Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierbicy

17.01.08, 12:04
Niektórzy mowia ze jest taki etap w ciazy jak "organizowanie
gniazda". Ja chyba wlasnie to robie. Coraz trudniej mi jest
tolerowac pasierbice. Kiedys bawilam sie z nia, organizowalam jej
czas, bylam mila i sympatyczna.
Teraz czuje w niej wroga. Ogolnie jestem rozdrazniona. Na facecie
sie wyzywam. Wczesniej chodzila usmiechnieta, a teraz jestem zolza.
Wczoraj wrocilam z roboty o godzinie 20. Zmeczona i wkurzona. inagle
on wpadl z mala (3,5 roku). Nie chcialo mi sie z nimi siedziec. To
zasugerowal, zebym pojechala na zakupy. Wiec sie wydarlam ze jestem
zmeczona i ze dziecko i tak juz powinno zaraz isc spac. Ona zaczela
ryczec, ze chce do mamusi i on musial ja odwiezc. Aja - odetchnelam
z ulga. Pomyslalam nawet ze to swietny sposob - doprowadzic ja do
placzu zeby miec swiety spokoj. Okropna jestem - wiem.

Ale nie mam ochoty martwic sie teraz o czyjes dzieci - najwazniejsza
jest moja coreczka. Chce zeby miala jak najlepiej
    • zonka77 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 12:21
      elfi, no co Ci napisać...
      Ciąża ciążą ale chyba nie jest to usprawiedliwienie?
      Szczerze mówiąc radziłabym Ci się opanować bo postępujesz dosyć paskudnie.
      Takie przynajmniej mam pierwsze wrażenie.
    • coccolona Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 12:50
      Pozwol, ze bede pierwsza osoba, ktora okaze Ci duchowe wsparcie i zrozumienie smile
      • zonka77 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 13:45
        No tak, niby mogłybyśmy tutaj na forum sobie poklepywać wirtualnie plecki i
        pisać nawzajem jak to się rozumiemy i wspieramy.

        Całe szczęście że nie wszyscy tak myślą smile

        Rozumiem że różne myśli i uczucia się pojawiają - lepsze i gorsze. Zwłaszcza w
        ciąży. Pytanie co się z tym robi. Czy sobie ktoś powie - no tak, jestem w ciąży
        więc mam prawo. A po ciąży - jestem mamą i mam prawo.
        Prawo nie lubić pasierbicy - bo jest. Prawo wyżywać się na facecie - bo tak.
        Wydzierać się bez powodu - bo mam ochotę.

        Mnie się wydaje że ani ciąża ani żaden inny stan nie dają prawa do wrednego
        zachowania ale człowiek jest człowiekiem i nie zawsze nad sobą panuje - ja też.
        Nie zmienia to faktu że chociaż rozumiem że tak bywa to mogę napisać co myślę i
        nie gloryfikować może zrozumiałych ale niefajnych zachowań smile

        Do autorki wątku - ok, jesteś w ciąży, hormony szaleją, trudno myśleć
        racjonalnie. Życzę Ci aby to minęło jak najszybciej smile
        • macosik Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 15:05
          Ja również jestem w ciąży i poniekąd mogę zrozumieć, że są chwile
          niechęci do dzieci partnera. Ja też czułam pewną oschłość i wrogość
          do pasierbów, szczególnie, gdy się okazało, że moja ciąża jest
          zagrożona. W jakiś sposób irytowałam się, że byłęj żonie, która
          wcale nie chiała mieć dzieci tak sprawnie poszło i mój mąż teraz ma
          i córkę i syna a ja muszę tak bardzo uważać. Ale to trwało
          chwilę.Wiem, że pewne emocje mogą nami w ciąży targać, jednak trzeba
          wtedy szczegóolnie uważać by nikogo nie zranić. Dla nas ciąża to
          szczególny okres, myślimy tylko o naszym dzidziusiu i w jakiś sposób
          zaczynamy być zazdrośni i inne dzieci, o miłość do nich i czas im
          poświęcany. Zaczynamy się zastanawiać jak to będzie gdy nasze
          dziecko pojawi się na świecie i jakie będą jego kontakty z dziećmi
          partnera. Czy nasz mąż będzie tak samo poświęcał swój czas naszemu,
          czy będzie się starał wynagradzać pozostałym to, że mają takie a nie
          inne dzieciństwo. To wszystko sprawia, że zaczynamy czuć niechęć do
          dzieci partnera i odpychamy je w jakiś sposób.
          Ale tak jak pisałam wcześniej, trzeba to przezwyciężyć i próbować
          jednak myśleć o połączeniu rodziny i próbach nadania jej cech
          wspólnoty. To trudne. Dla mnie też. W jakiś sposób rodzi się u
          ciężarnych zaborczość matki i próba "czyszczenia gniazda" - chcemy
          po prostu by nasz partner skupił się wyłącznie na naszym dziecku. To
          instynkt, ale trzeba to zwalczać, bo zamiast harmonii w rodzinie
          zaczną się niepotrzebne rozdarcia i ani nam ani naszemu dziecku nie
          wyjdzie to na zdrowie.
          • macosik Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 15:07
            Sorki za błędy ale leżę i ciężko mi się pisze.
            Pozdrawiam i życzę zdowego dzidziusia smile
    • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 15:36
      och... znam ten bol. Ja tez jestem w ciazy i czuje to samo. Ja wprawdzie macocha
      bezkontaktowa jestem ale zawsze pasierb byl mi obojetny. Po prostu gdzies tam
      sobie byl i juz. Teraz czuje niechec, chwilami wrecz wrogosc. Mysle ze swoje
      robia tez hormony ciazowe, czasami dzialaja tak ze sie wystraszyc mozna.
      Podziwiam cie ze wogole jestes w stanie wytrzymac z pasierbica pod jednym
      dachem. Ja to mam ostatnio takie jazdy ze nawet nie moge zniesc zdjecia pasierba
      na kominku gdy jade do tesciow (w naszym domu nie ma zdjec pasierba), do furii
      doprowadzaja mnie rozmowy o nim. Ale inne dzieci zauwazylam ze tez mnie draznia
      ostatnio wink. Zreszta ja nigdy nie lubilam szczegolnie dzieci, wiec to nic
      nowego, tylko nasilone nieco.
      Mysle ze odzywaja sie w nas poprostu instynkty "matki-lwicy", pasierby sa
      zagrozeniem dla naszych dzieci, a lwica wiadomo jak reaguje gdy ktos jest
      zagrozeniem dla lwiatka. Natury nic nie oszuka. Pozdrowienia. A w ktorym jestes
      tygodniu? Bo ja w 20tym.
      • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 20.01.08, 17:46
        ataner napisała:
        >>> Mysle ze odzywaja sie w nas poprostu instynkty "matki-lwicy",

        Pochlebiasz sobie.
    • lilith76 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 15:38
      Z autopsji wiem jak potrafi miotać w ciąży nerwami i wszystko drażnić. Szczególnie jak ktoś wysyła zmęczoną ciężarną na zakupy, by sobie odpoczęła...
      Ustal z mężem, że chciałabyś aby konsultował z tobą takie nieoczekiwane wizyty, bo potem nie będzie lepiej - wasz maluch będzie płakał, ty będziesz niewyspana, z obolałymi piersiami.
      Życzę, żeby po porodzie układ w rodzinie doszedł do względnego ładu.

      Jak widać, kiedy macocha cieszy się wspólnie z pasierbicą z nowego dziecka, to tego dziecka już nie ma. Doceniaj to co masz sad
      • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 15:57
        > Doceniaj to co masz sad

        och lilith.... nawet nie wiem co ci napisac. Kochana trzymaj sie jakos.
        Mysle ze te slowa powyzej sa potrzebne kazdej ciezarnej macosze, ktora traci
        nerwy, ja czasami mam do siebie straszny zal za te nerwy, stres, bo wiem ze to
        dziecku nie sluzy. Mam nadzieje ze zanim urodze juz cie zobacze na jakims innym
        ciazowym forum (ja czytam wszystkie).
      • babe007 Tak strasznie mi przykro... 17.01.08, 16:11
        ...trzymaj się.
        • elfi Re: Tak strasznie mi przykro... 18.01.08, 10:42
          glupio mi teraz, takie blache problemy mam, lilith trzymaj sie...
      • chalsia Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 17.01.08, 16:50
        rozumiem i wiem jak się czujesz, współczuję.
      • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 21.01.08, 16:44
        Opadło mnie jakies straszliwe poczucie niesprawiedliwości i bezsensu. Ja wiem -
        nikt nie obiecywal, ze bedzie łatwo, ani sprawiedliwie. Ale są granice -
    • elfi Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 18.01.08, 12:54
      Wiecie co, facet moj obrazil sie na amen. Powiedzial ze zwroci swoja
      wycieczke (mielismy razem na urlop pojechac). Nie gada ze mna.
      Powiedzial ze nigdy mi tego nie wybaczy.

      Chcialam go udobruchac i powiedzialam ze nastepnym razem kupie malej
      jakas lalke (chociaz ona ma dopiero 3 lata i ogolnie nie jest
      kumata, jestem pewna ze wogole nic nie skumala). To mi odburknal ze
      to nie jest dziw.ka i nie jest sprzedajna. Tak sobie pomyslalam, ze
      zwiazalam sie z idiota. Nie bede go wiecej przepraszac.
      • lilith76 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 18.01.08, 13:00
        Dajcie sobie trochę czasu.
        Oboje zadziałaliście pod wpływem emocji, a on sobie jeszcze dodatkowo wymóżdżył jakieś wnioski. Mama nadzieję, że złość mu opadnie i będzie w stanie spokojnie podyskutować. Mój ma krótki i widowiskowy czas zapalenia, ale też szybko mu wściekłość opada i można z nim już rozmawiać jak z człowiekiem.
      • escribir Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 18.01.08, 13:08
        I to jest ten święty spokój na który liczyłaś????
        • zonka77 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 18.01.08, 13:43
          Elfi wydaje mi się że oboje macie rozchwiane emocje - poczekałabym spokojnie aż
          emocje opadną i dopiero wtedy bym się pogodziła - może nie rozmawiając od razu
          tylko znowu za jakiś czas jak będzie spokojnie

          Ile to razy wydawało mi się że nie pogodzę się z mężem za nic, ile razy już już
          pakowałam walizki - albo ja albo on.

          Dzisiaj już wiem że emocje i nerwy opadają i warto poczekać, co więcej nie
          eskaluję kłótni bo to nie ma żadnego sensu - nic nie daje.
          Jak się posprzeczamy to najczęściej milknę i czekam aż złość minie - mój mąż tak
          samo i najpierw się pogodzimy a potem pogadamy. Ale na to aby mój mąż nauczył
          się rozmawiać czekałam długo - dojrzewał powoli, ja też smile

          Poczekaj, złośc minie - i tobie i jemu. I faktycznie pomysł z kupowaniem
          prezentu nie jest najlepszy, nie radzę stosować ani wobec jego ani własnego
          dziecka. I nie wiem czy trzylatka jest taka niekumata, moja była kumata a ja nie
          zdawałam sobie sprawy. Niby nie reagowała, niby nie rozumiała a potem w zupełnie
          nieoczekiwanym momencie przypominała mi że się kłóciliśmy (swoimi dziecinnymi
          sposobami) i docierało do mnie że doskonale rozumie i wie że coś jest nie tak i
          przeżywa.
      • nsc23 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 20.01.08, 16:49
        To chyba jakies warzywo a nie dziecko musialoby byc, zeby nie
        zakumac. 3,5 roku? Moja ma niecale 3 i doskonale jarzy kiedy miedzy
        nami jest kiepsko i sie na siebie boczymy. Przy niej poklocilismy
        sie raz i to nawet bez wydzierania sie tylko z kilkoma ostrzejszymi
        tekstami i od razu zalapala o co chodzi - dzieci od razu wyczuwaja
        emocje, bzdura jest, ze male dzieci nie kumaja co sie dookola nich
        dzieje.
        Moj W tez sie wtedy wkurzyl, jak sie przy mlodej poklocilismy i
        wcale mu sie nie dziwie, bo rzeczywiscie nie jest to na miejscu,
        zeby sie przy dzieciach klocic.
        Poczekaj az opadna emocje i pogadajcie na ten temat, a nastepnym
        razem postaraj sie przy mlodej nie krzyczec - jej tez jest przykro
        jak slyszy podniesione glosy.
    • 13monique_n Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 18.01.08, 14:38
      Obawiam się, że jeśli Twój facet kocha swoje pierwsze dziecko (a
      wszystko na to wskazuje i moim zdaniem powinnas się z tego cieszyć),
      to będzie bardzo czuły na takie Twoje zachowania wobec niej. Takie,
      czyli wrogie.
      W sumie, jak wspomniałam, dobrze to o nim świadczy, bo to oznacza,
      że wasze wspólne dziecko tez będzie kochał.

      PS Czy wiedziałaś, że on był żonaty i ma dziecko, kiedy się z nim
      wiązałaś?
      • roksanaa22 Głos pasierbicy... 21.01.08, 09:34
        Na początku :wiem,że wachania nastroju i złe samopoczucie w ciąży
        jest poniekąd usprawiedliwione.
        Ale w stosunku do dziewczynki i jej ojca zachowałaś nie fair...
        Przyjełaś faceta "z dobrodziejstwem inwentarza" więc powinnaś choćby
        tolerować małą.A gdybyście mieli starsze dziecko to w chwili
        zdenerwowania też kazałabyś ojcu "gdzieś je odziezć"???
        Twoje zachowanie teraz jak dziecko jest małe zaowocuje waszymi
        pózniejszymi relacjami.Zapewnim Cię ,że mała to sobie zapamięta...

        Proponuję ostudzić temperament i dbać o relacje z dzieckiem Twojego
        partnera.A jemu się nie dziwię reakcji...
    • nangaparbat3 A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 21.01.08, 17:02
      Ja rozumiem, ze bylaś zmeczona, miałaś dość i sie wydarłaś.
      Nie jestem w ciazy, a tez sie przed chwila wydarłam na Bogu ducha winna
      progeniturę, w 100% własną, bo jestem zmeczona i mam dość.
      To sie zdarza.
      Pytanie tylko - co dalej?
      Czy przez chwile chociaz zastanowilaś się, jak czuł sie idiota-ojciec Twego
      dziecka, kiedy swoje starsze dziecko (a wciąż malutkie) dziecko odwoził do jego
      matki, bo nie chciało u niego zostać? u niego - u ojca? Czy wiesz, jak moze to
      przeciw niemu wykorzystać ex - jeśli zechce?

      Jesli czujesz wroga w trzyletniej dziewczynce i nie potrafisz sama sobie z tym
      poradzic, to trzeba poszukac pomocy.

      Ciąża nie jest chorobą psychiczna ani defektem moralnym.
      • elf28 Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 01.02.08, 18:02
        uwielbiam takie kazania, no miodzio po prostu. I jeszcze posyłanie po pomoc, ze wzgardą w głosie.

        W ciąży nigdy nie byłam, ale doskonale rozumiem uczucia elfi. Każda z nas jest inna. Elfi wie, że może zachowała się emocjonalnie, ale oczekuje wsparcia albo konstruktywnej krytyki a nie kazań. Nangaparbat3 odkąd Cię pamiętam, zawsze dawałaś takie fantastyczne rady... może zatem sama powinnaś poszukać pomocy?
        • 13monique_n Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 01.02.08, 18:20
          Wiesz, elfie co w nandze jest piękne??? Ona generalnie jest wielkiej łagodności
          i wyrozumiałości człowiekiem. Dużo trzeba, by nanga napisała coś "twardo" i
          zawsze można być pewnym, że się tak twardo wypowie w obronie dzieci.
          Dużo życia przed Tobą. Nie życzę Ci kazań- szkoda ich dla Ciebie. Łomot
          nadejdzie sam. Wierz mi.
          • elf28 Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 01.02.08, 18:24
            no to chyba forum pomyliła, bo tu o łatwych uczuciach się nie mówi, nawet jeśli
            są związane z dziećmi. Ale ja wredna macoch jestem... smile
            • 13monique_n Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 02.02.08, 10:11
              elf28 napisała:

              > no to chyba forum pomyliła, bo tu o łatwych uczuciach się nie mówi, >nawet
              jeśli są związane z dziećmi. Ale ja wredna macoch jestem... smile
              Nie pochlebiaj sobie, na "wredną" trzeba czegoś wiele wiele więcej.
              Zaś macochą - jak sądzę, zostałaś z własnego wyboru, zapewne nie pod przymusem
              dokonanego.
              A o tym, czy to właściwe forum, to na szczęście założycielka decyduje.
              • bemari Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 03.02.08, 21:50
                Elfiku!
                Mądrość polega na tym,żeby nie ufać swoim hormonom,ale posłuchać
                Nangi i Moni!Msz super okazję,by zostać mądrą babą.W dodatku
                bezpłatnie...
                • elf28 Re: A co ty nazywasz "organizowaniem gniazda"? 11.02.08, 12:26
                  Bemari, dziękuję za tą cenną radęsmile Gdybym nie wyraziła się dostatecznie jasno,
                  to raz jeszcze powtórzę, że rozum i uczucia często są rozbieżne. I chociaż
                  często wiemy, że zachowujemy się irracjonalnie, to czasem trudno nad tym
                  zapanować. I w tym kontekście dawanie rad typu "idź do terapeuty", nie jest na
                  miejscu. Jedne z nas mają mniejszy inne większy problem ze swoją rolą macochy.
                  Nie wszyscy to chyba rozumieją i nie dla wszystkich jest to proste jak
                  konstrukcja cepa. Tyle w tym temacie.
    • kicia031 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 21.01.08, 20:03
      Najpierw chcialam powiedziec, ze na pewnym poziomie cie rozumiem - kiedy zaszlam
      w swoja druga, przez wiele lat wyczekana i wymarzona ciaze, nawet moj wlasny
      starszak wprawial mnie czasami w (starannie ukrywana) irytacje, kiedy
      uniemozliwial mi pelne rozkoszowanie sie wymarzonym macierzynstwem...

      Ale - musze ci cos opowiedziec - jak to bylo, kiedy wybieralam sobie partnera i
      decydowalam, czy chce sie zwiazac z moim aktualnym. Poniewaz mialam dziecko i
      pragnelam przynajmniej jeszcze jednego, ocenialam go w duzej mierze pod katem
      tego, jakim jest ojcem: dla swojego dziecka, ale takze jak odnosi sie do mojego
      dziecka i do innych dzieci w roznym wieku. Wiedzialam, ze trudno byc dobrym
      rodzicem, kiedy sie nie lubi dzieci en-masse, nawet jesli kocha sie wlasne - bo
      albo wtedy egoizm bierze gore nad obowiazkami - i przyjemnosciami plynacymi z
      rodzicielstwa, albo milosc do wlasnego dziecka polaczona z niechecia do innych
      dzieci sprawia ze wychowujesz je na sobka i egoiste, ktory nie umie sie dzielic
      i funkcjonowac w grupie.
      Wielu mezczyzn podobnie ocenia kandydatki na towarzyszke zycia, i matke swoich
      dzieci. oczywiscie sa tacy, ktorym wystarczaja blond wlosy i zgrabny tylek, ale
      przeciez nasi mezowie tacy nie sa, prawda?

      Jak myslisz, co twoj partner mysli teraz o swoim wyborze partnerki zyciowej?
    • joanna9969 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 22.01.08, 19:43
      Ja tez cie rozumiem , tzn rozumiem swietnie co czujesz w srodku bo ja
      tez w ciazy mialam duzo negatywnych mysli co do mojej pasierbicy tylko ze ja jej
      tego nigdy nie okazalam . Nasza panna ma juz 14 lat. Mysle ze cos w tym jest
      matka czuje obowiazek zapewnic malenstwu jak nalepsza przyszlosc tak finansowa
      jak i emocjonalna . Traktuje pasierba/pasierbice jako rywala dzieciatka . Mi po
      ciazy cale szczescie przeszlo teraz to nawet sie ciesze ze maly ma starsza
      siostre , ze nie jest tak naprawde jedynakiem , mysle ze ty tez zmienisz swoje
      myslenie , a to ze facet jest dobrym ojcem dla swojej corki znaczy ze bedzie
      taki sam dla waszego dziecka bo milosci sie nie dzieli tylko sie mnozy.
    • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 01.02.08, 20:08
      Wiesz... rozumiem cie...
      Duzo mi czasu zajelo by zrozumiec, ze cudze dziecko to nie to samo co moje...
      Lubie dzieci... jestem osoba pogodna, ale...odkrylam w sobie niechec do
      pasierbicy... To stalo sie tak jakos... ona jest nieodrodna corka swojej
      matki... ja zas jestem chyba zwyczajnie o nia zazdrosna... Wiem, ze to to i nie
      potrafie tego uczucia z siebie wykorzenic, wiec by chronic ja i siebie
      postanowilam trzymac sie od niej tak daleko jak tylko mozliwe... tak bedzie
      lepiej... Na szczescie ma juz 15 lat... Mam nadzieje, ze mi to przejdzie... Na
      razie na celowniku mam nasze wspolne dzieci- najlepiej dwojke...
      Dodam, ze sama mam 16-letniego syna z poprzedniego malzenstwa...
      • chalsia Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 02.02.08, 13:26
        > Dodam, ze sama mam 16-letniego syna z poprzedniego malzenstwa...

