co o tym myślicie?

04.10.07, 13:29
czy możliwe jest by dziecko 12 letnie było aż tak dojrzałe??? Młody
mojego chłopaka bardzo chciałby tańczyć na ślubie swojego taty!!!
dodam, że Młody to dziecko z wpadki 17-latków, którzy rozwiedli się
5 lat temu w wieku 24 lat... Spotkaliśmy się kilka razy... m.in.
podczas wycieczki do ZOO dzieciak zadawał mi masę najróżniejszych
pytań chociaż ledwo mnie znał na temat różnych zwierząt itd... wiem,
że dąży do kontaktu z ojcem, bo widują się stosunkowo rzadko... Mały
jednakże zawsze starał się iść z "mojej" strony, zamiast np. po
stronie ojca, czy też między nami... wiem, że to niby wcale nic nie
musi znaczyć, jednakże wydaje mi się to być dziwne. Nie mieszkamy
razem z moim chłopakiem i czasem w weekend kiedy ma Młodego wpada do
mnie na "kawę" na np. 2-3 godz zostawiając Młodego z dziadkami...
Nie chciałabym skrzywdzić Młodego ani odbierać mu czasu z ojcem. Nie
mam doświadczenia z dzieciakami... może mi powiecie jak postępujecie
z dziećmi... albo na przykładzie Waszych POCIECH lub
też "PRZYSZYWANYCH POCIECH" powiecie, co sobie myśli taki dzieciak,
czy jest w stanie rzeczywiście zrozumieć, że tato czy mama mimo
posiadania dziecka potrzebują także partnera, czy po prostu Mały
ukrywa swoją zazdrość i gdzieś tam sobie po cichutku cierpi???
    • mrs_ka Re: co o tym myślicie? 04.10.07, 13:53

      Przyznam się, że nie rozumiem: co wspólnego ma chęć obecności na ślubie własnego
      ojca z zazdrością lub cierpieniem?
      Myślę, że... faktycznie niewiele wiesz o dzieciachwink
      Nakreslony przez Ciebie w paru zdaniach portret pasierba daje bardzo przyjemny
      obraz: inteligentny 12latek, potrafiący zadawać pytania i interesowac się
      światem- brzmi naprawdę nieźle.
      Nie widzę powodu, dla ktorego nie miałby być obecny na ślubie swojego taty.

      aha, jedna rzecz mi się nie spodobała, to tak na marginesie: jeśli się widują
      rzadko to skubanie dodatkowych 2-3 godzin na spotkanie z Tobą wydaje mi się
      trochę niepoważne. Ostatecznie Wy macie dla siebie cały tydzień, ten chłopiec ma
      ojca w czasie limitowanym.

      a.
      • 333a13 Re: co o tym myślicie? 04.10.07, 13:59
        smile no nie wiem... z tym ślubem chodziło mi o to, że mógły na
        przykład chcieć, by rodzice byli razem itd.
        jeśli chodzi o czas weekendowy, to całkowicie się zgadzam, nie mam
        jednak żadnego wpływu na mojego faceta pod tym względem... widzimy
        sie 2-3 razy w tygodniu po pracy, gdyż mieszkamy w innych miastach.
        on mieszka z rodzicami, ja w kawalerce z siostrą więc nie mamy zbyt
        dużo czasu sam na sam... ale mimo moich nalegań na to, by spędzał z
        Młodym całe weekendy kończy się na tym, że czy tego chcę czy nie, on
        i tak przyjeżdża bo jak twierdzi "tęskni" a poza tym mimo, że ma
        syna chciałby także mieć kobietę...
    • lilith76 Re: co o tym myślicie? 04.10.07, 13:54
      Ja na razie nic niepokojącego nie widzę smile
      Ciesz się, że chłopiec nie jest zamkniety w sobie, ciekawisz go, nie ma negatywnego nastawienia. Zanim zaczną mu odwalać homrony może zdąrzycie nawiązać w miarę dobry kontakt smile
    • kicia031 Re: co o tym myślicie? 08.10.07, 13:54
      Mala tez sie podobnie zachowywala na poczatku, wtedy wydawalo mi
      sie, ze po prostu brakuje jej kobiecego ciepla, teraz ma lepsze
      relacje z matka, no i juz nie potrzebuje pieszczochow, bo wkracza w
      wiek nastoletni. Wiec juz sie tak nie klei, za to lubi kobiece
      rozrywki typu zakupy uskuteczniac w moim towarzystwie.
      A moj starszy syn odmawial przez wiele lat wyjazdow z samym ojcem,
      bez Next. Moze dlatego, ze jego ojciec jest bardzo zamkniety w sobie
      i dziecko sobie nie radzilo w takiej emocjonalnej lodowce...
    • marusia1 Re: co o tym myślicie? 08.10.07, 23:53
      Mój - już- pasierb szukał tacie żony, a sobie macochy (miał 10 lat). Gdy o tym
      słyszałam, wydawało mi się to dziwne, tym bardziej, że matka żyje. I tak
      zostałam wybrana przez obu panów. Później Młody szukał dla mnie sukni ślubnej,
      żeby pasowała, żebym ładnie wyglądała... Kleił się do mnie, szukał kontaktu, bo
      brakowało mu ciepła, którego nie zaznał od matki. Później, gdy związek został
      sformalizowany, było burzliwe - zazdrość o tatę (nie pozwalał nam na bliskość -
      objęcia, trzymanie się za rękę), wściekłość i agresja (skierowana na mnie - bo
      dlaczego ja, a nie mama), aż po męską rywalizację (odezwały się hormony u już
      12 latka). Na szczęście udało nam się wyprowadzić Młodego na prostą i mam
      nadzieję, że są w naszej rodzince poprawne, serdeczne relacje.
Pełna wersja