Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem...

09.02.08, 11:37
Przewijaja sie na forum watki o finansowaniu pasierbow przez macochy, o
dokledaniu sie do przysadzonych alimentow...
Ja od poczatku jak temat wyplynal powiedzialam zdecydowanie, ze mnie
absolutnie nie obchodza potrzeby ex i dla mnie moze ona rownie dobrze mieszkac
na smietniku, ja zas bede pilnowala by z moich finansoe w zaden sposob ona nie
byla finansowana. Co do corki to moj luby ma obowiazek o nia dbac i jej
pomagac.Ale on - nie ja.Nie wyobrazam sobie sytuacji bym ja miala placic
alimenty ex.
Inna sprawa jest fakt, ze sama chetnie kupuje drobne upominki dla mlodej, bo
jej ojciec nie zna sie za bardzo na potrzebach i gustach nastolatki.Ale robie
to z wlasnej nieprzymuszonej woli, bo mi to sprawia frajde.Mloda oczywiscie o
tym nie wie...
W naszym zwiazku ja jestem ta dobrze sytuowana,ale mam ten sam zawod co ex i
doskonale wiem, ze duzo zarabia bez dzielenia sie z urzedem podatkowym... Stad
tez moja "twarda" postawa...
Jakie jest wasze zdanie w temacie?
    • elakuz Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 09.02.08, 12:32
      Moje zdanie jest takie samo, nie wyobrazam sobie placenia alimentow
      czy finansowania dziecka mojego meza.
      Od tego jest ojciec i matka a nie ja. Zarabiam niezle ale wychodzac
      za maz pomyslalam o zabezpieczeniu sie na przyszlosc. Oczywiscie nie
      mam pretensji o to, ze moj maz placi alimenty, czy wydaje dodatkowe
      pieniadze na dziecko. Chwilowo nie musi ich dzielic pomiedzy dziecko
      jego i nasze.
      • konstancja16 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 09.02.08, 14:39
        sytuacja jest dosc prosta: w uzytku domowym sa trzy konta bankowe.
        NM ma swoje, ja mam swoje i mamy jedno wspolne, domowe (wplacamy na
        nie co miesiac oboje i oboje mamy do niego dostep). alimenty placi
        NM ze swojego konta. ciuchy i zabawki, dodatkowa oplaty szkolne to
        tez sprawa NM i jego konta do ktorego sie nie wtracam.

        osobiste wydatki kazdy zalatwia we wlasnym zakresie, ze swojego
        konta (wchodza tu ciuchy, kosmetyki, silownia, basen - jesli
        chodzimy osobno). ze wspolnego konta placimy oplaty za dom, zakupy
        zywosciowe. z tego wspolnego tez oplacamy rozne wspolne ekstrasy,
        typu wyjazd na weekend lub na wakacje, bilety do kina albo teatru,
        restauracja. wtedy tez ze wspolnego placimy za Malego - jak jedzie,
        idzie czy je z nami to podpada pod rodzine i koniec (podobnie jak
        placimy ze wspolnego konta za obiad z ktorymikolwiek rodzicami czy
        rodzenstwem).

        jakos specjalnie nie ustalalismy zasad za co placimy ze wspolnego za
        co kazdy ze swojego. wychodzi to naturalnie i jak dotad
        bezkonflikotwo. no, raz zaprotestowalam jak NM zaplacil ze wpolnego
        za obiad z Ex!!! (umowili sie zeby omowic rozne rzeczy zwiazene z
        Malym). ale to byla wpadka, NM pomylil karty i zaraz
        uzupelnil 'nasze konto' o ten nieszczesny obiad. wink))) a mnie tez
        nie o te kilkadziesiat zlotych chodzilo (nie byla to
        najwytworniejsza knajpa we wsi) tylko bardziej o zasade. to
        sa 'nasze pieniadze', a sprawy z Ex do 'nas' nie naleza, tylko
        do 'niego'. natomiast Maly, niekiedy podpada pod 'nasz' fundusz'.
        ale tylko jesli chodzi o ekstrasy, zwykle koszty utrzymania ponosza
        rodzice i koniec.

        sama kupuje Malemu czasem rozne rzeczy za pieniadze z mojego konta:
        ciuchy, zabawki, ksiazki. nawet niedobra macocha czasem pragnie
        komus zrobic prezent, normalna sprawa.

        • zonka77 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 09.02.08, 21:02
          Można rozdzielać kiedy ma się system "każdy ma swoje"
          U nas tak nie jest - mamy wspólne konto. Każdy większy wydatek uzgadniamy razem
          - alimenty lecą z wspólnego konta, extrasy czy większe wydatki uzgadniamy.
          Również extrasy i wydatki dla naszego dziecka. Nie piszę o drobiazgach - piszę o
          większych sprawach - typu zakupy ubraniowe, jakiś wyjazd, droższy prezent.
          • nsc23 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 10.02.08, 00:19
            U nas na razie wszystko jest oddzielnie, kompletnie osobne konta,
            kazdy swoje mieszkanie utrzymuje sam, placimy na zmiane tylko za
            jedzenie. Jak bedzie z mloda jak zaczniemy prowadzic wspolny budzet -
            nie wiem, jeszcze nie do konca to poukladalam. Nie do konca
            wyobrazam sobie sytuacje, w ktorej wspolne dzieci pojda do szkol
            prywatnych, a mloda do panstwowej, albo w ktorej moje dzieci
            maja 'wypasione' ciuchy, komorki, laptopy czy co tam jeszcze, a
            mloda nie. Nie wiem na razie jak to bedzie wygladac, ale jezeli
            bedzie mnie stac, to doloze sie do utrzymania mlodej, zeby zyla na
            takim samym poziomie jak nasze wspolne dzieci (jezeli bedzie
            roznica, a jest to wariant optymistyczny, zakladajacy, ze bede miala
            dobrze platna prace wink).
            Na razie kupuje jej prezenty z moich pieniedzy na urodziny, Swieta i
            czasem bez okazji, ale ze jestem studentka, to budzet mam
            ograniczony i raczej jej nie rozpieszczam niestety. Prawie za kazdym
            razem przywoze jej duzy prezent z Polski od moich rodzicow.
            • braktalentu Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 10.02.08, 07:59
              Nie do konca
              > wyobrazam sobie sytuacje, w ktorej wspolne dzieci pojda do szkol
              > prywatnych, a mloda do panstwowej, albo w ktorej moje dzieci
              > maja 'wypasione' ciuchy, komorki, laptopy czy co tam jeszcze, a
              > mloda nie.

              To zacznij się przyzwyczajać do takiej możliwości. Żeby nie wiem ile
              wynosiły alimenty na dziecko i nie wiem jak wypasione extrasy były
              do nich dodawane, to na dystrybucję środków i tak największy wpływ
              ma rodzic "codzienny".
              Nieporozumienia dotyczące finansów w naszym przypadku dotyczą
              właśnie dystrybycji środków, a nie ich ilości. Z tych samych
              pieniędzy jeden woli zapłacić za dodatkowe zajęcia i basen, a drugi
              za wycieczkę zagraniczną i trwalszy ciuch. Są i tacy, co każdą kasę
              potrafią "rozpłynąć" i nagle "nie ma".

