2 doroslych) to na dzieci
                              wypadaloby 3/5 kosztow) prosta matematyka.

                              --
                              "Kicia Ty idealistka jesteś"
                              m-m-m
              • tricolour Mówiąc inaczej... 03.10.07, 10:13
                ... dziecko funkcjonuje jako członek rodziny. Nie może być faworyzowany
                finansowo kosztem rodziców, bo to rodzice pracują i ich obowiązkiem jest np.
                budowanie domu (dla wszystkich), posiadanie oszczędności, inwestycje itp.

                Jeśli ktoś wydaje na dziecko więcej niż na siebie, to nie może mieć pretensji do
                partnera, który nagle np. zdradza, bo on też może mieć prawo do "więcej".

                W rodzinie panuje partnerstwo.. albo guzik.
                • mamba30 Drogi Tri. 03.10.07, 10:23
                  tak dla przykładu, na przełomie sierpnia i września musiałam
                  zainwestować w wydatki czysto szkolne ok. 1.150 zł. w tym książki,
                  wyprawka do szkoły, mundurek, ubezpieczenie, wycieczka integracyjna
                  i inne drobne opłaty. Do tego trzeba jeszcze doliczyć zakup nowej
                  odzieży, syn przez wakacje sporo urósł, oraz wydarł. Na siebie w tym
                  czasie nie wydałam nic, poza kremem do twarzy, takim za 7,50 zł. Nie
                  widzę w tym nic złego. Syn ma takie a nie inne potrzeby, muszę w
                  niego inwestować i nie chodzi do prywatnego gimnazjum, a do
                  zwykłego, rejonowego. Nie czuję ani ja ani mój mąż braku partnerstwa
                  w naszej rodzinie.
                  --
                  nie rób scen smile
                  • tricolour Szkołe rozpoczyna sie raz w roku.... 03.10.07, 10:30
                    ... i spora suma 1150 zł oznacza tylko 100 miesięcznie w skali roku. Poza tym
                    wiadomo kiedy szkoła się rozpoczyna i można podnieść alimenty o 100 czy nawet
                    200 zł miesięcznie właśnie na okoliczność nowego roku szkolnego.

                    Pamiętam też z jakim trudem przekonywałem byłą żonę, że z chęcią będę płacił
                    wyższe alimenty byle mi nie zawracała głowy "nagłymi" wydatkami. Pamietam też
                    jak bardzo chciała wyższych alimentów i jednoczesnych "nagłych i
                    niepodziewanych" wydatków.

                    smile)
                    • mamba30 Re: Szkołe rozpoczyna sie raz w roku.... 03.10.07, 10:41
                      nie Tri, to nie jest tylko 100 zł. miesięcznie. Dolicz prosze
                      jeszcze komitet rodz. płacony co m-c, np. koszt obiadów (jeżeli
                      dziecko jada) u mnie jest to kwota 120 zł., koszt wyjść klasowych do
                      kin, muzeum, teatru, zielona szkoła itd. Syn się dostał do klasy z
                      rozszerzonym angielskim i już mamy zapowiedziany na maj obóz
                      językowy za granicą. Wyjazd 7 dni, koszt w tym roku był rzędy 1.500
                      zł. myslę, że podobny będzie koszt za rok.

                      Po wielkich bojach i 3 rozprawach udało mi sie podwyższyć alimenty
                      do kwoty 650 zł. Taty pit opiewał na kwotę 109.000 zł. i tata NIE
                      DOKŁADA sie poza alimentami do niczego. Nie dołożył sie do wyprawki,
                      bo go nexia uświadomiła, że byłby frajerem. Masz jeszcze jakieś
                      pytania?
                      --
                      nie rób scen smile
                      • tricolour Jeszcze tylko jedno pytanie.... 03.10.07, 10:48
                        ... o fragment sentencji wyroku rozwodowego (u mnie jest tak, że "zasądza się
                        kwotę... alimentów. Resztę kosztów utrzymania ponosi powódka"). A reszta, to reszta.

                        Czy u Ciebie jest podobnie, czy masz napisane w jakich proporcjach utrzymujecie
                        dziecko.

                        • mamba30 Re: Jeszcze tylko jedno pytanie.... 03.10.07, 10:58
                          przy rozwodzie nie kłóciliśmy się co do alimentów. Zarabiałam w
                          miarę, zaproponowałam exowi 500 zł. zgodził się. W wyroku
                          mam "kosztami utrzymania małoletniego dziecka obciąża oboje rodziców
                          ustalając udział ojca na kwotę 500 zł. m-nie płatne do rąk matki do
                          10 każdego m-ca z ustawowymi odsetkami w razie uchybienia terminowi
                          ich płatności" koniec.

                          Jak nastała nexia ex zaczął sobie potrącać alimenty w przypadku, gdy
                          brał dziecko na weekend. Poszłam do sądu w momencie, w którym we
                          wrześniu - m-cu cholernych wydatków na szkołę - otrzymałam od exa
                          UWAGA 200 zł., resztę sobie potrącił za 8 dni wakacji, które z nim
                          spędził syn. Miał adwokata, po 3 rozprawach ugrałam 150 zł. podwyżki
                          i to, że teraz płaci regularnie i w zasądzonej wysokości.

                          Sąd swój wyrok umotywował tym, że po rozwodzie polepszył mi się
                          standard życia (czytaj remont zrobiony w MOIM mieszkaniu za
                          pieniądze mojego obecnego małżonka), oraz faktem, że mój obecny mąż
                          ma dobre wykształcenie i zapewne wiele zarabia. Dla mnie to żenada.
                          --
                          nie rób scen smile
      • youla77 Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 12:24
        agula_d napisała:

        > Mamy na wychowaniu 9 latkę, córkę NM, która dopóki NM płacił na
        nią
        > alimenty - 2000 zł, zdaniem jej mamy kosztowała znacznie więcej!

        proszę mi powiedziec, bo zorientowana nie jestem ale na chłopski
        rozum, skoro dziecko jest wspólne, to wspólne powinny byc wydatki na
        dziecko i alimenty płacone na dziecko przez rodzica, z którym
        dziecko nie mieszka powinno wynosic połowę kosztów utrzymania. A z
        tego co podczytuję na forum czasami wynika, że matki oczekują, by
        ojcowie w 100% pokrywali te koszty w alimentach.
        • chalsia Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 12:44
          > proszę mi powiedziec, bo zorientowana nie jestem ale na chłopski
          > rozum, skoro dziecko jest wspólne, to wspólne powinny byc wydatki
          na
          > dziecko i alimenty płacone na dziecko przez rodzica, z którym
          > dziecko nie mieszka powinno wynosic połowę kosztów utrzymania.

          nie, nie muszą stanowić połowy, bowiem ta sam logika (uznana a
          prawodawstwie polskim) podpowiada, iż rodzic, z którym dziecko na
          codzień przebywa wnosi do całokształtu tematu pt. "dziecko" wartości
          niematerialne w postaci osobistej opieki itp. I dlatego też kasa nie
          nusi być podzielona po połowie.
          --
          Jednak niektórzy ludzie to gady.
          • youla77 Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 13:43
            chalsia napisała:
            > nie, nie muszą stanowić połowy, bowiem ta sam logika (uznana a
            > prawodawstwie polskim) podpowiada, iż rodzic, z którym dziecko na
            > codzień przebywa wnosi do całokształtu tematu pt. "dziecko"
            wartości
            > niematerialne w postaci osobistej opieki itp. I dlatego też kasa
            nie
            > nusi być podzielona po połowie.

            no tak, nie pomyślałam o tym. Jednak z drugiej stony, rodzic
            mieszkający z dzieckiem ma możliwośc bycia z dzieckiem na codzien i
            cieszenia się potomkiem, natomiast ten weekendowy takiej możliwości
            nie ma, choc tak samo kocha dziecię. Czy prawo polskie mówi, jak
            takiemu rodzicowi zadoścuczynic? Chyba nie, dlatego można byłoby się
            upierac, że jednak w kwestii finansów rodzice partycypowac powinni
            mniej więcej po połowie.
            • chalsia Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 23:09
              no tak, nie pomyślałam o tym. Jednak z drugiej stony, rodzic
              > mieszkający z dzieckiem ma możliwośc bycia z dzieckiem na codzien
              i
              > cieszenia się potomkiem, natomiast ten weekendowy takiej
              możliwości
              > nie ma, choc tak samo kocha dziecię. Czy prawo polskie mówi, jak
              > takiemu rodzicowi zadoścuczynic? Chyba nie, dlatego można byłoby
              się
              > upierac, że jednak w kwestii finansów rodzice partycypowac powinni
              > mniej więcej po połowie

              zadośćuczynić to można za szkody/wysiłek, a nie za niedostatek
              przyjemności
              --
              Większość ludzi to ssaki.
              • e_r_i_n Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 23:32
                chalsia napisała:

                > zadośćuczynić to można za szkody/wysiłek, a nie za niedostatek
                > przyjemności

                Poczepiam sie slowek wink - to co, dla matki to wysilek i niefinansowy wklad w
                wychowanie dziecka, a dla ojca przyjemnosc?
                --
                POMÓŻ SIATKARCE - ODDAJKREW

                (Przy)biegli rewidenci
              • youla77 Re: ile wydajecie na dziecko ? 15.11.07, 08:53
                > zadośćuczynić to można za szkody/wysiłek, a nie za niedostatek
                > przyjemności

                Chalsiu, z całym szacunkiem, nie czepiaj sie słówek, uważam Ciebie
                za inteligentną istotę i głęboko wierzę, że zrozumiałaś przekaz.
                Jeśli tak, to skąd u Ciebie złośliwośc i chęc docinek? Nie marnuj
                baterii na takie komentarze. Nieładnie, nieładnie...
                • chalsia Re: ile wydajecie na dziecko ? 15.11.07, 12:59
                  Dziękuję.
                  Odpowiedź moja nie była złośliwa w zamiarze, cóż mam taki lakoniczny
                  styl pisania, że być może tak to wygląda.
                  Była to rzeczowa odpowiedź na na pytanie/refleksję z Twojego postu.
                  Tyle możemy zrozumieć, ile napisane - użyłaś słowo "zadośćuczynić" i
                  ja tak je zrozumiałam. Nie wiem, co innego miałas na myśli, jaki był
                  inny kontekst.
                  --
                  Jednak niektórzy ludzie to gady.
                  • youla77 Re: ile wydajecie na dziecko ? 16.11.07, 15:50
                    chalsia napisała:

                    > Dziękuję.
                    > Odpowiedź moja nie była złośliwa w zamiarze, cóż mam taki
                    lakoniczny
                    > styl pisania, że być może tak to wygląda.
                    > Była to rzeczowa odpowiedź na na pytanie/refleksję z Twojego
                    postu.
                    > Tyle możemy zrozumieć, ile napisane - użyłaś słowo "zadośćuczynić"
                    i
                    > ja tak je zrozumiałam. Nie wiem, co innego miałas na myśli, jaki
                    był
                    > inny kontekst.

                    Chalsiu, dobrze, spróbuję wziąc pod uwagę styl Twoich wypowiedzi i
                    nie uznawac ich za złośliwe. :o)
                    Będę też starac się pisac wprost, nieużywając skrótów myślowych.
                    pisząc o "zadoścuczynieniu" miałam na myśli to, że i owszem, więcej
                    czasu opiekując się dzieckiem spędza z nim matka ale ma również z
                    tego niewymierny profit w postaci właśnie tego cennego czasu ze
                    swoim potomkiem, takiego przywileju nie ma dochodzący,
                    codwutygodniowy ojciec. Nie uważam zatem, że za ten czas, który
                    matka spędza ze swoim ukochanym dzieckiem ma płacic ojciec w postaci
                    alimentów. Dlatego stałabym dalej przy stanowisku, że alimenty
                    powinny stanowic mniej więcej połowę kosztów utrzymania dziecka.
                    Pozdrawiam :o)

    • kicia031 Re: ile wydajecie na dziecko ? 02.10.07, 16:37
      Moje dziecko ma 16 lat, Warszawa, raczej niewymagajace w kwrestii
      stroju, chociaz ja z zasady nie oszczedzam np na butach. Chodzi na
      dobry angielski, wyjezdza na wakacje i na ferie, ma komorke, ktora
      oplaca z kieszonkowego - no ale kto daje kieszonkowe? Rodzice
      przeciez.
      Lacznie z udzialem w czynszu i oplatach oceniam koszt na jakies 24
      tysiace rocznie, czyli 2000 tysiace srednio miesiecznie.

      Nie doliczam tu kosztow podrozy do taty do Krakowa, bo te pokrywa
      tata bezposrednio.

      --
      "Kicia Ty idealistka jesteś"
      m-m-m
        • arwena_11 Re: ile wydajecie na dziecko ? 02.10.07, 18:21
          Mnie też sie wydaje, ze to strasznie dużo.
          Syn ma 7 lat. Szkoła prywatna + prywatny angielski + prywatna szkoła
          muzyczna, to daje ok 1000 zł. Na jedzenie i ubranie nie wydaję 500
          zł miesiecznie na 1 dziecko. Oczywiście pewnie że jak muszę to
          wydam, ale buty na zimę kupuję raz do roku a nie co mieisąc,
          podobnie jak kombinezon czy spodnie. Takich rzeczy co mieisac si nie
          kupuje.
          Inna rzecz że nie wliczam w to wakacji, bo to osobny temat. Ale
          pewnie gdyby nie chodził do szkoły prywatnej to te 600 zł miałabym
          na inne wydatki.
          Tak więc 1500 zł na 1 dziecko to dużo.
          --
          Marta
          Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
          DZIECI ROCZNIK 2000
          • natasza39 Re: ile wydajecie na dziecko ? 02.10.07, 18:37

            Ja 1500 zł nie wydaję nawet na studenta.
            Moze i wydawałabym tyle gdyby mieszkał na prywatnej kwaterze. Na szczęście
            dostał akademik.
            Wydawanie 1500 zł na 8-latka?
            Wsród moich znajomych pracujących na etatach nie ma takich dzieci.
            A 2 tysiące to dostaje od rodziców syn mojej koleżanki, który rozpoczął studia
            medyczne we Wrocławiu i musi wynajmować mieszkanie (kawalerka na spółke z kolega).
            Ponadto tyle krawiec kraje ile mu materiału staje.
            Oczywiście mozna samemu zdychać na suchoty i żreć pasztetową, byle ukochanym
            dzieciom kupować szynkę parmeńską codziennie, ale raczej obawiam się, że wychowa
            się takie coś co mu się wszystko będzie należeć w dorosłości.
            I tak jak słusznie ktoś zauważył.
            Jesli 1500 zł na dziecko to norma w Polsce, to na 4 osobowa rodzinę norma byłby
            miesięczny dochód netto w wysokości 6 tys.
            Ile ludzi ma w Polsce taki dochód miesięczny?

            I jeszcze jedno, bo własnie wczoraj spotkałam się z takim argumentem pewnej
            nieletniej w stosunku do dorosłych, którzy wysmiali dziewczynę-nastolatkę,
            chcaca zakupić sobie spodnie za 250 zł.
            Na argument, że sami chodzą w spodniach za 70- zł ona odpwoiedziała, że
            widocznie oni nie musza w srodowisku się tym wyrózniać, ale ona nie zamierza
            odstawać od reszty kolezanek, te spodnie musi mieć, bo inaczej będzie towarzysko
            stracona.
            Rece opadają.
            Rodzice!
            Sami jestescie sobie winni, że dzieciom się we łbach przewraca.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
          • chalsia Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 14:23
            Arwena nie wlicza równize kosztów związanych z mieszkaniem.
            Mój eks ocenił koszty utrzymania swojego dziecka ze związku z nexią
            (w wieku wówczas DWÓCH LAT) na 1500 zł miesięcznie (nie korzystał z
            płatnej opiekunki).
            --
            Większość ludzi to ssaki.
    • tropicana Re: ile wydajecie na dziecko ? 02.10.07, 20:31
      Nie wiem, ile wydaję i całe szczęście, że nie muszę tego liczyć.
      Nawet nie wiedziałabym, jak.
      Mnie np. przeważnie w domu nie ma, w związku z czym nie ja nabijam
      rachunki za prąd i telefony, nie moje pokoje trzeba najczęściej
      remontować, nie ja potrzebuję nowego instrumentu i podręczników do
      opanowania 5 z kolei języka i nie ja wybijam wielkie szyby
      panoramiczne, bo treba pokazać koledze rzut.
      Powiedzcie, jak liczycie, to i ja spróbuję.

    • e_r_i_n Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 10:32
      Zgadzam sie z Burzą. Nie rozumiem tej koniecznosci wydawania jak
      najmniej, bo inaczej sie dziecko rozbestwi.
      1500 zł to na pewno nie jest mało na dziecko - ja wydaje srednio na
      pewno mniej, nie oszczedzajac. Ale nie jest tez to kwota, ktora
      oznacza, ze dziecko sika na zloty nocnik.
      Jak bym musiała oszczedzac, to pewnie bym wydawała mniej. Skoro nie
      musze, to dlaczego mam to robic? W imie zasady?
      Prosta zasada: dostosowac poziom zycia dziecka do mozliwosci.
      Normalne jednak jest, ze jak trzeba wybierac, na kogo wydac kase (na
      potrzebne rzeczy), pierwszenstwo ma dziecko.

      --
      ZAGŁOSUJ!!! Inaczej ONE zrobią to ZA CIEBIE!!!

      (Przy)biegli rewidenci
    • nie_mam.a Średnia wychodzi 1500 ;) z grubsza oczywiście 03.10.07, 10:34
      No dziękuję Wam bardzo za odzew. Pytałam, bo eksia ni stąd ni zowąd
      3 dni po spotkaniu (mieszkamy 350 km od siebie) dzwoni i chce
      wyrównania za wrzesień, wyższych alimentów itd. A że należy do
      gatunku "NALEŻYMISIĘODCAŁEGOSWIATA", nie pracuje itp, itd. to
      ciśnienie mi podniosła bardzo. Z tym, że chyba mniej żądaną kwotą
      ile sposobem załatwiania sprawy - jak się widzimy to jest cacy, a
      potem telefon do mojego M pełen wyrzutów. Z tymi kosztami to jest
      tak, że rower, buty na zimę, wymarzony prezent i koszty wakacji
      pokrywamy dodatkowo my, prócz alimentów co miesiąc. Chcielibyśmy
      płacić część pieniędzy bezpośrednio za szkołę, angielski i inne
      zajęcia, ale nie wiem, czy tak można ustalić w sądzie (ma ktoś
      jakieś doświadczenia?), eksia potrafi powiedzieć zaciągając się
      Vogue'm, że na mleko dla Małej nie ma...
      • macosik Re: Średnia wychodzi 1500 ;) z grubsza oczywiście 03.10.07, 12:37
        Wydaje mi się, że wielkość wydatków na dziecko powinna być zależna
        od zarobków matki i ojca. Dla niektórych 1500 zł. to kwota mała dla
        innych to cała wypłata. Podawanie wielkości wydatków powinno być w
        zestawieniu z zarobkami by było obiektywne. Są rodziny, które
        zarabiają 1500zł. i mają 2-3 dzieci. Z tego by wynikało, że tylko
        jeden członek tej rodziny egzystuje a reszta żyje powietrzem.
        Druga sprawa. Również nie uważam, bym jako dorosła musiała sobie
        odmawiać wszystkiego dla dobra dziecka. Kiedy ono wejdzie w świat
        dorosłych nauczy się również odmawiać czy nadal będzie tylko
        wymagać? Wydaje mi się, że wychowanie należy rozpocząć od małego.

        • e_r_i_n Re: Średnia wychodzi 1500 ;) z grubsza oczywiście 03.10.07, 12:52
          macosik napisała:

          > Z tego by wynikało, że tylko jeden członek tej rodziny egzystuje a
          > reszta żyje powietrzem.

          Z czego tak wynika?
          To, ze ktos wydaje 1500 zł na dziecko miesiecznie, nie znaczy, ze
          nie da sie wydac mniej. Tyle, ze to zycie ma inna jakosc.

          > Druga sprawa. Również nie uważam, bym jako dorosła musiała sobie
          > odmawiać wszystkiego dla dobra dziecka.

          Nie wszystkiego. Ale chyba normalne, ze jak brakuje butow Tobie i
          dziecku, to w pierwszej kolejnosci kupisz dziecku?
          --
          ZAGŁOSUJ!!! Inaczej ONE zrobią to ZA CIEBIE!!!

          (Przy)biegli rewidenci
        • nie_mam.a Re: Średnia wychodzi 1500 ;) z grubsza oczywiście 03.10.07, 13:27
          > Wydaje mi się, że wielkość wydatków na dziecko powinna być zależna
          > od zarobków matki i ojca. Dla niektórych 1500 zł. to kwota mała
          dla
          > innych to cała wypłata. Podawanie wielkości wydatków powinno być w
          > zestawieniu z zarobkami by było obiektywne

          Ale zarobkami tego co płaci alimenty czy tego co je pobiera i ma
          dziecko na wychowaniu? Bo tu mam dylemat. Jeśli różnice w zarobkach
          są znaczne (czytaj: jedna strona nie pracuje wcale, a druga za
          dużo), to i tak nie ma możliwości wyrównania tego statusu
          materialnego dziecka. Bo nawet najwyższe alimenty nie pomogą w tym,
          że na wakacje dziecko z mamą nie wyjeżdża.
    • kicia031 Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 10:54
      Taka kwota wynika z wydatków
      > niecodziennych, choćby jej angielski kosztuje mnie 1700 zł rocznie
      > razem z podręcznikami, co daje miesięcznie ponad 100 zł. Ponieważ
      > spędzamy wakacje tak a nie inaczej (jeździmy we dwójkę z męzem
      poza
      > sezonem) - młodą wysyła się na przynajmniej 2 obozy w lecie i
      jeden
      > w zimie. Koszt jednego wyjazdu to min. 1500 zł.

      Otoz to. Moje dziecko chodzi na 2 jezyki poza szkola (angielski i
      francuski) i to na kursy z gornej polki, moze to fanaberia, ale ja
      wierze w inwestowanie w edukacje, moi rodzice inwestowali i dzieki
      temu teraz stac mnie na to, by inwestowac w dzieci.

      Podobnie wakacje - syn wyjezdza na obozy jezykowe, narciarskie,
      oprocz podnoszenia kwalifikacji poznaje tam rowiesnikow ktorzy sa
      podobni do niego, a takie kontakty tez moga ulatwic mu zycie w
      przyszlosci: potega social networking jest olbrzymia.

      Na szczescie moj Ex nigdy nie kwestionowal takich wydatkow, bo sam
      zdaje soebie sprawe z tego, ze jesy to inwestycja w przyszlosc
      dziecka.
      --
      "Kicia Ty idealistka jesteś"
      m-m-m
    • chalsia Re: Dlaczego manipulację? 03.10.07, 14:15
      Z Tri o kosztach "mieszkaniowych" wchodzących w koszta utrzymania
      dziecka nie ma co dyskutowac. W tym temacie jest totalnie
      nieprzemakalny (a zwlaszcza w kwestii wyliczania kosztów prądu, gazu
      i wody).
      --
      Jednak niektórzy ludzie to gady.
      • kicia031 Re: Dlaczego manipulację? 03.10.07, 14:26
        No ale to nie z tri dyskutujemy, wtedy bym napisala na priva. Po
        prostu nie chcialabym, by takie oderwane od rzeczywiscosci pomysly
        ktos nieswiadomy praktyki sadowniczej i/lub pozbawiony elementarnego
        zdrowego rozsadku wzial za powszechnie przyjety sposob rozliczania
        kosztow.
        --
        "Kicia Ty idealistka jesteś"
        m-m-m
      • tricolour Masz rację... 03.10.07, 15:07
        ... moja nieprzemakalnośc polega na tym że:

        - opłaty stałe (czynsze, abonamenty, podatki gruntowe, opłaty przesyłowe itp)
        płaci właściciel.
        - opłaty zależne od ilości domowników (woda, ścieki, śmieci, winda itp) wchodzą
        do alimentów.
        • chalsia Re: Masz rację... 03.10.07, 22:49
          > - opłaty zależne od ilości domowników (woda, ścieki, śmieci, winda
          itp) wchodzą
          > do alimentów.

          się zgadzam

          > - opłaty stałe (czynsze, abonamenty, podatki gruntowe, opłaty
          przesyłowe itp)
          > płaci właściciel.

          się nie zgadzam co do czynszu/kosztu wynajmu - bez dziecka można
          sobie w mniejszym (co znaczy tańszym) lokum mieszkać
          i się nie zgadzam co do kosztów internetu jesli został on podłaczony
          ze względu i dla dziecka (mowa oczywiście o dzieciach starszych)
          --
          Większość ludzi to ssaki.
          • tricolour Zastanawiam się nad jednym... 03.10.07, 23:31
            ... ile spraw alimentacyjnych toczy sie o kilka złotych wynikających z różnego
            pojmowania obowiązków? Ile takich skromnych czynszów czy internetów za 50
            złotych kieruje ludzi na wojnę do sądów?

            I jaki jest tego sumaryczny wynik finansowy?
    • m-m-m Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 14:28
      Mój pasierb lat 18-e "kosztuje" miesiecznie ca 1500 zł. Jak widzę po
      wcześniejszych postach te 1500 zł na dziecko lat naście to jakaś
      magiczna granica. Nie uważam, aby pasierb miał jakis nadzwyczajny
      luksus za tę sumę: w to wliczam nie tylko szkołę, ubrania, jego
      część czynszu, komputer, internet, jedzenie, wakacje, rozrywki,
      komitet rodzicielski, wliczam tez pranie, prasowanie, a także
      wizyty u lekarza (np. ostatnio zapłaciłam 500 zł u dentysty za
      operacyjne usunięcie jego ósemki). No pewnie, mogłam nie płacić,
      mógł mój M. stracić kilkanaście dni na dobijanie się do państowego
      dentysty, a pasierb nie spać i nie jeść przez ten czas od czasu do
      czasu połykając tylko tabletke przeciwbólową.
      No i tak: oczywiście, że za te 500 zł miałabym parę niezłych butów,
      nie kupiłam ich sobie, kupiłam za to dentystę pasierbowi - per saldo
      w tym miesiącu wydałam na niego więcej niż na siebie. I takie
      sytuacje bywają i nie rozumiem jak ktoś może mówić, że na dziecko
      lat 18-e powinno wydać się mniej.
    • natasza39 Taki link w temacie.... 03.10.07, 15:53

      facet.wp.pl/kat,1007847,wid,9245112,wiadomosc.html?rfbawp=1191419103.060&ticaid=1492f---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
    • rozwodnica Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 19:22
      Wiecie co? Chyba jednak rzeczywiście z internetu w tym kraju korzysta na razie
      jakaś szeroko pojęta elita...
      Znakomita większość ludzi, których znam ma dochody na poziomie 3000 zł - na całą
      rodzinę. Z tego opłacają czynsz, energię itp. oraz żywią się, odziewają i
      zapewniają sobie oraz dzieciom to co nazywacie ekstrasami. Z większości postów
      wynika, że ich dzieciaki nie mają szans na tzw. dobry start, będą słabo
      wykształcone, są kiepsko i tandetnie ubrane...
      Smutne

      --
      "(...) a minę miał ważną jakby kiełbasę jadł albo masło widział" smile
      • dominika303 Re: ile wydajecie na dziecko ? 03.10.07, 22:07
        Co do kwestii nastolatka - to chyba tyle można wydac ile sie ma na
        ten cel pieniędzy smile

        Ja moge napisac ile wydałam do tej pory na wyprawkę dla jeszcze
        nienarodzonego dziecka wink na razie mam tylko ubranka od 0 do 6 m-cy.
        Ubranka nie z targu - a markowe, ale nie najdroższe smile( mam juz
        wybrane rzeczy dla dziecka, tj wózek posciel łóżeczko i reszta
        niezbędna i razem zamknę sie w 2,5 tyś - 3 tyś zł)
        Mimo iż ja i mój mamy miesięcznie do dyspozycji jedynie
        kilkukrotnosć średniej krajowej - to nie wydam na wyprawkę tyle ile
        moja niepracująca koleżanka, która urodziła w styczniu tego roku -
        ją startowa wyprawka tj 0-3 miesiące kosztowała 6 tyś zł - no i się
        zastanawiam skąd niepracujaca dziewczyna i jej mąż zarabiający 2 tys
        netto wzieli taką kasę ?? sad
        Odp. jest prosta jak ktoś chce to tego dokona smile a czy kosztem
        swoich zachcianek czy podstawowych potrzeb czy tylko szczuplejszego
        portfela - to bardzo indywidualna sprawa.
    • chalsia Re: Masz rację... 03.10.07, 23:04
      > Na marginesie - sama czynszu do alimentów nie wliczałam, i tak od
      > lat ich nie oglądam, ale uważam że jest to tak samo uzasadniony
      > wydatek jak inne.

      ja też akurat czynszu do alimentów nie wliczałam (bo bez dziecka tez
      bym mieszkała tu gdzie mieszkam), ale jeślibym musiała zmienić
      mieszkanie i kupić/wynająć inne, to wtedy nie byłaby to kawalerka i
      połowę czynszu doliczyłabym do kosztow utrzymania dziecka
      --
      Są tacy co lubią gady, ja nie.
      • youla77 Re: Masz rację... 14.11.07, 12:17
        chalsia napisała:
        > ja też akurat czynszu do alimentów nie wliczałam (bo bez dziecka
        tez
        > bym mieszkała tu gdzie mieszkam), ale jeślibym musiała zmienić
        > mieszkanie i kupić/wynająć inne, to wtedy nie byłaby to kawalerka
        i
        > połowę czynszu doliczyłabym do kosztow utrzymania dziecka

        czy od tej połowy czynszu doliczonych do kosztów utrzymania dziecka
        odliczyc należy koszty czynszu a także mediów z których korzysta
        dziecko kiedy przebywa u ojca?
    • pucia14 Re: ile wydajecie na dziecko ? 04.10.07, 06:55
      książki- 300 zł
      zeszyty gumki itp -150
      opłaty szkolne 60
      jesienne ubranie(zazwyczaj po wakacjach dzieci rosną o 2-3 cm)-200-300 zł
      mundurek 50 zł
      zajęcia pozalekcyjne-100-200
      + te stałe opałty

      część czynszu-ok 100 zł
      jedzenie min 300 zł(liczac 10 zł dziennie ale wiadomo zzze wydaje się wiecej)
      leki- 50
      dodam ze policzone wydatki sa skromne kupuwane niedrogo i nie to co by sie
      chciało...
    • rozwodnica Re: ile wydajecie na dziecko ? 04.10.07, 11:47
      Też tak sądzę.
      Specjalnie nie pisałam o tym, o czym wspomniałaś choć dokładnie o tym pomyślałam.
      Jakość życia to niekoniecznie pochodna ilości wydanych pieniędzy.


      --
      "(...) a minę miał ważną jakby kiełbasę jadł albo masło widział" smile
    • kicia031 A tak z 2 strony 04.10.07, 14:08
      przeczytalam dzis w metrze w Metrze list od pani, ktora ma 4-
      miesieczne dziecko, 800pln dochodu i nie ma za co kupic dziecku
      mleka. I tak sobie mysle, ze ja, osoba z 7 krotnie od niej wyzszymi
      dochodami, uznalam ze (pomijajac setki innych wzgledow) nie stac
      mnie na karmienie dziecka butelka, tylko jechalam na tym, co natura
      dala.
      A tu nie ma kasy na nic, ale na butle jest...

      I czasami sobie mysle, ze nie ma nic dziwnego w tym, ze jedni sa
      zamozni, a inni biedni. Bo to nie tylko kwestia dochodow, ale i
      planowania wydatkow. Szkoda tylko dzieci.
      --
      "Kicia Ty idealistka jesteś"
      m-m-m
      • mikawi Re: A tak z 2 strony 04.10.07, 14:32
        kicia031 napisała:
        > uznalam ze (pomijajac setki innych wzgledow) nie stac
        > mnie na karmienie dziecka butelka, tylko jechalam na tym, conatura
        > dala.
        > A tu nie ma kasy na nic, ale na butle jest...

        może tej pani natura nie dała i stąd KONIECZNOŚĆ kupowania mleka?
        • kicia031 Re: A tak z 2 strony 04.10.07, 16:15
          Moze nie dala, choc jak pamietam wyniki badan, to ponizej 1% kobiet
          nie jest w stanie karmic naturalnie ze wzgledow fizjologicznych.

          Ale bardziej chodzilo mi o to, ze ludzie zamozni czesto szukaja
          oszczednosci, a mniej zamozni zyja szerokim gestem.
          --
          "Kicia Ty idealistka jesteś"
          m-m-m
          • natasza39 Re: A tak z 2 strony 05.10.07, 11:15
            kicia031 napisała:
            > Ale bardziej chodzilo mi o to, ze ludzie zamozni czesto szukaja
            > oszczednosci, a mniej zamozni zyja szerokim gestem.


            Zgadzam się w 100% jest to prawdą.
            Np. kobieta nie pracuje, a kupuje zamiast podstawowych surowców, z których mozna
            przyrządzić wartościowy obiad, gotowe mrożonki do przygrzewania, albo podgotowania.
            Mój brat mieszka pod miastem. Bratowa robi tony przetworów na zimę.
            Jej sąsiadka z gromadka dziecków, żyjąca z zasiłków od gminy i księdza kupowała
            na moich oczach ogórki kiszone w sklepie (i to nie w hurtowni która jest
            kilometr dalej i jest 30% taniej).
            No to sorry, ale jak jest taka biedna, to co za problem samemu sobie te ogórki
            zakisić? Tym bardziej, że ma kawałek ziemi, która stoi odłogiem.
            JAk ja nie stać na słoiki, to jej dam, bo mam ich chyba milion.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
        • wojtekp67 Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 13:37
          i chyba słusznie smile podobne wrażenie odniosłem Tri. smile
          przepraszam, bo czasami tu jedynie czytam ale ... musiałem sie
          odezwac bo takiego snobizmu to dawno nie widzialem np.
          "Podobnie wakacje - syn wyjezdza na obozy jezykowe, narciarskie,
          oprocz podnoszenia kwalifikacji poznaje tam rowiesnikow ktorzy sa
          podobni do niego, a takie kontakty tez moga ulatwic mu zycie w
          przyszlosci: potega social networking jest olbrzymia."
          i.... co to znaczy podobni do niego?
    • chalsia Re: Zastanawiam się nad jednym... 04.10.07, 22:35
      > co się na takie kwoty składa. Jeśli mowa jest o kosztach
      utrzymania
      > osoby doroslej - nikt nie ma wątpliwości co brać pod uwagę; jeśli
      > chodzi o dziecko, to wychodzi na to że dziecko i matka to zestaw
      > wash&go, 2 w 1. Dziecko waletuje u matki bezkosztowosmile

      Boskie smile)))
      --
      Jednak niektórzy ludzie to gady.
      • mrs_ka to ja wrócę do ad remu 05.10.07, 02:05
        wydaję na Młodego ponad 2000zł/miesięcznie. Sześciolatek, stolica.
        Jest to kwota wykraczająca poza miesięczne alimenty, ale nie mam ciśnienia na
        dyskusje z eksem, bo mi się zwyczajnie nie chce podejmować jalowych wysiłków.
        Przewiduję nawet w najbliższym czasie propozycję obniżenia. Na ile siebie znam
        to sie zgodzę, bo jestem klasyczną dupą wołową.
        Tyle w temacie wrednych eksiar.

        a.
        • kicia031 Re: to ja wrócę do ad remu 05.10.07, 09:43
          Merska, ale to jest laskawosc czlowieka, ktorego na to stac.

          Podejrzewam, ze gdybys nie miala na podstawowe potrzeby swojego
          dziecka, to walczylabys jak lwica, by ojciec dokladal sie do jego
          utrzymania w bardziej realistycznym zakresie...
          --
          "Kicia Ty idealistka jesteś"
          m-m-m
    • rozwodnica Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 14:41
      I to jest jakieś logiczne uzasadnienie. Moze się komus podobać
      bardziej lub mniej ale jest w nim sens. Zakładając, że kogoś stać na
      coś takiego - jego święte prawo.
      Natomiast już dawniej i na innym forum Tri pisał o tym, że po
      rozwodzie u dzieci "objawiają się" wielorakie talenty, zazwyczaj
      bardzo kosztowne.
      --
      "(...) a minę miał ważną jakby kiełbasę jadł albo masło widział" smile
    • mikawi Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 14:43
      a ja nie do końca się zgodzę, że na drogie obozy jeździ genialna i
      wzorowo wychowana młodzież z dobrych domów - tzn. dom może i dobry
      ale młodzież wychowana różnie, reguły nie ma. Moja siostra była na
      takim obozie i cóż... warszawka rzeczywiście nie chlała taniego
      wina, za to waliła wódę (zapewne dobrej marki) i trawę do bólu.
      Rzeczywiście doborowe towarzystwo.
      • wojtekp67 Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 14:56
        Ja osobiscie nie odważyłbym sie stawiac równosci pomiedzy stopniem
        zamożnosci rodzców a poziomem wychowania ich dzieci.
        czy dziecko nauczycieli, urzedników itp jest dzeckiem gorszym?
        mieszkam w Warszawie i mam o 180 stopni inny poglad. np znajoma
        nauczycielka ze szkoły prywatnej (czesne ok 1500) sama odradza
        posłanie tam dziecka, gdyż zachowanie dzieci tam chodzących jest
        nazwijmy to delikatnie niestosowne. smile
        • mikawi Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 15:03
          wojtekp67 napisał:

          > Ja osobiscie nie odważyłbym sie stawiac równosci pomiedzy stopniem
          > zamożnosci rodzców a poziomem wychowania ich dzieci.
          > czy dziecko nauczycieli, urzedników itp jest dzeckiem gorszym?


          Mam dokładnie takie samo zdanie, które potwierdziło się po
          opowieściach młodej po obozie.
          • rozwodnica Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 15:07
            Też tak myślę, nie można nic z góry zakładać i wartościować.
            Ale jeśli ktoś jest przekonany o słuszności takiego poglądu i
            postępuje zgodnie z nim na swój koszt - jego sprawa. Gorzej jeśli
            tatuś ma odmienne zdanie niż mamusia.
            --
            "(...) a minę miał ważną jakby kiełbasę jadł albo masło widział" smile
        • kicia031 Re: Odnoszę wrażenie... 05.10.07, 15:25
          Tez nie uwazam, by to stopien zamoznosci rodzicow odzwierciedlal
          poziom dzieci. Natomiast na pewno rodzice, ktorzy nie maja srodkow
          finasowych np na nauke jezykow, nie zapewnia dziecku takiego poziomu
          znajomosci jezyka, jakie mozna posiasc wyjezdzajac na obozy jezykowe
          czy na uczeszczajac na intensywne kursy w ciagu roku. I na obozie
          jezykowym beda raczej dzieci, w ktorych domach rodzinnych zdobywanie
          wiedzy i ksztalacenie jest wartoscia. Chce, zeby takich ludzi
          poznawal moj syn i z takimi sie przyjaznil. Nawiasem mowiac, czesto
          sa to dzieci nauczycieli czy urzednikow, ludzi i inteligenckim
          etosem, ktory inwestuja w ksztalcenie dziecka kosztem niemalych
          wyrzeczen. Bo moi bardzo zamozni acz niezbyt wyksztalceni znajomi
          mimo ze mogliby, w edukacje dzieci nie inwestuja raczej, ciekawe,
          prawda?

          Niezaleznie od tego, jakie konflikty mozemy miec z moim Exem,
          wywodzimy sie z rodzin, gdzie wyksztalcenie, rozwoj intelektualny,
          zdobywanie i podnoszenie kwalifikacji byly wazna wartoscia. Wiec na
          szczescie nie jest prawdopodobne, ze Ex zakwestionuje wydatki na
          kursy czy obozy jezykowe.

          I tylko jest dla mnie cholernie smutne, ze rodzice mojej pasierbicy
          takich inwestycji w swoja corke nie czynia, ale niestety, nie mam na
          to wplywu...

          --
          "Kicia Ty idealistka jesteś"
          m-m-m
    • domisia26 Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 16:32
      czytam to wszystko z niedowieżaniem, 1500 zł czy 2000 tysiace na
      dziecko ludzie, mu na 3 osobowa rodzine gdzie mój pracuje ja
      dorabiam mamy 1800, przy czym opłaty alimenty i cała reszte, i co
      zostaje nam na zycie 900 zł na 3 osoby i z tego trzeba sie utrzymać
      jestem ciekawa jak wy byście sie z takich pieniedzy utrzymały, ja
      nie mieszkam w duzym miesicie i ciężko tu z leprza pracą mój M
      pracuje, czasami dorabia cos na boku. Jestem ciekawa która z was
      zyła kiedykolwiek w biedzie. nie mówie o sobie bo żyje średnio. Ale
      po waszych wypowiedziach widze że chyba zadna, gdyby któras miała
      przeżyc miesiecznie w 3 osoby za 900 zł to by dla was była tragedia,
      i to straszna.
    • e_r_i_n Re: ile wydajecie na dziecko ? 14.11.07, 19:22
      Podpisze sie pod Burza.
      Kiedys mielismy smieszne grosze na zycie - ja studiowalam, pracowal tylko moj
      maz za jakies marne pieniadze. Tyle, ze ja studiowalam po to, zeby bylo lepiej.
      I jest. A moj maz wiedzial, ze zarobiac musi wiecej i robił wszystko, zeby tak było.
      To, ze teraz niektore z nas wydaja na dziecko tysiac zł czy wiecej to, jak
      napisala Burza, efekt ciezkiej pracy. Pieniedzy nikt nam w prezencie nie daje.
      --
      POMÓŻ SIATKARCE - ODDAJKREW

      (Przy)biegli rewidenci
      • domisia26 Re: ile wydajecie na dziecko ? 15.11.07, 08:48
        Wiem co to jest ciężka praca nawet na polu przy zbieraniu buraków.
        Ja i mój M jestesmy wykształceni, M ma stałe pieniadze ja nie ciagle
        szukam pracy z leprzymi warunkami i płaca, na dzien dzisejszy
        pracuje w domu, raz mamy lepiej raz gorzej to normalne. Mój maż robi
        wszytko aby nam niczego nie zabrakło. Mi chodziło o docenienie tego
        co sie ma ja przeżyłam biede kiedy byłam młoda, i nie było wtedy tak
        barwnie i kolorowo, Teraz jak czytam te wypowiedzi że na jedno
        dziecko wydaje sie tyle zaczynam doceniac to co mam i to czym
        obdarzyli mnie rodzice.
        • e_r_i_n Re: ile wydajecie na dziecko ? 15.11.07, 09:11
          domisia26 napisała:

          > Mi chodziło o docenienie tego co sie ma ja przeżyłam biede kiedy
          > byłam młoda, i nie było wtedy tak barwnie i kolorowo,

          Fakt wydawania na dziecko kwoty czterocyfrowej nie oznacza, ze sie
          nie docenia tego, co sie ma. Ja bardzo sie ciesze, ze stac mnie na
          zapewnienie dziecku czegos wiecej, niz podstawowe jedzenie i
          jakiekolwiek ubranie. I zabezpieczenie sie na przyszlosc, gdyby
          (odpukac) sie pogorszyło.

          I uwierz, wydanie na dziecko 1500 zł to nie jest jakies rozpasanie.
          Mnie samo przedszkole + basen kosztują miesiecznie około 750 zł.


          --
          POMÓŻ SIATKARCE! ODDAJ KREW!

          (Przy)biegli rewidenci
    • braktalentu Re: ile wydajecie na dziecko ? 15.11.07, 12:08
      Na czternastoletnią córkę M. płąci 1500 PLN. W czasach kiedy alienty
      były zasądzane, zgodził się na tę kwotę, bo sytuacja finansowa Matki
      była zdecydowanie gorsza, a chciał, żeby poziom życia dziecka
      pozostał na podobnym poziomie. Dziś ta suma wydaje się zupełnie
      normalna. Liczyliśmy kiedyś, że gdyby Młoda zamieszkała z nami,
      koszty Jej utrzymania wyniosłyby jakieś 2000 PLN. A z pewnością
      wiele rzeczy nie przyszło nam do głowy.
      Oczywiście można dystkutować na temat dystrybucji środków z
      alimentów przez byłe żony, ale nie zmieni to faktu, że alimenty w
      tej wysokości odzwierciedlają poziom życia ojca dziecka i należą się
      Młodej jak psu buda.
      Ludzie są różni. Jedni radzą sobie finansowo lepiej, inni gorzej. Na
      wysokość alimentów ma wpływ poziom życia obojga rodziców. W jednych
      rodzinach nauka gry na flecie poprzecznym jest normą, w innym normą
      jest posiadanie kucyka i łodzi motorowej. Są też takie rodziny, w
      których od święta jada się pasztetową i dzieciaki z tych rodzin
      zasługują na to co najlepsze tak samo jak te od szetlandów w
      prywatnej stajni.
      Pomyśl co Twój M. chciałby zapewnić Waszemu dziecku i na co byłoby
      Go stać, gdyby nie alimenty. Prawda, że sporo tego? Nawet jeśli nie
      markowe ciuchy, to pewnie angielski, basen, opiekunka zamiast
      przedszkola, czy świetlicy...
      To o to walaczy Exia. I to są właśnie te alimenty, które Twój M.
      płaci na SWOJE dziecko.
      Czy jakaś kwota może być za wysoka?-smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka