dzisiaj przyjeżdża Młody...

12.10.07, 18:36
wiem, że powinnam się cieszyć... że Młody przyjeżdża na weekend ale
jakoś nie potrafię. smutno mi, bo nie widzimy się z moim chłopakiem
zbyt często ze względu na jego pracę, nie mieszkamy też razem... i
do tego dochodzą jeszcze samotne weekendy... wiem, że dziecko
potrzebuje ojca a ojciec tęskni za dzieckiem... więc raczej zachęcam
chłopaka do tego by spotykał się z Małym niż odwrotnie... jesteśmy
ze sobą rok i na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do
przyszłości, więc nie chcemy zbyt często spędzać w trójkę czasu by
Młodemu nie komplikować życia... poza tym chłopiec potrzebuje czasu
sam na sam z ojcem... uważam, że ja jako osoba dorosła nie mogę i
nie powinnam z Młodym konkurować ani zabierać mu ojca i nigdy tego
nie zrobię... ale w środku nie potrafię póki co opanować smutku i
żalu na myśl o kolejnym samotnym weekendzie... staram się
organizować sobie jakoś czas... czytam, spotykam się ze znajomymi
ale tak naprawdę wolałabym ten czas spędzać inaczej... piszę to
wszystko, bo pewnie część z Was była w takiej sytuacji... a muszę to
po prostu z siebie wyrzucić... najgorsze jest to, że nigdy nie
możemy nic sobie zaplanować, bo ex po prostu podrzuca Młodego kiedy
jej pasuje i żadne prośby o to, by uprzedzała o tym chodziaż 1 dzien
wcześniej nie skutkują... sad
    • nsc23 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 12.10.07, 22:10
      Jestem w praktycznie identycznej sytuacji. Mieszkamy w jednym
      miescie, ale na jego przeciwnych koncach, bo W ma mieszkanie blisko
      pracy, a ja blisko uniwerku wynajmuje pokoj. Weekendy jednak
      spedzamy zawsze razem (u niego). Od kiedy jestesmy razem mala sie w
      to wszystko wpasowuje bezproblemowo, bo po prostu spedzamy czas
      wszyscy w trojke. Mloda sie do mnie powoli przyzwyczaila, ale to jej
      przywiazanie jest jakos proporcjonalne do 'powagi' naszego zwiazku.
      Dla mnie taka sytuacja jest w porzadku. Czasem zdarza sie (w
      zasadzie teraz czesciej, po zmianie pracy przez W), ze mloda jest u
      niego od poniedzialku do srody. W poniedzialek ja siedze caly dzien
      na uniwerku i na silowni, we wtorek przychodze do W wieczorem,
      kapiemy razem mala, ja jej czytam bajke na dobranoc i albo ona
      zasypia a my mozemy sobie razem posiedziec w duzym pokoju, albo W z
      nia siedzi jeszcze w lozku i ja usypia a ja cicho wychodze do domu.
      Moze postarajcie sie jakos tak zorganizowac czas, zebyscie mogli
      czesc spedzac razem?
      Rozumiem tez Twoje obawy co do zaangazowania emocjonalnego dziecka,
      tez sama sie balam, ze mloda mnie polubi i bedzie cierpiec w razie
      jakby cos nie wyszlo, ale poniewaz teraz mamy z W powazniejsze plany
      wzgledem siebie, to i te obawy mi przeszly, a wrecz chce, zeby sie
      nam z mloda dobrze ukladalo, bo to wiele ulatwia wink
      Mam nadzieje, ze chociaz troche pomoglam smile
      • geos Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 09:29
        Zgadzam sie z przedmówczynią. W każdym calu.
        Nie da sie kurcze ciągle siedzieć samej bo Młody. Skoro decydujesz sie na faceta
        z bagażem dodatkowym to nie da sie reszty życia spędzać osobno bo nagle dzieciak
        staje w drzwiach. Jak zamieszkacie razem to co? będziesz wybywać na cały
        weekend? To dla mnie niepoważne. Chyba, że twój partner nie chce chłopca
        przyprowadzić a to juz inna para kaloszy i tu bym sie poważnie nad tym
        zastanowiła i zapytała dlaczego.
        • dominika303 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 11:16
          Geos ma rację smile
          Zycie to życie i ma sie tylko jedno. Więc chyba nie zamierzasz do
          końca swych dni o ile bedziecie razem wybywac z domu, bo pasierb
          wpadnie z wizytą. Albo jesteście związkiem, albo nie. A dziecko hmm
          nie bardzo rozumiem, dlaczego niby ono ma miec czas tylko z M ?
          Przecież w ciągu dnia mozna wykroić godzinę, albo i dłuzej na
          przebywanie tylko z synem, ale to zupełnie coś innego niż
          przebywanie albo z synem albo z tobą.
          Nie podoba mi się taki podział.
          Musicie jeszcez wiele przegadać smile
          • 333a13 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 13:17
            wychodzimy z założenia, ze dobro dziecka jest priorytetem. mieszkamy
            z chłopakiem w innych miastach (ok. 20 kilometrów) odkąd Młody
            pamięta mieszkał z tatą i wiele czasu spędzał z dziadkami.. po
            rozwodzie przeprowadził się z matką do innego miasta i kontakty z
            rodzinnym miastem oraz rodziną ze strony ojca zostały mocno
            ograniczone. Młody bardzo to przeżywał i z tego co się orientuję, to
            chyba najchętniej mieszkałby z ojcem... rozmawialiśmy z chłopakiem o
            mieszkaniu wspólnym, ale zarówno ja jak i on z różnych względów nie
            jesteśmy gotowi jeszcze na tak drastyczną zmianę w naszym życiu.
            poza tym mój chłopak twierdzi, że jeśli mieszkalibyśmy razem (w moim
            mieście) to do momentu ślubu zawsze gdy przyjeżdżałby Młody
            mieszkaliby w rodzinnym mieście chłopaków u ich dziadków jak do tej
            pory... czyli w grę wchodziłaby część weekendów, święta, wakacje i
            ferie... jak dla mnie ten układ "razem ale osobno" jest nie do
            przyjęcia. Mój chłopak nie chce by Młody przechodził kolejną burzę w
            życiu i kolejne zmiany, które w razie naszego zerwania mogłyby być
            po prostu bezsensownym stresowaniem dziecka. Z jednej strony
            rozumiem te argumenty, doświadczenie z poprzednich związków
            podpowiada mi, że nie zawsze dobre chęci wystarczą by związek
            przetrwał, dlatego nie wiem jak potoczy się nasze wspólne życie...
            nie zmienia to jednak faktu, że w dni takie jak ten czuję się
            fatalnie. najgorsze jest to, że mój chłopak często musi przychodzić
            do pracy w sobotę... a gdyby exia łaskawie planowała wizyty Młodego,
            to zrobiłabym wszystko żeby mój pracoholik tak sobie zorganizował
            czas w pracy by część weekendów miał wolnych i np. spędzalibyśmy
            soboty wspólnie w trójkę na jakiejś wycieczce, a np. niedziele
            przeznaczone byłyby na czas ojca z synem i ich rodzinki... wiem, że
            wiążąc się z facetem z dzieckiem powinnam być wyrozumiała, ale w
            chwilach takich jak ta powoli zaczynam mieć wszystkiego dosyć.
            • dominika303 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 13:40
              Wszystko ładnie i pięknie, ale co jesli związek wasz zabrnie dalej?
              Nadal będziesz sie podporządkowywać temu prorytetowi że
              dobro "pasierba" najwazniejsze??
              Nie zrozum mnie źle, ale chyba nie tędy droga sad
              No i kiedy planujecie wspólne zamieszkanie? no chyba nie w momencie
              gdy pasierb dorośnie- bo teraz mógłby to źle znieść sad

              No i nie bardzo rozumiem to "mój chłopak twierdzi .... mój chłopak
              nie chce ..... "
              A co ty twierdzisz, czego ty chcesz???
              No i jakaś kompletna bzdura, ze do momentu ślubu twój facet ma
              jechac do innego miasta spotykać sie z dzieckiem sad
              Ten ślub to jakas magiczna moc ma byc czy jak??
              że po ślubie to od razu dziecko będzie przyjeżdżało do was, ale do
              slubu to on będzie sie z dzieckiem spotykał tak jak do tej pory?

              Nie obraź sie , ale twój facet chyba jeszcze nie orósł do powaznego
              związku z kobietą .
              • 333a13 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 13:44
                dzięki za Wasze komentarze... pozwalają człowiekowi spojrzeć na to
                wszystko z innej perspektywy...
    • pt25 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 15:44
      Swietnie Cie rozumiem, bo do niedawna mialam podobna sytuacje.
      Jest rzecza naturalna, ze na poczatku zwiazku chce sie nieomal "caly
      czas przebywac z druga osoba" smile(ja z NM jestesmy juz 2,5 roku
      razem,ale nadal mam te potrzebe smile Dlatego wlasnie uwazam ze NIE
      MOZESZ sobie wypominac, ze sie tak czujesz!

      Widzisz moja sytuacja jest inna od Twojej, poniewaz my wiemy, ze
      chcemy byc razem. W zwiazku z tym jedyna opcja, zebym nie czula sie
      odrzucona, smutna, sama itp. byla opcja polaczenia mnie z jego
      dziecmi i wspolnego spedzania czasu (i powiem, ze jak na razie ta
      opcja sie sprawdza smile

      Powinnas sie chyba zastanowic nad najlepsza opcja dla Ciebie i dla
      Was. To, ze spedzalibyscie czas razem w trojke, nie oznacza, ze
      odbieralabys dziecku ojca. Ja uwazam, ze to jest bardzo fajny
      pomysl. Nie boj sie, ze skomplikujesz dziecku zycie. Jezeli jest
      maly, a Wy mielibyscie sie rozejsc, to zapomni. A co bedzie jak
      jednak zostaniecie razem? Jak sobie to wtedy wyobrazasz? Tez nie
      bedziesz sie wtracac tylko cierpiec po cichutku, zeby nie
      komplikowac dziecku zycia? A co z Twoim zyciem? Ja bym na Twoim
      miejscu "zaryzykowaa" spotkania z malym. Glownie z tego wzgledu,
      zebys mogla sie sama przekonac czy w ogole masz na tyle sily, zeby
      te sytuacje wytrzymac.

      Powodzenia smile
    • kicia031 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 15:59
      333a13 napisała:

      jesteśmy
      > ze sobą rok i na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do
      > przyszłości, więc nie chcemy zbyt często spędzać w trójkę czasu by
      > Młodemu nie komplikować życia...

      No bez przesady. Rok to cawal czasu, by podjac jakies decyzje. Kto ma obiekcje -
      ty czy on?

      Chociaz z 2 strony - pamietam, jak moj Ex zakochal sie w Nexi, jakies 5 - 6 lat
      po naszym rozstaniu, i jak zwierzal mi sie z wielkiego uczucia, oraz z tego, ze
      smutno mu, ze spedzaja tylko co 2 weeknd razem (nexia z innego miasta).
      Zapytalam go wtedy, dlaczego nie spedzi czasu wspolnie z synem i Nexia, a moj Ex
      byl zdumiony, bo nie wpadlo mu to do glowy - moze tez bal sie, ze sie nie zgodze.

      W kazdym razie, moze zastanowcie sie jednak nad wspolnym spedzaniem czasu? U nas
      bardzo skorzystal na tym i Babelek i Ex, co do Nexi, to sie nie wypowiadam, bo
      nie wiem, ale moj syn bardzo ja lubi, okazywala mu wiele sympatii i opiekowala
      sie nim bardziej nic ojciec.
    • 333a13 Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 19:26
      dlaczego nie mieszkamy razem?... to kolejny problem chyba nie na to
      forum smile ja nie jestem zdecydowana... a nawet gdybym była to nie ma
      takiej opcji na razie, bo na karku w kawalerce mam siostrę po
      wypadku której muszę pomagac na codzień a nie stać mnie na
      prowadzenie 2 domów... on mieszka z rodzicami i chcąc pracować tam
      gdzie dotychczas musiałby ok 50 km codziennie dojeżdżać... poza tym
      perspektywa zostawania samej w mieszkaniu choćby na wakacje, bo on
      nie chce by komplikować dziecku życia jest dla mnie nie do
      przyjęcia... nie wiem jak to się wszystko poukłada... może niedługo
      zmienię to forum na jakieś dla singli sad pozdrawiam Was dziewczyny
      • chalsia Re: dzisiaj przyjeżdża Młody... 13.10.07, 21:25
        > prowadzenie 2 domów... on mieszka z rodzicami i chcąc pracować tam
        > gdzie dotychczas musiałby ok 50 km codziennie dojeżdżać...

        ha ha ha - dla dorosłego faceta posiadającego samochód (zakładam, że
        posiada) mieszkającego z rodzicami i bez dzieci "na karku" na
        codzień 50 km przeszkodą ???
        Znam wiele osób, które podobny dystans pokonują.
Pełna wersja