333a13
12.10.07, 18:36
wiem, że powinnam się cieszyć... że Młody przyjeżdża na weekend ale
jakoś nie potrafię. smutno mi, bo nie widzimy się z moim chłopakiem
zbyt często ze względu na jego pracę, nie mieszkamy też razem... i
do tego dochodzą jeszcze samotne weekendy... wiem, że dziecko
potrzebuje ojca a ojciec tęskni za dzieckiem... więc raczej zachęcam
chłopaka do tego by spotykał się z Małym niż odwrotnie... jesteśmy
ze sobą rok i na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do
przyszłości, więc nie chcemy zbyt często spędzać w trójkę czasu by
Młodemu nie komplikować życia... poza tym chłopiec potrzebuje czasu
sam na sam z ojcem... uważam, że ja jako osoba dorosła nie mogę i
nie powinnam z Młodym konkurować ani zabierać mu ojca i nigdy tego
nie zrobię... ale w środku nie potrafię póki co opanować smutku i
żalu na myśl o kolejnym samotnym weekendzie... staram się
organizować sobie jakoś czas... czytam, spotykam się ze znajomymi
ale tak naprawdę wolałabym ten czas spędzać inaczej... piszę to
wszystko, bo pewnie część z Was była w takiej sytuacji... a muszę to
po prostu z siebie wyrzucić... najgorsze jest to, że nigdy nie
możemy nic sobie zaplanować, bo ex po prostu podrzuca Młodego kiedy
jej pasuje i żadne prośby o to, by uprzedzała o tym chodziaż 1 dzien
wcześniej nie skutkują...