        Jestem w stanie zrozumieć (choć nie jest to usprawiedliwienie) taką
        zazdrośc u bezdzietnej nexi ale u kobiety, której dziecko jest
        pasierbem jej męża/partnera - nie.
        A metodą na uczucia, z którymi nie mozna sobie dac rady jest
        szukanie pomocy fachowej u psychologa/psychoterapeuty. Jest to
        lepsze niż trzymanie się najdalej jak się da od pasierba.
        • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 02.02.08, 21:12
          Widzisz, nie zawsze mozemy zmienic nasze uczucia - trzymanie sie z daleka jest
          dobrym i praktycznym sposobem na radzenie z nimi...
          Jak czuje niechec do kolezanki z pracy i nie musze zyc z nia pod jednym dachem
          ten sposob(trzymanie sie z daleka) rowniez jest dobry i polecany...
          Babranie sie z uczuciami u psychologav wcale ich nie zmieni, czasem wrecz
          zaostrzy... Utrzymanie zas dystansu daje szanse na ich wyciszenie...
          • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 17:20
            > Widzisz, nie zawsze mozemy zmienic nasze uczucia - trzymanie sie z daleka jest
            > dobrym i praktycznym sposobem na radzenie z nimi...

            zgadzam sie z tym. Moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiazanie dla wszystkich:
            - dla macochy (z oczywistych powodow)
            - dla ex. zony (jak wyzej)
            - dla pasierbow - moim zdaniem pasierbowie nic nie traca na braku kontaktu z macocha (jezeli oczywiscie nie mieszkaja pod jednym dachem)
            - dla ojca - moze spedzac czas wylacznie z dziecmi, nie ma sprzeczek, zastanawiania sie czy ktos komus nie zrobil przykrosci. Jest kontakt tylko na lini rodzic - dziecko, nie ma calej tej otoczki jaka trzeba wziac pod uwage gdy w relacje te wchodzi obca osoba (macocha). Moim zdaniem takie kontakty ojca z dziecmi sa bardziej naturalne, swobodne, spontaniczne...

            > Babranie sie z uczuciami u psychologav wcale ich nie zmieni, czasem > wrecz zaostrzy...

            z tym tez sie zgadzam. Poza tym nigdzie nie jest powiedziane z psycholog z gory zalozy ze kontakty na lini macocha - pasierbowie sa potrzebne i bedzie tak kierowal terapia aby te kontakty "uzdrowic" (uzdrowic w "" poniewaz jezeli ich nie ma nie oznacza ze sa one chore).

            Jestem w stanie zrozumiec to ze byle zony obecne na tym forum bardzo negatywnie reaguja na macochy ktore nie darza pasierbow sympatia ale maja z nimi jakikolwiek kontakt (przez co dzieci odczuwaja ze macocha ich nie lubi). Ale nie kumam dlaczego postawa "trzymanie się najdalej jak się da od pasierba" jest krytykowana? Zwlaszcza ze jak pisze adela jej postawa wynika z tego ze chce ona chronic zarowno siebie JAK I pasierbice.
            Ja tez nie raz pisalamm o tym ze jestem macocha bezkontaktowa, pisalam ze od zawsze to byla moja decyzja i moim zdaniem jest to najlepsza decyzja zarowno dla mnie jak i dla mojego pasierba. Tez zawsze bylam atakowana za taka postawe i nie moglam nigdy zrozumiec dlaczego.
            • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 17:54
              A kiedy pojawia sie dzieci? Dalej - izolacja od rodzenstwa, czy widzenia z
              rodzenstwem tylko pod nieobecność macochy?
              • babe007 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 19:14
                nangaparbat3 napisała:

                > A kiedy pojawia sie dzieci? Dalej - izolacja od rodzenstwa, czy
                widzenia z
                > rodzenstwem tylko pod nieobecność macochy?

                Można tak jak moja (była)macocha - zakazać ojcu mówienia o tym, że
                przyrodnie rodzeństwo istnieje. Mój ojciec uświadomił mojego
                przyrodniego brata jek się rozwodził z jego matką. Młody miał wtedy
                ca 15 lat...
                • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 21:21
                  Przyrodnie rodzenstwo szczegolnie mieszkajace odzielnie to nie to samo co
                  rodzenstwo. Moga sie odwiedzac, bawic razem jak z kuzynami- co w tym zlego? Ale
                  nie ma co klamac dziecku, ze to taki sam brat czy siostra bo to nie prawda.
                  • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 21:52
                    adela38 napisała:

                    > Przyrodnie rodzenstwo szczegolnie mieszkajace odzielnie to nie to samo co
                    > rodzenstwo. Moga sie odwiedzac, bawic razem jak z kuzynami- co w tym zlego? Ale
                    > nie ma co klamac dziecku, ze to taki sam brat czy siostra bo to nie prawda.

                    Hmmm. "Nasza" macocha pierwsza zaczęla uzywać słowa "siostra".
                    Ale ja po prostu mam szczęscie.
                    Albo Ex wie z kim sie zadawać.
                    Albo wszyscy troje lubimy oszukiwac nasze dzieci.
                    • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 22:20
                      Siostra cioteczna to tez siostra... tyle, ze cioteczna... Nie zmienia to faktu,
                      ze takiej wiezi jaka ma biologiczne rodzenstwo nie tworzy...
                      Nie sadze ze oszukujecie, tylko ze nie wdajecie sie w szczegoly...
                      To wasz wybor i nikomu nic do tego...
                      Moj pasierb od roku ma dziecko i zyje w konkubinacie z jego matka, ktora ma tez
                      drugie dziecko- tylko rok starsze. Moj pasierb uwaza, ze jest tez jego ojcem...
                      Tylko dziwne, bo gdy zasugerowalam, ze w takim razie powinien moze zaadoptowac
                      to dziecko (ojciec dziecka "nie istnieje" prawnie i w praktyce), bo wtedy dzieci
                      bylyby rzeczywiscie tak samo traktowane np przy dziedziczeniu, nagle jakos nie
                      mial na to ochoty...
                      Coz deklaracje i checi swoje, ale jak co to...krew nie woda...
                      • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 04.02.08, 23:27
                        adela38 napisała:

                        >
                        > Moj pasierb od roku ma dziecko i zyje w konkubinacie z jego matka, ktora ma tez
                        > drugie dziecko- tylko rok starsze. Moj pasierb uwaza, ze jest tez jego ojcem...
                        > Tylko dziwne, bo gdy zasugerowalam, ze w takim razie powinien moze zaadoptowac
                        > to dziecko (ojciec dziecka "nie istnieje" prawnie i w praktyce), bo wtedy dzieci
                        > bylyby rzeczywiscie tak samo traktowane np przy dziedziczeniu, nagle jakos nie
                        > mial na to ochoty...
                        > Coz deklaracje i checi swoje, ale jak co to...krew nie woda...

                        A ta Twoja sugestia to w dobrej wierze była czy raczej tak ironicznie z lekka?
                        albo i z ciężka? Bo znajac Twoje poglady mogę się spodziewac raczej tej drugiej
                        swentualnosci. I wtedy zadna reakcja nie jest reakcja na meritum, tylko na to co
                        w podtejscie.

                        A "krew nie woda" to co innego znaczy.
                        • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 05.02.08, 06:27
                          Moja sugestia byla jak najbardziej w dobrej wierze.
                          Nasze kontakty sa na tyle szczere i osobiste, ze ta kwestia nie podlega
                          watpliwosci.
                          Na temat adopcji i rodzicielstwa nie wypowiadalam sie tutaj wiec raczej nie
                          znasz moich pogladow ww sprawach.
                          "Krew nie woda" w tym wypadku znaczy dokladnie to co chcialam tu wyrazic. Jak
                          przychodzi co do czego to biologia bierze gore i naprawde jest roznica czy
                          dziecko jest moje czy nie.
                          • 13monique_n Zwiazki frazeologiczne - off topic 05.02.08, 08:56
                            I znowu jestem zmuszona podzielić pogląd nangi. Za Słownikiem Języka
                            polskiego " żart. Krew nie woda «o czyimś wrodzonym temperamencie,
                            często odziedziczonym po przodkach, pobudliwości fizycznej i
                            psychicznej»",
                            myślę, że raczej należałoby użyć "bliższa ciału koszula". To tak na
                            marginesie.
                            • nangaparbat3 Re: Zwiazki frazeologiczne - off topic 05.02.08, 17:27
                              O wlasnie własnie. Mnie tez sie tu koszula nasuwa smile))
                            • jayin Re: Zwiazki frazeologiczne - off topic 05.02.08, 19:40
                              ad związków...wink
                              "koszula bliższa ciału" - "krew nie woda" - używano kiedyś tego właśnie w związku z pokrewieństwem. ale to czasy conajmniej Kochanowskiego...smile ale mimo wszystko - znaczenie takie miało, i - b dlaczego nie - dzisiaj miewa - jeśli ktoś do tego z.fr. sięga w tym znaczeniu właśnie (chociaż rzeczywiście BARDZO rzadko spotykanym).

                              (podpierając się faktamismile...)
                              (J. Kochanowski, "Odprawa posłów greckich"):

                              "(...)Syna swego bych nie chciał, aby mię ojcowska
                              Miłość przeciw synowi jako nie uwiodła.
                              Bo aczci to podobno nie darmo rzeczono:
                              »Krew nie woda«, lecz u mnie pospolitej rzeczy
                              Powinowactwo więtsze."
                              • 13monique_n Re: Zwiazki frazeologiczne - off topic 06.02.08, 09:07
                                faktycznie, jayin, że tamto znaczenie kiedyś istniało. No,
                                przepraszam, ale ostatnio Kochanowskiego czytałam daaaaaawno temu,
                                przed maturą celem przypomnienia smile
              • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 05.02.08, 12:04
                > A kiedy pojawia sie dzieci? Dalej - izolacja od rodzenstwa, czy widzenia z
                > rodzenstwem tylko pod nieobecność macochy?

                wedlug mnie dopuszczalna jest opcja "widzenia z rodzenstwem pod nieobecnosc macochy". Sama zamierzam zastosowac to w przypadku mojego dziecka ktore wkrotce sie urodzi. Dzieci beda rodzenstwem i niech maja swoj swiat, swoj i swojego ojca. To rola ich ojca zeby ten swiat im stworzyc - ja nie jestem potrzebna. W tym rozwiazaniu tez nie widze nic zlego? Ktos widzi?

                Nadal nie mam odpowiedzi na pytanie dlaczego taka neutralna postawa macochy pt. "nie chce kontaktow z pasierbami" jest potepiana na tym forum.
                • nangaparbat3 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 05.02.08, 17:36
                  > Nadal nie mam odpowiedzi na pytanie dlaczego taka neutralna postawa macochy pt.
                  > "nie chce kontaktow z pasierbami" jest potepiana na tym forum.


                  Odmowa kontaktów to jest "neutralna postawa"?
                  Mylisz się - to po prostu odrzucenie.
                  Na przykład - znajomi Twego M zapraszają go do siebie, ale samego, wobec Ciebie
                  są neutralni - nie chcą Cię widzieć.
                  Fajnie, nie?
                  • luna67 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 05.02.08, 23:23
                    ataner30, masz racje, twoj M moze zabrac wasze wspolne dziecko i spotkac sie z
                    jego dziecmi z pierwszego malzenstwa bez ciebie.

                    Ale nie wzielas pod uwage; jak bedziesz sie w tej sytuacji czula. Nie mow
                    prosze, ze wiesz, gdyz tego jeszcze nie przezylas, co innego jest wyobrazanie
                    sobie jakiejs sytuacji, a co innego jest przezyc to w realu.

                    Moja znajoma byla w takiej samej sytuacji i tak jak ty sobie wyobrazala;
                    "widzenia" dzieci M z ojcem i wspolnym dzieckiem ale bez niej. Grund byl; nie
                    spotykac sie z pasierbami.

                    Ale jak doszlo do pierwszego, drugiego i trzeciego spotkania (pod jej
                    nieobecnosci) to krew ja zalewala, ze ona jako matka nie bierze udzialu w zyciu
                    swojego dziecka, ze siedzi w domu sama odkurzajac juz setny raz ta sama polke z
                    ksiazkami. Po pol roku nagle miala potrzebe ten czas spedzic z dzieckiem i z
                    mezem, ale bez pasierbow.

                    Ta sytuacja byla dla niej nie do zniesienia (Misiu mial czelnosc sie
                    postawicsmile), wiec odeszla od faceta (ojca jej dziecka), ktory byl bardzo dobrym
                    ojcem dla wszystkich dzieci.

                    Zyje teraz z facetem, jej byly ma "nowe" dziecko i sie teraz wkurza, ze ojciec
                    dziecka nie zabiera je na weekend, gdyz jego nowa sobie tego nie zyczy. A ojczym
                    marzy o wspolnym dzieciatku, ale pod warunkiem, ze ojciec bedzie czesciej
                    zabieral jego pasierba do domusad
                    Popiepszona sytuacja, gdyz nikt nie mogl/moze postawic sie w sytuacji w ktorej
                    jeszcze nie byl...Dodam, ze ojczym byl kilka lat temu na etapie adopcji
                    pasierba, ale z biegiem czasu zmienil zdanie...

                    Ja osobiscie zawsze lubialam moja pasierbice, tylko nie lubilam postepowania jej
                    ojca w stosunku do niej...a jak sobie tylko wyobrazilam jego wnuki z NIM, to
                    mnie dreszcze przelatywaly, wiec zaoszczedzilam sobie real:wink))

                    A teraz tak na boku, co twoj M mowi na twoje zachowanie (twoja odmowe widzenia
                    jego dzieci)? jaja jemu urywalo? ...dobrze, ze przedtym zdarzyl jeszcze zrobic
                    dzieciesmile

                    • kicia031 Czytam co piszecie, i... 07.02.08, 10:52
                      nijak sie w tym nie odnajduje.
                      Z jednej strony, nie jest dla mnie najmniejszym problemem, gdy chlop
                      spotyka sie ze swoja corka beze mne - to zreszta wynika z kwestii
                      organizacyjnych - zawodowo spedza 1 - 2 dni w tygodniu w miescie,
                      gdzie corka mieszka. Czasami jedzie juz w niedziele zamiast w
                      poniedzialek czy wtorek zeby spotkac sie z Mala (dodatkowo do co 2
                      weekendu) Gdyby jeszcze zechcial zabrac Groszkowca na takie
                      spotkania, bylabym najszczesliwsza w swiecie - nie spedzalabym tego
                      czasu na odkurzaniu polek, na szczescie mam wystarczajaco duzo
                      zainteresowa by wypelnic sobie czas.
                      Z 2 strony, bardzo lubie jak Mala do nas przyjezdza, choc ma to
                      swoja ciemna strone - chlop rozpuszcza ja w sprawach rzeczywiscie
                      waznych natomiast wrzeszczy na nia w tematach idiotycznych (stroj
                      nastolatki, lub paznokcie pomalowane BEZBARwNYM lakierem). Szczerze
                      mowiac, najprzyjemniej jest, jak jest Mala i reszta dzieciakow, a
                      chlopa nie ma wink)
                      • nangaparbat3 Re: Czytam co piszecie, i... 07.02.08, 16:57
                        Kicia napisała:

                        >>>Szczerze
                        >>mowiac, najprzyjemniej jest, jak jest Mala i reszta dzieciakow, a
                        >>>chlopa nie ma wink)

                        W rzeczy samej.
                        Zdarzyło mi sie latem zabrać moja corkę i Małą Exa do zoo (Next lezala z jeszcze
                        nowszym Małym na podtrzymaniu i poprosiła, co by sie czasem Małą zająć).
                        Było rewelacyjnie.
                    • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 07.02.08, 10:54
                      > Ale jak doszlo do pierwszego, drugiego i trzeciego spotkania (pod jej
                      > nieobecnosci) to krew ja zalewala, ze ona jako matka nie bierze udzialu w zyciu
                      > swojego dziecka, ze siedzi w domu sama odkurzajac juz setny raz ta sama polke z
                      > ksiazkami. Po pol roku nagle miala potrzebe ten czas spedzic z dzieckiem i z
                      > mezem, ale bez pasierbow.

                      ja nie mam watpliwosci ze w zyciu mojego dziecka bedzie wiele dziedzin w ktorych ja nie bede miala udzialu. Ba bedzie wiele dziedzin w ktorych ani ja ani jego ojciec nie bedziemy mieli udzialu. W tej konkretnej glowna role odegra ojciec, a jemu ufam i mam nadzieje ze w razie jakiegos "niebezpieczenstwa" bedzie interweniowal, wiec nie widze problemu. Twoja znajoma miala problem polegajacy na tym ze jedynym jej zajeciem gdy zostawala sama bylo sprzatanie polek wink. Ja jestem macocha od paru lat i od paru lat moj M. spedza sporo czasu ze swoim dzieckiem a ja w tym czasie jestem sama. I nigdy nie narzekalam na to ze moim jedynym zajeciem jest odkurzanie wink Po prostu kwestia horyzontow. Mysle ze jak bede miala dziecko to bede dosc zmeczona opieka nad nim ze chetnie wykorzystam czas ze M. sie nim zajmie przez pare godzin.


                      > A teraz tak na boku, co twoj M mowi na twoje zachowanie (twoja odmowe widzenia
                      > jego dzieci)? jaja jemu urywalo? ...dobrze, ze przedtym zdarzyl jeszcze zrobic
                      > dzieciesmile

                      takiej obcesowej odpowiedzi po tobie sie nie spodziewalam luna. Az mnie palce swedza zeby udzielic rownie obcesowej. Ale daruje sobie - mialas troche ciezkich przejsc ostatnimi czasy i nie bede ci dokopywac.
                • jayin Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 05.02.08, 19:49
                  > Nadal nie mam odpowiedzi na pytanie dlaczego taka neutralna postawa macochy pt. "nie chce kontaktow z pasierbami" jest potepiana na tym forum.

                  może dlatego, że jest niepolityczna?smile
                  w czasach i w kraju powszechnej pochwały rodziny i macierzyństwa - po prostu dziwnie się ludzie patrzą na kobiety, któe nie chcą: mieć rodziny, mieć dzieci, mieć kontaktów z cudzymi dziećmi, mieć kontaktów z dziećmi męża/partnera... Itd...smile

                  A co do rozwiązań - widywać się z dziećmi partnera/męża, czy nie - to sprawa indywidualna. I jak dla mnie ZUPEŁNIE bez sensu jest narzucać wszystkim jeden model zachowania w takiej sytuacji - czyli "konieczność utrzymywania kontaktów".

                  nie sądzę, żeby w każdym przypadku pasierbom tak bardzo brakowało macochy, że aż tak dotkliwie zaczęłyby odczuwać brak jej obecności w czasie spotkań swoich z ojcem, lub rodzeństwem. w niektórych przypadkach - być może, dzieci odczuwają, jeśli mają potrzebę "integrowania" się z całym "drugim domem". a w innych - wręcz to idealna sytuacja dla dzieci, które zupełnie nie chcą wykazywać się przymusowo towarzyskością przy macosze, a nierzadko - nie chcą jej poznawać, z własnych powodów.

                  takie opinie w stylu: "koniecznie trzeba się integrować, nawet wbrew sobie" - nie dają żadnego pola manewru na własne odczucia i uczucia, któe są indywidualne. macochy się czują zmuszane, pasierbowie i pasierbice - też czują presję ("Muszę się spotykać z macochą..."), no i w rezultacie zadowoleni bywają chyba tylko ci, któzy tych rad udzielili, wg własnych poglądów i pomysłów na życie (własne) smile

                  nie naprawiajmy świata wg własnych ideologii. dajmy ludziom żyć po swojemu. nasze ideologie po prostu mogą się okazać "ni przypiął, ni wypiął", przyłożone równiutko, pod linijeczkę, do "planów" innych ludzi. ot, i tyle.
                  • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 07.02.08, 10:43
                    uff ... jayin zgadzam sie z toba, wlasnie b. dobrze napisalas to o co mi chodzilo.
                • braktalentu Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 06.02.08, 13:43
                  Ja nie potępiam, tylko zastanawiam się jak to technicznie
                  rozwiązujecie. Dzieci do domu swojego ojca nie mają wstępu, czy
                  muszą się zapowiadać, żebyś zdąrzyła wyjść?
                  • ataner30 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 06.02.08, 17:40
                    > Ja nie potępiam, tylko zastanawiam się jak to technicznie
                    > rozwiązujecie. Dzieci do domu swojego ojca nie mają wstępu, czy
                    > muszą się zapowiadać, żebyś zdąrzyła wyjść?

                    u mnie jest prosto: pasierb mieszka w domu swojego ojca (matka przy okazji tez).
                    Wiec problemow z widywaniem sie nie ma zadnych.
                    Zgadzam sie ze jezeli dziecko mieszka w domu matki a matka nie zgadza sie zeby
                    ojciec widzial sie z dzieckiem u niej w domu to jakis problem logistyczny moze
                    to stanowic, ale mysle ze do rozwiazania.
                    • adela38 Re: Moja ciąża i coraz większa niechęc do pasierb 06.02.08, 21:30
                      ataner30 napisała:

                      > > Ja nie potępiam, tylko zastanawiam się jak to technicznie
                      > > rozwiązujecie. Dzieci do domu swojego ojca nie mają wstępu, czy
                      > > muszą się zapowiadać, żebyś zdąrzyła wyjść?
                      >

                      Duzo zalezy od wieku dzieci. Jak sa starsze to przychodza w gosci- zapowiedziane
                      jak kazdy inny gosc. Czy umawiaja sie z ojcem.Jak sa male to tutaj ojciec
                      dogaduje sie z ich matka i to on ponosi odpowiedzialnosc i trudy spotkan. Jak
                      odwiedzaja nas w naszym domu- nie ma sprawy.Sa mile widzianymi goscmi i tyle.To
                      ich tata glownie sie nimi zajmuje.Macocha- na tyle na ile ma ochote, humor i
                      jesli nie ma innych planow.Macocha wcale nie musi byc macocha(czyli jakby
                      zastepca matki), a moze byc tylko partnerka ojca i na stopie kolezenskiej z
                      dziecmi.Nie wyklucza to by ojciec byl ojcem z wszystkimi tego konsekwencjami,
                      ale matke dzieci maja swoja i nie potrzebuja by macocha im matkowala.
                      Inna sprawa jesli dzieci mieszkaja z ojcem na stale. Wtedy jest rzeczywiste
                      macochowanie czyli wchodzenie w role matki... To bardzo trudna i niewdzieczna
                      funkcja, ktora nie kazdej osobie odpowiada...
Pełna wersja