mariadelmar
18.01.08, 12:24
Kochane, ostatnio jakos mi sie dylematow nazbieralo... Exia z Mloda
wyjezzdaja juz prawie na pewno, NM nawet jakos sie z tym pogodzil.
Ale teraz nagle pojawilo sie inne pytnie, zreszta chyba kiedys juz
na forum obgadywane szeroko. Planujemy slub. Rozumiem, ze NM bardzo
chce zeby mala na nim byla, zeby wiedziala ze sie od niej nie
izolujemy i ze ma w nas jakas tez rodzine. Kiedys o tym
rozmawialismy i wyjasnilismy sobie (tzn ja wyjasnilam), ze ok, ale
to jest NASZ dzien a jego corki i to my we dwoje mamy byc
najwazniejsi. Tylko ze teraz sytuacja zmienila sie logistycznie. Bo
tak, trzeba pojechac na lotnisko, gdzie mala bedzie mieszkac (noc
poslubna w mieszkaniu z jego corka???), trzeba odwiezc, zajac sie
etc. Dodam ze nie ma zmotoryzowanych dziadków, a bylej tesciowej NM
raczej na wlasnym slubie nie chcialabym widziec...Nie chce prosic
moich rodzicow zeby zajeli sie mala, bo to chyba tez nie o to
chodzi. Wiec co, zaprosic na slub eksie??? Moze to wszystko
smiesznie brzmi, ale w praktyce niestety okazuje sie prawdziwym
problemem