pasierbica nastolatka - co z tym zrobic?

13.10.07, 15:20
Jak (mozesmilepamietacie sam sie Was radzilam czy zabiegac o spotkania
z corkami mojego MN.
Dzis mielismy sie spotkac w czworke, ale Mloda (13 lat) powiedzila,
ze nic chce jechac, bo ksiazke czyta, wiec NM zabral Mala (3 latka),
z ktora zreszta sie spotykamy i pojechalismy. Po ok 4 godzinach
dzwoni Mloda z pretensjami gdzie jest NM, i ze ona matce powie(?!)
Oczywiscie matka tez zadzwonila i wielka "akcja".

Powiem Wam, ze moj MN ladnie sie zachowal, poniewa najpierw ja
upomnial jak sie do niego odnosi, a potem jej wytlumaczyl, ze miala
szanse wybrac i pojechac z nami, ale ona chciala siedziec w domu.

To co mnie tak naprawde martwi, moze rowniez denerwuje to to, ze ona
zaczyna sie zachowywac jak exia... (niestety). Ja wiem, ze to jest
glupi wiek, ale mimo wszystko. Nie jestem juz tak przekonana, ze
chce sie z nia zobaczyc... glownie ze wzgledu na to, ze nie wiem
jakbym sie zachowala jakby ona zaczela pyskowac przy mnie do NM. Sa
2 opcje, albo bymw ogole nie zareagowala, albo bym jej cos
powiedziala.

Czy Wy mialyscie kiedys taka sytuacje - tzn.nastolatka
pasierba/pasierbice, ktory moze byc (a Mloda na bank jest) prze exie
wrogo do was nastawiany? Jak sie zachowac? Wiem,ze pewnych rzeczy
nie da sie przewidziec, ale dobra rada nie jest zla smile Poza tym mam
szerszy oglad na sprawesmile


Z gory dzieki za rady!
    • 13monique_n Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 13.10.07, 19:39
      Nie mam takiej sytuacji, córeczki mojego partnera są jeszcze tuż przed
      nastoletnim wiekiem.
      Za to moja własna córka, jako 11-latka potrafiła, mimo ewidentnej tęsknoty za
      ojcem odmawiać wyjścia, kiedy on przyjeżdżał. To zdarzyło się więcej niż raz. I
      spazmów dostwała smile
    • nangaparbat3 Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 14.10.07, 01:12
      Pasierbica bez wzgledu na wiek to nie "to", a osoba.
      Wiek nie "głupi", a cholernie trudny.
      Najlepsza rada w kontaktach z nastolatkami to według mnie jak najmniej brac do
      siebie afronty, bunty, awantury, co tam jeszcze.
      Życzliość, ciepło, dystans. Cierpliwość, a czasem nawet zimna krew. I duzo
      poczucia humoru.
      Polecam piekna ksiazkę "Ocalić Ofelię".
      I pamietaj, ze mloda zaczyna mieć swoje zycie, swoje sprawy, trzeba sie z nia
      umawiać jak z doroslą osobą, to nie to samo co zabieranie kilkulatki.
      • reksia Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 14.10.07, 16:53
        ja też gorąco polecam "Ocalić Ofelię"

        a wiek faktycznie trudny,chociaż ja jestem osobiście zwolenniczką
        wychowania, gdzie od samego poczatku dziecku w sposób grzeczny lecz
        chamsko konsekwentny nakazuje się ponosić konsekwencje jego wyborów

        wybrała pozostanie w domu - to niech poniesie konsekwencje tego
        wyboru i nie wchodziłabym w żadne wieksze dyskusje na ten temat z
        dzieckiem, tym bardziej z nastolatką, która ma juz przecież pełną
        świadomość pewnej konsekwencji zdarzeń,

        wydaje mi się ze taka konsekwencja to jedyny sposób na wychowanie
        odpowiedzialnego człowieka -w pełni odpowiedzialnego za własne wybory

        i mam nadzieję że się nie mylęwink
        • nangaparbat3 Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 14.10.07, 22:04
          Jak słysze slowo "konsekwencja" w kontekscie wychowania - cierpnę. Bo to bardzo
          często oznacza odmowę empatii, spojrzenia na problem z cudzego punktu widzenia,
          dostrzezenia nieprzewidzianych wczesniej aspektow sprawy, wreszcie
          zaakceptowania zmian, jakie zaszły. Wielokrotnie przekonalam się tez, ze
          wysłuchanie i zaakceptowanie punktu widzenia adwersarza - wszystko jedno,
          doroslego czy dziecka - tylko ułatwia dojscie do porozumienia i nierzadko
          calkowite przekonanie go do mojego zdania. Natomiast proste "konsekwenacja i
          niewchodzenie w dyskusję" rodza bunt - predzej czy poźniej, nierzadko najgorszy,
          bo skryty.
          • reksia Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 15.10.07, 08:09
            nangaparbat3 napisała:

            > Jak słysze slowo "konsekwencja" w kontekscie wychowania - cierpnę.
            Bo to bardzo
            > często oznacza odmowę empatii,

            ja w związku z tym iż uważam że empatia jest podstawą jakiejkolwiek
            rozmowy z drugim człowiekiem nie mam tak negatywnych skojarzeń ani
            doświadczeń z "konsekwencją"
            ponieważ w naszym wypadku nie jest to konsekwencja skostniała, a na
            jej progu własnie stoi empatia

            >spojrzenia na problem z cudzego punktu widzenia,
            > dostrzezenia nieprzewidzianych wczesniej aspektow sprawy, wreszcie
            > zaakceptowania zmian, jakie zaszły

            brak zaakceptowania zmian oznaczały by "skostniałą konsekwencję" a
            takiej ja tez nie popieram i całkowicie zgadzam się z twoim zdaniem
            iż ten rodzaj "skostniałej konsekwencji" który malujesz, predzej
            nawet niż później, doprowadził by do buntu i zamknięcia się dziecka
            w sobie

            >Wielokrotnie przekonalam się tez, ze
            > wysłuchanie i zaakceptowanie punktu widzenia adwersarza - wszystko
            jedno,
            > doroslego czy dziecka - tylko ułatwia dojscie do porozumienia i
            nierzadko
            > calkowite przekonanie go do mojego zdania. Natomiast
            proste "konsekwenacja i
            > niewchodzenie w dyskusję" rodza bunt - predzej czy poźniej,
            nierzadko najgorszy
            > ,
            > bo skryty.


            i tu się całkowicie zgadzam, natomiast w związku z tym że w moim
            przypadku już tak wiele tematów wraz z dziecmi jest "przegadane"
            mozemy sobie pozwolić na nie wracanie do pewnych spraw stąd to moje
            niefortunne stwierdze

            u nas w domu dzieci zostają wysłuchane zawsze gdy tego potrzebują w
            związku z tym konsekwencja co innego znaczy dla nas niż ta
            konsekwencja której obraz wymalowałaś, inne pokłady emocjonalne i
            wychowawcze towarzyszą jej dodatkowo,

            ponieważ ja nie wyobrażam sobie domu bez wsłuchania sie w drugą
            osobę i zaakceptowania jej potrzeb, nadal jednak uważam że o ile
            człowiek ma prawo popełniac błędy i wielokrotnie nawet sie mylić ,
            powinien już od dziecka uczyć się tego iz każdy jego krok niesie z
            sobą pewne konsekwencje, co nie jest tożsame z brakiem ciepłych
            uczuć i miłości w rodzinie
            • chalsia Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 15.10.07, 09:52
              > człowiek ma prawo popełniac błędy i wielokrotnie nawet sie mylić ,
              > powinien już od dziecka uczyć się tego iz każdy jego krok niesie z
              > sobą pewne konsekwencje, co nie jest tożsame z brakiem ciepłych
              > uczuć i miłości w rodzinie

              amen
    • frutka1 Re: pasierbica nastolatka - co z tym zrobic? 10.11.07, 23:11
      Przeczekać...i jeszcze raz przeczekac..starac sie byc miłym i nie
      prowokować. Mialam identyczna sytuaacje Młoda wtedy 15 latka była
      przez matke tak wrogo nastawiona, że sypało sie wszystko..obraźliwe
      smsy...itp. ja stwierdzilam wtedy ze jestem mądrzejsza od gówniary i
      nie dałam sie poniesc..a nie było łatwo. W koncu zrozumiała, że
      wcale nie jestem taka wredna......i powoli powoli przekonywała sie
      do mnie i teraz jest juz super.
Pełna wersja