Poniosło mnie dzisiaj

05.11.07, 23:51
I zadzwoniłam do exiary.
Jak to mówią - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Myślałam, że problemy z
Młodym mamy za sobą. Niestety. Jak pisałam, mamuśka stwierdziła, że nie będzie
swoich planów naginała do nas i że nie widzi takiej możliwości żeby mój M.
zobaczył się z córką, a przy okazji Młody z siostrą i oczywiście z "mamusią".
Efekt - Młody tydzień przed długim weekendem był agresywny, podminowany, co
wpłynęło na jego emocje i naukę. Wolne dni minęły nam u dziadków, jak się
okazało, pozornie spokojnie. Młody do końca czekał, aż "mamusia" wyrazi chęć
spotkania (nawet prezent dla niej miał). Po powrocie do domu nastąpiła
kulminacja agresji i wybuch. Oczywiście na nas, bo to nasza wina. Że
wyprowadza się do mamy (chciał nas tylko urazić, bo na pewno tego nie chce).
Poniosło mnie i zadzwoniłam do exiary i zapytałam czy może łaskawie teraz
znajdzie chwilkę dla syna. Młody rozłączył telefon, nie chciał rozmawiać z
matką. Po kilkukrotnych połączeniach wygarnęłam jej w końcu, żeby się
określiła i przypomniała sobie, że ma syna i to jest jeszcze dziecko. Zresztą,
nie pamiętam już... I nie mogę zrozumieć jak matka może nie chcieć spotkać się
z dzieckiem, uniemożliwiać rodzeństwu kontakt. A wszystko dlatego, by zrobić
na złość swojemu ex? A co z dziećmi?
Poniosło mnie i szlag mnie trafia, że baba głupia, że ja nie powstrzymałam
się, że Młody tak cierpi. Bo mimo wszystko, to jego matka jest.
    • skarbeniek1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 08:57
      Czasami jestem za wprowadzeniem dużych kar, z więzieniem włącznie za utrudnianie
      kontaktów czy to ojcu, czy matce ,bratu itp. Jeżeli byłby taki bicz w kodeksie
      karnym, to nie byłoby takich numerów. Podejrzewam że również na kontakty miałaby
      wpływ grożba utraty alimentów. Tak, owszem alimenty sa na dzieci, ale takie Exie
      traktujące dzieci jako kartę przetargową zreflektowałoby sie zanim odesłałoby
      drugiego rodzica z kwitkiem.Mało tego jeszcze przymusowe wizyty u psychologów,
      przed rozwodami, w trakcie i przez cały okres dorastania dzieci. Zeby ktoś
      postronny miał na oku co się dzieciom wlewa do głowy.
      Jak czytam takie rzeczy z rana to mnie krew zalewa. Tylko dziecka żal.
    • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 09:03
      >>>Poniosło mnie i szlag mnie trafia, że baba głupia, że ja nie
      powstrzymałam
      > się,

      Nie ma nic gorszego jak macocha/ojczym wchodzą w nie swoją rolę i
      biorą na siebie załatwianie wizyt dziecka u rodzica.
      Rozumiem, że agresja młodego wyładowala sie na Was...ale już nie
      WY , a jedynie TY zareagowałaś. A powinien tatuś. To on powinien
      taki telefon wykonać, tak na marginiesie: o ile w ogóle taki telefon
      miał sens poza dodatkowym rozdrażnieniem sytuacji.
      Nie wiem jakie przyczyny miała matka młodego, że nie chciała się z
      nim widzieć. Zdaje się, że ona ma jeszcze niepełnosprawną córkę,
      która się opiekuje? Może miała swoje sprawy na ten dzień poczuła
      się musztrowana, bo syn chce się z nia widzieć i ona ma się
      zastosować. Sytuacja u Was jest taka, że chłopak powinien uczyć się
      elastycznosci w kontaktach z matką. Jest jak jest: wychowuje go
      ojciec wespół z macochą, matka zaś opiekuje się niepełnosprawnym
      dzieckiem, uważam, że jest o wiele bardziej obciążona niż ojciec.
      W tym momencie nie mogą liczyć się wyłącznie egoistyczne potrzeby
      chłopaka, który jakby nie było ma już 12 lat, nie jest w wieku
      wczsenoprzedszkolnym by być "karmionym na żądanie", by otrzymywać to
      na co akurat tej chwili ma ochotę. Elastyczność jest tu konieczna.
      Poza tym chłopak wcale nie musi ocenić Twojej interwencji u jego
      matki jako działającej na jego korzyść. Rozmawiać z nią nie chciał,
      prawda? Przerwał rozmowę przy Tobie, czyli przy osobie,która jakby
      nie było nie jest mu tak bliska, przed którą zapewne się wstydzi
      takiej swojej sytuacji.
      Jeśli w ogóle to mialo by ć załatwiane to tylko między nim, matką i
      ojcem. Ciebie w ogóe w tej sprawie nie powinno być, choć przy okazji
      też oberwałaś rykoszetem, bo musiałaś znosić jego zachowanie.
      • sylvia_b Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 19:44
        Może miała swoje sprawy na ten dzień poczuła
        > się musztrowana, bo syn chce się z nia widzieć i ona ma się
        > zastosować.

        Nie rozumiem tego tłumaczenia. Matka sie czuje musztrowana bo syn chce sie z nią
        spotkać?????? No to chyba dobrze, że chce! Jak MATKA choćby miała tysiace innych
        powodów i obowiązków mogłaby się czuć źle z tej przyczyny???
        • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 09:57
          Nie wiem, czy matka czuje sie z tym źle, czy dobrze. Grunt, że z
          chłopakiem widywać się często nie chce i ma co zmuszać jej do tych
          kontaktów, a juz na pewno robić tego nie powinna macocha.
          • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 23:37
            Może macie rację. Jesteśmy we trójkę i powinniśmy dbać o nasze ognisko domowe -
            tu i teraz. Wcześniej myślałam, że im szybciej Młody pozbędzie się złudzeń, ty
            lepiej będzie dla niego. Później było mi go szkoda, bo widziałam jak cierpi.
            Wiem, że matka zawsze będzie dla niego najważniejsza, ale mam nadzieję, że
            zacznie ją odbierać taką jaką jest i uniknie rozczarowań. Postanowiliśmy, że
            będzie się sam umawiał z matką, jeśli będzie miał ochotę na spotkanie z nią i
            póki co to ona będzie musiała organizować te spotkania. Choć prawdopodobnie
            nastąpił podział dzieci i mój M. ma znikome szanse na wiedzenia z córką. Fakt,
            poniosło mnie, stało się.
      • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 00:19
        m-m-m, wiedziałam, że mnie zrugasz. Na pewno w niektórych kwestiach masz rację,
        ale cóż. Puściły mi nerwy, bo miałam dosyć patrzenia, jak Młody cierpi i w
        głowie mi się nie mieści jak matka może być tak okrutna! Ustosunkuję się zatem:

        Nie ma nic gorszego jak macocha/ojczym wchodzą w nie swoją rolę i
        > biorą na siebie załatwianie wizyt dziecka u rodzica.
        Jak napisałam - nerwy mi puściły, nie chodziło mi o widzenie (to załatwia mój
        M.), ale o jej stosunek do syna.

        > Rozumiem, że agresja młodego wyładowala sie na Was...ale już nie
        > WY , a jedynie TY zareagowałaś. A powinien tatuś. To on powinien
        > taki telefon wykonać, tak na marginiesie: o ile w ogóle taki telefon
        > miał sens poza dodatkowym rozdrażnieniem sytuacji.

        Jak się okazało, mój M. myślał, że blefuję i zatkało go, ale przejął telefon. Z
        monologu ex dowiedział się, że córka jest świetnie rehabilitowana, robi postępy,
        lekarze chwalą, itd. A w odpowiedzi na pytanie dlaczego nie mógł zabrać córki,
        jeśli jej nie było w domu (bo ma swoje życie) usłyszał, że jest to niemożliwe,
        bo stan zdrowia Małej się strasznie pogorszył. Pytam ze względu na widzenie? To
        jak z tym polepszeniem?

        > Nie wiem jakie przyczyny miała matka młodego, że nie chciała się z
        > nim widzieć. Zdaje się, że ona ma jeszcze niepełnosprawną córkę,
        > która się opiekuje? Może miała swoje sprawy na ten dzień poczuła
        > się musztrowana, bo syn chce się z nia widzieć i ona ma się
        > zastosować. Sytuacja u Was jest taka, że chłopak powinien uczyć się
        > elastycznosci w kontaktach z matką.

        Jak pisałam - widzenia Małą tylko w miejscu zamieszkania (ex myślała, że M. nie
        będzie przychodził), w którym ex nie ma. A gdyby ex poświęciła tyle czasu na
        opiekę i rehabilitację córki, co my poświęcamy Młodemu - Mała byłaby na pewno
        przynajmniej samodzielna. Młody poinformował matkę, że prawdopodobnie będziemy 2
        tygodnie wcześniej (ona zażyczyła sobie takiej informacji tydzień przed, co nie
        zawsze jest możliwe. Nieraz są wyjazdy spontaniczne). Powtarza się ten sam
        scenariusz - w zeszłoroczne wakacje e zabroniła Młodemu być u dziadków.
        Większość wakacji spędził na Lecie w Mieście. Byliśmy u dziadków we wrześniu -
        ex wyjechała. Święta Wielkanocne Młody miał spędzić u matki. Chciał jechać na
        całe ferie, zwodziła go do Wielkiej Soboty, a później dzwoniła żeby sprawdzić,
        gdzie jest. Spędzalismy święta w domu (praca), więc pojechaliśmy do dziadków w
        pierwszy wolny weekend - ex miała inne plany. Byliśmy w czerwcu - ex nie
        widziała możliwości. Doszło do 2 godz. spotkania po 1,5 godzinnej kłótni. Na
        wakacje pofatygowała się, a teraz po 3 miesiącach nie widzenia syna - ponownie
        inne plany. I to się nazywa musztrowanie matki? Jak ma wyglądać jego
        elastyczność? 12 lat to jeszcze dziecko! Szkoda, że nie widziałaś oczu, miny
        Młodego - za każdym razem. Mnie serce boli jak go widzę w takim stanie.

        Jest jak jest: wychowuje go
        > ojciec wespół z macochą, matka zaś opiekuje się niepełnosprawnym
        > dzieckiem, uważam, że jest o wiele bardziej obciążona niż ojciec.

        Szkoda mi jest Małej, ale ex w ogóle. Gdyby dbała o ciążę i naprawdę chciała
        tego dziecka - byłoby zdrowe. Ona po prostu poddusiła Mała, bo jak powiedziała
        jej mamusi a - badań w ciąży nie trzeba robić. Bez tego można dziecko urodzić.
        Wystarczyło robić USG. Lekarze szpitalu byli na nią wciekli.

        > Poza tym chłopak wcale nie musi ocenić Twojej interwencji u jego
        > matki jako działającej na jego korzyść. Rozmawiać z nią nie chciał,
        > prawda? Przerwał rozmowę przy Tobie, czyli przy osobie,która jakby
        > nie było nie jest mu tak bliska, przed którą zapewne się wstydzi
        > takiej swojej sytuacji.
        > Jeśli w ogóle to mialo by ć załatwiane to tylko między nim, matką i
        > ojcem. Ciebie w ogóe w tej sprawie nie powinno być, choć przy okazji
        > też oberwałaś rykoszetem, bo musiałaś znosić jego zachowanie.

        Mój M. nie może patrzeć na exiarę, na sam dźwięk jej głosu, a nawet imienia -
        trzęsie się. Na szczęściem wspomnieniem po związku są dwa stany przedzawałowe i
        ciężka nerwica. Powoli i ja tracę obojętność,bo to zła kobieta jest i strasznie
        destrukcyjna. Po jej wczorajszym monologu napisał jej dosadnego maila. W efekcie
        zadzwoniła dziś do Młodego i wyraziła chęć spotkania się z nim w święta (poza
        kolejnością). Młody wolałby być z nami (w zeszłym roku w oczekiwaniu na wigilię
        u matki dostał gorączki i wymiotował), ale ze względu na siostrę pójdzie do
        niej, jeśli my będziemy u dziadków. Jeśli my zostaniemy w domu, to wątpię, by po
        niego przyjechała. Ex wpadła na pomysł, by Młody przyjechał sam do niej
        (400km!)W każdym bądź razie Młody ucieszył się z zaproszenia i teraz będzie żył
        nadzieją. Ale to jeszcze daleko...
        Młody wstydzi się swojej sytuacji, nie wie jak się zachować gdy inni (rodzina,
        znajomi), jak powiedział, patrzą na niego z politowaniem. We wszystkich ta
        sytuacja budzi emocje, choć trochę czasu już minęło. Mnie na pewno się nie
        wstydzi i mam nadzieję, że mimo wszystko jestem mu bliska (strasznie dziś się
        łasił)i uda mi się okiełzać jego emocje. Choć wiem, że takie sytuacje powtórzą
        się jeszcze wielokrotnie.
        • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 09:43
          Odpowiem Ci krótko:
          stanowczo za dużo ingerujesz w życie pasierba i jego matki. Skoro
          ona nie chce sie z nim widywac to nie ma co jej zmuszać. Owszem jemu
          czyli chłopakowi jest przykro i tęskni, ale niestety taka jest
          sytuacja. Inna nie będzie. Co z tego, że on ma smutne oczy i dopiero
          (albo już) 12 lat. Niejeden zawód w życiu jeszcze go czeka co do
          postępowania ludzi. Na siłę próbujecie go przed tym ochronić. A już
          tłumaczenie, że Twój M. nie może sam ingerować, bo się denerwuje na
          samą myśl kontaktu z matką swojego syna i za niego czynisz to Ty
          uważam za co najmniej dziwne. Ten nie ma już 12 lat i naprawdę sam
          powinien sprawy swojego syna załatwić.
    • reksia Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 09:09
      fakt poniosło Cię i przesadziłaś,
      ale z drugiej strony powiedz sobie jasno- czasem człowiek ma prawo
      mieć już tego całego "szarpania się " dość,

      zrób dzisiaj coś miłego dla siebie, kup sobie coś fajnego, albo idź
      po pracy do kina na jakiś dobry film, idź w miejsce z którym
      tęsknisz od dawna,
      a wcześniej przeproś młodego za ten wybuch i powiedz krótko "razi
      mnie ta sytuacja i czasami nie wytrzymuję, może i nie powinnam
      wybuchnąć, ale jestem tylko człowiekiem"
      • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 22:43
        Reksiu, Młodego przeprosiłam (i mój M.) od razu, przed snem pogadaliśmy sobie,
        powiedział co go boli, tłumaczyłam sytuację. Dziś byłam na wywiadówce - na
        szczęście w szkole jest grzeczny(jak powiedział Młody - musi się gdzieś wyżyć i
        robi to w domu), odpuścił trochę naukę, ale nadal jest w czołówce klasowej. Po
        wywiadówce byłam na plotach przy kawie. Młody czekał w domu wytęskniony, łasi
        się, tuli, podzielił się ze mną czekoladkami. :o)
    • nsc23 Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 09:11
      Oczywiście na nas, bo to nasza wina. Że
      wyprowadza się do mamy (chciał nas tylko urazić, bo na pewno tego
      nie chce).

      Skad ta pewnosc?
      • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 06.11.07, 22:51
        Nsc, Młody nauczył się, mieszkając przez ponad rok u matki, ranić uczucia. Matka
        przez cały czas mu to robiła. Gdy pokazał, że się z czegoś cieszy - niszczyła
        to, gdy widziała, że jest związany z ojcem, tęskni za nim - robiła wszystko, aby
        to zepsuć. Nawet poszła z Młodym do psychologa i próbowała go nakłonić, by wydał
        negatywną dla ojca opinię (chciała pozbawić go praw). Młody usłyszał rozmowę i
        nie udało się. Kiedy pojawiłam się ja i Młody mówił tylko o mnie, tęsknił za mną
        - zaczęło się pranie mózgu. Sytuacja jest trudna - dzieci nie powinny być
        rozdzielone, ale nie było wyjścia. Mody tęskni za siostrą, na swój sposób i za
        matką, ale ma tylko dwa marzenia - nowy komputer i żeby siostra mieszkała z
        nami. Wciąż to powtarza.
        • zonka77 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 00:04
          a mnie chłopaka żal - jest między młotem a kowadłem sad

          Tyle się mówi że samodzielne matki powinny kreować pozytywny obraz ojca w oczach
          dzieci nawet jeśli ten jest ojcem do bani.
          A odwrotnie...?...

          Sądzę że faktyczne przesadziłaś i to mocno i zgadzam się z m-m-m
          że:
          po pierwsze to ojciec dziecka powinien reagować,
          po drugie wcale nie wiem czy taka reakcja wogóle była potrzebna
          po trzecie to mam troszkę wrażenie że chłopak się nakręca nieco bo widzi WASZ
          stosunek i WASZĄ opinię.

          Nie wiem, aż poczytam Twoje wątki wszystkie bo mnie to zaciekawiło i nie napiszę
          do końca swojej oceny bo może źle oceniam smile
        • babe007 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 09:15
          Nie pamiętam szczegółów Waszej historii, ale czemu nie można było
          przejąć opieki nad obojgiem dzieci skoro (to pamiętam) matka jest
          narkomanką? Może warto jeszcze raz powalczyć? Ilekroć czytam o
          rozdzielonym rodzeństwie tyle razy dostaję gesiej skóry... (sama
          jestem mamą dwójki)
          • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 23:27
            Nie pamiętam szczegółów Waszej historii, ale czemu nie można było
            > przejąć opieki nad obojgiem dzieci skoro (to pamiętam) matka jest
            > narkomanką?

            Nie, nie jest narkomanką, co więcej - jest nauczycielką. Mój M. nie chciał
            rozdzielać dzieci i nawet na początku nie było mowy o tym, że Młody będzie z
            nami. Doszło do tego, gdy matka zaczęła go traktować coraz gorzej i nie chciał z
            nią mieszkać.
            • babe007 Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 09:38
              Uuups, sorki, z Wiolą Cię pomyliłam... BTW na forum o rozwodach
              pisuje pan, który ma bardzo podobną sytuację do Waszej. Też jest z
              synem a matka z córką. Przejścia straszne. Mam nadzieję, że u Was
              (mimo wszystko) jest lepiej...
    • luna67 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 00:33
      Po pierwsze odpowiedz sobie kim ty jestes dla dziecka twojego M, matka? napewno
      nie, moze macocha? tez nie, bo macocha jest sie wtedy kiedy matka nie zyje, ale
      matka ma sie dobrze, wiec kim? naturalnie partnerka/zona ojca dziecka, a wiesz
      jakie masz prawa w takiej kostalacji? zadne!! wiec dlaczego ty to wszystko
      zalatwiasz, dzwonisz, macisz wode, a pozniej sobie w brode plujesz?

      Dziecko ma matke i OJCA (od siodmej bolesci, jezeli to ty sie o to starasz),
      obojetnie jaka ona (matka) by nie byla, ty nie wejdziesz w dusze dziecka i nie
      bedziesz nigdy wiedziala co dziecko czuje, ale na 100% powiem tobie, ze to
      dziecko ja kocha najbardziej na swiecie, obojetnie co ona by nie zrobila, czy
      jest bezkontaktowa czy kontaktowa.

      Ty mozesz sie o "pasierba" martwic, sobie wlosy z glowy wyrywac ze zmartwien z
      powodu dziecka twojego M, ALE...., nigdy nie powinnas dzwonic do matki z
      pretensjami, bo dziecko wezmie tobie zawsze to za zle, obojetnie jaka bys miala
      intencje, czy dobra czy zlasad

      Pamietaj najukochansza osoba to "utracona" osoba
      • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 09:54
        >>>macocha jest sie wtedy kiedy matka nie zyje, ale
        matka ma sie dobrze,


        Małe sprostowanie, Luna (tak w ogóle to świetnie, że jednak nas nie
        opuściłaś smile)) w polskim prawie macocha to druga (piąta, siódma)
        żona ojca to czy matka żyje, czy nie status macochy jako żony ojca
        cały czas jest ten sam.

        Resztę Twojej wypowiedzi całkowicie popieram, stanowczo Marusia
        powinna sobie darować zbytnie zaangażowanie w kontakty jej pasierb,
        a jego matka.
        • luna67 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 14:10
          eee tam m-m-msmile wiem, mnie tez ponioslo-)
      • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 07.11.07, 23:44
        > Dziecko ma matke i OJCA (od siodmej bolesci, jezeli to ty sie o to starasz)
        Muszę stanąć w obronie mojego M. On non stop prowadzi korespondencję, negocjacje
        z ex. Wiem ile go to kosztuje, bo widziałam co się z nim dzieje podczas
        rozmowy. Myśle, że na sam widok ex w każdej z was odezwałyby się emocje. Ja na
        początku nawet ją broniłam dopóki bliżej nie poznałam, nie usłyszałam...
        Może najlepszym lekarstwem na to wszystko będzie czas - leczy rany i zweryfikuje
        wszystko.
        • reksia Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 09:48
          Marusiu dlaczego Ty nie chcesz usłyszeć tego o czym piszą dziewczyny?
          • skarbeniek1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 10:48
            Może dlatego że jej zwyczajnie , po ludzku jest żal chłopaka. Moze dlatego, że
            mieszka z nim pod jednym dachem i wbrew tu piszącym że jest tylko "macochą",
            chce żeby miał normalne dzieciństwo i kontakty z matka. Dlaczego nikt sie nie
            zastanowi co to za matka, która 3 miesiące własnego syna nie chce ogladać?
            Pewnie znów wyjdę na zjadliwą babe, ale jeżeli jest <macochą", wychowuje tego
            chłopca (niestety ale tak jest- jak się mieszka z dzieckiem w jednym domu to się
            ma na niego jakiś wpływ-oby zawsze jak najlepszy). Walczy o to żeby dziecko
            jednak było szczęśliwe, nawet kosztem własnych nerwów. A to ze pojechała z babą,
            podejrzewam że każdy kto ma chociaż trochę na sercu los swoich pasierbów
            zrobiłby podobnie. Nie wytrzymała, ja jej śle ukłon za to że ma serce dla obcego
            dziecka. Niestety ile się słyszy o nie odpowiedzialności rodziców, o
            maltretowaniu ich fizycznym i psychicznym, wtedy potrafimy zrozumieć ingerencję
            różnych instytucji. A tu, macocha interesuje się losem pasierba i otrzymuje za
            to tylko nie zrozumienie, musi się tłumaczyć dlaczego tak postąpiła. Dla mnie
            najbardziej godna potępienia jest "matka"- nauczycielka. Nie chciałabym żeby
            taka osoba miała kontakt z moim dzieckiem.
            • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 12:59
              >>>>>Dlaczego nikt sie nie
              zastanowi co to za matka, która 3 miesiące własnego syna nie chce
              ogladać?
              Pewnie znów wyjdę na zjadliwą babe, ale jeżeli jest <macochą",
              wychowuje tego
              chłopca (niestety ale tak jest- jak się mieszka z dzieckiem w jednym
              domu to się
              ma na niego jakiś wpływ-oby zawsze jak najlepszy). Walczy o to żeby
              dziecko
              jednak było szczęśliwe, nawet kosztem własnych nerwów



              Tu się nie ma nad czym zastanawiać. Matka jaka jest taka jest, inna
              nie będzie, natomiast Marusia poprzez swoje zbytnie zaangażowanie
              naraża siebie na stres, a nagrody za to od chłopaka nie otrzyma.
              Po wielu latach bycia całodobową wiem na 100%, że taka postawa jak
              Marusi na dłuższą metę obraca się przeciwko macosze, a zszarganych
              nerwów nawet najlepszy pasierb nie zwróci.
              Poza tym co to znaczy interesować się losem pasierba? Zastapić mu
              matkę, co jest awykonalne? Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
              Poza tym co do potępienia owej matki: nie ma co rzucac kamieniami na
              kogos, kto nie ma na tym forum linii obrony, a sytuację znamy tylko
              z emocjonalnego i nieobiektywnego opisu Marusi.
              • megaa Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 13:21
                m-m-m napisała:

                > Poza tym co do potępienia owej matki: nie ma co rzucac kamieniami
                na
                > kogos, kto nie ma na tym forum linii obrony, a sytuację znamy
                tylko
                > z emocjonalnego i nieobiektywnego opisu Marusi.

                nie zauwazylam aby jakas osoba miala mozliwosc obrony a jednak
                czesto krytykuje sie czy osadza rozne przypadki, taka to juz
                specyfika forum. W zdecydowanej wiekszosci przypadkow (jezeli nie
                mowic o 100%) znamy tylko opinie jednej strony.
                • m-m-m Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 14:27
                  Ja jestem przeciwna słowu: potępiam. Tak jak nie potępiam macoch,
                  które związały się z jeszcze żonatymi panami, tak samo nie potępiam
                  tej matki, która wychowuje jeszcze jedno i do tego niepełnosprawne
                  dziecko. Nawet exowej mojego męża nie potępiam, choć moim zdaniem
                  bardzo popsuła dzieciństwo własnemu synowi i odebrała mu siebie, bo
                  uważam, że ma ona jakieś zasadnicze zaburzenia.
              • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 23:11
                sytuację znamy tylko
                > z emocjonalnego i nieobiektywnego opisu Marusi.

                Wywaliło mnie, więc krótko - nie chciałam tego związku, bo myślałam co z niego
                za facet jeśli odeszła od niego kobieta z dwójką małych dzieci, w tym z jednym
                niepełnosprawnym. Zastanawiałam się jak wyglądało jego małżeństwo, życie
                rodzinne. Mimo wszystko zdecydowałam się, choć te myśli nie odstępowały mnie.
                Później wciąż słuchała od niego, rodziny, znajomych, obcych ludzi komentarze,
                opowieści... Kiedy usłyszałam głos ex skomentowałam, że ma taki miły głos.
                Dopóki sama nie przekonałam się na własnej skórze, nie zostałam opluta jadem. Od
                tego roku ex uczy dziecko z rodziny mojego M. Stwierdziła, że teraz odgryzie się
                na nim za cała rodzinę. Potrzebna była interwencja. To po prostu zła kobieta
                jest!!! A mój M. faktycznie jest porządnym, kochanym, bardzo ciepłym i uczciwym
                facetem. I wiem już dlaczego miał 2 stany przedzawałowe, ciężką nerwicę i
                wylądował na półrocznym zwolnieniu. Jestem twarda, ale teraz na sam widok exiary
                zaczynam się trząść.
                PS. To była nasza ostatnia walka o "uczucia matczyne". Póki co ex codziennie
                dzwoni, nie wiadomo jak długo. Czas pokaże. Zaliczyliśmy też wizytę u
                psychologa. Po wyjściu Młody skomentował -nieźle ściemniałem. Nie wiemy jak mu
                pomóc, jak uzdrowić jego emocje.
            • nsc23 Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 22:49
              Ale z tego co marusia pisze, to ojciec dziecka zyje i ma sie dobrze.
              Gdybym dzisiaj wpadla do obcej kobiety i powiedziala jej, ze zle
              wychowuje swoje dzieci, to wcale bym sie nie zdziwila, gdyby
              zadzwonila na policje.
              To _NIE_ jest rola macochy - to jest rola ojca dziecka!
              • marusia1 Re: Poniosło mnie dzisiaj 08.11.07, 23:15
                Ojciec dziecka powiedział, napisał co sądzi na temat zachowań matczynych. Jak
                napisałam - póki co dzwoni ona do syna codziennie, a do mojego M. napisała, że
                likwiduje pocztę internetową (już nie dochodzą maile), a jedyną formą kontaktu
                jest telefon komórkowy, którego oczywiście nie odbiera.
                • chalsia Re: Poniosło mnie dzisiaj 09.11.07, 14:24
                  istnieje także coś takiego jak list polecony za potwierdzeniem
                  odbioru
Pełna wersja