              Ale cieszy mnie taki zapał do uwspólniania poziomu życia-smile.
              Dołożysz do prywatnej szkoły, kupisz extrasy i oczywiście wybudujesz
              Exi dom, żeby warunki lokalowe dzieci były podobne-smile.
              • nsc23 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 10.02.08, 10:18
                No zobacz braktalentu, jest jeszcze taka mozliwosc, ze alimentow nie
                ma w ogole. I tak wlasnie moj NM ma. I pieniadze, ktore wydaje na
                mala wydaje kiedy chce i na co chce. A eks sie z nim w tej kwestii
                super dogaduje. Poza tym trudno chyba isc do szkoly i wyklocac sie o
                zwrot czesnego, bo ona chce te pieniadze wydac na cos innego tudziez
                sprzedac laptopa na ebayu, nie?
                A eks domu nie wybuduje, ale w planach dlugofalowych mamy szkole z
                internatem i mieszkanie mlodej z nami, z czym nie bedzie raczej
                problemu, bo jak sie sytuacja w kraju mamy mlodej unormuje to ona
                tam pewnie wroci do swojego pierwszego dziecka, zostawiajac mloda
                tutaj.
                • braktalentu Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 11.02.08, 15:00
                  E, no kochana, ale Ty to masz sytuację wyjątkową, (co w świetle
                  mojej teorii, że każda Next ma taką Ex na jaką sobie załużyła ładnie
                  świadczy o Tobie-smile)).
                  Ale taki fart, to się żadko zdarza.
                  Zresztą co ja Ci tu będę pisała. Czytasz forum, to wiesz-smile
                  • nsc23 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 11.02.08, 21:14
                    Jezeli ja mam taka eks, na jaka sobie zasluzylam, to w poprzednim
                    zyciu musialam niezle nawywijac tongue_out (poczytaj sobie moje dzisiejsze
                    posty z rana). Eks sie dobrze dogaduje w sprawie kasy, bo jej zalezy
                    zeby sie dogadac. Inne sprawy zalatwia w sposob mniej ciekawy.
    • lilith76 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 11.02.08, 09:47
      Dziwny wątek wink
      Przecież to oczywiste, że dzieci są finansowane przez rodziców, nie ich partnerów. Co nie znaczy, że nie kupuję im drobiazgów.
      Nie wiem tylko co w sytuacji, gdyby mój mężczyzna utracił na dłuższy czas pracę, długo chorował. Można olać, ale długi alimentacyjne i tak wrócą lawiną, a ja dostanę rykoszetem.
      • elakuz Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 11.02.08, 11:21
        wtedy mozna wystapic do sadu o zmniejszenie alimentow.
        W pelnej rodzinie tez nie zawsze ojciec ma prace i nie zawsze jest
        zdrowy. Wazne, aby byl na tyle odpowiedzialny i szukal pracy zamiast
        obciazac swoimi zobowiazaniami wobec dzieci nowa zone czy partnerke.
    • coccolona Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 14.02.08, 12:12
      Podobnie jak lilith uwazam, ze watek jest troche bez sensu. Ale jezeli jakas
      macocha placi na pasierby, to sama jest sobie winna...
      Osobiscie nie zdarzylo mi sie wydac ani centa na dzieci misia. Maja bogatego
      ojca i maja wszystko, o czym kazde dziecko moze pomarzyc. Nie sadze, aby jakis
      drobiazg kupiony im przeze mnie zrobil im jakas roznice smile, wiec nie kupuje ze
      swoich. Moje zarobki tlumacza w porownaniu z zarobkami misia sa przeciez takie
      skromne. A i ja mam ukochane osoby, ktore lubie obdarowywac z wlasnej kieszeni.
      Tak wiec mam na kogo wydawac smile
      • natasza39 Ten watek coco.... 15.02.08, 23:30
        nie dotyczy dzianych misiów, tylko takich zwykłych trotami napchanychsmile

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
      • braktalentu Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 18.02.08, 14:24
        Moje zarobki tlumacza w porownaniu z zarobkami misia sa przeciez
        takie skromne.


        Coco nie tłumacz się. Przecież Wasz układ jest oczywisty. Skoro
        odpowiada obojgu, to nikt nie ma nic przeciwko temu. Dorośli
        jesteście. To nawet zdrowiej mieć stałą partnerkę. Wiesz, te
        wszystkie paskudztwa przenoszone drogą płciową.
    • kicia031 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 14.02.08, 17:06
      U nas jeszcze inny system - chlop wplaca na moje konto okreslona
      przeze mnie sume na nasze wspolne utrzymanie. Ja zarzadzam
      buzdzetem domowym i decyduje, co, kiedy i jak zostanie kupione.
      Z pozostalych mu pieniedzy chlop kontrybuuje do utrzymania swojej
      corki i oplaca swoje wydatki typu paliwo, ubezpieczenie samochodu, a
      zreszta jak dla mnie moze sobie palic tymi banknotami w kominku, to
      nie moja sprawa.
      • e_r_i_n Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 15.02.08, 09:31
        kicia031 napisała:

        > U nas jeszcze inny system - chlop wplaca na moje konto okreslona
        > przeze mnie sume na nasze wspolne utrzymanie.

        Ideal, nie facet. Taki potulny smile.
        • zielnaa Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 16.02.08, 11:46
          e_r_i_n napisała:

          > kicia031 napisała:
          >
          > > U nas jeszcze inny system - chlop wplaca na moje konto okreslona
          > > przeze mnie sume na nasze wspolne utrzymanie.
          >
          > Ideal, nie facet. Taki potulny smile.
          >

          raczej chyba standard? a Ty musisz negocjować z mężem kwotę, którą
          ma przeznaczyć na utrzymanie rodziny? łał wink
          a.
          • e_r_i_n Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 16.02.08, 16:10
            zielnaa napisała:

            > raczej chyba standard? a Ty musisz negocjować z mężem kwotę, którą
            > ma przeznaczyć na utrzymanie rodziny? łał wink

            Komentarz miał drugie dno wink.
            A w temacie utrzymania rodziny - nikt nikomu nie wydaje dyspozycji.
            Na szczescie smile.
          • kicia031 Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 18.02.08, 11:46
            Probowalismy roznych rozwiazan i taki uklad najbardziej odpowiada
            nam obojgu. Dlaczego wiec nie mamy zyc tak, jak nam wygodnie.

            I jeszcze jedno - moj partner nie musi negocjowac ze mna, bo wie, ze
            moze mi zaufac. Jesli przedstawiam, ze tyle pieniedzy wynosi jego
            czesc wkladu w dom, to znaczy, ze rzeczywiscie tak jest. Ja nie mam
            zwyczaju naciagac facetow i on swietnie o tym wie.
            • e_r_i_n Re: Tzw "kasa" czyli jak to jest z placeniem... 18.02.08, 12:28
              kicia031 napisała:

              > I jeszcze jedno - moj partner nie musi negocjowac ze mna, bo wie,
              > ze moze mi zaufac. Jesli przedstawiam, ze tyle pieniedzy wynosi
              > jego czesc wkladu w dom, to znaczy, ze rzeczywiscie tak jest. Ja
              > nie mam zwyczaju naciagac facetow i on swietnie o tym wie.

              Inni nie negocjują, bo facet aktywnie uczestniczy w życiu rodziny i
              jej wydatkach i wie, ile co kosztuje.
      • m-jak-magi no to ja jestem potwor 18.02.08, 13:10
        bo jak tylko szanownemu uda sie zarobic jakies pieniadze ( zarabia
        rzadko ale za to duuuzo ) to zarabiam wszystko. z tego rozdzielam na
        swiadczenia obowiazkowe ( alimenty, oplaty itd ) reszte trzymam bo
        nigdy nie wiadomo kiedy m nastepne pieiadze przyniesie.

        od razu wyjasniam ani on potulny ani ideal ten moj chlop tylko ma
        swoista umiejestnosc wydawania w tempie ekspresowym kwot wiekszych
        niz jest w stanie zarobic - stad po uzgodnieniu poddal sie
        dobrowolnie finansowemu ubezwlasnowolnieniu.
        • m-jak-magi poprawka mialo byc "zabieram" nie zarabiam n/t 18.02.08, 13:12
        • kicia031 Re: no to ja jestem potwor 18.02.08, 13:19
          Kazdy uklad jest dobry, jak tylko obu stronom pasuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja