Czy widzimy belkę w oku swoim?

07.12.07, 22:00
Jw.
Czy my, tu pisujące, naprawdę bez skazy jesteśmy?

Wredne eksie, potworne neksie, o byłych że nie wspomnę.
Jak się to ma do prawdy? Żadna z nas naprawdę dostała, czego nie
chciała wbrew sobie?
A może same zapracowałyśmy na stan niezadowolenia, zwątpienia,
unikania prawdy.
Pomyślmy.
G.
    • ataner30 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 07.12.07, 22:59
      sorry wybacz, ale wydaje mi sie ze twoj post jest lekko bez sensu.
      ja widze nie tylko belke ale caly ich stos w moim oku, ale po co mam o tym pisac
      na forum macochy, ktore z definicji sluzy do opisywania problemow i radosci
      zwiazanych z macochowaniem. A nie z belkami... smile
      Jakby to forum nazywalo sie "belki w oku moim" to moze ktos by o nich pisal.

      Twoj post jest tak samo zwiazany z forum macochy jak bylby np. post pod tytulem:
      "dlaczego nie zapisalyscie sie jeszcze na kurs szybkiego gotowania na gazie".
      Pozdrawiam.
    • natasza39 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 07.12.07, 23:27
      Ja tam bez skazy nie jestem. Belki również zaposiadam.
      Tyle tylko, że, tak jak napisała ataner, nie tego tematyka forum dotyczy.
      Ponadto to co dla jednych jest "belką" dla innych może okazać sie największa zaletą.
      Taka mongołdzia np.wszelkie objawy sympatii do pasierbów uważa za wadę macochy,
      a inna macocha uważa że taka sympatia jest wskazana, jak najbardziej, więc jak
      sama widzisz, że owe "belki" to rzecz względna.
      A Ciebie glonik co tak wzięło na samoukamienowywanie się?

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • glonik Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 08.12.07, 00:12
        natasza39 napisała:
        >A Ciebie glonik co tak wzięło na samoukamienowywanie się?

        Akurat nic mnie wzięło, refleksja taka, ot i tyle.
        Dobra.
        To teraz polecę po bandzie.

        > Tyle tylko, że, tak jak napisała ataner, nie tego tematyka forum
        dotyczy

        Naprawdę? Nie dotyczy?
        To dlaczego piszecie o eksiacch, beksiach i neksiach?
        Wytłumacz mi, jaka jest w takim razie, problematyka tegoż Forum.
        Z tego co czytam: byli mężowie są be: nie płacą, nie kontaktują się
        z dzieckiem.
        I ponawiam pytanie:
        Wszystkie jesteśmy poszkodowane w: braku alimentów ,braku kontaktów
        tatusia z dzieckiem.

        Naprawdę jesteśmy te święte???

        Nie wierzę.
        natasza39 napisała:

        >Ja tam bez skazy nie jestem. Belki również zaposiadam.

        Tego nie rozumiem, więc się nie odniosę.

        PS Nie wiem, kim jest mongołdzia.
        • khaldum Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 08.12.07, 09:51
          gloniku w celu odnalezienia mangoldzi - znajdź wypowiedzi, gdzie będzie
          napisane, że nasze córki na 100% zostaną prostytutkami,a synowie alfonsami z
          sygnaturą: alleluja i do przodu, lub my pokolenie JP II i już będziesz wiedzieć.
          I nie sugeruj się nickiem ona ma kilka osobowości wink

          Co do narzekań na exie - są też wypowiedzi takie gdzie można miło napisać o exi
          - nawet niektóre z nas się z nimi przyjaźnią.
          Ale to zależy od klasy exi i nexi. Oczywiście MY MACOCHY NEXIE mamy zawsze KLASĘ ;D

          No jak mam pisać milo i przyjaźnić się z exią, która mnie przy swoich dzieciach
          rozrzutna kurwą nazywa?

          co do ex - mój najgorszy nie jest - jego księgowa przesyła mi alimenty co
          miesiąc, bo on zapominał. Ale cieszyć sie z tego że dziecko okłamuje, i nie
          przyjeżdża na obiecane spotkanie nie można.

          Mój NM, tez jako ex jest be bo nie płaci TYLE ile ex żąda, czyli 3000 gotówką
          miesięcznie i jest be bo chce się z dziećmi w tygodniu spotykać, i jest be, bo
          dzieci nie okłamuje wg jej wytycznych.

          a o belkach we własnym oku?
          No możemy zrobić wątek z samokrytykami w stylu partyjnych spowiedzi smile

          Zaczynam
          - jestem głupią babą, znoszę obelgi exi bez słowa rewanżu
          jestem niekulturalna - nie nawiązuję z nią dialogu i rozłączam rozmowy jak do
          mnie zadzwoni
          jestem paskudną exią - nie pałam miłością do żony mojego ex, co więcej nie
          zapraszam jej do siebie i jasno powiedziałam exowi że nie jestem gotowa na
          goszczenie jej w swoim domu.

          jestem paskudną macochą - nie toleruję syna exi i nie chcę go u siebie widzieć o
          czym wszem i wobec informuję ku oburzeniu znajomych, matek i rodziny, że to
          tylko dziecko i brat moich "pasierbów"

          jestem pamiętliwa ... oj jestem, i to strasznie...
          jestem apodyktyczna - nie trawię olewu swojej osoby i ignorowania zasad
          panujących w moim domu przez pasierbów i bardzo ostro potrafię zareagować

          no więcej nie napisze wink

          pozdrawiam



          ****************************
          Życie po udarze
        • natasza39 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 08.12.07, 14:01
          glonik napisała:
          > >Ja tam bez skazy nie jestem. Belki również zaposiadam.
          >
          > Tego nie rozumiem, więc się nie odniosę.

          To proste! Mam wady, tak jak chyba każdy z nas. Wiele również w swoim życiu
          zmieniłabym, albo postąpiłabym inaczej. Dzisiaj to mówię. To są właśnie owe moje
          belki.
          Nikogo jednak nie zamordowałam, nikogo nie okradłam, staram się nikogo nie ranić
          i zyć tak aby nikt przeze mnie nie cierpiał.
          Nie wszystkich kocham, nikogo nie nienawidzę.
          Exi nawet nie nienawidzę, bo z hodowania tej nienawiści do ex ani mi nie
          przybędzie urody, ani młodości, ani pieniędzy.
          kochać jej tez nie będę, tak jak pasierbic.
          Ale ja kocham mało ludzi, więc nie czuję się tym zażenowana.
          Nie oznacza, to, że jak kiedyś trzeba będzie pomóc pasierbicom, albo szklankę
          wody podać exi, to tego nie zrobięsmile

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
    • kicia031 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 08.12.07, 18:21
      A ja po refleksji chce powiedziec, ze:

      Exia jest jaka jest, nawet rozumiem dlaczego taka wlasnie
      Nexie moj syn lubi, reszta jest niewazna
      Ex - daleki jest od idealu, ale na tle sredniej krajowej - bardzo OK.
      Zdecydowanie lepszy Ex nic maz.

      Wiec skoro nie widze (przynajmniej w moim dzisiejszym nastroju) zdzbel w ich
      oku, to i belki we wlasnym sobie na razie daruje.
    • reksia Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 09.12.07, 14:34
      Glonik a ja mam pytanko: Czy zadając to pytanie na forum poczułaś
      się lepsza? Czystsza i mądrzejsza od pozostałych? No wiesz;P poprzez
      fakt, że stać Cie na refleksję na którą np w Twoim odczuciu nie stać
      innychsmile))
      • glonik Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 19.12.07, 16:43
        reksia napisała:

        > Glonik a ja mam pytanko: Czy zadając to pytanie na forum poczułaś
        > się lepsza? Czystsza i mądrzejsza od pozostałych? No wiesz;P
        poprzez
        > fakt, że stać Cie na refleksję na którą np w Twoim odczuciu nie
        stać
        > innychsmile))

        Patrz, tej opcji "lepsza jestem" pod uwagę nie wzięłam, ale dziękuję.
        • glonik Jeszcze jedno... 19.12.07, 16:48
          Rzeczywiście, przekichane.
          Jesteście idealne, ja nie.
          Ani jako żona, matka w ogóle, bom nia nie jest, a reszta...
          widocznie samobiczowanie.
          Dziwię się.Chociaż nie.
          Kompleks tej drugiej?
    • luna67 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 10.12.07, 01:56
      Gloniku, powiedz mi kiedy czlowiek widzi taka belke? bo ja nigdy jej nie
      widzialam........., ale spogladajac w oczy innych (mojemu Ex i mojemu ex-NM)
      widzialam nie jedna ale kilka, przyslaniajace zrenice a zarazem caly swiatwink
      nawet koloru oczu nie mozna bylo u nich zauwazycsmile))

      Ktos sie zapyta i co ja z tego mam/mialam? a noooo... bardzo duzosmile moge byc
      dumna z siebie..., miec czyste sumienie.

      Moge spokojnie napisac; jestem bez skazy, ale pomimo tego nie moge spac, gdyz
      ktos ma przezemnie te balki w oczach.....cholercia moze bylo by lepiej miec te
      balke w oku i moc pomimo tego spokojnie spacsmile
    • clarence1 Re: Czy widzimy belkę w oku swoim? 11.12.07, 13:55
      Sama będąc EX nie uważałam się za zbyt uciążliwą. Z moim dzieckiem o
      NEKS wogóle nigdy nie rozmawiałam (robiła to w razie bezwzględnej
      konieczności moja mama). Na wizyty dziecka u ojca zawsze zezwalałam,
      alimentów nie podwyższałam.
      Teraz sama będąc NEKS jestem obrzucana wyzwiskami przy dziaciach i
      byłej teściowej EX.
      Kazde działanie mojego partnera jest przez nią krytykowane i
      lekceważone. Alimenty wywalczyła w sądzie astronomiczne. Na wakcaje
      dzieci nie zabiera i nie poczuwa sie do jakiegokolwiek ich
      wyposazenia (choicby w formie kieszonkowego) gdy dzieci jadą z nami.

      Gdy z kimkolwiek o tym rozmawiam słyszę, że to ja byłam dziwna a
      takie zachowanie jak EX to norma. Teraz nawet czuję się jak
      naiwniaczka, a może jak osoba która mogła więcej wywalczyć dla
      swojego dziecka i powinnna czuć się winna. Może "bycie ponad to" to
      tylko chęć dążenia do świętego spokoju...
      • kicia031 Podwyzszanie alimentow 11.12.07, 16:27
        Jeszcze raz musze stwierdzic, ze jednak ja chyba mam za dobrze. Dla
        mnie bylo oczywistym, ze w miare jak dziecko rosnie, a inflacja
        postepuje (i rosna zarobki Exa i moje, a wiec oczekiwany poziom
        zycia) to alimenty należy podwyższać. Niegdy nie chodziliśmy z tym
        do sadu, zwyczajnie ja dzwoniłam do Exa i on od następnego miesiąca
        przysyłał wieksza sume. Z wlasnej woli i inicjatywy czynil tez
        dodatkowe nakłady (np. ubezpieczenie medyczne dla syna i dla mnie).

        Szczerze mówiąc, nie wyobrażałam sobie innej sytuacji (mam na mysli
        podwyzszanie alimentow, a nie dodatkowe naklady oczywiscie ).

        A tu się okazuje, ze to wyjatek a nie regula.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja