Nie chce mieć ze mna dziecka

04.10.07, 14:33
Jestem z moim M od 6 lat, mieszkamy z moim 15 l.synem. Córka M (7 lat)jest
regularnie dochodzącym domownikiem. Dobrze się rozumiemy, zyjemy sobie raczej
zgodnie, M jest bardzo zaangażowany w opieke i wychowanie mojego syna, córka M
bardzo mnie lubi i ja także często mu pomagam w różnych kwestiach z nią
związanych.
Od kilku lat (3-4) chciałabym mieć dziecko, czuję straszna potrzebę
macierzyństwa, M jest dobrym, odpowiedzialnym człowiekiem. Ale nie chce mieć
dzieci.Rozmawialiśmy na ten temat kilka razy, zawsze z mojej inicjatywy. Za
każdym razem rozmowa kończy się jego stwierdzeniem, że kiedyś, w bliżej
nieokreślonej przyszłości...może...Ja mam 34 lata i niewiele czasu na
konkretne działania...
Pytam go dlaczego nie i słyszę - bo sytuacja niepewna, bo to nas jeszcze
bardziej obciąży obowiązkami. Oboje pracujemy, mamy umowy na czas nieokreślony
i zarabiamy powyżej sredniej.

Nie wiem, co mam robić. Jeśli nic nie wyjdzie z moich marzeń o drugim
(trzecim) dziecku to nigdy M tego nie wybaczę. Nie sądzę, żebym wtedy jeszcze
chciała z nim być.
Nie wchodzi w grę zajście w ciążę bez jego zgody, chociaż nie powiem, że o tym
nie myślałam...
Mam poszukać innego faceta? Ale ten mi bardzo odpowiada - poza tym poglądem...
Dookoła rodzi się tyle dzieci. Nie mogę myśleć o niczym innym.
    • skarbeniek1 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 04.10.07, 14:59
      Ja bym postawiła ultimatum. Niestety jesteś w takim wieku że nie ma co odwlekać.
      Sytucja materialną macie dobrą, więc postaw go pod ściana i tyle. Jeżeli
      ucieknie to trudno widocznie nie był tym facetemsmile
    • lilith76 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 04.10.07, 16:12
      bo to nas jeszcze
      > bardziej obciąży obowiązkami.

      Być może nie kusi go już nocne wstawanie, grzanie zupek, zmienianie pieluch, latanie za szkrabem uncertain
      Zastanów się, czy jesteś w stanie rozstać się z nim z tego powodu i jeśli czujesz się na siłach, to postaw ultimatum.
      Ciężko coś radzić, bo ja sama pracuję od lat nad moim i drążę kropelkami skałę.
      • nini6 do lilith76 05.10.07, 08:22
        Z uwagą śledzę twoje posty na temat macierzyństwa. Pamiętam twoja wypowiedź na
        ten temat, która uświadomiła mi, jakie to, co spychane gdzieś na dno duszy jest
        dla mnie ważne - "Nawet największa miłość nie wybaczy poświęcenia marzeń o
        macierzyństwie. Wiem, że prędzej czy później bym go
        znienawidziła i straciła szacunek do samej siebie za głupotę bezdenną."
        Trafiłaś w samo sedno.
        Życzę Ci spełnienia marzeń o dziecku smile
    • kicia031 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 04.10.07, 16:27
      Bardzo dobrze cie rozumiem. U nas na szczescie pragnienie wspolnego
      dziecka bylo obopolne.

      A rozmawialiscie o tym, zanim sie zwiazaliscie? Cos ustalaliscie? Bo
      trudno zmuszac kogos zarowno do rodzicielstwa, jak i do jego braku.
      ja bym w takiej sytuacji odeszla, ale ty sama musisz ocenic, co jest
      dla ciebie wazniejsze...Tylko najpierw upewnij sie, ze facet
      rozumie, jak to wazne dla ciebie, czasami gfacet nie odroznia sparwy
      zycia i smierci od gdybania i gadania.
      • nini6 do kicia031 05.10.07, 08:30
        Zanim się związaliśmy ja miałam syna a on córkę - z krótkiego związku, który się
        rozsypał.
        Na początku nie rozmawialiśmy o dzieciach, bo je mieliśmy smile
        Potem moje nieśmiałe zagajania na ten temat M ucinał krótko - nie. Nawet nie
        potrafił zażartowac na ten temat.To był pewnie mój błąd,że zamiast twardo
        powiedzieć - chcę, chodziłam koło tematu jak pies obok jeża... Miałam poczucie
        niższości wobec Eksi, że z nią ma dziecko a ze mna nie chce - "co jest ze mną
        nie tak?" M.in. dlatego to był dla mnie trudny temat.
        Teraz się wyleczyłam z tych kompleksów, pozostajemy z Eksią w poprawnych stosunkach.
        Wiesz kicia, to moje zagajanie to było właśnie dla mojego M takie "gdybanie",
        nie wiedział ze to dla mnie sprawa zycia i śmierci..
        To był błąd.
    • luna67 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 04.10.07, 22:52
      Nini6, jestem z moim M 5 lat. Po ok. 3 latach (mialam wtedy 36lat i pare
      miesiecy) bycia z soba zaczelismy sie starac o potomka, niestety po ok. 2 latach
      wyglada na to, ze na marzeniach sie skonczy. Wydalismy na kliniki kolosalne
      sumy..., bez efektu.

      Na dzien dzisiejszy jestem juz zrezygnowana, mam na karku 39 lat i zostalo nam
      pogodzenie sie z tym smutnym faktem.

      Moze jakbysmy wczesniej sie namyslili (a w gruncie rzeczy ON, gdyz nie borowalam
      mu dziury w brzuchu), "marzenie" bylo by juz z nami.

      Jest mi z tym bardzo ciezko, potrzebuje czasu na pogodzenie sie z ta porazka.
      A ty walcz o swoje "szczescie", bo pozniej bedzie moze za pozno, i wierz mi, to
      "chcenie"nie przyblaknie, wrecz przeciwnie, bedzie za pare lat silniejsze. Za
      twoje cierpienie bedziesz obwiniala swojego M, co nie wrozy nic dobrego dla zwiazku.

      Ps.
      Nie mamy dziecka, bo... niewiadomo dlaczego (lekarze sa bezsilni), ale jakbysmy
      nie mieli bo on by nie chcial, to bym sie mocno nad zwiazkiem zastanawiala.
    • marusia1 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 04.10.07, 23:10
      Temat drażliwy... Kiedy zaczęłam być z moim M., w rozmowie nt. dzieci
      usłyszałam, że on już ma dzieci i nie zamierza więcej mieć, bo wie z czym to się
      wiąże. Dużo przeszedł. Ex wyprowadziła się po kryjomu, zabrała dzieci i On miał
      zapomnieć, że ma dzieci. O kontakty walczył sądownie (polubownie nie dało się),
      a w sądzie musiał niemalże udowodnić, że spłodził te dzieci.
      Ja w złości wykrzyknęłam Mu, że kiedyś będzie chciał mieć dzieci i okaże się, że
      nie będzie mógł. Miałam obsesję na punkcie małych dzieci. Może dlatego tak
      bardzo matkowałam pasierbowi. Później wykrzyczałam mojemu M., że jeśli nie chce
      mieć ze mną dzieci, to widocznie to nie jest To i że ja będę je miała, nawet
      jeśli nie z nim.
      Efekt? Mój M. chce już powiększyć naszą rodzinkę, ale jak na razie bezowocnie.
      Bierze witaminki... Życie jest przewrotne.
    • nini6 Wczoraj 05.10.07, 08:52
      dowiedziałam się, że nasz a wspólna koleżanka spodziewa się drugiego dziecka -
      pierwsze ma 1,5 roku...Mojemu bratu urodził sie w sobotę syn. Moja siostra rodzi
      z a 6 tygodni. Nasz przyjaciel ma trzytygodniowe trzecie dziecko...
      Wysłałam M smsa z zapytaniem, kiedy my możemy starać się o dziecko. Nie odpisał.
      W domu zagaiłam na temat braku odpowiedzi na moje pytanie.
      M powiedział, że w przyszłym roku możemy mieć dziecko.
      Termin dla mnie jest realny - zrobię badania, zacznę brać folik i od stycznia
      zaczynamy starania.
      Jeśli nie zaczniemy bo M się wykręci to się rozstaniemy. Postanowione. Nie
      mówiłam mu tego, nie chcę mieć dziecka wymuszonego szantażem. Jeśli się
      rozstaniemy to najprawdopodobniej już nie urodzę drugiego dziecka, bo
      znalezienie odpowiedniego partnera nie jest proste.
      W każdym razie mam już konkretne ustalenia i nie wiszę w próżni.
      Dziękuję Wam za rady, jesteście kochane.
      • kicia031 Re: Wczoraj 05.10.07, 09:40
        Super. U nas to bylo tak, ze jak sie zdecydowalismy i poszlam
        porobic badania, to sie okazalo, ze mam toksoplazmoze i starania
        musielismy odlozyc. Po 3 miesiacach dalszych badan okazalo sie, ze
        jednak to byly przeciwciala po przebytej wczesniej tokso, a nie
        aktywne zakazanie. Potem staralismy sie jeszcze przez 6 miesiecy i
        dopiero pomoglo jak zaczlam brac hormony na podtrzymanie wczesniej
        ciazy w 2 polowie cyklu. Ale i tak w sumie od decyzji do zajscia w
        ciaze minelo 11 miesiecy, najdluzsze 11 miesiecy w moim zyciu wink)

        Ale sie udalo i Groszkowiec ma juz ponad 2 lata.

        Mysle, - ale to moje osobiste zdanie, ze zwiazek bez wspolnych
        dzieci jest niepelny. Mi daje to motywacje, ktorej w przeciwnym
        razie chyba bym nie miala...
        • m-m-m Re: Wczoraj 05.10.07, 09:45
          >>>> Mysle, - ale to moje osobiste zdanie, ze zwiazek bez wspolnych
          > dzieci jest niepelny.


          Nie zgadzam się z tym, bo akurat w takim bezdzietnym związku jestem.
          No, ale dla mnie nigdy dzieci nie były najważniejsze i co ciekawe
          mam już 36 lat i nadal nie są. A motywacji do życia i samorealizacji
          w innych dzidzinach mam ogromie dużo.
          • megaa Re: Wczoraj 05.10.07, 11:14
            ja mam dziecko i absolutnie nie chcialabym kolejnego. Mojego syna
            kocham strasznie ale tak jak bylo wczesniej powiedziane mam dosyc
            wstawania w nocy, ograniczenia czasowego, placzu, pieluch, faktu ze
            nie mozna sie z malenstwem dogadac, strachu czy wszystko jest i
            bedzie ok. Dlatego rozumie osoby ktore po prostu nie chca miec
            wiecej dzieci. Moj instynkt maciezynski zostal uspiony smile
            • nini6 do megaa 05.10.07, 11:21
              smile))

              Jak mój syn był niemowlęciem to też tak myślałam. Nie mogłam się doczekać, aż
              urośnie, nie bedzie wymagał takiej uwagi, zrobi kupę do WC a nie pieluchy, sam
              się soba zajmie, zrobi sobie sniadanie, sam wyprawi się do szkoły... I teraz jak
              to wszystko już moje duże dziecko robi tęsknię za maleństwem, które jest
              strasznie absorbujące smile)
          • nini6 Re: Wczoraj 05.10.07, 11:17
            Ja zgadzam się z kicią.
            Każdy ma życiu własne priorytety.
          • anastazjapotocka Re: Wczoraj 05.10.07, 11:21
            Związek bez dzieci może być szczęśliwy i fascynujący. Może być
            trwały i spełniony. Wiem, bo jestem w takim związku.
            Zgadzam się więc całkowicie z M-m-m.
            Natomiast może powiem, jak to wygląda z drugiej strony.
            Mojego męża zaraz na początku wspólnych planów uprzedziłam, że nie
            chcę żadnych dzieci. Nie, bo nie.
            Marudził, narzekał, nalegał czasem, czasem jęczał, choć, aby mnie w
            ogóle zdobyć wyraził oczywiście całkowitą zgodę na nieposiadanie
            przez nas dzieci.
            Dziś jest zadowolony i szczęśliwy, nawet sam wyraża zdanie, że
            wspólne dziecko byłoby finansową katastofą, a także odebrało by ten
            czas, który w całości jemu właśnie poświęcam (poza pracą i
            realizacją swoich zaineresowań oraz obowiązków towarzyskich).

            Gdybym kiedyś, dla świetego spokoju lub głupio pojętej uległości czy
            też strachu z powodu możliwej utraty szczerze kochanego mężczyzny,
            urodziła dziecko - dziś byłabym nieszczęśliwa, czułabym się
            skrzywdzona, z wielu rzeczy brutalnie okradzina, zwyczajnie oszukana
            i z całą pewnoscią nie zrobiłabym takiej kariery zawodowej.
            A moja kariera zawodowa była dla mnie zawsze NIEZWYKLE WAŻNA.
            Jestem szczęsliwa i dumna z siebie.
            Dla mnie to dużo więcej niż dziecko.
            • m-m-m Re: Wczoraj 05.10.07, 11:30
              No skrajnie rózne bywają kobiety. Mnie się zwyczajnie nie chce mieć
              dzieci. Czasem jestem zmęczona moim pasierbem, bo jednak mieszkam
              znim tyle lat pod jednym dachem i nawet świadomość, że nic wobec
              niego nie muszę, a tylko mogę/chcę jest męcząca. Jak dobrze, ze on
              ma już 18 lat - nie wyobrażam sobie być pełna parą rodzicem od
              pieluch po maturę i to bez taryfy ulgowej jaką jednak daje
              macochowanie: że to nie moje dziecko i w związku z tym mogę sobie
              pewne rzezy odpuścić.
              • anastazjapotocka M-m-m 05.10.07, 11:53
                Mnie na samą myśl o pieluchach robiło się słabo...
                Nie martw się, Twój pasierb miał dużo szczęścia, że trafił na
                Ciebie. Inna miałaby może własne dzieci i liczyłaby mu każdy
                plasterek szynki...
                Poza tym masz spory i niezykle pozytywny wklad w kształtowanie jego
                osobowości (pamiętam, jaki był przy babci, o jego matce miłosiernie
                zamilczmy). Młody dużo Ci zawdzięcza, a co najważniejsze - nie
                czekasz na rewanż.
                Jak dla mnie jesteś SUPERKOBIETĄ I SUPERMACOCHĄ.
                No i mlody kiedyś się usamodzielni...
                • m-m-m Re: M-m-m 05.10.07, 12:44
                  He, he...póki co to pasierb z łezką w oku wspomina jak to babcia go
                  rozpieszczała, nie miał żadnych absulutnie obowiązków w domu i
                  traktowała go jak dziecko we wczesnym wieku przedszkolnym.
                  Może kiedyś tam dokona tej racjonalnej oceny mojej osoby, jak będzie
                  miał co najmniej 30 lat na karku.
            • hallodolly Re: Wczoraj 05.10.07, 11:31
              > Gdybym kiedyś, dla świetego spokoju lub głupio pojętej uległości czy
              > też strachu z powodu możliwej utraty szczerze kochanego mężczyzny,
              > urodziła dziecko

              chwała Bogu, niektórzy decydują się na dzieci z normalniejszych powodów

              dziś byłabym nieszczęśliwa, czułabym się
              > skrzywdzona, z wielu rzeczy brutalnie okradzina, zwyczajnie oszukana
              > i z całą pewnoscią nie zrobiłabym takiej kariery zawodowej.

              skąd możesz wiedzieć, co byś czuła? A może się pocieszasz? Jest taka przypowieść
              i lisie i winogronach - lis nie mogąc dostać się do wiszących wysoko winogron
              odszedł z kwitkiem pocieszając się, że na pewno są niedojrzałe i kwaśne...

              > A moja kariera zawodowa była dla mnie zawsze NIEZWYKLE WAŻNA.
              > Jestem szczęsliwa i dumna z siebie.


              Można pogodzić karierę i dzieci, niestety nie wszyscy to potrafią....


              > Dla mnie to dużo więcej niż dziecko.

              Skąd możesz wiedzieć, co dałoby ci dziecko?
              • kicia031 Re: Wczoraj 05.10.07, 11:49
                Moim zdaniem nie ma sie o co klocic. ja znam siebie i wiem, ze w
                zwiazku bezdzietnym brakloby mi motywacji, by ten zwiazek
                podtrzymywac i brac sie za bary z przeciwnosciami. Jesli inni taka
                motywacje maja, to super.

                To jakby taki dodatkowy argument oprocz tego zasadniczego, ze lubie
                dzieci i mam duze cisnienie na posiadanie wlasnych. A jako matka
                malucha i nastolatka uwazam, ze najlatwiej jest wychowywac nie
                mowiace i nie chodzace niemowle, potem sa juz tylko coraz wyzsze
                schody. wink)
                • lilith76 Re: Wczoraj 05.10.07, 12:45
                  A ja nie lubię dyskusji "mieć dzieci" kontra "nie mieć dzieci", bo ludzie zazwyczaj w argumentach zapędzają się w ataki, deprecjonowanie oponentów, czy coraz bardziej zawiłe racjonalizacje.
                  A to sprawa najczęściej intuicyjna - chcę dziecko/nie chcę dziecka, a dopiero potem dorabiam ideologię. Ważne aby para była jakoś zgodna.

                  I pytanie do anastazji, z ciekawości - byłabyś gotowa nie wejść w związek z obecnym mężem, gdyby nie potrafił przyjąć twojej decyzji? Poświęcić miłość, która zdarza się nielicznym? Co gdyby poprosił o dziecko właśnie jako wyraz miłości i twojego zaangażowania w związek. Praca, samorealizacja okazałyby się ważniejsze od Mężczyzny Życia?
                  Nie pytam złośliwie, tylko nurtuje mnie to.
                  • anastazjapotocka odpowiadam lilith 05.10.07, 14:31
                    Zanim poznałam mojego męża, moje życie składało się z nauki, podróży
                    (zwiedziłam prawie cały świat) no i krótkich, zerwanych przeze mnie
                    malżeństw.

                    Byłam ukształtowaną kobietą o silnej osobowości i mąż nie był mi do
                    niczego potrzebny.
                    Los postawił na mojej drodze męzczyznę o jakim zawsze marzyłam:
                    zgadzało się wszystko - wzrost, kolor oczu i włosów, wybitna uroda,
                    niezwykle wysoki iloraz inteligencji, wykształcenie.
                    Bylam zdecydowana na romans.
                    I było cudownie, jedno wielkie święto.
                    Do czasu, aż ON postanowił mnie zdobyć na zawsze i na własność.
                    Wtedy, przyznaję, zaczęły się targi. ON myślał, że najłatwiej
                    niezależną kobietę zatrzymać kiedy zrobi się jej dziecko.
                    No, sama przyznaj, że akcje kobiety gwałtownie wówczas spadają i już
                    nie jest taka niezależna (jeśli poważnie traktuje dobro dziecka).
                    Znał mnie i wiedział, że jeśli przysięgnę, to dotrzymam przysięgi na
                    dobre i na zle, do śmierci. Bez oszustw, zdrad, kłamst i uników.
                    Mój warunek był jeden: żadnych wspólnych dzieci.
                    Wiedziałam, że ma córkę i wiedziałam, że to oznacza znaczne nakłady
                    finansowe, jeśli chcemy, aby dziewczynka została dobrze wyposażona
                    na przyszlość. Nie miałam ochoty na komplikacje wynikające z
                    posiadania dzieci "jego moich i wspólnych oraz przyszywanych". Przy
                    prostactwie jego byłej zony musiałoby dojść do ostrego konfliktu i
                    walki na noże.

                    Mąż oczywiście przyrzekł mi wszystko co tylko chciałam uslyszeć i
                    jak rasowy męzczyzna... zmienił zdanie. I nudzil za każdym razem,
                    kiedy ktoś obejrzał się za mną na ulicy. Takie samcze podejście
                    posiadacza.
                    Ale już wówczas minęło parę lat i oboje wiedzieliśmy, że będziemy
                    się kochać po grób i, że żyjemy miłością do siebie.

                    Gdyby od razu zaczął mi stawiać warunki rozrodcze - porzuciłabym go,
                    jak kilku innych (też fajnych, zamożnych i przystojnych). O zaletach
                    tych innych nie miałam okazji sie za bardzo przekonać, bo zostali
                    odprawieni.

                    Taka jest prawda.

                    Dziś nie tylko ja, ale także i mąż jest zadowolony i szczęśliwy,
                    uniknęliśmy wielu scysji i konfliktów z jego byłą prostaczką - a
                    może to zniszczyłoby naszą miłość?
                    A tak babsko się wali.

                    I cześć.

                    • jowita771 Re: odpowiadam lilith 12.11.07, 15:15
                      z tego, co piszesz, Twój mąż nie pragnął mieć dziecka. nie dziecko było jego
                      celem, ale Ty.
                      zakładając, że było tak, jak piszesz (bo może jednak Twój mąż pociesza się jak
                      lis), rzeczywiście nie ma o co kruszyc kopii, żadne z Was tak naprawdę nie
                      chciało mieć dziecka.
      • skarbeniek1 Re: Wczoraj 05.10.07, 11:45
        To dobrze że jednak przewiduje taką możliwośćsmile
        Radzę tylko uprzedzać o każdym kroku- wizycie u gina, o badaniach, lekach itp
        żeby wiedział że ty potraktowałaś jego słowa poważnie.
        Jednak mało bezpośredniości w waszym związku. Powinnaś mu dokładnie wytłumaczyć
        dlaczego to dla ciebie takie ważne, on chyba nie do końca wie o co ci chodzibig_grin
        Faceci są bardzo mało domyślni.
        • nini6 Re: Wczoraj 05.10.07, 11:58
          Jasne, zostanie wciągnięty w uczestniczenie we wszystkim, taki mam zamiar.
          W naszym związku brakuje mówienia bez emocji o naszych poprzednich związkach,
          tzn. mnie brakuje, byłam bardzo zazdrosna. M podając argumenty przeciw dziecku
          często odwoływał się do swojego związku z Eksią i mnie wtedy z gruntu szlag
          trafiał, zamykałam się w sobie, rozmowy były b. trudne. Miałam jakąś chorą
          ambicję, żeby nie pokazywać mu moich emocji, że sama sobie z nimi poradzę, nie
          mówiłam mu co mnie boli. To był błąd, strasznie się męczyłam.
          Teraz mi przeszło. Jestem pewna uczuć M, co dodaje mi pewności siebie.

          Faceci są baaardzo mało domyślni smile
      • youla77 Re: Wczoraj 13.11.07, 17:06
        nini6 napisała:
        Jeśli się
        > rozstaniemy to najprawdopodobniej już nie urodzę drugiego dziecka,
        bo
        > znalezienie odpowiedniego partnera nie jest proste.

        Jeśli tak zrobisz, zostaniesz bez dziecka, którego tak pragniesz i
        bez męzczyzny, tego obecnego, który przecież odpowiada Ci. Sama
        sobie zrobisz źle, czy warto? Twoj M dał Ci zielone światło, na
        dziecko się zgodził, możesz więc starania rozpocząc już teraz, bo
        zajśc w ciążę to nie takie chop siup. Słowo się rzekło, jeśliby pan
        rakiem z decyzji się wycofywał, możesz zajśc w ciążę bez jego wiedzy
        bez żadnych wyrzutów sumienia. Trzeba dążyc do spełnienia własnych
        marzeń, życie jest jedno, dbaj o siebie. Ja zaczynam uczyc się dbac
        o własne interesy. Życzę powodzenia w staraniach :o)
        • nsc23 Re: Wczoraj 13.11.07, 23:50
          Tak, tak, swietny pomysl zajsc w ciaze za plecami partnera.





          I jeden z powodow, dla ktorych jestem macocha. Inaczej bylabym tylko
          next.
        • nini6 Youla 77 14.11.07, 08:26
          ale ja nie lubię półśrodków. Albo wszystko jest tip-top jak chcę albo wcale.
    • malwina331 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 10:01
      Dziewczyny, matko kochana co wy z tym wiekiem?! 34 lata czy 36 to
      idealny wiek do rodzenia dzieci a nawet 40 - dlaczego nie? Ja mam
      34, urodziłam dziecko i myślę że za jakieś 5 lat chciałabym mieć
      kolejne. Dlaczego nie? Fakt że wzrasta ryzyko chorób genetycznych
      ale są badania które to ryzyko minimalizują. Kobiety 40-letnie
      często rodzą pierwsze dziecko i nikt już z tego nie robi problemu.
      Więc nie przesadzajcie.
      A co do facetów... Taaak. Kochana, myślę że gdybyś jasno stawiała
      sprawę i wracała do tematu non stop - to jak facet nie byłby
      przekonany to żadnych argumentów nie zrozumie. Tacy są sad To ONI
      muszą podjąć decyzję. Ale skoro Twój już się zgodził - to super.
      • nini6 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 11:35
        Cóż, teraz mam 34 lata i 15-letniego syna. Jeśli w przyszłym roku urodzę
        dziecko, to jak ono bedzie miało 15 lat to mnie stuknie 50-tka... Pewnie dla
        innych kobiet nie ma to znaczenia, ale ja czuję się trochę nieswojo z tą
        świadomością...
        Liczę się też z tym, ze być może (tfu tfu) nie od razu uda mi się zajść w ciążę
        - wtedy różnica wieku jeszcze się zwiększy.
        • m-m-m Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 11:55
          A spójrz na to inaczej: kiedy twoje koleżanki rówieśniczki będą juz
          babciami, to Ty będziesz młoda, bo Twoje dziecko będzie dopiero w
          szkole.
          • phidyle Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 13:26
            Moja mama urodzila moja przyrodnia siostre w wieku prawie 46 lat, ja mialam
            wowczas 19. Jest ona najbardziej udanym dzieckiem w calej rodzinie i dobrze sie
            stalo, ze sie urodzila. W razie czego ma zawsze nas, starsze rodzenstwo.
            • zonka77 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 13:51
              Moja mama również urodziła moją siostrę po 40 - dokładnie to miałą 43 lata.
              Siorka jest super, benjaminek rodzinki, czerpie z tego że ma starsze rodzeństwo
              (ja 29 a brat 33)
              U nas to jest tak że to m chciałby jużmieć jeszcze jednego potomka (już
              trzeciego/trzecią) a ja mam strasznego stracha (ciąża, poród - zajmowanie się
              maluchem) M dał mi rok na wyzbycie się stracha a potem albo "robimy" albo
              zapominamy o maluchu.
              Byla taki czas kiedy strasznie chciałam mieć jeszcze jedno dziecko ale teraz to
              ciężka decyzja (bardzo chcę ale się okropnie boję - jakby taki dwulatek mógł się
              pojawić byłoby ekstra smile
          • chalsia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 01:01
            no właśnie, dziecko od 35 roku życia wzwyż baaardzo odmładza smile
            • nsc23 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 01:10
              Ale ryzyko komplikacji tez baaaardzo wzrasta, kobieta po 35. roku
              zycia ma duzo wieksze szanse na dziecko z zespolem Downa niz kobieta
              mlodsza.
              • joanna9969 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 04:03
                > zycia ma duzo wieksze szanse na dziecko z zespolem Downa
                nie tylko Downa ale tez innych komplikacji genetycznych.
                Moja ciotka leczyla sie na bezplodnosc i dzieci zaczela
                rodzic juz troche po 30 roku zycia . Dwoje jest normalnych , moja
                trzecia kuzynka ktora moja ciotka urodzila w wieku 37 lat ma
                autyzm .
                • m-m-m Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 12:52
                  Nie żyjemy w średniowieczu, na zespół Downa i inne można
                  przeprowadzić badania.
                  • nsc23 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 13:18
                    Ktore zwiekszaja ryzyko poronienia (nieznacznie, ale zawsze) i
                    stawiaja Cie przed wyborem - urodzic, czy nie? Nie kazdy jest
                    wystarczajaco silny psychicznie do takich decyzji i nie kazdy czuje
                    sie wladny je podejmowac. Poza tym nie wiem, czy w Polsce mozna
                    leganie usunac ciaze, jezeli dziecko okaze sie miec wade genetyczna
                    (nie znam prawa).
                    • chalsia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 14:33
                      sie wladny je podejmowac. Poza tym nie wiem, czy w Polsce mozna
                      > leganie usunac ciaze, jezeli dziecko okaze sie miec wade
                      genetyczna
                      > (nie znam prawa).

                      można

                      > stawiaja Cie przed wyborem - urodzic, czy nie? Nie kazdy jest
                      > wystarczajaco silny psychicznie do takich decyzji i nie kazdy
                      czuje
                      > sie wladny je podejmowac

                      ale jeśli ktoś jest, to wiek 35 lat dla takiej osoby nie jest barierą
                    • m-m-m Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 16:40
                      Takie badania prenatalne powinny być moim zdaniem standardem dla
                      każdej kobiety niezaleznie od wieku, a gadanie o powikłanieach po
                      takich badaniach to jak gadanie o szkodliwości antykoncepcji: jak
                      ktos jest ideowo przekonany, ze tylko młoda kobieta może mieć
                      dzieci, to tego się będzie trzymał.
                      Ja jestem dzieckiem starych rodziców. JEDYNY minus to taki, że
                      istnieje ryzyko STATYSTYCZNE, że się je przedwczesnie osieroci. To,
                      że akurat ja w tej statystyce sie mieszczę, nie oznacza, ze moja
                      oleżanka rówieśniczka, dziecko też starych rodziców już ich nie ma -
                      bo owszem ma ich oboje.
                  • joanna9969 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 15:17
                    > Nie żyjemy w średniowieczu, na zespół Downa i inne można
                    > przeprowadzić badania.
                    no i coz one ci daja pozatym ze postawia cie przed wyborem usunac czy nie .
                    Pozatym nie wszystkie anomalie genetyczne mozna stwierdzic przez badania .
                    • m-m-m Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 16:35
                      >>>>>no i coz one ci daja pozatym ze postawia cie przed wyborem
                      usunac czy nie

                      A to juz duzo: na ile osoba, u której stwierdzono taką wadę płodu
                      decyduje się na urodzenie, czy nie. Młodszej kobiecie taka sama
                      sytuacja może się przytrafić, bo tylko STATYSTYCZNIE istnieje taka
                      ewentualność jak zespół Downa, czy inna przypadłość genetyczna.
                • chalsia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 13:00
                  no i czego to dowodzi Joanno? IMHO niczego.
        • kicia031 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 13.10.07, 15:54
          Kiedy poczelismu Groszkowca, mojego mlodszego synka, ja tez mialam 34 lata, a
          moj starszak - 12 lat. Nie jestem przeciwniczka wczesnego macierzynstwa, u mnie
          sprawdzilo sie doskonale, ale i pozne ma swoje uroki. Czlowiek ma juz zazwyczaj
          dobre warunki finasowe, zaspokoil ambicje zawodowe, wiecej rozwagi, cierpliwosci.

          Nie martw sie, rob niezbedne badania i do dziela.
    • joanna9969 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 20:38
      Miec czy nie miec dzieci to bardzo wazna kwestia zwiazku i czesto moze byc
      decydujaca .
      Czekanie ze chlopu sie zmieni tez ryzykowne bo zegarek tyka a z wiekiem
      pojawiaja sie w zwazku z tym rozne problemy i komplikacje.
      Przypomina mi sie przypadek pewnej dziewczyny ktora znam , ona po 30-sce
      bezdzietna , kocha dzieci i bardzo chcialaby miec , zwiazana
      z facetem , rozwodnikiem z dwojka dzieci , problemow macochowych brak
      bo dzieci bezkontaktowe ale facet na dzieci mowi zdecydowane nie , zwiazani
      razem wspolny dom itp ale dla mnie takie zycie to nie zycie .
      • skarbeniek1 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 11.10.07, 22:41
        Też mam znajomą która związana jest z facetem po 2 rozwodach i 2 dzieci. On
        zdecydowanie mówi nie i ślubowi a dzieciom wręcz kategorycznie. A ona byłaby
        chętna na dzieciaczka ale mu się podporządkowała, tylko czarno ją widzę za jakiś
        czas eh
    • reksia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 08:36
      a moim zdaniem jest bardzo duża róznica w stwierdzeniu "facet nie
      chce mieć dziecka", a stwierdzeniu "facet nie chce mieć ZE MNĄ
      dziecka" i należało by te dwie opcje starannie odróżnić, bo niosą z
      sobą zupełnie inne pokłady chociażby odpowiedzialności... że o
      innych uczuciach nie wspomnę
      • nini6 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 08:52
        Tak, w haremie miało by to spore znaczenie.

        Sugerujesz, że z kimś innym by chciał?
        • reksia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 09:50
          nini6 napisała:

          > Tak, w haremie miało by to spore znaczenie.
          >
          > Sugerujesz, że z kimś innym by chciał?

          myślę że kobieta czy mężczyzna mają prawo -nie byc gotowymi na
          posiadanie dziecka i gdy jasno to wyrażają jest to z ich strony
          bardzo uczciwe.Mają prawo do tego by jesli nie czują się na siłach
          by posiadać potomka w odpowiedzialny sposób powiedzieć sobie i
          partnerowi "ja nie chcę posiadać potomka".

          Inna sprawa to sytuacja gdzie kobieta lub mężczyzna nie chcą
          posiadać potomka z konkretną osobą, bo w takim układzie moim zdaniem
          rodzi się wg mnie pytanie "co znaczy dla nich ta osoba? że właśnie Z
          NIĄ nie chcą posiadać potomka?dlaczego właśnie z tą osobą nie chcą
          posiadać potomka?bo dlaczego NIE ...bo genetycznie nie dość
          doskonała? bo nie planują związywać sie z daną osobą na dłużej?

          W takiej sytuacji gdy podłożem odmowy posiadania potomka jest
          jakakolwiek niechęc do drugiego partnera to tym podobne pytania
          zaczynają się mnożyć"
          Jakaś zadra tkwi w taki związku wiec po co moim zdaniem głębiej w
          taki wchodzić? Skoro od poczatku wówczas widać że taki związek nie
          ma sensu.

          Bzdurą totalną jest wówczas dodatkowo płodzić w takim chorym związku
          dzieci.

          nie sądze wiec by tylko w haremie miało to znaczeniewink


        • chalsia Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 12.10.07, 11:41
          > Sugerujesz, że z kimś innym by chciał?

          nie jesteśmy Tobą ani nim, więc nie da rady odpowiedziec na pytanie.

          Jednak rzeczywiście bywa i tak, że się z kimś jest i jest całkiem
          fajnie, ale niekoniecznie by się chciało z tym kimś miec dziecko. Bo
          np. ten ktoś ma całkiem odmienną opinię na temat sposobu
          wychowywania dzieci.
          • dominika303 Re: Nie chce mieć ze mna dziecka 13.10.07, 10:23
            Przeczytałam cały wątek.
            Moja rada ten folik to juz sobie kup i łykaj smile
            A badania zrobisz w ciągu tyg. smile
            Przy okazji kup sobie kilka gazetek o bobaskach- nie tyle dla siebie
            co żeby M widział, że dla ciebie to wazny temat.

            Ja folik brałam 3 lata, bo przez 2 jeszcze brałam tab.anty. no i po
            ich odstawieniu ze względów zdrowotnych omal ze strachu nie umarłam
            co będzie jak zajdę sad((
            No i przez rok wyjątkowo się pilnowałam, ale to juz była moja
            obsesjasad
            I tylko jeden raz było ryzyko, że moze jednak - no i z tego jednego
            razu mam w sobie dzidziusia smilektóry urodzi się listopad/grudzień smile
            No i powiem ci, ze dopiero teraz to jestem przerażona.

            NM na początku tez nie chciał nawet o dzieciach rozmawiać, nie bo
            nie, bo pasierbica, bo exia, bo alimenty itp. Jakos tak się tym
            ukierunkowałam i było mi z tym oki. Do momentu jak moje koleżanki
            zaczeły rodzić słodkie bobasy. Wtedy ja zapragnełam brzdąca, ale
            strach jaki we mnie zasiał wykiełkował dorodnie.

            Ciąża była i jest dla mnie koszmarem, ciągle szpitale, gin co tyd. a
            czasami 2x tyg. zastrzyki , tabl. , cuda sad
            Ale jak maleństwo kopie i ma czkawkę to jestem najszczęśliwszą osobą
            pod słońcem.

            I szczerze- to NM świata nie widzi po za brzuchem smile
            A tego bałam sie najbardziej.
            Bo wiadomo on ma juz córkę i miał opory przed kolejnym dzieckiem.
            Ale teraz widzę, ze niepotrzebnie tak się bałam. Exia to exia, a ja
            to nie exia tongue_out
            To samo z dziećmi, pasierbica to pasierbica, a nasze maleństwo jest
            tylko naszym maleństwem i nic i nikt nie jest w stanie tego zstąpić.

            I jedyne czego żałuję, to tego, że zwlekałam, aż 3 lata z decyzją o
            poczęciu i gdyby nie przypadek to nadal byłabym na etapie planów.

            Pozdrawiam i powodzenia.

    • marusia1 Re: Konstancjo! 29.07.08, 23:27
      konstancja16 18.07.08, 12:01 Odpowiedz

      no jasne. jeszcze dokop lezacej. nie dosc ze wlasnie mi sie wakacje
      skonczyly to jeszcze jestem jedyna bezdzietna macocha na swiecie
      (albo w sieci).

      hm, chyba powinnam byla zalozyc osobny watek, a nie zasmiecac ten, z
      zasady pozytywny.... przepraszam.... ide sobie poplakac, zaraz
      wracam.

      Pozwoliłam sobie przekleić. Jestem drugą bezdzietną macochą. I Znowu mam doła,
      Młody mnie wkurza. Mój M. mnie wkurza i znowu dostałam okres, a on mi
      powiedział, że nie chce mieć ze mną dzieci. Macoszki pozachodziły (GRATULUJĘ),
      wokół rodzą się dzieci i urodzą się nawet tam, gdzie ich nie miało być. Moje
      hormony szaleją i generalnie jest do doopy. Postawiłam wszystko na ostrzu noża.
      Rozpadam się na kawałki. Może powinnam iść do wróżki?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja