romantyzm is death

15.11.07, 13:18
Trochę głupio mi się żalić po przeczytaniu postu np. Luny,
która naprawdę ma duuuuuuuży problem. Mój problem, jeśli porównywać
wydaje się tyci, ale jak wiadomo swój boli zazwyczaj
bardziej niż cudzy. Od wczoraj mam nastawienie na "nie"
głównie do związków z facetami dzieciatymi po przejściach,
a konkretnie do jednego który mym mężem jest (od kilku m-cy).
Może za dwa dni mi minie, ale narazie uwiera.Wczoraj miałam swój
wyjątkowy dzień (z serii imieniny, urodziny, nie
będę pisać dokładnie co, bo kto wie kto czytuje to forum).
I co wykonał mój NM. - postanowił że najcudowniejszym
sposobem na spędzenie tego dnia będzie spędzenie go
z jego dzieckiem we troje. Ja już pomijam fakt, że
nie był to standardowy dzień odwiedzin
Małej - tylko akurat NM. miał wolne więc ją zabrał.
Po pracy otwieram drzwi. Dostaję prezent, wręczany
sztywno przez mojego NM. i Małą w przerwie między ich zabawą.
Życzenia z serii dużo zdrowia, spełnienia marzeń itp.
Oznajmiają że mieli zrobić jeszcze coś do jeść, ale
(z przyczyn od nich niezależnych)
nie udało się i ...wracają do swojej zabawy.
Ponieważ mamy jeszcze bałagan poremontowy i dziecko
nie ma sie w co bawić u nas,
po pół godzinie zabierają się oboje do babci zostawiając mnie z
panami od mebli.
Nie muszę pisać, że łzy mi pchały się pod powieki od momentu
wejścia do domu, żeby wieczorem wylać się wartkim strumieniem.
I tak to moje oczekiwania (intymności, bliskości w tym dla mnie
wyjątkowym dniu)
okazały się zbyt wygórowane dla mojego NM. Wieczorem oczywiście
powiedziałam mu skąd ten potok łez i obrażona mina na co mój NM. co
zrobił -
obraził się i udał na inną kanapę... I co Wy na to wszystko, bo jak
zwykle się gubię, czy
ja za dużo wymagam, czy faceci nadają na całkiem innych falach
emocjonalnych...





    • chalsia Re: romantyzm is death 15.11.07, 13:26
      zgadzam się, że romantyzm is dead, bowiem byś mogła spędzić swoje
      świeto tak jak chciałaś, powinnaś była najpierw eMowi dokładnie
      powiedzieć czego oczekujesz. No a to oczywiście zabija w jakiś
      sposób romantyzm.
      • mara68 Re: romantyzm is death 15.11.07, 13:39
        No tak zazwyczaj staram się robić. Ale w tym przypadku trochę głupio
        byłoby by tłumaczyć jak kobieta chce się poczuć w dniu swojego
        święta.
        A taki ten mój NM dorosły i doświadczony...
      • kicia031 Chalsiu 15.11.07, 13:40
        Nie do konca sie zgadzam.

        Moj chlop najdalszy jest od romantyzmu, a jednak potrafil w moje
        urodziny sie sprazyc, zapamietac, gdzie chcialam pojechac i
        niespodziewanie, mimochodem (moze zajrzymy po drodze...) zawiezc
        mnie tam i ugoscic lunchem.

        Wprawdzie poniewaz to byla niespodzianka, nie uplynnilam mlodszego
        dziecka i troche w ramach lunchu musielismy za nim ganiac, ale liczy
        sie dla mnie najbardziej, ze sie postaral.
        • mara68 Re: Chalsiu 15.11.07, 13:48
          No widzisz Kicia Ty nie upłynniłaś bo nie wiedziałaś ... a mój NM
          przyprowadził. Pomysł był zaskakujący, szkoda tylko że nie
          pozytywnie.
          • konstancja16 Re: Chalsiu 15.11.07, 14:48
            pozwole sobie opowiedziec o moich ostatnich urodzinach. bylo to w
            tygodniu (dziecko jest z nami w weekendy) wiec mielismy zaplanowana
            romantyczna kolacje we dwoje. dostalam wymarzony prezent, musialam
            go sama znalezc z zawiazanymi oczami. a w miedzyczasie zadzwonila
            Ex z informacja: Maly ma goraczke, nie moze isc jutro do przedszkola
            wiec go zabierz dzis wieczorem.

            i zamiast romantycznej kolacji byl wyjazd po dzieciaka a potem
            szukanie nocnej apteki..... jednak nie moge tu miec pretensji do
            faceta, bylo nam obojgu przykro, ale niewiele mozna bylo zrobic.
            taki mieli uklad, ze jak nie bylo przedszkola to zawsze zabieral
            Malego.

            ale z Twojej opowiesci wynika, ze Twoj NM byl przekonany, ze Twoim
            marzeniem jest spedzenie urodzin we trojke. niestety, faceci nie
            zawsze logicznie mysla i pewne rzeczy trzeba im komunikowac jasno i
            wyraznie, a na dodatek niekiedy powtarzac.... mysle, ze skoro razem
            mieszkacie to on powinien wiedziec co lubisz, co Ci sprawia
            przyjemnosc, a co Cie wkurza. tylko ze on tego sam nie zgadnie.
            jesli mu szczatkowa meska intuicja tego nie podpowiada to trzeba mu
            to wyrabac w prostych, krotkich zdaniach. bez lez i pretensji, w
            formie informacji. zapytac co on o tym mysli, zrozumiec dlaczego go
            to dziwi....
            rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa... o wszystkim.
          • kicia031 Mara 15.11.07, 15:09
            No i to nasze wspolne dziecko, wiec nie bylo zadnego Exa ani Exi,
            zeby je uplynninc wink)
      • zonka77 Re: romantyzm is death 16.11.07, 12:59
        > powinnaś była najpierw eMowi dokładnie
        > powiedzieć czego oczekujesz"

        No bez przesady! A co to facet jakiś niedorozwinięty czy co?
        Ja mojemu mężowi nie tylko nie mówię i nie muszę mówić ale wiem że ona sam
        zawsze coś na moje święto wymyśli i nie tylko nie weźmie wtedy dziecka swojego
        ale i nasze wspólne gdzieś wydeleguje (babcia, znajomi)
        Gdybym miałą dawać instrukcje to TYLKO wtedy jeśli bym miała jakiś własny pomysł
        ale ja zwykle wolę jakąś niespodziankę.

    • coccolona Re: romantyzm is death 15.11.07, 15:52
      Wspolczuje Mara.
      A potem niektorzy sie dziwuja, ze macochy nie lubia pasierbow.
      • chalsia Re: romantyzm is death 15.11.07, 16:24
        coccolona napisała:

        > Wspolczuje Mara.
        > A potem niektorzy sie dziwuja, ze macochy nie lubia pasierbow.

        jak zwykle - jak kulą w płot. Tylko jak tu nie lubić własnego Misia
        (nawet za takie coś)? Pasierba łatwiej obarczyć jego niezawinioną
        winą.
    • braktalentu Re: romantyzm is death 15.11.07, 16:21
      Mara,
      No dzisiaj to jest dramat, ale jutro Ci przejdzie. Może szybciej
      przejdzie, jak Ci napiszę, że ile razy mój M. nie próbował mnie
      zabrać na romantyczny spacer (oczywiście przed ślubem, bo "po" to
      już nigdy takich "głupot" nie robi) to najpierw trzeba było
      dłuuuuuuuugo jechać, a potem okazywało się, że na miejscu jest mniej
      lub bardziej dzikie wysypisko śmieci. Do dziś u nas w domu ten kto
      wyrzuca śmieci mówi "idę na romantyczny spacer"-smile.

      A ostatni szczyt romantyczności to komentarz na widok mojej nowej
      sukni wieczorowej. Wielka okazja, piękne wnętrze, ja wyfiokowana do
      granic możliwości zdejmuję płaszcz i... "zimno Ci będzie" - słyszę-
      smile))

      Lepiej?-smile
      • mara68 Re: romantyzm is death 16.11.07, 08:21
        Lepiej, lepiej... dzięki brak talentu. Nic nas tak nie pociesza jak
        to że inni mają gorzejsmile)))U nas spacery absolutnie nie wchodzą w
        grę, cytuję Misia "bo co to za głupie łażenie po parku bez celu, to
        już lepiej książkę poczytać" a już w niedzielę zapomnij mój NM jako
        totalny abnegat w sprawach ubioru mawia "chodzi to towarzystwo
        wyfiokowane ...nuda, nuda dłużyzna". Powinnaś się radować Twój NM
        przynajmniej dba o to żebyś sobie nerek nie przemroziła...smile
        A wracając do sytuacji, mój NM nadal obrażony na mnie, tylko jeszcze
        nie wiem o co bo postanowił nabrać wody w usta, chyba o to że się
        nie ucieszyłam z tych urodzin we troje...
        • youla77 Re: romantyzm is death 19.11.07, 17:40
          mara68 napisała:
          > A wracając do sytuacji, mój NM nadal obrażony na mnie, tylko
          jeszcze
          > nie wiem o co bo postanowił nabrać wody w usta, chyba o to że się
          > nie ucieszyłam z tych urodzin we troje...

          nie wiesz? to proste, bo nie zachwycona jestes jego dzieckiem jakby
          to było Twoje, nie uwielbiasz i nie chołubisz. Ja w ten weekend
          miałam spięcie, bo... prosiłam, by N zamknął łazienkę, kiedy młody
          robił kupę. Młody siedział, zapach się ulatniał a oni w najlepsze
          sobie gadali (dla przykładu b krytykował swojego przyjaciela za
          sytuację, kiedy byliśmy u niego. Jego 2 letni synek, kiedy zachciało
          mu sie kupę posadzony został na nocnik na środku salonu i
          wszyscy "radowali się" zapachem fekaliów :o/ To mojemu N
          przeszkadzało, no ale moze kupa swojego dziecka nie śmierdzi tylko
          fiołkami pachnie, tylko że to nie jest moje dziecko i dla mnie
          najzwyczajniej w świecie śmierdzi. Poza tym uważam, by czynności
          fizjologiczne nie powinny by robione na forum, a młody każde siku
          robi przy otwartych drzwiach...). Powiedział, że nie chce, bym z
          nimi weekendy spędzala i ze może lepiej bym sobie jechała do
          rodziny. Powiedziałam że nie mam zamiaru się ruszac, w domu siedziec
          będę i czy nie zauważa, że bezczelnie wyrzuca mnie z domu, jak nie
          ma ochoty na wspólne weekendy to niech sam sobie gdzies jedzie
          (raczej za bardzo nie ma gdzie). Pięc minut nie upłynęło jak
          przyszedł i zaczął mnie prosic bym się nie napinała i przepraszał
          mnie. Powiedziałam, żeby zastanowił sie następnym razem, jakie
          głupoty plecie, że ja nie jestem źle nastawiona do młodego, bo bym
          go nie karmiła, rysowała z nim i bawiła się tylko wszystko miała w
          poważaniu i żeby wziął pod uwagę, że jest ciężko seświrowany na
          punkcie młodego i nie patrzy na sytuacje obiektywnie (co może i
          rodzina i przyjaciele potwierdzic) i żeby w związku z tym mnie nie
          krzywdził bo ja tu niczemu winna nie jestem i dziecka nie krzywdzę,
          a mam prawo nie wąchac fekaliów. Przyznał rację i pokajał sie, choc
          raczej mu to się nie zdarza, przy spięciach nt. młodego. Chcę dodac
          jeszcze, że moj N żadnym flejtucham nie jest, bo nawet, jak chce się
          wysmarkac, bądź paznokcie obciąc, wychodzi do łazienki. Więc
          dlaczego młodego nie przyzwyczja do prawidłowego zachowania?
          I dlatego wydaje mi się Mara, że tak jak ja zła jestem, bo nie
          zachwycałam się kupą młodego, tak Ty też niedobra jestes, bo
          chciałas swoje święto spędzic tylko ze swoim N (nota bene podobną
          sytuację miałam podczas swoich imienin - opisałam w innym wątku) i
          nie zachwycałas sie perspektywą spędzenia samotnie Twojego wieczoru,
          w czasie gdy ich dwoje zmyli się do babci. Jesteśmy po prostu
          okropne i fe!, czas się do tego przyznac ;oD
    • elakuz Re: romantyzm is death 16.11.07, 08:35
      Moim zdaniem masz tylko malutki problemik, z ktorym poradzisz sobie,
      o ile juz nie poradzilas. Moge ci tylko napisac, co ja zrobilabym w
      takiej sytuacji. Zrobilambym kolacje tylko we dwoje ale nie z serii
      romantycznie z ciagiem dalszym tylko taka "biznesowa" i porozmawiala
      ze swoim mezem. Faceci to taki gatunek, ktoremu trzeba wszystko
      wyjasnic, powiedziec wprost, aluzje i emocje nie dzialaja. Twoj maz
      pewnie chcial dobrze a trafil kula w plot i zranil cie. Teraz jest
      mu moze i troche glupio ale pewnie tez nie wie o co ci chodzi.
      Przeciez nie zapomnial i prezent dostalaswinkMoj tez do romantykow
      nie nalezy ale zawsze kiedy marudze w babskim gronie, ze znow
      musialam powiedziec, co chce na imieniny przypominam sobie
      kolezanke, ktorej facet oswiadczyl sie w Paryzu, ale po slubie
      okazalo sie, ze musi splacac jego dlugi bo nagle Mis jakis
      nieporadny sie zrobil. Mysle, ze nie ma idealow a pewnie twoj facet
      ma mnostwo zalet, bo przeciez nie bylabys z nim. Pozdrawiam
      • mara68 Re: romantyzm is death 16.11.07, 09:08
        Ależ ja to już zrobiłam. Co prawda bez kolacji, spokojna rozmowa na
        temat moich uczuć itd. Mój NM. i tak obrażony i nie chce powiedzieć
        o co. Zapewne ma swoje racje i odczucia - tylko ja nie mogę się do
        nich ustosunkować bo nie wiem o co chodzi.
        • cleopa Re: romantyzm is death 16.11.07, 10:25
          Nie przejmuj sie..faceci w wiekszości tak mają smile Im trzeba jak
          chlop krowie na rowie czyli łopata do glowy -jasno co i jak...
          Ja i gadałam,przypominalam o moich świetach ,jak zapominal lub
          olewał robilam regularne wojny i awantury. Na dzien dzisiejszy jest
          sytuacja taka ze Moj facet wie że jak mam swieto ,jest Gwiazdka czy
          inne takie to oczekuje kwiatow i prezentu i odpowiedniej
          oprawysmile smile I mimo ze on uwarza to za glupotki to juz go nauczylam
          a raczej "wytresowalam" "D
          Czesto tez dzwonie i mowie : "kupisz mi różę?" i kupuje smile
          • coccolona Re: romantyzm is death 16.11.07, 11:30
            cleopa napisała:

            I mimo ze on uwarza to za glupotki to juz go nauczylam
            > a raczej "wytresowalam" "D
            > Czesto tez dzwonie i mowie : "kupisz mi różę?" i kupuje smile

            Ale mimo wszystko przyjemniej jest, gdy facet sam wpada na takie pomysly a nie
            trzeba na nim to wymuszac...Podobnie gdy pamieta o urodzinach, rocznicach itp i
            nie trzeba mu o tym przypominac.
            • mara68 Re: romantyzm is death 16.11.07, 11:57
              "Ale mimo wszystko przyjemniej jest, gdy facet sam wpada na takie
              pomysly a nie
              > trzeba na nim to wymuszac...Podobnie gdy pamieta o urodzinach,
              rocznicach itp i
              > nie trzeba mu o tym przypominac."
              Znacznie przyjemniej.
              • joanna-walencja Re: romantyzm is death 16.11.07, 13:13
                > "Ale mimo wszystko przyjemniej jest, gdy facet sam wpada na takie
                > pomysly a nie
                > > trzeba na nim to wymuszac...Podobnie gdy pamieta o urodzinach,
                > rocznicach itp i
                > > nie trzeba mu o tym przypominac."

                moim zdaniem przypominanie jest w ogole nie do przyjecia - nie
                cieszylaby mnie taka wymuszona niespodzianka czy prezent ktory sobie
                sama wybiore. Ja tez mam pana z gatunku zapominalskich - no po
                prostu tak ma, nie pamieta o urodzinach matki, siostry, syna - tych
                terminow pilnuje ja. Co do moich wlasnych urodzin, imienin czy
                innych rocznic "pierwszego pocalunku" itd. tez pamietam niejeden
                strumien lez wylanych, bo M nic mi nie kupil na imieniny.. Ale
                nauczylam sie to akceptowac, na pocieszenie przypominam sobie te
                wszystkie kwiaty i prezenty, ktore dostaje bez okazji, a sa dla mnie
                znacznie bardziej cenne, bo ofiarowane z "serca" a nie z powodu
                moich wymowek, ze "ZNOWU zapomniales o moim swiecie". Wiec Maro,
                zycze Ci jak najwiecej takich niewymuszonych przyjemnosci ze strony
                Twojego M.
                • lilith76 Re: romantyzm is death 16.11.07, 14:17
                  Niektórzy mężczyźni miłość okazują w "dziwny" sposób, którego kobieta nawet nie zauważa. Ja swojego spytałam się ostatnio skwaszona jak to on niby okazuje mi tę miłość (też typ zapominalski, który wstydzi się kupić kwiatka), a on podał mi jako przykład swoją pomoc mi przy pewnej terapii lekarsko-kosmetycznej, której nie dam sobie rady zrobić sama. Dla mnie to było coś oczywistego - proszę go o pomoc, on to robi. Wg niego tylko miłość może go skłonić do babraniny w kremach, maściach.
                  Jak w tej pomstowanej przez feministki "Płci mózgu" - poproszono mężczyznę by okazał miłość swojej partnerce, a ten umył jej samochód. Z punktu widzenia kobiet brzmii jak dowcip.
                  • chalsia Re: romantyzm is death 16.11.07, 14:39
                    > Jak w tej pomstowanej przez feministki "Płci mózgu" - poproszono
                    mężczyznę by o
                    > kazał miłość swojej partnerce, a ten umył jej samochód. Z punktu
                    widzenia kobie
                    > t brzmii jak dowcip.


                    he he, to nie tylko z ksiazki ale z życia - ja tak miałam - słowa
                    kocham, oamiętania o moich świętach nie było (musiałam do jego
                    kalendarza wpisywać), ale samochód nie raz miałam umyty - jak nie
                    osobiście, to przynajmniej na myjnię pojechał. Albo po powrocie z
                    podróży zastałam skonstruowany własnoręcznie mebel do jednego z
                    pomieszczeń. Kształt, materiał były OK ale kolor miał gryzący się ze
                    ścianami. Ja bym tam wolała kupić gotowy i pasujący kolorem.
                    • youla77 Re: romantyzm is death 19.11.07, 18:09
                      ja od kiedy jestem z N nie zagladam pod maske samochodu, płynu do
                      spryskiwacza sama nie wleję. O tankowaniu nie wspomne, zdarzyło się
                      raz, że kiedy już musiałam zatankowac sama, podjechałam pod
                      dystrybutor z drugiej strony, bo..... zapomniałam, gdzie wlew jest.
                      Śmiałam się z tego, bo faceci patrzyli na mnie z politowaniem, ot
                      baba za kółkiem. Ja się tym nie przejełam, uśmiechnęłam się tylko
                      uroczo :o) Ten sposób własnie znalazlam na facetów kierowców, jeśli
                      zdarzy mi się zrobic jakąś przewinę na drodze, słodko się uśmiecham
                      a me oczy mówią: no cóz, kobietka za kółkiem - to rozbraja facetów,
                      no ale to dygresja taka. Po incydencie z dystrybutorem zaczęłam się
                      miec na baczności, by przypadkiem takim wyręczaniem N nieświadomie
                      (albo i świadomie, nie wiem) nie uzależnił mnie od jego osoby i nie
                      ubezwłasnowolnił ;oD
                • cleopa Re: romantyzm is death 16.11.07, 17:08
                  Kochane moje smile Facet jest zupelnie inny niz kobieta smile Inaczej
                  postrzega rzeczywistość i jest inaczej wrazliwy smile
                  Tak jak tu juz wspomniano okazują milość po swojemu i czekanie na to
                  że sami wpadna na to że wypadalo by czy należy np uswietnic dzień
                  swojej kobiety przyjmuja ze zdziwieniem smile Oczywiście sa wyjątki ale
                  generalnie nalezy uczyc smile
                  Ko9bieta jest z Wenus a mężczyzna z MArsa smile
                  • kicia031 Re: romantyzm is death 19.11.07, 13:57
                    A moj chlopina (romantyzm na poziomie 0) w sobote podczas spaceru ni
                    z tego ni z owego zaciagnal Groszkowca do kwiaciarni skad wyszli z
                    piekna roza dla mamy! Było bardzo milo, do czasu az w niedziele
                    wieczorem wkurzyl mnie niemiłosiernie i przestalam się odzywac do
                    niego wink)
        • youla77 Re: romantyzm is death 19.11.07, 17:56
          mara68 napisała:

          > Ależ ja to już zrobiłam. Co prawda bez kolacji, spokojna rozmowa
          na
          > temat moich uczuć itd. Mój NM. i tak obrażony i nie chce
          powiedzieć
          > o co. Zapewne ma swoje racje i odczucia - tylko ja nie mogę się do
          > nich ustosunkować bo nie wiem o co chodzi.

          Pewnie Twoj M oczekuje od Ciebie, byś sie domyśliła, bo to "powinno
          się czuc", jak kiedys powiedział mi mój N. Ja mu odpowiedziałam na
          to, że dziwi mnie, że taki stary chłop (lat 31), po długoletnim
          związku (8 lat z Eksią) oczekuje, by partnerka domyślała się i
          wczuwała, co mu w głowie siedzi. Oznajmiłam mu, ze przy takim
          sposobie podejścia, to daleko nie zajedzie i wtedy kiedy będzie ze
          mna i w kolejnych związkach. Powiedziałam, że w związku istotna jest
          rozmowa, rozwiązywanie konfliktów przez nią i kompromisy i że ja nie
          mam zamiaru do głowy mu wchodzic i zastanawiac się o co mu chodzi.
          Myślę, ze powinnaś powiedziec swojemu M, że dopóki Ci on nie powie,
          o co mu chodzi, nie bedziesz wiedziała jak sie do tego ustosunkowac.
          I niech sie gniewa i naburmusza, Ty daj na wstrzymanie i się nie
          przejmuj, w koncu pęknie i przyjdzie porozmawiac :o)

    • dyderko Re: romantyzm is death 16.11.07, 12:30
      Oni rzeczywiście są dziwni. Ale to jest tak jak z romantyczną
      kolacją którą mężczyzna przygotuje i uważa że narobił się i nie
      interesuje go kto po niej posprząta (a kuchnia może wtedy wyglądać
      wyjątkowo...). Weź to co dobre (pamiętał, uczy dziecko że trzeba o
      Twoim święcie pamiętać) a to co złe spróbuj przedstawić tak by
      zrozumiał (taki dla mnie ważny dzień a zostawiłeś mnie samą z
      robotnikami, nawet nie miałam kiedy się nacieszyć prezentem).
      • mara68 Re: romantyzm is death 19.11.07, 13:16
        Naprawdę mężczyźni są z Marsa i czasami nie wiem jak udaje
        nam się dogadać (biorąc pod uwagę
        tak rozbieżne myślenie, a zwłaszcza odczuwanie). Mój NM przemówił w
        weekend w te słowa:
        To ja tu biegam z dzieckiem w deszczu, kwiatki kupuję,
        staram się, chciałem żeby było rodzinnie
        i żeby Ci było miło że Mała też będzie (taka integracja), wspólny
        obiad itp. a ja skwaszoną
        minę pokazałam. Muszę powiedzieć, że mój NM w swoich racjach
        momentami był tak przekonujący
        że aż dopadły mnie wyrzuty sumienia (zwłaszcza jak sobie wyobraziłam
        ich w strugach deszczu)
        i pomyślałam sobie - Ty podła macocho.
        Po czym oznajmiłam, że moje urodziny to nie był może najlepszy czas
        na integrację
        rodzinną (rozumiem święta, nawet urodziny -jeśli byłoby więcej osób)
        biorąc pod uwagę to że
        mamy bałagan poremontowy i że ur. zakończyły się brakiem obiadu i
        tym ze ja siedziałam w kącie
        a oni się bawili to nie byłam przeszczęśliwa z tego powodu i nie
        mogłam zrozumieć jak on na to wpadł.
        Mój wywód został odebrany przez NM głównie w ten oto sposób:
        nie lubisz Małej i
        dlatego byłaś niezadowolona. I na co było moja gadanie: że
        intymność, doceniona kobiecość, czas
        spędzony tylko we dwoje i takie tam ble, ble, ble. Przez pryzmat
        ojcostwa widać wygląda
        to zupełnie inaczej. Na nic tłumaczenie, że przecież jest tyle dni,
        które możemy spędzać we troje, dlaczego
        akurat ten? Bilans: mój NM dostrzegł kolejną rysę we mnie i teraz
        musi przetrawić to rozczarowanie.
        • nsc23 Re: romantyzm is death 19.11.07, 15:11
          Taaa, romantyzm haha, u nas wyglada to tak, ze jak sie ostatnio
          poklocilismy, to W mowi, ze przeciez chcial mi kupic ostatnio
          kwiatki w supermarkecie jak byl na zakupach, ale to nie jego wina,
          ze wszystkie glowki im odpadly zanim doszedl do kasy. Skutecznie
          rozladowalo to atmosfere, bo nie moglam sie z podlogi zebrac po tym
          wyznaniu big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja