Dodaj do ulubionych

z kim ma spac mój Narzeczony?

26.10.07, 18:05
Witam Was wszystkie :o)Jestem tu Nowicjuszką i dziękuję losowi, że
znalazłam to forum, bo po roku poruszania się po omacku jako ciocia
synka mojego narzeczonego i borykania się z ważnymi dla mnie
problemami, wreszcie znalazłam miejsce, gdzie są kobietki w sytuacji
podobnej do mnie i dzięki temu mogę znaleźc odpowiedzi na nurtujące
mnie tematy. Pozwolicie Moje Drogie, że na początku przedstawię się
pokrótce. Mam 30 lat, od roku mieszkam ze swoim Narzeczonym, w
przyszłym roku planujemy ślub i dziecko. Mój N ma 5 - letniego synka
z nieformalnego związku, który zakończył się, kiedy Mały miał 2
latka. N to wspaniały człowiek, opiekuńczy, troskliwy - marzenie
każdej kobietki. Taki sam jest w stosunku do swojego dziecka,
potrafi się nim zając jak mało który ojciec - to, oprócz innych
oczywiście przymiotów, urzekło mnie bardzo na początku naszej
znajomości. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie... weekendy. Czuję
się odsunięta co drugi weekend, kiedy przyjeżdza do nas 5 letni
synek mojego Narzeczonego. I nie upatruję tu problemu w dziecku,
tylko w moim Mężczyźnie. W tym czasie staję się kucharką i
sprzątaczką, a ojciec 100% czasu poświęca synkowi, nawet nie śpimy
razem w tym czasie, bo mój Narzeczony czuje, że musi spac z
Maluchem. Na nic moje rozmowy o tym, jak ja się czuję, na nic
przykłady, że chyba nie chce, by nasze dziecko, kiedy będziemy je
mieli, spowodowało, że on będzie musiał wyprowadzic się z sypialni
(oczywiście ja nie chcę tego, chcę byc mądra i nie odsuwac
mężczyzny, gdy pojawi się niemowlę). On tłumaczy, żebym nie
porównynwała normalnej sytuacji,gdy rodzice są razem. A mi jest
bardzo ciężko, czuję autentyczny ból w klatce piersiowej i często
płaczę zasypiając sama w sypialni. Chcę dodac, by obraz był
pełniejszy, że nie jestem jakąś tam egoistyczną suchotnicą chcącą
zawłaszczyc mężczyznę dla siebie. Mam wspaniały kontakt z Małym
(podobno żadna inna z poprzednich partnerek nie akceptowała synka
mojego Narzeczonego), chłopiec przepada za mną, kiedy Narzeczony go
odbiera na weekend, pierwsze słowa jego, to czy będzie w domu
ciocia. Choc na codzień jestem niegotująca - tryb życia i pracy, to
w TE weekendy gotuję, smażymy z Małym naleśniki - bo on to lubi
(matka podobno herbatę tylko umie zaparzyc). Często się we mnie
wtula. Chłopiec jest dosyc absorbującym dzieckiem i że tak powiem
niesfornym i nieposłusznym - ojciec po weekendzie jest wykończony.
Ja to rozumiem - ma zamęt, jego matka nie do końca dobrze go
wychowuje, często źle nastawia go do ojca, do mnie również. I ojciec
tez nie nie jest bez winy, bo nie potrafi ustanowic reguł. Małemu
wszystko wolno - nie muszę mówic, co za tym idzie, poza tym wszystko
u Małego jest na NIE. Czytam różne książki, oglądam "Nianię", by byc
mądrzejszą i jakoś potrafic z chłopcem postępowac. Udaje mi się, raz
lepiej raz gorzej. Za swój sukces uznac mogę, że Mały Nie zje z
Babcią, nie zje z ojcem, a pałaszuje kanapki robione przez ciocię,
aż się mu uszy trzęsą. To samo z kąpaniem - u ojca płacze, z ciocią
kąpiel to zabawa. Staram się jak mogę i bardzo przykro mi jest, że
mój Narzeczony tak kategorycznie mówi, że w sprawie syna nie będzie
żadnych kompromisów i będzie tak, jak było zawsze, kiedy mnie
jeszcze z nimi nie było. Nie chcę słyszec i czytac, że to są TYLKO
dwa weekendy w miesiącu (bo z tym się już spotkałam), bo to są AŻ
dwa weekendy odtrącenia. Tym bardziej mi ciężko, bo dla niego
wyprowadziłam się z mojego rodzinnego miasta, zostawiając pracę,
mieszkanie, całą rodzinę, przyjaciół. On jest zaborczy, chce miec
mnie dla siebie, przy sobie, też wtedy, gdy jest Mały a jednocześnie
pozostawia mnie samą. Ostatnio po prostu w TE weekendy wyjeżdżam. Do
swoich bliskich. Jego rodzina mówi mi, bym była cierpliwa, że
on "znormalnieje", kiedy pojawi się drugie dziecko (bo teraz ma
ewidentnie fioła na punkcie syna). Planujemy starac się o dziecko w
przyszłym roku. Zastanawiam się, czy on się zmieni pod wpływem teg
nowego Człowieczka. Chcę dodac, że ja osobiście pragnę Maleństwa,
nie dlatego, żeby się N zmienił ale chciałabym miec swoją Kruszynkę.
Mam więc do Was pytanie, jak sądzicie,czy jest szansa, że drugie
dziecko spowoduje, ża N zacznie zachowywac się normalniej? I czy mam
prawo prosic go, by przychodził spac do mnie, kiedy uśpi Malucha? Po
takich nocach jest niewyspany, bo chłopiec się kręci i śpi zazwyczaj
niespokojnie. N po takiej nocy minę cierpiętnika i narzeka, że
dziecko mu spa nie dało i ogólnie ma przez to zły humor. W ostatni
weekend nie wytrzymałam, kiedy tak marudził i powiedziałam, że
niewyspany jest na własne życzenie - obruszył się. Powiedziałam, że
rozumiem, że chłopiec jest stęskniony, że on też za synem ale chyba
nic się Małemu nie stanie, jeśli zasypiac będzie przy ojcu, który
potem pójdzie spac do mnie. A ojciec skorzysta na tym, bo się wyśpi
i będzie miał humor i siłę bawic się z dzieckiem nastepnego dnia.
Moja znajoma - matka dwójki juz nastoletnich dzieci, powiedziała, że
dzieci mają to do siebie, że w nocy się kręcą, a nie śpią jak mumie.
Proszę, oświećcie mnie.
Jola
Obserwuj wątek
    • gewura Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 26.10.07, 18:59
      Moja Droga jak ja Cię rozumiem...Między innymi to był powód dla
      którego zdecydowałam się teraz na dziecko (jeden z 1000 innych
      powodów). Dobrze że chociaż Mały Cię lubi bo ja dostałam pare razy z
      liścia. Agresja syna mojego M. zmusiła mnie do przeprowadzenia
      poważnej i długiej rozmowy. Powiedziałam dokładnie co mnie boli. O
      tym że jestem praczką sprzątaczką i kucharką dla Niego i jego syna
      jak razem spędzamy czas. Bardzo Nim to wstrząsnęło. Pamiętam jak
      pokłóciliśmy się kiedyś wieczorem gdy był u nas Młody i mój M. chcąć
      mi dopiec poszedł spać razem ze swoim synem. To była ta przysłowiowa
      kropla- weszłam po cichu do pokoiku gdzie spał Młody poprosiłam o
      rozmowę mojego M. Po czym uświadomiłam mu że jeżeli tak bedzie
      wyglądac nasze życie (jak jest źle uciekam do mojego syna bo on mnie
      tylko kocha a ja jego)to nic z naszego zwiazku nie bedzie. Pamiętam
      wyraz oczu mojego M.po poważnej rozmowie- był w kompletnym szoku. Od
      tego czasu jest lepiej. Czasem szok i szczera rozmowa pomagają.
    • ataner30 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 26.10.07, 19:54
      Jola, na twoim miejscu nie ludzilabym sie ze dziecko cokolwiek zmieni.
      niestety moze byc tak ze dziecko spowoduje pogorszenie sytuacji. Twoj M. ma
      ewidentnie wyrzuty sumienia wobec swojego dziecka z tego powodu ze z nim nie
      mieszka i nie wychowuje go na codzien. Niestety takie wyrzuty sumienia powoduja
      ze rodzic nie potrafi madrze kochac swojego dziecka. A juz napewno nie potrafi
      stworzyc harmonijnego zwiazku. Bardzo dobrze to widac na przykladzie twojego
      narzeczonego. On po prostu robi wszystko aby jego syn byl zadowolony, jest w
      stanie podporzadkowac caly swiat swojemu dziecku. Owszem taka postawa jest
      normalna do pewnego stopnia, ale partner tez jest w zyciu wazny, nie moze
      schodzic na dalszy plan. Twoj narzeczony nie jest zlym czlowiekiem ale powinien
      po prostu zyc sam, poswiecic sie ojcostwu i nie marnowac zycia drugiej osobie.
      Znam ten typ mezczyzn i wlasnie dlatego mam obawy ze wspolne dziecko pogorszy
      sytuacje. Po prostu twoj narzeczony mieszkajac na codzien z dzieckiem bedzie
      czul jeszcze wieksze wyrzuty sumienia wobec syna z ktorym nie mieszka i jeszcze
      bardziej bedzie mu to sie staral wynagrodzic. Teraz jest odrzucona tylko jedna
      osoba - TY - pozniej bedzie jeszcze maly ktos... . Chcesz tego dla swojego dziecka?
      • phidyle Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 26.10.07, 21:24
        W pelni zgadzam sie z ataner. Bardzo prawdopodobne, ze wasze wspolne dziecko
        niczego nie zmieni a tatus jeszcze bedzie chcial mu wynagrodzic, to, ze nie
        mieszka z nim, a z nowym dzieckiem. Ja mam wlasnie taka, bardzo trudna i bolesna
        dla mnie sytuacje. Bo moj partner niby chcial wspolnego dziecka i niby je kocha,
        ale ono jest zawsze na drugim planie, gdy pojawia sie syn z pierwszego
        malzenstwa. Syn juz nie jest malutki, ale wciaz moze robic, co che, trzeba mu
        ulegac we wszystkim itd.
        Bardzo niefajnie jest byc matka gorszego dziecka. Teraz w dodatku nie moge sobie
        tak latwo pojsc, gdzie mnie oczy poniosa, bo dziecko.
        • ataner30 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 10:44
          dokladnie phidyle - ja tez napisalam to na podstawie wlasnego doswiadczenia.
          Tylko ze ja dopiero jestem w 3 miesiacu ciazy czyli nasze wspolne dziecko
          jeszcze nie przyszlo na swiat. A juz odczuwam dokladnie to samo co ty. Jestem
          kompletnie zalamana, nie wiem co dalej robic.
    • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 26.10.07, 20:13
      Najpierw jako matka szesciolatka smile
      To, ze dziecko ojca probuje zawlaszczyc i ze ojciec na to przystaje,
      to naturalne. W tym wieku chlopak zaczyna bardzo identyfikowac sie
      ze swoja plcia i ojciec jest jego naturalnym towarzystwem. Moj syn
      na moj widok nie cieszy sie tak, jak na widok taty.
      A skoro syn ma ojca tylko dwa weekendy w miesiacu, to jest po prosto
      niewiarygodnie steskniony. Spanie z ojcem to wlasnie dowod na to,
      jak bardzo bliskosci ojca potrzebuje. Moj syn, mimo, ze z ojcem
      mieszka, tez niejednokrotnie prosi tate, by z nim polezal czy spal.
      Spi sam, ale wie, ze zawsze moze do nas do lozka przyjsc - w Waszym
      przypadku pewnie lepiej, jak to tata bedzie szedl do syna, prawda?
      Druga sprawa: ojciec zdecydowanie powinien zajac sie WYCHOWANIEM
      syna. Bo za chwile bedzie za pozno. Dzieciaki wykorzystuja uleglosc
      rodzicow z niezwykla skutecznoscia - moj mlody, mimo, ze trzymany
      krotko (charakter ma rodzicach rogaty wink, wiec tylko tak da sie go
      ujarzmic) tez czasami wariuje. A co dopiero dziecko nie majace, jak
      piszesz, jakichs narzuconych norm. Warto na spokojnie pogadac z
      facetem, moze podeprzec sie jakas fachowa literatura? i uzmyslowic,
      ze ulegloscia tak naprawde dziecko krzywdzi.
      Podsumowujac smile - rozumiem Twoj zal, ze dziecko na pierwszym miejscu
      jest. Ale jednak to TYLKO dwa weekendy, nie AŻ. A skoro generalnie
      masz dobry kontakt z dzieckiem, to chyba mozesz przymknac oko na
      drobne niedogodnosci, jednoczesnie spokojnie tlumaczac partnerowi,
      ze Twoje sugestie odnosnie wychowania dziecka to nie zlosliwosc,
      tylko troska.
    • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 00:23
      zgadzam się ze wszystkimi poprzednimi odpowiedziami.
      Mnie uderzyło jednak coś jeszcze - nie tylko ojciec niedojrzały, ale
      autorka wątku również - takie potworne poczucie odrzucenia (płacz,
      sciskanie w klatce piersiowej) przez nieprzespane wspólnie D_W_I_E !
      noce w miesiącu.
      • ataner30 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 11:00
        chlasia bardzo, bardzo uproscilas. joli nie chodzi tylko o dwie noce w miesiacu.
        Jej chodzi rowniez o to jak najblizsza jej osoba ja traktuje gdy pojawia sie
        dziecko. Mi sie wydaje ze tu jest sedno problemu, a Jola troche niefortunnie
        zatytuowala ten watek. Jej narzeczony traktuje ja bardzo zle, wrecz jej
        powiedzial ze jej pojawienie sie w jego zyciu niczego nie zmienia w jego
        dotychczasowym zyciu w sferze dotyczacej dziecka. Czyli w doslownym przekladzie
        "fajnie ze jestes ale moj syn jest najwazniejszy i to jemu podporzadkuje
        wszystko a ty mozesz sobie byc byles tylko nie przeszkadzala mi w mojej milosci
        do dziecka. A jezeli kiedys bedziesz potrzebowala opieki, pieniedzy, czasu to ci
        go udziele ale TYLKO i WYLACZNIE pod warunkiem ze moje dziecko dostanie ode mnie
        tyle samo co do tej pory. "
        Tak sie nie da budowac zycia, zadna kobieta na dluzsza mete nie da rady tak zyc.
        Po rozwodzie trzeba sobie swiat zbudowac od nowa. Gdy czlowiek zdecyduje zwiazac
        z druga osoba trzeba zabrac sie za to budowanie jeszcze raz. Tylko tak trzeba
        relacje poustawiac zeby ZADNA osoba nie czula sie odrzucona ani dziecko ani
        partner.
        Ja nie raz czytam posty samodzielnych matek ktore pisza ze dziecko jest
        NAJWAZNIEJSZE, zaden facet nie bedzie nigdy w ich zyciu wazniejszy niz dziecko,
        itp, itd. Takie deklaracje sa chore, nie da sie w ten sposob budowac zwiazku,
        dlatego pewnie wiekszosc samotnych matek jest sama. Ja wkrotce bede matka i tez
        czuje ogromna juz teraz milosc do mojego dziecka, ale jako osoba w zwiazku
        staram sie wyposrodkowac ta milosc. Wiem ze od tej pory musi w moim zyciu byc
        miejsce na dwie kochane osoby i zadna z nich nigdy ode mnie nie uslyszy ze jest
        wazniejsza i ze wszystko jej podporzadkuje. O tym jest bardzo duzo literatury,
        temat jest bardzo dobrze znany, niejedno malzenstwo rozpadlo sie gdy na swiat
        przyszlo dziecko, bo matka poswiecala cala siebie dziecku zapominajac,
        zaniedbujac jego ojca.
        Tutaj ten sam problem tylko odwrotna sytuacje, ojciec zapomina ze jest jego
        narzeczona i daje jej odczuc ze dziecko jest wazniejsze.

        Jolu przykro mi to pisac, ale zakoncz ten zwiazek, potem bedzie ci coraz
        trudniej. Nie zycze ci nigdy abys przezyla gorycz i zal ze twoje dziecko bedzie
        gorsze niz tamto (jakkolwiek slowo "tamto" bezdusznie brzmi, ale uzylam je
        specjalnie). Skonczy sie tak ze znienawidzisz "tamtego" dzieciaka, znienawidzisz
        swojego narzeczonego, zniszczysz sobie nerwy i zdrowie. Jestes mloda jeszcze,
        ulozysz sobie zycie.
      • koka314 Pytanie do Chalsi 28.10.07, 15:45
        Ty Chalsiu jesteś macochą ?
        Nie uważam, że autorka wątku jest dojrzała. Niemniej po Twoim
        komentarzu ciśnie mi się na usta jedno pytanie: skąd w Tobie tyle
        jadu ? Dlaczego trudno rozmawiać w duchu przyjaźni, kiedy ktoś
        błądzi i właśnie jest niedojrzały?
        • youla77 Re: Pytanie do Chalsi 28.10.07, 19:36
          > Nie uważam, że autorka wątku jest dojrzała. Niemniej po Twoim
          > komentarzu ciśnie mi się na usta jedno pytanie: skąd w Tobie tyle
          > jadu ? Dlaczego trudno rozmawiać w duchu przyjaźni, kiedy ktoś
          > błądzi i właśnie jest niedojrzały?

          co Twoim zdaniem znaczy dojrzałość? bo ja pewnikiem i błądzę (rzecz ludzka) ale
          mimo, że mam te (wg. Ciebie) dwa przymioty jestem przyjaźnie do świata
          nastawiona. A propos rozmowy, to na prawdę proszę o radę i jeśli krytykę to
          konstruktywną (zawsze jestem na takową otwarta i słucham w pokorze), bo nie
          widzę sensu w tym, że ktoś nazwie mnie niedojrzałą, głupią, zazdrosną, bo po
          prostu tak i koniec (a tak na marginesie, nie oceniać należy ludzi ale ich
          postępowanie. Tak tak, jeśli się tak ktoś nad tym głębiej zastanowi, zobaczy, że
          to kolosalna różnica). Wydaje mi się, że forum to służy do pomocy i dzielenia
          się doświadczeniami, a dołożenie komuś do pieca nie ma sensu, ja tu szukam
          pomocy a nie zdołowania, więc proszę, jesli ktoś mówi, że źle coś robię, to
          proszę też o radę, jak postępować mądrzej - za co dziękuję niektórym Forumowiczkom
    • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 09:59
      Chalsiu, zgadzam się z Tobą, że mój N jest poniekąt niedojrzały,
      czasami, kiedy się na coś irytuje zachowuje się jak mały chłopiec,
      nie widzę w nim mojego N tylko jego syna ;o) Co do mnie, sama
      zastanawiałam się, dlaczego tak reaguję - to ściskanie w dołku (u
      mnie tak się objawia silny stres), byc może w taki sposób daje
      ujście mój wielki żal do N za całokształt jego postępowania i
      odsunięcie mnie. W czerwcu w piątek miałam imieniny i chciałam
      jechac zaraz po pracy do swojej Rodziny a N pozostawic popołudnie z
      Młodym (bo przeważnie przyjeżdża do nas na weekend w piątek)i nie
      przeszkadzac im cieszyc się swoim towarzystwem. N poprosił mnie bym
      pojechała w sobotę i żebyśmy razem z Małym uczcili moje święto.
      Mimo, że to był okres,że niesamowicie tęskniłam za rodziną,
      przyjaciółmi, no i moją ukochaną 1,5 roczną siostrzenicą (jest to
      najważniejsze dziecko dla mnie, bo pierwsze w mojej rodzinie),
      zgodziłam się. Przygotowałam papu, kupiłam szampana dla nas i picolo
      dla dziecka, mial przyjechac jego ojciec z partnerką. "impreza"
      miała zacząc się o 19, z powodów losowych ojca N rozpoczęła sięo 22,
      do tego czasu w MOIM DNIU siedziałam w pokoju sama, bo N z chłopcem
      poszedł bawic się do pokoju małego (jakby nie mogli przenieśc
      zabawek do salonu i czas spędzic razem), gdy przyjachal dziadek,
      usiedliśmy, zjedliśmy, mały oczywiście wyrwał dziadka od stołu i
      poszli do pokoiku, za chwilkę wymiksował się do nich N a ja z
      partnerką ojca N zostałyśmy w salonie. Nie wytrzymałam i poszłam do
      nich, mówiąc, że może uszanowaliby moje święto i łaskawie wrócili do
      nas. Byłam wściekła najbardziej na siebie, że uległam prośbie, bo
      zamiast tak niewpalonego wieczoru, miałabym cudownie spędzony w
      gronie rodziców, rodzeństwa i ukochanej chrześnicy.
      Co do mojej niedojrzałości Chalsiu, to nie jest tak, nie uważam się
      za niedojrzałą, już w wieku lat 6 opiekowałam się moją małą
      siostrzyczką, potem braciszkiem (z przewijaniem włącznie(!) - może
      to dziwne ale kiedy mój ojciec jechał z nami do swoich rodziców,
      babka, kiedy ojca nie było w domu, do pieluchy się nie tknęła).
      Zawsze byłam taka "mała-stara", Mama mówiła, że wolała zostawic
      dzieci ze mną, niż z ojcem, bo wtedy wiedziała, że nic się maluchom
      nie stanie. Trochę mam żalu, bo uważam, że przez to zaburzone
      poczucie obowiązku i to, że opiekuję dzieckiem N, nie wynika z tego,
      że nadskakuję i chcę by mnie kochali, tylko mam wewnętrzny
      dyskomfort, kiedy nie pomogę. I macie rację Dziewczyny (jaki to
      człowiek ślepy jest), rzeczywiście zauważyłam, że moja dobra wola
      (bo tu na forum dowiedziałam się, że nie mam żadnych obowiązków
      wobec młodego) zaczyna byc obowiązkiem. To, że kąpię chlopca bez
      problemu, błyskawicznie i ze śmiechem (a u ojca jest wisk i lament),
      ojciec wykorzystuje i oczekuje bym to robiła, z kanapkami to samo -
      bo tylko od cioci zje. Zdarzyło się nawet w ostatni weekend, kiedy
      to z ubraniem chlopca miał problemy (bo mały często ma fochy), ze
      zniecierpliwieniem rzekl "pomożesz?" - zapaliła mi się czerwona
      lampka i po Waszych wypowiedziach uświadomiłam sobie, że pomoc w
      opiece młodego stała się moim obowiązkiem. I jak się z tego sprytnie
      wycofac rakiem? By N nie urazic i by małym zajmowac się tylko z
      dobrej woli (a nie zawsze mam na to ochotę, wolę poczytac
      np.forum :o)), a nie z obowiązku.
      Co do uległości N w stosunku do małego to tu jest problem, bo N
      uważa, że po pierwsze, on w 4 dni w miesiącu nie jest w stanie
      ukształtowac dziecka, po drugie młody jest "biedny" i w te dni ma
      tylko dobrego doświadczac, żadnych kar. Kiedy już miarkę przebieże,
      N krzyczy by mały przestał, a ja widzę, że można było w wielu
      przypadkach zapobiec wybuchu rozmową, wyznaczeniem reguł. Ja uważam,
      że dziecko doskonale wie, ile może sobie u kogo pozwolic i tak się
      do sytuacji układa (to pamiętam z lat młodzieńczych mojego
      rodzeństwa). Młody na początku próbował wejśc mi na głowę ale ja
      konsekwentnie go na swoje miejsce sprowadzałam. Wtedy
      było: "niedobla ciocia!","już cię nie kosiam". Ale ja z nim
      rozmawiałam, mówiłam dlaczego nie wolno tego robic, co i jak,
      dawałam mu czas do przemyślenia swojego postępowania (czego nie robi
      N, bo po przewinie zaraz gotowy jest na zabawę i dziecko wcale nie
      czuje, że zrobiło coś żle). Po kilku chwilach Mały przychodził do
      mnie i pytał "ciociu, ty na prawdę myślisz, że cię nie kosiam?
      kosiam cie, przepraszam" Na początku byłam nadgorliwa, bo bardzo
      chciałam dobrze teraz się wycowafałam i staram się reagowac tylko
      wtedy, gdy jego złe zachowanie dotyka mojej osoby, resztę zostawiam
      ojcu. Nie myślcie, że taka "mądra" jestem sama z siebie ;o)
      Podpowiedziała mi to moja "dzieciata" znajoma, powiedziała mi, że
      dziecko zawsze bedzie kochało ojca (matkę), nawet, gdy będą karcic,
      a ja zawsze będę tylko ciocią i poradziła mi, bym tak to wszystko
      organizowała, by dziecko miało same przyjemne skojarzenia, by nie
      bawic się w wychowawczynię. To czasami takie proste, a tak trudno na
      to wpaśc. Dlatego bardzo dziekuję Wam za Wasze opinie (obecne i
      przyszłe), i (konstruktywną) krytykę.
      Słonecznie pozdrawiam w ten pochmurny sobotni poranek,
      Jola.
      • ataner30 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 11:08
        Jolu, nie daj sobie wmowic ze jestes niedojrzala. Jestes dojrzala duzo bardziej
        od swojego partnera i duzo wiecej od niego wiesz o wychowaniu dzieci - swiadcza
        o tym twoje wypowiedzi jak i to ze ty masz doswiadczenie w opiece nad dzieckiem.
        Jezeli chodzi o chalsie to jak poczytasz dluzej to forum to sie przekonasz ze
        jest to osoba ktora juz od dosc dawna nie napisala zadnego merytorycznego postu
        na tym forum. Jej posty sa z reguly jedno-, dwu-zdaniowe, przesiakniete jadem i
        zlosliwoscia. Acha i NIE JEST TO MACOCHA, tylko samotna matka, porzucona przez
        ex meza.
        • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 01:06
          > Jezeli chodzi o chalsie to jak poczytasz dluzej to forum to sie
          przekonasz ze
          > jest to osoba ktora juz od dosc dawna nie napisala zadnego
          merytorycznego postu
          > na tym forum. Jej posty sa z reguly jedno-, dwu-zdaniowe,
          przesiakniete jadem i
          > zlosliwoscia. Acha i NIE JEST TO MACOCHA, tylko samotna matka,
          porzucona przez
          > ex meza.


          buahahah, dawno się tak nie uśmiałam.
          Co to według Ciebie jest "merytoryczny post"? Bo według mnie 96%
          tego co piszę to są posty stricte merytoryczne - czyli odnoszace się
          do tematu moje wnioski/przemyślenia/znaki zapytania.

          Fakt=formę mam inna niż Ty - nie musze pisać pól strony by zawrzeć
          swoją gówna myśl.

          A co do mojego zycia prywatnego - nigdy nie ukrywałam, ze eks podjął
          decyzje (z katalizatorkiem u boku) pozostawienia mnie z półrocznym,
          wyczekiwanym przez eksa dzieckiem po 16-tu latach związku. Natomiast
          o moim aktualnym życiu osobistym nie masz pojęcia, bo o tym nie
          piszę.
        • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 01:37
          > Jestes dojrzala duzo bardziej
          > od swojego partnera i duzo wiecej od niego wiesz o wychowaniu
          dzieci - swiadcza
          > o tym twoje wypowiedzi jak i to ze ty masz doswiadczenie w opiece
          nad dzieckiem
          > .

          zgadzam się z powyższym w 100%
      • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 01:35
        Youla, czapka z głowy, że zrozumiałaś mój post (w przeciwieństwie do
        kilku innych osób)- miał być przyczynkiem do zastanowienia sie nad
        sobą (czyli Tobą smile). Co niniejszym się stało. I dobrze. O nic
        więcej nie chodziło.
      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 11:47
        spałam, zdarzyło się to 2 razy, kiedy wynajmowaliśmy na samym
        początku kawalerkę, kiedy mu zaproponowałam, że można małego w tych
        warunkach przyzwyczajac, by spał sam, że teraz może w jednym pokoju
        spac z nami ale na materacu (dzieci lubią, wydaje mi się
        takie "inne" spanie, bo nie w standardowym łóżku) to wtedy pierwszy
        raz się pokłóciliśmy, bo N zarzucił mi, że "wyrzucam dziecko na
        podłogę". I wtedy zapytałam go, do jakiego wieku chce spac z małym,
        odpowiedział, że do 20 lat. Wtedy zobaczyłam, jaki z niego dzieciak
        wychodzi. Ale nie chcę przekreślac go, z powodu tego, że nie
        dotarliśmy się jeszcze w sprawach jego syna. Bo tak na prawdę tylko
        (może aż, sama nie wiem) na tej płaszczyźnie mam mu coś do
        zarzucenia, bo normalnie to jest super gościem, dba o mnie (wiele
        razy wybawił mnie z kłopotów) i się troszczy, adoruje,
        dowartościowuje jako kobietę (w poprzednim związku więcej słow
        aprobaty słyszłam od obcych mężczyzn niz od mojego ex), oboje
        jesteśmy czyściochami (ja na szczęście wyleczona z pedantyzmu ;o)),
        jest dokladny, w ogóle dopasowaliśmy się - może to są sprawy
        przyziemne ale mnie to by bardzo uwierało, gdyby było inaczej. poza
        tym, gdyby nie interesował się synem, jaką miałąbym gwarancję, że
        będzie odpowiedzialnym ojcem dla mojego dziecka. Dlatego nie chcę
        uciekac od problemu, tylko go próbowac rozwiązac. Może nie mam racji
        ale nie zgadzam się z twierdzeniem, że "tego kwiatu jest pół
        swiata", owszem może i jest ale w moim przekonaniu to w większości
        chwasty, wiem to z autopsji dlatego był kiedys okres w moim życiu że
        3 lata byłam sama. Dlatego chcę walczyc, bo nie ma facetów idealnych
        (i dobrze ,bo byłoby nudno ;o)), z niedzieciatym (o ile w moim
        przedziale wiekowym terfiłabym jeszcze na dzieciatego ;o))miałabym
        inne problemy, jak np. z moim ex, z którym byłam 2,5 roku i którego
        rzuciłam dla N. Ex niedostępny emocjonalnie, dzieci chcial miec w
        wieku lat 36 (ja bym miala 37), po specjalizacji, nieuregulowane
        sprawy emocjonalne mial ze swoja ex, zabraniał (!!!) wydawac mi moje
        (!) pieniądze, chciał kierowac moją karierą. Dzis się dziwie, że to
        znosiłam. Tak, że w każdym związku są jakies ale. Ale jesli bilans
        wychodzi mimo wszystko na plus, to chyba warto zawalczyc. No i ja
        właśnie chcę, tylko chcę wiedziec jak.
    • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 14:14
      Powiem Ci tak, jak inne dziewczyny: nie daj sobie wmówić, że jesteś
      niedojrzała, glupia, wredna, zazdrosna i co tam jeszcze.
      Pisze to osoba, którą porzucił mąż (ten mąż ma teraz nową rodzinę) i
      która nie jest niczyją macochą. Swój czas owa osoba trawi na procesy
      o coraz wyższe alimenty (na innych forach chwali się tym i szczyci,
      że jej były płaci prawie 2000 tys. alimentów miesięcznie na jej
      dziecko i ona chce więcej).

      Twoja sytuacja jest o tyle trudna, że musisz sama zacząć walczyć o
      swoje mijsce w związku - w stadzie.
      Jeśli dasz się zmarginalizować, przegrasz. Przegrasz wszystko, bo
      już zawsze będziesz dostawać tylko resztki i to, co gorsze - nie
      będą się liczyły Twoje potrzeby, bo potrzeby dziecka (ale JEGO SYNA)
      będą zawsze najwazniejsze. I to bez wzgledu na to, ile lat będzie
      miał syn. Twoją rolą będzie zawsze zrozumieć, ustapić, czuć się
      winną i... gorszą.

      Wasze własne dziecko przy tak impregnowanym na Twoje odczucia i
      uczucia mężczyźnie - może być całkowitą katastofą.
      Tato poczuje się supertatą, mamusia chłopaka (już szczująca) zacznie
      dopiero szczuć! Nie zapominaj, że Twoje dziecko to rywal dla jej
      dziecka: do uczuć i kasy ojca, do spadku po nim. Ckliwe deklaracje o
      tym, że to "przecież braciszek lub siostrzyczka" - włóż między
      bajki. To teorie mamuś zagrożonych pociech.

      Szczera i twarda rozmowa z przyszłym, jest tu absolutną
      koniecznością. Twoje warunki muszą być jasno określone i nie licz
      się z tym, co powie pan. Co Cię to obchodzi, za jakiego ojca on się
      uważa, Ty musisz mieć męża, na którego możesz liczyć, a nie
      głupkowatego dręczyciela, niewyspanego z własnej woli.

      Swoją drogą - spanie z tak dużym dzieckiem to chore.

      Dziwię się, kiedy kobieta z DOBROWOLNIE rezygnuje z pierwszoplanowej
      roli w związku i w sercu ukochanego mężczyzny.
      To on ma Ciebie kochać do szaleństwa, to Ty masz dla niego być całym
      światem, Twój uśmiech ma mu dawać siłę i wiarę w dobrą przyszłość.

      Cholerka, co się z kobietami porobiło?
      Gdzie te kobiety, które mężczyznom łamią serca i bez których panowie
      NIE CHCĄ DŁUŻEJ ŻYĆ?

      Tyle będziesz miała w tym związku, ile sama sobie wywalczysz.
      • marusia1 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 23:18
        Przyznaję rację Anastazji! Ja na początku byłam nadgorliwa, bo chciałam dać
        pasierbowi wszystko to, czego potrzebuje dziecko, a nie dostał tego od matki.
        Dosżło do tego, że pasierb stał się moim obowiązkiem. Tak jakoś wyszło. Dzięki
        forum zrozumiałam, że jestem TYLKO MACOCHĄ - na drugim planie. Zaczęłam wracać
        powoli do swojego dawnego trybu życia: kosmetyczka, babskie ploty, czasami
        nadgodziny w pracy, delegacje(przestałam uchylać się, bo dziecko...) Po jednym z
        wyjazdów weekendowych zastałam mojego M. w...go, bo lekcje, po posiłki, bo
        sprzątanie, bo pranie, bo prasowanie, bo zakupy... Na co dzień dzielimy się
        obowiązkami, a tu wszystko na jego głowie i najgorsze okazały się lekcje z
        synem. Ja byłam zrelaksowana, pełna energii przed lejnym tygodniem. :o) A co do
        spania. Mój prawie 12 -letni pasierb, po powrocie z wakacji, chciał zająć moje
        miejsce w sypialni, więc nie licz, że to przejdzie, jeśli dziecko przyzwyczai
        się. Po kąpieli można dziecku poczytać, utulić i powinno spać samo. Jeśli się
        boi można zostawić uchylone drzwi, zapaloną lampkę. Zresztą, jak mówią - spanie
        dorosłych z dziećmi jest takie niehigieniczne (oczywiście dla dzieci)!
      • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 01:10
        > Pisze to osoba, którą porzucił mąż (ten mąż ma teraz nową rodzinę)
        i
        > która nie jest niczyją macochą. Swój czas owa osoba trawi na
        procesy
        > o coraz wyższe alimenty (na innych forach chwali się tym i
        szczyci,
        > że jej były płaci prawie 2000 tys. alimentów miesięcznie na jej
        > dziecko i ona chce więcej).

        kłamać to Ty umiesz Anastazjo. To co powyżej napisałaś nazywa się
        pomówieniem.
        I baaardzo słabo umiesz czytać - ja jedynie walcze o utrzymanie
        alimentów na poziomie ustalonym w czasie rozwodu czyli kilka lat
        temu.

        PS. w swoim pierwszym poście w tym watku napisałam, ze zgadzam się
        ze wszytskim co już wczesniej inne panie napisały (ale tego też nie
        umiałaś Anastazjo widac przeczytać. Albo zrozumieć.)
      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 08:17
        anastazjapotocka napisała:
        > Tato poczuje się supertatą, mamusia chłopaka (już szczująca)
        zacznie
        > dopiero szczuć! Nie zapominaj, że Twoje dziecko to rywal dla jej
        > dziecka: do uczuć i kasy ojca, do spadku po nim.

        Matka młodego utrudnia kontakty z młodym zawsze kiedy poczuje się
        pewie u boku nowego "wójka", tak było podobno 2 lata temu z tekstami
        do N, że go załatwi i tak zaczyna byc teraz, tzn w wyznaczone
        weekendy zaczyna wymyślac obiecane wyjazdy dla Małego. Jest "wójek"
        i po co ma się pałętac jakis biologiczny ojciec co 2 tygodnie. Ma
        też dziwne podejście do rzeczy, kótre N kupuje małemu. Chodzi tu o
        ubranka. Po prostu nie ubiera go w nie. Mówiłam N, że skoro tak
        robi, niech nie daje ich, bo szkoda by leżały, tylko niech będą u
        nas, na wszelki wypadek, bo matka dziecka potrafi tak spakowac na
        weekend małego, że musimy jechac do sklepu i kupowac jakies dresy,
        bo dziecko ma tylko rzeczy na krótki rękaw, a na dworzu zimno.
        Ostatnio mały wziął od nas swoją ulubioną poduszeczkę i matka nie
        pozwoliła mu na niej spac, bo nie pachnie ona Małym. Nie rozumiem
        podejścia, bo wg. mnie powinno się dumę, czy co tam jeszcze wsadzic
        w kieszeń a brac pod uwagę dobro dziecka.

        > Swoją drogą - spanie z tak dużym dzieckiem to chore

        Wiem o tym, tylko potrzebuję merytorycznych argumentów, by N
        przemówic do rozsądku, wiem, że czeka mnie długa droga ale od
        argumentów i ich "piłowania" muszę zacząc, by zrozumiał.


        > Dziwię się, kiedy kobieta z DOBROWOLNIE rezygnuje z
        pierwszoplanowej
        > roli w związku i w sercu ukochanego mężczyzny.
        > To on ma Ciebie kochać do szaleństwa, to Ty masz dla niego być
        całym
        > światem, Twój uśmiech ma mu dawać siłę i wiarę w dobrą przyszłość.

        Otóż ja mam do czynienia chyba z człowiekiem o rozdwojonej jaźni, bo
        jak jesteśmy sami to relacje są rewelacyne, chcę tylko, by mądrze
        postępował, kiedy jesteśmy we trójkę.

        > Cholerka, co się z kobietami porobiło?
        > Gdzie te kobiety, które mężczyznom łamią serca i bez których
        panowie
        > NIE CHCĄ DŁUŻEJ ŻYĆ?

        w moim przypadku jest tak u mężczyzn których nie chcę. Mój ex umiera
        z miłości do mnie od rozstania, czyli już od ponad roku. Dożylnie
        podawał sobie silne leki uspokajające itp, itd. A kiedy ja byłam z
        nim, on mnie lekko traktował.

        Chyba kupię sobie książkę "dlaczego mężczyźni kochają zołzy", bo mam
        takie spostrzeżenia, że faceci chodzą z wywieszonym jęzorkiem za
        takimi niedobrymi kobietkami, które im co rusz dają pstryczka w
        nos ;o)
        • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 09:45
          youla77 napisała:

          > > Swoją drogą - spanie z tak dużym dzieckiem to chore
          >
          > Wiem o tym, tylko potrzebuję merytorycznych argumentów, by N
          > przemówic do rozsądku, wiem, że czeka mnie długa droga ale od
          > argumentów i ich "piłowania" muszę zacząc, by zrozumiał.

          Parafrazujac słowa anastazji - nie bierz tego, co pisze anastazja o
          dzieciach pod uwage, to kobieta bez dzieci.
          Spanie z pieciolatkiem nie jest chore, o czym napisalam Ci w moim
          pierwszym poscie.
      • pucia14 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 12:42
        jak czytam takie posty to mi się flaki wywracają!
        czemu zawsze o prawidłowym wychowaniu dzieci i postepowaniu z nimi wypowiadaja
        się Ci co ich nie mają???!!! Czemu bolące serce kobiety ma być dla mężczyzny
        ważniejsze niż bolące serce syna?? Dziecko JEST najważniejsze. dla rodziców
        całódobowo-tygodniowo-życiowych pewne nakazy,zakazy itp wychodza naturalnie na
        bieząco dla rodzica z doskoku widzącego dziecko co 2 tygodnie takie dziecko jest
        jak pudełko z niespodzianką nie zawsze miłą. Trzeba docenić faceta że próbuje
        nadgonic z dzieckiem stracone dni między widzeniami.wspólne spanie dla dziecka
        jest sygnałem ze tata jest JEGO, że kocha go i jest jak się oczy otworzy.
        Swoją drogą macocha nic nie musi może wykorzystać te 4 dni w miesiącu na dni dla
        siebie- spotkania z przyjaciólkami,zakupy,fryzjery.odwiedzanie rodziców i co
        tylko zamarzy i dac czas chłopakom na nacieszenie się sobą.
        za parę lat nadejdzie wiek krytycyzmu wobec rodziców i mały napewno będzie
        widział ile naprawdę znaczy dla ojca
        gdyby Twój związek się rozpadł i miałabys dziecko z NIm chciałabyś by był inny
        dla Twojego dziecka??
        wspólne dziecko
        ono będzie miało tatę na codzień!!! i już samo to będzie uprzywilejowaniem w
        kontaktach z tatą(nie chodzi mi o kasę) a kontakt wzajemny między dziećmi to juz
        niestety sprawa dorosłych.
        uprzedzając pytania powiem ze jestem zarówno eks jak i next i macoszką
        • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 06.11.07, 15:11
          pucia14 napisała:
          Czemu bolące serce kobiety ma być dla mężczyzny
          > ważniejsze niż bolące serce syna??

          po pierwsze, jakie bolące serce syna? Kiedy dziecko zaśnie, nawet
          nie wie, że nie ma ojca przy nim, poza tym, nie kicha dziecku i nie
          prycha (a także nie zieje mu alkoholem, kiedy wypije drinka), jak to
          było w ten weekend - spaniem z dzieckiem, miał zrobic chłopcu
          dobrze? nie wydaje mi się. To było egoistyczne podejście N moim
          skromnym zdaniem. Poza tym ja spałam sama będąc dzieckiem, nie
          czułam potrzeby by spac z rodzicami, nawet to dla mnie nie byłoby
          naturalne. Ja w tym wieku wiedziałam już skad się biorą dzieci i
          ładowanie się do łóżka rodziców było dla mnie krępujące. Ja wiem, że
          to skrajnośc, chcę tylko powiedziec, że dziecko z rodzicem nie śpi,
          bo tego potrzebuje, tylko dlatego, że się przyzwyczaiło. A nałóg,
          jak każdy, można zaleczyc ;oP

          > gdyby Twój związek się rozpadł i miałabys dziecko z NIm chciałabyś
          by był inny
          > dla Twojego dziecka??

          Tak, chciałabym, by był inny, mądrzejszy, kładł dziecko o normalnej
          porze, nie robił z niego niepełnosprawnego, którego w wieku 5 lat
          trzeba łyżką karmic, kroic kanapeczkę na kawałeczki (dobrze, że za
          młodego nie przeżuwa kęsów),dyłek mu podcierac, za nim sprzątac, za
          niego nawet się bawic itp i td (CHCĘ PODKREŚLIC ŻE U MATKI,
          WSZYSTKIE TE RZECZY, ŁĄCZNIE Z TYŁKIEM MŁODY ROBI S A M!).
          Chciałabym, by był ojcem a nie małpą na sznurku i traktował dziecko
          wg jego wieku i stawiał wymagania, by dziecko rozwijac sie mogło, bo
          stanie w miejscu to cofanie się. A nadopiekuńczośc krzywdzi.
    • lilith76 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 27.10.07, 16:50
      Nie mamy zapisu wideo z waszych weekendu, więc trudno stwierdzić ile w tym jest prawdy, ile prawdy przefiltrowanej przez twoje lęki, pragnienia.
      Ale spróbuj sobie wyobrazić jedno - chcesz mieć własne dziecko, Kruszynkę, kochające cię, tulące się do ciebie maleństwo, czy co tam. I masz. I teraz wyobraź sobie, że widujesz jej tylko 4 dni w miesiącu. Jak wygladają te dwa weekendy? Czy aby nie byłyby one w 101% skupione na tej słodkiej Kruszynce? Ja wiem, że ojciec to rodzic ułomny, kaleki, dziecka tak na prawdę nie kocha i na pewno za własnym dzieckiem przez te dwa tygodnie nie tęskni uncertain

      Sorry, ja nie potrafię zrozumieć jak można przez 4 dni w miesiącu czuć się odrzuconą, jeśli ma się 26 pozostałych. JESTEM MACOCHĄ CODWUTYGODNIOWĄ.

      I to prawda, że nie powinnaś być Super Macochą, życzliwie się zdystansuj i pamiętaj - DLA CIEBIE W TE DWA WEEKENDY PRIOTYRET MAJĄ TWOJE PRZYJEMNOŚCI. Oni dwaj niech się soba zajmują, ty dopieszczaj siebie.

      Jeszcze jedno - po jakimś 7-8 roku życia dziecko powoli przestaje być takie przylepne i absorbujące, zaczyna zajmowac się sobą.
      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 08:43
        > Ale spróbuj sobie wyobrazić jedno - chcesz mieć własne dziecko,
        Kruszynkę, koch
        > ające cię, tulące się do ciebie maleństwo, czy co tam. I masz. I
        teraz wyobraź
        > sobie, że widujesz jej tylko 4 dni w miesiącu. Jak wygladają te
        dwa weekendy? C
        > zy aby nie byłyby one w 101% skupione na tej słodkiej Kruszynce?

        Jasne, że poświęcałabym Kruszynce maksymalną ilośc czasu ale nie
        odsuwałabym N, tak jak nie zamierzam tego robic, gdy rzeczywiście
        zostanę matką i wyrzucac N z sypialni. Nie wiem, co będzie się
        działo z moimi hormonami ale mam przecież jeszcze rozum, którym
        zamierzam się posługiwac. Sądzę, że będę dobrą matką, bo w
        wychowaniu oprócz instynktu kierowac się będę zdobytą wiedzą. Umiar
        jest niezbędny, bo jak powiedział Paracelsus "wszystko i nic jest
        trucizną, w zależności od dawki spożycia", mówił on oczywiście o
        jedzeniu ale śmiało można odnieśc to do innych dziedzin życia.


        > Ja wiem, że ojciec to rodzic ułomny, kaleki, dziecka tak na prawdę
        nie kocha i na pewno za wł
        > asnym dzieckiem przez te dwa tygodnie nie tęskni uncertain

        Ojciec ulomny nie jest ani kaleki ale niedouczony. Dziecko kocha i
        to bardzo i też bardzo za nim tęskni. Ale sztuką nie jest
        zagłaskanie z miłości na śmierc, bo to jest wręcz egoistyczne
        podejście. Tak jak w krzywej Gaussa, skrajności nie są zdrowe a
        wyważone umiarkowanie. Nadopiekuńczośc jeszcze żadnemu dziecku na
        dobre nie wyszła - patrz np. mamisynkowie niepotrafiący ułożyc sobie
        zdrowych relacji z kobietami.


        > I to prawda, że nie powinnaś być Super Macochą, życzliwie się
        zdystansuj i pami
        > ętaj - DLA CIEBIE W TE DWA WEEKENDY PRIOTYRET MAJĄ TWOJE
        PRZYJEMNOŚCI. Oni dwaj
        > niech się soba zajmują, ty dopieszczaj siebie.

        I tak właśnie spróbuję zrobic, co nie znaczy, że o swoje walczyc
        przestanę. Amen. :o)
        • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 09:44
          youla77 napisała:

          > Jasne, że poświęcałabym Kruszynce maksymalną ilośc czasu ale nie
          > odsuwałabym N, tak jak nie zamierzam tego robic, gdy rzeczywiście
          > zostanę matką i wyrzucac N z sypialni. Nie wiem, co będzie się
          > działo z moimi hormonami ale mam przecież jeszcze rozum, którym
          > zamierzam się posługiwac.

          Czym innym jest wychowywanie WSPOLNEGO dziecka - wtedy wszystko
          mozna robic razem, razem rano sie przepychac w lozku, razem chodzic
          za raczke itd. Jesli jestes macocha i do tego chcesz zachowac zdrowy
          dystans do dziecka, to naturalne jest, ze pewne rzeczy ojciec robi z
          dzieckiem sam.
          I tak jak pisze Lilith - w te dwa dni skup sie na sobie i swoich
          przyjemnosciach, a dziecku daj sie nacieszyc ojcem.
          • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 13:34
            Powiem tak:
            nie mam dzieci.
            Ale trzykrotnie byłam macochą, a raz nawet całodobową.
            I WIEM CO MÓWIĘ.

            Spać z dzieckiem może MATKA DZIECKA (do pewnego wieku oczywiście),
            albo OBOJE RODZICE (jeśli w nocy przyjdzie do nich przestraszone
            małe dziecko, lub mają fatalne warunki bytowe).

            Zmuszanie kobiety (wbrew jej woli) do spania z OBCYM DZIECKIEM to
            nadużycie jej praw osobistych.
            Natomiast SPANIE OJCA Z DZIECKIEM jest NIENATURALNE, WYNATURZONE
            NIEMORALNE, NIEHIGIENICZNE I GŁUPIE. Żaden normalny mężczyzna tego
            po prostu nie robi, (niejako z reguły).
            Podkreślam: ojciec może (i powinien) utulić dziecko do snu, wstać do
            płaczącego w nocy dziecka, zostać z nim w pokoju, aż dziecko się nie
            uspokoi.
            ALE MIEJSCE MĘŻCZYZNY W SYPIALNI JEST U BOKU JEGO KOBIETY.

            Jeśli facet sam się z tego ZASZCZYTNEGO DLA NIEGO PRAWA wypisuje -
            to niech ponosi konsekwencje.

            Yola ma problem z narzeczonym: jest to zdaje się pan mocno
            rozchwiany emocjonalnie, niepewny własnej wartości (może synek
            nadopiekuńczej mamusi?).
            Yola jest KOBIETĄ DOROSŁĄ i musi sama zdecydować, jak ma postąpić.
            Parę zasad jest niewzruszonych:
            - nowe dziecko to: kłopoty, przykrości, wydatek, konkurencja dla
            syna pana, a to oznacza procesy z byłą o wysokość alimentów itd.,
            szarpanie się o wszystko, łącznie z porównywaniem kosztów ubrań i
            wyżywienia obu dzieci. Dla syna tego pana i matki tegoż, nie urodzi
            się brat/siostra lecz RYWAL/RYWALKA.
            - pan wcale nie musi zmienić się na korzyść po narodzinach
            następnego dziecka: zaczną się dodatkowe koszty, kłopoty, następne
            nieprzespane noce, kłótnie i procesy z byłą, trauma syna już
            posiadanego (syn jest nadpobudliwy?).
            - pan może poczuć się pewniej i zacząć spychać nową żonę na antypody
            związku (wiadomo, że kobieta dla WŁASNEGO DZIECKA wiele zniesie).

            O tych sprawach należy pamietać, ZANIM PODEJMIE SIĘ NIEODWRACALNE
            DECYZJE. I zanim sobie (i dziecku - własnemu) zniszczymy życie.

            Po za tym uważam, że Yola ma słabego psychicznie mężczyznę, którego
            łatwo wychować i łatwo przystosować go do własnych potrzeb i
            wyobrażeń. Tylko trzeba nad nim mocno i mądrze popracować.
            Ja osobiście zalecam WIĘCEJ KIJA NIŻ MARCHEWKI.

            To jest oczywiście MOJE ZDANIE, z którym nikt nie musi się
            identyfikować, ani poczuć obrażony.
            • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 13:37
              anastazjapotocka napisała:

              > Powiem tak:
              > nie mam dzieci.
              > Ale trzykrotnie byłam macochą, a raz nawet całodobową.
              > I WIEM CO MÓWIĘ.

              Tzn. wydaje Ci sie, ze wiesz, co mowisz.


              > Spać z dzieckiem może MATKA DZIECKA (do pewnego wieku oczywiście),
              > albo OBOJE RODZICE (jeśli w nocy przyjdzie do nich przestraszone
              > małe dziecko, lub mają fatalne warunki bytowe).

              Albo jesli maja na to ochote. Moga miec, prawda?

              > Zmuszanie kobiety (wbrew jej woli) do spania z OBCYM DZIECKIEM to
              > nadużycie jej praw osobistych.

              A gdzie ktos kogos do tego zmusza?

              > Natomiast SPANIE OJCA Z DZIECKIEM jest NIENATURALNE, WYNATURZONE
              > NIEMORALNE, NIEHIGIENICZNE I GŁUPIE. Żaden normalny mężczyzna tego
              > po prostu nie robi, (niejako z reguły).

              Czekaj, czekaj, zadzwonie do mojego meza i mu powiem, ze jest
              nienormalny.
              W koncu ojciec to taki sam rodzic, jak matka. Dlaczego nie moze spac
              z dzieckiem, jesli jest taka koniecznosc lub sytuacja to uzasadnia -
              w przypadku Yuli moim zdaniem tak wlasnie jest?

              > ALE MIEJSCE MĘŻCZYZNY W SYPIALNI JEST U BOKU JEGO KOBIETY.

              A. Ale kobieta moze spac z dzieckiem, bo jej miejsce nie jest u boku
              mezczyzny? Ech Anastazjo, wiecej opanowania.
              • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 14:21
                Ach, Erin - wiecej dystansu.

                Moja opinia dotyczy POTENCJALEJ MACOCHY I JEJ UCZUĆ, a nie MATKI
                DZIECKA. Nigdy nie zajmuję głosu na temat DZIECI, tylko na temat
                STOSUNKU MACOCY DO CUDZEGO DZIECKA.

                Stosunek matki do własnego dziecka jest zupełnie inny, tak jak
                zupełnie inny jest stosunek do dziecka zgodnie żyjących RODZICÓW.

                Nie będę zajmować się stosunkiem Twojego męża do dzieci, bo mnie to
                nie interesuje. Zdaje się, że radzisz sobie dobrze i dobrze czujesz
                się w swojej rodzinie.

                Dla mnie ważna jest teraz Yola i to, żeby ONA TEŻ CZUŁA SIĘ DOBRZE W
                SWOJEJ RODZINIE. A Yola NIE MA WŁASNYCH DZIECI.
                Yola jest na etapie przyjmowania za dobrą monetę wszystkiego, co
                wmawia w nią jej narzeczony. Sama przyznaj, że lepiej teraz
                zweryfikować ich wzajemne stosunki, niż wpakować się w koszmar i po
                latach wylądować okaleczona moralnie na "samodzielnych".
                Yola ma same atuty: 30 lat, niezależność, brak zobowiązań.
                Jej facet same minusy: zapaskudzony życiorys, co najmniej
                dwadzieścia lat alimentów przed sobą i głupawą, awanturującą się
                byłą na karku.
                Kiepskie to wiano - nie sądzisz, że przyda mu się trochę prawdy i
                pokory? To nie on robi Yoli łaskę, tylko Yola jemu, że go POMIMO
                WSZYSTKO chce.

                To, że Yola w razie śmierci eksi zostanie z "marszu" całodobóką -
                nawet nie wspominam, żeby jej nie straszyć.

                Yola bardzo łatwo znajdzie chętnego pana na męża i na ojca WŁASNEGO
                dziecka, ale on nastąpną naiwną będzie długo szukał.
                Yola MOŻE I MA PRAWO się cenić, ale on musi znać swoje miejsce w
                szeregu, bo jest "towarkiem drugiej świeżości".

                Moje rady dla Yoli, to - powtarzam - rady KOBIETY zupełnie
                niezależnej dla KOBIETY ZUPEŁNIE NIEZALEŻNEJ.
                Mne nie interesują problemy wychowawcze z dziećmi, czy wypada spać z
                nimi czy też nie, kiedy karmić, kiedy dać kieszonkowe, natomiast
                miło mi widzieć kobiety dowartościowane i szczęśliwe, a nie
                wykorzystywane kopciuchy i przerażone służące cudzych dzieci.

                Nie wypowiadam się jako MATKA tylko jako KOBIETA.
                • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 14:32
                  Skoro troszczysz sie o Yule, to nie wprowadzaj jej w blad. Zgadzam
                  sie, ze ma prawo do szczescia i zycia tak, jak jej pasuje. Jesli
                  jednak chce byc z tym konkretnym mezczyzna, majacym dziecko i
                  widujacym je dwa razy w miesiacu, to pewne rzeczy musi zrozumiec i
                  zaakceptowac.
                  • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 15:00
                    A gdzie widzisz chęć wprowadzenia w błąd nieznanej mi kobiety?
                    I w jakim celu, bo związku nie widzę?

                    Oceniam tylko sytuację, bo czytam, że Youlą targają wątpliwości,
                    więc szczerze radzę jej, żeby nie schowała głowy w piasek, tylko,
                    aby spojrzała na swoje życie i swoją przyszłość chłodnym okiem.

                    Gdzie tu jest miejsce na obłudę?

                    Dzisiaj Youla może WSZYSTKO: nawet spakować walizkę i jutro kupić
                    blilet lotniczy do Norwegii. Za rok może być szczęśliwą żoną
                    Norwega: nie dość, że są bardzo przystojni i wysocy, to chętnie
                    żenią się z Polkami, które mają tam bardzo dobrą opinię.

                    Najpiękniesze w sytuacji Youli jest to, że NIC NIE MUSI.

                    A na pytanie: "z kim ma spać mój narzeczony" jest tylko jedna
                    odpowiedź: Z TOBĄ.

                    Czy chce być z tym panem, czy też nie bardzo, to tylko i wyłącznie
                    JEJ SPRAWA. Ja jej pokazuję zarówno zagrożenia, jak i sposób
                    wyjścia: postawić jasno i twardo swoje warunki.
                    I pan ma dwa wyjścia:
                    - przyjąć i podporządkować się, co oznacza, że będzie miał szansę na
                    zdrową rodzinę z fajną kobietą w przyszłości i nie będzie już nigdy
                    rozhisteryzowanym hodowcą pierworodnego "jezuska";
                    - odrzucić i zacząć szukać sobie głupiej, która na jego histerie się
                    zgodzi.

                    Ja bym tak postąpiła, to znaczy postawiła sprawę twardo i jasno.
                    NIGDY NIE CHOWAŁAM GŁOWY W PIASEK I DOBRZE NA TYM WYSZŁAM.

                    Jest jeszcze jedno wyjście: Youla schowa głowę w piasek, a po latach
                    przyzna, że popełniła nieodwracalny błąd, czyli, że SAMA SOBIE
                    zmarnowała życie.

                    To Youla zdecyduje, bo TYLKO ONA PONIESIE KONSEKWENCJE własnej
                    decyzji. Ja nadal pozostanę zadowoloną z siebie i z życia, kochaną i
                    kochającą Anastazją.

                    Tak jak i Ty, Erin pozostaniesz sobą w SWOJEJ rodzinie.
                    • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 15:05
                      anastazjapotocka napisała:

                      > A gdzie widzisz chęć wprowadzenia w błąd nieznanej mi kobiety?
                      > I w jakim celu, bo związku nie widzę?

                      W stwierdzeniach na przyklad, ze chore jest jakies tam postepowanie.
                      Utwierdza to ja w przekonaniu, ze ma racje, chociaz nie do konca ja
                      ma. Majac mylne przekonanie o swojej racji walczyc bedzie z czyms, z
                      czym nie powinna i bedzie to skazane na porazke.
                      • anastazjapotocka Erin, 28.10.07, 15:26
                        Erin, no w piętkę gonisz...
                        NIE POWINNA Z TYM WALCZYĆ?
                        NIE POWINNA?
                        A DLACZEGO???
                        Zrozum: Youli TO PRZESZKADZA!!!!!!!

                        Pozwól jej walczyć z czymś, co wytrąca ją z równowagi i zatruwa
                        życie. Zresztą, to spanie z synem, to tylko hasło, taki czubek góry
                        lodowej... Taka kropla, co przepełniła naczynie...

                        O ja cie, robię się poetyczna i patetyczna. To z tego odchudzania
                        się. Sorki więc.
                        • e_r_i_n Re: Erin, 28.10.07, 15:33
                          Sa rzeczy, ktore przeszkadzaja i ma sie dwa wyjscia - rozstac sie
                          lub zaakceptowac. Bliski kontakt ojca z synem w formie, jaka opisuje
                          Youla, jest IMO jedna z tych rzeczy.
                          Zdanie na temat braku wychowywania przez ojca wyrazilam.
                          BTW Youla - mieszkacie w tym samym miescie?
                          • youla77 Re: Erin, 28.10.07, 21:03
                            e_r_i_n napisała:

                            > Sa rzeczy, ktore przeszkadzaja i ma sie dwa wyjscia - rozstac sie
                            > lub zaakceptowac.


                            przepraszam,nie mogę się z Tobą zgodzić e_r_i_n, ja zrobiłam rewolucję w swoim
                            życiu, zmieniłam je chcąc być z N, nie może być tak, że N nic w swoim
                            dotychczasowym życiu, w którym był tylko on i syn, nie zmieni, bo to egoistyczne
                            z jego strony, teraz jest inna sytuacja,stworzył się inny układ i do niego muszą
                            się dostosować wszyscy, a nie tylko ja do świata szanownych panów.

                            > Youla, jest IMO jedna z tych rzeczy.
                            > Zdanie na temat braku wychowywania przez ojca wyrazilam.
                            > BTW Youla - mieszkacie w tym samym miescie?

                            Nie wiem, co oznaczają skróty IMO i BTW. Ja z N mieszkam w Wawie, młody z matką
                            i wójkiem pod.
                            • e_r_i_n Re: Erin, 28.10.07, 21:08
                              youla77 napisała:

                              > przepraszam,nie mogę się z Tobą zgodzić e_r_i_n, ja zrobiłam
                              > rewolucję w swoim życiu, zmieniłam je chcąc być z N, nie może być
                              > tak, że N nic w swoim dotychczasowym życiu, w którym był tylko on
                              > i syn, nie zmieni, bo to egoistyczne z jego strony, teraz jest
                              > inna sytuacja,stworzył się inny układ i do niego muszą
                              > się dostosować wszyscy, a nie tylko ja do świata szanownych panów.

                              Oczywiscie, zgadzam sie, ze zwiazek to kompromis i ustepstwa z obu
                              stron. Sa jednak rzeczy, w ktorych na kompromis sie pojsc nie da.
                              I wlasnie kwestia relacji z dzieckiem, opisywana przez Ciebie, do
                              niej wg mnie nalezy. I nie mowie tego Tobie na zlosc - sama jestem
                              macocha 'zyczliwie obojetna'. Po prostu wiez rodzica z dzieckiem, a
                              szczegolnie syna z ojcem to taka specyficzna, rzadzaca sie wlasnymi
                              prawami sprawa. Patrze na swojego syna i jego ojca i widze, ze
                              jakiekolwiek moje ograniczenie ich ukladow (a to przejawia sie
                              roznie, raz zabawa w 'bojke', raz wlasnie wspolnym spaniem) miałoby
                              złe skutki. Stad moje stwierdzenie, ze w kwestii tych objawow
                              milosci niewiele powinnas robic. Jak juz napisalam, kwestia
                              wychowywania to inna bajka.

                              > Nie wiem, co oznaczają skróty IMO i BTW.

                              IMO - in my opinion - czyli moim zdaniem
                              BTW - by the way - czyli przy okazji

                              > Ja z N mieszkam w Wawie, młody z matką i wójkiem pod.

                              Nie da sie wiec troche zwielokrotnic tych kontaktow tak, aby nie
                              byly weekendowa atrakcja, tylko czyms bardziej codziennym? Bedzie to
                              mialo pozytywny skutek w postaci zmniejszenia sie potrzeby dziecka
                              nacieszenia sie ojcem.
                              • youla77 Re: Erin, 28.10.07, 22:49
                                e_r_i_n napisała:

                                > Nie da sie wiec troche zwielokrotnic tych kontaktow tak, aby nie
                                > byly weekendowa atrakcja, tylko czyms bardziej codziennym? Bedzie to
                                > mialo pozytywny skutek w postaci zmniejszenia sie potrzeby dziecka
                                > nacieszenia sie ojcem.

                                nie sądzę, by Ex się na to zgodziła. Ona jeśli już to wciska syna N ponad
                                programowo, wtedy, kiedy jej to wygodne jest (ma wujka znowu), np. N miał wziąc
                                małego na wakacje na 2 tyg, w środku urlopu dostał wiadomosc, by zatrzymal go
                                jeszcze na tydzien (bo ona urlop wzięła,a dla odmiany CAŁY lipiec młody spędził
                                wakacje z opiekunką - ojcu już młodego nie zaproponowała - tak na marginesie,
                                zapytam się matek, jako nie-matka, czy to normalne, by dziecko na cały miesiąc
                                zostawiać z opiekunką?, bo jako nie-matka wydaje mi się, że nie ale może ja
                                jeszcze nic nie wiem), tak, że w sumie miał go 3 tyg. Nie miałabym nic przeciwko
                                temu, gdybym nie zostala wmanewrowana w tą sytuację, bo na urlop pojechalismy we
                                trójkę, mimo, że proponowałam N, by tydzien spedzil z Młodym, tydzien ze mną.
                                Zapytał, czy tak mają wygladac wszystkie wakacje? No to ja pierdolinda jedna
                                zgodziłam się na to (dla dobra związku), on obiecał, że zrobi wszystko, bym nie
                                odczuła że młody jest. I urlop był taki, że 100% czasu N poświęcił młodemu,
                                nawet na spacer romantyczny, jako para narzeczonych wzdłuż brzegu morza nie
                                poszliśmy, ehhh. I byłam wściekła na siebie, żem taka głupia. Potem jeszcze
                                tydzien na miejscu, w domu, N zachorował obłożnie (faceci są okropni jak
                                chorują!) i ja pilnowałam młodego, prałam, sprzątałam, gotowałam (nawet młody
                                zapytał, czy ciocia to sprzątaczka - bo takie rzeczy u niego w domu właśnie pani
                                sprzątająca robi). Jak przyjechaliśmy to oczywiście wyprałam i wyprasowałam
                                rzeczy młodemu, pognieciony nie chodził, to chyba naturalne. Ale zabolało mnie
                                mocno jedno - pod koniec tyg i ja się b źle poczułam a N do mnie "wiesz
                                kochanie, wiem, że nie czujesz się dobrze ale czy mogłabyś małemu wyprasowac
                                rzeczy? (dzień przed wyjazdem młodego do domu). Kurna! burzy się we mnie jak to
                                wspominam, jak mógł?! po co, pokazac się przed ex? Przecież ona i tak do prania
                                wszysko wrzuci, bo inaczej rzeczy pachną. Co zrobiłam? wyprasowałam, ale zęby
                                zaciskałam.
                                We wrześniu N pytał się, co mysle na temat wyjazdu do Chorwacji ze znajomymi (2
                                dzieci mają), spytałam, czy sami, on na to, że z dziećmi, wiec odparłam, że za
                                takie atrakcje dziękuję. On na to, czy tak zawsze będzie, a ja, że jak będę
                                miała swoje dziecko, to wtedy się zmieni.
                                Żałuję tego wyjazdu na wczasy, żałuję tego prasowania i usługiwania, teraz bym
                                na to się nie zgodziła, zła jestem na siebie, że taka właśnie pierdolinda
                                jestem. Ja zdaję sobie sprawę, z czego to wynika, z mojej niskiej samooceny,
                                mimo doktoratu, mimo atrakcyjności fizycznej (i adoracji ze str. mężczyzn), mimo
                                własnego mieszkania, mimo jak do tej pory dobrej sytuacji finansowej i
                                niezależności (czyli mam wszystko, co pozwoliłoby mi czuć się inaczej). Wiem, że
                                tą niską samoocenę zawdzięczam ojcu, potem mojemu ostatniemu ex, wiem, że mam
                                skłonności do wybierania właśnie takich typów, podobnych do ojca. N mnie
                                dowartościowuje itp itd czyli jest na prawdę ok, kiedy jesteśmy sami ale właśnie
                                gdy jesteśmy we trójkę, czuję, że jestem na warunkach panów. A kiedy się
                                buntuję, to słyszę że jestem nielojalna i że powinnam go wspierać i tym wywołuje
                                we mnie poczucie winy. Na początku, zdarzyło się tak, że gdy jechał po małego
                                (lub go odwoził) ze mną, to musiałam wysiadać nawet z własnego samochodu a on
                                sam podjeżdżał pod dom ex i bral/oddawał małego. Bolało jak cholera, czułam się
                                upokorzona jak nigdy, on tłumaczył że wiele go kosztowało walki, by wywalczyć
                                spotkania z mlodym i nie chce by ex mnie widziała, bo młodsza i ładniejsza
                                jestem i że ex bardzo złośliwa i znów jazdy będzie mu robić. A ja, że nielojalna
                                jestem i że go nie wspieram, bo jak potrzebował mojej pomocy (samochodu, bo mial
                                okres, gdy samochodu nie miał) to ja mu o jakichś pierdołach gadam. Po drugim
                                razie powiedziałam mu że mnie guzik to obchodzi i ma tak organizować te podjazdy
                                pod dom ex, żebym ja w tym nie uczestniczyła (wcześniej mnie odwozic do domu
                                np.), wiec przez wiele miesiecy tak było. W ubiegłą niedzielę bylismy we trójkę
                                na obiedzie u babci N i siedzieliśmy tak długo, że żeby odstawić młodego
                                musielibyśmy prosto od niej jechac do ex. Ja cicho siedziałam i czekałam, co
                                zrobi N. Pojechaliśmy prosto od babci. Postanowiłam, że w nosie mam, niech się
                                pali, niech się wali ja z samochodu nie wysiądę, niech N zagina z młodym z buta.
                                Ale co zrobił N? Podjchał pod dom ex, oddał młodego i jakoś nic się nie stało.
                                Dlaczego o tym piszę? Z jednej strony, że taka niemądra byłam, no bo myślałam,
                                że właśnie powinnam być lojalna (co u diabła znaczy dla niego to słowo, bo dla
                                mnie zupełnie co innego), mądra i takie tam pierdoły ale i dlatego piszę, by
                                pokazać, że jednak N reformowalny jest (trochę mu to zajęłó ale zmienił swoje
                                zachowanie i głęboko wierzę, że spowrotem go do łóżka zaciągnę (ale to
                                zabrzmiało :oD), tzn. zrozumie, że z synem do jego 20. roku życia spać nie może
                                (chyba trochę się zezłośliwiłam, ale co tam :oD).
                                • e_r_i_n Re: Erin, 29.10.07, 09:46
                                  youla77 napisała:

                                  > nie sądzę, by Ex się na to zgodziła.

                                  A kontakty sa ustalone sadownie?

                                  > tak na marginesie,zapytam się matek, jako nie-matka, czy to
                                  > normalne, by dziecko na cały miesiąc zostawiać z opiekunką?, bo
                                  > jako nie-matka wydaje mi się, że nie ale może ja jeszcze nic nie
                                  > wiem)

                                  Co to znaczy zostawiac na cały miesiac z opiekunka? Matka wyjechala
                                  i dziecko bylo ten miesiac non stop pod opieka niani?

                                  Cała reszta to jest wlasnie to, czego nalezy unikac - czyli dawania
                                  siebie bez ograniczen. Bo jak raz dasz, to potem proba zmiany tego
                                  stanu rzeczy bedzie dla faceta Twoim dasem.
                                  Nadal jednak to co innego, niz kwestie relacji uczuciowych ojciec -
                                  syn, a tylko o tym pisze a propos Twojego ustepowania.
                                  • youla77 Re: Erin, 29.10.07, 11:00
                                    > A kontakty sa ustalone sadownie?
                                    kurcze, nawet nie wiem (ja nie pytam, jeśli mi sam nie powie) ale wydaje mi się
                                    tak z rozmowy wnioskuję, że zarówno kontakty, jak i alimenty są uzgodnione
                                    między nimi. Spróbuję się tego dowiedzieć.

                                    > Co to znaczy zostawiac na cały miesiac z opiekunka? Matka wyjechala
                                    > i dziecko bylo ten miesiac non stop pod opieka niani?

                                    młody pojechał z opiekunką na cały lipiec nad morze. Ex chyba w tym czasie
                                    pracowała. Ojcu nie zaproponowała młodego.
                                    • e_r_i_n Re: Erin, 29.10.07, 11:24
                                      youla77 napisała:

                                      > młody pojechał z opiekunką na cały lipiec nad morze. Ex chyba w
                                      > tym czasie pracowała. Ojcu nie zaproponowała młodego.

                                      No to faktycznie jest nieco dziwne. Chociaz z drugiej strony lepsze
                                      to, niz siedzenie dziecka w miescie, skoro moze byc nad morzem.
                                      Ja bym sie nie zdecydowala na takie rozwiazanie - wyjazd na taki
                                      czas to tylko z dziadkami dopuszczam.
                                      • youla77 Re: Erin, 29.10.07, 11:46
                                        w lipcu pogoda była marna, wiec, z doniesien malego wynika, ze siedzial w domku
                                        i sie wynudzil, powiedział nawet, że chciał kiedys w nocy do nas uciec. Z tego
                                        co mówi N, ex robi wiele rzeczy na pokaz (podobno zawsze tak było)i to z
                                        opiekowaniem się dzieckiem też, ja nie wiem, kobiety nie znam ale dziwny dla
                                        mnie był ten wyjazd z opiekunką, zdarzało się na tydzien do mamy opiekunki
                                        chłopiec jechał
                                          • youla77 Re: Erin, 29.10.07, 20:37
                                            nangaparbat3 napisała:

                                            > Rozumiem, ze martwisz się o dziecko, i chcesz zaproponować ex, ze może je
                                            > zostawiać pod Twoja opieką, kiedy zajdzie taka potrzeba?

                                            tak, martwię się o dziecko, i wiesz, chciałabym z ex i N stworzyć komunę,
                                            zamieszkalibyśmy razem, ja zaraz zaczęłabym rodzić dzieci i wspólnie je wychowywać.
                                    • chalsia Re: Erin, 29.10.07, 13:32
                                      > młody pojechał z opiekunką na cały lipiec nad morze. Ex chyba w
                                      tym czasie
                                      > pracowała. Ojcu nie zaproponowała młodego.


                                      a po co miała proponować? Ojciec też przeciez by w tym czasie
                                      pracował ( bo urlop miał już zaplanowany w innym terminie).
                                      Lepszym wyborem dla mnie jest wysłanie dziecka na miesiąc nad morze
                                      z kimś (niania, dziadkowie) na wakacje niż wysłanie tego dziecka na
                                      miesiac by mieszkał w mieście z ojcem (i kto by się dzieckiem w
                                      czasie pracy ojca opiekował)?
                                • lilith76 Re: Erin, 29.10.07, 10:07
                                  W takich momentach Bogu/Losowi dziękuję, że jestem leniwa, mam dwie lewe ręce i bywam pierdołowata. Od spraw domowych mój M trzymał mnie z daleka, z obawy o ofiary śmiertelne.
                                  Ale ja też i pewnie sporo z nas miało fazę "stepfordzkiej żony", co to posprząta, ugotuje, przyniesie pod nos. Najważniejszy, aby szybko ochłonąć. To jego dziecko i to on ma wykonywac przy nim wszystko (pranie, prasowanie, gotowanie, zabawa), a ty masz co najwyżej pomagać, bo lubisz.
                                  Czasami trzeba spokojnie porozmawiać, przedstawić swoje argumenty, najlepiej spisując je przedtem na kartce (uwzględniając jego kontrargumenty i twoje kontrkontrargumenty): Kiedyś ty, on, wasze dziecko będziecie jednym układem, rodziną i temu podporządkujesz swoje życie (prace, plany wakacyjne), jednak on i jego syn, to inny układ i ty, co byś nie zrobiła, będziesz elementem z boku. A nie można wymagać od elementu z boku, żeby angażował siły, plany tak silnie jak element z układu. To nie musi oznaczać, że nie lubisz małego, czy nie chcesz czasami pomóc.
                                  A co do wakacji, to niestety tak bywa, że wykrojenie na czas tylko dla dwojga będzie krucho. Ale można zorganizować jakiś długi weekend na wyjazd w parze.

                                  Nie wiem, może mi pomaga, że jestem z natury samotnicą, przez związkiem byłam wiele lat singlem. Dla mnie czas tylko dla mnie, skupienie się tylko na sobie, rozrywki tylko dla mnie, urlop solo to coś normalnego.
                                  Dla macochy hobby, własna pasja, oddzielna częśc grupy znajomych, obszary samorealizacji, to rzec bezcenna.
                    • nsc23 Anastazjo, 28.10.07, 15:21
                      tak mi po glowie chodzi ostatnio, zeby sie Ciebie o cos zapytac -
                      czy dopuszczasz moze do siebie taka mysl, ze zwiazek oparty na
                      kompromisie moze byc szczesliwy? Ze nie kazdy szczesliwy zwiazek
                      polega na tym, ze partnerka dyktuje warunki, a facet 'umiera z
                      milosci'? Ze sa takie zwiazki, gdzie jedno ma dzieci, a drugie nie,
                      ale mimo wszystko oboje traktuja siebie nawzajem z szacunkiem i na
                      rownym poziomie? Ze to, ze partner ma dziecko niekoniecznie robi z
                      niego towar wybrakowany i nie trzeba mu w kazdej rozmowie wypominac,
                      ze przez, to ze ma dzieci ma mniej do powiedzenia w zwiazku?
                      Zaiste, smutna to wizja, ktora roztaczasz i szkoda, ze doradzasz
                      kobietom, zeby sie staly nieznosnymi dyktatorkami, dla ktorych
                      dziecko jest argumentem na to, zeby partnera ponizyc i dac mu do
                      zrozumienia, ze mu sie udzielilo olbrzymiej laski w ogole
                      zaszczycajac go spojrzeniem...
                      • anastazjapotocka Nsc23 28.10.07, 15:42
                        Oczywiście, że dopuszczam.

                        Tylko widzisz, przy kobiecej powłoce (co jest zwodnicze i mylące)
                        posiadam męski mózg.
                        Pracuję jak mężczyzna, odnoszę sukcesy jak mężczyzna i myślę jak
                        mężczyzna. I do mężczyzn podchodzę jak mężczyzna: na zasadzie
                        równoprawnego partnerstwa.
                        Objawia się to także tym, że kiedy mój mąż na skutek choroby nie
                        miał możliwości pracować i płacić 3 500 zł miesięcznie na swoją
                        córkę - ja zrobiłam to bez słowa za niego. Nie było też dla mnie
                        problemem pielęgnować go i na niego pracować. Pomogłam mu, bo
                        wiedziałam, że JESTEŚMY PARTNERAMI z tymi samymi PRAWAMI.

                        Spójrz, co robi facet Youli: skopuje ją na antypody związku (gdzieś
                        tam aż za dziadkiem) natychmiast, kiedy na horyzoncie pojawia się
                        jego własny syn. Kaszani kobiecie jej święto, ma gdzieś jej uczucia,
                        żal i gorycz. Uważam więc, że Youla ma prawo postąpić tak samo:
                        sprowadzić gostka do parteru pokazując mu jego REALNĄ WARTOŚĆ, żeby
                        głupio nie podskakiwał.

                        Jeśli czujesz się wstrząśnięta moimi poglądami, które łamią wszelkie
                        stereotypy, to nic na to nie poradzę.

                        Zawsze będę uważać, że co wolno mężczyźnie - wolno także kobiecie.
                        I to od czasu, od kiedy kobiety utrzymują same siebie, czyli od dość
                        dawna. I guzik mnie obchodzi "co ludzie powiedzą", bo ludzie na moje
                        utrzymanie nie dają mi ani grosza.

                        Słusznie zauważyłaś, że związek to suma kompromisów.
                        ALE KOMPROMISÓW Z OBU STRON. Nie tylko ze strony kobiety.
                        • nsc23 Re: Nsc23 28.10.07, 15:46
                          Ja to wszystko rozumiem, tylko kompromisem nie jest dla mnie
                          dzialanie wedlug zasady 'oko za oko, zab za zab'. Dla mnie
                          rozwiazaniem tego problemu (jak i wszystkich innych) jest
                          powiedzenie partnerowi, co nas boli i czemu nas to boli i wspolne
                          zastanowienie sie nad problemem. Do tego podejscia trzeba jednak
                          partnera przyzwyczajac od poczatku, bo jak sie go ni z gruchy ni z
                          pietruchy wezmie na rozmowe to sie poczuje jak na dywaniku, albo w
                          ogole nie zajarzy o co chodzi. Na szczescie moj partner jest
                          zwolennikiem tych samych rozwiazan, wiec ja problemu nie mam smile
                          • anastazjapotocka Re: Nsc23 29.10.07, 11:19
                            Oczywiście, że masz słuszność, ale jakoś trzeba zacząć.
                            Zresztą, stawianie pana na dywaniku oznacza u mnie powiedzenie mu
                            lodowatym tonem: "zapominasz się mój drogi. Wrócimy do rozmowy, jak
                            ochłoniesz i będziesz w stanie spojrzeć na sprawę nieco mniej
                            emocjonalnie".
                            Ja z zasady nie podnoszę głosu, zresztą, mój mąż to wzór kultury
                            osobistej i nawet jak czasem swoje racje wykrzykuje (ma duży
                            temperament) robi to z wdziękiem i bez wyzwisk (tego bym napewno nie
                            zniosła).

                            Lecz różni są mężczyźni. Jednym wystarczy spokojna i rzeczowa
                            rozmowa, a innym trzeba burzy z piorunami.
                            Nie wiem, jaki jest pan Youli, zresztą, Youla nie musi wcale słuchać
                            moich rad, ani uznawać je za trafione.

                            Youla to po prostu miła kobieta, która ma pewien problem do
                            rozwiązania, a ja chciałam jej uzmysłowić raczej jej wartość i
                            przewagę nad panem. To tak, żeby sobie nie pozwoliła skakać po
                            głowie.
                        • natasza39 Płeć mózgu! 29.10.07, 19:37
                          anastazjapotocka napisała:


                          >
                          > Tylko widzisz, przy kobiecej powłoce (co jest zwodnicze i mylące)
                          > posiadam męski mózg.

                          Ja o tym nawet czytałam, to się transseksualizm nazywa.
                          Strasznie ci współczuję, nati.
                          Okropnie mi zal takich ludzi.
                          Nigdy nie myślałaś o tym, żeby usunac ze swojego ciała te wszystkie krągłe
                          obrzydliwości?
                          Np. uciachać sobie piersi?

                          ---------------------------------------------------------------------
                          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                          głupcami.
                  • marusia1 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 17:44
                    Erin, pewnych rzeczy nie można zrozumieć, a tym bardziej nie trzeba akceptować -
                    czegoś z czym się nie zgadzamy. Może to egoistyczne, ale każda kobieta dba
                    swoje gniazdko i próbuje w nie "wkleić" przeszłość. Ale nie ze szkodą dla
                    swojego związku.
                  • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 06.11.07, 15:25
                    e_r_i_n napisała:

                    Skoro troszczysz sie o Yule, to nie wprowadzaj jej w blad. Zgadzam
                    sie, ze ma prawo do szczescia i zycia tak, jak jej pasuje. Jesli
                    jednak chce byc z tym konkretnym mezczyzna, majacym dziecko i
                    widujacym je dwa razy w miesiacu, to pewne rzeczy musi zrozumiec i
                    zaakceptowac.

                    Mam pytanie, a czy N nie musi niczego rozumiec i akceptowac? Nie
                    powinien iśc na kompromis? Dlaczego tylko ode mnie się tego
                    oczekuje? Czy N (jak i inni/inne z dzieckiem) to ŚWIĘTA KROWA?
            • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 15:10
              > Natomiast SPANIE OJCA Z DZIECKIEM jest NIENATURALNE, WYNATURZONE
              > NIEMORALNE, NIEHIGIENICZNE I GŁUPIE. Żaden normalny mężczyzna tego
              > po prostu nie robi, (niejako z reguły).

              buahahaha
              najbardziej ubawiło mnie to niehigieniczne (jakoś dla matki nie
              uzałas tej czynności za niehigieniczną) oraz głupie.
              nawet nie mam siły ze śmiechu napisać czegoś więcej
              • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 15:20
                To ze starości Chalsiu siły Ci zabrakło. Weź coś na wzmocnienie, bo
                my, staruszki, musimy o siebie dbać. I ciepluchne kapciuchy na
                stópki załóż.

                A i tak najfajniejszy jest argument z pederastą.

                Youla ma teraz duży wybór argumentów, a o to jej przecież chodziło...
              • marusia1 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 18:43
                buahahaha
                > najbardziej ubawiło mnie to niehigieniczne (jakoś dla matki nie
                > uzałas tej czynności za niehigieniczną) oraz głupie.
                > nawet nie mam siły ze śmiechu napisać czegoś więcej

                Gdyby spanie dzieci z rodzicami było czymś normalnym nie byłoby kołysek,
                łóżeczek, łóżek młodzieżowych. Nawet w skansenach, w imitacjach domów biednych
                rolników można zobaczyć kołyski. Poza tym jest czas na karmienie, czas na
                zabawę, pieszczoty i na spanie. Nie wyobrażam sobie, żeby mój M. spał ze swoim
                synem, a nie ze mną, bo tak chciało dziecko. Dziecku trzeba po prostu stworzyć
                przytulny kątek, żeby czuło się w nim bezpiecznie i wiedziało, że jest to JEGO.
                Co do higieny - ludzie dorośli pocą się, mają różne choroby, z którymi
                niekoniecznie powinny mieć kontakt małe dzieci.
                • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 23:00
                  > Gdyby spanie dzieci z rodzicami było czymś normalnym nie byłoby
                  kołysek,
                  > łóżeczek, łóżek młodzieżowych. Nawet w skansenach, w imitacjach
                  domów biednych
                  > rolników można zobaczyć kołyski.

                  to jest jedynie konsekwencja cywilizacji i dotyczy jakichś jedynie
                  najwyżej kilku tysięcy lat istnienia gatunku homo sapiens (i to tez
                  nie na całym świecie).
                  • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 23:22
                    chalsia napisała:

                    > > Gdyby spanie dzieci z rodzicami było czymś normalnym nie byłoby
                    > kołysek,
                    > > łóżeczek, łóżek młodzieżowych. Nawet w skansenach, w imitacjach
                    > domów biednych
                    > > rolników można zobaczyć kołyski.
                    >
                    > to jest jedynie konsekwencja cywilizacji i dotyczy jakichś jedynie
                    > najwyżej kilku tysięcy lat istnienia gatunku homo sapiens (i to tez
                    > nie na całym świecie).

                    Chętnie poczytam publikacje na ten temat, które mi pewnikiem podeślesz, za co z
                    góry uprzejmie Ci Chalsiu dziękuję.
                    • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 23:51
                      > Chętnie poczytam publikacje na ten temat, które mi pewnikiem
                      podeślesz, za co z
                      > góry uprzejmie Ci Chalsiu dziękuję.

                      przykro mi, ale nie jestem w stanie podac Ci listy lektur (książek i
                      artykułów) dotyczących antropologii, historii, itp, jakie
                      przeczytałam w ciągu dziestu lat mego życia smile
                      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 06:05
                        > przykro mi, ale nie jestem w stanie podac Ci listy lektur (książek i
                        > artykułów) dotyczących antropologii, historii, itp, jakie
                        > przeczytałam w ciągu dziestu lat mego życia smile

                        więc dobrze Chalsiu, jako żem typ naukowca, zagłębię się w publikacjach i ja
                        doniosę Ci o najnowszych badaniach i odkryciach naukowców, amerykanskich of
                        course, bo to zawsze takie sensacyne ;o)
                • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 08:29
                  marusia1 napisała:

                  > Gdyby spanie dzieci z rodzicami było czymś normalnym nie byłoby
                  > kołysek,łóżeczek, łóżek młodzieżowych.

                  Rozumiem, ze w epoce kamienia łupanego tez lozka mlodziezowe byly? wink

                  To tak, jakby powiedziec, ze karmienie piersia nie jest naturalne,
                  bo jakby było, to nie byłoby mleka modyfikowanego i butelek ze
                  smoczkiem.
                    • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 19:18
                      marusia1 napisała:

                      > Porównanie zupełnie nie jest trafne. Wiadomym jest przecież, że
                      > najlepsze jest dla dziecka mleko matki, a gdy matka tego mleka nie
                      > ma, to dziecko musi przecież jeść, by żyć.

                      Wg wielu specjalistow spanie z matka przez pierwsze kilka miesiecy zycia dziecka
                      tez jest najlepsze.
                      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 20:06
                        > Wg wielu specjalistow spanie z matka przez pierwsze kilka miesiecy
                        zycia dzieck
                        > a
                        > tez jest najlepsze.

                        abstrahując od mojej sytuacji. Czy przypadkiem spanie z dzieckiem w
                        pierwszych miesiącach jego życia nie może byc przypadkiem
                        śmiertelne? - śmierc przez uduszenie...
                        • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 20:14
                          youla77 napisała:

                          > abstrahując od mojej sytuacji. Czy przypadkiem spanie z dzieckiem w
                          > pierwszych miesiącach jego życia nie może byc przypadkiem
                          > śmiertelne? - śmierc przez uduszenie...

                          Nie. Matka ma tak wyostrzone zmysły, ze nie ma takiego ryzyka (chyba, ze jest
                          pijana albo chora). Dodatkowo, spiac na boku, przyjmuje pozycje 'otaczajaca
                          dziecko', aby zapewnic mu cieplo.
                          • marusia1 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 22:52
                            Znam matki, których nawet płacz dziecka nie budził w nocy. A wstawali do nich
                            ojcowie, czy obce osoby będące akurat gościnnie.
                            Zapewne,dobrze jest odstawić mężczyznę bezpośrednio po zapłodnieniu i być może
                            wpuścić go do sypialni po kilku miesiącach, latach - kiedy matka dojrzeje do
                            tego, by odciąć pępowinę łączącą ją z dzieckiem. A wszystko dla dobra (?) dziecka.
                            • nsc23 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 31.10.07, 02:23
                              Nie, alez skad. Lepiej zwiazac dziecko w tobolek, wrzucic do
                              wlasnego lozka (najlepiej w osobnym pokoju) i nie reagowac na zadne
                              placze. Od dawna wiadomo przeciez, ze dzieci to manipulujace
                              doroslymi perfidne osobniki i jedyna rada na takie zwyrodnienia jest
                              trzymanie sie rutyny i narzucanie dziecku zasad od urodzenia. Tylko,
                              ze te teorie to sa lata 50. i dr Frederic Truby King. Od tego czasu
                              przewinelo sie jeszcze pare innych teorii... moze pozwolmy kazdemu
                              wybrac swoja. Temat mial dotyczy youanny i jej faceta, a nie
                              licytowania metod wychowawczych...
                            • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 31.10.07, 08:57
                              marusia1 napisała:

                              > Zapewne,dobrze jest odstawić mężczyznę bezpośrednio po
                              > zapłodnieniu i być może wpuścić go do sypialni po kilku
                              > miesiącach, latach - kiedy matka dojrzeje do tego, by odciąć
                              > pępowinę łączącą ją z dzieckiem.

                              No zobacz, ja spałam z dzieckiem I MĘŻEM. Nikt nikogo nie odstawiał.

                              > A wszystko dla dobra (?) dziecka.

                              Przede wszystkim dla wlasnego komfortu tongue_out. O ilez łatwiej karmiac
                              piersia robic to nie wstajac z lozka.
                              Dla mnie akurat spanie bez dziecka i karmienie butelka to nie
                              ulatwiacze, a utrudniacze zycia.
                              Dziecko ma teraz lat 6, spi cudnie samo w swoim lozku (po tym, jak w
                              wieku 2 lat sobie samo poszlo w swiat) i jest super samodzielne.
            • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 20:29
              > Po za tym uważam, że Yola ma słabego psychicznie mężczyznę, którego
              > łatwo wychować i łatwo przystosować go do własnych potrzeb i
              > wyobrażeń. Tylko trzeba nad nim mocno i mądrze popracować.
              > Ja osobiście zalecam WIĘCEJ KIJA NIŻ MARCHEWKI.

              Jego ex rządziła w związku i musiała nieźle po nim jeździc, bo na każdą większą
              uwagę i sugestię N obrusza się i mówi, żebym nie stosowała "zamordyzmu" i go nie
              ustawiała. Ja jestem raczej łagodnym człowiekiem i nie używam przemocy
              psychicznej i manipulacji, czy szantażu emocjonalnego, nie wiem, jak na N
              wpływac :o/ Jakie "kije" stosować? ;o)
            • lilith76 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 10:18
              > Natomiast SPANIE OJCA Z DZIECKIEM jest NIENATURALNE, WYNATURZONE
              > NIEMORALNE, NIEHIGIENICZNE I GŁUPIE. Żaden normalny mężczyzna tego
              > po prostu nie robi, (niejako z reguły).

              Och, anastazjo.
              Tak jak jeszcze kilka dekad temu kobieta mająca własną karierę, pieniądze, pasję i trzy rozwody za sobą była nienaturalna, wynaturzona, niemoralna, niehigieniczna, głupia.
              Po kimś z twoim dorobkiem spodziewałabym się mniejszej podatności na stereotypy i klapki na oczach.
              Serio, to nie złośliwość. Nie widzisz niekonsekwencji?
              Ale to dyskusja na inny wątek i raczej forum e-mama.
            • nangaparbat3 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 18:14
              >>>>SPANIE OJCA Z DZIECKIEM jest NIENATURALNE, WYNATURZONE
              NIEMORALNE, NIEHIGIENICZNE I GŁUPIE. Żaden normalny mężczyzna tego
              po prostu nie robi, (niejako z reguły).

              Jasne. Kazdy wie, ze ojciec jest z natury niehigieniczny, dość obrzydliwy, a
              nade wszystko niezbezpiczny.
          • jayin Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 17:11
            e_r_i_n napisała:

            > I tak jak pisze Lilith - w te dwa dni skup sie na sobie i swoich
            > przyjemnosciach, a dziecku daj sie nacieszyc ojcem.

            Youla, dokładnie tak. Te dwa DNI - możesz na pewno przy odrobinie wysiłku "odstąpić" dziecku.
            NOCE - dorośli z dorosłymi, dzieci z dziećmi. Nie wyobrażam sobie inaczej. I wygodniej i - jak dla mnie - normalniej. Takie przyzwyczajenie z domu rodzinnego i wlasnego. Owszem, tata może "uśpić" dziecko, poleżeć z nim póki nie zaśnie, zapewnić dziecku świadomość, ze w razie czego będzie obok, jeśli ono się obudzi i go zawoła, albo przyjdzie po niego... Ale takie "puzzle" noclegowe na czas pobytu dziecka - tzn. "na co dzień spimy razem, ale jak jest dziecko to idź na kanapę" czy coś podobnego - to jak dla mnie zupełna pomyłka. Dziecko ma się czuć bezpiecznie. Co nie znaczy, że ma spędzać z rodzicem 24 na dobę przyklejone nawet na nocleg.

            W nocy się śpi, a nie spędza razem czas. Może po prostu twój M ma taką potrzebę sam z siebie, a nie tylko jest to potrzeba dziecka. Wtedy musisz chyba z nim rozmawiać o tym i JASNO mówić, czego TY chcesz. A potem pozostaje wymyslic jakis kompromis. Np. Dziecko na pare dni u was, wiec jedna noc tata z dzieckiem, druga - tata z tobą. I tyle. Dziecko ma prawa, ojciec ma prawa, ale ty tez masz prawa. I nie daj sobie wmowic, ze POWINNAŚ być: starsza, mądrzejsza, rozsądniejsza, myśleć dorośle, logicznie i ustępować dzieciom...wink Pewne historie i sprawy w życiu totalnie nie dają się kierować rozsądkiem, czy ciągłymi ustępstwami. I tyle.

            (u nas nasze Dziecko Domowe tylko raz spało ze mną. pierwszą noc na nowym mieszkaniu - bo mała czuła się nieswojo i chociaż sama nie marudziła, ze chce z kims spać, to mozna było wyczuć. dla nikogo to nie był wtedy problem, te dwie noce. ale już kolejnym razem - mała na swoim lozku, my na swoim. wieczorem położyłam ją spać, cała noc jakos nie szukala nikogo woklo, a rano przyszla nas obudzic razem z kotem...smile pewnie, ze to kwestia tego jakie jest dziecko - chodzi mi o charakter, przyzwyczajenia itd... Ale JEŚLI masz inne potrzeby niz te tobie "narzucane" przez M - to glosno mów, ze masz inny pomysl na noclegi. i szukajcie rozwiązań. bo rozwiązania istnieją. nie idealne w 100% dla wszystkich naraz - ale na pewno po trochu dobre dla kazdego jednoczesnie. a nie tak, ze dwie osoby są zadowolone, a trzecia zaciska zęby i warczy sobie pod nosem w pustym łóżku smile

            powodzenia.
            • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 21:21
              jayin napisała:
              > Youla, dokładnie tak. Te dwa DNI - możesz na pewno przy odrobinie wysiłku "odst
              > ąpić" dziecku.

              tak właśnie robię

              > W nocy się śpi, a nie spędza razem czas.

              Bingo! Zajefajny argument, który może przemówi N do rozsądku, dziekuję :o)

              > I nie daj sobie wmowic, ze POWINNAŚ być: starsza, mądrzejsza, rozsądniejsz
              > a, myśleć dorośle, logicznie i ustępować dzieciom...wink

              ojcien N, babka i sam N stale mi mówią: bądź mądra - teraz widzę, że to granie
              na ambicję, to manipulacja!
              • anastazjapotocka Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 10:34
                Dla Twojego pana Twoje argumenty to zamordyzm.
                No i fajnie.
                Niech dla Ciebie jego argumenty sprzeczne z Twoimi odczuciami tez
                bedą zamordyzmem.
                Kijem nazywam twardo (ale rzeczowo, nie podniesionym głosem)
                stawiane warunki.
                Np. "przykro mi, ale nie toleruję twoich metod wychowawczych, nie
                będę sprzątać po twoim dziecku, bądź uprzejmy albo nauczyć dziecko
                porządku, albo sam posprzątać".
                Albo: "zaplanowałam już weekend z moją rodziną, chcę się także
                spotkac z przyjaciółmi, więc bądź łaskaw ułożyc sobie te parę dni
                beze mnie".

                I tak dalej i tym podobnie.

                Nigdy nie wdawaj się w żadne awantury w sprawie dotyczącej jego
                syna. Kłócić możesz się tylko o sprawy dotyczące was bezpośrednio.
                Wszystko, co dotyczy jego syna i jego byłej - spokojnie i rzeczowo
                punktuj. Przyjmij jego sposób dyskusji i tłumaczenia. Jeśli on coś
                nazwie zamordyzmem - nie tłumacz się, tylko jego argumenty nazwij
                tyranią. I tyle.
                Sprawy należy załatwiać, a nie przeżywać.
          • nangaparbat3 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 18:16
            e_r_i_n napisała:

            > youla77 napisała:
            >

            > Czym innym jest wychowywanie WSPOLNEGO dziecka - wtedy wszystko
            > mozna robic razem, razem rano sie przepychac w lozku, razem chodzic
            > za raczke itd. Jesli jestes macocha i do tego chcesz zachowac zdrowy
            > dystans do dziecka, to naturalne jest, ze pewne rzeczy ojciec robi z
            > dzieckiem sam.
            > I tak jak pisze Lilith - w te dwa dni skup sie na sobie i swoich
            > przyjemnosciach, a dziecku daj sie nacieszyc ojcem.
            >

            Dodałabym tylko: ojcu daj się nacieszyc dzieckiem.
              • nangaparbat3 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 19:51
                Zdziwiłabys się, gdybys wiedziała, ile matek sypia przez całe lata ze swoimi
                dziećmi. I jakos nikt nie robi afery z tego powodu - chyba ze mąż, jak ma już dość.
                Ale tu chodzi o 2 noce w miesiącu - kiedy dziecko, bądź co bądź, jest wyrwane
                ze swego zwykłego zycia, w miejscu w pewnym sensie obcym (poza tymdla
                pieciolatka dwa tygodnie to nieskończenie wiecej niz dla dorosłego).
                • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 21:12
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Zdziwiłabys się, gdybys wiedziała, ile matek sypia przez całe lata ze swoimi
                  > dziećmi. I jakos nikt nie robi afery z tego powodu - chyba ze mąż, jak ma już d
                  > ość.

                  czy pytałas, jak wspaniałe życie erotyczne mają owe Panie? i jak szczęśliwi są
                  ich mężowie? Takie panie kończą same, bo mężowie odchodzą do kobiet, które biorą
                  pod uwagę ich potrzeby, a dzieci odchodzą i zakładają swoje rodziny, które
                  często kończą się rozpadem, bo takie dziecko skrzywione przez matkę, nie ma
                  prawidłowego, zdrowego obrazu normalnej rodziny. Zakładając rodzinę trzeba być
                  odpowiedzialną/nym, bo rodzina, to nie mama z dzieckiem ale też i mąż. No chyba,
                  że te panie, użyły mężów jako reproduktorów ale nikt mi nie powie, że to ZDROWE
                  podejście do tematu.
                  • nangaparbat3 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 22:03
                    Mówie jak jest - nie oceniam.
                    Tyle tylko, ze statystycznie rzecz ujmujac spanie z dzieckiem nie jest na pewno
                    nienormalne - co sugeruje Marusia.
                    Na Twoim miejscu nie zaharowywałabym sie ku czci Narzeczonego, ale tez nie
                    robiłabym afery z faktu, ze przez cztery dni w miesiacu skupia sie na synku.
                    Mam wrażenie, ze w obu sprawach grubo przesadzasz, nakrecasz sie i wszystko to w
                    końcu obróci sie przeciwko Tobie.

                    Albo: miedzy Tobą a Narzeczonym jest jakis ukryty konflikt, nie dopuszczasz go
                    do świadomosci, i dlatego tak bardzo nie do zniesienia jest dla Ciebie sytuacja,
                    gdy on skupia cala swa uwagę na dziecku.
                    Ale chyba wiesz, ze meżczyźni tak mają - uposledzenie podzielnosci uwagi,
                    wrodzone. Jak nie dziecko, to praca, nie praca, to hobby, nie hobby, to kumple
                    od piwa. Cieszyć sie trzeba, jesli nie kochanka.

                    Bardziej serio: dla meżczyzny, który jest wrażliwy i bardzo mocno związany z
                    dzieckiem, taka sytuacja, gdy widuje je tylko raz na jakis czas jest niezmiernie
                    trudna. I on strasznie tęskni. Wyobraź sobie, ze to Ty widujesz Narzeczonego dwa
                    razy na miesiac, przez cztery dni w sumie.
                    Czy nie skupiłabys sie wowczas na nim właśnie?
                    a czego by nie mowić, milość do dziecka, zwlaszcza małego, często jest o wiele
                    intensywniejsza niż do Narzeczonej/Narzeczonego, nie ma w tym niczego ani złego,
                    ani niepokojacego dla Wybranki/Wybranka, ani zagrażajacego ich zwiazkowi, o ile
                    tylko Partner/Partnerka, sa w stanie to pojać.
                    • marusia1 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 22:14
                      Tyle tylko, ze statystycznie rzecz ujmujac spanie z dzieckiem nie jest na pewno
                      > nienormalne - co sugeruje Marusia.
                      Nie znam takich statystyk. Może je przytoczysz? Jeśli już można zebrać w dane
                      statystyczne ilość matek/ojców śpiących z dziećmi, a nie z partnerami
                      życiowymi,to dla mnie jest niepokojące. Chociaż na pewno tych pierwszych jest o
                      wiele więcej. Widziałam już mężów śpiących w łóżeczkach dzieci, by w łóżku
                      małżeńskim mogła spać matka z synem, inni śpią na materacach przy łóżku. Cóż,
                      jest to wybór indywidualny i ja się cieszę, że mój M. stwierdził, że w sypialni
                      jest miejsce dla żony, a nie dla syna i pasierb śpi w swoim łóżku. A my pakujemy
                      się czasami do niego na wieczorny film, czy pogaduchy.
                  • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 22:56
                    > czy pytałas, jak wspaniałe życie erotyczne mają owe Panie? i jak
                    szczęśliwi są
                    > ich mężowie? Takie panie kończą same, bo mężowie odchodzą do
                    kobiet, które bior
                    > ą
                    > pod uwagę ich potrzeby, a dzieci odchodzą i zakładają swoje
                    rodziny, które
                    > często kończą się rozpadem, bo takie dziecko skrzywione przez
                    matkę, nie ma
                    > prawidłowego, zdrowego obrazu normalnej rodziny. Zakładając
                    rodzinę trzeba być
                    > odpowiedzialną/nym, bo rodzina, to nie mama z dzieckiem ale też i
                    mąż. No chyba
                    > ,
                    > że te panie, użyły mężów jako reproduktorów ale nikt mi nie powie,
                    że to ZDROWE
                    > podejście do tematu.

                    nie wiesz, a piszesz.
                    Kurczę, my tu piszemy o DWÓCH NOCACH W MIESIACU a nie o spaniu z
                    dzieckiem noc w noc przez lata.

                    BTW znam taka parę, której dziecko już studia skończyło a do 14-tego
                    roku życia tegoż dziecka spało ono z mamą. Jakoś nie nadwyrężyło to
                    związku tychże ludzi - dali sobie radę.
                    Oczywiście bywa i tak, że się ludzie rozstają, jednal myślę, że
                    spanie z dzieckiem to tylko jeden - i to raczej mniej istotny powód
                    (a raczej objaw) - rozstania.
                    • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 23:18
                      Chalsiu, proszę Cię, czytaj uważniej, odpowiadałam na post, który był dygresją a
                      nie odnosił się do głównego wątku.
                      Poza tym, gdybyś była uważniejsza, nie chcę być czepialska ale ja pisałam o 2
                      weekendach w miesiącu, nie dwóch nocach. Poza tym, te dwa weekendy to ogólnik,
                      by nie wyliczać dodatkowego, poza ustalonymi weekendami czasu, np. 3 tygodni non
                      stop w wakacje i innych, np w tą środę mamy młodego do niedzieli. Nie wspomnę,
                      że o kant pupy można obić wcześniejsze plany spędzenia wydłużonego weekendu we
                      dwoje na wyjeździe (N obiecał mi, że zadość uczyni mi za zmarnowanie mi wakacji
                      takimi właśnie weekendami), akurat na ten weekend młodego miało nie być, dopiero
                      za 2 tyg. Ale ex, wedle własnych potrzeb łaskawie podrzuca młodego, a N, jako że
                      petent w tych z nią relacjach (sam o sobie tak mówi), oczywiście się na to
                      godzi. A gdzie w tym wszystkim ja? Gdzie wcześniej dane słowo przez N, gdzie
                      nasze plany?
                      • chalsia Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 29.10.07, 23:48
                        > Poza tym, gdybyś była uważniejsza, nie chcę być czepialska ale ja
                        pisałam o 2
                        > weekendach w miesiącu, nie dwóch nocach.

                        kwestia definicji albo przyzwyczajeń - moje dziecko jeździ na
                        weekendy do ojca 2 razy w miesiącu i oznacza to dokładnie 2 noce w
                        miesiącu przespane u ojca.

                        To, ze Twój N nie potrafi właściwie się zachować ani w stosunku do
                        Ciebie, ani do swojego dziecka, ani do eksi - to już wiadomo. Jednak
                        to nie zmienia faktu (albo poza tą kwestią), że Twoje głowne zarzuty
                        i ubolewania dotyczą nocy bez partnera.

                        > Chalsiu, proszę Cię, czytaj uważniej, odpowiadałam na post, który
                        był dygresją
                        > a
                        > nie odnosił się do głównego wątku.

                        Czytam uwaznie, ale nie wiem co się pod czym podpina (a wiec nie
                        wiem co jest dygresją) bo mam ustawione na "od najnowszego".
                        ----
                        Większość ludzi to ssaki.
                        • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 06:01
                          > kwestia definicji albo przyzwyczajeń - moje dziecko jeździ na
                          > weekendy do ojca 2 razy w miesiącu i oznacza to dokładnie 2 noce w
                          > miesiącu przespane u ojca.

                          no to w naszym przypadku są to przynajmniej cztery (2 na weekend)+ czasami coś
                          ekstra gratis :o)

                          > To, ze Twój N nie potrafi właściwie się zachować ani w stosunku do
                          > Ciebie, ani do swojego dziecka, ani do eksi - to już wiadomo. Jednak
                          > to nie zmienia faktu (albo poza tą kwestią), że Twoje głowne zarzuty
                          > i ubolewania dotyczą nocy bez partnera.

                          biorąc pod uwagę, że nie są to w moim przypadku DWIE NOCE w miesiącu a więcej,
                          liczę, że mając już tą wiedzę połączysz się teraz ze mną Chalsiu w bólu ;o) A na
                          poważnie, dzięki Wam, Kobietkom na forum, próbuję przestawiać sobie to wszystko
                          w głowie (bo wiem, że idealna - jeszcze ;o)- nie jestem), i stosować się do
                          Waszych rad (np. skupianie na sobie w tym czasie, uprzejmy dystans itd.), które
                          już wdrażać będę w środę, więc proszę trzymać kciuki :o)Ale nie zrezygnuję z
                          pracy nad N, by wreszcie poczuł wewnętrzną potrzebę wracania na noc do sypialni
                          (ehhhh co ze mnie za uparciuch ;o))

                          > Czytam uwaznie, ale nie wiem co się pod czym podpina (a wiec nie
                          > wiem co jest dygresją) bo mam ustawione na "od najnowszego".

                          Wezmę pod rozwagę Twoją uwagę i wklejać będę cytaty, co uprzejmie w tej chwili
                          czynię :o)

                          nangaparbat3 napisała:

                          > Zdziwiłabys się, gdybys wiedziała, ile matek sypia przez całe lata ze swoimi
                          > dziećmi. I jakos nikt nie robi afery z tego powodu - chyba ze mąż, jak ma już d
                          > ość

                          Z wyrazami szacunku, miłego dnia życząc,
                          Jola :o)
                    • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 08:36
                      chalsia napisała:

                      > Kurczę, my tu piszemy o DWÓCH NOCACH W MIESIACU a nie o spaniu z
                      > dzieckiem noc w noc przez lata.

                      I to jest wlasnie podstawa dyskusji. No jak sie okazuje, nie do
                      konca dobra - ale z pierwszego postu wynikalo, ze jednak problem
                      dotyczy dwoch (ewentualnie 4, jesli dziecko jest od piatku) nocy w
                      miesiacu.
                      Ja sie zgadzam, ze dziecko piecioletnie powinno juz spac samo.
                      Wiem jednak, jaka jest niesamowita wiez syna z ojcem (obserwuje to
                      codziennie) i rozumiem, dlaczego ojciec CHCE z synem spac.
                      Jesli dziecko jest z ojcem kilka/kilkanascie dni, to pewnie, ze po
                      pierwszej nocy, zanim sie przyzwyczai do nowego miejsca, moze spac
                      samo. Nie piszmy jednak o nienaturalnosci z zgubnych skutkach w
                      przyszlosci, bo to bzdura.
                  • nsc23 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 09:26
                    1. Juz ta dyskusje przerabialismy o spaniu z dziecmi/bez dzieci.
                    2. Ojoj. Mam rodzicow dewiantow, niehigienicznych i w ogole Bog wie
                    co jeszcze. Jak sobie pomysle, ze pozwolili mojemu bratu spac u
                    siebie w lozku do 9 roku zycia (o rany! Czasem nawet teraz
                    pozwalaja, a ma juz prawie 11 lat) to normalnie az sie boje myslec
                    co z niego wyrosnie. Mamisynek normalnie bez dwoch slow. No i
                    jeszcze niedlugo moj tata chyba odejdzie od mojej mamy. Jak nic ja
                    zdradza.






                    Buhahahahahahaha.
                    • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 30.10.07, 15:54
                      > 2. Ojoj. Mam rodzicow dewiantow, niehigienicznych i w ogole Bog
                      wie
                      > co jeszcze. Jak sobie pomysle, ze pozwolili mojemu bratu spac u
                      > siebie w lozku do 9 roku zycia (o rany! Czasem nawet teraz
                      > pozwalaja, a ma juz prawie 11 lat) to normalnie az sie boje myslec
                      > co z niego wyrosnie. Mamisynek normalnie bez dwoch slow. No i
                      > jeszcze niedlugo moj tata chyba odejdzie od mojej mamy. Jak nic ja
                      > zdradza.

                      Wyrazy głębokiego współczucia nsc23...
                        • coccolona Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 31.10.07, 08:33
                          Wiesz, znam takie przypadki, gdzie rodzice byli nadopiekunczy, do poznego wieku
                          spali z dzieckiem, do doroslosci prowadzili "dzieciaczka" za raczke a potem w
                          doroslym zyciu taki osobnik to d...pa wolowa, nie radzi sobie w zycie, nie wie,
                          co to samodzielnosc.
                          Ojciec z tego watku jest na dobrej drodze do tego, aby syn stal sie wlasnie taka
                          osoba w przyszlosci. Jezeli bedzie sie tak z dzieciakiem pacykowal, wynagradzal
                          mu jego nieszczesny los, bo na co dzien zyje bez ojca. Wzruszajace...
    • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 07:41
      już dawno myślałam o psychologu, bo skoro mnie nie chce słuchac (od
      momentu "zwalenia dziecka z łóżka na materac" mam wraznie, że N moje rady dot.
      wychowania małego traktuje jakbym chciała źle dla dziecka), może posłucha
      specjalisty, tylko gdzie go znaleźc w Wawie, w tym mieście jestem zupełnie
      zagubiona. Nie chcę trafic na takiego, co swoją miną sugeruje, że sobie coś
      wymyślam, że inni ludzie mają poważniejsze problemy (zdarzył mi się niestety
      taki przypadek) i przez takigo "specjalistę" potem obawiałam się skorzystac
      kolejny raz z porady psychologicznej, bo właśnie myślałam, po co będę zawracac
      takiemu głowę, bo przecież moje problemy są błahe, inni to dopiero mają
      problemy. Szukam więc odpowiedzi w książkach. Ale książki N nie podrzucę, bo
      najzwyczajniej w świecie jej nie przeczyta, gdyż jest święcie przekonany o
      słuszności swoich racji.
    • e_r_i_n Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 28.10.07, 09:10
      burza4 napisała:

      > Widać przy tym, że w gruncie rzeczy jest to mało komfortowe
      > rozwiązanie - i relacyjnie (bo narzeczona z boku), i czysto
      > fizycznie - dziecko kopie, kręci się, ojciec się nie wysypia a
      > robi to z poczucia obowiązku. Głupota.

      No to z punktu widzenia dorosłych.
      Jest jeszcze punkt widzenia dziecka. Moj Mlody zasypia pieknie sam w
      swoim pokoju. Ale jak jestesmy poza domem, to juz z zasypianiem
      samodzielnym jest wiekszy problem. Tutaj moze byc tak samo - dziecko
      potrzebuje 'towarzystwa' rodzica, bo jest w miejscu innym, niz
      wlasny pokoj.

      > wg mnie mój sposób jest bardziej "życiowy" choćby z tego względu,
      > że przecież 5-latek idzie spać o innej porze niż dorosły (a
      > przynajmniej powinien). A skoro dziecko JUŻ śpi, kiedy my się
      > kładziemy, to po kiego czorta tam się pakować, tłoczyć i być
      > pokopanym, niewyspanym i niewypoczętym?

      Po pierwsze wystarczajaco duze lozko i nie ma problemu smile.
      Nasz mlody spal z nami w naszym duzym lozku, wiec wszyscy sie
      wysypiali.
      A jesli chodzi o to po co sie kladzie do dziecka - bo dziecko moze
      sie w nocy budzi i majac rodzice przy boku zasypia bez marudzenia.
      • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 06.11.07, 14:26
        e_r_i_n napisała:
        Tutaj moze byc tak samo - dziecko
        potrzebuje 'towarzystwa' rodzica, bo jest w miejscu innym, niz
        wlasny pokoj.

        Młody ma własny pokój. Mieszkamy w 3 pokojowym mieszkaniu, gdzie
        jest nasza sypialnia, przejściowy salon oraz pokój młodego - cały
        dla niego (!) w którym łaskawie mogę wystawic suszarkę z
        praniem,kiedy jego nie ma. Kolejny problem, który będę miała, to to,
        że jak się urodzi nasze dziecko, nie bedzie miało swojego pokoju, bo
        mieszkac w przyszłym roku będziemy w domu o podobnym układzie i
        pokój trzeci również ma byc WYŁĄCZNIE dla młodego. Wiem, że możecie
        powiedziec, że nie mam co kłopotac się za wczasu, w koncu nawet nie
        jestem jeszcze w ciąży ale kiedy rozmawiamy o domu, N nawet nie
        wspomni, gdzie będzie kąt dla niemowlaka. Początkowo nawet słyszec
        nie chciał o tym, by w pokoju młodego był kącik biurowy - dla nas -
        to miał byc pokoj TYLKO dla jego syna - który jest u nas 2 razy w
        miesiącu. Ja rozumiem, że dziecko powinno miec swoj kąt, zabawki, by
        czuło się dobrze ale pokój wyłącznie dla syna organizowac można
        kiedy sa inne warunki. Na poddasze (2 pokoje i łazienka) nie będzie
        na razie pieniążków, by wykończyc. Więc teraz warunków niet. Nie o
        to chodzi, że chcę młodego wymiksowac tylko ja widzę ten pokój dla
        dwójki dzieci. Swoją drogą ciekawa jestem, Drogie Macoszki
        weekendowe, jak u Was ta sprawa wygląda.

    • ataner30 pytanie o inne rzeczy niz spanie 30.10.07, 10:48
      Jolu, mam nadzieje ze nie obrazi cie to pytanie.
      Powiedziane tu juz duzo zostalo na temat spania, opieki, wakacji itd.
      Widac ze dajesz z siebie bardzo duzo i bardzo sie starasz choc nie raz konczy
      sie to poczuciem zalu i wykorzystania.
      Jezeli nie chcesz to nie odpowiadaj na moje pytania - zrozumiem.
      Jak wygladaja w waszym zwiazku sprawy finansowe. Z twoich poprzednich postwow
      wynika ze jestes niezalezna finansowo, dobrze zarabiasz. Jaki jest wiec wklad
      twojego narzeczonego w wasze wspolne gospodarstwo domowe? Planujecie dziecko w
      przyszlosci wiec takie pytania powinnas zadac swojemu przyszlemu mezowi: jak
      duze alimenty placi na dziecko, ile dodatkowo (oprocz alimentow) wydaje
      pieniedzy na dziecko?
      Czy w sprawach finansowych tez jest tak ze dziecko ma najwyzszy priorytet? Czy
      to czasem nie jest tak ze ty utrzymujesz glownie was dwoje? Zastanowilas sie jak
      to bedzie wygladalo po urodzeniu przez ciebie dziecka? To sa wazne pytania na
      ktore bardzo czesto zakochane kobiety nie szukaja odpowiedzi wychodzac z
      zalozenia ze skoro same sa w stanie zarobic na swoje utrzymanie to wklad
      partnera nie jest wazny .
      • youla77 Re: pytanie o inne rzeczy niz spanie 30.10.07, 16:37
        Ataner, oczywiscie, że pytanie mnie nie obraziło. Ja jestem szczera,
        chcę od Was pomocy i pisałam tu o niektórych rzeczach, o któych
        trudno byłoby mi powiedziec znajomym ale skoro zależy mi, byście
        miały jak najbardziej bliski prawdy obraz (wiadomo przecież, że to
        jednostronna moja relacja więc i subiektywna) pomagając mi w kwestii
        macochowania. Od 2 miesięcy jestem na bezrobotnym (redukcja etatów)
        ale mam oszczędności, mimo to mój N kategorycznie nie pozwala mi
        płacic za nic, mieszaknie, wyżywienie itp., zły jest, jeśli mu coś
        kupię. Nie lubiłam z nim robic wcześniej (mając pracę) zakupów,
        bo... nie dał mi zapłacic, na moje protesty odpowiadał, że następnym
        razem, którego oczywiście nie było, no chyba, że sama je robiłam.
        Teraz, jak napisałam on płaci ale pod warunkiem, że kiedy będę miała
        pracę, będę mogła się zrewanżowac. Podsumowując, N jest człowiekiem
        b dobrym, dba o mnie, robi b przemyślane prezenty, przynosi kwiaty
        bez okazji, powodem kupna kolejnych kwiatów, jest to, że zaczynają
        więdnąc te będące już w wazonie (syn wdał się w niego, bo skubie
        rabaty i klomby, by cioci kwiatka przynieśc :o)) Kiedy się
        poznaliśmy, był na prawdziwym zakręcie życiowym, pożyczyłam mu
        pieniążki, do tej pory to wspomina i mówi, że tego mi nigdy nie
        zapomni. Kiedy nie miał pracy ja płaciłam, wydawało mi się to
        naturalne. Zabezpieczył mieszkaniem synka, w przyszłym roku chce
        wziąc kredyt na kolejne mieszkanie - dla naszego dziecka, bo mówi,
        że on od rodziców otrzymał pomoc na życiowym starcie, chce tego
        samego dla swoich dzieci.
        Na młodego płaci alimenty, jak chłopiec przyjeżdza zawsze ma dla
        niego jakąś zabawkę, kupuje ubranka to naturalne. Nie mogę
        powiedziec, że w sprawach finasowych stawia syna nade mną, tak nie
        jest. To jest typ opiekuńczego, prawdziwego faceta.
        Nie jest idealny ale jest dobry, uczynny także dla innych ale
        wyleczył się z "Matki Teresy" i mnie też teraz leczy, bo tą samą
        przypadłośc mam. Dlatego biorac pod uwagę całokształt, chcę walczyc
        i ułożyc zdrowe realcje, bo to jest facet wart takiego zachodu.
        Ja jestem osobą niezależna, był okres, kiedy byłam zła na facetów i
        uczyłam się wszystkiego (szpachlowania, malowania, zakładania
        gniazdek elektrycznych, żyrandoli itp. itd), by mi facet potrzebny
        nie był ale postanowiłam, że jeśli będę miała faceta to takiego,
        który potrafi zatroszczyc się o siebie, któremu nie będę matkowac,
        przy którym będę czuc się kobietą, który da mi poczucie
        bezpieczeństwa. Przy N czuję się bezpiecznie.
        • ataner30 Re: pytanie o inne rzeczy niz spanie 31.10.07, 10:49
          hmm... no to nie jest tak zle. Chociaz nie jestem do konca przekonana czy jestes
          wtajemniczona w jego sprawy finansowe do konca. Czy wiesz np. jaki procent jego
          zarobkow stanowia wydatki na dziecko (alimenty + dodatkowe wydatki)? Z czego
          zamierza splacac kredyt na mieszkanie?
          Na razie wydaje sie ze facet panuje nad swoimi finansami ale na powyzsze pytania
          znajdz odpowiedz zanim zajdziesz w ciaze. I rozmawiaj z nim od razu jezeli cos
          ci sie wyda byc nie tak.
          Widze ze jednak twoja wola trwania w tym zwiazku jest niezlomna i raczej rady
          zebys zakonczyla ten zwiazek do ciebie nie przemawiaja (do rzadko ktorej
          zakochanej kobiety takie rady przemawiaja wink
          wiec zycze ci powodzenia i duuuuuuuuuuuuuuuuuzo sily. Pozdrawiam.
          • youla77 Re: pytanie o inne rzeczy niz spanie 06.11.07, 16:54
            ataner30 napisała:

            > hmm... no to nie jest tak zle. Chociaz nie jestem do konca
            przekonana czy jeste
            > s
            > wtajemniczona w jego sprawy finansowe do konca. Czy wiesz np. jaki
            procent jego
            > zarobkow stanowia wydatki na dziecko (alimenty + dodatkowe
            wydatki)? Z czego
            > zamierza splacac kredyt na mieszkanie?

            nie wiem, czy mogę wtrącac się w jego zobowiązania finansowe teraz,
            na ile będę mogła, kiedy będziemy małżeństwem. N płacił alimenty za
            swojego ojca swojej matce, płaci dotychczas. Nie miałabym nic
            przeciwko temu, bo rodzinie w potrzebie powinno się pomóc, gdyby nie
            to, że matka jest hubą (jak to zgrabnie określiła nasza
            przyjaciółka, która N zna od lat i zna jego sytuację), nie pracuje
            bo nie chce, mało wogóle pracowała i jest to osoba nastawioną na
            siebie. 10% zarobków to alimenty. Co do kredytu to N ma już pracę i
            dobrze zarabia wiec będzie miał za co go spłacac. Mam nadzieję, że
            wszystko tak się uloży że nie będę musiała interweniowac, bo
            szczerze mówiąc sfera finansowa jest dla mnie tematem krępującym.
    • claairee Spanie z dzieckiem 06.11.07, 13:27
      Witam jakiś czas temu pisałam, a przede wszystkim czytałam to forum, jako
      potencjalna macocha ośmiolatka, którą koniec końców nie zostałam.
      Ale do rzeczy.
      Dlaczego należy przemyśleć kwestię spania z dzieckiem i skutki tegoż dla
      dziecka. Dziecko, w wieku poniemowlęcym zaczyna kształtować swój obraz świata,
      zauważać swoją odrębność i zaznaczać granice swojej intymności. W momencie, gdy
      rodzic śpi regularnie z kilkulatkiem, zaburza tworzenie się tych granic, poza
      tym przekazuje
      niewerbalny komunikat, ze dziecko może czuć się bezpiecznie tylko wtedy, kiedy
      rodzic jest blisko. Czym innym jest oczywiście przychodzenie do łózka rodziców,
      kiedy dziecko się przestraszy w nocy i chce się przytulić. To po pierwsze.
      Po drugie rodzina to taki system w którym każdy ma swoją określoną rolę. Matka i
      ojciec to jedność, na której mogą oprzeć się dzieci.
      W rodzinie rekonstruowanej ta jedność nie ma miejsca, ale na przykładzie tej
      rodziny dziecko uczy się pełnienia ról. Pytanie jak dziecko odbiera sytuację w
      której zawsze kiedy jest w domu ojca sypia z nim i spędza każdą chwilę, podczas
      gdy macocha jest odsunięta na bok - kto tworzy tu partnerską relację? wydaje
      się, że z punktu widzenia syna, to on jest partnerem ojca, a nie "ciocia". Czy
      rzeczywiście ojciec chce przekazać dziecku taki model funkcjonowania rodziny?
      No i po trzecie, to co już zostało powiedziane - rozwodu nie można dziecku
      wynagrodzić, a wszelkie dobra "uczuciowe" dane w nadmiarze
      mogą mieć złe skutki dla przyszłości dziecka.
      pozdrawiam
    • youla77 Re: z kim ma spac mój Narzeczony? 06.11.07, 14:10
      burza4 napisała:
      wg mnie mój sposób jest bardziej "życiowy" choćby z tego względu, że
      przecież 5-latek idzie spać o innej porze niż dorosły (a
      przynajmniej powinien). A skoro dziecko JUŻ śpi, kiedy my się
      kładziemy, to po kiego czorta tam się pakować, tłoczyć i być
      pokopanym, niewyspanym i niewypoczętym?

      dziecko mojego N kładzie się spac o.... 23 (!!!)- ojciec mu na to
      pozwala, bo dziecko stesknione, ojciec za nim też, czasami wydaje mi
      się, że to też egoistyczne podejście ojca, który chce nacieszyc się
      synem i nie patrzy na dobro obiektywne dziecka. Potrafia spac potem
      nawet do 12. Ostatnio miałam aluzję ze str. N, że ni mógł spac, bo
      telewizor był włączony. Telewizor włączyłam i owszem o 8.30 na DDTVN
      i był mocno ściszony, że nie słyszałam wielu kwestii.
      Odpowiedziałam, że nie mam zamiaru rezygnowac z czegoś dla siebie i
      byc czymś stopowana, bo królewicze szaleją do poźna a potem to
      odespac muszą (ja kładę sie o 22 i też muszę znosic odgłosy ich
      szaleństw). Dzięki Wam, zaczynam wyznaczac granice i walczyc o
      swoje :o) - wcześniej chodziłabym jak myszka cicho do czasu aż
      panicze wstaną i czekała z gotowym śniadaniem :o/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka