zmiany, zmiany ...tylko czy na lepsze

26.11.07, 14:28
Nasza Eks rozstała się ze swoim partnerem
(dla którego 4 lata temu zostawiła mojego M.). Natychmiastowo i
zapobiegawczo
(3 dni po rozstaniu) poprosiła mojego NM o większe alimenty.
Do tej pory mój NM. kiedy brał i oddawał dziecko za bramę posesji
wejść
nie mógł. Otóż sytuacja uległa zmianie - teraz został
wpuszczony nawet do domu na dłuższą pogawędkę.
Tylko patrzeć jak Eks zaprzyjaźni się z NM.
(choć do tej pory nawet rozmawiać z nim nie chciała
jeśli nie było takiej konieczności).
To się nazywa nieoczekiwany zwrot akcji...smile.
Moja teściowa mawia, że to harpia i przewrotna kobieta.
Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć i brałam poprawkę
na zranione uczucia matki (po tym jak Eks zostawiła mojego NM).
Teraz zaczynam mieć wątpliwości, biorąc pod uwagę że Eks po
rozwodzie "odrzuciła" propozycję NM. żeby było po koleżeńsku
bo w końcu tyle lat, dziecko itp. a teraz nagle dostała przypływu
sympatii...
Liczę na rozsądek NM., który twierdzi że nie ma się czym martwić,
choć i on już dostrzegł ten przypływ "uczuć" od Eks...
    • geos Re: zmiany, zmiany ...tylko czy na lepsze 26.11.07, 14:34
      Skoro chłop mówi, że nie m się czym martwic to sobie na razie daj spokój
      aczkolwiek bacznie obserwuj:o)
      • mara68 Re: zmiany, zmiany ...tylko czy na lepsze 26.11.07, 14:57
        Bardzo się nie martwięsmile. Tak się chciałam podzielić obserwacjami.
        Chociaż nie przeczę, że wolałam jak Eks miała swoją połowę, bo to
        i spokojniejsza była i szczęśliwsza ...
Pełna wersja