megaa
23.11.07, 11:14
Watek odnosnie podniesienia alimentow który przeistoczyl sie w
licytacje ktora eksiara szybciej zejdzie z tego swiata sprowokowal
mnie do kilku refleksji. Okropny watek dodam . Kiedys na
samodzielnej mamie bylo cos podobnego czyli „zycze smierci mojemu
eks”. Uwazam to za rownie glupie, niskie i zenujace jak to co
zostalo tutaj napisane, bo swiadczy to jedynie o autorkach kolejnych
wpisow które z zyczenia smierci czy tez innego nieszczescia innemu
czlowiekowi robia sobie niezla zabawe. Niskie.
Rozumie ze można miec do drugiej osoby wiele pretensji, zalow ale
gdzies jest ta granica wylewania swojej zlosci, ktorej nie nalezy
chyba przekraczac. W moim mniemaniu jest to wlasnie wypowiadane tak
często, bezmyslne badz dla zartu (chybionego) zyczenia szybkiej
smierci.
Pomijajac kwestie etyczne, wiary, sumienia czy zwyklej ludzkiej
kultury dziwie sie ze gdzies tam w glowie ktora to wypowiada nie
zapali sie lampka bo los czy ktos tam na gorze (w zaleznosci jak
sobie to wytlumaczymy) bywa bardzo przewrotny i często takie slowa
nawet rzucone ot tak, niby w zabawie potrafia wrocic do tej osoby w
najmniej spodziewanym momencie. Niestety a moze stety zycie tak sie
potrafi dziwnie ulozyc ze te zakrety pojawiaja sie w najmniej
spodziewanej chwili. Balabym sie zyczyc tak zle innej osobie, bo
jezeli odlozyc na bok inne aspekty o ktorych pisalam wyzej w kazdym
z nas sa poklady zdrowego egoizmu i dlatego tak często
powtarzamy „nie czyn drugiemu co tobie niemile”
Drugi aspekt dotyczy braku szacunku dla innej osoby. Bardzo często
zauwazam ze to kobiety siebie na wzajem nie szanuja wiec jak w takim
wypadku zadac aby nas mezczyzni szanowali. Przypuszczam ze wiekszosc
z osob tu piszacych byla zarowno eks i next. I nie chodzi mi tu o
zwiazki prawnie usankcjonowane ale partnerow, narzeczonych,
chlopakow czy w koncu mezow. Konczac jeden zwiazek i laczac sie z
kims innym jestesmy jednoczesnie i eks i next. Kazdy ma jakas
przeszlosc i moze czasami warto o tym pomyslec. W jednym z watkow
autorka nazywa eks babsztylem mimo ze jej nigdy na oczy nie widziala
i nigdy z nia nie rozmawiala, ale juz wie ze moglaby o niej cala
historie napisac. A ja sie pytam jaka historie?? czy czylaby to jej
historia czy slowa faceta który ma jakis tam zwiazek za soba.
Spotkalam w swoim zyciu kilkakrotnie (pewnie nie tylko ja) next
ktora zostala eksiara z dzieckiem czy tez z dziecmi z owego zwiazku
i wtedy diametralnie zmienia sie punkt widzenia na biednego Misia,
na ktorego okreslenie wówczas uzywa sie slow jedynie
niecenzuralnych, na sprawy alimentow, które nagle nie pokrywaja
polowy kosztow utrzymania dziecka, na ograniczony czas który ojciec
spedza z wlasnymi dziecmi bo kolejna next „ojca od dzieci odciaga” .
Wiem ze czasami nerwy puszczaja, ma sie dosc calego swiata a kilku a
moze jednej osoby w szczegolnosci, ale mimo wszystko warto innych
traktowac tak jak my chcialybysmy byc traktowane.
I nie mam zludzen ze zawsze sie to udaje bo pomimo szczerych checi
sa osoby niereformowalne, z ktorymi kazdy kontakt to potencjalne
klopoty. Ale jestem pewna ze jezeli kobiety wzajemnie nie bede sie
szanowaly to od kogo powinny tego szacunku oczekiwac?