nawrót eksi

04.10.07, 14:41
jak niektóre mnie pamietaja to wiedza o co chodzi ale napisze kilka
słów dla tych nowych forumowiczek.
Mój M. rok temu przejął opiekę nad synem od matki narkomanki. Długo
by opowiadac jak z niej była matka fakt jest taki że Igor lat 11
mieszka z nami a pozostała dwojka w rodzinie zastepczej u jej matki.
Gdy dług alimentacyjny zaczął się zwiekszać a my zaczelismy popychac
kolejne sprawy ( na początku o alimenty, później komornik, później
prokuratura o ściganie za niealimentacje a nastepnie dziś o
pozbawienie jej władzy ) supermama roku postanowiła zawalczyc o
dziecko tym oczywiscie sugerując sie ogromna miłością do niego.
Efekt jest taki że sąd postanowił oddac sprawe do RODK aby zbadac
więzi matki z synem i ojcem i aby na początku ustalic kontakty.
I teraz oczekuje od was madre macoszki o kilka pomysłów co dale.
do tej pory matka nigdy nie dzwoniła, nie zabierała syna do siebie(
notabene nie ma zameldowania ani własnego lokum)nigdy po niego nie
przyjeżdżała ani go nie odwoziła. sporadyczne spotkania odbywały sie
średnio raz na dwa m-ce u jej matki ( tam Igor jeździ regularnie co
dwa tygodnie ze wzgledu na pozostała dwojke rodzeństwa)

I teraz czy po tych numerach jakie nam wycina;
1. dostarczyła zaswiadczenie od lekarza ze dziecko jest chore i
potrzebuje leki ktore przekazywała mu na sali ( igor jest alergikiem
ale po konsultacji własnie z tym lekarzem kazał nam odstawić
wszystkie leki bo jest ok. więc nie wiem jak ona to zrobiła że ten
sam lekarz bez badań wystawił zaświadczenie i przepisał leki - może
wział łapówkę? ).
2. Przedstawiła zaświadczenia jakieś gdzie podobno dwa razy wysłała
po 200 zł alimentów tylko mój m. ich nie przyjął ( nigdy nie
dostalismy żadnych pieniędzy)
3. przedstawiła zaświadczenie z gabinetu prywatnego od psychologa że
sie leczy
4. Po sprawie pojechała do dyrektora szkoły Igora i chciała mu
zostawic te leki żeby on młodemu podawał bo one sa niezbędne dla jgo
zycia.

Teraz moje przemyslenia.
Jakby to wszystko odwrócic przeciwko niej.
1. z lekarzem pogadamy i będzie musiał to jakoś nam odprostowac
2.napisalismy wniosek o udostepnienie tych dowodów i bedziemy
dochodzic na poczcie
3. czy możemy złozyć wniosek o zbadanie jej na obecność narkotyków w
organiźmie i zbadanie przez biegłego sądowego psychologa jak
faktycznie wyglada to jej leczenie i czy wogóle coś robi
4. jeżeli dyrektor napisze nam o sytuacji jaka miała miejsce ze
matka chciała go do tego zmusic czy sad może wziąć to pod uwage że
jest ograniczona umysłowo robic takie rzeczy?

Doradźcie coś. zalezy mi na waszej opini dot pkt 3.
    • wiola101 Re: nawrót eksi 04.10.07, 14:51
      I jeszcze jedno.
      Myslę że jak jej przyznaja te kontakty to jej sie znudzi
      przemierzac te kilkadziesiat kilometrów zawsze np. co dwa tygonie.
      ja jej daje czas do spotkania "nowej" miłości i zapomni o dziecku.
      no ale załóżmy że tak chce to czy juz teraz wymagac jej przyjazdów i
      usilnie sie na nie upierac czy zostawic to tak jak jest.
      A może jak to mi ktos madry doradził ja powinnam wystapic z
      wnioskiem o adopcję młodego? miałabym szanse?
      • barbara001 Re: nawrót eksi 04.10.07, 20:38
        Nie wiem czy miałabyś szanse na adopcję.
        Ale na waszym miejscu sprawdziłabym dokładnie te zaswiadczenia
        wydawane przez lekarza, moze nie brał łapówki tylko sie złapał na
        numer z kochająca mamusią. Wydobyłabym z poczty cos co świadczyłoby
        że nie przysyłała pieniędzy. Sad sam może wystapic o opinię od jej
        lekarza, czy się leczy , na co i z jakim skutkiem. Do tego, aby
        uznać kogos za nienormalnego to długa droga, Wy powiniscie postarać
        się żeby nieodpowiedzialność matki chłopca była oczywista. Opinia ze
        szkoły tez byłaby poządana, na temat chłopca i jeśli to możliwe na
        temat jego matki.
        • barbara001 Re: nawrót eksi 04.10.07, 20:41
          Acha, i nie wysilałabym się na Twoim miejcu by organizować usilnie
          spotkania matki z synem, to ze go nie odwiedza swiadczy tylko na jej
          niekorzyść. Zresztą teraz bedziesz tego pilnowala a co potem? Całe
          życie bedziesz gonić babe żeby spotykała się z dzieckiem? Jak nie
          chce to nie, i niech dzieciakowi i wam głowy nie zawraca.
    • marusia1 Re: nawrót eksi 04.10.07, 23:16
      Może na sprawie warto wystąpić o dowód w postaci opinii biegłego psychiatry o
      jej stanie ze względu na jej nałóg? Zaświadczenie o leczeniu z gabinetu
      prywatnego to za mało. Narkoman, żeby mógł funkcjonować w społeczeństwie
      potrzebuje co najmniej 3 lat w zamkniętym ośrodku.
      • b-b1 Re: nawrót eksi 06.10.07, 09:48
        Na początku zwróćcie się do sadu, aby zostały przeprowadzone badania (z włosa)na
        obecnośc narkotyków.Sad na pewno nie odmówi-a Wy bedziecie mieli chociaz
        gwarancje, ze nie bierze..
        Jesli wyjasni się sprawa z lekarzem i niby to przysyłanymi pieniędzmi, wziełabym
        równiez opinie biegłego psychiatry o jej stanie zdrowia psychicznego. Wszystko
        co napisałas przemawia przeciwko niej-wizyty w szkole, rzadkie spotkania z
        synem, brak miejsca stałego zamieszkania.
        Wazna na pewno bedzie wizyta w RODK-u-w jakis sposób zdecyduje, czy spotkania z
        synem wogole sa dla niego(i bedą) w jakims stopniu pozytywnym przezyciem..
        Powodzenia!
Pełna wersja