sylvia_b
05.11.07, 20:54
Po pierwszym spotkaniu z córką mojego M. I zapomniałam sie odezwać.
A było SUPEROWO!!! Fajnie się złozyło, że przyjechała do mnie tez rodzina z
małymi dziećmi, więc mała się szybko zaklimatyzowała, bo bawila się z
dzieciakami w innym pokoju. Polubiła mnie i powiedziała, że nastepnego dnia
tez chce do mnie przyjechać

Następny dzień spedzila cały ze mną, tata przestał sie kompletnie liczyć

Sie tak polubiłysmy, że nie chciała jechać i koniecznie musiała przyjechać do
mnie jeszcze następnego dnia po południu chociaz na chwilę, przed odwiezieniem
do swojej mamy.
No. I po tym ostatnim sielanka sie skończyła.. Mama jak sie dowiedziała to
zaczęła odstawiac akcje, że sobie nie zyczy, żeby jej dziecko do zdzir wozić,
zaczęły się awantury o kasę i wymyslanie nowych brudów. A już totalnie ja
ubodło, że mała miała prawo mnie polubić.
Ojciec dostał dziecko dopiero po dwóch tygodniach, wg minimalnego
"zasądzenia", choć w postanowieniu rozwodowym mają, że poza tym może sie z
małą widywać kiedy tylko sie z mamuśką dogadają, ale mamuśka już przestała
mieć dobrą wolę ułatwiania kontaktu ojca z dzieckiem.
No i kurde, oczywiście jak to zwykle bywa, na konflikcie rodziców straci
dziecko, bo mamunia jej wodę z mózgu robi. A co dziecko winne, że ciocię
polubiło...